driver.2 11.12.05, 09:30 Witam jestem ciekaw ilu osobom udało się wygrać w sądzie,udawadniając że policjant nie ma racji lub źle interpretuje przepisy. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Pokrak Re: Czy wygraliscie w sądzie grodzkim? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.05, 10:26 Ciężko, na granicy z niemożliwością. Napisz tutaj o całej sprawie, a my zintrpretujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
driver.2 Re: Czy wygraliscie w sądzie grodzkim? 11.12.05, 17:14 Osobiście miałem problem który u nas nie jest jeszcze żadną ustawą objęty,chodziło o ukaranie za przekroczenie prędkości na podstawie tarczy tachografu,pan policjant na podstawie wykresow stwierdził że jechałem zbyt szybko bo tak pokazywały wykresy,zabrał dowód rejesracyjny i skierował sprawe do sądu,dowód oddał jeszcze tego samego dnia a na sprawie przedstawiłem rachunek za wymianę prądniczki podającej impulsy do tachografu,zdziwienie pana policjanta było duże,okazało się że wykresy były nie prawidłowe z powodu uszkodzenia prądniczki,z braku innych dowodów sprawę umorzono,nadmienie że w innych krajach unii żaden policjant mnie nie ukarał za prędkość na podstawie tylko tarczki tachografu,wiem że jest na to wyrok sądu unii europejskiej zakazujący takich praktyk,ale u nas prawo unijne jest lepiej znane niż w samej unii. Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: Czy wygraliscie w sądzie grodzkim? 11.12.05, 18:23 Taaak... To jest u nas charakterystyczne: gdy brakuje argumentów, bezkarna policja zawsze może "wytoczyć ciężką artylerię" w postaci nadmierej prędkości. Mnie również w opisanym niżej przypadku chcieli ukarać za "niedostosowanie prędkości do warunków drogowych", choć nie byli już łaskawi podać na jakiej podstawie wysnuli taki wniosek. Ciekawe czy na podstawie wskazań tachografu można również określić miejsce w którym miejscu doszło do przekroczenia... Jest to ważne choćby ze względu na taryfikatory - kara, przynajmniej teoretycznie powinna być współmierna do wagi przewinienia, tak myślę...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
driver.2 Re: Czy wygraliscie w sądzie grodzkim? 11.12.05, 21:09 Np.służby niemieckie posiadają czytniki wraz z mapami i po podaniu trasy jaką jechałem są wstanie określić w jakim miejscu o ktorej godzinie jechałem z jaką prędkością,nadmienie że tachograf rysuje oprócz prędkości także godziny rozpoczęcia jazdy wszyskie postoje jak i pokonaną odległość,ale mało kiedy korzystają z tego do ukarania za prędkość z reguły chodżi o sprawdzenie czy tachograf właściwe wskazuje, a u nas przeważnie wyjmuje tarczkę patrzy na wykres jest wyrysowane powyżej 70km/h to jechałem za szybko i mandacik obecnie staram się uświadamiać panów policjantów że urżadzenie może zawodzić i po wysłuchaniu moich argumentów odpuszczają,oczywiScie jest to urządzenie posiadające legalizacje ale jeżeli jest takie bezbłędne to dlaczego nie montują ich w samochodach osobowych,byłaby oszczędność na radarach,paliwie radiowozów,poprostu panie Kowalski poproszę pana tarczkę z soboty o jechaliśmy 100 a wolno 50 w mieście.I po problemie. Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: Prawie... 11.12.05, 10:58 Kilka lat temu wyjeżdżający ze stacji benzynowej gość zajechał mi drogę. Było ślisko, nie jechałem więc szybko ale i tak doszło do "stłuczki", nie pomogły zimowe opony ani ABS: uderzyłem go z jego lewej strony, pod kątem około 45-55 stopni. Jechałem służbowm samochodem, więc wolałem wezwać policję, która przyjechała po prawie godzinie. Było to na wsi a policjanci byli miejscowi, gość zresztą również. Nie zadając sobie trudu, by wykonać jakiekolwiek czynności na miejscu zdarzenia, z miejsca powiedzieli że to jest moja wina, gdyż facet już włączył się do ruchu. Mandatu nie przyjąłem, więc do lokalnego sądu został skierowany "wniosek o ukaranie" mnie. Zastanowiła mnie jedna rubryka w tym wniosku, pt. "kary za uprzedno popełnione podobne wykroczenia" - "w załączeniu". Postanowiłem zapoznać się z aktami sprawy i odkryłem że policaje jednak zadali sobie trochę trudu: wyciągnęli z policyjnej bazy danych wpis o kolizji, jaką miałem rok wcześniej. /Zderzyłem się z motocyklistą: jechał sobie poboczem i nagle, nie oglądając się ani nie sygnalizując manewru skręcił w lewo - prosto pod koła. Było kilkunastu świadków zdarzenia, w trakcie dochodzenia okazało się że gość nie posiadał prawa jazdy, sprawa była więc ewidentna; policja w tym wypadku postępowała profesjonalnie i prokuratura także nie robiła ceregieli, tylko ja w wyniku całego zajścia najpierw przez dwa miesiące przebywałem na urlopie bezpłatnym a potem zostałem zwolniony z pracy./ Nie wytrzymałem i napisałem do KWP skargę, na którą (nawet w ustawowo przewidzianym termine) otrzymałem odpowiedź że wszystko było "lege artis", policjanci mieli prawo itd. Na rozprawie (która odbyła się po prawie roku) dołączyłem do akt sprawy zatwierdziny przez prokuratora wniosek o umorzenie tamtego dochodzenia, w którym uczestniczyłem jako świadek; po czym poprosiłem Sąd o udostępnienie materiałów szkodowych z firm ubezpieczeniowych oraz o powołanie biegłego. Tamten gość zaczął się plątać w zeznaniach (biorąc pod uwagę jego zachowanie tuż po kolizji, to co zeznał na policji oraz w sądzie) i w ogóle, wydało mi się że był nieźle "ustawiony". Po kolejnych 10 miesiącach otrzymałem opinię biegłego sądowego - bardzo korzystną dla mnie, w 100% potwierdzającą moją wersję wydarzeń i... Cisza! Minęły 3 lata, żadna rozprawa się nie odbyła i zapewne wszystko już się przedawniło, ale co mi tam!:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sławek Re: Czy wygraliscie w sądzie grodzkim? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.05, 18:48 Wygrana w sądzie grodzkim trafia się żadziej niż w lotto.Pani asesor na rozprawie o nieprawidłowe przejście po obejrzeniu zdjęć stwierdziła, że się za dobrze na tym nie zna, ale w/g niej skrzyżowanie nie jest chyba skrzyżowaniem, a jak ja mam jakieś obiekcje, to na wszelki wypadek mogę się odwołać do sądu okręgowego.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolowr ja wygrałem! IP: *.chello.pl 12.12.05, 22:22 miałem wypadek z "miejscową" - jej wina, a poza tym malcem jechała ;) policja na mnie naskoczyła, aj się nie dałem, 7 rozpraw, 6 miesiecy od zdarzenia, zostałem w 100% uniewinniony od zarzutu spowodowania (jak bym dostałe 100 pln mandatu to bym odpuścił, ale palicjanty wyskoczyły z 1000 pln kary i dobrowolnym poddaniem się, wiec się wkurzyłem. miałem adwokata z DAS (polecam - 120 pln za służbowy na rok !!!!). nic nie płaciłem, a on jeździł na sprawy ze mną i pilnował moich praw. policjanci mocno naciskali zeznając, ze to moja wina i wogóle jestem zły, no i miałem 19 pkt na kocie, wi9ec to na pewnoi moja wina ;) a tu guzik! biegły zrobił ekspertyzę, "poszkodowana" się plątała w zeznaniach, a kosztami procesu wysokości ok 600 pln obciazono skarb państwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taxi janek Re: Czy wygraliscie w sądzie grodzkim? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 20:46 szkoda ze nie moge sie pochwalic wygrana w sadzie grodzkim. Sprawe mialem niedawno. Podjechalem taksowka po klientow. Byla 4 rano w nadmorskiej miejscowosci. Zatrzymalem sie pod wskazanym lokalem kolo znaku zakaz zatrzymywania, pod ktorym widniala tabliczka nie dot. zaopatrzenia. Policji oczywiscie takie tabliczki nie interesują, bo po co, skoro mozna ukarac klienta. mandatu nie przyjalem. Sprawa zakonczyla sie w sadzie. Zostalem ukarany nagana i 100zl kosztow postępowania. Dostalo mi sie jeszcze za narazanie państwa ( na ktore place podatki) na straty. Jak sie dowiedzialem na sprawie, jestem winien, a taxi to nie zaopatrzenie. Do tego wszystkiego policjant sklamal przed sądem ze zadnej tabliczki pod znakiem nie bylo. Moje zapewnienia ze bylo inaczej w ogole sądu nie obchodzily. Moze ktos mi powie czy taxi to zaopatrzenie? Gdzie moge znalezc na ten temat jakąś informacje. Zamierzam skladac apelacje i sprobowac powalczyc jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piort Re: Czy wygraliscie w sądzie grodzkim? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.05, 13:29 Ja kiedyś wygrałem, ale wtedy były jeszcze kolegia. Wracałem sobie z Katowic do Warszawy Gierkówką, To był marzec, warunki były paskudne - padał lepki snieg wielkimi płatami, droga była mokra i śliska, a że byłem zmęczony więc za Tomaszowem załapałem się za dość szybką ciężarówę i w bezpiecznej odległości ok. 300 m. jechałem za nią nie zamierzając wyprzedać. W okolicach Rawy Mazowieckiej jest łuk w prawo i dołek, na dole stał jakiś biały furgon a za nim radiowóz. Policjant wyskoczył i powiedział 200 zł. za przekroczenie prędkości, nie widział pan znaku ograniczenia prędkości do 60 km/h. Ja na to że od Tomaszowa wlokę się za tą ciężarówką, która przed chwilą przejechała koło pana i jej pan nie zatrzymywał. To odmawia pan przyjęcia mandatu? Tak, zdecydowanie. No to będzie kolegium. No to będzie. Po paru tygodniach dostałem do domu wezwanie na kolegium z opisem mojego wykroczenia, na które obszernie odpisałem. Kolegium nie liczyło na to że się stawię osobiscie na rozprawę, a ja jednak zjawiłem się o wyznaczonej porze zakłócając tym poważnie pracę urzędnikom, przyzwyczajonym do zaocznego przyklepywania wniosków policji. Gdy odczytano zarzut i spytano co mam w tej sprawie do powiedzenia zgłosiłem wiele uwag. Po pierwsze policjant nie pokazał mi wskazań radaru, zresztą nie namierzał mnie, bo stał za daleko od radiowozu. Rzeczywiście nie było we wniosku o ukaranie podanej prędkości. Po drugie - jechałem od godziny za ciężarówką, której ten policjant nie zatrzymał, a jeżeli prędkośc była przekroczona to także przez nią. Ogłoszono przerwę i rzecznik policji wezwał tego policjanta. Po przerwie policjant tak głupio się tłumaczył, aż żenująco,że radar mu nie jest potrzebny, bo on widzi, że gdy jakiś samochód wyjeżdża na lewy pas, to znaczy że jedzie za szybko. Spokojnie odpowiedziałem, że gdy widzę samochód stojący na prawym pasie, to zjeżdżam na lewy. On na to, że zatrzymany samochód stał na poboczu, a ja na to że jeżdżę dłużej niż on żyje i wiem, że ze stojącego samochodu może ktoś wysiąśc, może ktoś wyjść z za niego i bezpieczniej jest wcześniej zmienić pas niż potem gwałtownie hamować. Przewodnicząca kolegium zgodziła się z moimi uwagami, a ja poszedłem dalej. Oświadczyłem, że zatrzymywanie samochodów do kontroli w miejscu o ograniczonej widoczności (dołek na zakręcie) jest niebezpieczne, bo akurat gdy ja jechałem ruch był bardzo mały, ale gdyby obok mnie jechały inne samochody, to gwałtowne hamowanie na widok przeszkody zagrażało by bezpieczeństwu rucho, o co jakoby ci policjanci walczą. Skończyło się na przeprosinach i wpisanej do protokółu uwadze, że w tym miejscu policja nie powinna zatrzymywać samochodów do kontroli. Nie chciałem już walczyć o zwrot kosztów, bo byłem akurat służbowo. Odpowiedz Link Zgłoś