...sa kierowcy...

IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.01.06, 11:11
Sa kierowcy, dla ktorych czerwone to prawie zielone,
a jak prawie zielone, to znaczy, ze jada i juz.

Sa kierowcy, dla ktorych zakaz wyprzedzania
przeznacznony jest dla tych naiwnych,
ktorzy maja zamiar sie do niego stosowac. No to
niech sie stosuja, jak sa tacy glupi.

Sa kierowcy, dla ktorych odstep od pojazdu,
przed nimi jadacego, mierzony jest w centymetrach,
a to mianowicie dlatego, ze wtedy czuja sie
jak prawdziwy szczupak w pogoni za plotka i to
podbudowuje ich wielkie JA.
Prawa fizyki i tak sa im nieznane.

Sa kierowcy, dla ktorych jazda na swiatlach
calkowicie rozregulowanych daje szanse
dokladnego ogladania koron drzew stojacych
przy drodze (ktore i tak powinny byc wyciete).
Potem domagaja sie ich wyciecia, bo wiedza,
gdzie je widzieli.

Sa kierowcy, dla ktorych pasy ruchu namalowane
na drodze sluza jedynie jako przypadkowy
ornament (cos takiego jak szlaczek na scianie).
No i gospodarnie pomysla - po co tyle farby ?

Sa kierowcy, dla ktorych pociagi na przejazdach
kolejowych nie moga sie pojawic, bo jak wiadomo
pociagi sie spozniaja. Wiec gaz do dechy.

Sa kierowcy, dla ktorych jazda w kolumnie
jest tortura wymyslona przez ministra od
budowy autostrad, wiec wyprzedzaja,
wyprzedzaja, wyprzedzaja,... traaachchchch...
( juz skonczyli wyprzedzac - R.I.P.).

Sa kierowcy...

( Dopiszcie c.d., prosze... )

    • reaver29 Re: ...sa kierowcy... 19.01.06, 12:46
      ... ktorzy nie lametnuja na to jak jezdza inni, a sami staraja sie jezdzic
      poprawnie.
      Nie rozumiem czemu mial sluzyc ten post. Kazdemu sie zdaza zrobic jakies
      glupstwo na drodze, zarowno mi, jak i Tobie.
      • Gość: na zimno Re: ...sa kierowcy... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.01.06, 14:39
        Przypadkowo cos zrobic - moge zrozumiec.
        Ale mnie chodzilo o tych, co robia to calkiem swiadomie.
        Bo sam takich widujesz, nieprawdaz ?
        I to nie byl lament, tylko raczej sarkazm.

        Stad nie rozumiem, dlaczego nie rozumiesz.
        Jesli zareagowales, to znaczy, ze post
        sie na cos jednak przydal.

        • Gość: reaver29 Re: ...sa kierowcy... IP: *.nettax.com.pl 19.01.06, 15:24
          Zareagowałem tylko dlatego, ze podobne posty pojawiaja sie tutaj notorycznie.
          Masz rację widuję. Ale nie sądzę także, że jak walniesz jakąś gafę to robisz ją
          zawsze nieświadomie i przypadkowo. Mówę tutaj o swoim doświadczeniu. Czasami
          zrobię coś (znaczy jakieś głupstwo na drodze) świadomie, a potem dopiero na
          chłodno przekalkuluję co odpierdzieliłem. I na pewno nie jestem jedyny który
          tak robi, nawet ośmielę sie stwierdzić że zdecydowana większość kierowców ma
          coś świadomego na sumieniu.
    • wielki_motocyklista Re: ... 19.01.06, 13:25
      a proszę bardzo:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=10976303
      no i co?
      No i nic!
    • Gość: Piort Re: ...sa kierowcy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 15:11
      ...którzy myślą prowadząc samochód, a nie ślepo stosują się do przepisów. Zakaz
      wyprzedzania Fiata 126 z przyczepką wlokącego się pod górkę nie ma sensu dla
      kierowcy BMW, który zdąży ten manewr wykonać nawet gdyby w tym momencie na
      górce pokazało się bardzo szybkie auto. Trzeba myśleć, a znaki są ponastawiane
      tak, jakby wszyscy jeździli pijani zdezelowanymi Syrenami.
      Im bliżej pojazdu poprzedzającego (ale w centymetrach) tym mniej grożne skutki
      zderzenia. Jeżeli jedziesz bardzo powoli lewym pasem, a ktoś z tyłu dojeżdża Ci
      do zderzaka, to napewno zjedziesz na prawy pas, a nie zahamujesz.
      A co gdy pasy ruchu są przysypane śniegiem? Nie jeździć? Gdyby nie wolno było
      ich przekraczać pod żadnym pozorem, to były by bariery (jak na autostradach
      n.p. w Austrii).
      Jazda w kolumnie jest uciążliwa i kto może stara się z tej kolumny uciec.
      Kiedyś jechałem około 30 km za kolumną kombajnów (w Czechach). Najważniejsze
      aby robić to bezpiecznie i nie zagrażać innym użytkownikom dróg.
      • kozak-na-koniu Re: ...sa kierowcy... 19.01.06, 16:07
        Gość portalu: Piort napisał(a):

        > Im bliżej pojazdu poprzedzającego (ale w centymetrach) tym mniej grożne
        skutki
        > zderzenia.

        ?????????
        • Gość: na zimno To ciekawe, mozesz rozwinac ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.01.06, 18:00
          Posmiejemy sie dla rozladowania napiecia zwiazanego z oczekiwaniem na odpowiedz.

          A tak przy okazji, ile centymetrow wynosi odstep optymalny ?
          ( Oczywiscie chodzi o jazde........ samochodem )

          • emes-nju Re: To ciekawe, mozesz rozwinac ? 19.01.06, 18:03
            Odstep optymalny powinien miec wartosc dodatnia :-)
            • Gość: na zimno Zapamietujemy malpia regule, a mianowicie.... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.01.06, 11:19
              Malpia regula na absolutnie minimalny
              odstep od poprzedzajacego pojazdu
              wyrazony w metrach:

              ***********************************************
              Podziel sobie predkosc w km/godz przez piec(5):
              ***********************************************

              np: przy 50 km/godz odstep wyniesie 10m.
              czyli jakies pi razy drzwi conajmniej
              dwie i pol dlugosci przecietnego sedana.
              Przyjmijmy trzy dlugosci i bedzie niezle.

              Wynika to z czasu naszej reakcji na
              zdarzenie, a wiec przecietnie okolo 0,8 sekundy.
              Zaczniemy hamowac dopiero po czasie reakcji,
              a auto jeszcze jedzie, jedzie, jedzie....


              Pozdrawiam umiejacych dzielic przez piec.

              • stefan4 Re: Zapamietujemy malpia regule, a mianowicie.... 20.01.06, 12:17
                na zimno:
                > ***********************************************
                > Podziel sobie predkosc w km/godz przez piec(5):
                > ***********************************************

                A więc przy 150 km/h (powiedzmy na niemieckiej autostradzie) odstęp 30m? Mało.

                na zimno:
                > Pozdrawiam umiejacych dzielic przez piec.

                A ja pozdrawiam umiejących podnosić prędkość do kwadratu.

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                • Gość: na zimno Re: Zapamietujemy malpia regule, a mianowicie.... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.01.06, 12:57
                  Oczywiscie, ze droga hamowania jest proporcjonalna do kwadratu predkosci,
                  co wynika bezposrednio ze wzoru na energie kinetyczna Ek= 0.5 * m V^2.

                  Jezeli jedziesz tym samym pojazdem dwa razy szybciej, to droga hamowania
                  wzrosnie czterokrotnie w stosunku do drogi przy poprzedniej predkosci,
                  zakladajac podobne warunki nawierzchni na drodze.


                  Zakladam, ze pojazd poprzedzajacy ma dynamike porownywalna z naszym
                  hipotetycznym pojazdem oraz, ze ten poprzedzajacy nie wali w betonowa sciane,
                  to znaczy nie zatrzymuje sie natychmiast w jednym punkcie, a wiec tez musi
                  hamowac w podobnych warunkach.

                  Napisalem o absolutnie minimalnym odstepie wynikajacym
                  tylko z czasu reakcji na zdarzenie. I to jest "predkosc dziel przez piec".
                  Nawet blondynka to zapamieta.

                  Przy okazji mozesz zaprezentowac calkowicie naukowe podejscie
                  do tego problemu. Zaloze sie, ze "blondynki" tego i tak nie pojma.

                  Pozdrawiam.



              • Gość: opona balonowa zgoda, pod jednym tylko warunkiem: IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.06, 17:40
                że jest to TYLKO i JEDYNIE odstęp na reakcję na światła stop
                pojazdu poprzedzajacego.
                Bo droga hamowania do 0km/h jest o wiele dłuższa.
        • Gość: Piort Re: ...sa kierowcy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 18:19
          Jedziesz zderzak w zderzak z prędkością 40 km/h i pierwszy samochód hamuje.
          jeżeli zakładamy podobną masę obydwu samochodów, to nic się nie stanie nawet
          jeżeli ten drugi wcale nie będzie hamował. A teraz pierwszy jedzie 40 km/h i 30
          m za nim drugi, gdy pierwszy zahamuje, to drugi zrobi to z opóźnieniem i,
          jeżeli pierwszy zahamował ostro, to drugi w niego przyładuje. Proste?
          • wiemicho1 Re: ...sa kierowcy... 20.01.06, 08:19
            Gość portalu: Piort napisał(a):

            > Jedziesz zderzak w zderzak z prędkością 40 km/h i pierwszy samochód hamuje.
            > jeżeli zakładamy podobną masę obydwu samochodów, to nic się nie stanie nawet
            > jeżeli ten drugi wcale nie będzie hamował. A teraz pierwszy jedzie 40 km/h i 30
            >
            > m za nim drugi, gdy pierwszy zahamuje, to drugi zrobi to z opóźnieniem i,
            > jeżeli pierwszy zahamował ostro, to drugi w niego przyładuje. Proste?

            Więc jezeli odległość od poprzedzającego pojazdu w kolumnie będzie zbliżona do zera to w przypadku hamowania tego pierwszego nic się nie stanie?
            Napisz proszę!
            Straciłem wiarę w swoją inteligencję i wiedzę mojej nauczycielki fizyki.
            Może w samej fizyce jakies zmiany zaszły a ja nieświadom tego?
            No chyba, że do zmniejszenia pędu masy swojego pojazdu chcesz wykorzystywać masę samochodu poprzedzającego. Wtedy jest ok.
            • Gość: Piort Re: ...sa kierowcy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 08:37
              > Więc jezeli odległość od poprzedzającego pojazdu w kolumnie będzie zbliżona
              > do zera to w przypadku hamowania tego pierwszego nic się nie stanie?
              > Napisz proszę!
              Nie stanie się nic złego. Może ulec uszkodzeniu plastikowy zderzak, bo jednak
              do wyhamowania masy potrzebna jest siła, ale to nic w porównaniu z tym, co by
              było gdyby wyhamowanie odbyło się przez uderzenie w już stojący samochód.
              Przecież to takie proste! Weź na przykład samochód z przyczepą bez hamulców.
              Gdy samochód hamuje, to przyczepa najeżdża na niego, ale nic złego się nie
              dzieje, a teraz przywiąż tę przyczepę na kilkumetrowym łańcuchu i zahamuj.
              Wyczuwasz różnicę?
              • Gość: wiemicho1 Re: ...sa kierowcy... IP: 80.50.161.* 20.01.06, 08:51
                Piotrze,ja doskonale Ciebie rozumiem. Przeciez napisalem, że jeżeli do zatrzymania swojego pojazdu chcesz wykorzystać masę pojazdu poprzedzającego (byle nie mojego) to jest ok. Jednak nie popieram takiego rozwiązania ze względów oczywistych. Wybacz ale pozostanę przy 30 m odległości od poprzedzajacego. Sądzę, że taka odległość przy założonej przez Ciebie prędkości wystarczy do zatrzymania. Nawet przed nieruchomą przeszkodą na jezdni.
                Wybacz trochę ironiczny ton ale zaskoczyłeś mnie swoim pomysłem.
                Pozdrawiam.
              • kozak-na-koniu Re: ...sa kierowcy... 20.01.06, 08:57
                Hmmm... 30 metrów, przy prędkości 40m/godz to chyba rzeczywiście trochę za
                dużo, szczególnie w mieście, w kolumnie; jeśli gość jest ślepy i nie widzi
                zapalających sie świateł "hamulcowych" lub odległości od poprzedzającego, która
                nagle zaczęła się zmniejszać itd. No, chyba że jedzie nie 40 a np. 140 km/godz.
                No dobra... Ale załóżmy taką sytuację: jadę za gościem utrzymując odległość
                50cm, za mną następny i jeszcze następny i jeszcze... Gościowi przede mną nagle
                wyskakuje na drogę zwierzę lub dziecko, więc gwałtownie "depie po hamulach".
                Oczywiście czas, w którym pojazd jadący z prędkością 40 km/godz przejeżdża 0,5
                metra jest nieporównywalnie krótki wobec czasu, jaki upływa od momentu
                zadziałania bodźca do momentu zadziałania hamulców - walę więc gościa w pełnym
                pędzie, mnie - ten następny itd.. Pytanie: o ile wydłuży się droga hamowania i
                o ile zwiększy się energia wyzwolona bezwładem takiego "pociągu" hamowanego
                wyłącznie przez "lokomotywę", o ile wzrosną straty w niehamowanych oraz
                wziętych "w kleszcze" pojazdach itd.? Zakładam, że nikt, znudzony jazdą w
                takich warunkach nie "wyrwał" sie w międzyczasie do wyprzedzania i widząc
                zamieszanie oraz jakiś pojazd nadjeżdżający z przeciwka nie "spanikował" i nie
                próbował "wcicnąć się" na powrót do kolumny, w prawym poboczu nie rosną
                drzewa... Lepiej o tym nie myśleć bo i tak będzie masakra!:)
                • kozak-na-koniu Re: ...sa kierowcy... 20.01.06, 09:02
                  Jeszcze jedno: jeśli przede mną jedzie nie samochód osobowy tylko np. 40-tonowy
                  TIR, to co się stanie - uczkodzę tylko zderzak, czy może wjadę mu pod naczepę
                  uszkadzając sobie dach i głowę?
                • wiemicho1 Re: ...sa kierowcy... 20.01.06, 11:43
                  Pozwolę sobie dodać tylko, że to zwierzę czy dziecko, które było przyczyną hamowania "lokomotywy" też bez szwanku z tej sytuacji raczej nie wyjdzie.
              • stefan4 Re: ...sa kierowcy... 20.01.06, 09:06
                Piort:
                > Nie stanie się nic złego. Może ulec uszkodzeniu plastikowy zderzak, bo jednak
                > do wyhamowania masy potrzebna jest siła, ale to nic w porównaniu z tym, co by
                > było gdyby wyhamowanie odbyło się przez uderzenie w już stojący samochód.

                To brzmi sensownie. Zwykle nie chcemy, żeby ten z tyłu rozbił nam zderzak,
                dlatego żądamy bezpiecznej odległości. Ale jeśli mamy wybór między zniszczeniem
                zderzaka a całej rufy, to lepiej sam zderzak.

                Podobny paradoks dotyczy najechania roweru przez samochód od tyłu. Otóż
                rowerzyście zaleca się, żeby w takiej sytuacji nie zjeżdżał na bok i nie
                hamował. Wtedy dostanie kopa od tyłu, pojedzie z dużą prędkością do przodu i
                zatrzyma się kawałek dalej. Natomiast jeśli zjeżdżając z drogi ustawi się do
                samochodu skośnie, to w momencie uderzenia zostanie przewrócony a samochód na
                niego najedzie.

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                • kozak-na-koniu Re: ...sa kierowcy... 20.01.06, 09:11
                  Widziałeś kiedyś wypadek z udziałem rowerzysty lub motocyklisty? Chyba nie...
                  Dany "klient" po uderzeniu rzeczywiście dostaje "kopa" ale do przodu leci już
                  tylko sam rower. Gość leci raczej w górę i spada na maskę lub dach samochodu
                  osobowego albo prosto pod koła ciężarówki (w zależności od tego, kto go
                  uderzył).
                  • stefan4 Re: ...sa kierowcy... 20.01.06, 09:32
                    kozak-na-koniu:
                    > Dany "klient" po uderzeniu rzeczywiście dostaje "kopa" ale do przodu leci już
                    > tylko sam rower. Gość leci raczej w górę i spada na maskę lub dach samochodu
                    > osobowego albo prosto pod koła ciężarówki (w zależności od tego, kto go
                    > uderzył).

                    Kozaku, tak TEŻ bywa. Nie mówię o tym, że zawsze trzeba dać się najechać przez
                    wściekłego wyścigowca spalinowego. Mówię o sytuacji w ruchu miejskim, gdy
                    różnice prędkości nie są znaczne, np. rower 30 a samochód w chwili kolizji
                    (czyli już po hamowaniu) 40. Wtedy lepiej, żeby uderzył centralnie od tyłu,
                    rowerzysta wtedy nigdzie nie wyleci. Jeśli przy tej samej różnicy prędkości
                    samochód lekko muśnie rowerzystę bokiem, to skutki będa zapewne znacznie gorsze.

                    - Stefan

                    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                    • kozak-na-koniu Re: ...sa kierowcy... 20.01.06, 09:41
                      No tak - jesteś teoretykiem... Cóż, dyskusja nie ma sensu, jeśli jednak kiedyś
                      zobaczysz jakąś kolizję, spróbuj ją przeanalizować. Dla ułatwienia powiem Ci,
                      że hamowanie, szczególnie w warunkach dużego natężenia ruchu w takich
                      sytuacjach zwykle rozpoczyna się na ułamek sekundy przed, w trakcie lub już po
                      uderzeniu a uderznie boczne, szczególnie przy małych różnicach prędkości zwykle
                      kończy się "wyrzuceniem" rowerzysty na pobocze, niestety, zwykle nie bez
                      obrażeń ale przynajmniej żywego...
                      • stefan4 Re: ...sa kierowcy... 20.01.06, 10:10
                        kozak-na-koniu:
                        > No tak - jesteś teoretykiem...

                        W dziedzinie samochodów
                        • kozak-na-koniu Re: ...sa kierowcy... 20.01.06, 10:16
                          stefan4 napisał:

                          > A jakie jest Twoje nieteoretyczne doświadczenie rowerowe?

                          Cóż, jeśli dla Ciebie rower jest sensem i jedynym celem w życiu - to niestety,
                          nie mam tu nic do dodania...

                          Ździchu
                          • Gość: Piort Re: ...sa kierowcy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 12:24
                            Panowie! Ja piszę o myślących kierowcach, a nie o tych kurczowo trzymających
                            się przepisów. Przepisy sa dla tych, którzy nie rozumieją o co chodzi, podobnie
                            jak normalnemu człowiekowi wystarczy dziesięcioro przykazń, a dla idiotów
                            trzeba pisać kodeksy. Oczywiscie jazda tuż za TIR-em, gdy nie widać co jest
                            przed nim, jest samobójstwem. Rozjeżdżanie rowerzystów na szosach uważam za
                            działanie higieniczne i choć do tej pory nie udało mi się żadnego upolować, to
                            staram się ich różnymi sposobami zachęcić do jazdy poza jezdnią dla samochodów.
                            • wiemicho1 Re: ...sa kierowcy... 20.01.06, 12:54
                              Piotrze. Żartujesz, prawda? Sądzę, że uważasz się za tego, który "wie o co chodzi".
                              Prawo o ruchu drogowym, mówiąc o odległościach od pojazdu poprzedzającego określa jadynie, że ma to być odległość bezpieczna. Jeżeli "wiesz o co chodzi" to rozumiesz, że odległość ta ma być wystarczająca do zatrzymania pojazdu nie waląc w kufer mojego samochodu, czy też w rower Stefana. Więc jeżeli stwierdzisz w swojej subiektywnej ocenie, ze wystarczy Ci 30 cm to w porządku. Tylko jeżeli uszkodzisz w tej sytuacji mój samochód to nie będę miły. Wybacz.
                              Twoich działań higienicznych nie komentuję. Szkoda miejsca.
                              Wiesz, pamiętam jak pisałeś o swoim długoletnim stażu za kółkiem. A rowerzyści na drodze nadal jeżdżą. Dziwne prawda?
                              • Gość: Piort Re: ...sa kierowcy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 18:20
                                Oczywiście moje posty są dla ludzi z poczuciem humoru, ale fakt że jeżdżę od
                                1957 roku i Bóg ustrzegł przed wypadkiem o czymś świadczy. Moim zdaniem o tym,
                                że Bóg pomaga tym, którzy starają się sobie pomóc. Prawo o Ruchu Drogowym jest
                                zbiorem pobożnych życzeń teoretyków, którzy nie mają pojęcia o rzeczywistych
                                zagrożeniach. W młodosci byłem pilotem i instukcja wykonywania lotów zawierała
                                takie zdanie "W sytuacjach nieprzewidzianych w niniejszej instrukcji zachować
                                się zgodnie z instrukcją: Zachować spokój i trzeźwo ocenić sytuację." Ja się
                                tego trzymam do dziś.
                                A rowerzyści niestety nadal jeżdżą po szosach.
                                • stefan4 Re: ...sa kierowcy... 21.01.06, 10:24
                                  Piort:
                                  > A rowerzyści niestety nadal jeżdżą po szosach.

                                  A spalinowi kierowcy też niestety nadal zagracają drogi i utrudniają przejazd.
                                  Będę musiał pomyśleć o jakiejś akcji higienicznej...

                                  - Stefan

                                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                            • tiges_wiz Re: ...sa kierowcy... 20.01.06, 13:07
                              Gosciu .. ty sie nadajesz do zakladu zamknietego dla oblakanych.
                              Powinienes sie przebadac.
                • tygrys01 Pieszy wynalazł 21.01.06, 02:22
                  Pieszy wynalazł samochód na swoje nieszczęście
Inne wątki na temat:
Pełna wersja