Gość: Magda
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
24.10.02, 10:38
Staram sie jezdzic jak jak czlowiek i traktowac innych kierowcow jak ludzi:
wpuszczam na zablokowanych skrzyzowaniach, utrzymuje dystans miedzy
samochodami, informuje kierunkowskazem kiedy zamierzam skrecic
itd,przepraszam jesli zrobilam jakis idiotyzm, dziekuje za wpuszczenie,
zatrzymuje sie przed przejsciem dla pieszych - slowem same nudy ale
poprawiajace humor nie tylko mnie (mam nadzieje). Tymczasem co sie dzieje:
gdy utrzymuje dystans zaraz ktos mi sie gwaltownie wcina zmuszjac mnie to
hamowania, gdy skrecam w lewo i sygnalizuje wczesniej zeby ten za mna mial
czas zwolnic on mnie WYPRZEDZA (cale szczescie bywam na tyle przytomna zeby
spojrzec w lusterko przed manewrem), piesi patrza w niebo albo nie wierza w
moje dobre intencje. CO ROBIC? Nie chce byc tepym, samolubnym chamem, ale
musze przyznac, ze po kilku godzinach jazdy slowa ktore cisna mi sie na usta
maja niewiele wspolnego z miloscia blizniego. Moze powinien byc jakis
znaczek "Kulturalny kierowca" przyklejony na szybie, ktory z jednej strony by
zobowiazywal a z drugiej dodawal otuchy innym, ze sa jednak ludzie myslacy i
czujacy podobnie i wtedy nawet po spotkaniu kolejnego jaskiniowca mialoby sie
ohcote sprobowac jeszcze raz byc czlowiekiem.
Pozdrawiam