o ograniczeniu do 50 jeszcze raz

IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 13.01.03, 15:12
Było to dość dawno, ale pamiętam dwa kolejne reportaże na temat wprowadzonego
ogranicznia w W-wie. W jednym eksperci zachwycają się jaki to wspaniały
przepis z tym ograniczniem, jak to wypadkowość zmalała, w drugim wywiady z
kierowcami, którzy mówią, że jeżdżą jak jeżdzili, ze to bez sensu, obserwacje
dziennikarzy potwierdzają to: nikt, nawet radiowozy i straż miejska nie
stosują się do nowych przepisów... Myślę sobie: no ktoś tu mnie robi w
balona! Albo jedni albo drudzy, no bo skoro nikt się nie stosuje to skąd
maleje wypadkowość? I dowiedzialem się parę dni temu: badania wykazały, że po
prowadzeniu ogranicznia średnia prędkość pojazdów na terenie zabudowanym w
Warszawie zmalała z 93 do 89 km/h!!! Przeciez to bezsens! Dla kogo sa te
przepisy! Skoro chodzi o to aby jeżdzić 70-80 km/h po co ustanawia się takie
przepisy. Skoro taka prędkosć jest bezpieczna dlaczego karze się kierowców
jadących z tą prędkością? Po co uczy sie kierowców bimbania sobie z
przepisów?
    • Gość: Edek Re: o ograniczeniu do 50 jeszcze raz IP: *.acn.pl 13.01.03, 20:27
      Odpowiem pytaniem (i odpowiedzią). Na Trasie Toruńskiej w W-wie na dość ostrych
      zakrętach zasadzono znak ogranicznia do 60 km/h. Pytanie: z jaką prędkością
      mozna przejechać przez te zakręty bez zbytniego naprężania się, ale za to
      wewnętrznym pasem? Odpowiedź: na suchym około 110 km/h, na śniegu (wczoraj
      sprawdzałem) około 70 km/h. Po co więc ustawiono to ograniczenie? Czy
      przeprowadzono próby? Czy chodzi tylko o wykazanie się, że dba się o
      bezpieczeństwo? Ten znak powoduje dwie reakcje. Jedni zwalniają i tamują ruch
      na tej przelotowej arterii inni za wszelką cenę starają się ominąć
      zwalniających. Mętlik jest nielichy. Czyli bzdura!!! Ależ nie. Stawiacze znaków
      wiedzą, że mało kto przestrzega ograniczenia na Trasie do 80 km/h. Przyjmują,
      że 60-tki też nie będą przestrzegać, ale zwolnią. I tak właśnie legalizuje się
      nieprzestrzeganie prawa. Podobnie jest z tą 50-tką. Efekt został osiągnięty -
      kierowcy zwolnili do średnio 89 km/h (!). Tym kretynom do głowy nie przychodzi,
      że najpierw trzeba wyegzekwować istniejące 60 km/h, a dopiero potem pomysleć o
      50-tce. A jeszcze przedtem wybudować ekspresowe jezdnie. I to bez ograniczenia
      do 60 km/h jak na Trasie Łazienkowskiej.
      • Gość: młody Re: o ograniczeniu do 50 jeszcze raz IP: *.acn.pl 14.01.03, 00:43
        Gość portalu: Edek napisał(a):

        > Na Trasie Toruńskiej w W-wie na dość ostrych
        > zakrętach zasadzono znak ogranicznia do 60 km/h. Pytanie: z jaką prędkością
        > mozna przejechać przez te zakręty bez zbytniego naprężania się, ale za to
        > wewnętrznym pasem? Odpowiedź: na suchym około 110 km/h, na śniegu (wczoraj
        > sprawdzałem) około 70 km/h. Po co więc ustawiono to ograniczenie?

        nie wiem, też się zastanawiam

        Czy
        > przeprowadzono próby?

        nie, bo w Polsce nie ma w zwyczaju przed postawieniem ograniczenia posiłkować
        się licznymi badaniami w których uwzględniona jest również prędkość średnia
        ogółu kierowców


        Jedni zwalniają i tamują ruch
        > na tej przelotowej arterii inni za wszelką cenę starają się ominąć
        > zwalniających.

        mętlik jest na zakręcie ale akurat ograniczenie do 80 km/h jest bardzo
        sensowne...zauważ że przez tych którzy jeżdżą daleko poza granicą +10, ew. +20
        przy rondzie Zesłańców Syberyjskich tworzą się większe korki...zatruwają
        bardziej środowisko...wcześniej więcej emitują spalin gnając, później
        zmniejszając płynność ruchu



    • qrakki999 50 to nie problem:( 14.01.03, 09:25
      I tak na większości ulic /również warszawskich przelotówek - wspomniana
      toruńska/ stoimy w niemozliwych korkach, albo pełzamy 20 - 30 km/h!

      Myślę, że zwiekszające się z roku na rok korki to również przyczyna spadku
      średniej prędkości kierowców!

      A co do łuków na toruńskiej /również często przeze mnie pokonywanych/ to
      widziałem już tam dwóch speców od szybkiej jazdy - obaj pokazali innym jak
      wygląda podwozie ich aut! Ja zawsze tam zwalniam do 80 bo nie ma sensu
      ryzykowac własnego spektaklu jak i tak potem stoi sie jak wspomniał 'młody'
      przy rondzie zesłańców!

      Zreszta juz dawno zauwazyłem, ze w Wawie pospiech nic nie daje bo kombinujac i
      jadac mozliwie szybko zyskuje na trasie Legionowo - Mokotów góra 5 minut!!! A
      na trasie Słuzew - Dolny Mokotów nic bo i tak zawsze w na Dolnej stoję:)

      pzdr.
      i życzę pustych ulic
      Q.
      • Gość: hip Re: 50 to nie problem:( IP: *.pgi.waw.pl 14.01.03, 10:14
        qrakki999 napisał:

        > I tak na większości ulic /również warszawskich przelotówek - wspomniana
        > toruńska/ stoimy w niemozliwych korkach, albo pełzamy 20 - 30 km/h!
        >
        > Myślę, że zwiekszające się z roku na rok korki to również przyczyna spadku
        > średniej prędkości kierowców!

        hip: Korki są i będą bo sygnalizacja na skrzyżowaniach jest tak ustawiona, że
        pomiędzy nimi często jest pusto a na skrzyżowaniu korek i na 1 zmianie świateł
        przejeżdża 5-6 samochodów, zamiast 20. I dlatego jazda po Warszawie jest
        bardziej "szarpana" w porównaniu z miastami zachodnioeuropejskimi.
        Dołóżmy jeszcze do tego styl jazdy: dupek mając do przejechania 100 m między
        światłami rozpędza się do 100 aby za chwilę hamować do 0. To obsesja i choroba.
        >
        > A co do łuków na toruńskiej /również często przeze mnie pokonywanych/ to
        > widziałem już tam dwóch speców od szybkiej jazdy - obaj pokazali innym jak
        > wygląda podwozie ich aut! Ja zawsze tam zwalniam do 80 bo nie ma sensu
        > ryzykowac własnego spektaklu jak i tak potem stoi sie jak wspomniał 'młody'
        > przy rondzie zesłańców!

        hip: Wytłumacz to stadom gnojów, dla których samochód jest zabawką i dostają
        orgazmu lub moczotoku jak wsiądą do samochodu i znajdą się na szerokiej
        arterii. Niestety, u wielu rozwój intelektualny i emocjonalny zatrzymał się na
        poziomie 12-latka. I nie chce ruszyć.
        >
        > Zreszta juz dawno zauwazyłem, ze w Wawie pospiech nic nie daje bo kombinujac
        i
        > jadac mozliwie szybko zyskuje na trasie Legionowo - Mokotów góra 5 minut!!! A
        > na trasie Słuzew - Dolny Mokotów nic bo i tak zawsze w na Dolnej stoję:)

        hip: Dla wielu sukcesem jest jak będą szybciej niż samochód bezpośrednio przed
        nimi. Znów obsesja i choroba.
        pozdr
    • Gość: Slawek_Poznan Re: o ograniczeniu do 50 jeszcze raz IP: *.proxyplus.cz / 10.142.26.* 14.01.03, 11:54
      Jestem za ograniczaniem prędkości w różnych miejscach do różnych prędkości.
      Wyniki w Warszawie z tego co pamiętam znacznie zmniejszyły ilość śmiertelnych
      wypadków na drodze ! Przecież to bardzo ważne. Osobom, które twierdzą, że te
      przepisy nie są respektowane odpowiem: odrazu Rzymu nie zbudowali. Potrzeba
      troche czasu, zrozumienia pewnych rzeczy i chęci Nas samych byśmy zwolnili
      tempo. Każde ograniczenia przynoszą jakieś skutki. Rzeczywiście nieraz zdarzają
      się martwe przepisy ale przepis ograniczenia prędkości wcale nim nie jest co
      udowadnia praktyka wdrożenia go w Warszawie i jego natychmiastowe(tego
      przepisu) działanie zmniejszeniem ilości śmiertelnych wypadków na drodze.
      Jestem przekonany, iż zastosowanie kilku akcji policji poprzez np: jednodniowe
      zmasowane kontrole - i jej medialny oddzwięk(bardzo istotny) wzbudziło by w
      ludziach "zdjęcie nogi z gazu".
      Jeden z forumowiczów napisał o tym jak to skrzyżowania są zle zaprogramowane
      (przypuszczam, że chodziło o zbyt długi odstęp czasowy między uruchomieniem się
      światła umożliwiającego jazde samochodem z innych pasów ruchu)oraz kierowcy
      ruszają zbyt wolno z pod świateł(przypuszczam, że chodziło ci o równoczesne
      ruszanie wszystkich samochodów - co jest oczywiście nie możliwe, gdyż wraz z
      zwiększającą się prędkością odstęp między kolejnymi autami musi się
      proporcjonalnie zwiększać) przez co miałoby to zmniejszyć przepustowość
      skrzyżowania. Optymalne obliczenia na tych skrzyżowaniach są przeprowadzane na
      średnich prędkościach(nie mówimy tutaj o "inteligentnych sygnalizacjach"
      zastosowanych w Poznaniu) i dlatego odstępy zmiany świateł w czasie "korków
      ulicznych" mogą nam wydawać się z lekka długawe :)
      Przepraszam za chwilowe odejście od tematu :)
      Tak więc spieszmy się powoli i z głową.
      Jestem za wprowadzeniem ograniczenia prędkości, gdyż zmniejsza to ilość
      wypadków śmiertelnych i nietylko na naszych drogach.
      • Gość: hip Re: o ograniczeniu do 50 jeszcze raz IP: *.pgi.waw.pl 14.01.03, 12:15
        Gość portalu: Slawek_Poznan napisał(a):

        > Jestem za ograniczaniem prędkości w różnych miejscach do różnych prędkości.
        > Wyniki w Warszawie z tego co pamiętam znacznie zmniejszyły ilość śmiertelnych
        > wypadków na drodze ! Przecież to bardzo ważne.

        hip: Trzymajmy się faktów. Po wprowadzeniu w Warszawie 50 dużo mówiło się o tym
        w mediach, były liczne i intensywne kontrole policyjne, ludzie przez jakiś czas
        jeździli istotnie wolniej i wtedy rzeczywiście znacznie spadła liczba wypadków
        i kolizji. Potem sytuacja wróciła do "normy" a ilość wypadków wzrosła. Nie
        doszła ona do poziomu sprzed wprowadzenia ograniczenia ale się do tej liczby
        zbliżyła. To normalne bo w całym kraju ostatnio zaobserwowano nieznacznie
        mniejszą liczbę wypadków (głównie śmiertelnych). Problem jest nie w tym aby
        ograniczyć prędkość z 60 do 50 lecz aby wyelimonować ogromną ilość szleńców
        przekraczających w mieście prędkości 90 czy 100. A tego nie zrobiono.

        Osobom, które twierdzą, że te
        > przepisy nie są respektowane odpowiem: odrazu Rzymu nie zbudowali. Potrzeba
        > troche czasu, zrozumienia pewnych rzeczy i chęci Nas samych byśmy zwolnili
        > tempo.

        hip: Trzeba wzmożonych kontroli i kar pieniężnych za łamanie prawa.

        Każde ograniczenia przynoszą jakieś skutki. Rzeczywiście nieraz zdarzają
        > się martwe przepisy ale przepis ograniczenia prędkości wcale nim nie jest co
        > udowadnia praktyka wdrożenia go w Warszawie i jego natychmiastowe(tego
        > przepisu) działanie zmniejszeniem ilości śmiertelnych wypadków na drodze.

        hip: Jak już napisałem było to wynikiem bardzo intensywnych kontroli policji.
        Kierowcy po prostu przez jakiś czas bali się jeździć szybciej (bo kieszeń im
        schudnie - to dowodzi skuteczności kar).

        > Jestem przekonany, iż zastosowanie kilku akcji policji poprzez np:
        jednodniowe
        > zmasowane kontrole - i jej medialny oddzwięk(bardzo istotny) wzbudziło by w
        > ludziach "zdjęcie nogi z gazu".

        hip: Pewnie, że tak.

        > Jeden z forumowiczów napisał o tym jak to skrzyżowania są zle zaprogramowane
        > (przypuszczam, że chodziło o zbyt długi odstęp czasowy między uruchomieniem
        się światła umożliwiającego jazde samochodem z innych pasów ruchu)oraz
        kierowcy
        > ruszają zbyt wolno z pod świateł(przypuszczam, że chodziło ci o równoczesne
        > ruszanie wszystkich samochodów - co jest oczywiście nie możliwe, gdyż wraz z
        > zwiększającą się prędkością odstęp między kolejnymi autami musi się
        > proporcjonalnie zwiększać) przez co miałoby to zmniejszyć przepustowość
        > skrzyżowania. Optymalne obliczenia na tych skrzyżowaniach są przeprowadzane
        na
        > średnich prędkościach(nie mówimy tutaj o "inteligentnych sygnalizacjach"
        > zastosowanych w Poznaniu) i dlatego odstępy zmiany świateł w czasie "korków
        > ulicznych" mogą nam wydawać się z lekka długawe :)

        hip: Chodziło mi o to, że generalnie im częstsze zmiany świateł tym mniejsza
        przepustowość skrzyżowania. Gdyby światło zielone paliło się nie 10 a 20 sekund
        to przepustowość większości skrzyżowań by wzrosła. Inna sprawa to tzw. zielona
        fala dla prędkości 50 na głównych arteriach, która jest na wielu ulicach tylko
        marzeniem.
        pozdr
      • Gość: brat Re: o ograniczeniu do 50 jeszcze raz IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 14.01.03, 12:56
        Gość portalu: Slawek_Poznan napisał(a):
        > Wyniki w Warszawie z tego co pamiętam znacznie zmniejszyły ilość śmiertelnych
        > wypadków na drodze

        -O ile pamiętam po chwilowym zmniejszniu ilość wypadków wzrosła.

        > Jestem za wprowadzeniem ograniczenia prędkości, gdyż zmniejsza to ilość
        > wypadków śmiertelnych i nietylko na naszych drogach.

        Zarówno trasa Toruńska jak i Łazienkowska zostały zaprojektowane jako trasy
        szybkiego ruchu - brak skrzyżowań, przejść dla pieszych, kładki, mostki itp.
        Przez wiele lat stały znaki ograniczenia do 80 k/h. Ale po kolejnych remontach
        i reorganizacjach ustawiono znaki 60 k/h. Dlaczego?
        Dlatego, że konstrukcja i stan techniczny nie gwarantuje bezpiecznej jazdy z
        prędkościami większymi niż 60 k/h.
        Ponadto wprowadzono "niewielkie" zmiany organizacji ruchu stwarzające
        niebezpieczeństwo kolizji.

        I tu chcę podkreślić słowa "organizację ruchu".
        O bazpieczeństwie na drodze nie decyduje tylko kierujący, ale też , a może
        przede wszystkim osoba, instytucja, urząd odpowiedzialny za właściwą
        organizację ruchu drogowego.

        Im więcej samochodów jest na drodze, tym większe prawdopodobieństwo kolizji.
        Ale im wolniej odbywa się ruch na drodze, tym więcej jest samochodów w ruchu.

        spokojnej, bezpiecznej jazdy.
Pełna wersja