Gość: KOREK.
IP: *.lot.pl
22.10.02, 10:20
Od kilku miesięcy obserwuję osczędzanie na naszym życiu i zdrowiu. Latarnie
uliczne gasną ok. godzinę za wcześnie - gdy jest jeszcze ciemno i zapalają
się za późno, gdy już od godziny jest dosyć ciemno. W mieście stołecznym jest
to normalna praktyka od kilku lat. Oczywiście gasną również inne elementy
oświetlenia dróg, jak np. żółte "pachołki" na wysepkach. Kiedyś poruszano tę
sprawę w Kurierze Warszawskim i ... nic. Dowiedzieliśmy sie tylko, że
wyłączniki zmierzchowe, reagujące na zmianę natęzenia światła dziennego
zastąpiono zagarowymi nastawianymi na konkretną godzinę. Nie muszę nikogo
przekonywać jakie to uczucie, gdy nagle gaśnie cała ulica, a jest normalna
noc. Zachowanie kierowców trudno wtedy przewidzieć. Niektórzy odruchowo
włączją długie światła. Czy za takie praktyki "oszczędnościowe" też nikt nie
odpowiada i nikt nie egzekwuje elementarnego bezpieczeństwa ?