Gość: na zimno
IP: *.dip0.t-ipconnect.de
17.03.06, 14:41
Sposob, w jaki pokonuje sie zakrety, swiadczy o kierowcy.
Zakladam, ze nie ma linii ciaglej na przykladowym
zakrecie ( jest przerywana, albo nie ma zadnej ).
Sa nastepujace przypadki:
(a) pojazd na zakrecie drogi trzyma sie swojego pasa ruchu
jadac wzdluz osi symetrii tego pasa ( nie drogi ! )
(b) pojazd na zakrecie w calym swoim obrysie miesci sie
na swoim pasie ruchu, nie naruszajac lewa krawedzia
osi symetrii drogi. Pokonujac zakret zwieksza
promien luku zakretu w taki sposob, ze przed zakretem
zbliza sie swa lewa krawedzia do osi drogi nie naruszajac
jej ani na centymetr,´nastepnie wchodzac w zakret,
zbliza sie do prawej krawedzi swojego pasa ruchu
( w tym przypadku drogi ), a nastepnie wychodzac
z zakretu ponownie zbliza sie
swa lewa krawedzia do osi symetrii drogi nie naruszajac jej
(c) pojazd przed zakretem zjezdza na pas ruchu z naprzeciwka,
nastepnie jadac tym pasem wchodzi w zakret, probujac zblizyc
sie do prawej krawedzi swojego bylego pasa ruchu
(w tym przypadku drogi ) co mu nie wychodzi
najlepiej albo wcale, a nastepnie wychodzac z zakretu,
ponownie zbliza sie swa lewa krawedzia do osi symetrii drogi,
a gdy mu sie nie uda, wylatuje ponownie na pas ruchu
z naprzeciwka. Jezeli nie nastapilo glosne: TRRRAAACCCCHHHH !!!
to powinien przy najblizszej kapliczce zmowic pare
zdrowasiek obiecac, ze tego wiecej nie zrobi
i niech jedzie w pokoju dalej, bo mu sie udalo.
Pozdrawiam specjalistow od (a), (b).
P.S.
Tych wszystkich, ktorzy namietnie stosuja wariant (c) NIE POZDRAWIAM.
Im juz nic nie pomoze.