Dodaj do ulubionych

Kobieta za kierownicą...

30.03.06, 18:00
Nurtuje mnie pytanie dlaczego kobiety uważane są zwłaszcza przez mężczyzn za
gorszych kierowców? Czy "baba" za kierownicą musi oznaczać kłopoty na drodze?
Jezdzimy zazwyczaj ostrożniej, mniej ryzykownie, "z głową" ale nie znaczy, że
zle!Więc prosimy o więcej zaufania i szacunku zwłaszcza panów kierowców.
Obserwuj wątek
      • Gość: jeremy Re: Ja dziele kierowcow na: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.06, 19:26
        ano a kiedy widzieliście kobietę - kirowcę która jest:
        arogancka, chamska, praymitywna i brutalna?

        no - chamska to ja miałam być dzisiaj pokazując panu za mną odpowiedni palec.
        niestety sie powstzymałam a szkoda, bo myślę, że poziom jego furii wzrósł by
        tak, że aż strach sobie wyobrazić. ale pierwszy raz widziałam (raczej
        slyszalam) faceta, ktory darl się tak, że slychać go bylo aż w moim
        samochodzie. cham, cham, cham w czerwonym autku. sfrustrowany biedny, głupiutki
        facet, który widać nie ma satysfakcji z zycia i musi sie wyzywac na wszystkich
        innych dokola, biedny czlowieczek ktory nastepnym razem zaplaci za to
        spotkaniem z panami w mundurkach :-D juz ja o to zadbam!

        PS - pozdrawiam tych wszystkich milych panow, ktorzy zawsze usmiechnieci za
        kierownica :-)
        • Gość: baba za kierownica Re: Ja dziele kierowcow na: IP: *.csk.pl 30.03.06, 23:37
          Jestem kobietą, jeżdżę od prawie 10 lat bez przerwy i niejedno już siedząc za
          kółkiem widziałam. I prawda jest smutna dla kobiet - powiedziałabym, że na
          dziesięciu dupowatych, niezdecydowanych, a co za tym idzie stwarzających
          zagrożenie na drodze kierowców co najmniej osiem do kobiety. Oczywiście są
          wyjątki. Na szczęście baby jeżdżą generalnie powoli, więc najczęściej obywa się
          bez kolizji.
          A jednak jeśli klnę za kierownicą, to przeważnie na facetów. Bo to właśnie oni
          zajeżdżają drogę, wyprzedzają z prawej strony, jadą slalomem, nie używają
          kierunkowskazów, pchają sie do wyprzedzania nawet wtedy, kiedy jest to zupełnie
          bez sensu (bo np. za chwilę i tak będziemy stac obok siebie na czerwonym
          świetle)
          • dorianne.gray Re: Ja dziele kierowcow na: 31.03.06, 01:11
            Oj, potwierdzam i zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś. Jeżdżę od 12 lat, nie
            mam na koncie ani jednej stłuczki i ani jednego mandatu, jeśli ma to
            jakiekolwiek znaczenie. Jeżdżę dynamicznie i nie mam problemu z podejmowaniem
            decyzji.
            Kobiety bywają może "ciapowate" przez to, że są ostrożniejsze, ale szczerze
            mówiąc - wolę ostrożną i wolniejszą na drodze kobietę, niż chamskiego,
            agresywnego, bucowatego faceta, a tacy trafiają się częściej.
            Poza tym - ciapowaci za kierownicą bywają również panowie, szczególnie starsi,
            tak więc płeć nie ma tu nic od rzeczy :)

            PS. Ostatnio pod wypływem rosnącego brzucha stałam się bardziej ostrożna i
            pomyślałam, że już teraz przykleję sobie chyba na aucie naklejkę "Dziecko w
            samochodzie" - może dzięki temu niektórzy chamusie staną się mniej chamscy... :)
          • Gość: obs Re: Ja dziele kierowcow na: IP: *.salbis.net 15.04.06, 12:57
            >pchają sie do wyprzedzania nawet wtedy, kiedy jest to zupełnie
            > bez sensu (bo np. za chwilę i tak będziemy stac obok siebie na czerwonym
            > świetle)

            I oto kolejny przykład że kobiety nigdy nie pojmą mężczyzn (i na odwrót).
            Dlaczego bez sensu? Wyprzedzanie ma sens dla samego wyprzedzania, używanie auta
            dla przemieszczania się to jedno z zastosowań auta (rozumiem, ze dla kobiet
            jedyne), jednak dla facetów jeżdżenie to czynność przyjemna sama w sobie,
            zatem wyprzedza się dla wyprzedzania, nawet jeśli mamy za chwilę stać na
            czerwonym świetle. Po prostu. I nie mów że jest coś bez sensu tylko dlatego że
            Ty nie umiesz go dostrzec.
            • Gość: Sid Re: Ja dziele kierowcow na: IP: *.radom.pilicka.pl 16.04.06, 12:52
              buahahaha...no to mnie rozwaliłes na lopatki kolego...fakt wyprzedzanie dla
              samego wyprzedzania - na trasie, na autostradzie - rozumiem, tez czerpie z tego
              przyjemnosc. ale nie na milosc boska w zakorkowanym miescie czy tak jak pisze
              to wlasnie pani obs "(bo np. za chwilę i tak będziemy stac obok siebie na
              czerwonym świetle)". to JEST bez sensu. a ty sobie dorabiasz jakas niewiadomo
              jaka ideologie do bezsensownej czynnosci. kon by sie usmial;D kierowca rajdowy
              po miescie, nie ma co ehehehhe;D
            • nieprawomyslny Re: Ja dziele kierowcow na: 18.04.06, 11:06

              --hehe auto to zwykly przedmiot, ktory wlasnie sluzy przemieszczaniu sie, choc
              niektorzy traktuja je jak czlonka rodziny. Domyslam sie, ze jestes mlodym
              czlowiekiem z pierwszym autkiem w swoim zyciu, dlatego podchodzisz do niego
              emocjonalnie. Ale spox, dorosniesz, zmezniejesz i przestaniesz treaktowac auto
              jak dziecko ulubionego "resoraka".

              używanie auta
              >
              > dla przemieszczania się to jedno z zastosowań auta (rozumiem, ze dla kobiet
              > jedyne), jednak dla facetów jeżdżenie to czynność przyjemna sama w sobie,
              > zatem wyprzedza się dla wyprzedzania, nawet jeśli mamy za chwilę stać na
              > czerwonym świetle. Po prostu. I nie mów że jest coś bez sensu tylko dlatego
              że
              > Ty nie umiesz go dostrzec.
          • p.dziew Re: Ja dziele kierowcow na: 17.04.06, 14:09
            Gość portalu: baba za kierownica napisał(a):

            > " Jestem kobietą, jeżdżę od prawie 10 lat bez przerwy i niejedno już siedząc
            za
            > kółkiem widziałam. I prawda jest smutna dla kobiet - powiedziałabym, że na
            > dziesięciu dupowatych, niezdecydowanych, a co za tym idzie stwarzających
            > zagrożenie na drodze kierowców co najmniej osiem to kobiety. Oczywiście są
            > wyjątki. Na szczęście baby jeżdżą generalnie powoli, więc najczęściej obywa
            się bez kolizji..." Ja natomiast od wielu lat jestem związany z nauką jazdy. Na
            wykładach kobiety zupełnie nie są zainteresowane budową samochodu. Dla pań
            hamulec - to pedał hamulca, sprzęgło - to pedał sprzęgła, a silnik
            prawdopodobnie jest gdzieś z przodu pod maską i jeśli trzeba coś tam dolać
            ceduje się sprawę na męża lub narzeczonego. Kobiety są mistrzyniami makijażu, a
            faceci nie są. Niech któraś z pań zaryzykuje i da się pomalować swojemu
            partnerowi, a potem idźcie razem na bal. Mężczyźni są mistrzami w rajdach
            samochodowych, a kobiety nie są. Mimo to panie siadają coraz częściej za
            kierownicę, a obok nich panowie nerwowo obgryzający paznokcie. Drogie Panie,
            żeby dobrze jeździć - trzeba dużo jeździć i do tego w każdych warunkach
            atmosferycznych i terenowych, a nie tylko odwozić swego pijanego męża z
            imprezki do domu. I zapamiętajcie wszyscy kierowcy, że najpierw wciska się
            hamulec, a potem sprzęgło - będzie o połowę mniej
            wypadków.
            >
            >
            >

            >
            >
            >
            • Gość: ewajako Re: Ja dziele kierowcow na: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.06, 15:10
              p.dziew napisała: ...Drogie Panie,
              > żeby dobrze jeździć - trzeba dużo jeździć i do tego w każdych warunkach
              > atmosferycznych i terenowych, a nie tylko odwozić swego pijanego męża z
              > imprezki do domu.
              Dodałabym jeszcze że w każdym aucie, nie tylko lux ale i wrak, gdzie na każdym
              zakręcie staje i trza zaglądnąć pod maskę :-)Szkoła murowana. Pozdro dla
              wszystkich co jeżdzą wrakami.
            • Gość: Arwen Re: Ja dziele kierowcow na: IP: *.gizycko.mm.pl 17.04.06, 20:30
              No ciekawe to co piszecie. Ja jeżdżę od 12 lat i też żadnego wypadku na koncie
              czy stłuczki, jedyne co to mandat raz za szybką jazdę ale to dawno temu jak
              miałam zdecydowanie lepszy i szybszy samochód i nie miałam syna. Teraz jeżdże
              wolniej i ostrożniej. Do tego jeżdżę lepiej niż mój mąż.Nie maluję się na
              światłach i nie zastanawiam się, który pedał jest który. Zresztą wychodzę z
              założenia, że zawsze może każdemu z nas zdażyć się taka sytuacja, że ktoś inny w
              danym momencie może o nas pomyśleć, że marni z nas kierowcy. Fakt faktem nie
              lubię jeździć z facetami bo większość z nich popisuje się brawurą i łamie
              wszelkie zasady na drodze choćby mój ojciec, który uważa się za mistrza
              kierownicy. No comment. Największe zagrożenie stanowią według mnie kapelusznicy
              i zdecydowanie starsi ludzie, którzy nie są zbyt pewnie tego co robią np. mój 70
              sąsiad. A ja uwielbiam jeździć i nie mam zamiaru przestać
            • frred Re: Ja dziele kierowcow na: 20.04.06, 13:41
              Wyprzedzanie z prawej jest dozwolone*:
              - zawsze, gdy pojazd na lewym pasie zwalnia, bo np. skręca w lewo
              - zawsze w terenie zabudowanym
              - poza terenem zabudowanym, gdy są przynajmniej 3 pasy w naszą stronę

              * chyba, że się coś ostatnio zmieniło - muszę sprawdzić.
              • Gość: kaqkaba Re: Ja dziele kierowcow na: IP: 194.150.166.* 20.11.06, 11:08
                frred napisał:

                > Wyprzedzanie z prawej jest dozwolone*:
                > - zawsze, gdy pojazd na lewym pasie zwalnia, bo np. skręca w lewo
                Nie. Można go wyprzedzić jak _sygnaizuje_ zamiar skrętu
                > - zawsze w terenie zabudowanym
                Nie. Jak są dwa pasy do jazdy w tym samym kierunku. _Wydzielone_.
                > - poza terenem zabudowanym, gdy są przynajmniej 3 pasy w naszą stronę
                No tu się zgodzę

                >
                > * chyba, że się coś ostatnio zmieniło - muszę sprawdzić.
                Sprawdz
                >
          • Gość: basia Re: Ja dziele kierowcow na: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 11:52
            całkowicie sie z Toba zgadzam- ja dojezdzam codziennie samochodem do pracy ,to
            tylko 10 km z Sulejówka do Warszawy- Rembertów. To wrecz opłotki a to na co mam
            okazje toczasami horror i całkowity debilizm w wykonaniu MACZO-wyprzedzanie na
            trzeciego czy czwartego, wyprzedzanie tuz przed przejazdem kolejowym lub na
            przejeżdzie, zajeżdzanie drogi przez najczęściej oficerow z osiedla wojskowego
            w Sulejowku aby po kilku metrach skręcic w prawo??????. Głupota totalna , rece
            i biust opada.
        • emes-nju Re: Ja dziele kierowcow na: 31.03.06, 16:06
          Gość portalu: jeremy napisał(a):

          > ano a kiedy widzieliście kobietę - kirowcę która jest:
          > arogancka, chamska, praymitywna i brutalna?


          Nie raz.

          Przoduja w tym mlode damy w ewidentnie sluzbowych autach. Najlepsze sa te ubrane w szare lub czarne garniturki.
    • Gość: Ewa Re: Kobieta za kierownicą... IP: 193.111.233.* 31.03.06, 12:45
      z głowa to jezdzimy, ale chyba w chmurach np.
      -zielone swiatlo dla samochodowm, ale nagle ten przede mna ostro hamuje, wiec
      ja tez i caly sznur samochodow za mna - co sie stalo? jakas dobrego serca
      kobita mimo czerwonego dla pieszych postanowila ich przpuscic
      - jade ulica z pierwszenstwm przejazdu i widze smaochod ustawiony do skretu w
      prawo na podorzadkowanej, za kierownica tego samochodu paniusia, bacznie
      oserwujaca swoja prawa strone, ja nadjezdzajaca z lewej jej zupelnie nie
      interesuje


      • Gość: nie ważne Do Ewy IP: *.funduszmikro.pl 31.03.06, 14:13
        Ewa,

        Ale nie rekomenduj rozjezdzania pieszych, bo to nikomu nie posłuzy... ;)

        A z kobitkami to różnie bywa. Widuję takie co popylają aż miło i takie co jak by mogły to by sie na skrzyzowaniu wokolo obrocily zanim wymysla gdzie jada.

        Malo dynamiczni kierowcy denerwuja, ale "naddynamiczni" sa zagorzeniem bezpieczenstwa. Nie dalej jak wczoraj jezdzilam sporo po centrum Warszawy i chyba z 5 razy dzieki refleksowi uniknelam stluczki - ale sobie poklelam na tych kierowcow co to gapia sie odwrotnie do potrzeby, nie oceniaja prawidlowo predkosci wozu i pakuje sie mi przed nos, albo wyskakuja jak filip z konopii do skretu, czy tez - bagatela - staja po "mojej" stronie skrzyzowania gdy oboje skrecamy w lewo i musze uprawiac przez nich sztuki by nie blokowac drogi. Ale co tam, co mnie nie zabije to mnie wzmocni.
          • gatta5 Re: Do Ewy 15.04.06, 12:40
            może wróć na kurs, bo tam wyrażnie mówią, co robić w sytuacji, kiedy pieszy
            jest na drodze ( nawet na czerwonym świetle). To nie przesadna uprzejmość, ale
            normalna rzecz, że trzeba przepuścić pieszego. Co mam go potrącić, tylko
            dlatego, że nie zastosował się do przepisów i wlazl na czerwonym. Uzywaj mózgu
            panienko.
            • pablopic Re: Do Ewy 16.04.06, 14:29
              gatta5 napisała:

              > może wróć na kurs, bo tam wyrażnie mówią, co robić w sytuacji, kiedy pieszy
              > jest na drodze ( nawet na czerwonym świetle). To nie przesadna uprzejmość,
              ale

              a skąd wiesz że pieszy był już na jezdni a nie stał przed przejściem w
              oczekiwaniu na zielone światło? Byłaś przy tym że jesteś taka pewna?
            • author.adam Tak samo jak jeżdżą tak samo wyciągają wnioski :) 18.04.06, 10:16
              Ewa nie wspomniała, że ktoś wymusił pierwszeństwo przez wtargnięcie na
              jezdnie :)
              Niestety to wielki przykład tego co robią nasz kochane uprzejme kobiety :)
              To nie ich wina przecież... ma auto jest bardziej dowartościowana jak inaczej
              może wesprzeć tą wielką grupę czekających niecierpliwie ludzi na zielone
              światło jak nie przez zatrzymanie się by ich przepuścić :)

              Kobiety jeżdżą swoimi prawami :) albo przykładami książkowymi czyli jak jest 40
              na znaku to 41 już jest nie wskazane mimo że przed samochodem pusta droga, a za
              samochodem 5 kilometrowy korek.
              Niestety zawsze chcą mieć racje nie doczytają porywając się wielkim emocjom
              pouczania innych :) zamiast przeanalizować czasem za i przeciw co robią
              faceci :)
              tutaj druga sprawa :) gdy analizuje facet :) (na drogach się do zdarza) zajmuje
              to chwile... szybka myśl uda sie "tak" bądć "nie" i działa... (czasem nie
              wychodzi :) ) kobieta jak zacznie analizować mijają godziny :) więc może jednak
              czasem lepiej wyciągnąć pochopne wnioski i obrazić kogoś :) a obrażony niech po
              prostu przymknie oko i powie "ach te kobiety" :)
              • adep1 Re: Tak samo jak .. Prawdziwy podział i statystyka 18.04.06, 21:22
                Kierowcy nie dzielą się na kobiety i facetów, tylko na dobrych i złych oraz na
                młodych, starszych i starych.

                Pracuję w ubezpieczeniach ponad 30 lat, firmy ubezpieczeniowe korzystają z
                policyjnych statystyk.

                Najwięcej wypadków i to ciężkich, powodują ludzie przed 25 rokiem życia.
                W tej grupie (to znaczy powodujących wypadki) zresztą 99% to te... zadatki na
                mężczyznę, samobójcy - alias dawcy organów.

                Po przekroczeniu tej granicy wieku zmieniają się proporcje udziału w wypadkach,
                na niekorzyść pań - jednak NIGDY, w żadnej grupie wiekowej nie następuje
                zrównanie udziału w liczbie wypadków; mężczyźni powodują ich więcej, stąd
                niektóre firmy oferują paniom dodatkowe zniżki, za "sam fakt bycia kobietą" -
                jak wiadmo, firmy ubezpieczeniowe są od zarabiania pieniędzy i nie robią
                dżentelmeńskich gestów.
                Całkiem jak obecnie większość panów w naszym zdziczałym społeczeństwie - też już
                nie robią dżentelmeńskich gestów.

                W najstarszej grupie przedewszystkim zmienia się proporcja samej liczby pań i
                panów na niekorzyść tych ostatnich - jak wiadomo, wymierają przedwcześnie,
                dzięki swojemu wspaniałemu, zdrowemu stylowi życia.

                Jednak co do ryzyka ubezpieczeniowego, wszystko zostaje bez zmian - panie i
                panowie w wieku powyżej 70 lat stanowią dla firmy tak samo duże ryzyko...

                Co by panowie sobie nie wyobrażali o swojej wspaniałej męskości dokąd są młodzi
                - potem wszyscy tak samo dziadzieją. Natura jest całkowicie bezwględna i
                absolutnie "demokratyczna". Starsi panowie, tak samo jak starsze panie,
                niedowidzą, niedosłyszą i mają znacznie zwolniony czas reakcji.

                I wtedy takie zdanie: "tutaj druga sprawa :) gdy analizuje facet :) (na drogach
                się do zdarza) zajmuje to chwile... szybka myśl uda sie "tak" bądć "nie" i
                działa... (czasem nie wychodzi :) ) kobieta jak zacznie analizować mijają
                godziny :)" jest całkowicie nieuprawnione.
                I BARDZO DOBRZE, że męscy szowiniści są karani przez samą Matkę Naturę.
                • author.adam Re: Tak samo jak .. Prawdziwy podział i statystyk 20.04.06, 09:10
                  Tu nie chodzi o jakiś typowy punkt męskiego myślenia.
                  Kobieta nigdy nie pomyśli do końca tak jak mężczyzna i mężczyzna nigdy do końca
                  nie pomyśli jak kobieta choćby niewiem jak bardzo się starał.
                  Są sprawy które dla kobiety są najważniejsze a dla mężczyzn są zupełnie
                  bezsensowne i nic tego nie zmieni.
                  Podczas gdy facet myśli nad praktycznym zastosowaniem jakiegoś sprzętu (nie
                  wiem wierza, tv itp) kobieta nie zwróci uwagi na awaryjność, dźwięk, parametry
                  techniczne, a czy np będzie pasowało to do koloru firanek. :) Nie ma w tym nic
                  złego dwa światy i dwa światopolgądy. Tak samo jest z samochodami i
                  prowadzeniem, a statystyki i ubezpieczenia. Tak jak wspomniano ubezpieczycielom
                  chodzi o zarobek... i między innymi i dlatego zachęca się dziś właśnie w modnym
                  feministycznym świecie by kobiety brały swoje i pokazywały jakie są super we
                  wszystkim :) Czemu więc mają jeździć samochodem męża, albo czemu wspólny
                  samochód nie mógłby być zarejestrowany na nie.
                  Nie mam też na myśli, że kobiety są stworzone do rodzenia bo i to padło też
                  gdzieś w jakiś wcześsniejszych wypowiedziach, ale są pewne sprawy które jedej
                  stronie wychodzą lepiej a drugie gorzej. Samochody, komputery zdecydowanie
                  gorzej na korzyść kobiet. Są wyjątki od wszystkiego, a jak wiadomo i najlepsi
                  rajdowcy giną w wypadkach i nie koniecznie podczas rajdów.
                • frred Re: Tak samo jak .. Prawdziwy podział i statystyk 20.04.06, 13:36
                  Tylko czy osoby analizujące te statystyki uwzględniają fakt, że - strzelę - 2/3
                  wszystkich kierowców to faceci? Jeździ prawie każdy pełnoletni facet, podczas
                  gdy znaczny procent pań programowo nie prowadzi, bo od tego ma męża (albo robi
                  prawko około 30-stki, czasem później).

                  Więc jeżeli 2/3 kierowców to panowie, a powodują np. 55% wypadków, to wymowa
                  takiej statystyki byłaby inna.

                  Natomiast trochę mówimy nie na temat, bo stereotyp "baby za kółkiem" dotyczy
                  kierowcy-zawalidrogi, sprawdzajcego przez 5 minut, czy nic nie jedzie
                  lub "piłującego" auto kosmiczną prędkością 45 km/h, tyle, że na 1-ce. Słuszny
                  ten stereotyp czy nie - to inna sprawa, ale akurat ryzykownej jazdy chyba nikt
                  by paniom nie zarzucił.

                  Co się tyczy 25-latków, zupełnie serio uważam, że ten wiek powinien być
                  granicą, po której DOPIERO WOLNO STARAĆ SIĘ O PRAWO JAZDY. Niezależnie od płci -
                  przykład pewnej znanej pływaczki też o czymś świadczy. Mnie osobiście życie
                  nauczyło, że NIGDY NIE SIADA SIĘ ZA KÓŁKO Z ZABURZENIAMI CIŚNIENIA ani NIE DAJE
                  SIĘ KIEROWNICY 24-LATKOWI, już lepiej małpie brzytwę.

    • Gość: babazakierownicą Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.06, 23:01
      Generalnie obserwuję trzy kategorie pań za kierowniecą
      1. Pokolenie "średniostarsze" - właścicielki i stałe użytkowniczki aut, które
      już zdążyły wyjeździc swoje, praktyki nabyły i generalnie nie ma z nimi problemów.
      2. "współwłaścicielki" pojazdu którym pan i władca pozwala zasiąśc za kierownicą
      pieścidełka tylko w w sytuacji gdy ma kaca lub jest po spożyciu, albo obydwie
      nogi złamał,ale na nieszczeście nie złamał ozora i cały czas poucza zestresowane
      "kierownice" jak mają jechac - KOSZMAR!!! ( to moga by i młode i starsze panie)
      3. Młode użytkowniczki samochodów - dzielące się na trzy podkategorie:
      - "Dar Boży" - łapią w mig jak należy jeździc
      - takie, którym wydaje im się że mają dryg do jeżdzenia - jak się nie zabiją
      wskutek nadmiernej brawury, to może coś z nich będzie
      - ciapki z tygodniowym prawem jazdy - jeśli ciapkowatośc nie jest wynikiem
      upośledzeń psychomotorycznych, to po nabraniu praktyki będą całkiem przyzwoitymi
      kierowcami.
    • Gość: alabama Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.aster.pl 03.04.06, 18:49
      mam kolezanke, ktora jezdzi naprawde po mistrzowsku!! z zadnym facetem nie
      jezdzilo mi sie bezpiecznij i spokojniej, a ona naprawde jezdzi powyzej
      10km/h.. mysle, ze to jak jezdzimy zalezy od tego czy mamy to cos. niestety nie
      jestesmy wszyscy urodzonymi kierowcami.. brawo dla wszystkich ostroznych
      kierowcow (a ze baby sa ostrozniejsze, to juz inna sprawa..:-)
    • agnieszka_z-d Re: Kobieta za kierownicą... 07.04.06, 18:53
      Niestety, choć jestem kobietą to powiem... BABY ZA KÓLKIEM JEŻDŻĄ JAK D..Y!!!
      Bo prawda jest taka, że kobiety za kółkiem można podzielić na 2 kategorie:
      kierowcy i baby. Te drugie to koszmar... Jadę gdzieś, spiszę się, a ta włącza
      się do ruchu pół dnia, "tnie" pięćdziesiątką lewym pasem i dziwi się czemu
      wszyscy ją bluzgają;-)
    • Gość: nerd "zazwyczaj ostrożniej, mniej ryzykownie"... IP: *.toya.net.pl 15.04.06, 11:42
      to prawda. ale że "z głową" - o co to to NA PEWNO nie. przepraszam, ale
      znakomitej większości pań KOMPLETNIE brak zdecydowania, przewidywania sytuacji
      na drodze. jeżdżę prawie 20 lat, dużo, z jednym niegroźnym wypadkiem. i jak jadę
      za kimś takim to po prostu WIDAĆ - i wiadomo że albo za kierownicą kobieta, albo
      starza osoba. owszem - jeździcie wolniej, ale wcale nie bezpieczniej, bo
      nieprzewidywalnie dla innych uczestników ruchu.
      • ferrari4 Re: "zazwyczaj ostrożniej, mniej ryzykownie"... 15.04.06, 12:01
        Dokładnie... oczywiście nie we WSZYSTKICH przypadkach, ale to widać jak jedzie
        kobieta:

        Jade raz za taką... i od razu widac ze cos jest nie tak, ze coś kombinuje, ze
        nie jest pewna, no ale co zrobic, droga wąska i nie ma jak wyprzedzic to jade
        za nią w bezpiecznej odległości... droga sie rozszerze na 2 pasy... dochodzi
        jeszcze pas do skrętu w prawo - ale spoko, jedziemy prawym pasem dwupasmowki (
        a wliczając jeszcze pas do skrętu w prawo - środkowym ). Przed nia jedzie
        cięzarówka. Jakieś 30-40 metrów przed skrzyzowaniem kobieta daje kierunkowskaz
        w lewo i chce wyprzedzić cięzarówke, w tym samym momencie ciezarówka wykonuje
        podobny manewr - tj. włącza kierunek i zjeźdza na lewy pas - no to ta kobieta
        daje kierunek w prawo i zjeżdza przez 2 pasy, zajeżdza mi droge i wciska sie
        przede mnie na pas do skrętu w prawo - co za idiota wyprzedza cięzarówke ( z
        lewej ) tuż przed skrzyżowaniem, żeby skręcić w prawo ?????

        Nie przecze że nie znalazłby sie i facet, ktory by taki numer odwalał... ale z
        tego co wyjeździłem zdecydowanie kobiet jest więcej zdolnych do takiego czegos.

        Odnośnie ludzi starszych, to nie można mówic ze dziadki są ciapciowaci ( tzn
        są :P ale są też i babcie - najgorsze są takie co siadają za kierownicą a same
        ledwo co widzą ponad maske własnego samochodu ) ale Ci ludzie byli tak po
        prostu nauczeni... ani po prostu uważają ze jak sa starzy i wiele juz przezyli
        to im po prostu WOLNO wykonać taki lub inny manewr, a reszta powinna im
        ustępować... cóż, smutne to ale jakie prawdziwe.
    • callafior Re: Kobieta za kierownicą... 15.04.06, 15:35
      Nie każda kobieta jeździ źle, nie każdy facet dobrze. Ale proporcje są takie, że
      większość dobrych kierowców (ogólnie) to faceci, a dobry kierowca-kobieta to
      nieczęte zjawisko. Główną wadą panów "za kółkiem" jest chęć pokazania "co to nie
      ja" (zwłaszcza wśród młodych kierowców choć nie tylko). Jeśli chodzi o kobiety,
      to popisują się głównie młode panienki, te dojrzalsze robią to rzadko. Co do
      jeżdżenia "na gazie" to niestety jest to domena panów, co nie znaczy, że paniom
      to się nie zdarza. Znajomość przepisów idzie już niestety większości kobiet dużo
      gorzej, częściej wymuszają pierwszeństwo, wjeżdżają "pod prąd", skręcają z
      niewłaściwego pasa, nie pokazują kierunkowskazów, wykonują nieprzewidziane
      manewry i co najgorsze dużo częściej są strasznie niezdecydowane. Niestety
      kobiety częściej nie zauważają pieszych i rowerzystów. O parkowaniu nie
      wspominam, już kiedyś pisałem jak nie mogłem wjechać na swoją posesję przez
      jedną inteligentną inaczej kierowcę (ale to już był przypadek połączenia braku
      umiejętności zarówno jeżdżenia jak i myślenia). Osobiście podziwiam dobrze
      jeżdżące kobiety, zwłaszcza że to rzadkość.
    • Gość: Gocha Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.devs.futuro.pl 15.04.06, 16:52
      Jeżdżę od blisko 30 lat (miałam 17, jak zrobiłam prawo jazdy). Bez wypadku, poza
      jednym, gdy facet nie zauważył, że hamuję i lekko wjechał mi w bagażnik. Nic
      strasznego. Każdemu może się zdarzyć. Najgorszym kierowcą, jakiego w życiu
      widziałam jest mój kolega z pracy. Kogoś tak niezdecydowanego i bojącego się
      podjąć jakąkolwiek decyzję nigdy nie spotkałam. Ale on taki jest i poza jazdą
      samochodem. Dlatego myślę, że nie tylko od umiejętności człowieka, ale i jego od
      charakteru zależy jakim jest kierowcą. Część osób nie umie podejmować decyzji w
      codziennych sytuacjach, to niby dlaczego za kółkiem ma być inaczej. Poza tym w
      większości rodzin jest tylko jeden samochód i najczęściej zajmuje się nim facet,
      a kobieta może co najwyżej przywieźć go z zakrapianej imprezy. Przy takim
      treningu, ona nie ma szansy być dobrym kierowcą. Panowie, dawajcie żonom
      częściej auta do dyspozycji, będziecie mniej narzekać na jazdę "bab".
    • Gość: aa Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.21.pl / *.21.pl 15.04.06, 17:03
      Wystarczy mi kilka sekund obserowowania auta i w 90% widzę czy jedzie nim
      kobieta czy nie. To co Wy wyprawiacie na drogach to tragedia! ZERO zdecydowania,
      zero wyobraźni, zero wyczucia prędkości i odległości. Gdyby nie źle pojęte
      równouprawnienie to musiałybyście mieć 3 razy tyle godzin kursu na prawo jazdy
      niż mężczyźni. PO prostu kobiety się do pewnych rzeczy NIE NADAJĄ i nie zmienią
      tego nawet feministki.
      • Gość: tez kobieta Re: Kobieta za kierownicą... IP: 87.207.197.* 15.04.06, 17:37
        Moze troche nie na temat, ale tzreba przyznac, ze my, kobiety, jestesmy we
        wszystkim najgorsze;((( No moze procz rodzenia dzieci// od jakiegos czasu
        przestalan byc feministka...

        Osobiscie, choc jestem kobieta, w sytuacjach powaznych i decydujacych, wole
        miec do czynienia z facetem. Ile razy to juz bylo: obsluguje cie kobieta/
        panienka, pada przy perwszym lepszym pytaniu odnosnie czegokolwiek, czy to
        uslugi, czy wlasciwosci towaru: " zaraz zapytam kolege" - na tym sie przewaznie
        konczy:)
        Pozatym, zawsze odnosze wrazenie, ze kobieta ma jakis dzis Humor. Jestes na
        jej lasce, czy usmiechnie sie do ciebie, czy tez nie....
        Facet jest zawsze kompetetny, usmiechniety, objektywny, zwarty i gotowy do
        pomocy, i tak zachowuja sie juz mlodzi! Mowi do rzeczy i nie traci czasu.
        Sa wyjatki, oczywiscie, ale bardzo rzadkie. Czy wy tez macie takie odczucia?
        Napisalam to, bo naprawde juz mam dosc spotykania sie z niekompetetnymi
        panienkami i paniusiami, jako klijentka;( Wiec pewnie macie racje co do
        kompetencji kobiet za kierownica...Ciezko nam porzadzic z emocjami i byc
        objektywna, wiem tez to po sobie, chociaz nie prowadze i chyba nie bede;)


      • megasia Re: Kobieta za kierownicą... 19.04.06, 12:38
        Też mi się tak wydawało - mogłabym się założyć, że z samochodu, który na widok
        zapalającego się złótego zahamował i został na skrzyżowaniu (ze mną w tylnym
        zderzaku)wysiądzie BABA. A po chwili okazało się, że to pan z dużą liczbą
        karnych punktów - boi się jeżdzić na zółtym!!! AAAAA!
        Co do wyczucia prędkości i odległości - rzeczywiście generalnie można się
        zgodzić. Ale to wszystko przez oszukiwanie ile to jest 20 centymetrów...
      • klef Re: Kobieta za kierownicą... 15.04.06, 20:19
        mlody piszesz bzdury jestem starsza jestem kobieta i wolno nie jezdzea wrecz
        odwrotnie punktow i mandatow zbieram sporo za przekraczanie moja wyzszosc nad
        cala reszta rzekomo swietnie jezdzacych panow polega na tym ze jezdze
        bezpiecznie nie agresywnie a innych uzytkownikow drog nie uwazam za swoich
        wrogow albo ze musze im udowodnic ze jestem swietna bo ja po prostu nia jestem
        a pokonywanie miesiecznie okolo 1000 km pozwala mi stwierdzic die Ubung machen
        Meister
        • Gość: Geneva Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.adsl.inetia.pl 15.04.06, 22:56
          klef, całym szacunkiem, ale 1000 klocków miesięcznie to raczej nie jest powód
          do dumy...

          a co do całej sytuacji - ujmę to tak - mam jeszcze niwiele lat - bo 22
          aczkolwiek w tym czasie zdążylam się wyleczyć ze źle rozumianego feminizmu i
          innych bredni, jeżdzę od 5, od jakichś czterech lat przejeżdzam jakieś 40
          tysięcy rocznie bo mieszkam na przedmieściach, do tego wskakują weekendy i
          jakoś się zbiera. Tyle na temat mojego doświadczenia, przejdźmy do konkretów -
          uważam, ze tak samo wśród kobiet jak i mężczyzn jak i wśród facetów są dobrzy i
          fatalni kierowcy, jednak wśród kobiet jest ich zdecydowanie więcej. I nie
          chodzi mi tutaj o zawahanie się przed wjazdem na równorzędne skrzyżowanie
          (lepiej jednak gdy ktoś chwilę poczeka niż w kogoś innego wjedzie), wolniejsze
          ruszanie ze świateł (kobietki często jeżdżą jakimiś śmiesznymi autkami które po
          prostu są tak zbudowane, że inaczej się nimi nie za bardzo da). Podstawowy
          problem pań polega moim zdaniem na braku myslenia w sytuacjach, gdy trzeba
          komuś ułatwić wyjazd, minąć się na wąskiej drodze itd. O umiejętności
          zaparkowania w taki sposób, zeby cinquecento zmieściło się na jednym miejscu
          parkingowym nie wspomnę.

          A poza tym: każdy facet nie omieszka wytknąć kobiecie błędu i jej naubliżać.
          Natomiast innego faceta po prostu oleje.

          Na sam koniec dodam, że stereotypy są absolutnie międzynarodowe, w USA (gdzie
          zresztą obecnie mieszkam) jest dokładnie tak samo.
          • dorianne.gray Re: Kobieta za kierownicą... 16.04.06, 01:00
            Oooo, przepraszam, jeśli chodzi o parkowanie jednym samochodem na dwóch
            miejscach parkingowych - w tym specjalizują się faceci. Nie wiem, skąd to się
            bierze, ale strasznie mnie to irytuje. Codziennie pod blokiem szukam miejsca na
            parkingu, jeżdżę w kółko i klnę jak szewc: przysięgam, zacznę kiedyś naklejki
            przyklejać "jestem gburem i nie umiem parkować" czy coś w tym stylu ;)
            Czasem zdarza się, że delikwenta przyłapuję na gorącym uczynku, kiedy akurat
            też próbuję się na parking wcisnąć - wtedy odkręcam szybkę i grzecznie
            proponuję zakład: "Założę się, że ja też bym się tu zmieściła, gdyby pan
            zdecydował się jednak przestawić swoje auto". Jeszcze nigdy tego zakładu nie
            przegrałam - a panowie robią głupie miny i szybciutko uciekają z miejsca
            zdarzenia.
          • klef Re: Kobieta za kierownicą... 17.04.06, 01:13
            Genewa przyznaje ze 1000km miesiecznie to nie duzo nie mam jednak twoich lat
            nie zdarzylo mi sie uslyszec od faceta obrazliwego slowa moze mialam po prostu
            szczescie a tak na serio to kazdy jezdzi tak jak umie
        • Gość: Flamini Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.04.06, 23:25
          po pierwsze, zauważ jedno: że Ci faceci, od których uważasz się za lepszą,
          właśnie też nie uważają innych kierowców za wrogów, tylko mają DOKŁADNIE TAKIE
          SAMO PRZEKONANIE JAK TY, że są świetni; więc mówiąc tak o sobie automatycznie
          porównujesz się z nimi;

          po drugie: nie "die Ubung machen Meister" tylko "die Ubung macht den
          Meister" "poliglotko";

          więcej pokory

          • klef Re: Kobieta za kierownicą... 17.04.06, 01:31
            alez Flamini mysle ze jestes facetem bo dotknelam twojego ego choc wcale nie
            mialam takiego zamiaru ja sie z nikim nie porownuje ja wiem jaka jestem nie
            znam rowniez facetow ktorzy mowia ze sa swietnymi kierowcami nie ta polka moze
            tak mysla ale tego nie powiedza a do pokory mnie nie namawiaj za pozno na
            zmiany a co do poliglotki to powiem tak "ich spreche deutsch aber etwas i tyle
            co w domu" pozdrawiam
    • maciej.kania Re: Kobieta za kierownicą... 15.04.06, 22:18
      Dla mnie dwie rzeczy są magiczne - kierowcy w Polsce, bez względu na to czy
      kobiety czy mężczyźni, bardzo rzadko przestrzegają przepisów. Spróbuj jechać 40
      na godzinę tam gdzie jest ograniczenie do 40 to lincz na drodze pewny.
      Trąbienie na kierowców stosujących się do przepisów to standard.
      Druga moja refleksja (jako użytkownika dróg) jest taka, że inni kierowcy bardzo
      rzadko zdają sobie sprawę, że inni moga jechać wolno/ostrożnie/nie dynamicznie
      nie tylko dlatego, że nie potrafią inaczej, ale na przykład z takiego powodu że
      ich auto więcej nie da rady. Chamskie popędzanie na wąskiej trasie starych
      samochodów jest w moim pojęciu czymś skrajnie nieuprzejmym...a inna rzecz, że
      one zwykle jeżdżą w ramach tego co określają znaki. Ale o tym napisałem już
      powyżej.
      • zbig72 Re: Kobieta za kierownicą... 19.04.06, 09:44
        maciej.kania napisał:

        > Spróbuj jechać 40 na godzinę tam gdzie jest ograniczenie do 40

        nie da się bo w tym kraju znaki ustawia ktoś na niezłej bani (np. Puławska na
        odcinku od Wyścigów do granicy miasta - 50 km/h na trzypasmówce z kładkami,
        zaraz za granicą miasta 70 km/h na dwupasmówce w dodatku zprzejściami dla
        pieszych)

        > Trąbienie na kierowców stosujących się do przepisów to standard.

        nie zawsze sztywne trzymanie się przepisów jest dobre (wojak szwejk mi się
        zawzze wtedy przypomina) - kto powoduje zagrożenie w ruchu kiedy na drodze z
        ograniczeniem do 60 km/h 49 samochodów jedzie 80 km/h a między nimi jeden 60
        km/h ???

        > Chamskie popędzanie na wąskiej trasie starych
        > samochodów jest w moim pojęciu czymś skrajnie nieuprzejmym...

        w moim też - jeśli widzę zółwia malucha, trabanta itp. to nigdy nie popędzam 0-
        jemu wolno :), ale jeśli żółwiem jest jakas nowa bryka to wtedy tak - na
        spacerek to z pieskiem, nie z samochodem...
    • Gość: ewa Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.06, 22:20
      jestem rocznym kierowca, w dodatku kobieta, nie wiem czy to db czy zle, bo gapy
      i fujary sa zarowno wsord mezczyzn jak i kobiet. przed chwial moje zdenrwoanie
      osiegnelo zenitu,jak wsiadlam z 3 facetami, w tym z jednym bez prawa jazdy
      drugi wlasnie je stracil bo ejzdzil po pijanemu, ale kazdy z nich musial mi
      udizlic zlotej rady, wiec w odwecie zostawialm ich na stacji i odjechalam. jak
      sa tacy madrzy to neich ida z buta:)
      • Gość: jaga Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.adsl.inetia.pl 15.04.06, 23:04
        Brawo Ewa;)

        A tak poza tym, abstrahując od płci - czy ktokolwiek ze ścigantów i popędzaczy
        pomyslał jeszcze o jednym: ktoś moze jechac wolno, bo np. boli go głowa i chce
        jakoś dojechać do domu w jednym kawałku? Sama często wracam do domu z centrum
        Warszawy ok 22, po całym dniu na uczelni i w pracy i zwyczajnei jestem zmęczona
        i nie chcę ryzykować swojego życia jadąc wałem międzeszyńskim szybciej niż
        przepisowe 70. Na całe szczęsie są tam dwa pasy więc chyba nikomu nie
        przeszkadzam.
        Szybciej nie znaczy lepiej, nie każdy facet jest zajebistym kierowcą a nie
        każda kobieta fatalnym.
    • unicef123 Re: Kobieta za kierownicą... 16.04.06, 01:12
      niejednokrotnie byłam świadkiem , kiedy kobieta kierowca nie widziała co się
      wokół niej dzieje i stwarzała zagrożenie i gdyby nie przytomność umysłu
      mojego "osobistego kierowcy" , byłoby kilka bardzo poważnych wypadków.
      Odnosi się to równiez do płci "brzydkiej" to sa husarzy mający w oku jeden
      błysk : jestem pierwszy i takim pozostanę.Wolniej czy szybciej to wszystko
      jedno , trzeba mysleć i przewidywać .
      • Gość: Emeryt Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.telsten.com / *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.06, 09:02
        Jestem kierowca od 53 lat i na dodatek naprawde jestem emerytem.Zaznaczam to
        wszystko,zeby nie podejzewac mnie,ze spiesze sie w zyciu.Juz nie mam dokad.W
        mojej ocenie kobiety kierowcy jezdza znacznie mniej agresywnie niz
        mezczyzni.Jednak o wiele dluzej trwa zdobywanie przez nie doswiadczenia za
        kierownica.Przyczyna jest to,ze o wiele mniej jezdza.Kobieta-poczatkujacy
        kierowca (kierowczyni?)ma mniejsze zdolnosci manualne niz tacy sami mezczyzni.W
        zwiazku z tym czesciej zdarzaja sie im wszelkie otarcia lakieru,zderzaka itp.To
        jednak mija po kilku miesiacach i pozniej juz jezdza lepiej niz porownywalni
        stazem mezczyzni.Poczatkujacy mezczyzni zbyt predko wierza w swoje umiejetnosci
        i szarzuja za kierownica,co widac na codzien.Widac to szczegolnie z mojego
        punktu widzenia.Jezdze silnym,nowym samochodem,zawsze zgodnie z przepisami,nie
        spiesze sie.Mlodzi mezczyzni widzac takiego dziadka za kierownica,"wlokacego
        sie" maja ambicje wyprzedzania za wszelka cene.Nie moga pojac,ze ja jade tak
        nie dlatego,ze nie moge,a dlatego,ze nie chce.Nie moga pogodzic sie z tym,ze
        moj samochod jest szybszy,mocniejszy niz ich a ja nie korzystam z tych walorow
        auta na "pelny gwizdek".Krotko mowiac kobiety w 90% sa bezpieczniejszymi
        kierowcami,maja wiele zalet,ktorych brakuje mezczyznom.Jednak mezczyzni tez
        maja zalety,ktorych odpowiednio brakuje kobietom.I co tu wybrac?Jednak
        kobiety,sa ladniejsze,czasami cudowne,piekne.A to,ze czasami sa zbyt agresywne
        w zyciu to taka ich uroda.Ta dyskusja napewno nawiazuje do wyzszosci swiat
        bozego narodaenia nad swietami wielkanocnymi.
        • Gość: ellen Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.upc.chello.be 16.04.06, 17:50
          A ja zgadzam sie z Panem Emerytem, ze ta dyskusja to pozbawiony sensu ping pong
          w stylu czy lepsza jest kawa, czy herbata. Mieszkam w Belgii, tutaj kierowcy
          autobusow i osoby prowadzace tramwaje to w polowie kobiety /znakomici
          kierowcy/, natomiast cala reszte pojazdow prowadza albo dobrzy
          kierowcy /mezczyzni, kobiety/, albo zli kierowcy /mezczyzni, kobiety/, ktorym
          wydaje sie, ze sa swietni, albo w koncu kierowcy pozbawieni
          wyobrazni /mezczyzni, kobiety/, ktorzy sieja na drogach postrach, szarpia nerwy
          innych uzytkownikow drog i nie zdaja sobie z tego sprawy lub nie chca przyjac
          powyzszego do wiadomosci. Mam prawo jazdy od 17 roku zycia, w miesiacu pokonuje
          dystans 4tys. km i stosuje sie do zlotej zasady ograniczonego zaufania, i do
          mezczyzn, i do kobiet.
          • chris-joe Re: Kobieta za kierownicą... 16.04.06, 17:58
            Przejrzalem tutejsze wpisy i pewien "duperel" zwrocil moja uwage: ton kobiet tu
            sie wypowiadajacych jest generalnie bardziej ugodowy, bardziej analityczny,
            podczas gdy wsrod mezczyzn czestszy jest ton wyzszosci, szastanie stereotypem,
            badz oczywiste chamstwo.

            Symptomatyczne?
    • Gość: Irka Re: Kobieta za kierownicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.06, 16:45
      holowczyc powiedzial ze kobiety za kierownica naswiatlach sie maluja i jezdza
      jak ciapy a Holowczyc taki rajdowy kierowca jest na szostym miejscu nie
      dorownuje lepszym od niego rajdowcom to tez mozna powiedziec ze jezdzi w
      rajdzie jak ciapa jest juz stary do takich rajdow i zapewny siebie ktora go
      gubi a dla nas kobiet wiecej szcunku nie powodujemy wypadkow tak jak mezczyzni
    • Gość: facet dlaczego? bo są gorszymi kierowcami;-) i tyle! IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 16.04.06, 18:02
      tak samo jak gorzej sobie radzą ze sprzetem stereo.. jak gorzej sobie radza z
      komputerami.. (wiem, sa wyjatki, ale sam fakt istnienia takich wyjatkow
      dowodzi, ze ogół pewnej grupy nie daje sobie z czyms rady) czy z fizyką
      jądrową..

      i juz

      to zaden rasizm (seksizm czy cos).. to zycie

      skonczylem informatyke (bylo 150 osob w tym 15 kobiet)
      po pierwszym roku zostalo 5 a na 5 roku 2:-)


      i tyle na ten temat

      tak sam jest z samochodami - panie jezdza ostrozniej i wolniej, ale gorzej i
      mniej zdecydowanie a parkowanie to dla wielu wyzwanie wieksze od ulozenia po
      ciemku kostki Rubika

      mala liczba wypadkow w porownaniu z chlopami wynika tylko z jednego:

      FACECI JEZDZA ZA SZYBKO i nieodpowiedzialnie, kazdy mysli, ze jest "maczo"

      to jednak nie ma nic wspolnego z umiejetnosciami

      panny jezdza statystycznie do kitu, ale powoli i ostrozniej

      zatem mozna zaryzykowac twierdzenie, ze...

      kobiety jezdżą gorzej, ale ostrożniej:-) no i dzieki temu rzadziej zabijają...

      niektorzy kolesie powinni wziac przykład z pań:-)


      pozdrawiam kierowców

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się