Dodaj do ulubionych

cieżka noga wyprzedzanego

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 21:30
wiemy, że nasza infrastruktura drogowa do najlepszych nie nalezy, dwupasmowki
to takie rzadkosc jak pomarancze za komuny.
Ale o co mi biega, czy nie zauwazyliscie podczas swoich podrozy po kraju
zadziwiajacej przypadlosci tzw "ciezkiej nogi wyprzedzanego".
Zalozmy, ze nie ma ograniczenia wiec jade 80-90 a przede mna pojawia sie
powiedzmy Charade a w niej pan w kapelusiku, predkosc 50-60. Probuje
wyprzedzac i co.. i nagle pan prezentuje mi mozliwoscie swojego pojazdu i
probuje wyscigow.
Czy czesto spotykacie sie z takimi przypadkami?Coz to za jakas chora ambicja?
A jak zostanie wyprzedzony to noga znow staje sie lzejsza i znow pojazd jedzie
z predkoscia poprzednia.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jurek Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 23:35
      Jasne, że się spotykamy. Niestety cholernie zależy to od samochodu którym się jeździ. Im mniej szanowanej marki - tym gorzej. Ja jeżdżę Mercedesem okularem i takich problemów prawie nigdy nie ma (a silnik mam słaby, za słaby jak na tak duży samochód). Gdy ostatnio jakiś jegomość w BMW na łysych oponach (także mózgowych) rozwalił mi tylny zderzak, miałem od lakiernika zastępczą Skodę Felicię (która notabene bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła ilością miejsca, jakością wykonania i komfortem jazdy w porównaniu do ceny). Silnika do wyprzedzania to nie ma, a jeszcze co drugi kierowca postanawia dodać troszeczkę gazu, gdy zauważy, że wyprzedza go Skoda.
      Dlaczego ludzie przyspieszają, gdy są wyprzedzani? Nie wiem. Ale nie powiem, żeby mi się to podobało.
      • bezlacznik Re: cieżka noga wyprzedzanego 09.04.06, 08:35
        dla mnie to plaga - gdyż każdy taki urażony "kierowca rajdowy" stwarza duzo
        wieksze zagrozenie niż ... i tu można wpisac kilka pomniejszych grzeszkow na
        drodze.
        "Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i
        bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym,
        ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak
        najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia
        wyprzedzania." Tylko ktoz wyegzekwuje ten przepis...
        A czy zdarza sie, ze ktos wczesniej sygnalizuje, ze "pozwala" i ulatwi bycie
        wyprzedonym??
        • dorianne.gray Re: cieżka noga wyprzedzanego 09.04.06, 13:51
          Zdarza się, widziałam to kilka razy, kilka razy sama też ułatwiłam wyprzedzenie
          siebie. Zdarza się to u kulturalnych kierowców, którzy obserwują nie tylko to,
          co przed nimi (o ile w ogóle), ale także to, co za nimi się dzieje.
          Nie rozumiem ludzi, którzy lubią sobie (i innym) komplikować życie.
            • Gość: tom Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 17:00
              Nie, razcej nic nie rób. Niech wyprzedzający bierze odpowiedzialność za siebie, i niech to on określi, czy ma miejsce. Ty możesz mu zjechać na prawo lub nawet zwolnić, ale lepiej zjechać na prawo dopiero, gdy wyprzedzający rozpocznie manewr. Należy być uprzejmym, ale nie zachęcaj do wyprzedzania Ciebie; to jest niebezpieczny manewr i wyprzedzający musi być w 100% pewien, ze się zmieści, zdąży, i sam musi podjąć ryzyko wyprzedzania.
              • dorianne.gray Re: cieżka noga wyprzedzanego 09.04.06, 17:51
                Zgadzam się :)
                Aczkolwiek na wąskiej drodze, na której nie ma gdzie zjechać, niektórzy
                kierowcy ciężarówek sygnalizują możliwość wyprzedzenia ich (pusta droga, prosty
                odcinek) właśnie mignięciem prawego migacza. Jest to z ich strony miłe o tyle,
                że zza takiej ciężarówki nie bardzo drogę widać.
                • emes-nju Re: cieżka noga wyprzedzanego 16.04.06, 14:33
                  A ja zawsze jak moge daje prawym kierunkiem sygnal, ze widze, ze jestem
                  wyprzedzany i daje wolna droge widzac, ze droga przede mna jest wolna. Tak
                  rozumiem te sygnalizacje. Z tym, ze odpowiedzialnosc za manewr ZAWSZE spoczywa
                  na wyprzedzajcym (pod warunkiem, ze wyprzedzany mu nie przeszkadza...) - to on
                  ostatewcznie podejmuje decyzje jak wykorzystac dany przeze mnie sygnal (!)

                  Z tego co piszecie wnioskuje, ze uwazace, ze taki sygnal zdejmuje niejako
                  odpowiedzialnosc z wyprzedzajcego. Hm... to nieporozumienie.
                  • Gość: meleme Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.chello.pl 20.04.06, 20:38
                    Wydaje mi się że przepisy ruchu drogowego zabraniaja przyspieszania pojazdu
                    kiedy jest on wyprzedzany przez inny pojazd. Niestety przepisy przepisami a
                    zycie zyciem. Sam przyznam że raz mi sie cos podobnego zdazyło ale sytuacja
                    wygladała tak, że wyjezdzałem z polnej drogi na szosę i widząc w lusterku
                    nadjezdzający pojazd dodałem gazu. Kierowca juz chcial mnie wyprzedzić ale
                    zabrakło mu chyba mocy (fiat punto). Ja jak zauważyłem sgnalizację manewru nie
                    chciałem juz zwalniać.
                    • Gość: CF Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: 87.192.85.* 20.04.06, 23:37
                      Jezdze jako kierowca w Irlandii. Z racji pojazdu jaki kieruje to ja raczej
                      jestem wyprzedzany niz wyprzedzam. Ale jako wyprzedzanego wkurzaja mnie czeste
                      sytuacje ze ktos wyprzedza mnie z predkoscia wieksza o 5 km/h co jest nagminne.
                      Wiele jest tu szumu o obcokrajowcach powodujacych wypadki, ale wiele z nich
                      wynika z zasady ograniczonego zaufania na drodze. Mimo ze ze ograniczone to
                      jednak jest, a w ielu wypadkach nie powinno go byc w ogole. Tragiczne drogi i
                      jeszcze gorsi kierowcy. Az sie czasem milo wraca na krajowe szosy.
                    • Gość: sundance Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.aster.pl 21.04.06, 00:26
                      Mnie wkurzaja kierowcy, ktorzy jakies 300 metrow przed tablica oznaczajaca
                      koniec terenu zabudowanego przyspieszaja, zeby zaraz jak to tylko bedzie mozliwe
                      wyprzedzic samochod jadacy przed nimi. Ja akurat mam w zwyczaju jechac z
                      przepisowa predkoscia niemal do bialej tablicy, zwlaszcza od czasu, kiedy o malo
                      nie potracilem pieszego na przejsciu, ktore znajdowalo sie na wylocie
                      miejscowosci, przez ktora przejezdzalem. Kiedy mijam tablice konczaca teren
                      zabudowany dodaje gazu, a ze moj samochod ma prawie 200 koni, dosyc szybko
                      osiaga 100 km/h. Wiec czasem widze jak niektorzy delikwenci probujacy rozpoczac
                      wyprzedzanie na terenie zabudowanym przezywaja spore rozczarowanie, kiedy
                      brakuje im mocy do wyprzedzenia mnie. Zaznaczam, ze nie mam nic przeciwko byciu
                      wyprzedzanym, ale w takiej sytuacji nie widze podstaw, zeby ulatwiac manewr
                      komus, kogo za 500 metrow i tak bede wyprzedzal.
                • Gość: Sankaritarina Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 08:04
                  Piszecie o wyprzedzaniu, zupełnie jak byście na wojnie byli. To nie jest szkoła
                  przetrwania i tu się nie walczy ze sobą, ani nie ściga. Im prędzej wszyscy to
                  zrozumiemy tym większa szansa na ograniczenie wypadków drogowych.
                  Jeżdżę bardzo dużo i zauważyłem, że im mniej doświadczony kierowca (czyt.
                  niedzielny) tym więcej stwarza na drodze problemów.
                  PYTANKO: SKĄD W ŚRODY OD 19 DO 1 W NOCY BIERZE SIĘ TYLU "NIEDZIELNYCH"
                  KIEROWCÓW NA TRASIE NR7 KIELCE - KRAKÓW?
              • Gość: gość Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.lex.pl 21.04.06, 10:44
                jezeli wyprzedzajacy zbliza sie do ciebie i zwolni bo mu nie zjezdzasz to juz
                bez sensu jest zjezdzac. zjezdzanie ma sens wtedy gdy wyprzedzajacy jeszcze nie
                rozpoczal wyprzedzania, z tego wzgledu, ze jak juz zwolni i zredukuje to juz
                jest za pozno na zjezdzanie. ale czesto zdarza sie tak ze ten z naprzeciwka tez
                zjezdza i wtedy nie mozna tego wykorzystac, bo wyprzedzany zjezdza dopiero
                wtedy gdy zaczyna sie wyprzedzac, czyli jak ten z naprzeciwka juz
                przejedzie .. ;-) pozdrawiam
                      • gastmared Re: cieżka noga wyprzedzanego 21.04.06, 15:47
                        Mówimy o sytuacji, kiedy jest dobra widoczność, dzień.
                        Przy zachowaniu odpowiedzniej odległości od poprzedzającego cię samochodu.
                        Nie jest problemem zjechanie na utwardzone pobocze. Nie masz takiego obowiązku,
                        ale jak masz wyobraźnię............
                        Mowiąc o wyobraźni, to czy jesteś w stanie wyobrazić sobie w lato trasę Gdańk -
                        W-wa i 20, 30, 40 samochodów jeden na drugim, a wszystkie przy osi jezdni.
                        Jedzie tylu kierowców, a gdzie jest ich wyobraźnia?
                        Czy też jedziesz w ten sam sposób?
                        Też masz taką wyobraźnię?
                        Jeden zahamuje, bo pies wyskoczy.
                        Nerwowy kierowca wyskoczy do wyprzedzania i zaraz musi się schować, znowu
                        hamowanie.
                        Wyobrazisz sobie, co może się zdarzyć?
                        I po co, aby nie pozwolić się wyprzedzić?, pokazać jaki jestem cham i nie
                        ustąpię.
                        A wyobrazisz sobie to w deszczu?
                        ZZ
              • Gość: użytkownik częsty Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 21.04.06, 14:41
                ... no tak, Ty jedziesz 70 km/h, ja zbliżam się do CIebie z prędkością 90 - 110
                km/h i zgodnie z Twoją zasadą nawet jak mnie od dawna widzisz i możesz zjechać
                na prawo, i nawet chcesz zjechać na prawo to zrobisz to dopiero jak dojadę do
                Ciebie i zwolnię do 70 km/h, tak ??? ... ... tego to juz uprzejmością bym nie
                nazwał, nie chciałbym tu mówić o złośliwości bo nie znam Ciebie i nie znam
                intencji Ci przyświecającej przy pisaniu tej rady ale niestety tak to może
                zostać odebrane przez chcącego wyprzedzać ... ... postaw się Ty w takiej
                sytuacji
                • Gość: tom Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 19:21
                  to chyba oczywiste, ze jak sie widzi w lusterku kogoś, kto się zbliża z więszką prędkością, a droga przed nim (nami) jest pusta, to ten ktoś w lusterku zaczął wyprzedzanie, i mozna mu ustąpić. Natomiast nie zjeżdzam i nie będę zjeżdzał ludziom, którzy jadą mi na zderzaku od 5 minut, to chyba oczywiste. Bo wtedy zazwyczaj jest tak, ze wyprzedzanie unimowożliwia gęsty ruch...
        • stefan4 Re: cieżka noga wyprzedzanego 09.04.06, 20:17
          bezlacznik:
          > A czy zdarza sie, ze ktos wczesniej sygnalizuje, ze "pozwala" i ulatwi bycie
          > wyprzedonym??

          Jak to, czy się zdarza? Zdarza się cały czas i w całej Polsce. Gdzie się
          uchowałeś, skoro nie wiesz?

          Jak Ci ktoś tak ustąpi, a sytuacja w ruchu nie jest nerwowa, to możesz mu mignąć
          awaryjnymi. To jest powszechnie stosowane podziękowanie. Nie rób tego, jeśli
          coś się dzieje na drodze. Ważniejsza jest koncentracja na ruchu niż symboliczny
          gest.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • Gość: KR$ Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.riz.pl 21.04.06, 11:43
          Jezeli sa dwie ciagle i koles probuje mnie wyprzedzic a ja jade i tak szybko to
          sie dziwi bo po prostu zajezdzam mu droge - niech sie burak uczy ze mojego zycia
          nie bedzie ryzykowal. W momencie gdy koncza sie dwie ciagle mozna sie bujac i
          nie decyduje sie na przyspieszenie - sam mu ustepuje miejsca na wyprzedzanie.
    • agnieszka_z-d Re: cieżka noga wyprzedzanego 09.04.06, 09:17
      Na o co Ty sobie myślisz?? Jadę sobie, jadę, jadę - na granicy śmierci -
      pocinam siedemdziesiątką... aż tu nagle - wyskakuje mi z tyłu jakiś buc i
      ośmiela się próbować mnie wyprzedzić!!!!! No nie... Ta zniewaga krwii wymaga!!!
      Gaz do dechy. No - udało się - ktoś jechał z naprzeciwka i wyprzedzający mnie
      buc, dzięki mojemu geniuszowi siedzi w rowie. Dostał za swoje hehehe...

      Powyższy tok myslenia jest jedynym przychodzącym mi do głowy wytłumaczeniem
      tego porażającego debilizmu, jakim jest przyspieszanie przez wyprzedzanego. Ale
      jak ktoś słusznie zauważył - faktem jest, że często zależy to od korelacji
      między marką i rocznikiem wyprzedzanego pojazdu, a tymi samymi parametrami
      wyprzedzająego.
      • emes-nju Re: cieżka noga wyprzedzanego 16.04.06, 14:36
        agnieszka_z-d napisała:

        > Na o co Ty sobie myślisz?? Jadę sobie, jadę, jadę - na granicy śmierci -
        > pocinam siedemdziesiątką... aż tu nagle - wyskakuje mi z tyłu jakiś buc i
        > ośmiela się próbować mnie wyprzedzić!!!!! No nie... Ta zniewaga krwii
        > wymaga!!!
        (...)
        > Powyższy tok myslenia jest jedynym przychodzącym mi do głowy wytłumaczeniem
        > tego porażającego debilizmu, jakim jest przyspieszanie przez wyprzedzanego.


        Wedlug mnie to powazna nadinterpretacja! Jak od kogos, kto decydyje sie na
        stworzenie ryzyka najpowazniejszego z wypadkow w swoim bezposrednim sasiedztwie
        mozna spodziewac sie myslenia i analizowania. To najzwyczajniejszy, nieco
        zwierzecy, odruch! Jak u psa, ktory rzuca sie w poscig za czyms co sie rusza...
    • Gość: kat Przestępstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 15:44
      To jest przestępstwo - umyślne stwarzanie niebezpieczeństwa w ruchu drogowym.
      W takiej sytuacji winna być orzekana natychmiastowa utrata prawa jazdy na min 6
      m-cy,; a wprzypadku doprowadzenia do wypadku - 100% pokrywanie ewentualnie
      powstałych szkód oraz dożywotnia utrata prawa jazdy.
      To się da udowodnić - wiadomość dla niedowiarków.
      pozdr

        • zigzaur Re: Przestępstwo 20.04.06, 20:24
          Gdy wyprzedzać chce mnie jakiś ewidentny burak lub szaleniec, czyli na ciągłej,
          na zakręcie, pod górę, z bardzo dużym przekroczeniem prędkości, to ja
          przyśpieszam, aby wariatów wyeliminować z ruchu.

          W normalnych warunkach całe ryzyko spoczywa na wyprzedzającym. Wyprzedzany nie
          ma prawa utrudniać ale nie ma obowiązku ułatwiać.
    • stefan4 Re: cieżka noga wyprzedzanego 09.04.06, 20:30
      anton:
      > Ale o co mi biega, czy nie zauwazyliscie podczas swoich podrozy po kraju
      > zadziwiajacej przypadlosci tzw "ciezkiej nogi wyprzedzanego".

      Mnie się to przydarza dokładnie w jednej sytuacji. Mianowicie jadę sobie przez
      wieś 50km/h, za mną inny samochód też 50km/h, obok podwójna ciągła. Dojeżdżamy
      do znaku końca obszaru zabudowanego, już widać miejsce, gdzie kończy się zakaz
      wyprzedzania. Zaczynam przyspieszać z umiarem (bo nie przepadam za wyjącymi
      silnikami)
      • mair Re: cieżka noga wyprzedzanego 10.04.06, 08:54
        powiedzmy krotko, jezdze prawie zawsze w okolicach przepisowej szybkosci,
        majac samochod ktory na to mi zezwala nigdy nie pozwolam sie wyprzedzac jadac w
        tzw. kolumnie i jest mi wszystko jedno, niech sie wariat zabija
        jesli droga jest pusta to mu oczywiscie wolno
            • gotlama Re: cieżka noga wyprzedzanego 10.04.06, 18:35
              Nie mieszałabym do tego "pci".
              Autko mam "męskie", włoski unisex,a zdarza mi się być tak potraktowaną, to
              raczej ogólnoludzka głupota? złośliwość? rywalizacja? a nie damsko - męskie
              ambicyjki.
              • mair Re: cieżka noga wyprzedzanego 14.04.06, 20:36
                Gość: kierowcowa 10.04.06, 09:47 + odpowiedz


                Np. jedziesz za ciężarówką, nie chcesz jej wyprzedzać, ale "nie bo nie" nie
                pozwolisz też innym wyprzedzać się ?

                nie, bo ty musisz miec 110% pewnosci, ze ci wolno w tym miejscu wyprzedzac, ze
                nie wpakujesz mi sie przed maske zmuszajac mnie do ostrego hamowania,
                jesli ja jade za ciezarowka i nie wyprzedam majac szybkie pudeleczko powinno to
                dac ci do myslenia, ze pewnie nie moge tego zrobic i czekam na bezpieczny
                moment dla siebie i innych, panimajesz !!!
                to takze dotyczy kolezanek urazonych "szowinizmem", jest taka zasada - najpierw
                wyprzedza jesli widac, ze chce to zrobic a wiec np. migacz lub jazda wskazujaca
                na chec takiego manewru - ten pierwszy za ciezarowka i natepny, i nastepny
                itd.itp
                wszyscy szybko dojada i prawdopodobnie nikt nie zginie



                • gotlama Re: cieżka noga wyprzedzanego 14.04.06, 23:06
                  Jeśli jedziesz za ciężarówką a nie chcesz jej wyprzedzac,za to chcesz uchodzic
                  za kierowcę, to powinieneś zachowac odstęp który umożliwi schowanie się
                  wyprzedzającemu bez wykonywania dodatkowych akrobacji. Ja naprawdę jeżdzę zbyt
                  długo by się bawic w "izmy"
                  Co z tego że widze "szybkie pudełeczko" jeśli nie wiem czy za kierownicą jest
                  kierowca czy "sirota", której koniecznym było podbudowanie ego poprzez zakup
                  takiego pudełeczka? To o niczym nie świadczy.
                  Jeszcze potrafię zauważyc że kierowca z auta przede mną "kuka" do przodu i
                  czeka na okazję do wyprzedzenia.
                  Tak jak potrafię zauważyc kiedy "operator" pudełeczka wielce urażony że
                  wyprzedza go coś, co z zewnątrz wygląda na kartoflowóz zaczyna działac na
                  zasadzie "nie, bo nie"
                • wojtek45-1 Re: cieżka noga wyprzedzanego 21.04.06, 09:38
                  A co zrobić, jak jedzie "kometa" czyli cięzarówka, za nią kilka osobowych,
                  widac po horyzont, pusto, a ja na końcu "komety"
                  Czekac aż się pierwszy zdecyduje?????? tak można długo....
                  Właczam kieunkowskaz z zaczynam wyprzedzać.
                  Z reguły ktos z ogona zajeżdza mi drogę z mniejsza predkością i jeszcze ma za
                  złe klakson i światła.
                  • tbernard Re: cieżka noga wyprzedzanego 24.04.06, 10:59
                    Jeśli ten co zajeżdza robi to z maksymalną dopuszczalną prędkością, to możesz go
                    gdzieś pocałować. Bardzo często śpieszący się wyprzedzacze to po prostu
                    wykolejone debile. Przykładowo wyprzedza ktoś taki w miejscu i sytuacji
                    ryzykownej, a za około 300 m siedzę mu na ogonie, bo on w poprzeczną sobie
                    skręca. Po prostu tylko debil nie może nie zauważyć, że żadnej korzyści czasowej
                    nie osiągnął przy tak niebezpiecznym manewrze. Może co najwyżej odczuwać chorą
                    satysfakcję, że kogoś wyprzedził i dodatkowo utrudnił dalszą jazdę.
          • Gość: Elka Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.gazeta.pl / *.crowley.pl 21.04.06, 17:46
            Krzysiu, teraz mówi się "w papę". :-)
            Wiesz, kiedy mnie mądrala traki jak Mair wystawił prosto na ciężarówke (opis w
            innym miejscu) to naprawde miałam ochotę zrobić to samo. Powiadziałam mu tylko
            (kiedy zatrzymaliśmy sie na czerownym)że jest łobuzem. Jeszcze pyskował. Nie
            dość że zagroził mojemu bezpieczeństwu, to przecież jeszcze kierowcom jadącym z
            przeciwka. A jeszcze moje zdenerwowanie, które ustapiło dopiero po
            kilkudziesieciu dalszych kilometrach.

            Ale myślę, że takie typki są niereformowalne w swoim braku wyobraźni i
            zarozumialstwie.
        • anty-kaczor Re: cieżka noga wyprzedzanego 21.04.06, 10:26
          mair napisał:

          > powiedzmy krotko, jezdze prawie zawsze w okolicach przepisowej szybkosci,
          > majac samochod ktory na to mi zezwala nigdy nie pozwolam sie wyprzedzac jadac w
          >
          > tzw. kolumnie i jest mi wszystko jedno, niech sie wariat zabija
          > jesli droga jest pusta to mu oczywiscie wolno

          jakbym cie spotkal na drodze, to bym cie wyciagnal z auta i naklepal po ryju!!!
          moze wtedy nabral bys troche pokory bucu zafajdany!!!!!!
      • Gość: fragi Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.zebyd.com.pl 17.04.06, 10:49
        A ja jak jadę w kolumnie i widzę, że ktoś chce wyprzedzić kolumnę to
        przyspieszam aby maksymalnie zmniejszyć odstęp do poprzedzającego pojazdu.
        Dzięki temu kolumna jest krótsza i łatwiej jest mu wyprzedzać. No bo po co mu
        wyprzedzić tylko mnie ? i tak pojedziemy z taką samą prędkością. Na pewno chce
        wyprzedzić CAŁĄ kolumnę więc proszę bardzo.
          • Gość: fragi Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.zebyd.com.pl 20.04.06, 15:54
            Jak jedzie tir to niech nie wyprzedza. Mam na swój użytek prywatną definicję
            poprawnego wyprzedzania: Wyprzedzaj tak żebyś nie musiał używać hamulca. Jeśli
            ktoś da radę tak mnie wyprzedzić to proszę bardzo. Nie cierpię dupków hamujących
            mi przed maską i zawsze staram się im utrudnić ten chamski manewr.
            • stefan4 Re: cieżka noga wyprzedzanego 20.04.06, 16:33
              fragi:
              > Mam na swój użytek prywatną definicję poprawnego wyprzedzania: Wyprzedzaj tak
              > żebyś nie musiał używać hamulca.

              Zgoda.

              fragi:
              > Nie cierpię dupków hamujących mi przed maską i zawsze staram się im utrudnić
              > ten chamski manewr.

              Ja też ich nie cierpię, ale nie zawsze staram się utrudnić. Jeśli dupek miałby
              zginąć pod nadjeżdzającym z przeciwka tirem, to niech lepiej wjedzie przede mnie
              i naciśnie hamulec.

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
              • zbig72 Re: cieżka noga wyprzedzanego 20.04.06, 18:44
                co to w ogóle za problem zjechać lekko na bok gdy się jest wyprzedzanym?
                często jeżdżę z Wawy do Lublina i nie ma dla mnie problemu ze zjechaniem lekko
                n aprawo gdy widzę zbliżający się szybciej ode mnie samochód (wtedy on nie musi
                ani redukować ani przyspieszać - wyprzedza mnie z taką prędkością z jaką jechał)

                i wiecie co, większość dziękuje!
                • Gość: mn Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.2-0.pl 20.04.06, 20:10
                  Problem wbrew pozorom jest. Zjeżdżasz na pobocze i (niebezpieczne zwłaszcza po
                  zmroku lub na drodze z zakrętami) nagle przed sobą widzisz pieszych, tymże
                  poboczem idących. Masz do wyboru - wjechać w nich lub odbić pod koła tego,
                  który cię właśnie radośnie wyprzedza ciesząc się, że jesteś taki uprzejmy.
                • Gość: tymon lista potencjalnych problemów: IP: *.eranet.pl 20.04.06, 20:19
                  1. jadący poboczem nieoświetlony rowerzysta
                  2. śpiący na poboczu pijak
                  3. zaparkowany bez świateł ciągnik rolniczy
                  4. sterta materiału budowlanego - żwiru chyba..

                  wystarczy? są to rzeczy, które widziałem na prawym poboczu drogi nr 7 (Kraków -
                  Warszawa) przy jednym przejeździe. masz ochotę opowiadać prokuratorowi o tym,
                  jak chciałeś komuś ułatwić wyprzedzanie??
                  • Gość: dc99 Lista potencjalnych problemów - cd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 16:53
                    > 1. jadący poboczem nieoświetlony rowerzysta
                    > 2. śpiący na poboczu pijak
                    > 3. zaparkowany bez świateł ciągnik rolniczy
                    > 4. sterta materiału budowlanego - żwiru chyba..

                    5. Tubylec sprzedający na poboczu grzybki, jagódki i śliweczki - standard latem
                    i jesienią
                    6. Idiota który zatrzymał się żeby kupić od tubylca grzybki, jagódki i śliweczki
                    - połowa samochodu oczyście wystaje na pas
                    • pfg Re: Lista potencjalnych problemów - cd 23.04.06, 12:51
                      Gość portalu: dc99 napisał(a):

                      > > 1. jadący poboczem nieoświetlony rowerzysta
                      > > 2. śpiący na poboczu pijak
                      > > 3. zaparkowany bez świateł ciągnik rolniczy
                      > > 4. sterta materiału budowlanego - żwiru chyba..
                      >
                      > 5. Tubylec sprzedający na poboczu grzybki, jagódki i śliweczki - standard
                      latem
                      > i jesienią
                      > 6. Idiota który zatrzymał się żeby kupić od tubylca grzybki, jagódki i
                      śliweczk
                      > i
                      > - połowa samochodu oczyście wystaje na pas

                      I moje ulubione: stojąca na poboczu nieoświetlona maszyna rolnicza, z różnymi
                      długimi, ostrymi i wystającymi częściami.

                      Owszem, zgadzam się, że nie ma obowiązku zjeżdżać na pobocze żeby ułatwić
                      wyprzedzanie, jednak *powinno się* zdjąć nogę z gazu żeby zmniejszyć czas
                      potrzebny do wyprzedzenia. Wyprzedzanie jest potencjalnie niebezpieczne tak
                      dla wyprzedzającego, jak i dla wyprzedzanego, więc we własnym interesie
                      nie należy go *utrudniać*.
                • tlingel Re: cieżka noga wyprzedzanego 20.04.06, 20:24
                  a ja ostatnimi czasy przestałem zjeżdżać ludziom na pobocze.
                  A przestałem po tym jak pewien pajac na szerokiej drodze, gdzie mieszczą się 3
                  samochody (gdy dwa pozostałe zjadą lekko na pobocze) postanowił wyprzedzać na
                  czwartego zmuszając mnie do dość gwałtownych i dziwnych manewrów...
                  od tego czasu - choć kierowcy za mną trąbili, migali światłami, wściekali się,
                  czerwienieli ze złości - nie zjeżdżam, zachowując sobie bezpieczne 1.5 metra na
                  wypadek kolejnego ataku jakiegoś kamikadze :P
                  Dodam, że zawszę jeżdżę z maksymalną dozwoloną na danym terenie prędkością,
                  żeby nie było (co czasem bywa dość ciekawe, zwłaszcza gdy za mną, przez
                  zabudowaną wioskę przejeżdża jakiś palant 110 a ja mu nie zjeżdżam zmuszając go
                  do hamowania... strasne normalnie)
                  :)
            • 0x0001 Re: cieżka noga wyprzedzanego 21.04.06, 00:01
              Jedna uwaga - zdarza mi się to niezwykle rzadko, ale czasem po prostu nie jestem w stanie zdzierżyć pięciu samochodów wlokących się gęsiego za ciężarówką i staram się dokonać manewru wyprzedzania w sposób jak najszybszy. Oznacza to oczywiście przyspieszenie z 70-80 kmph do 130-160, a więc zaraz po zakończeniu manewru hamuję i jadę przepisowo. Nie wiedziałem, że komuś to przeszkadza. Zmieniłbym nieco Twoją definicję - Wyprzedzaj tak, aby kierowca wyprzedzany nie musiał używać hamulca.
            • gastmared Re: cieżka noga wyprzedzanego 21.04.06, 14:54
              Wiesz dlaczego naciskam hamulec, bo jedziesz za blisko samochodu jadącego przed
              Tobą. Gdybyś zachował odległość, to schowałbym się płynnie, włączył lewy
              kierunkowskaz i za chwilę by mnie nie było.
              Wiesz jaka to odległość powinna być? Połowa szybkości.
              100 km/h, to 50 m.
              Gdyby policja, egzekwowała to tak jak w niemczech, nie widziłbyś mojego
              hamulca, a ja Twojej twarzy w moim lusterku.
              Brak wyobraźni.
    • tlingel Re: cieżka noga wyprzedzanego 20.04.06, 20:41
      a co powiecie na taką sytuację:
      jade sobie spokojnie 50 przez jakąś wioske(teren zabudowany), za mną kilka
      samochodów, które niestety swoją prędkością zmusiłem do hamowania (oni chętnie
      przez tą wioskę przejechali by 100). Jedziemy, widzę, że kolesi nosi ale o
      dziwo coś ich powstrzymuje...
      nagle znak - wybawienie! koniec terenu zabudowanego.
      zaczynam przyśpieszać. Jednak jednocześnie wspomniani panowie postanawiają
      wyprzedzić mnie...
      Ku mojemu zaskoczeniu, część z tych kierowców czuła się wielce zaskoczona i
      zbulwersowana tym, że zamiast jechać dalej 50, przyśpieszam (dla jasności - do
      90-100 a nie do upadłego). A że mój samochodzik przyśpieszenie ma... cóż sami
      sobie wyobraźcie co się dzieje.
        • tlingel Re: cieżka noga wyprzedzanego 20.04.06, 22:04
          Gość portalu: ivulspirit napisał(a):

          > przyspieszasz jak ktoś zaczyna Cię wyprzedzać? To chyba jest niezgodne z
          > prawem;] do tego głupie i niebezpieczne

          tak, masz rację. Tyle że poplątała Ci się kolejność wydarzeń.
          Rzecz w tym, że w opisanym przeze mnie przypadku to ja zaczynam pierwszy
          przyśpieszać, a dopiero potem kierowca za mną - widząc że przyśpieszam!
          postanawia i tak mnie wyprzedzić. Moim zdaniem ja nie łamię prawa a facet robi
          to na własne ryzyko...
          Tudzież w innej sytuacji znerwicowany kierowca za mną zaczyna wyprzedzać mnie w
          tym samym momencie w którym ja zaczynam przyśpieszać. Jak dla mnie sytuacja jak
          wyżej. Wkońcu wróżką nie jestem i za decyzje innych kierowców nie odpowiadam.
          Moją intencją nie jest utrudnianie manewru wyprzedzania tamtemu kierowcy tylko
          normalna jazda. A jak tamten cieć jest tak znerwicowany, że nawet kilku sekund
          nie zaczeka żeby zobaczyć co robię, tylko od razu pcha się do przodu... cóż,
          głupie to i niebezpieczne :)
    • Gość: kmk Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.crowley.pl 20.04.06, 21:00
      ...ale wyprzedzający tez nie są bez winy. Często zdarza mi się zwalniać trochę
      przed zakrętem (niedługo jeżdzę) i na wylocie wciskać gaz. A tymczasem zza
      zakrętu wypada gostek i włączając kierunkowskaz jak już jest na drugim pasie
      zaczyna się ze mną "ścigać". Zdejmuję nogę z gazu, ale hamował nie będę. Jak
      mam czs zaważyć że ktoś wyprzedza (włączy kulturalnie kierunkowskaz 5 sekund
      wcześniej) to nawet zdejmuję nogę z gazu - zwłaszcza jak widze coś naprzeciwko.
      Nie każdy jeżdżący ma refleks wyścigowca...
    • logis_on_line Re: cieżka noga wyprzedzanego 20.04.06, 21:18
      > Zalozmy, ze nie ma ograniczenia wiec jade 80-90 a przede mna pojawia sie
      > powiedzmy Charade a w niej pan w kapelusiku, predkosc 50-60.

      Jeżeli masz nadwyżkę prędkości 30 km/h to dodanie gazu w Charade nie powinno
      pogorszyc Twojej sytuacji, możliwości akceleracji Charady są nikłe. A może
      kierujący Charade też chce wyprzedzić i Ty przsuwasz jego kolejkę do
      wyprzedzania o jedną pozycję i dlatego tak reaguje.
      Zawsze jak widzę przed sobą słabsze auto i na dokładkę kierowca nie jest bystry
      to cierpliwie czekam jak on sobie wyprzedzi a potem grzecznie on mi ustąpuje w
      dowód wdzięczności za umożliwienie mu tego manewru.
      Mając mocne auto nie mam potrzeby wpychać się na siłę do przodu, dlatego nigdy
      nie spotkłem się z takim przypadkiem - zawsze podczas wyprzedzania trzymam
      obroty trochę wyższe w okolicach dużego momentu i gaz naciskam zdecydowanie.

      Pozdrawiam
      • Gość: Tomek Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.06, 22:15
        Ciężka noga kierowców będących wyprzedzanymi to zdecydowanie przejaw zupełnego
        braku wyobraźni, o ile nie powiedzieć dosadniej, głupoty.
        Ostatnio takie zachowanie zaskoczyło mnie u kierowcy TIR-a, a więc kierowcy
        zawodowego. Rozpocząłem manewr wyprzedzania widząc w oddali nadjeżdżające auto.
        Zakładając, że tirowiec jechałby dotychczasową prędkością zupełnie bezstresowo
        bym go wyprzedził. Autko mam mocne, ale cwaniak jechał pewnie bez załadunku,
        depnął i jadąc 120 jechałem jeszcze niemal równolegle do niego, bo takiego
        szesnastometrowca nie wyprzedza się tak szybko jak osobówki. Przed
        nadjeżdzającym z przeciwka mimo wszystko zdążyłem bez większych obaw, ale i tak
        wyprzedzany wyprowadził mnie z równowagi.
        Odsadziłem go na tyle zeby nie wyrżnął mi w tył, zwolniłem i dopóki nie
        skręciłem wlokłem mu się 50 km/h.
        • logis_on_line Re: cieżka noga wyprzedzanego 21.04.06, 07:37
          > [...] Autko mam mocne, ale cwaniak jechał pewnie bez załadunku,
          > depnął i jadąc 120 jechałem jeszcze niemal równolegle do niego, bo takiego

          Dlatego podczas wyprzedzania zawsze schodzę do 4 ew. 3 gaz niemal do oporu i
          nigdy mnie taka sytuacja nie zaskoczyła. Jest to jedyny sposób na takie
          niespodzianki i dobra metoda na unikanie stresów podczas wyprzedzania, zwiększa
          to zużycie paliwa ale wydatnie poprawia bezpieczeństwo. Przyspieszenie TIR-a
          nie może zaskoczyć samochodów osobowych, które mają ponad 100 KM - auta, które
          mają poniżej tej mocy muszą niestety brać to pod rozwagę i spokojnie być
          ustawionym w kolejce i jechać spokojnie. Na drogi niewiele możemy poradzić ale
          sposób jazdy głównie zależy od nas.

          Pozdrawiam
    • Gość: Crolug To jest niezgodne z przepisami... IP: *.e-wro.net.pl 20.04.06, 22:05
      Pomijając wszelkie aspekty moralne i etyczne, przyspieszanie podczas czyjegoś
      manewru wyprzedzania jest niezgodne z Kodeksem Drogowym. Jeśli dobrze pamiętam,
      to przepis ten został wprowadzony razem z tym, który mówi, że pierwszeństwo
      podczas wyprzedzania ma nie pierwszy w kolejce, ale ten, który pierwszy zaczął
      manewr, czyli na przykład jeśli za nami ktoś jedzie i pierwszy włączym
      kierunkowskaz, mamy obowiązek go puścić...
      • tlingel Re: To jest niezgodne z przepisami... 20.04.06, 22:13
        mam pytanie:
        a co w sytuacji ludzi którzy podjeżdżają tuż pod twój tylni zderzak a potem
        nagle wyskakują i zaczynają wyprzedzać, nie zważając na Twoje manewry(np.: masz
        już włączony kierunkowskaz i fakt że już zacząłeś zjeżdżać na drugi pas)?
        Jak to się ma do kodeksu ?
        • gastmared Re: To jest niezgodne z przepisami... 21.04.06, 15:29
          Po pierwsze określ się jak jedziesz. Agresywnie czy spokojnie.
          Jeżeli jedziesz spokojnie, to po co przyspieszasz nagle. Patrz w lusterko
          wsteczne i przede wszystkim włączaj kierunkowskaz wcześniej.
          Podam ci przykład z drugiej strony.
          Jadę szybko, będę doganiał kolumnę samochodów, włączam kierunkowskaz, ale z
          naprzecika jedzie samochód. Jadę przy osi jezdni. Przez ten moment dojeżam do
          ostatniego samochodu bez hamowania. Samochód z przeciwka przejeżdża, a ja
          nabierając rozpędu - zredukowany bieg, wyprzedzam całą kolumnę.
          Jadę z ręką na klaksonie, bo za chwilę, jeden z samochodów włączy kierunkowskaz
          i zajedzie mi drogę. Tak, włączyłeś kierunkowskaz i chcesz wyprzedać,a czy
          spojrzałęś w lusterko, ja włączyłem kilka lub kilkanaście sekund wcześniej.
          Nic nie wskazywało, że będziesz wyprzedzał, jechałeś spokojnie, mogłeś
          wcześniej wyprzedzać, mogłeś włączyć już dawno kierunkowskaz, a Ty nic. Ja
          trąbię i tak za każdym razem, ręka na klaksonie.
          Pozdrawiam,
          ZZ
      • merylu6 Re: To jest niezgodne z przepisami... 21.04.06, 07:01
        zwłaszcza jednopasmowe drogi są pełne nie wyprzedzających ale pchających
        się facetów . Wyprzedza taki w kolumnie na chama jeden drugi trzeci .
        Czasem faktycznie uda mu się w końcu rozładować kolumnę . Często ustawia się
        przed tobą i jedzie dalej jak dupa na weselu. Innym razem na wariata
        kontynuuje slalom .Naraża na konsekwencje wszystkich również i tych
        którym np. wyjeżdzą lewą stroną zza zakrętu .Zwykle to chamstwo wzrasta
        jak wieje halny. Podatne chłopy na wiatry .
      • zbychowiec stado baranow 20.04.06, 22:34
        Jestescie stadem baranow, czytam to co wypociliscie i wierzyc mi sie nie chce -
        uwazacie sie za myslacych ludzi i wzorowych kierowcow ? Bez jaj!
        W szczegolnosci denerwuje mnie argument z kolumna samochodow. Jest kolumna
        dlatego ze na samym poczatku jedzie jeden wolniejszy i dwoch strachliwych lub
        ze slabymi silnikami za nim, reszta to konsekwencja. Przy waszym (durnym)
        podejsciu, by nie puszczac nikogo miedzy samochody kolumny, nigdy kolumna sie
        nie skonczy i zawsze wszyscy bedziecie sie wlekli. Sam jezdze slabym
        samochodem, nigdy nie przyspieszam (NIGDY, NIGDY - rozumiecie to glaby ?!) gdy
        ktos mnie wyprzedza, bo to jest najwieksze chamstwo jakie mozna zrobic i
        najwieksza glupota jaka mozna popelnic na drodze - I NIE MA ZADNEGO
        USPRAWIEDLIWIENIA, obojetne jak glupi i chamski wydaje wam sie ten, kto
        wyprzedza. Mam slaby silnik, ale kazdemu z lepszym silnikiem daje sie bez
        problemu wyprzedzic, i mowie mu: a jedz, jedz... tylko sie nie zabij stary.
        Dzieki temu ze jedni daja sie wyprzedzic drugim wszystko na drodze idzie gladko
        i sprawnie - w moim interesie rowniez lezy to zeby nie miec ogona i jechac
        sobie spokojnie.
        • Gość: repre$ Zbychowiec ma sporo racji, ale... IP: *.19.165.34.osk.enformatic.pl 20.04.06, 23:58
          Są dwie sytuacje życiowe, w których z człowieka bardzo łatwo wychodzi bydlę:
          alkohol i kierownica samochodu. Szanowny Zbychowcu, zwrot "stado baranów" jest
          potwierdzeniem mojej tezy. Jadąc jako pasażer obserwuję jak łatwo kierowca
          obrzuca obelgami innych kierowców i to bez powodu albo z byle powodu. Robią to
          nawet osoby, które w innych sytuacjach życiowych same wstydziłyby się słów,
          których używają za kierownicą.
          Ja nie mam problemu z umożliwieniem innym wyprzedzenia mnie. Nie bulwersuję się
          jadąc w kolumnie, gdy ktoś inny "wpycha się" przede mnie. On po prostu bardziej
          czuje się na siłach, by wyprzedzać niż ja. Przecież bywają dni, że jeździ mi
          się lepiej i bywają dni, że jestem w gorszej formie psychofizycznej. Mam czym
          wyprzedzać, ale nie zawsze jestem jednakowo skoncentrowany i szanuję to, że
          inni są dziś w lepszej formie. Oczywiście, gdy ktoś mnie wyprzedza i jest "na
          mojej wysokości" mam nogę w okolicy hamulca. Zwykłym skvrwiosyństwem byłoby
          odczuwanie, choćby przez moment, satysfakcji "a niech się choć strachu naje za
          to, że ośmielił się mnie wyprzedzić".
          Nie jestem zawodowym kierowcą, ale jeżdżę dość dużo i od wieludziesięciu lat.
          Zauważam, że kultura jazdy w tym czasie podniosła się niesamowicie. Oczywiście
          jest tysiące przykładów złych zachowań na drodze, ale twierdzę, że Polacy
          zaczynają być dla siebie życzliwi. Kierowcy TIR-ów i autobusów w ogromnej
          większości pomagają się wyprzedzić. Kierowcy osobowych też zauważają większe
          możliwości innych samochodów i ustępują. Jest coraz lepiej, a nawet twierdzę,
          że jest już dobrze. I nie zasypujcie mnie tysiącem złych przykładów. Na ten
          tysiąc można przytoczyć kilkaset milionów normalnych, życzliwych i kulturalnych
          zachowań, z podziękowaniem, wyrażanym mrugnięciem światłami awaryjnymi. To
          dobry zwyczaj.
          Acha, należę do kierowców, którzy zawsze(!) przekraczają dozwoloną prędkość.
          Mieszkam 300 km od Warszawy i kiedyś policzyłem, że gdybym chciał dojechać do
          stolycy zgodnie z przepisami, to jechałbym 7-8 godzin. Powrót to kolejne 7-8
          godzin. Strasznie oddalałaby się ode mnie ta cywilizacja. Oczywiście jadę
          bezpiecznie (nie tylko moim zdaniem, bo nie spotkałem nikogo, kto bałby się
          jechać ze mną), ale zajmuje mi to 4, góra 4,5 godziny. To się nazywa: przymus
          cywilizacyjny. Jadąc przepisowo do Zjednoczonej Europy miałbym barrrrrrrdzo
          daleko.
          Pozdr,
        • juri666 Re: stado baranow 21.04.06, 00:04
          przyspieszanie podczas bycia wyprzedzanym to durnota. totalna. i nie ma
          znaczenia, czy jedzie sie w kolumnie czy nie. choc nie powiem, mam taka ochote
          jak widze debili, ktorzy wciskaja sie na sile przede mnie, wymuszajac na mnie
          gwaltowne hamowanie. kusi mnie by ich nie wpuscic, ale sie powstrzymuje.
          a co do zjezdzania na pobocze by ulatwic manewr innym - robie to tylko wtedy,
          gdy dobrze widze pobocze. czyli nie przy ograniczonej widocznosci i nie w nocy.
          rowniez nie, jak pobocze oddzielone jest linia ciagla. krew mnie zalewa jak
          widze cwokow wymuszajacych na innych zjazd na pobocze nie zwazajac na warunki
          na drodze.
          jeszcze sie odniose do jednej sprawy - do tych, co sygnalizuja migaczem, ze
          puszczaja. nie raz tacy niby "grzeczni" wystawili mnie na czolowe i musialem
          szybko sie chowac za nimi z powrotem. najczesciej robia tak kierowcy ciezarowek
          i ciagnikow z przyczepami /zwlaszcza oni/
    • Gość: Guitarrus To prawda, ale z drugiej strony... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.06, 23:08
      Opowiem o nieco inne sytuacji: miasto, ograniczenie V do 50 km/h. wieczór,
      droga cienka i pełna dziur. Na liczniku mam już 70km/h i jakis wariat z tyłu
      mnie wyprzedza na ślepo (a jezdnia nie oświetlona) i jak tu takiemu nie
      zredukowac biegu i lekko nie "podciągnąć", coby sie na zawsze przestraszył..
      Tak sie uczy rozumu niektórych. Tak samo jak nie rozumiem innej sytuacjiL: poza
      miastem, dozwolone 90km/h, zima. Jadę już ładnie i tak przekraczając 110 km/h i
      te mnie wariat wyprzedza, majac z tyłyu dziecko w foteliku i trabi, ze na lewym
      pasie ma kawałki lodu zalegajace na trasie i zebym sie dobrze 'przytulił' do
      prawej strony... Oczywiście robię to, ale gratuluję takim kierowcom!
    • Gość: cloclo Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.user.ono.com 21.04.06, 01:42
      Moze nie jezdze wytwornym autem, ale za to z bardzo dobrym stosunkiem mocy do
      wagi 9.7kg/KM trudno osiagalnym przez wiekszosc aut klasy C. Dlatego prawie
      zawsze gdy mnie ktos wyprzedza a juz na pewno na pustej drodze przyspieszam do
      ok 110km/h i patrze co sie bedzie dzialo. Tylko niezwykle zdeterminowani
      pozwalaja sobie na kontynuowanie w takich warunkach. Nie obchodzi mnie to ze
      ktos jezdzi slabym autem lub nie potrafi wyprzedzic odpowiednio szybko. Jesli w
      tak nietaktowny sposob usiluje wyjasnic mi ze jade za wolno nie pozostanie nic
      innego jak zastosowac sie do prosby...
      • Gość: fifka DO cloclo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 10:38

        ""Moze nie jezdze wytwornym autem, ale za to z bardzo dobrym stosunkiem mocy do
        wagi 9.7kg/KM trudno osiagalnym przez wiekszosc aut klasy C. Dlatego prawie
        zawsze gdy mnie ktos wyprzedza a juz na pewno na pustej drodze przyspieszam do
        ok 110km/h i patrze co sie bedzie dzialo. Tylko niezwykle zdeterminowani
        pozwalaja sobie na kontynuowanie w takich warunkach. Nie obchodzi mnie to ze
        ktos jezdzi slabym autem lub nie potrafi wyprzedzic odpowiednio szybko""

        CLOCKO jesteś wyjątkowym burakiem, słowo daję dopiero ty mnie wkurzyłeś!
        Skoro jedziesz z jakąś prędkością , to jest ona dla ciebie w tej chwili
        odpowiednia , do do cholery dlaczego nie dajesz się wyprzedzić??
        Buraków trudno zrozumieć.
        Przez takich jak ty są wypadki/.
      • Gość: 314 KM Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 21.04.06, 15:02
        spokojna droga, mało samochodów, patrzę we wsteczne ... zbliża sie jakiś pajac
        w samochodzie tak na oko ze stosunkiem mocy do wagi 9,7 kg/KM i zaczyna
        przymierzać sie do wyprzedzania ...jedzie jakies 110 km/h ze stresem w
        oczach ... nic myślę sobie "nauczę mośka jeździć i wyprzedzać" ... jak jest już
        równo ze mną naciskam lekko gaz i utrzymuję młotka dokładnie obok siebie, a że
        mam pod maską jakieś 314 KM to przychodzi mi to bez trudu ... młotek
        przyspiesza to i ja przyspieszam, młotek zwalnia to i ja zwalniam, młotek
        zwlania do 40 km/h ja też zwalniam do 40 km/h ... po prostu [-ajacowi nie daję
        zjechać na prawy pas ruchu a że droga jest tylko z jednym pasem ruchu w każdym
        kierunku to w końcu sytuacja robi sie ciekawa ... ubaw po pachy ... z
        naprzeciwka nadjeżdża TIR, niemiłosiernie trąbi i miga swiatłami ... pajac z
        boku dostaje białej piany, prawie sie zatrzymuje ... 15 km/h ... a ja nadal nie
        daję mu zjechać na prawy pas ruchu ... myślę "to się pajacycho nauczy
        wyprzedzać :-)))" ... w końcu młotek musi się ratować zjechaniem do rowu po
        lewej stronie drogi ... ... ja patrzę w lusterko wsteczne, biorę komórkę i
        dzwonię na policję zgłaszając wypadek :-))) ... ... kończę dzień ze
        swiadomością przekazania dobrej nauki jakiemuś pajacowi ...
    • Gość: Pan w Kapelusiku Lekka noga wyprzedzanego (na hamulcu) IP: *.slkc.qwest.net 21.04.06, 05:48
      Bo są i takie sytuacje, jak sobie jadę w kolumnie samochodów, rozsądnie szybko
      (100-120 na autostradzie), a jakiejś mendzie się spieszy i robi sobie slalom. Na
      drodze dwukierunkowej nie miałbym sumienia, ale na autostradzie ani mi się śni
      hamować, żeby takiego wpuszczać, i największa radocha jest wtedy, gdy się
      wpakuje w pułapkę pasa z wolniej jadącymi samochodami.
      • Gość: kot Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 08:04
        dlatego tak jest ,że u nas nikt przepisów drogowych nie egzekwuje .
        Mandat można dostać ale tylko za przekroczenie prędkości . Inne wykroczenia
        nie są egzekwowalne a w szczególności chamstwo na drodze . Bo jak nazwać
        wyprzedzającego jadących w kolumnie , który przepycha się ,żeby zająć jak
        najlepszą pozycję .Z chwilą gdy zajdzie możliwość wyprzedzenia zawalidrogi to
        on wyprzedzi uniemożliwiając często wyprzedzenie pozostałym cierpliwie
        jadącym .Ja prawie wyłącznie przyciskam gaz gdy taki się pcha.A dlaczego
        mam mu umożliwić to pchanie się . W innych sytuacjach kiedy droga przedemną
        jest wolna delikwent wyprzedza mnie bez problemu. A propos jazdy lewym
        pasem.Często na prawym są takie koleiny że strach zmieniać pas .Inna sprawa
        że lewym trzeba wtedy jechać dość szybko.
        • gastmared Re: cieżka noga wyprzedzanego 21.04.06, 17:44
          > dlatego tak jest ,że u nas nikt przepisów drogowych nie egzekwuje .
          > Mandat można dostać ale tylko za przekroczenie prędkości . Inne wykroczenia
          > nie są egzekwowalne a w szczególności chamstwo na drodze .

          To prawda nie zchowanie odległości od samochodu poprzedzajacego, nigdy nie
          skończyło się mandatem.
          Gdybyś zapłacił taki mandat, to nikt nie musiałby się wpychać.
          ZZ
          • juri666 Re: cieżka noga wyprzedzanego 23.04.06, 12:34
            ha ha ha

            zachowanie bezpiecznej odleglosci ma glownie na celu zwiekszenie bezpieczenstwa
            w sytuacji, w ktorej jadacy przed toba gwaltownie hamuje. a nie umozliwnianie
            zajezdzania drogi przez wariatow, ktorzy nie potrafia przewidziec, ze nie zdaza
            wyprzedzic calej kolumny.
            tak powiem co poniektorym... ja jezdze starym, malo wartym samochodem. dla mnie
            strata bylaby znacznie mniejsza niz dla nich... generalnie zapamietajcie jedna
            rzecz - wyprzedza sie wtedy, kiedy pozwalaja na to warunki na drodze. a nie na
            zasadzie "a, tu sobie wyprzedze, potem sie wepchne na chama, bo co mnie
            obchodza inni na drodze. najwyzej ktos sie do rowu wpakuje, ale co mnie to"
      • gastmared Re: cieżka noga wyprzedzanego 21.04.06, 16:44
        > ogolnie polscy kierowcy sa kiepscy , przynajmniej w naszym w kraju,
        uwielbiaja
        > ruch lewostronny i jezdza autostrada 100 km/h na rowno z tirami nawet majac
        > prawy pas wolny, sytuacja sie zmienia gdy Ci sami "kierowcy" wyjezdzaja np do
        > niemiec, tam sprawa wyglada zupełnie inaczej. Dlaczego tak jest nie wiem.
        Bo wiedzą, że wyprzedzać można tylko z lewej strony.
        Bo ma się obowiązek ustąpić drogi szybszemu samochodowi.
        Bo Niemcy wychowują pokazując baranom komórkę i dzwonią po policję jak mu baran
        siedzi na ogonie nie zachowując odległości.
        Opadają im szczęki jak Niemiec zatrzymuje się, aby ich wpuścić do ruchu.
        I sami zaczynają to stosować.
        I tu się chyba mylisz. To nie ci co wyjeżdżają, jeżdżą tak żle, ale ci co nigdy
        nie wyjeżdżali.
        Kierowcę, który wyjeżdża od razu poznać. Jak jest w trakcie wyprzedzania na
        lewym pasie, włączy na chwilę kierunkowskaz lewy, aby pokazać kierowcy z tyłu,
        że jeszcze będzie wyprzedzał kolejny samochód.
        Dojeżdżając na prawym pasie do samochodu jadącego na lewym zjeżdża na lewy pas
        za samochód, aby umożliwić mu zjechanie na prawy.
        Jeżeli nawet jadąc lewym pasem / a mógłby prawym, ale koleiny/, widzi
        zbliżający się z tył samochód na prawym pasie, to zjeżdża na prawy, aby
        kierowca, który będzie go wyprzedzał zrobił to z lewej strony.
        Trochę ich widać, ............. aczkolwiek mało nas jest.
        Pozdrawiam,
        ZZ
    • kardynal_pacelli1 Re: cieżka noga wyprzedzanego 21.04.06, 08:16
      anton napisał(a):
      > powiedzmy Charade a w niej pan w kapelusiku,

      Panowie w kapelusikach to odrębna kategoria kierowców, którzy powinni
      otrzymywać prawa jazdy w kolorze żółtym. Tym bardziej żółte im mniejsze
      możliwości autka i jego właściciela.Najlepsi zaś są są giganci z kapeluszami na
      głowach w takich tygrysach szos jak cieniasy, tica itp.
    • Gość: kuba Re: cieżka noga wyprzedzanego IP: *.srem.net 21.04.06, 08:57
      A ja ostatnio miałem taki przypadek:
      Chciałem wyprzedzić na pustej drodze wlokącego się mercedesa. Niestety w
      momencie rozpoczęcia manewru mercedes przyśpieszył i rozpoczł "zabawę"
      zajżdżając drogę i hamując do 20 - 30 km/h. W środku siedział jakiś łysy
      dresiarz. Zabawa trawała około 5 minut. I co wy na to?