Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach.

23.06.06, 00:12
Dzisiaj wysiadając z tramwaju na przystanku w jezdni, bez wysepki, przed skrzyżowaniem o mało co nie zostałem rozjechany ja i dwie inne osoby przez brązowego poloneza na blachach z Dzierżoniowa.

Najpierw cudem nie rozjechał kobiety wysiadającej ostatnimi drzwiami (hamował, aż go zarzuciło) ale ruszył i o mało co nie rozjechał kobniety wysiadającej ostatnimi drzwiami pierwszego wagonu. Następnie objeżdżając mnie po chodzniku wrzasnąl do mnie "nie widzisz ch..u że mam zielone?"

Otóż nic mnie nie obchodzi czy masz zielone, czy nie mój drogi kierowco z Dzierżoniowa. Jeżeli tramwaj mający tor w lewym pasie ruchu zatrzymuje się na przystanku bez wysepki masz obowiązek zatrzymać się i umożliwić pasażerom dostanie się do niego/na chodnik. Dopiero jak oni to zrobią to z zachowaniem niezwykłej ostrożności możesz ostrożnie jechać dalej.

Niestety ludzie całe życie jeżdżący nawet dobrze kiedy zdarzy im się przyjechać do większego miasta z tramwajami nie znają kompletnie dotyczących ich przepisów. (to też pewnie skutek uczenia się na testy a nie przepisów - bo jak ktoś robi prawko w Wałbrzychu na przykład to po co mu uczyć się o tramwajach, nie? :) ) A przez to moze ktoś zginąć - jak omal dzisiaj nie zginęła ta kobieta wysiadająca z tramwaju na końcu.

Ludzie z większych miast wiedzą o tym, bo tramwaje mają na co dzień. Wy nie - pamiętajcie! To ważne.

Pozdrawiam.
    • zbig72 Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 00:18
      szkoda gadać - nie zrozumieją, jeszcze napiszą na forum Bierżoniowa jakie to
      buraki w Warszawie pod koła im wchodzą kiedy oni... na zielonym... i czemu
      takie dziwne małe pociągi po mieście jeżdżą :))))
      • Gość: X Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. IP: *.czerniakowska / *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.06, 01:37
        A myślisz , że ludzie z małych miast wogóle czytają przepisy
        lub Fora takie jak To ?

        Kilka lat temu widziałem "incydent" podobny do opisanego wyżej .

        Jak konkretnie się skończyło , to nie wiem ? Kierowcę zabrała Policja :-)
        A było to tak -
        Kierowca (podobnie jak powyżej) nie miał chęci zatrzymać i przepuścić osoby
        wysiadające i idące do tramwaju - na siłę chciał jechać dalej !
        Pewien dobrze zbudowany gość zaczął pyskówkę z kierowcą(w odpowiedzi na krzyki
        i trąbienie kierowcy).....
        Po czym (po 10-15 sekundach) skoczył dupencją na przednią maskę samochodu !
        Maska oczywiście "lekko" się wgięła !
        Kierowca z krzykiem wyskoczył z samochodu i dla uspokojenia musiał dostać w ryj
        (od przechodnia) !!!
        Akurat napatoczyła się Policja......
        Po kilku minutach "rozmowy" kierowca został aresztowany !
        Nie wiem czy był pijany, czy po prostu uznali go za agresywnego
        sprawcę "wypadku drogowego z zagrożeniem życia pasażerów tramwaju" ?

        Niestety Policja rzadko jest tam , gdzie jest potrzebna.

        Osoby znające Warszawę zapewne znają przystanek i przejście dla pieszych na
        trasie "W-Z" tuż przed tunelem.
        Z uwagi na wieeeeele wypadków "pieszy-pojazd" , to już kilka lat są tam
        ustawione dodatkowe znaki drogowe i ograniczenie prędkości.
        Niestety , to niewiele pomogło . Wypadki w tym miejscu jak były , tak są .......
      • stefan4 Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 01:38
        zbig72:
        > szkoda gadać - nie zrozumieją, jeszcze napiszą na forum Bierżoniowa jakie to
        > buraki w Warszawie pod koła im wchodzą kiedy oni... na zielonym...

        To jak nazywacie to miasteczko, w którym nie budują wysepek koło przystanków
        tramwajowych? Warszewo? Jak ładnie...

        Pewnie są przeszkody obiektywne. Za wąska jezdnia, albo za dużo domów, albo
        płytek nie dowieźli, albo wójtowi córka się puściła z traktorzystą...

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • tomek854 Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 03:59
          albo opisana sytuacja miała miejsce we Wrocławiu w miejscu, gdzie jest układ
          ulicy jeszcze poniemiecki.
          • tomek854 Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 04:04
            A tak na marginesie podobne rozwiązania widziałem w Pradze, w Istambule, w
            Kolonii...
        • emes-nju Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 09:57
          stefan4 napisał:

          > zbig72:
          > > szkoda gadać - nie zrozumieją, jeszcze napiszą na forum Bierżoniowa jakie
          > > to buraki w Warszawie pod koła im wchodzą kiedy oni... na zielonym...
          >
          > To jak nazywacie to miasteczko, w którym nie budują wysepek koło przystanków
          > tramwajowych? Warszewo? Jak ładnie...
          >
          > Pewnie są przeszkody obiektywne. Za wąska jezdnia, albo za dużo domów, albo
          > płytek nie dowieźli, albo wójtowi córka się puściła z traktorzystą...


          W tym akurat miejscu sa dwie przeszkody obiektywne :-) Jedna nazywa sie tunel, a druga wiadukt wcisniety pomiedzy Zamek Krolewski, a kosciol Sw. Anny. I tunel i wiadukt powstaly jako sztandarowe budowle socjalizmu w czasach kiedy caly narod budowal stolice. Nie musze chyba nadmieniac, ze to, ze droga w tunelu i na wiadukcie jest czteropasmowa (z torowiskiem na srodkowych pasach) swiadczy o wizjonerskim wrecz podejsciu do tematu w tamtych czasach. Przeciez wtedy to tylko tramwaje i tsy auta na ksys jezdzily :-P

          Inna sprawa, ze dzieki temu przystankowi korki sa gigantyczne...
        • zbig72 Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 10:20
          stefan4 napisał:

          > To jak nazywacie to miasteczko, w którym nie budują wysepek koło przystanków
          > tramwajowych? Warszewo? Jak ładnie...

          a niby czemu mamy budować wysepki które zajmują spory kawał jezdni tam gdzie
          nie są potrzebne? zdecydowana wiekszość ludzi potrafi myśleć i orientuje się
          kiedy może wejść na ulicę (piesi), a kiedy trzeba się zatrzymać i pozwolić
          pasażerom wsiąść/wysiąść (kierowcy) - jak dla mnie niezatrzymanie się przed
          przystankiem tramwajowym bez wysepki to wykroczenie znacznie poważniejsze od
          jakiegokolwiek przekroczenia prędkości (bo te w większości przypadków nie
          pooduja żadnych skutków negatywnch, a takie wjechanie niemal zawsze)...
          • patent5 Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 17:42

            > a niby czemu mamy budować wysepki które zajmują spory kawał jezdni tam gdzie
            > nie są potrzebne? zdecydowana wiekszość ludzi potrafi myśleć i orientuje się
            > kiedy może wejść na ulicę (piesi), a kiedy trzeba się zatrzymać i pozwolić
            > pasażerom wsiąść/wysiąść (kierowcy) - jak dla mnie niezatrzymanie się przed
            > przystankiem tramwajowym bez wysepki to wykroczenie znacznie poważniejsze od
            > jakiegokolwiek przekroczenia prędkości (bo te w większości przypadków nie
            > pooduja żadnych skutków negatywnch, a takie wjechanie niemal zawsze)...

            A temu, że jest to rozwiązanie mniej kolizyjne, niż w przypadku przystanku oddzielonego jezdnią od torowiska. I przyczynia sie do poprawy płynności ruchu drogowego.
    • dorianne.gray Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 01:18
      Jestem z "małego miasteczka" - 130 000, ale, cholera, bez tramwajów ;)

      Popieram apel, aczkolwiek kiedy zwizualizowałam sobie tego typa w polonezie
      wrzeszczącego "nie widzisz ch..u że mam zielone?" dostałam ataku śmiechu - co
      za idiota!... :)

      Całe szczęście, że nikomu nic się przez tego kretyna nie stało...
      • x-man66 Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 15:50
        To jedynie można sparafrazować wniosek aby kierowcy jeździli w garniturach i
        krawatach, bo mniej się awanturują !!!!
    • Gość: Olo Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. IP: *.kat.3s.pl 23.06.06, 01:26
      tak apropo, ruszyć można chyba dopiero gdy w tramwaju zamkną się drzwi. Nie
      jestem pewien, ale tak mi się wydaje i zawsze stosuję tą zasadę, bo ni eraz i
      nie dwa widziałem jak ktoś w ostatniej chwili niezpodziewanie, wyskakuje z
      tramwaju.
      • tomek854 Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 04:01
        To mylisz się. Ruszyć możesz (i przejechać bardzo ostrożnie) po upewnieniu się,
        że nikomu nie zagrozisz.

        Dawniej (juz tak na szczęście nie jest) tramwaje lini 13 (albo 20, nie pamietam
        w które w którą stronę jeździły) na ulicy Przodowników Pracy we Wrocławiu miały
        tak urządzony przystanek końcowy,ze stały na środku ulicy czasem nawet po
        półgodziny z otwartymi drzwiami ;-)
        • emes-nju Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 09:59
          tomek854 napisał:

          > To mylisz się. Ruszyć możesz (i przejechać bardzo ostrożnie) po upewnieniu
          > się, że nikomu nie zagrozisz.


          Uwielbiam przepisy worki! Mozna ruszyc jak sie upewnisz... Czyli zanim rusze musze odwiedzic obydwa wagony skladu i uprzejmie sie zapytac czy przypadkiem ktos nie "przysnal" i nie wyskoczy mi pod kola tuz przed ruszeniem tramwaju :-P ja w kazdym razie ruszam dopiero jak zamkna sie drzwi!
          • tomek854 Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 19:31
            Chodzi o to, zeby jechac sobie powolutku, ale np. 5 km/h zeby moc sie zatrzymac jezeli tylko ktos zapominalski wychyli sie z tramwaju/bedzie do niego dobiegac.
        • iberia30 Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 10:08
          tomek854 napisał:

          > To mylisz się. Ruszyć możesz (i przejechać bardzo ostrożnie) po upewnieniu
          się,że nikomu nie zagrozisz.

          nie wiem co na to KD, ale ja zawsze ruszam dopiero jak tramwaj zamknie drzwi.

          • tomek854 Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 19:32
            również, kiedy jest awaria i stoi sznur tramwajów z drzwiami otworzonymi ręcznie przez motorniczego a prąd włączą za 5 minut albo za 5 godzin?
            • iberia30 Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 19:49
              tomek854 napisał:

              > również, kiedy jest awaria i stoi sznur tramwajów z drzwiami otworzonymi
              ręczni
              > e przez motorniczego a prąd włączą za 5 minut albo za 5 godzin?

              to jest sytuacja wyjatkowa.
              • tomek854 Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 20:00
                Ale juz przystanek koncowy tramwaju na srodku ulicy niekoniecznie. Nie mowiac o torach odstawczych - we Wrocławiu ul. Wierzbowa na przykład albo pl. Muzealny.
        • x-man66 Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 15:47
          Jestem pewny, że nikomu nie zagrożę jak w tramwaju drzwi zostana zamknięte.
          Ewentualny śpieszący się pasażer kwalifikuje się jako wtargnięcie na jezdnię :)
    • jane14 Co je twoje to je moje, co je moje nie rusz... 23.06.06, 08:15
      Tymi słowami można skomentować to i wiele innych zdarzeń. Problem tkwi w tym że
      dużo ludzi, w tym także kierowców ma podejście do przepisów takie, że to co
      daje im jakieś prawa mnoża przez 10 to co formułuje nakazy/zakazy dziela prze
      10.
      Tu klasycznie, mam zielone mam prawo jechać. Mam obowiazek, no to bzdurny
      przepis i najlepiej o nim zapomnieć. Takie podejście jest w zasadzie niezależne
      od miasta pochodzenia, ale w przypadku tramwaju dodatkowo działa tu element
      łatwego puszczania w niepamięć czegoś czego się na codzień nie stosuje.
    • iberia30 Re: Do ludzi z małych miasteczek - o tramwajach. 23.06.06, 09:57
      swego czasu gdy do pracy jezdzilam tramwajem codziennie mialam takie sytuacje
      jak opisana przez Ciebie, dlatego najpierw wychylalam glowe zeby sprawdzic, czy
      kierowcy zatrzymali sie a potem wysiadalamRaz nawet inteligentny motorniczy nie
      otworzyl drzwi dopoki auta sie nie zatrzymaly i chwala mu za to.Zeby bylo
      ciekawiej to najczesciej auta ktore nie zatrzymywaly sie byly z lokalna
      rejestracja, na ogol codziennie jezdzily wlasnie ta trasa, az sie nieraz
      chcialo po niebieskich zadzwonic bo mieliby niezle zniwo.
    • dziedzicznacytadelafinansjery Kolejny przyczynek do "wczasów z prawem jazdy" 23.06.06, 15:24
      i innych "bezstresowych metod" polegających na wyjeżdżaniu jazd po lesie i
      zdawaniu egzaminu w Ciechanowie.
      Nie twierdzę, że prawo jazdy zdobyte na egzaminie w mniejszym osrodku jest mniej
      warte, a umiejętności posiadacza mniejsze, ale na pewno możliwość nauki jazdy w
      wielkim mieście, w trudnych warunkach powinna być dla kandydata na kierowcę
      raczej zachętą, niż przestrogą.
      Tu przyczyna pewnie była inna, facet zapewne miał swój świat, w którym może
      przepisów przestrzegał, ale tramwaj do tego świata zdecydowanie nie należał.
      Facet po prostu był niedouczony, być może "nie z własnej winy" (cudzysłów
      specjalnie). Natomiast sytuacje, w których ktoś ucieka z Warszwy, Gdańska,
      Krakowa, Wrocławia na takie "wczasy z prawem jazdy" i potem wraca do tego
      Gdańska i głupieje na widok tramwaju, śaidczą już przceciwko takiej metodzie
      zdobywania prawa jazdy
      • Gość: X Sytuacje konfliktowe ? IP: *.czerniakowska / *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.06, 22:34
        Wydaje mi się , że nie jest aż takie ważne , gdzie kto się "uczy" lub "zdaje"
        Egzamin, ale kto co ma we ŁBIE .

        Kilka godzin temu widziałem na parkingu w SuuuuperMarkecie sytuację.....

        Przyjechał "GOŚĆ" (burak) BMW`icom i szukał miejsca do parkowania.
        Zrobił jedno kółko, po czym zaparkował w poprzeg na miejscu dla inwalidów
        (zajmując dwa miejsca)!
        Straszy gość (INWALIDA) zwrócił mu uwagę, że nie powinien tak robić......
        W odpowiedzi usłyszał "SPIE.... CHU...." !

        Co w takich sytuacjach powinno się zrobić ?
        Ochroniarz odszedł jak najdalej , żeby nic nie słyszeć/widzieć.

        Ot taka polska kultura.
        • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Sytuacje konfliktowe ? 23.06.06, 23:42

          >
          > Co w takich sytuacjach powinno się zrobić ?

          Niestety, w takich sytuacjach kodeks karny bierze w ochronę śmiecia, a nie
          czyściciela. Więc nic tu zrobić nie można. Tylko wychowywać od najmłodszych lat,
          a nie pozwalać, aby dzieci decydowały czego ma od nich wymagać szkoła.
        • akodo78 Re: Sytuacje konfliktowe ? 24.06.06, 22:56
          zaczekać az wejdzie do sklepu i zasunac 2 kopy w lusterka :)
          • Gość: X Re: Sytuacje konfliktowe ? IP: *.czerniakowska / *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.06, 04:15
            :-)

            Mój kumpel powiedział - W innym kraju, to bym przestrzelił "miskę olejową"
            i zadzwonił po Straż Pożarną ,
            aby klienta podsumowali za usunięcie samochodu i plamy !

            Niestety w Polsce te metody nie przejdą ( chiiiba , że ktoś jest z Mafii
            Paliwowo-Olejowej :-) ` )
    • micra Do ludzi z megaaglomeracji słów kilka 26.06.06, 09:39
      1. Fakt, Ci z małych mieścin (o zgrozo), nie mają tramwajów, ale to nie zwalnia
      ich z wiedzy jak należy się przy nich zachowywać.

      2. W ogromnej ilości miast są ronda i jakoś też większość osób ma problemy z
      poruszaniem się po nich.

      3. Nauka jazdy w dużym mieście to często nauka stania w korkach lub jazdy
      zgodnie z przepisami podczas gdy dookoła nikt tych przepisów nie przestrzega.

      4. Kierowcy z kilku dużych miast nie są lubiani mimo swojej kultury jazdy w
      innych miastach. Czasami są to mity, ale jednak ma to miejsce, ciekawe dlaczego?
Pełna wersja