Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność jasna

21.03.06, 14:25
Jak zwał tak zwał. Ni stąd ni zowąd człowiek orientuje się, że np. właśnie
jedzie przez skrzyzowanie na czerwonym, pod prąd albo jakąś inna głupotę
czyni i ma wrażenie, że to nie on, tylko ktoś inny, bo przecież on by nigdy w
zyciu... Raz w roku albo raz na dwa lata, ale kazdy kierowca z którym
rozmawiałem ma do opowiedzenia podobną historię z własnego zycia.
    • o-l-o Re: Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność j 21.03.06, 15:42
      Miałem tak kilkanaście dni temu, pierwszy raz. Zająłem się dziurą, potem
      patrzyłem na czerwone światło przed mało uczęszczaną zebrą i przejechałem. Było
      mi cholernie głupio. Jakoś to nie mogło do mnie dotrzeć. Bo to nie na żółtym, że
      widzisz nad sobą czerwone. Nie, na czerwonym, bezmyślnie, jadę i widzę czerwone
      i przejeżdżam. To było najgorsze.
    • Gość: Adam Re: Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność j IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.06, 16:10
      Mi się "udało" odpalić auto na biegu i zdemolować biedną thalię co stała przede
      mną. prawie 3 tyś poszło...
    • gladiusz Re: Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność j 21.03.06, 21:09
      Dwa pasy w każdym kierunku w mieście. Skrzyżowanie. Światła.
      Co dziennie od kilku lat na tym skrzyżowaniu skręcam w lewo (brak zakazu ale
      też brak osobnego pasa do skrętu) przynajmniej 2 razy dziennie. Normalne jest
      ze musze skrecic na swoim zielonym ale dopiero gdy nic nie jedzie z przeciwka.
      Za ktorymś razem nagle "błysk": mam zielone to przecież oni muszą
      mieć czerwone ;)! Oczywiście ten "błysk" to są milisekundy i właściwie trudno
      powiedzieć czy tak myślałem jak napisałem ale faktem jest ze coś takiego coś
      się czasami zdarza.
      Na szczęście na skutek mojego "błysku" nic się nie stało. Jedynie Polonez i
      Ford przetestowały hamulce. Ci kerowcy chyba by mnie zabili jakby mnie wtedy
      dorwali.
    • mejson.e ...każdemu zdarzyć się może... 21.03.06, 21:49
      Zmęczony po całym dniu pracy i dyżurze przy córce w szpitalu nagle załapuję, że
      pomyliłem kierunki, musiałem zawrócić.
      I zawróciłem. Pod prąd na (pustym) rondzie...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność j 21.03.06, 22:22
      No to ja, kiedyś jadę taką ulicą peryferyjną, dziurawą, nieoświetloną
      (zmierzchało) - i tak jakaś dochodzi do niej ulica z boku (bo moja szła
      prościutko) - po łuku lekkim, z lewej strony. Jeszcze mniejsza, węższa, bardziej
      dziurawa. I tak patrzę na nią, patrzę w prawo- jakiś zardzewiały, przechylony
      trójkąt stoi przed tym wlotem z lewej... Po czym zimny pot i pierwsza myśl:
      "cholera jasna, szczęscie, że nic nie jechało" :)
      Ale chyba nie tylko ja miałem takie przeżycie, po krótko potem trójkąt ztał
      solidny, odblaskowy, nowy i nawet chyba, o ile sobie przypominam (dawno tam nie
      jechałem) z odwołaniem pierwszeństwa.
    • jagrys_bdg Re: Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność j 22.03.06, 10:26
      1. Szczecin - widząc czerwone na skrzyżowaniu, zwolniłem i... leniwie
      przejechałem dalej (szczęście - ok godz 1 w nocy)
      2. szczecinek - łuk na ulicy w kształcie S - jeżdziłem tamtędy wiele razy, znaki
      jak byk... pomroczność sprawiła, że pojechałem prosto...pod prąd (ale miałem
      minę-rozbawiłem wszystkich, świadków)

      potwierdzam - raz w roku COŚ cię dopada i robi reset w bańce
    • emes-nju Re: Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność j 22.03.06, 10:32
      Bardzo wiele lat temu, po 18 godzinach w pracy, przejechalem w nocy kilka razy na bardzo ciemno pomaranczowym (zorientowalem sie po wykonaniu tych "manewrow"). W zasadzie wszystko odbylo sie w obrebie jednego, skomplikowanego skrzyzowania. Jak zobaczylem za soba niebieskie swiatelko, nawet sie nie zdziwilem... Panowie policjanci okazali sie wyrozumiali :-) Wyjasnilem im co sie stalo, a oni pokiwali glowami i oswiadczyli, ze dobrze, ze dzialo sie to w nocy i nie wjechalem na ewidentnie czerwonym). W dzien najprawdopodobniej nie byliby mili. Dostalem pouczenie.
    • Gość: agulka Re: Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność j IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 13:42
      kilka razy zdarzyło mi się nie zatrzymać przed przejściem dla pieszych (obok
      samochodu, który stał i przepuszczał pieszych). Nic się nikomu nie stało, ale
      boje się, że takie ataki pomroczności mogą mi się powtórzyć.
      • stefan4 Re: Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność j 24.03.06, 18:05
        agulka:
        > kilka razy zdarzyło mi się nie zatrzymać przed przejściem dla pieszych (obok
        > samochodu, który stał i przepuszczał pieszych).

        O, to jest popularna głupawka. Tylko że niechętnie używa nazwy ,,głupawka'',
        popularniejsze określenie to ,,dynamiczna jazda''.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność j 29.03.06, 21:00
          "szybka, ale bezpieczna"
    • Gość: Agnieszka Re: Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność j IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 22:16
      Mi się wczoraj wydawało, że po skrzyżowaniu jestem na drodze dwupasmowej - z
      dwoma pasami w moją stronę. Nie wiem gdzie chciałam wymeldować jadących z
      przeciwka. Nie podjęłam żadnych kroków aby skorzystać z 'drugiego' pasa celem
      wyprzedzenia tira - na szczęście. Za to pomyślałam, że powinnam się zmienić z
      mężem, bo on na takiej dwupasmowej drodze szybciej pojedzie. Nie zrozumiał o co
      chodzi, kiedy mu to zaproponowałam. Dopiero po kilku minutach dotarło do mnie,
      że dwa pasy owszem są, ale dla mnie tylko jeden.
    • Gość: kierownica Re: Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność j IP: *.adsl.inetia.pl 29.03.06, 23:50
      A ja dzis pojechalam pod prad! Cale szczescie samochody byly daleko i udalo mi
      sie wybrnac z opresji, nim stalam sie zagrozeniem.
      Fakt ze deszcz, slaba widocznosc itd. ale to byl typowy atak pomrocznosci jasnej
      plus zle ustawiony kierunkowskaz.
      Co gorsza nie moglam sie z tego otrzasnac, wydawalo mi sie, ze wszyscy w calym
      miescie znaja wytykaja mnie palcami :P paranoja ;)
      Cale szczescie widze, ze nie jestem sama :)
    • Gość: miecio Re: Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność j IP: *.aster.pl 30.03.06, 11:40
      Paręnaście lat temu, Warszawa, skrzyżowanie Karolkowa/Kasprzaka. Autobus i ja
      obok stoimy na Karolkowej, musimy przejechać Kasprzaka która jest trzy pasmowa
      plus prawoskręt i środkiem jeździ tramwaj. Mnie widok zasłania autobus więc
      wiem że jak się wychylę to mogę dostać od jadącego Kasprzaka. Autobus przsuwa
      się o szerokość pasa i ja to samo. Sytuacja powtarza się trzy razy i wreszcie
      docieramy do torowiska. I tu zaćmienie, postanawiam wyprzedzić autobus choć
      chwilę wcześniej wiedziałem że muszę jechać jak on. Autobus chciał przepuścić
      ruszający tramwaj a ja się oczywiście pod niego dostałem. Ruch zablokowany na
      obu ulicach, co mówili kierowcy nietrudno sobie wyobrazić a był to objazd
      remontowanej głównej ulicy. Całe szczęście że mnie nic się nie stało,samochód
      mógł zjechać ze skrzyżowania tylko drzwi zmasakrowane- a był to maluch. Było to
      chyba najgłupsze zaćmienie jakie miałem.
      • rszyd Re: Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność j 01.04.06, 20:25
        Około 20 lat temu. Byłem młodym kierowcą. Byłem zmęczony. Wjazd na autostradę z
        Wrocławia . Miałem jechać w kierunku Opola. Po przejechaniu około 30 km czytam
        na tablicy kAty Wrocławskie. Zamurowało mnie i nie mogłem uwierzyć, że
        pojechałem w przeciwną stronę. Tak że miałem 60 km do tyłu. A benzyna była na
        kartki.
    • Gość: nie ważne moje IP: *.funduszmikro.pl 04.04.06, 10:39
      - ulica w Warszawie, jade i nagle pojawilo sie debilne przekonanie że ta ulica po łuku w prawo to jest jednokierunkowa i to "przeciwnie do mnie" wiec zaraz wjadę pod prąd. Reakcja - paniczne ogłupienie pomieszane ze wstydem ze gdzie sie pcham - usilowanie cofniecia by sie wydostać na lewo. Kierowca za mna puka mi w czolko. Co za niesmak...
    • ab_extra Łomatkojedyna: toć to niemożliwe!!!! 26.06.06, 14:46
      Mam zamiar skręcić w lewo: właczam kierunkowskaz, zwalniam, za mną sznurek
      samochodów również, wykonuję manewr i dopiero wtedy orientuję się, że miałem
      włączony PRAWY kierunkowskaz!!!! Prawy!!!!
    • wojtek33 Re: Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność j 26.06.06, 16:07
      Niedalej jak tydzień temu, niedzielny wczesny poranek, jadę sobie spokojnie
      przez środek miasta - o, czerwone... kilka długich sekund - o, trwa mać,
      czerwone!!! i hamowanie z piskiem, szuraniem abeesem i zatrzymanie się przed
      samymi pasami, sam jeden na 3-pasowej jezdni + grupka ludzi, którzy wysiedli
      właśnie z tramwaju, tylko dlaczego się tak dziwnie patrzyli? ;-)
    • gniewko_syn_ryba Re: Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność j 26.06.06, 23:47
      Obrazek z dzisiaj: skrzyżowanie ze światłami, zapala się "zielona strzałka" do
      skrętu w prawo (dla innych kerunkow nadal czerwone), samochód przede mną rusza i
      skręca... w lewo !!!
    • pizza987 Re: Ataki głupawki, zaćmień umysłu, pomroczność j 27.06.06, 14:35
      Wczoraj cofając z przyczepą w bramę teścia (pół otwarte na zewnątr, pól do środka posesji) uparcie "przesunąłem" sobie otwór bramy zza otwartego skrzydła przed i z uporem maniaka próbowałem wjechać w dosyć mocarne ogrodzenie. Zorientowałem się dopiero wtedy jak przyczepa zaparła mi się obydwoma kołami i krawężnik (już była elegancko ustawiona prostopadle do jezdni żeby wjechać w bramę która była 2m dalej) i przestało mi się zgadzać że nie jadę.... Samochód astra kombi bez żadnego ładunku z tyłu, przyczepa-mała lekka skrzyniowa bez plandeki. Przez tylną szybę widać gdzie jadę.... Nie wiem co we mnie wstąpiło, szczególnie że próbowałem tak wjechać przez jakieś 10 minut.
Pełna wersja