Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno?

04.03.06, 11:30
Oczywiście nie mam na myśli jakiś szlonych prędkości ale uważam, że
bezpiecznie to znaczy przede wszystkim przewidywalnie i rozsądnie i za
najbardziej niebezpiecznych kierowców uwazam tych którzy tamują ruch i jadą
znaczne wolniej od wszystkich innych i dodatkowo w ostatniej chwili
sygnalizują swoje zamiary albo w ogóle tego nie robią.
    • Gość: Jurek Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.06, 11:49
      No jasne, że nie! Najbezpieczniej jest jechać z podobną prędkością do innych uczestników drogi. Skutki zderzeń nie zależą od prędkości, tylko od różnicy prędkości dwóch obiektów. Nie brakuje też czołówek, bo ktoś wyprzedzając sobie powolutku zdziwił się, że nagle coś z przeciwka nadjechało.
      Trzeba jeździć rozsądnie, a nie z założenia wolno. Jak trzeba jechać wolno, to trzeba, ale nie zawsze!
      • Gość: kortez Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.as15444.net 24.05.06, 14:38
        brednie, klopot w tym ze u ludzi za kierownica budzi sie odwieczna chec
        dominacji nad innymi. sorry koles ale ani ty ani nikt inny mi nie wmowi ze jak
        wszyscy jada np 90kmh to bedzie tak samo bezpiecznie gdy wszyscy jada 40kmh.
        byloby o wiele mniej wypadkow zderzen i potracen pieszych gdyby WSZYSCY
        jezdzili wolniej. droga hamowania, stan nawierzchni, warunki pogodowe, rozne
        umiejetnosci i doswiadczenie kierowcow, piesi, dzieci na drodze, zwierzeta,
        pora dnia i nocy, natezenie ruchu itd itd itd powtarzam NIKT mi nie wmowi
        predkosc (ergo czas reakcji) nie ma wplywu na powyzsze czynniki a kazdy kto
        uwaza ze jak wszyscy jada szybciej to suma sumarum jest bezpieczniej ten nie ma
        zielonego pojecia o czym mowi
        • Gość: dc99 Czas reakcji a zmęczenie kierowcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.06, 15:57
          > brednie, klopot w tym ze u ludzi za kierownica budzi sie odwieczna chec
          > dominacji nad innymi. sorry koles ale ani ty ani nikt inny mi nie wmowi ze
          > jak wszyscy jada np 90kmh to bedzie tak samo bezpiecznie gdy wszyscy jada
          > 40kmh.
          > byloby o wiele mniej wypadkow zderzen i potracen pieszych gdyby WSZYSCY
          > jezdzili wolniej. droga hamowania, stan nawierzchni, warunki pogodowe, rozne
          > umiejetnosci i doswiadczenie kierowcow, piesi, dzieci na drodze, zwierzeta,
          > pora dnia i nocy, natezenie ruchu itd itd itd powtarzam NIKT mi nie wmowi
          > predkosc (ergo czas reakcji) nie ma wplywu na powyzsze czynniki a kazdy kto
          > uwaza ze jak wszyscy jada szybciej to suma sumarum jest bezpieczniej ten nie >
          ma zielonego pojecia o czym mowi

          Sorry koleś, ale to właśnie Ty bredzisz i nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz.

          Jeżeli wszyscy jadą 90 km/h to odległość powiedzmy 300km przejadą w 3 godziny.
          Jeżeli wszyscy jadą 40 km/h to ta sama odległość 300km zajmie im aż 7 godzin.
          Jeżeli ci sami wszyscy mają do przejechania 500km to jadąc 90 km/h będą jechać 5
          godzin a jadąc 40 km/h będą jechać aż 12 godzin.

          Posiedź sobie na tyłku i pogap się na drogę przez 12 godzin to będziesz wiedział
          kiedy kierowca ma lepszy czas reakcji. I nie wypowiadaj się jeżeli jeździsz
          wyłącznie raz na niedzielę 500m do kościoła lub supermarketu.

          Obecnie w niektórych krajach EU (np. Austria) dyskutuje się nad zniesieniem
          generalnego ograniczenia prędkości (na autostradach) - bo okazuje się że brak
          nieuzasadnionego ograniczenia ZMNIEJSZA liczbę wypadków (dowodzą tego statystyki
          z Niemiec).
          • Gość: kortez Re: Czas reakcji a zmęczenie kierowcy IP: *.as15444.net 24.05.06, 20:22
            ludzie ratujcie mnie przed takimi jak ty na mojej drodze. pewnie jestes
            przedstawicielem handlowym bo ci jezdza tak jakby cala jezdnia do nich
            nalezala, regularnie lamiesz ograniczenia predkosci i jeszcze pewnie spedzasz
            innych swiatlami sprzed siebie. tak sie sklada koles ze jezdze szybkim
            motocyklem ale po garach daje tylko tam gdzie jest mozliwosc (tor, autostrady)
            w innych przypadkach zawsze jezdze zgodnie z przepisami i gdzies mam jakiegos
            frajera ktory trabi z tylu na mnie zebym przyspieszal, wlasnie specjalnie go
            trzymam. jadac 40kmh uderzysz pieszego ma 80% szans na przezycie, jedziesz
            50kmh ma 80% pecha ze zginie na miejscu, o kazde dodatkowe 10kmh droga
            hamowania wydluza sie o kilkanascie metrow to daje do myslenia wiec mi tu nie
            bedziesz pipcał ze jest inaczej.
            • Gość: tubu5000 Re: Czas reakcji a zmęczenie kierowcy IP: *.chello.pl 24.05.06, 22:32
              autor topiku wyraznie dorabia ideologie do tego ze szybko jezdzi, z moich
              obserwacji wynika, ze chyba wiekszosc kierowcow w Polsce tak uwaza - dodatkowo
              uwaza ze wiekszosc ograniczen jest bez sensu :)
            • Gość: dc99 Re: Czas reakcji a zmęczenie kierowcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.06, 00:15
              > ludzie ratujcie mnie przed takimi jak ty na mojej drodze. pewnie jestes
              > przedstawicielem handlowym bo ci jezdza tak jakby cala jezdnia do nich
              > nalezala,

              Wzywasz ludzi żeby Cię ratowali przed samym sobą? Bo niżej sam przyznajesz się
              że to Ty jeździsz jakby cała jezdnia była Twoja.

              > jeszcze pewnie spedzasz innych swiatlami sprzed siebie.

              Dupków którzy jadą "przepisowe" 60 km/h lewym pasem jak najbardziej należy
              spędzać. Tego że jechanie lewym (gdy wolny jest prawy) przepisowe akurat nie
              jest do prawiczków i "pedagogów" od siedmiu boleści (takich jak Ty) nie dociera.

              > tak sie sklada koles ze jezdze szybkim motocyklem

              Czy ktoś tu pytał się czym jeździsz?

              > w innych przypadkach zawsze jezdze zgodnie z przepisami

              To albo masz motocykl stealth albo nie jeździsz w ogóle. Bo na polskich drogach
              raczej nie spotyka się jeżdżących z przepisami. Chyba że motorek im nie pozwala
              i trzeba dorobić ideologię do obiektywnej niemożności.

              > wlasnie specjalnie go trzymam

              I kto tu jest chamem uważającym że cała droga należy do niego?

              > jadac 40kmh uderzysz pieszego ma 80% szans na przezycie, jedziesz
              > 50kmh ma 80% pecha ze zginie na miejscu, o kazde dodatkowe 10kmh droga
              > hamowania wydluza sie o kilkanascie metrow

              Czegoś uwziął się na to 40 km/h. Przecież 30 km/h jest jeszcze bezpieczniejsze.
              A 20 km/h? A 10 km/h. A 0 km/h? Yes yes yes! Zero wypadków! Zdelegalizować
              samochody! Zaorać drogi! Potem zapewne zabierzesz się za osuszanie Mazur, bo
              przecież co roku ktoś tonie.

              > daje do myslenia wiec mi tu nie bedziesz pipcał ze jest inaczej

              Jako temat przyszłych przemyśleń polecam drogowców i samorządowców którzy
              zamiast remontować drogę wtykają ograniczenie prędkości - problem rozwiązany,
              można przyznać sobie premię i chlać dalej. Oraz czy powszechna u nas pogarda dla
              prawa nie zaczyna się aby od lekceważenia nieuzasadnionych (wstawianych "na
              wyrost") ograniczeń prędkości. Miłego myślenia z pipcaniem.
              • stefan4 Re: Czas reakcji a zmęczenie kierowcy 25.05.06, 01:09
                dc99:
                > Bo na polskich drogach raczej nie spotyka się jeżdżących z przepisami.

                Spotyka się całkiem sporo. Tylko jak ktoś się spieszy, jakby go ktoś szydłem
                dźgał w dolna część pleców, to ma kłopoty z zauważaniem.

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • Gość: kortez Re: Czas reakcji a zmęczenie kierowcy IP: *.as15444.net 25.05.06, 14:21
                sam jestes "wstawiony na wyrost", takim jak ty trzeba by badania dokladne przez
                egzaminem na prawko robic, bo potem jezdzi taki kalafior za kierownica
                odreagowuje stresy i ma sie za krola szos. miej pokore dla innych uzytkownikow
                drog, rownac trzeba do tych co najslabiej nie najlepiej jezdza. chcesz
                przejechac 300km w 4godz w pociag sobie wsiadz swiatu przysluge zrobisz.
                polemizujac ze mna nie cytuj moich wypowiedzi bo czynisz swoje mniej
                czytelnymi :P
                • simr1979 Re: Czas reakcji a zmęczenie kierowcy 25.05.06, 14:43
                  Gość portalu: kortez napisał(a):

                  (...)
                  > polemizujac ze mna nie cytuj moich wypowiedzi bo czynisz swoje mniej
                  > czytelnymi :P


                  A do kogóż to szanowny gościu rozmawiasz ???

                  Bo nikogo NIE ZACYTOWAŁEŚ :S
                • Gość: CoCo Re: Czas reakcji a zmęczenie kierowcy IP: *.rev.pro-internet.pl 08.06.06, 14:51
                  A ile ty chcesz jechac owe 300 km? Ja rozumiem, ze w naszych warunkach chec
                  przejecania tego dystansu w 3 godziny zakrawa na szalenstwo, ale 4?
        • Gość: drajwer Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.06, 19:19
          Oczywiście że predkosć jest powodem wielu wypadków ale nie o to chodzi w topicu
          przeciez. Kolega ma na myśli "niedzielnych" kierowców jadących w terenie
          niezabudowanym gdzie dozwolone jest 90 km/h, z predkosćią np 70 lub nawet 60.
          Słabe doświadczenie, co za tym idzie i czas reakcji, refleks, słaba ocena
          odległosci powoduje duze ryzyko podczas wyprzedzania. Kilka razy w miesiącu
          jezdze z Poznania do Wrocławia. Nie jade wcale wolno ale też nie przesadzam
          (mimo mozliwosci wozu) i czesto zdarza mi sie hamować ostro dlatego że "pan w
          kapeluszu" jadacy - dajmy na to Fiatem Punto 1.1 próbuje wyprzedzić cieżarówke
          na piatym biegu przy predkosci 60 km/h gdzie elastycznosc tego silnika jest
          zadna i znalazł sie na moim pasie. Tu klania się małe doswiadczenie w poruszaniu
          sie na trasie, strach przed "niewiadomo czym" - (jestem instruktorem
          doskonalenia jazdy, ucze policjantów, służby specjalne a takze szkole młodych
          zawodników)czyli mozliwosciami samochodu i opon. Wielu kursantów obawia sie
          dachowania na zakrecie czy wpadniecia w poslizg w sytuacjach kiedy zaczynają sie
          zakrety. Oczywiscie daleko jeszcze do utraty panowania nad samochodem i
          sytuacją. Nagminne wciskanie sprzegła w zakrecie, nieumiejetne hamowanie, brak
          koordynacji w "kreceniu" kierownicą, czy nawet jazda tylko na piatym biegu
          (pozorna oszczedność paliwa) i wymienione wczesniej przyklady powodują jazdę
          "powoli" czyli "bezpiecznie".... zgadzam sie jesli nie umiemy - jedzmy powoli.
          Ale radzę sie nauczyć.
          Nasze kursy na prawo jazdy przygotowują do zdania egzaminu. Nie uczą poruszania
          sie po drogach współczesnej Polski. Porównując to do najbardziej
          "zmotoryzowanego" kraju w eropie - NIemiec - uczymy sie 1/100 tego co
          poczatkujacy niemiec. DLa przykladu : czy spotkał sie ktoś z was z nauką
          włączania sie do ruchu na tzw "rozbiegówkach" ? Dotyczy to autostrad, dróg
          szybkiego ruchu, jezdzni dwupasmowych itp. Otóż w niemczech można oblać egzamin
          za..... mało dynamiczne przyspieszenie podczas właczania sie do ruchu. "Gaz do
          dechy" osiagniecie dozwolonej predkosci (wszyscy jadą równo) i właczenie do
          ruchu płynnie.... Niestety wiekszość kierowców w Polsce nie wie jak to sie robi.
          Przklady mozna by mnożyc....
          • Gość: juri Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.devs.futuro.pl 24.05.06, 22:09
            przeklenstwem sa kierowcy jadacy ok 50 na drogach z dozwolona 80 - 90. takich
            nie brakuje. przerazaja mnie tez nauki jazdy jezdzace w ten sposob. jezeli
            instruktor boi sie jechac z kursantem szybciej to niech sie nie pcha tam, bo w
            ten sposob stwarza zagrozenie. ciekawie wyglada wtedy ostre hamowanie tira jak
            po wyjsciu z zakretu trafia na takiego, sam jadac z dozwolona predokoscia.
    • Gość: Irena Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.aster.pl 04.03.06, 12:16
      Wolno -raczej powiedziałabym z rozsądną prędkościa dopasowaną do rodzaju drogi,
      pogody itd.
      Pewnie dla niektórych znaczy to to samo co wolno (ale mam nadzieje ze to
      wyjatki lubiace śmigać po ośnieżonej, śliskiej drodze 90h- kiedy ja jadę 60h).
      Napewno jednak blokowanie ruchu i powodowanie, ze w ciagu minuty wyprzedza nas
      parę samochodów nie zwiększa niczyjego bezpieczeństwa, ani tego co jedzie wolno
      i jest wyprzedzany, ani wyprzedzajacych.Najlepiej jechać jak wszyscy (popieram
      przedmówcę) wtedy nikt nie wykonuje na drodze niebezpiecznych manewrów -
      omijania, wyprzedzania.
      • emes-nju Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 06.03.06, 14:06
        Gość portalu: Irena napisał(a):

        > Wolno -raczej powiedziałabym z rozsądną prędkościa dopasowaną do rodzaju
        > drogi, pogody itd.
        > Pewnie dla niektórych znaczy to to samo co wolno (ale mam nadzieje ze to
        > wyjatki lubiace śmigać po ośnieżonej, śliskiej drodze 90h- kiedy ja jadę 60h)


        Osniezona droga jest podobnie przyczepna jak droga szutrowa czy gruntowa. Czyli jest calkiem niezla! Skoro piszesz, ze po osniezonej, sliskiej, to znaczy, ze nigdy nie probowalas jak bardzo jest slisko i te swoje 60 km/h jedziesz, bo WYDAJE Ci sie, ze tak jest bezpiecznie! Ale na pewno nie wiesz...

        Nie namawiam do za szybkiej jazdy. Nie namawiam do szybkiej jazdy. Namawiam za to do swiadomej jazdy. Kierowca powinien wiedziec po czym jedzie, a nie tylko patrzec na kolor tego czegos. Bo wtedy mozna sie zdrowo przejechac! Swiezo osniezona, biala droga jest dosc przyczepna (chyba, ze spod sniegu wystaje czarne - moze to byc asfalt albo lod). Po kilku godzinach robi sie na niej sliskosc posniegowa czyli lod (bialy). Czarna blyszczaca jezdnia moze byc tylko mokra (czyli dosc przyczepna), a moze byc tez pokryta czarnym lodem. A to najgorsze co moze nas spotkac - szczegolnie wtedy gdy zamarzniete sa tylko odcinki. W ziemie trzeba bardzo uwaznie sluchac co nam auto mowi, a nie zadowalac sie jazda powoli bo tak jest bezpiecznie. Zapewniam Cie, ze po bialej jezdni, w zaleznosci od warunkow, mozna bezpiecznie jechac bardzo szybko albo niebezpiecznie jechac 30 km/h. Wazne jest czy to biale jest twarde czy miekkie!
        • simr1979 Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 23.05.06, 16:10
          emes-nju napisał:

          (...)
          > Osniezona droga jest podobnie przyczepna jak droga szutrowa czy gruntowa.
          (...)

          Z całą życzliwością.....ale zapomnij że to kiedykolwiek napisałeś.
          Ja już zapomniałem..... ;)
          • Gość: ktb Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: 80.51.224.* 23.05.06, 18:12
            (...)
            > > Osniezona droga jest podobnie przyczepna jak droga szutrowa czy gruntowa.
            >
            > (...)
            >
            > Z całą życzliwością.....ale zapomnij że to kiedykolwiek napisałeś.
            > Ja już zapomniałem..... ;)
            A czemu. Ja jeździłem po świeżym śniegu 130. Czasem trafiało się, że jedne koła
            śnieg drugie asfalt. Jak masz dobre opony na dane warunki i zawieszenie, to
            przychylam się do tego co napisał emes.
          • emes-nju Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 23.05.06, 18:18
            simr1979 napisał:

            > emes-nju napisał:
            >
            > (...)
            > > Osniezona droga jest podobnie przyczepna jak droga szutrowa czy gruntowa.
            >
            > (...)
            >
            > Z całą życzliwością.....ale zapomnij że to kiedykolwiek napisałeś.
            > Ja już zapomniałem..... ;)


            Nie zapomne - tez z zyczliwoscia :-) Swiezy, lekko rozjechany snieg jest dosc
            przyczepny. Spokojnie da sie po nim dosc szybko jezdzic.
            • simr1979 Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 16:50
              emes-nju napisał:

              > Swiezy, lekko rozjechany snieg jest dosc
              > przyczepny.
              Ale nie tak jak szuter, a tym bardziej ubity grunt !!

              > Spokojnie da sie po nim dosc szybko jezdzic.
              Kierowalność i przyczepność poprzeczna przy jeździe ze stałą prędkością są
              dobre, ale dodanie do nacisku sił wzdłużnych (przyśpieszanie, a przede
              wszystkim hamowanie) powoduje natychmiastowe wytapianie śniegu na styku opony z
              podłożem i tworzenie się się w tym miejscu warstewki o przyczepności MOKREGO
              LODU!
              • emes-nju Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 16:56
                simr1979 napisał:

                > emes-nju napisał:
                >
                > > Swiezy, lekko rozjechany snieg jest dosc
                > > przyczepny.
                > Ale nie tak jak szuter, a tym bardziej ubity grunt !!


                Raczej jak dosc luzna nawierzchnia piaszczysta.


                > > Spokojnie da sie po nim dosc szybko jezdzic.
                > Kierowalność i przyczepność poprzeczna przy jeździe ze stałą prędkością są
                > dobre, ale dodanie do nacisku sił wzdłużnych (przyśpieszanie, a przede
                > wszystkim hamowanie) powoduje natychmiastowe wytapianie śniegu na styku opony
                > z podłożem i tworzenie się się w tym miejscu warstewki o przyczepności
                > MOKREGO LODU!


                Dlatego po sniegu da sie jezdzic dosc szybko, a nie szybko :-) i tez tylko wtedy, gdy jest jeszcze dosc malo zbity, zeby bieznik opony latwo sie w niego wgryzal.
        • Gość: Sherwood Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.pwn.net.pl 24.05.06, 14:43
          Problem sprowadza się do tego, że trzeba od czasu do czasu przychamować na
          prostej i zobaczyć, czy mamy przyczepność.
      • nika6 Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 23.05.06, 15:48
        witam,
        jestem świeżym kierowcą, prawo jazdy mam od marca, od miesiąca jeżdżę po
        warszawskich ulicach. nie będę pisała o kulturze (a raczej jej braku)
        stołecznych kierowców ale chciałam o coś zapytać. nie czuję się jeszcze zbyt
        pewnie, nie jestem doświadczonym kierowcą, jeżdżę z prędkością 70-80 km/h a i
        tak wszyscy mnie wyprzedzają! czy to znaczy że blokuję ruch?? z jaką prędkością
        należy jeździć żeby nie powodować zagrożenia na drodze??
        pozdrawiam
        Nika
        • Gość: akodo Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: 194.150.97.* 23.05.06, 19:53
          No wlasnie :) Zaraz sie dowiesz ze prowokujesz wypadki i jestes zagrozeniem bo
          nie jezdzisz z taka predkoscia jak inni. I oni musza Cie wyprzedzac! Dlatego
          powinienem zaczac jezdzic 90km/h w terenie zabudowanym bo zazwyczaj wiekszosc z
          taka predkoscia mnie wyprzedza gdy jade koszmarnie wolno 60km/h...
        • jane14 Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 23.05.06, 23:40
          Nie przejmuj się i ... zwolnij. Jadąc drogą publiczną masz prawo robić na niej
          wszystko to co dozwolone. Jak komuś przeszkadza to niech wybuduje sobie droge
          prywatną obok, albo wniesie projekt obywatelski nowelizacji KD. Osoby czujace
          sie zagrożone twoim stylem jazdy powinny skorzystać z jakiś środków
          farmakologicznych lub porady specjalisty, aby wyleczyć się ze stanu
          maniakalnego zagrożenia.
        • emes-nju Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 09:58
          nika6 napisała:

          > witam,
          > jestem świeżym kierowcą, prawo jazdy mam od marca, od miesiąca jeżdżę po
          > warszawskich ulicach. (...) jeżdżę z prędkością 70-80 km/h a i
          > tak wszyscy mnie wyprzedzają!


          A czym Ty sie przejmujesz? Ktos chce jechac szybciej - niech jedzie. Ty skup
          sie na SWOJEJ jezdzie i na tym, zeby swoja jazda nie przeszkadzac innym.
        • Gość: dc99 Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.06, 16:09
          > witam,
          > jestem świeżym kierowcą, prawo jazdy mam od marca, od miesiąca jeżdżę po
          > warszawskich ulicach. nie będę pisała o kulturze (a raczej jej braku)
          > stołecznych kierowców ale chciałam o coś zapytać. nie czuję się jeszcze zbyt
          > pewnie, nie jestem doświadczonym kierowcą, jeżdżę z prędkością 70-80 km/h a i
          > tak wszyscy mnie wyprzedzają! czy to znaczy że blokuję ruch?? z jaką
          > prędkością
          >
          > należy jeździć żeby nie powodować zagrożenia na drodze??
          > pozdrawiam
          > Nika

          Z taką prędkością jaką uważasz za odpowiednią. A jak ktoś chce jechać szybciej
          to POZWÓL się wyprzedzić.
          • Gość: akodo Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: 194.150.97.* 24.05.06, 22:44
            Jak ma pozwolić? Ma jezdzic poboczem?
          • stefan4 Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 23:13
            dc99:
            > Z taką prędkością jaką uważasz za odpowiednią.

            Tu bym postawił kropkę i złożył podpis. Dalszą częścią postu psujesz początkowe
            korzystne wrażenie.

            dc99:
            > A jak ktoś chce jechać szybciej to POZWÓL się wyprzedzić.

            Nie doradzaj początkującej jeżdżenia po poboczach, bo jeszcze będzie
            nieszczęście. Ona nie ma niczego specjalnego robić, żeby się dać wyprzedzić.
            Jeśli warunki pozwolą, to ją i tak wyprzedzisz, a jeśli nie, to lepiej, żeby nie
            ułatwiała wyprzedzania po tym samym pasie na grubość lakieru.

            A jeśli ona jeździ 70-80 po miejskich ulicach (tak napisała), to przede
            wszystkim powinna ZWOLNIĆ a następnie olewać miszczuff, którym odbije szajba do
            jeszcze szybszej jazdy.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • ss85 Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 01.06.06, 16:42
            Jak ktoś nie pozwala się wyprzedzić, to dopiero jest niebezpieczne. Powoduje wzmożenie zagrożenia przez czynnik emocjonalny.

            Co? JA cię nie wyprzedzę??!!

            Każdy powinien jeździć tak, jak uważa za słuszne, ale nigdy nie uczyć innych jak mają jeździć. Zwłaszcza w czasie jazdy.
      • jane14 Jeżdzić szybko to można i po lodzie .... 23.05.06, 23:15
        Kłopot zaczyna się gdy trzeba się zatrzymać !!!
        • ktbb Re: Jeżdzić szybko to można i po lodzie .... 24.05.06, 16:47
          Niestety nie da się szybko jechać po lodzie...
          Sorry, ale jak nie wierzysz, to polecam obejrzeć Top Gear jak Clarkson próbuje
          się chyba 4 litrowym potworem z ... łyżwiarzem szybkim. Próba dodania gazu =
          bączek. Łyżwiarz zdublował go 2 razy.
          • Gość: LoRd QulaG na lodzie można szybciej niż po szutrze... IP: *.nat.student.pw.edu.pl 24.05.06, 20:10
            > Niestety nie da się szybko jechać po lodzie...

            niestety DA SIĘ... o oponach z kolcami słyszałeś??

            wiesz jaki jest najszybszy rajd w kalendarzu Mistrzostw Świata? Zimowy Rajd
            Szwecji! Wąziutkie opony z kolcami na lodzie dają dużo większą przyczepność niż
            szerokie opony na szutrze!

            > Sorry, ale jak nie wierzysz, to polecam obejrzeć Top Gear jak Clarkson próbuje
            > się chyba 4 litrowym potworem z ... łyżwiarzem szybkim. Próba dodania gazu =
            > bączek. Łyżwiarz zdublował go 2 razy.

            taa a Clarkson to wielki autorytet... nie widziałem tego odcinka ale jeżeli
            chciał się ścigać po lodzie bez kolców, to łyżwiarz musiałby dla równowagi
            jechać bez łyżew... Kuzaj w N grupowej Imprezie z kolcami na Stegnach skopał
            dupsko Zygmuntowi :)
            • Gość: ktb Re: na lodzie można szybciej niż po szutrze... IP: 80.51.224.* 29.05.06, 14:00
              > niestety DA SIĘ... o oponach z kolcami słyszałeś??
              Słyszałem słyszałem, spoko. Jeździłem z!!!, tylko po takim kraju że wstyd mi
              mówić teraz. Ale o nich tu nikt nie pisał. Więc po co nowy temat?
              > taa a Clarkson to wielki autorytet... nie widziałem tego odcinka ale jeżeli
              > chciał się ścigać po lodzie bez kolców, to łyżwiarz musiałby dla równowagi
              > jechać bez łyżew
              Oczywiście Clarckson był bez kolców. Bo ten program to przecież nie na serio
              jest - nie zauważyłeś? Więc jeżeli masz niedosyt na Top Gear to znaczyłoby że
              poczucie humoru trochę Ci siada - nie przepracowuj się, Monty Python albo
              Bareja na ekran i looz :)
              Chociaż ten łyżwiarz bez łyżew ??? Daje pewną szansę, że jednak się śmiejesz na
              Top Gear. Nie mówię, że cały czas, bo angielski humor tysz jednak trochę inny
              jezd niż mój ideał. Ale lepsiejszego programu z autami w tle nie widzę w TV.
              Jak chcesz, poszukam linka do tej olimpiady zimowej i Ci podrzucę. Może ze dwa
              razy grymas śmiechu Cię wykrzywi, a to już coś w naszych ponurych czasach :)
          • jane14 Re: Jeżdzić szybko to można i po lodzie .... 25.05.06, 08:38
            ktbb napisał:

            >... Próba dodania gazu = bączek.
            Takich popisów nie trzeba oglądać w telewizji, wystarczy zimowy poranek w
            Polsce i skrzyżowanie ... Ale nie wszyscy robią "bączki", niektórym udaje się
            ruszyć dość skutecznie bez dodatkowych atrakcji. Ciekawe że ci co zrobią bączka
            potem wloką się... w obawie żeby nie zrobić nastepnego ? Choć droga prosta jak
            strzelił i do nastepnego skrzyżowania daleko. No cóz może mysla o kupieniu
            łyżew bo też to ogladali.
            • ktbb Re: Jeżdzić szybko to można i po lodzie .... 29.05.06, 14:41
              > Takich popisów nie trzeba oglądać w telewizji, wystarczy zimowy poranek w
              > Polsce i skrzyżowanie ...
              Ja tam rzadko widzę łyżwiarzy na skrzyżowaniach, ale moze budzę się przed
              wyjściem z domu...
              > potem wloką się... w obawie żeby nie zrobić nastepnego ? Choć droga prosta
              jak
              > strzelił i
              Jeżeli ktoś zrobi bączka na lodzie, co się w końcu zdarza, to pewnie jedzie
              wolno bo się boi że za chwilę znowu będzie lód. Ja na strach lekarstwa nie
              mam.
              Gdzie te proste drogi jak strzelił w tym kraju?
              Ja widziałem tylko ujęcia z USA - w panoramie z wysokiego miejsca np. 50km
              drogi jest takie, ze mógłbyś linijkę do zdjęcia przyłożyć. Zwęża się w
              perspektywie aż do punktu. Ale to przez pystynie w Nevadzie, czy gdzieś tam.
              My mamy za małe odległości. Albo jest jeszcze jakiś powód o którym nie wiem :)
              Po takiej drodze bym się spróbował na tych łyżwach. I tak byś pewnie bączka
              wykręcił. Cała nadzieja w ABS. Pozdr.
      • Gość: marcin Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.141-81-70.mc.videotron.ca 25.05.06, 01:04
        Generalnie raczej wolno nie jezdze, jednak jesli nie znam drogi, nie mam
        pojecia co moze byc za zakretem to jade zgodnie z przepisami +10%, na drogach
        ktore znam jezdze szybciej.
    • iberia30 Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno?NIE,n/t 04.03.06, 12:23
    • Gość: karmitul ja jezdze zawsze tyle na ile pozwalaja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.06, 12:33
      warunki na drodze...
    • Gość: ktb Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: 80.51.224.* 23.05.06, 18:08
      Już to kiedyś pisałem.
      Jezeli wziąć pod uwagę doświadczenie z grubo ponad miliona kilometrów, to
      będzie tak, że wszystkie moje wypadki (może stłuczki ale dwa auta do kasacji)
      były przy prędkości niewielkiej. Było ich z 15. Żaden z mojej winy.
      I co Wy na to?
      Więc moja teza jest prosta - wolna jazda jest niebezpieczna. Może Cię trafić
      jakaś ofiara, która nie umie jeździć i masz wypadek.

      • Gość: akodo Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: 194.150.97.* 23.05.06, 19:54
        Pozostaje pytanie, a co by było gdybys te stłuczki miał przy predkości 2 razy
        większej?
        • emes-nju Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 10:18
          Gość portalu: akodo napisał(a):

          > Pozostaje pytanie, a co by było gdybys te stłuczki miał przy predkości 2 razy
          > większej?


          Skoro wchodzimy w strefe "gdybania", mozna pokusic sie o pytanie czy doszloby
          do stluczek gdyby predkosc byla wieksza :-)
          • stefan4 Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 11:57
            akodo:
            > Pozostaje pytanie, a co by było gdybys te stłuczki miał przy predkości 2
            > razy większej?

            emes-nju:
            > Skoro wchodzimy w strefe "gdybania", mozna pokusic sie o pytanie czy doszloby
            > do stluczek gdyby predkosc byla wieksza :-)

            Rozumiem, że Twoje pytanie ma charakter semantyczny. Sugerujesz, że to, co
            nastąpiłoby przy większej prędkości, nie da się już nazwać ,,stłuczką'', trzeba
            użyć terminu ,,wypadek'', prawda?

            Ale chyba nie masz wątpliwości, że mniejsza prędkość ułatwia opanowanie
            samochodu i uchronienie się przed kolizją, jakkolwiek ją zaszufladkujemy?

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • emes-nju Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 12:24
              tefan4 napisał:

              > akodo:
              > > Pozostaje pytanie, a co by było gdybys te stłuczki miał przy predkości 2
              > > razy większej?
              >
              > emes-nju:
              > > Skoro wchodzimy w strefe "gdybania", mozna pokusic sie o pytanie czy dosz
              > loby
              > > do stluczek gdyby predkosc byla wieksza :-)
              >
              > Rozumiem, że Twoje pytanie ma charakter semantyczny. Sugerujesz, że to, co
              > nastąpiłoby przy większej prędkości, nie da się już nazwać ,,stłuczką'',
              > trzeba użyć terminu ,,wypadek'', prawda?


              Zadnej semantyki! Jakby gosc jechal szybciej, to nie byloby go w miejscu stluczki, w czasie kiedy ta stluczka miala miejsce. Pamietaj, ze uprzedzilem, ze bedzie "gdybanie" :-)

              Nie mam watpliwosci, ze mniejsza predkosc ulatwia opanowanie auta. Za to nie koniecznie uchroni przed kolizja...
              • stefan4 Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 12:41
                emes-nju:
                > Zadnej semantyki! Jakby gosc jechal szybciej, to nie byloby go w miejscu
                > stluczki, w czasie kiedy ta stluczka miala miejsce.

                Ale za to będzie naraz (z dokładnością do precyzji naszych czasomierzy) w dwóch
                innych miejscach, gdzie podlegnie całkiem innym stłuczkom, do których by nie
                doszło, gdyby go tam nie było. Czyli gdyby jechał wolniej. Ja myślę, że lepsza
                jedna stłuczka niż dwie.

                Czy wiesz, czy pamiętasz, gdzie należy kopać pułapki na hohonie. Nie mam przy
                sobie źródeł ale tak z pamięci, to należy kopać tam, gdzie będzie stał hohoń na
                chwilę przed wpadnięciem, tylko troche dalej. To całkiem tak jak ze stłuczką:
                żeby jej uniknąć za pomocą wyższej prędkości, należy dodać gazu na chwilę przed
                tym, jak ona się wydarzy. Metoda sprawdzona i rekomendowana przez Miejski Klub
                Jasnowidzów.

                emes-nju:
                > Nie mam watpliwosci, ze mniejsza predkosc ulatwia opanowanie auta.

                No właśnie. O tym jest ten wątek.

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                • emes-nju Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 13:17
                  tefan4 napisał:

                  > emes-nju:
                  > > Zadnej semantyki! Jakby gosc jechal szybciej, to nie byloby go w miejscu
                  > > stluczki, w czasie kiedy ta stluczka miala miejsce.
                  >
                  > Ale za to będzie naraz (z dokładnością do precyzji naszych czasomierzy) w
                  > dwóch innych miejscach, gdzie podlegnie całkiem innym stłuczkom, do których
                  > by nie doszło, gdyby go tam nie było. Czyli gdyby jechał wolniej. Ja myślę,
                  > że lepsza jedna stłuczka niż dwie.


                  O rozdwojeniu jazdni slyszalem. Ale o probie uczestnictwa w dwoch stluczkach na raz, w roznych miejscach...


                  > Czy wiesz, czy pamiętasz, gdzie należy kopać pułapki na hohonie. Nie mam przy
                  > sobie źródeł ale tak z pamięci, to należy kopać tam, gdzie będzie stał hohoń
                  > na chwilę przed wpadnięciem, tylko troche dalej.


                  No! I dlatego sprytny hohon w ostatniej chwili przyspiesza, wychodzac ze slusznego (i zaslyszanego w "Czterech Pancernych") zalozenia, ze tych, ktorzy jezdzili wolniej, dosiegly kule :-P


                  > emes-nju:
                  > > Nie mam watpliwosci, ze mniejsza predkosc ulatwia opanowanie auta.
                  >
                  > No właśnie. O tym jest ten wątek.


                  Jednakowoz... Mozna jezdzic szybko i nie miec okazji do wyprobowywania swoich umiejetnosci opanowywania auta. Jezdze od 18 lat i, jak na razie, raz musialem auto opanowywac. Dla podkrecenia atmosfery - jechalem BAAARDZO wolno po sniegu, a pod kola wyskoczyly mi dzieci. Machnalem kierownica, ominalem (na hamowanie byloby za pozno nawet na asfalcie), a potem walczylem. Skutecznie.
                  • krzychbe Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 13:31
                    emes-nju napisał:

                    Jezdze od 18 lat i, jak na razie, raz musialem a
                    > uto opanowywac. Dla podkrecenia atmosfery - jechalem BAAARDZO wolno po
                    sniegu,
                    > a pod kola wyskoczyly mi dzieci. Machnalem kierownica, ominalem (na hamowanie
                    b
                    > yloby za pozno nawet na asfalcie), a potem walczylem. Skutecznie.
                    >
                    A co by było, gdyby w identycznych warunkach te dzieci wyskoczyły Ci pod koła
                    przy większej Twojej prędkości?
                    • emes-nju Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 13:40
                      krzychbe napisał:

                      > emes-nju napisał:
                      >
                      > > Jezdze od 18 lat i, jak na razie, raz musialem auto opanowywac. Dla
                      > > podkrecenia atmosfery - jechalem BAAARDZO wolno po sniegu,
                      > > a pod kola wyskoczyly mi dzieci. Machnalem kierownica, ominalem (na
                      > > hamowanie byloby za pozno nawet na asfalcie), a potem walczylem.
                      > > Skutecznie.
                      > >
                      > A co by było, gdyby w identycznych warunkach te dzieci wyskoczyły Ci pod koła
                      > przy większej Twojej prędkości?


                      Co by bylo gdyby baba miala wasy?

                      Dzieci wybiegly w chwili X wtedy, kiedy i ja bylem w tym miejscu. Gdybym jechal szybciej, dzieci wybieglyby za mna... Wystarczy?

                      Poza tym napisalem, ze jechalem wolno wiec nie bardzo rozumiem skad to pytanie. Nie jechalem wolno przez przypadek, tylko z wyboru. Na osniezonych ulicach, szczegolnie osiedlowych, jezdze powoli przewidujac rozne niespodzianki. Na drogach poza miastem jezdze szybciej (czasem szybko - po lekko przejechanym sniegu mozna) bo nie ma powodu, zeby przewidywac niespodzianki. To znaczy gdybac mozna, ale wtedy lepiej z domu nie wychodzic, bo mozna zlamac noge zanim wsiadzie sie do auta :-P
                      • krzychbe Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 13:52
                        emes-nju napisał:

                        > Co by bylo gdyby baba miala wasy?
                        >
                        > Dzieci wybiegly w chwili X wtedy, kiedy i ja bylem w tym miejscu. Gdybym
                        jechal
                        > szybciej, dzieci wybieglyby za mna... Wystarczy?

                        Wystarczy. A do tej pory tak rozsądnie się wypowiadałeś...
                        • emes-nju Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 14:04
                          Sek w tym, ze nadal wypowiadam sie rozsadnie.

                          Nierozsadne sa gdybania! NIGDY nie wiemy co sie za chwile wydarzy i nie jestesmy wstanie temu przeciwdzialac. Wypadki zdarzaja sie z miliona roznych powodow, ale nasza propaganda z predkosci zrobila cos, czym nie jest. Jezeli wierzyc gadajacym w TV glowom nalezaloby w ogole nie jezdzic, bo kazda niezerowa predkosc moze skonczyc sie kolizja lub wypadkiem.

                          Jezeli jade osiedlowa drozka po raz tysieczy i pod kola wyskocza mi dzieci (po raz pierwszy od tego tysiaca razy), nie jest to jednoznaczne z tym, ze mam jechac wolniej. To dzieci powinny byc nauczone, zeby nie wybiegac. Oczywiscie przewidujac niespodzianki, jade znacznie wolniej niz technicznie by sie dalo, ale nie znaczy to, ze bede wstanie uniknac wypadku w KAZDEJ sytuacji - moge tylko minimalizowac ryzyko i ewentulane skutki.

                          Szczerze powiedziawszy troche mnie wkurzyles. Skoro powolujesz sie na moje dawniejsze wypowiedzi, powinienes wiedziec, ze mam zerowe konto punktowe i nie spowodowalem zadnego wypadku. Naprawde jezdze bezpiecznie i zapewne dlatego doskonale zdaje sobie sprawe, ze nie prostego przelozenia predkosc -> bezpieczenstwo. Sytuacja na drodze nie sprowadza sie do predkosci!!!
                          • krzychbe Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 14:43
                            emes-nju napisał:

                            > Sek w tym, ze nadal wypowiadam sie rozsadnie.

                            Nie ma jak dobra samoocena...
                            >
                            > Nierozsadne sa gdybania! NIGDY nie wiemy co sie za chwile wydarzy i nie
                            jestesm
                            > y wstanie temu przeciwdzialac.

                            Przyczepiłem się wyłącznie do argumentu, że gdybyś jechał szybciej, to dzieci
                            wybiegłyby za Tobą. W momencie podejmowania decyzji o prędkości nie wiesz kiedy
                            wybiegną. Więc argument ten nieco chyba odbiega poziomem od innych. A do
                            wypadku nie doszło właśnie dlatego, że jechałeś dostatecznie wolno i zdołałeś
                            zapanować nad samochodem.

                            Wypadki zdarzaja sie z miliona roznych powodow,
                            > ale nasza propaganda z predkosci zrobila cos, czym nie jest. Jezeli wierzyc
                            gad
                            > ajacym w TV glowom nalezaloby w ogole nie jezdzic, bo kazda niezerowa
                            predkosc
                            > moze skonczyc sie kolizja lub wypadkiem.

                            Ale w tym temacie ja jestem całym sobą po Twojej i wielu innych forumowiczów
                            stronie.
                            >
                            > Jezeli jade osiedlowa drozka po raz tysieczy i pod kola wyskocza mi dzieci
                            (po
                            > raz pierwszy od tego tysiaca razy), nie jest to jednoznaczne z tym, ze mam
                            jech
                            > ac wolniej. To dzieci powinny byc nauczone, zeby nie wybiegac.

                            Znów się zgadzam. Nie tylko dzieci, ale piesi w ogóle powinni też znać swoje
                            obowiązki.
                            Jestem również gorącym zwolennikiem teorii, że dobrze byłoby zadawać osobom
                            odpowiedzialnym za ograniczanie prędkości niewygodne pytania, a także pociągac
                            ich do odpowiedzialności karnej, w następujących sytuacjach:
                            -ograniczenie do 50 na trzypasmowej drodze z bezkolizyjnymi skrzyżowaniami, bez
                            sąsiedztwa szlaków dla pieszych, tylko dlatego, że mieści się ona w mieście
                            -stawianie ograniczeń z okazji robót drogowych i zapominanie o ich odwołaniu,
                            gdy roboty się zostawi za sobą, a skrzyżowań brak
                            -stawianie ograniczeń z okazji robót drogowych i zapominanie o nich gdy roboty
                            się skończą (w sensie czasowym).

                            Jak zapewne widać, nie jestem wrogiem szybkości jako takiej.

                            Oczywiscie przew
                            > idujac niespodzianki, jade znacznie wolniej niz technicznie by sie dalo, ale
                            ni
                            > e znaczy to, ze bede wstanie uniknac wypadku w KAZDEJ sytuacji - moge tylko
                            min
                            > imalizowac ryzyko i ewentulane skutki.
                            >
                            > Szczerze powiedziawszy troche mnie wkurzyles.

                            Wcześniej chciałeś podkręcić atmosferę. No to podkręciłeś, dlaczego się teraz
                            wkurzasz? :)

                            Skoro powolujesz sie na moje dawn
                            > iejsze wypowiedzi, powinienes wiedziec, ze mam zerowe konto punktowe i nie
                            spow
                            > odowalem zadnego wypadku.

                            Gratuluję i tak trzymaj!

                            Naprawde jezdze bezpiecznie i zapewne dlatego doskona
                            > le zdaje sobie sprawe, ze nie prostego przelozenia predkosc -> bezpieczenst
                            > wo. Sytuacja na drodze nie sprowadza sie do predkosci!!!
                            >
                            Też się zgadzam. Nie sprowadza się wyłącznie do prędkości, ale często ma ona
                            duże znaczenie. A mnóstwo ludzi szuka czasem bardzo wyrafinowanych wymówek
                            usprawiedliwiających swoją piracką jazdę. I z tymi się nie zgadzam.
                            • emes-nju Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 15:09
                              krzychbe napisał:

                              > Przyczepiłem się wyłącznie do argumentu, że gdybyś jechał szybciej, to dzieci
                              > wybiegłyby za Tobą. W momencie podejmowania decyzji o prędkości nie wiesz
                              > kiedy wybiegną. Więc argument ten nieco chyba odbiega poziomem od innych. A
                              > do wypadku nie doszło właśnie dlatego, że jechałeś dostatecznie wolno i
                              > zdołałeś zapanować nad samochodem.


                              Moj argument byl wylacznie pochodna argumentu bedacego czczym "gdybaniem" :-)

                              Czytajac reszte nie moge sie nie usmiechnac. Sa jeszcze, w tym skazonym bolszewizmem kraju, ludzie majacy nieco szersze spojrzenie niz przepis -> wykonanie, bez cienia zastanowienia.
                    • ktbb Do krzychbe 24.05.06, 16:14
                      > A co by było, gdyby w identycznych warunkach te dzieci wyskoczyły Ci pod koła
                      > przy większej Twojej prędkości?

                      - A co by było gdyby Wasza matka staruszka tutaj przechodziła?
                      Słyszałeś to kiedyś?

                      A może dzieci jak by widziały szybko jadący samochód to by zostały w domu. A
                      jak widzą że jedzie wolno to włażą pod koła...
                      Żeby czasem zrozumieć, że to co brzmi absurdalnie jest prawdą życiową trzeba
                      żyć dłużej niż wielu na tym forum i spędzić więcej kilometrów za kółkiem niż
                      przy klawiaturze. Taki warunek kolego. A na razie chyba działasz jak minister
                      Giertych - wielka improwizacja + dodajesz argumenty z "Misia".
                      Ten mój post - poczatek Waszej zażartej dyskusji - tylko pokazał jak może być w
                      życiu (wolna jazda = wypadki, szybka jazda zero wypadków). I na to nie ma rady.
                      A że często jest tak: szybka jazda, dup i ni ma więcej w ogóle jazdy, to nie
                      znaczy ,że tworzy to regułę.
                      Ciekawostka straszna: miałem trzy wypadki przy prędkości zero. Raz kiedy
                      zatrzymałem się przejeżdżając przez parking cymbał cofnął mi w drzwi, drugi raz
                      podciągając w korku inny nie zahamował i walnął mi w zadek, trzeci na bardzo
                      śliskiej jezdni stałem ostatni w korku, miałem włączone awaryjne i co tylko
                      można a i tak idiota, który nadjechał, hamował na tyle późno żeby wjechać w mój
                      tył. Widziałem go w lusterku ale nie mogłem nigdzie uciec bo droga bez pobocza
                      a z przeciwka jadą. Gdybym miał pistolet chyba zabiłbym dziada za głupotę. Może
                      ten można podciągnąc pod prędkość ale dla mnie przyczyną jest głupota. Bo on
                      jechał po tym śliskim kilka kilometrów i nie wiedział co będzie jak trzeba
                      bedzie hamować? Widział stojące w korku samochody (droga prosta) przez jakiś
                      kilometr.

                      Podkreślam: w moich wypadkach % zawinionych przez prędkość równa się ZERO.
                      Wpiszcie jeżeli jest Was takich więcej. I nie mówcie że nie mieliście nigdy
                      wypadku, kiedyś musi być pierwszy raz.
                      PS. Nick masz taki, że myślałem, że ktoś znajomy podszył się pode mnie. Może
                      jednak nie?
                      • krzychbe Re: Do krzychbe 24.05.06, 20:09
                        Wybacz, że tak późno odpowiadam, ale zapewniam Cię,że za kółkiem spędzam
                        znacznie więcej czasu, niż za klawiaturą.

                        Z Twojego opisu wynika, że zbyt szybka jazda sprawcy przyczyniła się (nie
                        mówię, że jako jedyna przyczyna) do 66,7% opisanych wypadków.

                        A nicka na nikim nie wzorowałem, pod nikogo się nigdy nie podszywałem, jest on
                        po prostu naturalną konsekwencją inicjałów. A Ciebie prawdopodobnie nie znam, a
                        jeśli, to nie mam zielonego pojęcia o Twoich pseudonimach.

                        Pozdrawiam.
                        • Gość: ktb Re: Do krzychbe IP: 80.51.224.* 29.05.06, 13:42
                          > Wybacz, że tak późno odpowiadam, ale zapewniam Cię,że za kółkiem spędzam
                          > znacznie więcej czasu, niż za klawiaturą.
                          Tak jak ja - jak widzisz :)

                          > Z Twojego opisu wynika, że zbyt szybka jazda sprawcy przyczyniła się (nie
                          > mówię, że jako jedyna przyczyna) do 66,7% opisanych wypadków.

                          Z mojego opisu to nie wynika. Ale cenię mistrzów interpretacji.
                          Pozdrawiam Krzych B
        • ktbb Do akodo 24.05.06, 15:47
          > a co by było gdybys te stłuczki miał przy predkości 2 razy
          większej?

          Nie zwykłem gdybać. Więc Ci nie odpowiem
          Jest taki filmik:
          Jedzie auto na przejściu 50/h, potrąca pieszego. Ten wstaje, otrzepuje się,
          kulejąc odchodzi. Następna odsłona jest pt. A co by było gdyby to auto jechało
          80.
          No i jedzie auto przez przejście nie ma żadnego pieszego - czyż to nie jest
          logiczne?
          Szukanie prostych związków i podawanie ich jako przyczyn wypadków to głupota.

          U mnie nie chodzi o jeden czy dwa przypadki. Inny po kilkunastu zderzeniach,
          stłuczkach by może przestał jeździć w ogóle.

          A ja mam takie wnioski jakie mam. Na trasach raczej nie jeżdżę przepisowo a i
          przez pola równą drogą zdarza się 140 i więcej. I nic się nie dzieje. Mój
          patron może ma trochę pracy ale chyba nie więcej niż u innych.
          • Gość: akodo Re: Do akodo IP: 194.150.97.* 24.05.06, 22:43
            Po co komplikować coś co jest proste? Ta sama sytuacja (analogiczna), być może
            w innym miejscu, ale przy prędkości 2 razy większej. Skutki katastrofalne. Nie
            ma gdybania, są fakty. Nie można odpierać faktów licząc na to że będzie się
            miało szczęście i nic złego się nie przytrafi.
      • stefan4 Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 23.05.06, 22:21
        ktb:
        > wszystkie moje wypadki (może stłuczki ale dwa auta do kasacji) były przy
        > prędkości niewielkiej. Było ich z 15. Żaden z mojej winy.

        15 stłuczek to sporo. Czy jesteś pewien, że jeździsz bezpiecznie? Nie mówię o
        winie
        • ktbb Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 16:16
          I tak muszę robić - ale nie zawsze Ci się uda. Ostatnio udaje mi się jakieś
          300tys. Czyli 1,5 samochodu.
          Wpisałem dziś ciekawe przypadki powyżej, też byś nic nie zrobił choćbyś nie
          wiem jak myślał, a tak ludzie jeżdżą niestety.

          • stefan4 Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 17:17
            ktbb:
            > Ostatnio udaje mi się jakieś 300tys. Czyli 1,5 samochodu.
            > Wpisałem dziś ciekawe przypadki powyżej, też byś nic nie zrobił choćbyś nie
            > wiem jak myślał, a tak ludzie jeżdżą niestety.

            Ale ja nie mam stłuczki co 300 tys. a jeżdżę po tym samym kraju między tymi
            samymi niezdarami. Zadziwiasz mnie, bo zawsze uważałem się za marnego kierowcę
            i starałem się jeździć ostrożnie i defensywnie. Ale skoro mistrzowie robią
            stłuczkę co 300 tys., to może powinienem wyzbyć się kompleksu?

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • ktbb Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 29.05.06, 14:13
              Czemu myślisz że uważam się za mistrza?
              Gdyby tak było, probowałbym się na jakichś kryteriach.
              Bo mistrz bez weryfikacji to tak jak polityk bez partii.

              Gratuluję szczęścia w defensywnej jeździe. Mam znajomych taksówkarzy. Też
              często mają duuużo większe przebiegi bez stłuczki. Ale ich czas nie goni.
              I nie wychylają się na szybsze trasy gdzie o wiele łatwiej o przygodę.
              Wiele z tych moich stłuczek było w czasach braku doświadczenia, żeby myśląc za
              kogoś uniknąć wypadku.

              Ogólnie ta teza z szybszą jazdą w celu uniknięcia wypadków się nie broni przy
              dobrej argumantacji, nawet przy moich przykładach, ale dyskusja jak się patrzy.
              Bez wulgaryzmów i wyzywania, a to już coś.
              Pozdrawiam Krzysiek
      • Gość: alienor Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.crowley.pl 24.05.06, 17:40
        Wniosek jest nieuprawniony. To, że wszystkie stłuczki zdarzyły ci sie przy
        niewielkiej prędkości nie znaczy, że niewielka prędkość była czynnikiem, który
        spowodował wypadek. Nie mozna więc na tej podstawie twierdzić, że niewielka
        prędkość jest niebezpieczna.
        • emes-nju Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 04.06.06, 12:59
          Gość portalu: alienor napisał(a):

          > Wniosek jest nieuprawniony. To, że wszystkie stłuczki zdarzyły ci sie przy
          > niewielkiej prędkości nie znaczy, że niewielka prędkość była czynnikiem,
          > który spowodował wypadek. Nie mozna więc na tej podstawie twierdzić, że
          > niewielka prędkość jest niebezpieczna.


          Mysle, ze nikt tak nie twierdzi. Ale z tego, ze wszystkie wypadki mial przy
          zerowych predkosciach trudno tez wyciagnac wniosek, ze przyczyna wszystkich
          wypadkow jest nadmierna predkosc :-P
      • Gość: otlogika Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.chello.pl 24.05.06, 20:25
        Rownie logiczne jak stwierdzenie, że nie jest pewne czy wszyscy ludzie są
        śmiertelni, skoro polowa dotychczasowej polulacji (powiedzmy - w historii
        nowożytnej) ciagle żyle...
        Pozdrawiam
      • kocia_noga Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 01.06.06, 16:27
        Gość portalu: ktb napisał(a):

        > Już to kiedyś pisałem.
        > Jezeli wziąć pod uwagę doświadczenie z grubo ponad miliona kilometrów,


        Policzmy.Jeździsz przypuśćmy, ponad 20 lat; 1000000km:20=50 oookm
        rocznie.Jeździsz dzień w dzień, więc 50 000:356= 140 km dziennie.

        Wyrabiam sobie opinie o tobie i o tym jak zachowujesz się na drodze.
    • mejson.e Bez uogólnień proszę 24.05.06, 09:40
      b-beagle napisała:

      " Oczywiście nie mam na myśli jakiś szlonych prędkości ale uważam, że
      bezpiecznie to znaczy przede wszystkim przewidywalnie i rozsądnie"

      Z tym trudno się nie zgodzić...

      "za najbardziej niebezpiecznych kierowców uwazam tych którzy tamują ruch i jadą
      znaczne wolniej od wszystkich innych"

      Nie zawsze wolniejsze jeżdżenie jest równoznaczne z tamowaniem ruchu.
      O ile jazda czterdziestką w intensywnym ruchu na jednojezdniowej drodze bez
      dodatkowych ograniczeń prędkości jest tamowaniem, to jazda z maksymalną
      dopuszczalną prędkością tamowaniem nie jest.
      Jeśli na krajowej drodze jest ograniczenie prędkości, to nie może być tamowaniem
      stosowanie się do ograniczenia mimo presji stada samochodów za plecami.

      Oczywiście nie oznacza to przyzwolenia na "nauczycielską" jazdę lewym pasem.

      Nie zaszkodzi bezpieczeństwu natomiast dorównanie prędkością do prędkości
      większości pojazdów na trasie do 100-110 zamiast ślepego przestrzegania 90/h.

      "dodatkowo w ostatniej chwili sygnalizują swoje zamiary albo w ogóle tego nie
      robią."

      To już zupełnie inny rodzaj przewinien w żadnym stopniu nie związany z
      prędkością jazdy...


      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • rybencjusz Re: Bez uogólnień proszę 24.05.06, 13:31
        No właśnie. Ja często mam wrażenie, że ktoś uważa, że tamuję ruch, a to dlatego, że on chciałby przekroczyć ograniczenie. No dobra, przekroczyć ograniczenie bardziej niż ja ;-) Często chyba podpadam pod takie tamowanie, ale z drugiej strony rzadko jeżdżę wyraźnie mniej niż dozwolona+10 (błąd licznika itd) i nie mam zamiaru tego jakoś zmieniać. A bo to ci siedzacze na ogonie za mnie będą mandaty płacić albo przejmą sprawę sądową i wyrzuty sumienia po rozmaślonym na zderzaku dziecku?

        Pozdrawiam, Rybencjusz
    • tbernard Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 10:52
      b-beagle napisała:

      > Oczywiście nie mam na myśli jakiś szlonych prędkości ale uważam, że
      > bezpiecznie to znaczy przede wszystkim przewidywalnie i rozsądnie i za
      > najbardziej niebezpiecznych kierowców uwazam tych którzy tamują ruch i jadą
      > znaczne wolniej od wszystkich innych i dodatkowo w ostatniej chwili
      > sygnalizują swoje zamiary albo w ogóle tego nie robią.

      Może to banał, ale czy jest coś bardziej przewidywalnego niż przestrzeganie
      przez wszystkich przepisów? W tym przepisów dotyczących prędkości. A gdy
      każdy (powiedzmy, że spory odsetek) na własną rękę ocenia, że warunki
      i jego miszczostwo pozwalają na szybszą jazdę i wiele innych uchybień
      dotyczących przepisów, wtedy bardzo spada przewidywalność.
      • beforejunior Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 13:09
        @tbernard
        RACJA ! JESTESMY DZIWNYM NARODEM - kazdy z nas doskonale wie jak sie leczyc, jak
        zarzadzac krajem, jak trenowac malysza itd... a co z PRZEPISAMI? oczywiscie ze
        jest drazniace jechac 40 km/h gdzie mozna smigac 70... lub droga
        szczecin-swinoujscie... ograniczenie na odcinku 20km do 50 km... to moze szlag
        trafic.
        Ja mam metode - ZAWSZE gdy widze razace lamanie przepisow wykrecam 112
        • emes-nju Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 04.06.06, 13:06
          beforejunior napisał:

          > @tbernard
          > RACJA ! JESTESMY DZIWNYM NARODEM - kazdy z nas doskonale wie jak sie leczyc,
          > jak zarzadzac krajem, jak trenowac malysza itd...
          > (...)
          > Ja mam metode - ZAWSZE gdy widze razace lamanie przepisow wykrecam 112


          Sorry... To, ze SAM oceniasz co jest razace, a co nie, sprowadza Cie do poziomu
          tego dziwnego narodu. Albo przestrzegamy WSZYSTKICH przepisow i ograniczen, i
          wtedy mamy moralne prawo wykrecac 112, albo jedzimy tak, jak jezdzimy na wlasna
          odpowiedzialnosc i nigdzie nie dzwonimy z donosami. Chocby po to, zeby nie
          okazalo sie, ze w momencie, w ktorym dzwonimy z donosem na jadacego 120 km/h,
          ktos donosi na nas, ze jedziemy 100 km/h. Bo dla tego kogos razace bylo owo
          100...
    • ebenark Dla mnie bezpiecznie to powoli 24.05.06, 13:21
      Dla mnie bezpiecznie to powoli, no ale nie żółwim tępem.
      W Polsce jednak samochód często słuzy do szpanu no i ogólnie jeździ się za
      szybko. Jak ktoś był w innych krajach Europy to napewno zauważył róznice w
      jeździe i kulturze kierowców, czego niestety nie można powiedzieć o Polskich
      kierowcach.
      Za granicą szybko to jeździ się po autostradach i drogach szybkiego ruchu, ale
      nie po marnych drogach i terenach zabudowanych.
      Kierowcom życzę więcej wyobraźni
    • Gość: Stary wyga Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.06, 13:48
      Bezpiecznie to nie zawsze wolno, ale ZAWSZE Z MIGACZAMI PRZY ZMIANIE PASA! Jak
      ktoś tego nie robi, tzn. że nie umie jeździć ani wolno, ani tym bardziej szybko.
    • Gość: na zimno Czy to jest logiczne pytanie ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.05.06, 15:22
      Jezeli na konkretnym odcinku drogi obowiazuje predkosc np. 80 km/h
      to jest oczywiste, ze wszyscy powinni starac sie jechac z ta predkoscia,
      chyba ze inne warunki decyduja o pewnej reducji predkosci.

      I tak jest w normalnym kraju normalnie wyszkolonych kierowcow.

      U nas ( mam na mysli Polske ) predkosc bolidow okreslona jest
      najczesciej przez mentalnosc wlasciciela i liczbe koni mechanicznych
      pod maska ( rownoznaczne z niektorymi markami samochodow).
      Krotko mowiac panuje na drodze tzw. "swoboda decyzji".

      Sprowokowane przez post "beagle" wypowiedzi to ciekawa tworczosc sf.,
      jednak z tzw. pragmatycznym podejsciem nie ma to nic wspolnego.



      • Gość: rybencjusz Re: Czy to jest logiczne pytanie ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.06, 15:52
        Co do mentalności właściciela sie zgadzam, ale liczba koni? Ja mam 130 i właśnie dlatego mogę zwalniać jak jest ograniczenie, bo jak się skończy to szybko wrócę do prędkości przelotowej. I znów będę wyprzedzał to tico, co pruje uparcie i równo 80, czy teren zabudowany czy nie ;-)
        • Gość: Dwumetrowiec. Re: Czy to jest logiczne pytanie ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.06, 16:11
          Eeee tico to jescze mały pikus ;) Najbardziej zakompleksieni są kierowcy
          seicento. Czyżby mały samochodzik szedł u nich w parze z małym ptaszkiem?
          Równie liczną grupą kompleksiarzy i drogowych impotentów to niewyrośnienci
          kierowcy szrotowatych 20-sto letnich BMW, którzy ledwo wystają zza kierownicy,
          bo są mniejsi niż Jarosław. Współczuję im. Nie ma nic zabawnego w byciu
          facetem, który ma 160 cm wzrostu i ciągle musi udowadniać, że jednak jest, choć
          prawie go nie widać :D
          Ze złosliwym pozdrowieniem dla konusów. Nie tylko tych drogowych ;)
        • Gość: na zimno Re: Czy to jest logiczne pytanie ? No wlasnie. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.05.06, 16:42
          Jestes marginalnym wyjatkiem jak sadze.
          • emes-nju Re: Czy to jest logiczne pytanie ? No wlasnie. 24.05.06, 16:46
            Gość portalu: na zimno napisał(a):

            > Jestes marginalnym wyjatkiem jak sadze.


            Nie jestem przekonany. NORMALNY czlowiek jadacy autem o wiekszej mocy nieco mniej strachliwie marnuje swoja energie kinetyczna :-)

            Jak jezdzilem autem o slabosci (bo nie mocy!) ok. 60 KM mialem powazne opory przed zwalnianiem, bo przyspieszanie na trasie mierzylo sie potem kalendarzem - autem o mocy "tylko" 90 KM nie mam juz takich oporow i zwalniam.
    • the.gypsy Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 17:52
      a ci jezdzacy szybko sygnalizuja swoje zamiary? jedz nie tak jak wszyscy inni,
      tylko zgodnie z przepisami o ruchu drogowym.
      pozdrawiam
    • Gość: kop Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.06, 17:52
      Wg mnie bezpiecznie znaczy wolno. Jak sie jedzie wolniej to ma sie wieksze
      szanse na cokolwiek np zahamowanie itp. Poza tym ograniczenia predkosci czemus
      sluza, znaki ustawiane sa w miejscach realnego zagrozenia.
      • emes-nju Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 04.06.06, 13:14
        Gość portalu: kop napisał(a):

        > Wg mnie bezpiecznie znaczy wolno. Jak sie jedzie wolniej to ma sie wieksze
        > szanse na cokolwiek np zahamowanie itp. Poza tym ograniczenia predkosci czemus
        > sluza, znaki ustawiane sa w miejscach realnego zagrozenia.


        Ale... Po Polsce ty jezdzisz...?

        Zdecydowanie za czesto jedynym zagrozeniem zwiazanym ze znakiem ograniczenia
        jest szansa na pana z suszarka. Im bardziej od czapy ograniczenia, tym wieksze
        prawdopodobienstwo lapanki. Niebiescy uwielbiaja np. ograniczenia zapomniane po
        zeszlorocznych robotach drogowych albo ograniczenia zwiazane ewidentnie z pora
        dnia, ale z oszczednosci (blachy na dodatkowa informacje z godzinami
        obowiazywania?) obowiazujace cala dobe - na radar na ograniczeniu 30 km/h przy
        szkole natkniesz sie o 3 nad ranem, ale NIGDY (z wyjatkiem akcji naglasnianych
        w TV) w porze faktycznej potrzeby jego egzekwowania :-/ Pomijam juz taki
        drobiazg, ze znakowanie zdecydowanie na wyrost powoduje calkowity brak zaufania
        do intencji znakujacego. Spadek jest tym wiekszy im czestsze sa radary w
        miejscach ograniczen... hm... watpliwych.
    • Gość: bebe Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.ticom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.06, 19:42
      Niby dlaczego mam jechać szybko skoro mi się nie śpieszy? Jadę sobie w terenie
      zabudowanym 50-60 i nie czuję się zawalidrogą!
    • myf1902 Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 24.05.06, 20:04
      Ktoś mi kiedyś powiedział:
      Jeżeli jedziesz 60 km/h jedzież z bezpieczną prędkością
      Jeżeli będziesz jechał 40 km/h będziesz jechał z bardziej bezpieczną prędkością
      ale najbardziej bezpieczne będzie jeśli wysiądziesz z samochodu i pójdziesz
      przez pole na piechotę - ale musisz uważać na nisko latające samoloty i pasące
      się byki."

      A osobiście to chciałbym mieć mały prywatny czołg do celów służbowych i móc nim
      jeździć na przełaj, a nie po drogach na których jest za dużo samochodów i
      innego robacwa.
    • bibbi5 Re: bezpiecznie to zgodnie z przepisami drogowymi 24.05.06, 20:16
      jadę zgodnie z przepisami, to hamuję ruch, bo nikt tych przepisów nie
      przestrzega. Jeżdżę w krajach eutopejskich, czuję się bezpiecznie, bo tam
      większość kierowców respektuje przepisy, jeżdżę w Polsce nie jestem bezpieczna,
      bo tu większość hula na drogach!!!!!!!!!!!!!!!!! Dlaczego tak się
      dzieje??????????? Poza tym stan naszych dróg pozostawia wiele do życzenia,
      łaty, dziury, miękkie pobocze, pędzące tiry. To wszystko wymaga naprawy. Sądzę,
      że wszyscy to wiemy, ale desydenci nie !!!!
      • Gość: LoRd QulaG bez kodeksu drogowego też można bezpiecznie!!! IP: *.nat.student.pw.edu.pl 24.05.06, 20:24
        video.google.com/videoplay?docid=2519892298681325903&q=loituma
        chyba trochę stresująca musi być taka jazda ale jak widać bezkolizyjna jest :D

        mam jeszcze kilka takich filmików na dysku z Teheranu i innych miast :D
    • Gość: pozbawiony zycia Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.adsl.inetia.pl 24.05.06, 20:21
      gratuluje wszystkim mistrzom kierownicy twierdzacym, ze predkosc
      nie ma specjalnego znaczebia lub ma niewielkie glupoty i braku wyobrazni !
      gratuluje sposobu myslenia, ze jakby jechal szybciej, to nie byloby go w
      miejscu stluczki
      tepota Polakow, dla ktorych wazniejsze jest o 5 min dotarcie
      do domu i poszpanowanie samochodem jest przerazajaca
      NIE ZAPOMINAJCIE, ze jacy byscie nie byli wspaniali za kierownica, nie tylko
      wy poruszacie sie po drogach !!!
      czy sytuacja na drodze nie sprowadza sie do predkosci ? owszem, ale
      jadac 100 jest znacznie trudniej uniknac kolizji niz jadac 40 - to jest
      prawda bezwzgledna. wplywa na to czas reakcji, droga hamowania, w przypadku
      wypadku o zyciu decyduje takze sila uderzenia


      moj samochod byl nowoczesny, mial rok czasu, nowy z salonu, nie sprowadzony
      po jakichs wypadkach z Europy, 5 gwiazdek w testach bezpieczenstwa. mozna go
      uznac za superbezpieczne auto w porownaniu z 10-letnim, skladanym z 3 Golfem.
      on jechal z naprzeciwka, wjechal w dzure na jezdni, strzelila mu opona.
      nie opanowal samochodu. wjechal we mnie na czolowke. polcja ocenia jego
      predkosc no ok 160 km/h. prosta droga, zero samochodow, cieply sloneczny dzien,
      dwa pasy w jedna strone i dwa w druga. idealne warunki do jazdy, gdyby nie
      dziura...


      samochod w srodku nie ma zadnych sladow uderzenia, oprocz oczywiscie
      zdetonowanych poduszek powietrznych

      jechalem o 10 km za szybko. dozwolone na tej drodze bylo 70, ja jechalem 80.
      do konca mojego zasranego zycia bede sie zastanawial, co by bylo gdybym jechal
      zgodnie z przepisami, czyli 70
      byc moze pasy bezpieczenstwa nie przecielyby na pol mojej 27-letniej zony i
      mojego 2-letniego synka. byc moze sila uderzenia bylaby mniejsza, a tym samym
      nacisk na ciala mojej rodziny bylby o pare gram mniejszy...
      byc moze to by wystarczylo do tego, aby przezyli ??? !!!

      2 osoby nie zyja, ja nigdy nie bede sie juz poruszal tak jak kiedys, nie pogram
      w pilke, nie pojezdze na rowerze, nie zagram w tenisa
      (paraliz nogi po zlamaniu kregoslupa, ktore takze bylo spowodowane sila
      uderzenia), czwarta osoba 3 rok jezdzi na wozku inwalidzkim i z niego nie
      zejdzie do konca zycia

      teraz jezdze ZGODNIE Z PRZEPISAMI, i jade lewym pasem 50 na godz, jak jest takie
      ograniczenie. mozecie sobie mrygac tymi obsranymi swiatelkami i trabic ile
      chcecie. nie ustapie. bo byc moze wlasnie zwalniajac wasza predkosc ratuje
      wam i innym zycie. jest ograniczenie do 50, mamy jezdzic 50. poruszamy sie
      wsrod tysiecy innych samochodow z ktorymi nie widomo co sie w kazdej chwili
      moze stac. ktos moze zaslabnac, przypalic sie zarem z papierosa, moze go ukasic
      zlosliwa osa, a moze po prostu zlapac gume...

      zycze wszytkim, ktorzy szybko jezdza, aby tak jak ja do konca swoich dni
      musieli sie zastanawiac nad tym, czy dojazd o 5 min wczesniej do domu
      z pracy wart byl zycia ich rodziny !!!

      pozdr myslacych inaczej i zawalidrogi
      • Gość: ?????? Re:do pozbawionego życia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.06, 22:05
        pamiętaj kierowco że LEWY PAS służy do wyprzedzania a nie do tamowania ruchu a
        widzę że chcesz się zemścić na tych którzy jeżdżą szybciej niż przepisy tego
        wymagają bo straciłeś bliskich i swoje zdrowie .....\
        czy to uprawnia cię do stważania zagrożenia na jezdni??
        może przez ciebie zginąc wiele niewinnych osób JESTEś żAłOSNY I mściwy jak mało
        kto ...
        jak spotkam cię na drodze to chętnie dam ci w r..a może sie nauczysz szacunku
        dla życia innych
        KRETYN JESTEś I Tyle.
        tamowanie ruchu doprowadza do wypadków.
        ciekawe jak zachowujesz się na światłach??/
        widzisz pomarańczowe i TIRA za sobą i co hamujesz???
        długo nie pożyjesz .
        ale przepisy będą przestrzegane :)
        • Gość: gość Re:do pozbawionego życia IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.05.06, 01:12
          chyba nie czytałeś dokładnie tego co ten czlowiek napisał - "50km/h lewym pasem
          jeżeli jest takie ograniczenie" nie oznacza, że zawsze jeździ 50km/h lewym
          pasem. zanim nastepnym razem postanowisz kogoś obrazić najpierw przeczytaj 5
          razy. mnie osobiście wku... jeżeli jadę z przepisową prędkością a jakiś pajac
          któremu sie śpieszy wychodzi z siebie żeby mnie wyprzedzić. jeżeli mam
          możliwość to puszczam takiego z nadzieją, że za zakretem bedą stali z radarem.
          nie uważam, że jazda z przepisową prędkościa jest (zgodną z kodeksem lub
          postawionymi znakami) jest blokowaniem drogi i utrudnianiem ruchu. w polsce
          ograniczenia znajdują sie często w miejscach zupełnie nieprzwidywalnych (np
          nawierzchnia jest uszkodzona lub jest jakieś zwężenie spowodowane remontem)
          polskie drogi to nie autostrady w niemczech i nawet na drogach szybkiego ruchu
          mozna spotyka sie takie ograniczenia i nie tylko. prosty przykład z zycia
          wzięty: pozornie dobra droga - autostrada - chwilę przed tobą dachuje auto i
          blokuje prawy pas ruchu, którym jedziesz ty, widzisz wypadek, zwalniasz jak
          każdy w takiej sytuacji, i próbujesz wcisnać sie na lewy pas aby ominąć rozbity
          samochód w tym momencie spogladasz w boczne potem wsteczne lusterko zdiwiony
          widokiem kolesia uciekajacego na wąski pas zieleni (przed chwilą umożliwił ci
          zmianę pasai ominiecie wraku) i widzisz gościa który jechał za szybko (160 bo
          to autostrada i można wycisnąć trochę wiecej z auta a z radarem nie stoją),
          żeby zorientować sie co sie dzieje. ty nie masz już czasu uciec on nie zdążył
          wyhamować - efekt: dostajesz takiego strzała, że samochód robi sie krótszy jak
          szerszy (przenośnia, ale tylko delikatna) ciebie wyrywa razem z fotelem do tyłu
          tak, że prawie ladujesz na tylniej półce z głosnikami, a następnie odbijasz się
          i uderzasz głową w deske rozdzielcza samochodu tracąc przytomność (na szczęscie
          tylko to). nie kieruje tego tylko do ciebie ale do wszystkich którzy uważaja,
          przepisowa jazda jest tylko domeną niedzielnych kierowców. ja jeżdże tak zeby
          nie uszczuplac mojego portfela mandatami. czasem przekraczam dozwoloną prędkośc
          dostosowując sie do innych, ale nieznacznie (nie o 50 km/h). niestety w polsce
          lewy pas w wiekszości przypadków słuzy nie tylko do wyprzedania tych na prawym
          pasie ale także tych co wyprzedzają.
      • emes-nju Do "pozbawionego zycia" 04.06.06, 13:44
        Szczere wyrazy wspolczucia.

        Zastanow sie jednak nad tym czy gdybys jechal przepisowe 70 km/h i Twoi bliscy
        by zgineli, nie zadawalbys sobie identycznych pytan, sprowadajac w koncu sprawe
        do pytania czy nie popelniliscie bledu wsiadajac do samochodu. Predkosc
        przepisowa w chwili wypadku jest wartoscia mocno abstrakcyjna (chyba, ze
        ograniczenie opiewa na 20-30 km/h) - faktycznego znaczenia nabiera wtedy zwykly
        los. Pieciogwiazdkowy samochod uzyskuje swoj wynik w kontrolowanych warunkach.
        Nie wiemy na pewno czy odchylenie o kilka stopni od testowego toru jazdy nie
        zmienia go w jezdzaca trumne, ktora rozsypie sie na kawalki. Poza tym testy
        przeprowadza sie przy predkosci grubo ponad dwa razy mniejszej od tej, jaka
        mielibyscie w sumie nawet wtedy, gdyby jadacy z przeciwka i Ty mielibyscie
        przepisowe 70 km/h. Takie zderzenie zawsze jest potencjalnie smiertelne - o tym
        czy uczestnicy przezyja decyduje los. Sprowadzenie sprawy do rozwazan o
        predkosci do niczego nie prowadzi, bo jak np. ma sobie wyjasnic smierc bliskich
        ktos, kogo rodzina zginela w wyniku uderzenia pioruna? Klient, ktoremu
        wystrzelila opona nabral cech tego wlasnie pioruna - zdarzenia czysto losowego.
        Nie poprawia to oczywiscie samopoczucia uczestnikow wypadku, ktorzy przezyli.
        Jednak sprowadzanie calego tego wypadku tylko do predkosci do niczego nie
        prowadzi bo jedyny wniosek jaki z wypadkow mozna wyciagnac, to taki, ze nie
        doszloby do nich gdyby wszyscy stali. Ale... Znajomy lekarz pogotowia opowiadal
        mi o gosciu, ktory w wyniku kompresyjnego zlamania kregoslupa, zostal inwalida
        (chodzi, ale ma bardzo silne bole). Zatrzymal sie na skrzyzowaniu i dokladnie w
        momencie, w ktorym zaciagal reczny i trzymal noge na hamulcu dostal niewielkie
        uderzenie w tyl. Samochody byly uszkodzone w niewielkim stopniu, ale kregoslup
        nie wytrzymal... Los, czy nadmierna predkosc?

        Mozna oczywiscie postawic mi sluszny zarzut, ze madrze sie bo nie przezylem
        czegos takiego. Mialem jeden wypadek, ktory mial pewne cechy crash-testu. Z
        podporzadkowanej wyjechal samochod i sie zatrzymal. Mialem tyle czasu, zeby
        powiedziec "no ladnie" (wedlug zeznan jadacej ze mna mamy) i, w wyniku
        przeblysku nie wiem czego skierowac auto w maske, a nie w drzwi auta, w ktore
        przypakowalem. Jechalem wtedy z przepisowa predkoscia (wtedy jeszcze 60 km/h),
        ale najprawdopodobniej bardzo powaznie poranilbym kierowce, ktory zajechal mi
        droge, gdybym walnal w drzwi. Moze nawet bym go zabil... Nadmierna predkosc czy
        los?

        Sorry, ale straszmy sie tu zamiast zastanawiac sie nad bezpieczenstwem!
      • zbychuro Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 04.06.06, 15:52
        ajdiot
    • Gość: tp Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.range81-158.btcentralplus.com 24.05.06, 20:50
      czyli jak juz ktos jedzie wolniej to pewnie w ostatniej chwili bedzie
      sygnalizowal, tak?
      • Gość: Dany Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 24.05.06, 23:41
        <Może to banał, ale czy jest coś bardziej przewidywalnego niż przestrzeganie
        przez wszystkich przepisów? >

        Dziwne stwierdzenie (wiem, że to forum jest poświęcone prędkości) ale
        spójrzcie na taką sytuacje. Jadę Tirem drogą z pierwszeństwem dojeżdżam do
        skrzyżowania na którym mam skręcić ( powiedzmy w prawo) w wąską drogę
        podporządkowaną, w tej drodze stoi samochód osobowy z przednim zderzakiem przy
        warunkowej linii zatrzymania. Stojąc w taki sposób uniemożliwia mi wykonanie
        zamierzonego manewru. Mrygam mu światłami ustępując pierwszeństwa lub prosząc o
        cofnięcie się……. Jednak ten kierowca stoi tak jak stał i daje mi dziwnymi
        gestami znać, że nie wie o co chodzi bo przecież to ja mam pierwszeństwo….
        (takie sytuacje zdarzały mi się kilka razy)… i teraz mam pytanie czy takie
        przestrzeganie wszystkich przepisów jest bezpieczne? jeśli stoję 14-to metrowym
        samochodem w poprzek skrzyżowania tamując ruch i użeram się z kierowcą tej
        osobówki który twierdzi, że wszystko jest ok.

        <Dla mnie bezpiecznie to powoli, no ale nie żółwim tępem.
        W Polsce jednak samochód często słuzy do szpanu no i ogólnie jeździ się za
        szybko. Jak ktoś był w innych krajach Europy to na pewno zauważył różnicę w
        jeździe i kulturze kierowców, czego niestety nie można powiedzieć o Polskich
        kierowcach.
        Za granicą szybko to jeździ się po autostradach i drogach szybkiego ruchu, ale
        nie po marnych drogach i terenach zabudowanych.
        Kierowcom życzę więcej wyobraźni>

        Tak się zgadza, że tym Tirem jeżdżę w Irlandii i masz rację zauważyłem różnicę
        ale nie jest ona taka zdumiewająca….
        Po pierwsze na autostradach tutaj jest ograniczenie do 120 km/h a wszyscy jadą
        90 km/h!!!! i co ja mam zrobić jeśli mogę jechać max 90 km/h ?? ( wszystkie
        ciężarówki mają pozakładane ograniczniki prędkości do 90 km/h taki przepis)…
        jak mam kogoś wyprzedzić?? Jeśli sygnalizuję wyprzedzanie a pojazd wyprzedzany
        w żaden sposób nie reaguje …. Zdarza mi się wiele razy, że na odcinku 1,5 km
        wyprzedzam dobrej marki i klasy samochód osobowy który jedzie właśnie 90 km/h i
        wcale nie widzi mu się zwolnić lub przyśpieszyć. A wystarczy, że jechał by te
        95 lub 97 km/h i było by ok. zresztą na autostradzie z powodu dwóch pasów
        ruchu w jednym kierunku taka sytuacja nie wydaje się jeszcze zła….. ale już na
        drodze szybkiego ruchu gdzie jest tylko jeden pas w jedną stronę i ograniczenie
        do 100 km/h taka sytuacja jest bardzo niebezpieczna.
        Inna bardzo denerwująca sytuacja która mi się tutaj nagminnie zdarza wygląda
        następująco:
        Jadę drogą szybkiego ruchu z prędkością 90 km/h za mną wlecze się parę osobówek
        mających chęć mnie wyprzedzić…. Tak więc starym Polski zwyczajem mrygam lewym (
        w Irlandii jeździ się po lewej stronie) kierunkiem dając znak do wyprzedzania i
        zjeżdżam na pobocze przytulając się do krawędzi jezdni… i co wtedy robi ten
        kierowca z tyłu?? Mianowicie wychyla się do wyprzedzania dojeżdża do wysokości
        mojego tylnego zderzaka i ??........ i nic !!!! jedzie tak przez kilkaset
        metrów ( kilkadziesiąt sekund) aż w końcu po około kilometrze przejechanym w
        taki sposób zaczyna mnie powoli ( jeżeli ja jadę 90 to on 93 km/h )
        wyprzedzać…… a mi akurat w tym momencie kończy się utwardzone pobocze,
        krawędzią jezdni jedzie rowerzysta lub idzie pieszy. I co ja mam wtedy
        zrobić??
        W Polsce taki manewr przy tej prędkości zajmuję dwóm pojazdom kilkadziesiąt
        metrów i kilkanaście sekund… tutaj niestety kilkakrotnie razy więcej i czasu i
        przestrzeni. Według mnie nie jest to bezpieczne.

        Uważam, że każdy powinien jeździć adekwatnie do swoich ( szczerze
        oszacowanych) umiejętności, biorąc pod uwagę innych uczestników ruchu…. Jeżeli
        chcesz jechać wolno , nie ma sprawy jedź wolno tylko daj się czasami
        wyprzedzić, ustąp czasami pierwszeństwa jeśli to może ułatwić komuś
        podróżowanie. 100% przestrzeganie przepisów nie jest czymś dobrym pamiętajmy,
        że ktoś może jechać samochodem dwa razy wolniejszym od naszego, dwa razy
        szerszym od naszego, pięć razy dłuższym i czterdzieści razy cięższym i też chce
        cało i bezpiecznie dotrzeć na miejsce.
        Pozdrawiam.
        Ps. Pracując jeszcze w Polsce jeździłem pięć lat w komunikacji miejskiej
        autobusem, jeśli bym miał wtedy przestrzegać wszystkich przepisów w 100%
        uważam, że szybszym sposobem poruszania się moich pasażerów było by chodzenie
        piechotą.
        • stefan4 Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 25.05.06, 00:10
          Dany:
          > i co ja mam zrobić jeśli mogę jechać max 90 km/h ?? ( wszystkie ciężarówki
          > mają pozakładane ograniczniki prędkości do 90 km/h taki przepis)... jak mam
          > kogoś wyprzedzić??

          A po co masz go wyprzedzać? On jedzie 90, Ty jedziesz 90, no to jedź za nim
          spokojnie.

          Dany:
          > Jeśli sygnalizuję wyprzedzanie a pojazd wyprzedzany w żaden sposób nie reaguje

          No bo on przecież nie jest Słowianinem, więc nie rozumie tej naszej
          wyprzedzaniowej paranoi. On nie kuma, dlaczego właściwie miałbyś go wyprzedzać,
          skoro on jedzie z rozsądną prędkością.

          Dany:
          > Jadę drogą szybkiego ruchu z prędkością 90 km/h za mną wlecze się parę
          > osobówek mających chęć mnie wyprzedzić.... Tak więc starym Polski zwyczajem
          > mrygam lewym ( w Irlandii jeździ się po lewej stronie) kierunkiem dając znak
          > do wyprzedzania i zjeżdżam na pobocze przytulając się do krawędzi jezdni...

          Oni pewnie wcale nie chcą Cię wyprzedzać, po prostu za Tobą jadą. Po co mieliby
          wyprzedzać, skoro utrzymujesz rozsądną prędkość? Twojej grzeczności wcale nie
          rozumieją i nie doceniają, wprowadzasz ich w pomieszanie.

          Skoro jesteś w kraju ze spokojnym ruchem drogowym, to z tego korzystaj, jedź
          spokojnie i nie przenoś tam naszych dzikich obyczajów. Jeszcze się
          nawyprzedzasz, jeśli kiedyś los Cię rzuci na drogi rosyjskie.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • Gość: p.dziew Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? IP: *.chello.pl 25.05.06, 01:45
            Zbyt wolna jazda jest oczywiście tak samo niebezpieczna jak i szaleńcza.
            Problem jest w tym, że na drodze jadą dobrzy i bardzo dobrzy kierowcy oraz
            niedoświadczeni słabełusze. Nie wszyscy potrafią dobrać bezpieczną prędkość,
            utrzymać właściwą odległość od poprzedzającego pojazu, a przede wszystkim
            zabrać się we właściwym momencie do wyprzedzania. Właściwej oceny sytuacji na
            drodze trzeba się uczyć przez długie lata. I jeżeli w czasie jazdy zrobi ktoś
            błąd, to znajdujący się w pobliżu, w innym samochodzie, kierowca
            profesjonalista pomoże wyjść z opresji. Innym problemem jest porównywanie ruchu
            drogowego w Polsce i w Niemczech. Trzeba zacząć od tego, że u naszych
            zachodnich sąsiadów autostrad jest więcej niż w całej pozostałej Europie
            wziętej do kupy. Dlatego też jeżeli ktoś będąc w Niemczech chce jechać szybko w
            którąkolwiek stronę sobie zamarzy, to wybiera nienagannej jakości autostradę /
            wszystkie są bezpłatne/, a jeśli się nie spieszy, jedzie inną drogą zgodnie z
            obowiązującymi ograniczeniami prędkości. NIe daj boże zostać wtedy złapany na
            radar - polskiej pensji nie starczy na mandat. Na koniec apeluję i proszę
            wszystkich kolegów z za kółka. Bądźmy dla siebie na drodze przyjaciółmi, a nie
            wrogami. Pozdrawiam i do miłego spotkania gdzieś w Polsce.
        • ktbb Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 29.05.06, 14:27
          >Inna bardzo denerwująca sytuacja która mi się tutaj nagminnie zdarza wygląda
          następująco:
          Jadę drogą szybkiego ruchu z prędkością 90 km/h za mną wlecze się parę osobówek
          mających chęć mnie wyprzedzić….
          >>
          Stefan Ci cześciowo ospisał. Ja też dodam jaki są Twoje problemy.
          Ostatnio czytałem, że Polscy kierowcy często nie są pozytywnie oceniani, bo za
          bardzo ich podniecają sytuacje drogowe.
          Ja np. nie rozumiem dlaczego sytuacja powyżej jest bardzo denerwująca. W
          zasadzie teraz żadna sytauacja na drodze nie jest dla mnie bardzo denerwująca,
          chyba, że idzie do mnie w korku facet z bejsbolem w ręku i wygraża.
          Taka hipoteza, bo nie daję do tego powodu. Ale może komuś odbić albo się
          pomylić...
          Więc jeżeli masz takie problemy, to po badaniach psychotech. powinieneś zostać
          kimś innym. Nie możesz jeździć stale zdenerwowany. Liczę, że w miarę
          doświadczenia Ci przejdzie i bedziesz jeździł normalnie, czego Ci życzę.
          Naprawdę, jeżeli przeszkadza Ci samochód osobowy który jedzie 90/h i nie możesz
          go wyprzedzić bo masz Vmax 90, to zwolnij o 1km/h. Po 5 minutach bedziesz go
          ledwo widział. Takie proste rzeczy nie przychodza Ci do głowy?
        • tbernard Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 31.05.06, 12:55
          > Ps. Pracując jeszcze w Polsce jeździłem pięć lat w komunikacji miejskiej
          > autobusem, jeśli bym miał wtedy przestrzegać wszystkich przepisów w 100%
          > uważam, że szybszym sposobem poruszania się moich pasażerów było by chodzenie
          > piechotą.

          Oczywiście, że przytrafiają się czasem sytuacje w których 100-procentowe przestrzeganie przepisów nie jest możliwe. Najlepiej takich sytuacji unikać,
          jeszcze bardziej starać się takich sytuacji nie tworzyć.
        • emes-nju Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 04.06.06, 13:57
          Gość portalu: Dany napisał(a):

          > <Może to banał, ale czy jest coś bardziej przewidywalnego niż przestrzeganie
          > przez wszystkich przepisów? >
          >
          > Dziwne stwierdzenie (wiem, że to forum jest poświęcone prędkości) ale
          > spójrzcie na taką sytuacje. Jadę Tirem drogą z pierwszeństwem dojeżdżam do
          > skrzyżowania na którym mam skręcić ( powiedzmy w prawo) w wąską drogę
          > podporządkowaną, w tej drodze stoi samochód osobowy z przednim zderzakiem
          > przy warunkowej linii zatrzymania. Stojąc w taki sposób uniemożliwia mi
          > wykonanie zamierzonego manewru. Mrygam mu światłami ustępując pierwszeństwa
          > lub prosząc o cofnięcie się……. Jednak ten kierowca stoi tak jak stał i daje
          > mi dziwnymi gestami znać, że nie wie o co chodzi bo przecież to ja mam
          > pierwszeństwo…. (takie sytuacje zdarzały mi się kilka razy)… i teraz mam
          > pytanie czy takie przestrzeganie wszystkich przepisów jest bezpieczne? jeśli
          > stoję 14-to metrowym samochodem w poprzek skrzyżowania tamując ruch i użeram
          > się z kierowcą tej osobówki który twierdzi, że wszystko jest ok.


          Dokladnie w takim mechanizmie mialem jedyny moj wypadek. TIR skrecal w prawo i
          jego kierowca trabnal na kierowce osobowki. Ja jechalem lewym pasem obok TIRa.
          Kierowca osobowki, na ktorego kierowca TIRa trabnal uznal, ze jest to znak
          wolnej drogi i uprzejmy gest kierowcy TIRa, ktory widzi droge w lusterku. I pan
          z osobowki wyjechal mi prosto pod kola. A zeby bylo smieszniej na moj widok
          zatrzymal sie. Zaparkowalem w nim prawie bez walki. Tak to jest z niewrbalnymi
          sygnalami...
          • mejson.e Re: Sygnały niewerbalne 04.06.06, 17:23
            emes-nju napisał:

            > Gość portalu: Dany napisał(a):
            > >Jadę Tirem drogą z pierwszeństwem dojeżdżam do
            > > skrzyżowania na którym mam skręcić ( powiedzmy w prawo) w wąską drogę
            > > podporządkowaną, w tej drodze stoi samochód osobowy z przednim zderzakiem
            > > przy warunkowej linii zatrzymania. Stojąc w taki sposób uniemożliwia mi
            > > wykonanie zamierzonego manewru. Mrygam mu światłami ustępując pierwszeństwa
            > >lub prosząc o cofnięcie się……. Jednak ten kierowca stoi tak jak stał i daje
            > > mi dziwnymi gestami znać, że nie wie o co chodzi bo przecież to ja mam
            > > pierwszeństwo…. (takie sytuacje zdarzały mi się kilka razy)…
            > > i teraz mam pytanie czy takie przestrzeganie wszystkich przepisów jest
            > >bezpieczne?

            Trzeba naprawdę niewiele wyobraźni, by widząc sygnalizującego skręt w prawo na
            standardowym skrzyżowaniu wielkiego tira czy autobus, domyśleć się że pojazd nie
            wyrobi się na "swoim" torze jazdy i trzeba będzie mu ustąpić odrobinę "naszego"
            terytorium.
            Ja staram się zlokalizować taki problem wcześniej i zostawić długiemu miejsce
            przed sobą jeszcze przed dojechaniem do skrzyżowania. Faktycznie - zachowuję się
            nieprzepisowo ale chyba nie nagannie.

            > Dokladnie w takim mechanizmie mialem jedyny moj wypadek. TIR skrecal w prawo i
            > jego kierowca trabnal na kierowce osobowki. Ja jechalem lewym pasem obok TIRa.
            > Kierowca osobowki, na ktorego kierowca TIRa trabnal uznal, ze jest to znak
            > wolnej drogi i uprzejmy gest kierowcy TIRa, ktory widzi droge w lusterku. I
            pan z osobowki wyjechal mi prosto pod kola. A zeby bylo smieszniej na moj widok
            > zatrzymal sie. Zaparkowalem w nim prawie bez walki. Tak to jest z niewrbalnymi
            > sygnalami...

            Beztroska skorzystania z łaski mającego pierwszeństwo tira jest powalająca :(.
            Została naruszona podstawowa zasada "nie widzisz - nie jedź".
            W takim przypadku jadąc na Twoim miejscu nawet z przepisową prędkością mógłby
            uniknąć wypadku jedynie jasnowidz albo ... czytelnik takiego posta:-).

            Ja zamierzam jednak wykorzystać Twoje niemiłe doświadczenie i uważać w takich
            miejscach, co pewnie i Ty robisz od tamtego wypadku.

            A ten przypadek to kolejny dowód na to, że samo "wolno" nie zawsze oznacza
            "bezpiecznie"...

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • emes-nju Re: Sygnały niewerbalne 05.06.06, 13:55
              mejson.e napisał:


              > Beztroska skorzystania z łaski mającego pierwszeństwo tira jest powalająca
              > Została naruszona podstawowa zasada "nie widzisz - nie jedź".
              > W takim przypadku jadąc na Twoim miejscu nawet z przepisową prędkością mógłby
              > uniknąć wypadku jedynie jasnowidz albo ... czytelnik takiego posta:-).
              >
              > Ja zamierzam jednak wykorzystać Twoje niemiłe doświadczenie i uważać w takich
              > miejscach, co pewnie i Ty robisz od tamtego wypadku.


              Wlasnie dlatego opisalem ten przypadek. Znacznie taniej i bezpieczniej jest uczyc sie na cudzych bledach. Bo bezsprzecznie czesc winy spoczywa na mnie. Znalem konfiguracje tego skrzyzowania - jezeli TIR stal, to znaczylo, ze nie mogl wjechac, a auto, ktore go blokowalo na dobra sprawe moglo ustapic mu drogi tylko do przodu... Teraz sa tam swiatla bo za duzo ludzi zginelo. W calej tej sytuacji pociesza mnie tylko to, ze na analize mialem zdecydowanie mniej czasu niz czytelnik na przeczytanie opisu :-) Popelnilem blad, wyciagnalem wnioski i mam nadzieje, ze Wy tez.


              > A ten przypadek to kolejny dowód na to, że samo "wolno" nie zawsze oznacza
              > "bezpiecznie"...


              I po raz kolejny okazalo sie, ze nie predkosc spowodowala wypadek, choc dzieki temu, ze jechalem przepisowe 60 km/h (zamiast 100 km/h jak wielu tam), pisze te slowa :-)
          • jane14 Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 05.06.06, 13:17
            Zastanawiam się Emes-nju czy aby nie naruszyłeś zakazu wyprzedzania na
            skrzyżowaniu. Rozumiem że nie było tam ronda ani sygnalizacji ?
            Wiem jest to dośc sporna kwestia czy tzw jazda równoległa jest wyprzedzaniem
            czy nie. Według mnie jest, niby nie ma zmiany pasa ruchu ale manewr jest w
            trakcie czy tego chcemy czy nie.
            Ale mechanizm który opisałeś jest bardzo czesto przyczyna wypadków potrąceń
            pieszych. Poprostu widząc kogoś na prawym/lewym pasie sygnalizujacego skręt
            przyjmujemy zbyt pochopnie jako pewnik, że zwalnia bo skręca. Tymczasem to że
            skręca nie oznacza że np. nie wpuści pieszego albo rowerzysty, albo ze on
            wejdzie/wjedzie bo wyszło mu że zdaży przed zwalniającym a drugiego nie widzi.
            Jesli nie widać skrzyżowania...wszystko sie może zdarzyć, a z tego co piszesz
            obaj jechaliście w ciemno.
            • emes-nju Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 05.06.06, 13:46
              jane14 napisała:

              > Zastanawiam się Emes-nju czy aby nie naruszyłeś zakazu wyprzedzania na
              > skrzyżowaniu. Rozumiem że nie było tam ronda ani sygnalizacji ?


              Droga z wiecej niz jednym pasem w jednym kierunku. Poza tym TIR stal (czekajac na zmilowanie) - ja go nie wyprzedzalem, tylko omijalem.


              > Ale mechanizm który opisałeś jest bardzo czesto przyczyna wypadków potrąceń
              > pieszych. Poprostu widząc kogoś na prawym/lewym pasie sygnalizujacego skręt
              > przyjmujemy zbyt pochopnie jako pewnik, że zwalnia bo skręca.


              Po pierwsze widzialem, ze TIR mruga, po drugie tam akurat nie bylo przejscia (bylo za skrzyzowaniem), po trzecie dzis jestem madrzejszy o to doswiadczenie :-)


              > Jesli nie widać skrzyżowania...wszystko sie może zdarzyć, a z tego co piszesz
              > obaj jechaliście w ciemno.


              Niedlugo pozyje rybka, ktora w kazdym robaku widzi haczyk...

              W tym konkretnie wypadku, zeby byc w zgodzie z tym, ze "wszystko moze sie zdarzyc", musialbym ostro hamowac az do zatrzymania, narazajac jadacych za mna na REALNE niebezpieczenstwo, tylko dlatego, ze przede mna bylo HIPOTETYCZNE. Sam musisz przyznac, ze nie jest czestym zabiegiem wyjazd z podporzadkowanej zza TIRa :-) Teraz mozemy byc madrzy. Ale madrym mozna byc po kazdym wypadku - to bardzo latwe. Ja podchodze do tego jak do zyciowego i drajwerskiego doswiadczenia - szczerze powiedziawszy polecam to wszystkim. Lepiej uczyc sie na cudzych bledach :-) Dzis w takiej sytuacji zdecydowanie zdejmuje noge z gazu (doswiadczenie sprzed kilkunastu lat owocuje) - nie zatrzymuje sie jednak ufajac, ze jadacy z podporzadkowanej zachowa minimum zdrowego rozsadku. Inaczej nie daloby sie jezdzic!
              • jane14 Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 05.06.06, 13:58
                Fakt ja bym nie wyjechał zza tira ale to na szczeście dla mnie nie byłem ja.
                Jednak jest to prawda, że sa to wyjątkowo niebezpieczne sytuacje. Widziałem
                kiedyś w takich okolicznościach niestety tragiczne potrącenie pieszego. Od tego
                czasu staram się nigdy nie wyjeżdzać zza skrecającego. Poprostu zwalniam do
                jego predkości dopóki nie widzę drogi przezd nim, albo przyspieszam.. żeby
                zobaczyć skrzyżowanie nim tam dojedziemy.
                Staram się nie oznacza, że zawsze mi wychodzi poprostu długa jazda w trasie ma
                swoje prawa. W mieście się uważa bo i pieszych i rowerów dużo a i auta robią
                rózne figle by wjechać na głowna. W trasie puste skrzyzowania z bocznymi
                pustymi drogami czasem nas usypiają ...
                • emes-nju Re: Czy bezpiecznie to zawsze znaczy wolno? 05.06.06, 15:50
                  Na swoje usprawiedliwienie spiesze doniesc, ze cala akcja odbywala sie w czasach, w ktorych zatrzymanie sie przed przejsciem wywolywalo ryk klaksonow jadacych z tylu aut. Teraz jestesmy (nie wszyscy) uczuleni, ze jak cos staje w okolicy skrzyzowania, to moze przepuszczac pieszego - kilkanascie lat temu bylo to podobnie prawdopodobne jak spotkanie losia w Warszawie na wolnosci. Losia w Warszawie na wolnosci widzialem, wiec taki wypadek jaki mnie dotknal, widocznie miesci sie w kategoriach mojego szczescia :-) Nie zmienia to faktu, ze nauczony doswiadczeniem zwalniam w podobnych sytuacjach. Nie zatrzymuje sie jednak (chyba, ze jest przejscie dla pieszych), bo wierze gleboko, ze ludzie maja instynkt samozachowawczy i wypadek z autem wyjezdzajacym zza TIRa jest badzo malo prawdopodobny. Kilkanascie lat jezdzenia po wypadku potwierdza moja wiare - NIGDY wiecej nic podobnego mi sie nie przydarzylo.
    • Gość: opona balonowa Najbardziej niebezpieczni ? To głupole. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 26.05.06, 11:53
      Tabuny głupoli(obojga płci) pętaja się po każdej drodze. Stąd tyle wypadków.


      • Gość: kojot na prerii Re: Najbardziej niebezpieczni ? To głupole. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.06.06, 21:52
        Tatuś daje wzór synusiowi lub córusi i tak z pokolenia na pokolenie przekazywany
        jest styl uczestnictwa w ruchu drogowym. Ciągłość pokoleniowa zmotoryzowanych
        debilków jest w ten sposób zapewniona. Efekty widać codziennie.


    • ss85 Kontrole prędkości nic nie dają 03.06.06, 22:07
      Dowód:
      Powiat w zach. części woj. małopolskiego - w całym powiecie jest 1 radar (ręczny) i 0 policjantów uprawnionych do jego obsługi. Kontrole są prowadzone sporadycznie (b. sporadycznie; za pomocą policjanta "wypożyczonego" z sąsiedniego powiatu) i wszyscy o tym wiedzą.
      Otóż pod względem liczby wypadków mój powiat plasuje się lepiej niż średnia krajowa, ofiar śmiertelnych jest kilka w roku. Natomiast łapią u nas stosunkowo dużo pijanych kierowców - ok. połowy wypadków śmiertelnych jest powodowanych właśnie przez nich.


      Jakbyśmy nie jeździli, to by nie było wypadków. Ale wtedy państwo nie miałoby jak udawać, że się o nas troszczy, więc "w trosce o nas" ograniczyłoby wolność w inny sposób.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja