Co zrobić matołowi, żeby się nauczył???

13.04.06, 12:11
Godz. 5:45, 10.IV. nie ważne którego roku, mglisto, mży. Wyprzedzanie ł-UNO-choda, a z przeciwka wyłania się maluch bez świateł... Na szczęście zawczasu oświetlił go samochód, który wyprzedził ł-UNO-choda chwilę wcześniej. Gdyby nie to, to strach powyśleć, co by było.
Sytuacja zdarzyła się memu ojcu jadącemu do roboty. Jak myślicie, co się powinno takim robić?
Osobiście, czasem marzę, by mieć pojazd, w którym nie musiałbym się takich matołów obawiać (KAMAZ? KRAZ? BRDM?)
    • Gość: tolio Przeprosić matołka??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 12:44
      Wyłania się - rozumiem że to obniżenie terenowe w którym świecenie świateł JEST
      ZAWSZE NIEWIDOCZNE!
      Wniosek: jak nie widać to nie znaczy, że nic nie ma!
      Poćwicz.
      pozdr
      • Gość: fragi Re: Przeprosić matołka??? IP: *.zebyd.com.pl 13.04.06, 13:04
        Wbić do głowy, że zabrania się wyprzedzania jeśli nie jest się 100% pewnym tego,
        że droga jest pusta ! Czy woda jest w basenie sprawdzasz też po opuszczeniu
        trampoliny ?
        • emes-nju Re: Przeprosić matołka??? 13.04.06, 15:57
          Klopot w tym, ze jezeli nie widze innego auta bo nie swieci, mam 100% pewnosci, ze nic nie jedzie. Przeciez go nie widze...
      • zgryzliwy1 Re: Przeprosić matołka??? 14.04.06, 04:21
        Gość portalu: tolio napisał(a):

        > Wyłania się - rozumiem że to obniżenie terenowe...

        taaaak, duchy tez sie wylaniaja tylko z "obnizenia terenu" !
      • zbig72 Czytać nie umiecie??? 14.04.06, 09:06
        a ja "wyłania się" rozumiem jako zupełnie prostą drogę na której jest CIEMNO i
        z której to ciemności wyłania się nagle nieoświetlony maluch - gdyby maluch był
        oświetlony byłoby go widać dużo wcześniej

        człowiek zaczął wyprzedzać po upewnieniu się ze nic nie jedzie, bo faktycznie
        nic nie było widać - gdyby maluch był oświetlony byłoby go widać dużo wcześniej
        i wtedy zapewne ten człowiek zrezygnowałby z wyprzedzania...
    • Gość: Mariusz Re: Co zrobić matołowi, żeby się nauczył??? IP: *.NET / *.stella.net.pl 13.04.06, 13:02
      Drogi Ss85 to co opisales nazywa sie niedostosowaniem sie do warunkow
      panujacych na drodze
      tzn Twoj Tatus nie dostosowal...

      popieram to co napisalm kolega wyzej - cwiczyc!
      ja dodalbym jeszcze poczytac kodeks ruchu drogowego
      • emes-nju Co cwiczyc?! 13.04.06, 16:09


        • tomaszek874 intuicje 13.04.06, 19:57
          bo co innego?
          • emes-nju Re: intuicje 14.04.06, 11:33
            tomaszek874 napisał:

            > bo co innego?


            No bo co innego...?

            O 5.45 10 KWIETNIA jest jeszcze ciemno... Ale cwiczenie nigdy nie zaszkodzi :-P
        • Gość: tolio Re: Co cwiczyc?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 21:12
          Wyobraźnię też.
          Z zapadlisk terenowych najpierw wyłania się dach pojazdu, potem szyby, potem
          światła.
          Przystępując w takich warunkach do wyprzedzania zgadzamy się na możliwość
          czołowego spotkania z jadącym z naprzeciwka ale też najechanie z pełną
          prędkością na każdą przeszkodę leżącą na drodze w miejscu niewidocznym.
          Może to też być człowiek.
          pozdr
          • etom Re: Co cwiczyc?! 14.04.06, 04:18
            jakie obnizenie terenu ,jakie zapadlisko !!!
            czytac nie potraficie ?
            • Gość: tolio Re: Co cwiczyc?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.06, 10:08
              Mieszkam w terenie pagórkowatym i dla mnie "wyłania się" znaczy wyjeżdża z
              obniżenia terenowego - a wtedy przy ograniczonej widoczności jego ewentualne
              światła zauważa się zawsze za późno.
              Chyba, żeby światło miał metr nad dachem.
              pozdr
              • etom Re: Co cwiczyc?! 14.04.06, 14:13
                Gość portalu: tolio napisał(a):

                > Mieszkam w terenie pagórkowatym i dla mnie "wyłania się" znaczy wyjeżdża z
                > obniżenia terenowego

                Moze i tak ,ale wystarczy przeczytac tekst autora i widac jak na dloni o
                jakie "wylanianie" chodzi.
                Zreszta to oczywiste ,bo gdyby chodzilo o teren pagorkowaty to by nie mogl miec
                pretensji do tego z przeciwaka ,ze sie zza gorki "wylonil" :-)
          • ss85 Re: Co cwiczyc?! 14.04.06, 15:20
            Oj matoły. Nie wyłonił się z obniżenia terenu, a z ciemności. Droga w tym miejscu jest płaska jak stół. Nauczcie się czytać ze zrozumieniem. A jak ktoś jest jasnowidzem, to nie musi zarabiać jako geodeta (który zresztą tą drogę tyczył 20 lat temu).
        • mariusz-ef Re: Co cwiczyc?! 14.04.06, 11:21
          jak to co - wszystko!
          miesnie, pamiec, technika jazdy, hamowanie w roznych sytuacjach, znajomosc
          kodeksu ruchu drogowego!
          cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc!

          a moze siac siac siac...
          hmmmm - przez was juz nie jestem taki pewien!
          • emes-nju Re: Co cwiczyc?! 14.04.06, 11:36
            mariusz-ef napisał:

            > jak to co - wszystko!
            > miesnie, pamiec, technika jazdy, hamowanie w roznych sytuacjach, znajomosc
            > kodeksu ruchu drogowego!
            > cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc!

            Aaaa. O to Ci chodzi! Cwicze!

            Ale co to ma wspolnego z tym, ze ktos nie zauwazyl nieoswietlonego auta bladym
            switem (o 5.45 rano 10 kwietnia jest dosc ciemno...)?
            • mariusz-ef Re: Co cwiczyc?! 14.04.06, 20:09
              wzrok tez trzeba cwiczyc!
              ze swiatecznym pozdrowieniem!
              ---
              Nie bądź Ojcem Inwestorem! - Bądź bogatszy o 5 groszy
              • emes-nju Re: Co cwiczyc?! 15.04.06, 14:31
                Wzroku nie da sie cwiczyc. Mozna go co najwyzej stracic wypatrujac rzeczy
                niewidocznych.

                Wszystkigo Dobrego!
      • ss85 Re: Co zrobić matołowi, żeby się nauczył??? 14.04.06, 15:16
        O ile mi wiadomo, to gdy jest ciemno (o 5.45 rano jest ciemno), jest ZASRANY OBOWIĄZEK jazdy na światłach. SAM POCZYTAJ KODEKS. Jak mam zielone światło, to też mam prawo oczekiwać, że ci co mają czerwone, nie pojadą.
    • jane14 Re: Co zrobić matołowi, żeby się nauczył??? 14.04.06, 11:06
      Tak wszstko fajnie tylko nikt nie odpowiedział na pytanie ss85 a przytym
      pojawia się mnóstwo wątpliwości bo ss85 napisał:

      > Godz. 5:45, 10.IV. nie ważne którego roku, mglisto, mży.

      Należy dodać, że jest już moze nie super widoczność ale już coś widać. Słońce
      wzejdzie (według mojego kalendarza) za 5 minut.

      > Wyprzedzanie ł-UNO-choda, a z przeciwka wyłania się maluch bez świateł...

      Łunochoda - to dzieje się na ksiezycu.?.. No to może jednak ważne którego roku
      2030 ?

      >Na szczęście zawczasu oświetlił go samochód, który wyprzedził ł-UNO-choda
      chwilę wcześniej.

      Jeśli go oświetlił to znaczy że też oślepił...

      > Sytuacja zdarzyła się memu ojcu jadącemu do roboty. Jak myślicie, co się
      powinno takim robić?

      Mrugnąć światłami, to taki uniwersalny sygnał który przetrwa myśle do 2030.

      > Osobiście, czasem marzę, by mieć pojazd, w którym nie musiałbym się takich
      matołów obawiać (KAMAZ? KRAZ? BRDM?)

      Tak? A jeśli ten matol nie bedzie taki matoł i kupi sobie bazuke zamontuje na
      bagażniku dachowym (taniej a skuteczniej) to co ... BRDM to mało, poza tym jest
      mało zwrotny i widoczność słaba no i prekość maksymalna nie imponująca ...
      Maluch objedzie go dookoła dwa razy zanim sie kapniesz gdzie jest. Odradzam.

      Natomiast doradzam :
      Ojcu - kupić okulary, a przed jazdą brać coś na uspokojenie.
      Tobie, poproś mamę by to ona opowiadała ci bajki na dobranoc, ojciec ma z tym
      wyrażnie problem.
      • Gość: fragi Re: Co zrobić matołowi, żeby się nauczył??? IP: 80.54.253.* 14.04.06, 11:24
        "gdyby maluch był oświetlony byłoby go widać dużo wcześniej". I co z tego ?
        Gdyby miał syrenę to byłoby go słychać wcześniej, a gdyby przed nim jechał pilot
        z chorągiewką to jeszcze wcześniej. Ale nie był. To nie znaczy, że go nie było !
        Masz OBOWIĄZEK upewnić się, że na drodze NICZEGO nie ma, a nie tylko czy nie ma
        świateł ! To jest wielkie niebezpieczeństwo spowodowane modą na palenie świateł,
        wywołujące jak widać mylne wrażenie na niektórych kierowcach że każda przeszkoda
        w ruchu jest oswietlona. A tak nie jest. Mógł przecież "wyłonić się" rowerzysta,
        pozostawiona przyczepa, babcia idąca na grzyby lub masa innych rzeczy. Cwiczyć
        oczywiście wyobraźnię. Jest bardzo potrzebna za kierownicą !
        • ss85 Powtarzam, była 5.45 rano 14.04.06, 15:24
          Od zmierzchu do świtu jest OBOWIĄZEK jazdy na światłach przez cały rok.
          • Gość: fragi Powtarzam brak świateł to nie wolna droga ! IP: *.zebyd.com.pl 14.04.06, 15:27
            Brak świateł w polu widzenia nie oznacza pustej drogi ! Zrozum to wreszcie !
            • Gość: nechcemisielogowac Ale w myśl KD oznacza o tej porze, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.06, 15:42
              nic nie jedzie. Po ciemku pojazd MA być oświetlony, a miejsce pieszych jest na chodniku. Nie sugeruj, że w nocy nie wolno w ogóle wyprzedzać, bo nigdy się nie ma 100% pewności, bo to bzdura. A jak z ciebie taki jasnowidz, to mi powiedz co jutro wypadnie w LOTTO.
              W zasadzie masz rację - nawet nie ma pewności czy dalej jest droga...
              KD jest po to, by go przestrzegali wszyscy, a ty uparcie bronisz tego, który w ogóle się nim nie przejmuje (a tym bardziej własnym bezpieczeństwem). A jakby ktoś mu wylazł pod koła, bo go nie widział, jak nie miał świateł, to czyja byłaby wina? Balcerowicza?
              • emes-nju Re: Ale w myśl KD oznacza o tej porze, że 16.04.06, 14:48
                Gość portalu: nechcemisielogowac napisał(a):

                > nic nie jedzie. Po ciemku pojazd MA być oświetlony, a miejsce pieszych jest
                > na chodniku. Nie sugeruj, że w nocy nie wolno w ogóle wyprzedzać, bo nigdy
                > się nie ma 100% pewności, bo to bzdura.

                Zgoda! Kazdy jadacy ma prawo domniemywac, ze inni jadacy zachowuja choc minimum
                zdrowego rozsadku! Inaczej w ogole nie daloby sie jezdzic.

                > A jakby ktoś mu wylazł pod koła, bo go nie widział, jak nie miał świateł, to
                > czyja byłaby wina? Balcerowicza?

                Bez przesady! Jak zawsze winna bylaby nadmierna lub niedostosowana do warunkow
                predkosc :-P
          • Gość: Słońce Re: Powtarzam, była 5.45 rano IP: *.debniki.sdi.tpnet.pl 14.04.06, 16:18
            Świt zaczyna się na godzinę przed wschodem, a zmierzch kończy godzine po
            zachodzie słońca.
            • Gość: pisanek Re: Powtarzam, była 5.45 rano IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.06, 17:56
              A czy światła mają być od początku świtu czy od końca? Jak chcesz to jeździj na nich od końca zmierzchu do początku świtu. Wesołych Świąt!
    • zlakobieta Re: Co zrobić matołowi, żeby się nauczył??? 15.04.06, 17:33
      Dlaczego tak trudno niektórym jest włączyć światła? Jeszcze nigdy nie zdarzyło
      mi się psioczyć na kogoś z powodu jego wlączonych świateł (oślepiaja tylko w
      nocy), natomiast bardzo często nieoświetlony samochód utrudnia jazdę i stwarza
      niebezpieczeństwo. Czy nikt z was nie wyjeżdżał na przykład z bramy, gdzie po
      lewej rosna załóżmy krzaki, czy inne zarośla? Zapalone światła (równiez w
      dzień) błyskaja między galęziami i nie trzeba za daleko wysuwać "nosa", żeby
      wiedzieć, że coś jedzie. Inna sytuacja - jade w długą trasę, po drodze padał
      deszcz, następnie się przejaśniło ale błoto zabrudzilo mi boczne lusterka. W
      takiej sytuacji widzę w nich TYLKO samochody z włączonymi światłami. Oczywiście
      nie zmieniam pasa zanim się nie upewnię i tak dalej, ale rożnie bywa i
      bezpieczniej jest do cholery upewnić się, że nic nie jedzie, niż upewnić, że
      jedzie w ostatniej chwili.
      Wiem, że szkoda czasu, bo pewnie tych ciemnych i tak nie przekonam ale jakoś
      tak zawsze się nie mogę powstrzymać. Przecież to naprawdę drogo nie kosztuje.
      • Gość: fragi Zła kobieto do okulisty ! IP: *.zebyd.com.pl 17.04.06, 10:43
        I nie siadaj za kierownicą jak nie widzisz nic oprócz reflektora skierowanego w
        oczy. Nie będę zapalał świateł tylko po to aby umozliwić jazdę ślepcom ! Jak się
        na to zgodzimy za chwilę nakażą jazdę z włączonym klaksonem - wtedy nawet jak
        nie widać to będzie słychać. Oczywiście poprawi to bezpieczeństwo i takie tam ...
        A jak będziesz startować zza krzaka nie widzac reflektorów a tam pojedzie
        rowerzysta ? Oczywiście przejedziesz go.
        • zlakobieta Fragi czytaj ze zrozumieniem 17.04.06, 18:31
          Chyba sam masz cos nie tak z oczami, skoro oślepiają Cię samochody jadące w
          dzień na światłach.
          Pewnie jeździsz głównie w dzień i po mieście. W takich warunkach mieć, czy nie
          mieć włączone światla wielkiej róznicy nie robi. Gdybyś poruszał się głównie
          poza miastem w róznych warunkach i robił min. 150km dziennie, to miałbyś inne
          zdanie na ten temat. Nie czarujmy się - bez świateł jeżdżą głównie niedzielni i
          kapelusznicy przemieszczający sie z żoną do sklepu, lub do Castoramy po
          listewki, bo akurat boazeria w przedpokoju odpadła.
          • Gość: fragi Re: Fragi czytaj ze zrozumieniem IP: *.zebyd.com.pl 20.04.06, 16:16
            Nie ma sensu taka dyskusja. NIGDZIE nie napisałem, że światła w dzień mnie
            oślepiają. Nie ma znaczenia gdzie i ile jeżdżę. Nie znam statystyk kto i dokąd
            jedzie bez świateł. Natomiast jak czytam że mam zapalać światła bo ktoś jeździ z
            zachlapanymi lusterkami, obserwuje jezdnię przez krzaki i na tej podstawie
            podejmuje decyzje dotyczace życia i śmierci to mnie krew zalewa. Stwierdziłem,
            że TRUDNIEJ mi zauważyć pieszego czy rowerzystę w powodzi aut na światłach. To
            samo dotyczy pojazdów uprzywilejowanych. Natomiast poza miastem w warunkach
            dobrej przejrzystości powietrza widzę nadjezdżający samochód z kilku kilometrów,
            znacznie wcześniej zanim zobaczę jego światła. Trudniej mi ocenić odległość i
            prędkość samochodu na światłach. W sumie zapalanie świateł w słoneczny dzień
            bardziej przeszkadza niż pomaga. Zupełnie inaczej w warunkach zmniejszonej
            przejrzystości powietrza. Wtedy zawsze należy zapalić światła i robię to.
            Zresztą jest to nakazane przepisem. Na tym kończę polemikę. Jak musisz to się
            odszczekaj.
            • gniewko_syn_ryba Re: Fragi czytaj ze zrozumieniem 20.04.06, 20:25
              Gość portalu: fragi napisał(a):

              > Stwierdziłem,
              > że TRUDNIEJ mi zauważyć pieszego czy rowerzystę w powodzi aut na światłach. To
              > samo dotyczy pojazdów uprzywilejowanych.

              To skorzystaj ze swojej rady i udaj się do okulisty !

              Natomiast poza miastem w warunkach
              > dobrej przejrzystości powietrza widzę nadjezdżający samochód z kilku
              kilometrów, znacznie wcześniej zanim zobaczę jego światła.

              Także w gorący letni słoneczny dzień, gdy powietrze tuż nad asfaltem rozgrzewa
              się bardziej i zniekształca pole widzenia (efekt podobny do fatamorgany) ???...
              Masz taki sokoli wzrok, a nie dostrzegasz pieszych i rowerzystów, gdy w jasny
              dzień jadzie z naprzeciwka samochód na światłach ???!!!...

              Trudniej mi ocenić odległość i
              > prędkość samochodu na światłach. W sumie zapalanie świateł w słoneczny dzień
              > bardziej przeszkadza niż pomaga. Zupełnie inaczej w warunkach zmniejszonej
              > przejrzystości powietrza. Wtedy zawsze należy zapalić światła i robię to.

              Dlaczego więc z takim zapałem bronisz PALANTA, który tego nie zrobił ???
              BTW, mam zdjęcie "nauki jazdy", która w gęstej śnieżycy jechała BEZ ŚWIATEŁ !!!
              może instruktorem był własnie fragi, nie_banalny, czy inny tadeusz ?... Ale
              odkąd kiedyś na autostradzie w nocy i deszczu omal nie wpadłem na "ciemniaka",
              nic mnie już na polskich drogach nie dziwi...
              • Gość: fragi Re: Fragi czytaj ze zrozumieniem IP: *.zebyd.com.pl 20.04.06, 21:30
                Ja go nie bronię. Powinien włączyć światła. Ale mimo to nie należy wyprzedzać
                jeśli nie widzi się drogi na bezpieczną odległość. Kto "wali" na pełnym gazie w
                czarną dziurę bo nie widzi swiateł jest idiotą.
                • gniewko_syn_ryba Re: Fragi czytaj ze zrozumieniem 24.04.06, 15:44
                  Z tego by wynikało, że w nocy w ogóle nie można wyprzedzać bo brak świateł z
                  naprzeciwka nie oznacza, że droga jest wolna, tylko że może jechać jakiś
                  ciemniak... ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja