Dodaj do ulubionych

Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej...

01.06.06, 21:17
Jechałam dzisiaj ok. 90-100 km/h drogą z Legnicy do Lubina - odcinek kręty,
przez las, podwójna ciągła, z naprzeciwka rządek samochodów, od pobocza
oddziela szeroki biały "porowaty" pas ciągłej powstrzymujący przed
zjeżdżaniem na pobocze. Sytuacja chyba jasna, prawda? Kompletny zakaz
wyprzedzania!
A tu na ogonie siada mi wąsacz w średnim wieku z żoną i bierze się za
wyprzedzanie mimo wszystko - spychając mnie bezczelnie na pobocze! Za nim
dwóch łebków w czerwonym tuningowanym golfie - to samo!
Wybacz, Stefan, ale użyłam klaksonu - jestem w ciąży, a panowie bawią się w
szarżowanie: chcą się zabić, proszę bardzo, ale ja nie chcę!
W Lubinie i tak był korek jak 150 i spotkałam obu delikwentów - pomachałam
debilom, wymownie pukając się w czoło. Wiedzieli, co zrobili, bo żaden nie
odpyskował. Głupio im było.

Jak można być tak bezmyślnym bucem, powiedzcie mi?...
Obserwuj wątek
    • jane14 Re: Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej 02.06.06, 22:15
      Tak płęta bardzo pouczająca choć niestety niektórzy sa oporni na naukę.
      Ale nasuwa sie pewne spostrzezenie. Kiedyś jeszcze pare lat temu byłem
      zwolennikiem zjeżdzania na pobocze o ile oczywiście warunki na to pozwalały.
      Drobne uchybienie w przepisach ale w dobrej wierze... Taka autostrada po
      Polsku. Niestety ten dobry obyczaj jest zbyt często nadużywany prze osoby bez
      wyobrażni jak ten twój wąsacz. Wielu ludzi zgineło już właśnie podczas takich
      manewrów. Daje on złudne poczucie bezpiecznego wyprzedzania na trzeciego tylko
      ze na ten pomysł czesto wpada więcej niż jeden kierowca i nagle na drodze jest
      nie trzech a czterech i niema już gdzie uciekać.
      Nie zjeżdzajcie nigdy na pobocze aby ułatwiać wyprzedzanie. Trzeba o tym
      obyczaju jak najszybciej zapomnieć!
      • pietnacha40 Re: Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej 02.06.06, 22:42
        W Austrii znaki nakazywały zjechać na pobocze i zrobić miejsce. W Polsce są
        drogi,które dają taką możliwość. Moi znajmi zginęli,podczas takiego
        wyprzedzania. Nie wyprzedzam na trzeciego na drodze ze zwykłym, wąskim
        poboczem,ale jak jechałam nad morze,gość się odsuwał i miałam praktycznie cały
        pas dla siebie, nie haczyłam o pas przeciwny, to czemu nie ?
        • jane14 Re: Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej 02.06.06, 23:16
          W Polsce jazda poboczem jest zabroniona, poprostu jest ono przeznaczone dla
          pieszych rowerów ewentualnie zatrzymania. Ale nie o to chodzi...
          Ten manewr można przeprowadzić bezpiecznie jeśli mozesz liczyć na doswiadczenie
          i rozwagę wyprzedzajacego, wyprzedzanego i tych jadących z naprzeciwka. U nas
          niestety zbyt wielu kierowców ma doswiadczenie tylko w dostrzeganiu korzyści i
          bagatelizowaniu zagrożeń.
          Warunkiem koniecznym bezpiecznego wyprzedzenia w ten sposób jest przede
          wszystkim dobra widocznosć na pobocze aby mieć pewnośc że nie pojawi się tam
          pieszy, rower stojące auto czy choćby dziura, no i manewr musi być
          przeprowadzony przy pewności że nie przekroczysz osi jezdni i nikt z
          naprzeciwka tego też nie zrobi.
          Z tym ostatnim bywa róznie ... Lepiej więc zaczekać az z naprzeciwka bedzie
          pusto dobra widocznośc i wyprzedzać "po bożemu" a pobocze zostawić sobie na
          ucieczkę jak jakiś mądry inaczej wali na czołowe z naprzeciwka bo się
          przeliczył albo liczy na to, że skoro jest szerokie pobocze to mu zjedziesz.
          Niestety przy tym nateżeniu ruchu i tym poziomie kierowców tych ucieczek i
          wymuszonych zjazdów jest coraz więcej ...Dawniej to była rzadkośc od czasem
          ktos coś przeoczył, dziś na trasie to NORMA! Przecietnie co kilka kilometrów
          trzeba uciekać przed jakimś wariatem i to niestety nie jego bład, tylko celowe
          działanie! Nie ma wiec zadnej pewności ze gdy ty rozpoczniesz taki manewr nie
          trafisz akurat na takiego.
          Jeśli chcesz wyprzedać upewnij się że nic nie jedzie z naprzeciwka tylko wtedy
          jest pewnosć że nie jedzie też wariat.
        • wojtek33 Re: Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej 03.06.06, 09:00
          pietnacha40 napisała:

          > W Austrii znaki nakazywały zjechać na pobocze i zrobić miejsce.

          Bzdura, nie na pobocze, tylko przypominają Polakom i Czechom o ruchu
          prawostronnym. Tylko że tam nie ma tego durnego malowania, jeśli wszyscy jadą
          przy prawej krawędzi, to mimo podobnej szerokości do naszych dróg z malowanym
          poboczem, na środku jest miejsce do wyprzedzania.
          Widzieliście jeszcze gdzieś poza Polską takie malowanie na obszarze
          niezabudowanym? Obstawiałbym Rosję.
          • kocia_noga Re: Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej 03.06.06, 10:07
            No dobra, ale co zrobić, jak taki buc się pcha?Jesli mnie wyprzedza, to w
            przypadku gdy zderzy się z jadącym z naprzeciwka, mogę być potencjalna ofiarą,
            jeśli mu nie ustąpię.Jesli zajeżdża znaprzeciwka i idzie na czołowe ze mną -
            tak samo.Ktos tu doradzał,żeby nie usuwać się na pobocze.Jasne, nawet wczoraj
            ustąpiłam prawdziwemu mężczyźnie i przy sporej prędkości wjechałam na pobocze
            co mogło się źle dla mnie skończyć, bo nie było utwardzone.
            Co więc robić?
            Nie widze wyjścia, buce terroryzują innych użytkowników drogi.Jedyne co ja
            robię, to modlę się o rychłe spotkanie z drogówką i czasem mam tę
            satysfakcję,że po paru kilometrach widzę palanta zajętego rozmową z
            przesympatycznymi policjantami :)
            • stefan4 Re: Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej 03.06.06, 10:33
              kocia_noga:
              > No dobra, ale co zrobić, jak taki buc się pcha? Jesli mnie wyprzedza, to w
              > przypadku gdy zderzy się z jadącym z naprzeciwka, mogę być potencjalna ofiarą,
              > jeśli mu nie ustąpię.Jesli zajeżdża znaprzeciwka i idzie na czołowe ze mną -
              > tak samo. Ktos tu doradzał,żeby nie usuwać się na pobocze.

              Moim zdaniem, w takich sytuacjach NAJPIERW musisz ustąpić a POTEM możesz
              (powinnaś) zadzwonić na policję
            • jane14 Re: Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej 03.06.06, 14:13
              No cóz rada Stefana jest jak najbardziej słuszna, uciekać trzeba ale ...
              Jeśli ktoś powoduje zagrożenie to klakson i długie światła to jedyne co
              pozostaje zarówno dla ostrzeżenia jego i innych że jest niebezpieczeństwo jak i
              dla wyrażenia swej dezaprobaty dla takich zachowań. Efekt bardziej
              psychologiczny ale moze się wku... i padnie na zawał zanim kogoś zabije ? No to
              może trochę nie po chrześcijańsku ...
              Ale przede wszystkim nie inicjujmy sami tych manewrów. Absolutnie proszę
              nadgorliwych kierowców aby nie zjeżdzali na pobocze. Zwyczajowo dziekuje za ten
              manewr (dobre chęci trzeba doceniać) ale wyprzedzał bedę dopiero jak z
              naprzeciwka będzie pusto.
              Jeśli ktoś siada nam na zderzak i próbuje wymusić taki zjazd olewajmy to,
              zwalniajmy, oczywiscie płynnie, do predkości takiej aby odstep który on
              zachowuje był bezpieczny. Jeśli zależy mu bardzo na wyprzedzeniu to ułatwi mu
              ten manewr. Jeśli bedzie szalał, próbował zajeżdzać droge i spychać na pobocze
              im wolniej bedziemy jechać tym lepiej dla nas.
              Niestety takie czasy, że oprócz gołoledzi, sniegu, kiepskich nawierzchni
              najwiekszą zmorą naszych dróg stali się inni kierowcy !
              A telefon na policje nie wiem, nie praktykowałem, ale działa podobno w
              Szwecji...
              • dorianne.gray Re: Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej 03.06.06, 20:57
                Czasem nie da się uniemożliwić takiego niebezpiecznego manewru - ci "moi" dwaj
                łosie szli jak przecinaki i kompletnie nie interesowała ich moja reakcja. Po
                prostu widziałam, jak siedzą mi na ogonie tuż przy zderzaku, potem ich nagle
                przestałam widzieć, bo już znaleźli się w martwym polu i nagle zorientowałam
                się, że są z lewej i muszę uciekać... Bez komentarza...
                Żałuję w sumie, że nie zadzwoniłam na policję, ale jakoś nie wierzę w
                skuteczność takiego działania...
                    • franki8 Re: Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej 03.06.06, 22:04
                      Piraci drogowi na ogół wychodzą z założenia, że nikt nie zechce narażać swojego
                      samochodu, a przy większych prędkościach zdrowia/życia. Jeśli więc okażemy
                      pewną determinację - wymiękną, bo też nie chcą zniszczyć swoich "wypasionych"
                      fur. Na mnie się często nacinają, bo jeżdżę autem które nie wygląda agresywnie
                      i nie rzuca się w oczy (czarne Volvo S 80) ale swoje potrafi (210 KM). Wtedy
                      odstępują, bo chyba myślą że trafili na jakiegoś psychola, ktoremu nie żal
                      drogiego samochodu.
                        • franki8 Re: Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej 03.06.06, 22:40
                          W Polsce - za wiele. Jeśli ktoś w końcu Twój samochód rozmaże, to i tak nie
                          będzie czuł się winny, bo: złe drogi; drzewa przy złych drogach; inni
                          uczestnicy ruchu jeżdżący zbyt wolno, czyli zakłócający płynność; policja nie
                          zajmuje się tym czym powinna; ograniczenia prędkości są dla debili itp. itp.
                          Nie licz na myślenie współużytkowników dróg. Staraj się myśleć za siebie i za
                          nich.
                            • franki8 Re: Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej 03.06.06, 22:56
                              Nie proponuję zachowań na poziomie kretyna ze stuningowanego Golfa II. Po
                              prostu - Ciebie to oczywiście nie powinno dotyczyć, jesteś użytkownikiem drogi
                              pod specjalną ochroną - jeżdżąc z rozsądnymi prędkościami staram się - jeśli
                              mogę - nie ułatwiać życia kretynom. Każdy, kto grzecznie im ustępuje, czasem
                              narażając siebie lub innych (spychanie na pobocze), utwierdza takiego wała w
                              przekonaniu, że jest świetny i tak właśnie być powinno - on tnie środkiem, a
                              reszta pryska. Otóż czasami nie pryskam. Jeżdżę od 25 lat, trochę potrafię i
                              zapewniam Cię, że przewiduję sytuacje, w których zmuszenie kretyna do
                              rezygnacji z wyprzedzania może pozwolić na uniknięcie wypadku. A tak w ogóle,
                              to szczerze Ci doradzam zapinanie pasów!!! Muszą być tylko odpowiednio ułożone.
                • jane14 NIE Uniemożliwiać !!! 03.06.06, 23:01
                  Nie ułatwiać, to duża róznica, poprostu uniemożliwianie to eskalacja zagrożenia
                  ale w twoim wypadku było z twej strony OK.

                  "Wybacz, Stefan, ale użyłam klaksonu - ....pomachałam
                  debilom, wymownie pukając się w czoło. Wiedzieli, co zrobili, bo żaden nie
                  odpyskował. Głupio im było."

                  I to chodzi !!!
          • stefan4 Re: Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej 05.06.06, 01:33
            wojtek33:
            > Tylko że tam nie ma tego durnego malowania, jeśli wszyscy jadą przy prawej
            > krawędzi, to mimo podobnej szerokości do naszych dróg z malowanym poboczem, na
            > środku jest miejsce do wyprzedzania. Widzieliście jeszcze gdzieś poza Polską
            > takie malowanie na obszarze niezabudowanym?

            Kiedyś (dawno) w Polsce też malowano drogi w trzy pasy: jeden w jedną stronę,
            drugi w drugą, a ten środkowy do wyprzedzania. Ale to powodowało wypadki, bo
            zawsze znajdowało się mnóstwo szybkich a bezpiecznych, którzy kursowali stale
            tym środkowym pasem, bo przecież wyprzedzanie to oni a nie ich, i zderzali się
            czołowo z takimi samymi demonami prędkości z przeciwka. Potem więc zlikwidowano
            ten pas a za to stworzono pobocza.

            To, że jakiś pomysł jest sensowny w Austrii, Czechach czy innych krajach o mniej
            ułańskich tradycjach, to jeszcze wcale nie znaczy, że sprawdzi się w Polsce.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • jane14 Re: Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej 05.06.06, 08:51
              No właśnie ... były kiedyś takie pasy u nas na drogach. Ale widzę że sa
              likwidowane przy okazji remontów. Problem w tym, że inteligientni inaczej,
              zapominali że one są do bezpiecznego wyprzedzania a nie do szarżowania.
              Ciekawe dlaczego tak mało osób bierze sobie do serca, że wyprzedzanie jest
              manewrem niebezpiecznym i nalezy wyprzedzać tylko zdecydowanie wolniej jadących
              a nie wszystkich jak leci ? I to dotyczy wszystkich konfiguracji pasów łacznie
              z drogami dwujezdniowymi.
              Co jest takiego wku.... w widoku zderzaka poprzedzajacego auta ?
              Przecież one nie są czerwone (no czasami).
              Ja np. bardzo lubie jeździć za kimś (oczywiście w rozsadnej odległości). Jak
              znajde sobie taką "ofiarę" w miare płynnie jadącego i w granicach rozsadnych
              predkości to w zasadzie on odwala za mnie całą robotę na drodze. On wypatruje
              zagrożeń a ja tylko jego świateł.
              Szczególnie dobry jest TIR jak jedzie w miarę szybko. Jemu nikt nie wymusi
              pierwszeństwa. Tylko ze TIRy boją sie aut jadących za długo za nimi i zwalniają
              jak się do nich przykleisz, no ale to już z innej dziedziny zagrożeń ...
    • Gość: prawdziwy tebe Re: Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.06, 10:53

      > W Lubinie i tak był korek jak 150 i spotkałam obu delikwentów - pomachałam
      > debilom, wymownie pukając się w czoło. Wiedzieli, co zrobili, bo żaden nie
      > odpyskował. Głupio im było.

      a skad wiedzialas, ze bedzie korek jak 150??
      i skad niby wszyscy maja wiedziec, gdzie sa korki, kiedy szlabany pozamykaja i kiedy sie zmieni swiatlo??

      wiec troszke pokory moze??
      • if_ona Re: Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej 05.06.06, 19:49
        Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):


        > a skad wiedzialas, ze bedzie korek jak 150??


        Ja wiem, że od tygodnia przy wjeździe do Lubina są CODZIENNIE korki, bo
        wyłaczono 2 pasy w kierunku Wrocławia i objazd jest ..


        A 30 maja na drodze Lubin-Legnica przez buców zginął człowiek
        www.lubin.pl/?exid=34033
      • dorianne.gray Re: Wyprzedzili na trzeciego na podwójnej ciągłej 05.06.06, 23:29
        Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

        >
        > a skad wiedzialas, ze bedzie korek jak 150??
        > i skad niby wszyscy maja wiedziec, gdzie sa korki, kiedy szlabany pozamykaja
        i
        > kiedy sie zmieni swiatlo??
        >
        > wiec troszke pokory moze??

        A gdzie ja napisałam, że wiedziałam, że będzie korek?... Coś umknęło mojej
        uwadze?
        Wręcz przeciwnie, nie wiedziałam, jasnowidzem nie jestem.
        A dzięki temu, że był, mogłam pokazać obu kretynom, co o nich myślę. I przy
        okazji wyszło na to, że chociaż tak im się śpieszyło, że byli gotowi zepchnąć
        mnie do rowu, to i tak koniec końców zostawiłam ich za plecami. Złośliwość
        losu, co nie?

        Co do pokory - w związku z czym mam być pokorna? W związku z tym, że mnie nie
        zabili i powinnam cieszyć się, że żyję?...
        • Gość: prawdziwy tebe dno... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.06, 14:29

          nie wiedzialas, ze bedzie korek...

          a teraz powiedz, skad masz pewnosc, ze miedzy momentem, jak cie wyprzedzili,
          a momentem, jak ich obrazilas, to oni nie zrobili sobie postoju, nie dotlenili,
          nie zjedli czegos w przydroznej knajpie.

          slucham.

          co do pokory - na to juz odpowiedzialem, nie bede 100 razy strzepil klawiatury,
          zeby z osobna odpowiadac kazdej blondynece bez wyobrazni, takiej ty.
          • franki8 Re: dno... 06.06.06, 15:16
            Kolego, o co tobie tak naprawdę chodzi? O to że dorianne ośmieliła się dojechać
            do miasta w tym samym czasie co dynamiczni czy o jej gest wymowny, a moim
            zdaniem bardzo łagodny.
            • zbig72 Re: dno... 06.06.06, 15:45
              daj spokój - gościu mysli ze ulica jest tylko dla niego - pewnie uważa się za
              "miszcza" wielu takich jest na naszych drogach, na szczęście selekcja naturalna
              czyni swoje i w końcu wyprzedzanie na trzeciego, przed wzniesieniem, spychanie
              innych na obocze albo mruganie długimi (bo królowi się spieszy) kończy się dla
              nich na drzewie (oby tylko nikogo przy okazji nie uszkodzali a za jakiś czas
              będzie ok)

              obejrzyj film o bandycie-kierowcy TIR-a (jest w jednym z wątków poniżej) a otem
              uśiwadom sobie że "prawdziwy tebe" popiera styl jazdy tego szajbusa a będziesz
              wiedzał z kim masz doczynienia

              nie ma większej satysfakcji niż taki skaczący między pasami, który w końcu
              trafia na jakiś autobus, żuka, zwężenie itp. przed sobą i potem stoi bałwan i
              nikt go nie chce wpuścić :)))
              albo jak mnie taki ostatnio na drodze do Lublina mrygał spychał na pobocze (po
              którym cochwila szli ludzie) bo ośmieliłem się jechać 110 a on chciał szybciej -
              w końcu mnie wyprzedził (na trzeciego) ale po paru kilometrach ja wyprzedziłem
              jego - stał na radarze :)))))
          • dorianne.gray Re: dno... 06.06.06, 20:43
            Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

            >
            > nie wiedzialas, ze bedzie korek...
            >
            > a teraz powiedz, skad masz pewnosc, ze miedzy momentem, jak cie wyprzedzili,
            > a momentem, jak ich obrazilas, to oni nie zrobili sobie postoju, nie
            dotlenili,
            > nie zjedli czegos w przydroznej knajpie.
            >
            > slucham.

            Tak, w ciągu 10-15 kilometrów, obaj na raz, niezależnie od siebie... ;)
            Zresztą, jakie to ma znaczenie? Na czym ty się tutaj skupiasz?... Bo sednem
            sprawy jest to, że panowie stworzyli zagrożenie na drodze, a nie to, że ich
            potem przypadkowo ponownie spotkałam :)

            >
            > co do pokory - na to juz odpowiedzialem, nie bede 100 razy strzepil
            klawiatury,
            > zeby z osobna odpowiadac kazdej blondynece bez wyobrazni, takiej ty.

            Zaczynam podejrzewać, że byłeś kierowcą jednego z tych aut ;) Tylko
            pozazdrościć takiej "wyobraźni" ;)

            Jestem brunetką (zonk!) ;)
    • Gość: CoCo Ale osochozzzi? IP: *.rev.pro-internet.pl 08.06.06, 14:42
      Wyprzedzili, spotkaliscie sie pozniej w korku. Ergo: jechali bezpiecznie, zyja,
      nikomu nic sie nie stalo.

      Powiedz mi jedno: noc, okolo godziny 2, dojezdzasz do skrzyzowania z wlaczona
      sygnalizacja swietlna. Doskonala widocznosc, znasz teren. W zasiegu wzroku z
      przodu, tylu, boku nie ma nikogo. Stoisz na czerwonym czy masz "w dupie paragrafy"?

      Ja zawsze opcja 2. Wybacz, ale wiem lepiej od swiatel kiedy moge jechac w takiej
      sytuacji.
              • mejson.e Re: Ale osochozzzi? 08.06.06, 19:13
                Gość portalu: CoCo napisał(a):

                "W imie czego mam na nim stac? Bezpieczenstwa? Nie ma zadnego niebezpieczenstwa
                w przejechaniu."

                Chyba, że patrol ukryty w cieniu...

                Prawo to prawo - albo się do niego stosujemy wszyscy albo odstawiamy na bok i
                panują zasady dżungli.

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                  • franki8 Re: Ale osochozzzi? 08.06.06, 19:32
                    To na takim "warunkowym czerwonym" kiedyś pi***nie cię TIR. On będzie miał 100%
                    pewności + zielone światło. Będzie lepszy. W jakim kolorze karawan sobie
                    życzysz?
                      • stefan4 Re: Ale osochozzzi? 08.06.06, 19:55
                        CoCo:
                        > Yhy, meteoryt predzej. Pojawi sie wg Ciebie z innego wymiaru?
                        >
                        > Pisze: znam teren, wiem, ze widocznosc jest pelna.

                        Kumpel kiedyś przejeżdżał przez świetnie sobie znane skrzyżowanie. W zasięgu
                        wzroku był tylko jeden pojazd a kumpel wiedział, że na tym skrzyżowaniu nie ma
                        żadnych zakamarków, skąd coś jeszcze mogłoby wyjechać. Zatrzymał się na
                        momencik, przepuścił tego jedynego widocznego i w momencie, gdy puszczał
                        sprzęgło... zobaczył, jak przed samym samochodem gramoli się pijak opierając się
                        rekami o jego maskę. Kiedy i którędy wypełzł, i jak zwalił się przed koła
                        kumpla, tego nikt nie wie. Na szczęście na czas zaczął wstawać, inaczej kumpel
                        po prostu by ruszył, bo samochody tak są skonstruowane, że kierowca nie widzi,
                        co leży bezpośrednio przed jego kołami.

                        Kumpel nie złamał wtedy żadnego przepisu, więc w razie czego może by jakoś
                        przekonał sąd. Ale gdyby rozjechał człowieka, choćby i pijanego, olewając
                        czerwone światło, to chyba rozwaliłoby mu to karierę, nie uważasz?

                        Jeśli MUSISZ łamać prawo, bo Twoja ułańska fantazja nie znosi zasad świata
                        cywilizowanego, to przynajmniej bardzo intensywnie ćwicz wyobraźnię. Wyobrażaj
                        sobie najbardziej fantastyczne możliwości, że coś pójdzie nie według planu. A
                        kiedy w końcu dopadnie Cię ta kompletna niemozliwość, której akurat nie
                        przewidziałeś, to się chociaż nie dziw.

                        - Stefan

                        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                        • mejson.e Wyobraźnia 08.06.06, 20:05
                          stefan4 napisał:

                          "w momencie, gdy puszczał sprzęgło... zobaczył, jak przed samym samochodem
                          gramoli się pijak opierając się rekami o jego maskę. Kiedy i którędy wypełzł, i
                          jak zwalił się przed koła kumpla, tego nikt nie wie. Na szczęście na czas
                          zaczął wstawać, inaczej kumpel po prostu by ruszył, bo samochody tak są
                          skonstruowane, że kierowca nie widzi, co leży bezpośrednio przed jego kołami."

                          O ja nie mogę!
                          Koszmar!

                          Tego bym sobie nie wyobraził...

                          Pozdrawiam,
                          Mejson
                          --
                          Automobil
                          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                            • stefan4 Re: Wyobraźnia 09.06.06, 17:48
                              CoCo:
                              > To sa przypadki, ktorych sie nie da przewidziec. To jakbym jezdzil bojac sie,
                              > ze ktos wystawi glowe ze studzienki sciekowej, gdy ja bede przejezdzal nad nia
                              > i aby jezdzic bezpiecznie bede omijal studzienki.

                              Nie musisz przypadku przewidzieć, żeby go uniknąć. Właśnie do tego są przepisy.

                              Widzisz, jak kiedyś będę zmuszony wyleźć ze studzienki ściekowej na środku
                              jezdni, to jak myślisz, kiedy to zrobię? Otóż ja WIEM, że na górze jeżdżą
                              samochody, więc wygramolę się wtedy, gdy będziesz miał czerwone. Nie musisz
                              przewidzieć, że akurat będę wyłaził; mnie wystarczy, żebyś zastosował się do
                              przepisu, bez kombinowania.

                              Jeśli wystawię łeb ze studzienki, kiedy masz zielone, to ja będę winien
                              wypadkowi. Jeśli wystawię łeb ze studzienki, kiedy masz czerwone, a Ty mnie
                              trafisz, to Ty będziesz winny. Na czerwonym się nie jeździ i ja miałem prawo
                              oczekiwać, że Ty się do tego zastosujesz. Gdyby mój kumpel rozjechał tamtego
                              pijaka mając zielone, to wina byłaby po stronie pijaka. Gdyby rozjechał go na
                              czerwonym, to byłaby wina kumpla, bo na czerwonym miał stać a do wypadku doszło
                              dlatego, że ruszył. To, że nie mógł widzieć pod samymi kołami, nie jest
                              usprawiedliwieniem, miał stać i już. Mogę ew. zgodzić się na współwinę, bo
                              pijak też nie powinien tam leżeć. Nie wiem tylko, czy sumienie kumpla byłoby
                              równie wyrozumiałe co ja, gdyby trochę popatrzył na zakrwawione ciało drżące w
                              agonii.

                              Ludzki rozum jest za słaby, żeby właściwie reagować na WSZYSTKIE dziwne
                              sytuacje, które mogą się przydarzyć. Ludzkie zmysły są za wolne do
                              kontrolowania rzeczywistości współczesnego ruchu drogowego. Ale i rozumu i
                              zmysłów wystarczy, żeby kontrolować trzymanie się umówionych zasad. Jeśli więc
                              tego nie robisz, to ZMNIEJSZASZ ZAPAS BEZPIECZEŃSTWA na drodze. To tak, jakbyś
                              na własną rękę wybijał okno w ścianie nośnej domu bez konsultacji z architektem.
                              No bo cóż takie małe okno może zrobić takiemu wielkiemu budynkowi?...

                              Na czerwone nie należy wjeżdżać nie dlatego, żeby ta długość fal świetlnych
                              niekorzystnie wpływała na pierdziawkę lub na jej poganiacza. Tylko dlatego, że
                              w interesie zapasu bezpieczeństwa Ty i ja powinniśmy działać w sposób zgodny. A
                              najprościej to osiągnąć stosując się do jakiejś z góry umówionej zasady, którą
                              Ty dobrze znasz i ja dobrze znam. Np. do takiej, że jak któryś ma czerwone, to
                              stoi.

                              - Stefan

                              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                              • Gość: prawdziwy tebe Re: Wyobraźnia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.06, 12:11
                                > Widzisz, jak kiedyś będę zmuszony wyleźć ze studzienki ściekowej na środku
                                > jezdni, to jak myślisz, kiedy to zrobię? Otóż ja WIEM, że na górze jeżdżą
                                > samochody, więc wygramolę się wtedy, gdy będziesz miał czerwone. Nie musisz
                                > przewidzieć, że akurat będę wyłaził; mnie wystarczy, żebyś zastosował się do
                                > przepisu, bez kombinowania.

                                no jasne, ty siedzac w ciemnej dziurze zatkanej klapa bedziesz wiedzial,
                                jakie jest swiatlo na powierzchni. no i jaka jest w ogole pewnosc, ze bedziesz trzezwy? bo kapke wyzej pisales cos o pijaku, a pijak raczej przepisy ma w
                                glebokim powazaniu...
                        • Gość: CoCo Re: Ale osochozzzi? IP: *.rev.pro-internet.pl 08.06.06, 20:06
                          Opisany przypadek to slynny problem z "zielona strzalka" - upewniasz sie czy nic
                          nie jedzie, czy nikt nie idzie, spogladasz ostatni raz w ktoras ze stron... a tu
                          niespodzianka:-D

                          Ten pijak rownie dobrze moglby sie wytoczyc zza smietnika przy drodze i kumpel
                          jadac przepisowo 40 km/h i tak zabilby go...
      • dorianne.gray Re: Ale osochozzzi? 08.06.06, 19:40
        Gość portalu: CoCo napisał(a):

        > Wyprzedzili, spotkaliscie sie pozniej w korku. Ergo: jechali bezpiecznie,
        zyja,
        > nikomu nic sie nie stalo.

        Pozwól, że z tym stwierdzeniem "jechali bezpiecznie" jednak się nie zgodzę. Ja
        się czułam zagrożona, kiedy nagle musiałam przed nimi na pobocze uciekać.
        Gdybym była niedoświadczonym kierowcą lub gdyby na poboczu był
        rowerzysta/pieszy/zepsuty samochód, mogłoby się to źle skończyć, a wtedy
        jednak "coś by się komuś stało", prawda?

        > Powiedz mi jedno: noc, okolo godziny 2, dojezdzasz do skrzyzowania z wlaczona
        > sygnalizacja swietlna. Doskonala widocznosc, znasz teren. W zasiegu wzroku z
        > przodu, tylu, boku nie ma nikogo. Stoisz na czerwonym czy masz "w dupie
        paragra
        > fy"?

        Stoję na czerwonym. Tak sobie coś z kursu na prawko przypominam i majaczy mi w
        głowie, że czerwone światło nakazuje zatrzymać się i poczekać, aż będzie
        zielone... Chyba że przez te 12 lat aż tak wiele się w kodeksie drogowym
        zmieniło...

        > Ja zawsze opcja 2. Wybacz, ale wiem lepiej od swiatel kiedy moge jechac w
        takie
        > j
        > sytuacji.

        Ja jeżdżę bezpiecznie i staram się nie być jajkiem mądrzejszym od kury.
        Przepisy drogowe są po to, żeby różne sytuacje na drodze były bardziej
        przewidywalne - choć jak widać na Twoim przykładzie stosowanie zasady
        ograniczonego zaufania to podstawa! :)
        • Gość: CoCo Re: Ale osochozzzi? IP: *.rev.pro-internet.pl 08.06.06, 19:45
          Wyprzedzanie na zakrecie to istotnie kretynizm, jednak sprecyzuj to ze
          spychaniem na pobocze. Jak to przebiegalo?

          Przepisy sie nie zmienily, niemniej jaka jest celowosc stania na czerwonym przy
          100% pewnosci o braku innych uczestnikow ruchu w promieniu wieluset metrow?

          Przepisy drogowe sa bardzo wazne, jednak gdy np. jadac 40 na ograniczeniu do 40
          wypadniesz z drogi bo byla oblodzona okaze sie, ze przepisy to nie wszystko.
          • franki8 Re: Ale osochozzzi? 08.06.06, 19:48
            Eee tam - według twojej logiki, jeżeli zakręt jest widoczny i dobrze go znasz -
            to przecież możesz ciąć. A jaki chcesz wieniec - kwiaty, kolor, co na szarfie
            napisać?
            • Gość: CoCo Re: Ale osochozzzi? IP: *.rev.pro-internet.pl 08.06.06, 19:51
              Jezeli zakret jest "przejrzysty" co zdarza sie przy jednym na milion to istotnie
              ok. Ale jak juz pisalem, w wiekszosci przyoadjiw wyprzedzanie na zakrecie jest
              niezbyt bezpieczne.

              Co do wienca etc.: gdy zajdzie potrzeba cokolwiek wybierzesz bedzie dobre, dla
              mnie nie bedzie to juz stanowilo problemu;-)
          • dorianne.gray Re: Ale osochozzzi? 08.06.06, 20:01
            Gość portalu: CoCo napisał(a):

            > Wyprzedzanie na zakrecie to istotnie kretynizm, jednak sprecyzuj to ze
            > spychaniem na pobocze. Jak to przebiegalo?

            A czego nie rozumiesz? 1. Kręta droga 2. Las, a więc ograniczona widoczność
            tego, co za zakrętem 3. Tłoczno 4. Podwójna ciągła linia przez całą długość
            trasy 5. Od pobocza oddziela szeeeeerooooki pas perforowanej farby, który przy
            najechaniu na niego stwarza dodatkowe atrakcje w postaci efektów dźwiękowych i
            drgania w całym aucie.
            Nadal twierdzisz, że sytuacja była stworzona do wyprzedzania?...
            A jednak panowie postanowili wyprzedzić, wiedząc, że nie będę miała wyjścia
            innego, jak tylko uciec na owo "odgrodzone" specjalnym pasem pobocze, bo
            przecież z naprzeciwka jechał rząd samochodów i ci kretyni (demony prędkości)
            muszą się gdzieś zmieścić (a lepiej, żeby nie mieścili się na moim lewym boku,
            prawda?).

            > Przepisy sie nie zmienily, niemniej jaka jest celowosc stania na czerwonym
            przy
            > 100% pewnosci o braku innych uczestnikow ruchu w promieniu wieluset metrow?

            Zachowanie na drodze zgodne z przepisami o ruchu drogowym. Po coś te przepisy
            są.

            > Przepisy drogowe sa bardzo wazne, jednak gdy np. jadac 40 na ograniczeniu do
            4
            > 0
            > wypadniesz z drogi bo byla oblodzona okaze sie, ze przepisy to nie wszystko.

            Wtedy mówimy o pechu i o wypadku, a nie o złamaniu przepisów, ja tu widzę
            zasadniczą różnicę.
            • Gość: CoCo Re: Ale osochozzzi? IP: *.rev.pro-internet.pl 08.06.06, 20:08
              Chlopaki w takim razie istotnie przegieli. Zwracam honor.

              > Wtedy mówimy o pechu i o wypadku, a nie o złamaniu przepisów, ja tu widzę
              > zasadniczą różnicę.

              A tu juz nie masz racji. Mowimy wtedy o niedostosowaniu predkosci do warunkow
              panujacych na drodze. I znowu nadmierna predkosc:-D Przepisy przepisami, a tu
              prosze...
          • Gość: opona balonowa Re: Ale osochozzzi? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.06, 15:45
            Twierdzisz, że wyprzedzanie na zakręcie to kretynizm. Zgoda, pełna zgoda.

            Twoje pytanie o celowośc stania na czerwonym zakwalifikowałbym do tej samej
            kategorii, jednak nie z powodu tych 100%, lecz dlatego, że takie pytanie
            w ogóle zadałeś.

            Wyjaśniam Ci w prosty sposób:
            celem stania na czerwonym jest stanie na czerwonym i jazda, gdy zapali się
            zielone. Teraz rozumiesz inteligencie samorodny ?


Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka