Gość: pluti IP: 81.219.* / *.grs.net.pl 08.01.06, 14:15 Witam wszystkich poszukuje kursów internetowych dotyczących pierwszej pomocy. Wiem o jednym na www.gopr.com.pl Zna ktoś może jeszcze jakieś? Z góry dzięki pluti Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Wojtek Re: Internetowe kursy pierwszej pomocy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.06, 21:06 www.bezpiecznejdrogi.interia.pl/ Polecam! Sam ukończyłem i wydrukowałem sobie dyplom :D :D. Pierwsza pomoc jest akurat pierwszym działem, ale kolejne są naprawdę ciekawe. Uwaga: kurs czasochłonny! Odpowiedz Link Zgłoś
gotlama Re: Internetowe kursy pierwszej pomocy 09.01.06, 11:24 www.ratownictwo.win.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: Internetowe kursy pierwszej pomocy 09.01.06, 13:18 A nie chciałbyś ukończyć internetowego kursu gry w bierki?;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ala Re: Internetowe kursy pierwszej pomocy IP: *.aster.pl 10.01.06, 19:43 albo internetowego kursku prawa jazdy ? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Internetowe kursy pierwszej pomocy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.06, 15:41 Zawsze pozostaje: www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/sk8y2g4cp7r5pahz.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pazdzioch Re: Internetowe kursy pierwszej pomocy IP: *.chello.pl 12.01.06, 23:14 Fajnie że zainteresowałeś się pierwszą pomocą ale myślę że to trzeba załatwiać nie przez internet. To że warto coś wiedzieć na ten temat przekonałem się gdy podjechałem pierwszy do wypadku (pieszy-auto)Tego uczucia nie da się opisać,stoi człowiek chciałby pomóc a boi się zaszkodzić! Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
gotlama Re: Internetowe kursy pierwszej pomocy 13.01.06, 00:18 Znam to uczucie :/ Od czegoś jednak trzeba zacząc - lepszy kurs internetowy niż totalna ignorancja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pazdzioch Re: Internetowe kursy pierwszej pomocy IP: *.chello.pl 17.01.06, 20:10 Po zasanowieniu,zgadzam sie z Tobą totalnie! Pozdr.:) Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: A ja nie 18.01.06, 10:27 No, chyba że dany absolwent danego kursu przypnie sobie w widocznym miejscu tabliczkę ostrzegawczą. Wtedy, jeśli (nie daj Boże) przytrafi mi się jakieś nieszczęście ze spokojnym sumieniem będę mógł mu podziękować za łaskawe zainteresowanie i poprosić o wezwanie specjalisty - praktyka. PS. W często przywoływanych USA ktoś, kto niefachowo udzieli pomocy poszkodowanemu (np. połamie żebra wykonując masaż serca, co zdarza się nawet fachowcom) ryzykuje poważne kłopoty, procesy sądowe, wypłacanie odszkodowań... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: A ja nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 16:42 Myślę że prościej będzie, jeśli sobie przypniesz tabliczkę - "proszę mnie nie wyciągac z płonącego samochodu, jeśli nie jesteś profesjonalnym ratownikiem, proszę mi nie tamowac krwotoku, jeśli nie masz specjalizacji z chirurgii" itd itd Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: A ja nie 18.01.06, 17:53 No to opowiem Ci bajeczkę (niestety autentyczną, choć starą): pewien mój znajomy pracował w przedstawicielstwie PLL "Lot" w jednym z wielkich miast USA. Pewnego dnia pewna babcia poślizgnęła się (na czym? Może na skórce od banana? Kto to może wiedzieć?) dokładnie przed wejściem do biura i zwichnęła lub złamała sobie nogę. Oczywiście, wszyscy wybiegli, podnieśli ofiarę, usadzili ją w fotelu, wezwali policję... Po paru miesiącach przyszło wezwanie na rozprawę w sądzie. Poszkodowana domagała się zadośćuczynienia za wypadek, motywując to faktem, że skoro wszyscy starali się jej pomóc, więc poczuwali się do winy, gdyż popełnili zaniedbanie polegające na niewłaściwym utrzymaniu chodnika bezpośrednio przylegającego do ich posiadłości, co poniekąd należy do ich obowiązków. Poza tym, niefachowo udzielili pomocy, przez co narazili poszkodowaną na dodatkowe, zupełnie niepotrzebna cierpienia. Nie wiem jak się sprawa skończyła, jednak osobiście wolałbym umierać w oczekiwaniu na fachowca niż pozwolić sobie "pomagać" byle dyletantowi po korespondencyjnym kursie... Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: PS 18.01.06, 18:02 Jeśli nie masz bliższego pojęcia o chirurgii, to rzeczywiście, dobra rada - krwotoków lepiej nie próbuj tamować! Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: A ja nie 18.01.06, 21:20 kozak-na-koniu: > Pewnego dnia pewna babcia poślizgnęła się (na czym? Może na skórce od banana? > Kto to może wiedzieć?) dokładnie przed wejściem do biura i zwichnęła lub > złamała sobie nogę. [...] > Po paru miesiącach przyszło wezwanie na rozprawę w sądzie. Poszkodowana > domagała się zadośćuczynienia za wypadek Bardzo amerykański przypadek, nie do pomyślenia w żadnym kraju cywilizowanym. To ja Ci teraz opowiem, co tam się działo przez te parę miesięcy między wypadkiem a pozwem. Oczywiście nie znam TEGO KONKRETNEGO przypadku, ale to zawsze odbywa sie tak samo. Wiesz, co to jest ,,ambulance chaser''? USA jest krajem pieniaczy, każdy ciągle kogoś o coś pozywa nie dbając o rację, tylko o ,,a nuż się uda''. ,,Ambulance chaser'' (goniący za karetkami) to jest taki adwokat z najniższej możliwej kasty, klienci do niego nie przychodzą, ale on sobie sam na siłę wyszukuje klientów. Typowo czatuje w hallu pogotowia ratunkowego i jak tylko przywiozą jakąś ofiarę wypadku, to próbuje jej podsunąć do podpisania pełnomocnictwo do prowadzenia sprawy. Ofiara najczęściej jest obolała, niezbyt przytomna i w ogóle w nastroju mało wojowniczym, często poczuwa się do własnej winy za wypadek Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: A ja nie 18.01.06, 21:58 Ja tam nic nie wolę, ten przykład ma już chyba ze dwadzieścia lat albo więcej... A co do udzielania pomocy, to chociażby przez mój zawód (w pewnym sensie jestem lekarzem) nie mam zaufania do "nawiedzonych" amatorów-teoretyków, tak samo jak do "świeżo upieczonych" lekarzy właściwych (czytaj - przemądrzałych absolwentów Akademii Medycznych, choć ci przynajmniej mają jakąś solidną podbudowę teoretyczną a częśc z nich nawet wykazuje minimum pokory, potrzebnej by nauczyć się czegoś wiecej ponad schematy, banały i frazesy): "nie matura, lecz chęć szczera..." - chyba już to kiedyś przerabialiśmy, nie?;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: nowa specjalizacja - lekarz wpewnym sensie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 08:51 Proszę pana - jeśli jest pan lekarzem - to prosze to wprost napisac. Jeśli jest pan ratownikiem - też proszę napisac to bez owijania w bawełnę. Ja nie wiem co to znaczy byc lekarzem w "pewnym sensie" - student ostatniego roku medycyny? felczer? pielęgniarz? sanitarusz? znachor? Odpowiedz Link Zgłoś
wiemicho1 Re: A ja nie 19.01.06, 09:15 kozak-na-koniu napisał: A co do udzielania pomocy, to chociażby przez mój zawód (w pewnym > sensie jestem lekarzem) nie mam zaufania do "nawiedzonych" amatorów-teoretyków, Drogi lekarzu "w pewnym sensie". Pomomo protestów z Twojej strony bądź pewny, że jeżeli zdarzy Ci się wypadek pomogę Ci tak jak potrafię. Chociażby zabezpieczając miejsce wypadku, przyciskając bandaż do tryskającej krwią tętnicy czy udrazniając drogi oddechowe usuwając Twoje wybite zęby i wymiociny i poczekam na specjalistów z pogotowia. Później możesz mnie skarżyć. I tak będę dumny z siebie. Z pewnością natomiast nie wykonam tracheotomii bo nie potrafię. Nie musisz dziękować. Pomyśl natomiast do czego nawołujesz. Z wyrazami szacunku. Nawiedzony amator-teoretyk. Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: A ja nie 19.01.06, 09:32 "W pewnym sensie" - bo po internetowym kursie... A tak poważnie, to uważam że nauka udzielania "pierwszej pomocy" po winna być jak nalbardziej upowszechniona, jednak są rzeczy, których nie da sie nauczyć korespondencyjnie (właśnie tamowanie krwotoków, zakładanie opatrunków, masaż serca, "sztuczne oddychanie" itd.). Tego, niestety można się nauczyć wyłącznie na "klasycznych" zajęciach praktycznych z kompetentnym instruktorem (np. na specjalnych manekinach). Natomiast takie postawy, jak powyżej są typowe dla polskich pismaków oraz ludzi przez nich otumanionych: róbmy coś - byle co i byle jak ale róbmy! Bo przecież tak naprawdę wcale nie chodzi tu o uzyskanie jakichś konkretnych, wymiernych efektów, tylko o wywołanie kolejnej zbiorowej histerii w ramach jakiejś kolejnej, doraźnej "akcji", za którą, jak zwykle stoją czyjeś na ogół spore pieniądze...:((( Odpowiedz Link Zgłoś
wiemicho1 Re: A ja nie 19.01.06, 09:46 Z pewnoścą wykonywanie nawet prostych czynności wymaga pewnej wiedzy, umiejętności i opanowania. Co do kursu internetowego, to faktycznie nie jest on najlepszym rozwiązaniem. Jednakże chciałbym podkreślić, ze posiadając nawet skromne umiejętności mozna uratować życie. Aby nie być gołosłownym. Dwa lata temu, moja bliska znajoma, miała poważny wypadek spotykając się z ciężarówką. Mąż nieprzytomny, ale oddychał, z tyłu 9-letnia córka, rozbita głowa, bez oddechu. Wystarczyło że dwa, podkreślam dwa razy, dmuchnęła w płuca dziewczynki przywracając jej oddychanie. Cieszą się życiem nadal. Dwa oddechy = życie. Znajoma owa jest nauczycielką, z racji tego przechodziła jakiś tam amatorski kurs pierwszej pomocy. Było to w "trasie" pogotowie przyjechało po 20 minutach. Może autor wątku, po internetowym kursie, jak będzie trzeba da mi te dwa oddechy? Z góry dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
gotlama Re: masz rację, ale nie do końca 19.01.06, 22:43 Ja miałam okazję do profesjonalmych cwiczeń, moi koledzy - bazowali na moich doświadczeniach - nie mieli cwiczeń na manekinach, ale bardzo dokłdnie przecwiczylismy akcję reanimacyjną według poradnika i mojej wiedzy. Było warto, bo dzięki "amatorskiej" w Twojej ocenie akcji - jeden z pracowników dostał 15 minut szansy na przyjazd profesjonalistów. To było najbardziej nerwowe 15 minut w moim życiu. Oczywiście, że kurs z użyciem manekinów zwłaszcza kontrolowanych przez czujniki jest lepszy, niemniej wkurza mnie twoje podejście do tego tematu (teoria finansowo- spiskowa). Jakie masz zastrzeżenia do informacji podanych na linkowanej stronie? Znalazłeś jakieś błędy? Będę się cieszyc, jeśli ktoś kto tę stronę odwiedzi zapamięta podstawowe zasady udzielania pomocy. Jak szybko przyjeżdża pogotowie do wypadków "w trasie" - chyba nie trzeba przypominac. Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: masz rację, ale nie do końca 20.01.06, 09:06 Nie znalazłem, a szczególnie spodobało mi się następujące zdanie: -"Pamiętajmy, że do właściwego zastosowania sposobów udzielania pierwszej pomocy konieczne jest nabycie praktycznych umiejętności przechodząc odpowiednie kursy i szkolenia." ...I WYŁĄCZNIE o to mi chodziło! pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
gotlama Re: masz rację, ale nie do końca 20.01.06, 22:28 No i dobrze - jednak uważam, że osoba która dokładnie zastosuje sie do zasad zawartych na polecanej stronie bedzie wiedziała czego NIE WOLNO robic. Byc może będzie wiedziec co należy zrobic. Wolę miec martwicę kończyny wskutek "przeterminowanego" zacisku niż wykrwawic się na śmierc, bo ktoś będzie się bał założyc mi coś takiego na udo czy ramię. Wracając do tematu - oczywiście - powinno się wskazywac, że sama teoria to zbyt mało, ale deprecjonowanie przygotowania teoretycznego jest bezsensowne. A niestety - takie właśnie przykre wrażenie niedoceniania przygotowania teoretycznego odniosłam czytając Twoje wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kozak-na-koniu Re: masz rację, ale nie do końca 20.01.06, 22:51 ...I dobrze odczytałaś! Pierwszą rzeczą, jaką musiałem zrobić po studiach było odrzucenie 3/4 teorii i nauczenie się od podstaw praktyki. Wracając natomiast do nieszczęsnego tamowania krwotoków - nie wystarczy wiedzieć CO trzeba zrobić - trzeba jeszcze wiedzieć KIEDY i JAK się to robi (w którym miejscu, z jaką siłą itd.): np. teoretyk może sobie robić masaż serca i sztuczne oddychanie do t. zw. "usranej śmierci". Jeśli nie umie przedtem go odpowiednio ułożyć (a już broń Boże próbować układać gościa z np. uszkodzonym kręgosłupem - to też trzeba umieć rozpoznać) i wykonuje to z nieodpowiednią (za dużą lub za małą) siłą - może tylko narobić dodatkowych szkód a nawet przyśpieszyć zgon... Ale tego, jak i zakładania opasek uciskowych, opatrunków itd. można się nauczyć wyłącznie na zajęciach praktycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: A ja nie 20.01.06, 09:23 kozak-na-koniu: > (właśnie tamowanie krwotoków, zakładanie opatrunków, masaż serca, "sztuczne > oddychanie" itd.). Tego, niestety można się nauczyć wyłącznie na "klasycznych" > zajęciach praktycznych z kompetentnym instruktorem (np. na specjalnych > manekinach). Kiedyś przeszedłem taki kurs. Te wszystkie rzedzy, które wymieniłeś, i jeszcze trochę, i masaż serca oraz sztuczne oddychanie na manekinie z manometrem. Czy jestem wobec tego godny zaszczytu ratowania Ci życia w razie, tfu, tfu, odpukać, wypadku? Otóż ja ten kurs przeszedłem dość dawno i pamiętam wyrywkowo. Moja pomoc byłaby ZNACZNIE skuteczniejsza, gdybym przed wypadkiem przejrzał stare notatki albo przeczytał, co tam internet ma do powiedzenia. Przypomniałbym sobie np. liczby Odpowiedz Link Zgłoś
rekrut1 Re: A ja nie 20.01.06, 21:00 Drogi kozaku-na-koniu:odnoszę wrażenie że Ty albo nie masz samochodu albo wyobrażni! Pozdr:( Odpowiedz Link Zgłoś
kaappa Re: Internetowe kursy pierwszej pomocy 20.01.06, 21:39 nie mozna sie nauczyc pierwszej pomocy z interentu; trzeba nauczyc sie praktycznie, jak pomoc drugiemu czlowiekowi- zrobic sztuczne oddychanie, wiedziec z jaka sila trzeba ucisnac klatke piersiowa, jak zawianc banaz, jak ulozyc- tego nie mozna sie nauczyc w teorii. Odpowiedz Link Zgłoś
gotlama Re: Internetowe kursy pierwszej pomocy 20.01.06, 22:18 Akurat jak zawinąc bandaż - to można popatrzyc na obrazki, zaprosic inne zainteresowane osoby, wziąc bandaż i trenowac - do skutku. W swojej apteczce samochodowej mam gotowe siatki do przytrzymywania opatrunków, ale niestety takie coś kosztuje trochę drożej niż niektóre gó..ane niby-apteczki z kłakami waty sprzedawane w supermarketach. Kurs internetowy jest jednak bardzo dobrym wstępem do cwiczeń. Najtrudniejszą sprawą podczas udzielania pierwszej pomocy jest opanowanie własnego strachu a czasem obrzydzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
pietnacha40 Nie,ale znam sms-owy kurs prawa jazdy 22.01.06, 10:36 Właśnie moje dziecko taki skończyło.Pan uczył jazdy po łuku sms-em.Niestety oblało ten łuk :( Odpowiedz Link Zgłoś