Jak reaugujecie w sytuacji

IP: *.wlan.pl 01.06.06, 16:43
Macie zamiar wyprzedzic samochod przed Wami, jestescie w trakcie wykonywania
tego manewru a on nagle przyspiesza i nie mozecie go wyprzedzic. Co robicie
jak reagujecie? Dzis taki idiota sie ze mna "bawil". Jechalem samochodem
dostawczym a ten "dowcipnis" leciwym autem osobowym. Tak mi cisnienie
podniosl, ze mialem ochote zatrzymac go i dac mu po pysku. Niestety uciekl mi.
    • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Jak reaugujecie w sytuacji 01.06.06, 16:50
      Myślę, że najlepszym wyjściem jest bezpiecznie rozwiązać sytuację na drodze
      (niech jedzie w pizdu, za przeproszeniem), ochłonąć, policzyć do 10, powiadomić
      policję, podając namiary auta i kierunek, w którym się udaje - i ruszyc w dalszą
      drogę.

      Nerwy na drodze mogą prowadzć do nieszczęścia, a jako że to Ty się denerwujesz
      (bo chcesz kogoś dogonić, odegrać się, może przemówić do rozumu itp.) - to Ty
      możesz stać się jego sprawcą. Niestety, parę razy niebezpieczne sytuacje
      spowodowane przez świrów drogowych kończyły się z mojej strony właśnie
      niepotrzebnymi nerwami, ściganiem itp - co, po pierwsze - nic nie dało, bo
      takiego kogoś kultury i tak nie nauczysz, nie mówiąc już o rozumie (niektórych
      nawet kasacja własnego samochodu z własnej winy nie uczy) a po drugie - było nie
      bardzo bezpieczne.

      Tylko spokój może nas uratować - niestety, na polskich drogach równie trudno,
      jak o 5000 m prostej, równej drogi bez wybojów, dziur i kolein.
      • ss85 Re: Jak reaugujecie w sytuacji 01.06.06, 16:57
        Dostawczakiem nie powalczysz... ;)
        Nie ma sensu walczyć. Jak się jest na drodze, to są setki ważniejszych rzeczy niż zbędne nerwy.
        Trzeba gościa zwyzywać pod nosem, i poczekać na dogodną okazję do bezpiecznego wyprzedzenia.
    • Gość: na zimno Re: Jak reaugujecie w sytuacji IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.06.06, 16:54
      Abstrachujac od tego, ze wyprzedzany nie powinien zwiekszac sojej predkosci,
      to:
      ja bym Cie puscil tak samo jak puszczam do przodu wszystkich innych
      jezdzcow apokalipsy ( delikatnie powiedziane ) w dostawczych busach,
      aby ich nie miec na widoku.

      Wszyscy prawie bez wyjatku kierowcy samochodow dostawczych choruja bowiem
      na te chorobe ( sraczka - wyprzedzaczka ). Jak by im sie spieszylo do WC.
      No to niech jada, bo inacze sie pos...... w kabinie.




      • ss85 Re: Jak reaugujecie w sytuacji 01.06.06, 17:01
        Z tą sraczką to inna sprawa. Ale zgadzam się, że nie należy utrudniać życia innym. Poza tym lepiej mieć wariata (szczególnie wkurzonego) przed sobą niż za sobą... Ale złośliwe uniemożliwianie wyprzedzenia się jest szczególnym typem chamstwa, głupoty, zakompleksienia i Bóg raczy wiedzieć czego jeszcze.
      • Gość: na zimno Przepraszam za to,iz w ferworze walki z klawiatura IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.06.06, 17:17
        "abstrahujac" napisalem przez "ch" ( czego kurtuazyjnie nikt nie zauwazyl,
        dzieki), a to dlatego, ze palce jakos sie tak same ulozyly, zapewne
        przez odruchowe skojarzenie tego wyrazu z calkiem innym wyrazem,
        ktory zwyklo sie pisac przez "ch", a ktory jest bardzo podobny do
        pewnego stopnia do abstrahujac.
        ( mam nadzieje, ze gdy Redakcja odkryje, co to za wyraz, to mi ten
        post wykasuja).

        Pozdrawiam, abstrahujac, Forumowiczow.

      • tomek854 Re: Jak reaugujecie w sytuacji 01.07.06, 04:00
        > Wszyscy prawie bez wyjatku kierowcy samochodow dostawczych choruja bowiem
        > na te chorobe ( sraczka - wyprzedzaczka ). Jak by im sie spieszylo do WC.
        > No to niech jada, bo inacze sie pos...... w kabinie.
        >

        naprawd jestes taki głupi? Czy tylko trollujesz?
    • mangold Re: Jak reaugujecie w sytuacji 01.06.06, 17:12
      Gość portalu: Kierowca z DW napisał(a):

      > Macie zamiar wyprzedzic samochod przed Wami, jestescie w trakcie wykonywania
      > tego manewru a on nagle przyspiesza i nie mozecie go wyprzedzic. Co robicie
      > jak reagujecie?

      wyciągam broń..od razu stają :-)
    • emes-nju Re: Jak reaugujecie w sytuacji 01.06.06, 17:14
      Jezeli TYLKO przyspieszy, to pol biedy. Zwalnia sie i puszcza chama. Gorzej jest tak, jak kiedys mi sie przytrafilo. Gosc przyspieszyl, ale jak przerwalem wyprzedzanie i zaczalem zwalniac, on tez zaczal. Jak ja szybciej, to on tez, jak ja wolniej, to on tez. I patrzyl sie na mnie ze zlosliwym usmiechem. Odpuscil dokladnie w ostatniej chwili, kiedy juz szukalem miejsca do ucieczki na lewe pobocze przed jadacym PKSem.

      To nie byl tylko cham. To byl BANDYTA i potencjalny samobojca - gdyby nie udalo mi sie za niego wcisnac odbyloby sie sliczne czolowe dokladnie na jego wysokosc. Niestety bylo to w epoce przedkomorkowej...
      • tomek854 Re: Jak reaugujecie w sytuacji 01.07.06, 04:02
        ja mialem kiedys taka sytuację. Zacząłem zjeżdżać do prawej... odruchowo odbił i
        wpadł na swoje szczęscie na szeroki, piaszczysty parking dla tirow...
    • Gość: Piort Re: Jak reaugujecie w sytuacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.06, 17:29
      Może podaj więcej szczegółów, bo jeżeli tam było ograniczenie i on jechał z
      maksymalną dozwoloną prędkością w sznurze samochodów, to wygląda inaczej niż
      gdyby były tylko dwa samochody na pustej szosie. Rozumiem tych, którzy nie
      lubią mieć przed sobą dostawczego, zasłaniającego widok i nieraz smrodzącego
      bardziej niż osobowy. Jeżdżę i takim i osobowym. Gdy jadę furgonem to
      wyprzedzam tylko jadących zdecydowanie wolniej i staram się to robić tak, żeby
      nie hamować im przed nosem. Niewątpliwie facet dał Ci do zrozumienia, że nie
      życzy sobie abyś go wyprzedził. A dla czego?
      • Gość: Qbek Re: Jak reaugujecie w sytuacji IP: 82.160.255.* 02.06.06, 14:28
        Mało która osobówka mnie wyprzedzi jak jadę bez ładunku Iveco 2.8 JTD a i załadowany nie jest zawalidrogą.
      • tomek854 Re: Jak reaugujecie w sytuacji 01.07.06, 04:09
        > Może podaj więcej szczegółów, bo jeżeli tam było ograniczenie i on jechał z
        > maksymalną dozwoloną prędkością w sznurze samochodów, to wygląda inaczej niż
        > gdyby były tylko dwa samochody na pustej szosie.

        jak rozumiem w podanej przez ciebie sytuacji (kiedy widzimy, ze inny przekracza
        dozwoloną prędkośc) wolno wyprzedzanemu zlamać przepisy i samemu przekroczyc
        predkosc, oraz, co bardziej niebezpieczne i rowniez zakazane przez KD,
        przyspiezac w trakwcie bycia wyprzedzanym?

        Rozumiem tych, którzy nie
        > lubią mieć przed sobą dostawczego, zasłaniającego widok i nieraz smrodzącego
        > bardziej niż osobowy.

        Ja nie rozumiem. Jak nie chca miec takiego przed soba, to niech siedza w domu i
        grają w need for speed albo coś. Droga jest dla wszystkich.

        Jeżdżę i takim i osobowym. Gdy jadę furgonem to
        > wyprzedzam tylko jadących zdecydowanie wolniej i staram się to robić tak, żeby
        > nie hamować im przed nosem.

        A ja wyprzedzam także takich jadących nieznacznie wolniej, jeżeli jest to
        możliwe i bezpieczne. Bo jeżeli on sobie jedzie na wakacje 80 i rozgląda sie, a
        ja mam towar do dowiezienia na czas, to oznacza to, ze za godzine bede 10 km
        dalej od celu, niz gdybym go wyprzedzil. I nie obchodzi mnie wtedy, ze przez 2
        minuty, zanim sie od niego oddale to bedzie mial gorsze widoki. Jak chce sobie
        ogladac - niech zwolni jeszcze bardziej.

        Niewątpliwie facet dał Ci do zrozumienia, że nie
        > życzy sobie abyś go wyprzedził. A dla czego?

        Jakby chciał dawać do zrozumienia, to by dawał kierunkowskazami. Ten akurat
        raczej chciał doprowadzić do wypadku.

        Jeżeli będę chcial dać ci do zrozumienia ze cie nie lubie, to bys wolał żebym Ci
        pokazał jezyk, czy zebym ci wbił siekierę w plecy? ;-)
    • callafior Re: Jak reaugujecie w sytuacji 29.06.06, 00:02
      Zrezygnować z manewru i otrąbić pajaca. Szkoda nerwów na kretynów.
    • mejson.e Spokojnie 03.07.06, 09:39
      Po pierwsze trzeba być pewnym, że facet ... naprawdę przyspieszył (?!), bo może
      to być tylko złudzenie spowodowane przeliczeniem się z możliwościami
      przyspieszenia własnego pojazdu a także np. wyjechaniem zza zasłony przed
      wiatrem, jaką robią wyższe samochody, a na różnicę w oporach powietrza niektóre
      dostawczaki są bardzo wrażliwe (np. Lublin z zabudową kontenerową).
      Ale to tylko taki mały żarcik...

      Jeśli wyprzedzany zdecydowanie przyspiesza to ja zdecydowanie hamuję i od razu
      wjeżdżam za niego, by nie dać mu ani czasu ani na złośliwe hamowanie (jak
      opisywał emes-nju), ani satysfakcji z mojego zaskoczenia i przestrachu.

      Żadnych klaksonów ani gestów - spokojnie.
      Adrenalinę oszczędzam na mecze piłkarskie...;-)

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • jane14 Mież siły na zamiary 03.07.06, 13:08
      Zjawisko utrudniania wyprzedzania nie jest chyba nagminne ale się zdarza.
      Wydaje mi się że jak napisał Mejson czesto może być wynikiem przecenienia
      swoich możliwości. Jako jeźdzacy raczej w zgodzie z ograniczeniami bywam
      wyprzedzany przez auta, jak sam oceniam zbyt długo i przy przeciążaniu silnika.
      Czasem muszę takich ratować z opresji zdjeciem nogi z gazu. Kierowcy czesto
      zaczynaja wyprzedzać zniecierpliwieni np. moją jazdą 50/h przez wieś. Ale wieś
      się kończy i ja też zaczynam przyspieszac. Pewnie taki który nie zauważył
      ograniczenia mysli że robię to złośliwie. Pozatym wielu kierowców szczególnie
      młodych zapomina, że duzego kopa daje redukcja biegów nie tylko przed ale takze
      w trakcie wyprzedzania. Auta wtryskowe bardzo rozpieściły kierowców zapominają
      ze aby mieć kopa trzeba mieć troche obrotów.
      • wojtek33 Re: Mież siły na zamiary 03.07.06, 14:41
        jane14 napisała:

        > Czasem muszę takich ratować z opresji zdjeciem nogi z gazu. Kierowcy czesto
        > zaczynaja wyprzedzać zniecierpliwieni np. moją jazdą 50/h przez wieś. Ale wieś
        > się kończy i ja też zaczynam przyspieszac. Pewnie taki który nie zauważył
        > ograniczenia mysli że robię to złośliwie.

        Złośliwie, czy nie, nie masz prawa przyspieszać jeśli ktoś zaczął cię wcześniej
        wyprzedzać. Musisz się ciągnąć tą 50-ką i za wsią aż zgaśnie ostatni migacz w
        lewym lusterku.
        • jane14 Wzgledność oceny sytuacji ... 03.07.06, 15:09
          Kto i kiedy zaczyna, czy ja przyspieszać czy on wyprzedzać. Po zatym SB-ecy nie
          używają kierunkowskazów a dawny obyczaj ostrzegania o zamiarze wyprzedzani
          światłami jest interpretowany powszechnie jako poganianie.
          Ale na poważnie masz rację tylko, że wyprzedzanie bez należytej oceny sytuacji
          (czyli przewidzenia ze ten przed nami bedzie przyspieszał bo kończy się
          ograniczenie) jest głupotą i może wywołąć zdziwienie u jadących normalnie.
          • tiges_wiz Re: Wzgledność oceny sytuacji ... 03.07.06, 15:17
            jane: moze beda z ciebie ludzie ;) nawet podpis zmienilem ;)
          • jane14 Ocena sytuacji specjalnie dla simr1979 03.07.06, 22:52
            Rozumiem że czujesz niedosyt i chcesz koniecznie rozpoczać dyskusje co było
            pierwsze jajo czy kura. Co wiec ważniejsze ?
            Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się
            w szczególności, czy:
            "...ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez
            utrudnienia komukolwiek ruchu"
            Czy też .... "Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie
            wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości "
            Otóz chcemy czy nie ale "ktokolwiek" to też pojazd wyprzedzany a zmuszenie do
            zaprzestania przyspieszania bo ktoś bezmyślnie rozpoczoł manewr na
            zasadzie "byle do przodu" i brakło mu "pary" jest utrudnieniem ruchu.
            • klemens1 Re: Ocena sytuacji specjalnie dla simr1979 04.07.06, 08:51
              > Otóz chcemy czy nie ale "ktokolwiek" to też pojazd wyprzedzany a zmuszenie do
              > zaprzestania przyspieszania bo ktoś bezmyślnie rozpoczoł manewr na
              > zasadzie "byle do przodu" i brakło mu "pary" jest utrudnieniem ruchu.

              Typowy przykład: wjeżdżam na główną z podporządkowanej albo na odwrót (ważne że rozpędzam się od ok. 20 km/h), a jadący za mną jednocześnie decyduje się mnie wyprzedzić. Przyspieszam nie dlatego żeby mu utrudnić wyprzedzanie, tylko dlatego bo chcę jechać 90-100 a nie 20. W takich przypadkach przyspieszam tak jakby go nie było - jeżeli decyduje się na wyprzedzanie wiedząc że naturalne jest że będę przyspieszał, to znaczy że liczy na moc swojego silnika.
              • wojtek33 Re: Ocena sytuacji specjalnie dla simr1979 04.07.06, 09:23
                klemens1 napisał:
                > W takich przypadkach przyspieszam tak jakby
                > go nie było - jeżeli decyduje się na wyprzedzanie wiedząc że naturalne jest że
                > będę przyspieszał, to znaczy że liczy na moc swojego silnika.

                jak by tego nie motywować, to zwykłe sukinsyństwo
                • tiges_wiz Re: Ocena sytuacji specjalnie dla simr1979 04.07.06, 09:30
                  znaczy klemens wyjezdza przed auto, ktore jedzie tak szybko, ze zaczyna
                  wyprzedzanie. hmmm ...
                • jane14 Re: Ocena sytuacji specjalnie dla simr1979 04.07.06, 10:03
                  Przykład klemensa może jest o tyle kontrowersyjny, że może być traktowany jako
                  zajechanie drogi i wymuszenie manewru wyprzedzania. Oczywiście wiele zalezy tu
                  od konkretnej sytuacji.
                  Ale nie zmienia to postaci rzeczy że istotny jest fakt, że wyprzedzający
                  inicjuje cała sytuacje i on ponosi konsekwencje wywołanych nią zagrożeń. O ile
                  wyprzedzajac mamy prawo przypuszczać, że wyprzedzany nie bedzie nam utrudniał
                  tego manewru i nie zacznie przyspieszać w tym celu (bo to jest s...syństwo) o
                  tyle nie mamy prawa oczekiwać że przerwie swój manewr (przyspieszanie) tylko
                  dlatego że wyprzedzamy. Tu jest istota problemu.
                  Czy wyprzedzamy pojazd przyspieszający, czy pojazd przyspiesza, bo jest
                  wyprzedzany. Niby to samo a jednak różnica...
                  • simr1979 Re: Ocena sytuacji specjalnie dla simr1979 06.07.06, 14:46
                    jane14 napisała:


                    (...)
                    > o tyle nie mamy prawa oczekiwać że przerwie swój manewr (przyspieszanie) tylko
                    > dlatego że wyprzedzamy.

                    Owszem, mamy prawo, ponieważ wyprzedzanego zobowiązuje do tego expresis verbis
                    KD.Kropka. Osobiście - wyprzedzając - nie korzystam z tego prawa, ale tylko pod
                    warunkiem, że wyprzedzany rzeczywiście przystąpił do przyśpieszania PRZED
                    rozpoczęciem przeze mnie manewru wyprzedzania. Sytuacja taka jest raczej rzadka
                    - z reguły Kierownik jedzie po prostu zagapiony i/lub zestresowany (nie jest
                    Prezydentem, więc nie mógł niestety odłożyć ad calendas grecas spotkania z
                    kierownicą i pedałami), i dopiero zorientowawszy się, że jest wyprzedzany,
                    postanawia dać jednak odpór...;)
                    Nie stanowi to na ogół zgrożenia, ponieważ Kierownik, o ile w akcie rozpaczy i
                    nienawiści do wyprzedzającego potrafi się jeszcze zmusić do wciśnięcia prawego
                    pedału, o tyle już redukcja z ulubionego przez Kierownika najwyższego biegu choć
                    o jedno przełożenie zdecydowanie przekracza jego możliwości koordynacyjne...;)
                    • jane14 Re: Ocena sytuacji specjalnie dla simr1979 07.07.06, 00:12
                      Rozumujesz w kategoriach rywalizacji a to nie jest dobra perspektywa dla
                      chcących dojechać do celu. Nie pochwalam celowego utrudniania wyprzedzania ale
                      też nie pochwalam bezmyślnego wyprzedzania. Kierownik ma prawo być zagapiony to
                      nie on wyprzedza.
                      PS Gdyby taka była interpretacja przepisu jak mówisz ustawodawca nałozył by na
                      przyspieszającego, przed rozpoczeciem przyspieszania, obowiazek upewnienia się
                      czy nie jest wyprzedzany. Nie sadzisz ?
                • tbernard Re: Ocena sytuacji specjalnie dla simr1979 06.07.06, 15:10
                  > jak by tego nie motywować, to zwykłe sukinsyństwo

                  Chamstwo jest po stronie wyprzedzającego jeśli robi to gdy kończy się obszar
                  zabudowany (lub jest inny naturalny powód przyśpieszania bez względu na to
                  czy jest w oklicy ktoś chcący wyprzedzać czy go nie ma), a często robią to jeszcze przed znakiem kończącym ów obszar. Moim zdaniem przepis powinien
                  takiego manewru zakazywać. Tymczasem musimy to traktować w kategoriach
                  kultury lub jej braku.
      • tiges_wiz Re: Mież siły na zamiary 03.07.06, 14:46
        ja mam wtrysk, silnik wolnossacy, ale maksymalny moment bardzo nisko.
        Przyznam sie ze raz sie zdarzylo, ze gosc zostal z boku i tez po wyjezdzie ze
        wsi, gdzie jechalem sobie powoli. Zazwyczaj jednak staram sie przyspieszac na
        tyle szybko, co by gosc jadacy 80 niezaleznie od warunkow i terenu zabudowanego
        czy jego braku, nie wymyslil mnie wyprzedzac ;). Pozniej jade sobie swoje 90-100
        i moga mnie wyprzedac do woli ;)
        • tbernard Re: Mież siły na zamiary 06.07.06, 15:17
          Właśnie najgorsze są patafiany które w obszarze zabudowanym jak i poza nim jadą
          80, we wsi wyprzedzą a potem blokują komuś jazdę 90-100, a na trasie warunki
          do wyprzedzania są tylko dla kamikaze (sporo łuków, wzniesień z ograniczeniem widoczności).
    • Gość: Jurek Jest na to tylko jeden sposób... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.06, 21:16
      Niestety, sam zauważam, że jest na to tylko jeden sposób - przesiąść się do
      lepszego samochodu. Nie mocniejszego, nie szybciej przyspieszającego - do
      lepszego. Mercedesem E220 CDI (ile to ma, 90 koni, a ile waży?) będzie się Wam
      lepiej wyprzedzało niż 130-konną Skodą Fabią. Dlaczego? Bo większość nawet nie
      będzie próbowało się ścigać z mercedesem. A pokazać, że mój samochód jest
      szybszy od jakiejś tam Skody - to punkt honoru każdego kierowcy jeżdżącym jakimś
      badziewiem.
      • Gość: marek Re: Jest na to tylko jeden sposób... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.07.06, 10:21
        Mercedes E220CDI ma 150KM i 10,1s do setki.

        Nowy Mercedes E220CDI ma 170KM i 8,4s do setki.
    • Gość: mila-fjioli Re: Jak reaugujecie w sytuacji IP: *.chello.pl 03.07.06, 23:41
      dziś walił przedemnie z tablicami DW ***** półciężarówa z baniakiem gazu (ciekły
      azot)
      zachowywał się jak debil na drodze przed przejazdem kolejowym przy szrocie
      pożarowa wa-wa
      dojeżdżał do zdeżaka na styk jechał lewymi kołami za osią jezdni i dawał ognia
      na trzeciego
      moja reakcja - puściłem go szybko bo poco mi taki ogon na samochodzie a jechałem
      z dzieckiem
    • pawro2001 Re: Jak reaugujecie w sytuacji 12.07.06, 13:29
      Ja nie blokuję wyprzedzających, ale uważam za chamstwo wyprzedzanie dostawczym
      na 50 m przed znakiem koniec terenu zabudowanego, gdy jest oczywiste, że zaraz
      bym mu uciekł i jechalibyśmy obaj szybko (każdy na swoje mozliwości) nie
      blokując sie nawzajem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja