"NIE SZTUKĄ JEST NIE BYĆ WINNYM...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 11:36
...I MIEĆ WYPADEK.SZTUKĄ JEST NIE BYĆ WINNYM I NIE MIEĆ WYPADKU !!!
W.RYCHTER...poddaję pod głęboką analizę wszystkim tym którym przeszkadzają
drzewa czy zimowa pora.Jedziesz tyle na ile pozwalaja warunki bo to nie
warunki mają sie do Ciebie przystosować ale Ty do nich.Póki do Ciebie nie
dotrze ta prawda bedziesz potencjalnym zabójcą na drodze lub ofiarą !!!
    • emes-nju Re: "NIE SZTUKĄ JEST NIE BYĆ WINNYM... 20.01.06, 11:42
      Calkowicie sie zgadzam, ale dzis jest takie natezenie ruchu, ze czasem czlowiek jedzie calkowicie bezpieczie, a w chwile potem juz nie jedzie. Bo pojawil sie nowy element, ktory postanowil zaparkowac we mnie lub spowodowac, zebym ja w nim zaparkowal (to akurat mnie spotkalo - z podporzadkowanej wyjechal mi pod kola gostek i sie zatrzymal. Wyjechal zza stojacego TIRa).
      • kozak-na-koniu Re: "NIE SZTUKĄ JEST NIE BYĆ WINNYM... 20.01.06, 12:26
        Myślenie, analizowanie, przepisy, doświadczenie itd. swoją drogą... A poczytać
        zawsze warto!
        www.wkl.com.pl/oferta.php?kd=1&dzial=1&id=276
        Pozdrawiam wszystkich, którzy pamiętają o Witoldzie Rychterze!:)
        • Gość: retro Re: "NIE SZTUKĄ JEST NIE BYĆ WINNYM... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 12:38
          Bo dzis prawdziwych kierujących jak na lekarstwo.Takich z ambicją by być
          dobrym,z zasadami.Pokolenia W.Rychtera juz prawie nie ma,to smutne.
    • Gość: fragi Re: "NIE SZTUKĄ JEST NIE BYĆ WINNYM... IP: 80.54.248.* 21.01.06, 14:41
      A tak właściwie to po co nam drogi ? Przecież można by dostosować pojazdy do
      warunków i jeździc "na szago". Wypadków z pewnościa byłoby mniej. Czy trzeba
      budować te drogi, żeby kierowcy szaleli na nich ?
      • Gość: retro Re: "NIE SZTUKĄ JEST NIE BYĆ WINNYM... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 08:28
        A może taka opcja - są drogi a kierowcy nie szaleją.Gdzie wyczytałeś ze nie
        popieram budowy dróg?Piszę tylko że póki co dostosować się do tego co jest...no
        może jeszcze rozstrzelać sejm ale to inny temat.Jadę i widzę szleńca,pomijając
        fakt że niebezpieczny dla innych to się zastanawiam jak można po takich
        dziurach tak zapi*** ???Czy toto nie ma instynktu samozachowawczego?Czy wiezie
        toto kartofle?Co na to siedzący obok?Jaki mają komfort jazdy z takim pajacem?No
        i pewnie bogaty,bo jakby ciezko pracował na ten samochod to by sie zastanowił
        co też zawieszenie przezywa.
        • kozak-na-koniu Re: "NIE SZTUKĄ JEST NIE BYĆ WINNYM... 23.01.06, 11:05
          "Taka już jest natura ludzka, że człowiek nie uwierzy w gorące, jeżeli się nie
          sparzy. To znane powiedzenie daje się szczególnie zastosować do kierowców.
          Kandydat na kierowcę, po przejściu egzaminu i otrzymaniu przwa jazdy, jeździ
          przez pierwsze kilkadziesiąt kilometrów powoli i ostrożnie, ale z każdym
          kilometrem nabiera wprawy i pewności siebie. Po sześciu miesiącach uważa się
          już za mistrza, a po roku nie widzi na całym świecie lepszego. Teraz
          dopiero "mistrz" zaczyna być niebezpieczny. Brak długoletniej praktyki,
          szerszej wiedzy i doświadczenia w wielu groźnych i trudnych sytuacjach
          powoduje, że w krytycznej chwili traci on głowę i popełnia on błąd za błedem.
          Toteż aż nadto usprawiedliwione jest zdanie doświadczonych mistrzów kierownicy,
          że kierowca całe życie uczy się prowadzenia samochodu, a im więcej się nauczy,
          tym więcej widzi w sobie braków. Pamiętajmy o tej wielkiej prawdzie."
          Witold Rychter,
          "Doświadczony kierowca radzi,
          Wydawnictwa Komunikacji i Łączności
          Warszawa, 1971
Inne wątki na temat:
Pełna wersja