Rower vs Samochód

29.06.06, 19:21
Forum "Bezpieczeństwo na drodze", więc chciałem nie o samochodach, a o
rowerach napisać:) Rowerzyści to najbardziej olewana i znienawidzona grupa
poruszająca się po drogach. Jezdnie - tylko dla samochodów (wg kierowców),
chodniki - tylko dla pieszych (wg prawa, z tym się zgadzam), a ścieżki
rowerowe? Czy wiecie, że za potrącenie pieszego na ścieżce rowerowej
odpowiedzialny jest rowerzysta? Niezależnie od okoliczności (pewnie i tak
nikomu nie chciałoby się ich sprawdzać) i tak rowerzysta jest winny, bo nie
zachował ostrożności! Czy wyobrażacie sobie kierowcy, że odpowiadacie za
potrącenie pieszego który wtargnął wam metr przed maską? Inny przepis
-przeprowadzanie rowerów przez jezdnię. Może kierowcy też mogliby przepychać
swoje auta przez skrzyżowania?
    • Gość: akodo Re: Rower vs Samochód IP: 194.150.97.* 29.06.06, 19:46
      Jezdze bardzo ostroznie w okolicach rowerzystów, pieszych idących poboczem itp.
      niemniej miałem już kilka przypadków prowokowania niebezpieczeństwa przez nich,
      głównie celują w tym Ci pierwsi. Wjezdzanie w każde miejsce mimo braku
      pierwszeństwa, jazda pod prąd ulicą jednokierunkową, przypadkowe manewry na
      skrzyżowaniu... to wszystko się im zdarza nagminnie, bo niestety nie znają
      przepisów, najcześciej wogóle. Trzeba być bardzo ostrożnym i zakładać możliwość
      wykonania przez rowerzystę każdego możliwego manewru, choćby najbardziej
      ryzykownego i zabronionego, jeżdzą często w przekonaniu, że taki mały zwinny
      pojazd zmieści się wszędzie i zdąży. Apeluję do wszystkich rowerzystów o
      rozsądek i uwagę na drodze, tak łatwo o wypadek a o skutkach kolizji z
      samochodem nie chcę nawet myśleć. Paranoja, że rowery muszą jeżdzić ulicami tak
      jak autobusy, TIRy, samochody... może wreszcie ktoś zrozumie, że ścieżki
      rowerowe to nie jakś fanaberia grupki wariatów ale realna potrzeba? Oby... I na
      koniec potwierdzę, kierowcy w większości zachowują się skandalicznie! wobec
      rowerzystów, to poniżej krytyki aby tak ignorować zasady bezpieczeństwa i
      wyprzedzać kogoś prawie przewracając go, tak jakby w najgoszym wypadku nie dało
      się zwolnić i wyprzedzić bezpiecznie 20 sekund później. Przydało by się jednak
      by rowerzyści również mieli większą świadomość tego co robią, tego że są słabo
      widoczni na jezdni i unikali pojawiania się "z nikąd" w nieoczekiwanym miejscu
      by być sprytniejszym.
      • robertrobert1 Re: Rower vs Samochód 29.06.06, 20:30
        Gość portalu: akodo napisał(a):

        > Jezdze bardzo ostroznie w okolicach rowerzystów,

        Przez pojecie "okolice rowerzystow" masz na mysli popularne w weekend szlaki
        rowerowe? To blad bo rowerzysta, podobnie jak samochod, moze jezdzic zawsze i
        po kazdej drodze.


        > niemniej miałem już kilka przypadków prowokowania niebezpieczeństwa przez
        nich,

        Rowerzysci- samobojcy? Ciekawe...

        >Wjezdzanie w każde miejsce mimo braku
        > pierwszeństwa,

        Moglbys ten temat rozwinac?

        >...jazda pod prąd ulicą jednokierunkową,

        A czy widziales w Polsce kontrapasy tak popularne w innych cywilizowanych
        krajach Europy?

        >...przypadkowe manewry na
        > skrzyżowaniu...

        Pojecie bardzo ogolne. Czy przez przypadkowy manewr mam rozumiec np. skakanie
        po masce samochodu?

        >... bo niestety nie znają
        > przepisów, najcześciej wogóle.

        I tu sie mylisz. Przewaznie rowerzysci znaja lepiej przepisy ruchu drogowego
        niz kierowcy zwlaszcza te paragrafy, ktore dotycza samych rowerzystow.

        >Trzeba być bardzo ostrożnym i zakładać możliwość
        > wykonania przez rowerzystę każdego możliwego manewru, choćby najbardziej
        > ryzykownego i zabronionego, jeżdzą często w przekonaniu, że taki mały zwinny
        > pojazd zmieści się wszędzie i zdąży.

        Ciekawa teza. Weglug mnie ona idealnie pasuje do kazdego warszawskiego kierowcy
        samochodu.
        Wiec jesli ty tak spostrzegasz rowerzystow jak ja kierowcow to rowerzysta
        niczym sie nie rozni od kierowcy, nieprawdaz?

        > Apeluję do wszystkich rowerzystów o
        > rozsądek i uwagę na drodze, tak łatwo o wypadek a o skutkach kolizji z
        > samochodem nie chcę nawet myśleć.

        Ten apel powinien sie odnosic takze, a moze przede wszystkim do kierowcow bo
        przeciez oni zabijaja rowerzystow a nie odwrotnie, nieprawdaz?

        > Paranoja, że rowery muszą jeżdzić ulicami tak
        > jak autobusy, TIRy, samochody...

        Moim zdaniem nie gdyz rower jest PRAWIE takim samym uzytkownikiem drogi jak TIR.

        > ....może wreszcie ktoś zrozumie, że ścieżki
        > rowerowe to nie jakś fanaberia grupki wariatów ale realna potrzeba?

        Z tym sie zgadzam...tylko czy ktos wybuduje mi sciezke rowerowa do Rzymu?
        Watpie.

        > I na
        > koniec potwierdzę, kierowcy w większości zachowują się skandalicznie! wobec
        > rowerzystów, to poniżej krytyki aby tak ignorować zasady bezpieczeństwa i
        > wyprzedzać kogoś prawie przewracając go, tak jakby w najgoszym wypadku nie
        dało
        >
        > się zwolnić i wyprzedzić bezpiecznie 20 sekund później.

        Swiete slowa.

        > Przydało by się jednak
        > by rowerzyści również mieli większą świadomość tego co robią,

        Ja jade jezdnia do pracy. Czy cos wiecej powinienem wiedziec?

        >...tego że są słabo
        > widoczni na jezdni

        A co w zwiazku z tym mialbym zrobic? Jezdzic ze spadachronem? Watpie by mi on w
        czyms pomogl. jesli ktos nie widzi pedzacego pociagu wjezdza mu pod kola to w
        zaden sposob nie dostrzeze rowerzysty. Takich kierowcow nalezy eliminowac z
        drogi.

        >...i unikali pojawiania się "z nikąd" w nieoczekiwanym miejscu
        > by być sprytniejszym.

        Tez ciekawe sformulowanie. Sformulowanie bardzo ogolne wiec nic nie wnoszace do
        dyskusji.
        • zbig72 Re: Rower vs Samochód 30.06.06, 14:56
          nie chce mi się opisywać całej sytuacji ale już wiem dlaczego mówi się że rower
          w ruchu miejskim jest tak samo szybki jak samochód - ostatnio jechałem równo z
          rowerzystą od Bemowa az do Arkadii - ale nie dlatego że on tak szybko a ja tak
          wolno, tylko dlatego że pod drodze łamał wszystkie możliwe przepisy ruchu
          drogowego...

          jak się jedzie ulicą 20-30 samochodów to owszem, zawsze trafi się 1 czy 2
          wariatów "tasujących" pasy ruchu, poganiających, zajeżdżających drogę itp.
          tylko dlaczego rowerzyści dziwią się że są tak xle psotrzegani skoro u nich te
          proporcje sa dokładnie odwrotne - może kilku jedzie normalnie a reszta
          szaleje...

          czy jednak, w trosce o ich samych, nie powinno im się zabronić korzystania z
          jezdni (przynajmniej tam gdzie jest ograniczenie pow. 50 km/h)? po co ułatwiac
          zycie potencjalnym samobójcom

          <żeby nie było - sam mam rower ale używam go tylko jako środka REKREACJI a nie
          KOMUNIKACJI i tylko po lesie za to zrezygnowałem z jazdy nim po mieście bo
          jako kierowca wiem jak bardzo bym przeszkadzał i jak bardzo byłoby to dla mnie
          niebezpieczne>
        • klemens1 Re: Rower vs Samochód 30.06.06, 20:48
          > rowerzysta, podobnie jak samochod, moze jezdzic zawsze i
          > po kazdej drodze.

          Są wyjątki kiedy nie może - najpopularniejszym jest przebiegająca wzdłuż drogi ścieżka rowerowa.
    • ab_extra Dziś rano jedna dama jechała rowerem lewym 29.06.06, 23:04
      pasem jezdni przeznaczonym do jazdy w przeciwnym kierunku, pod prąd. W niedzielę
      gó..arz przemknął mi w poprzek jezdni metr przed maską niczego pierwej nie
      sygnalizując. Tydzień temu nocą, w deszczu, na trasie Krosno-Sanok nieoświetlona
      rowerzystka jechała lewym pasem jezdni przeznaczonym do jazdy w przeciwnym
      kierunku. Zobaczyłem ją dopiero w chwili, gdy miałem wymijać sie z tirem i
      jedyne co mogłem zrobić, to modlic się, że zmieszczę sie między nią a tira. Dwa
      tygodnie temu, gdy zacząłem wyprzedzać rowerzystę, ten, nie ogladając się, ani
      niczego nie sygnalizując zaczął wyprzedzać innego rowerzystę. Nieoświetleni,
      nieprzewidywalni, nieobliczalni, nie przestrzegający i nie znający przepisów
      samobójcy.
    • mejson.e Kolejna wojna? 29.06.06, 23:20
      PiS nie wygrał wyborów przypadkowo.
      Polacy to taki naród, ktory przede wszystkim musi mieć wroga.
      Więc dostają wroga od polityków i szukają sobie wroga sami.
      Żeby rozwiązać problem, przede wszystkim trzeba znaleźć winnego...

      Czy można się dziwić, że na drodze mamy to samo?
      Motocykliści nienawidzą katamaraniarzy, ci nie cierpią dawców, pieszych
      i cyklistów.

      Wdawac by się mogło, że samochodziarze nigdy nie wsiadają na rowery ani nie
      chodzą pieszo, że rowerzyści nie wsiadają za kierownice samochodów.

      Jeśli jednak wymieniamy się rolami albo mamy trochę wyobraźni, to wszyscy
      powinniśmy wiedzieć, co dla rowerzysty oznacza wyprzedzenie w odległości
      kilkunastu cm prez pędzący sto parę na godzinę samochód, co dla kierowcy tira
      oznacza wyprzedzenie rowerzysty na waskiej drodze w intensywnym ruchu, co dla
      pieszego oznacza ochlapanie brudną wodą w drodze do pracy czy kościoła.

      Powinniśmy wiedzieć, ale czy naprawdę wiemy?

      Czy tylko wymyslamy kolejny sposob aby odegrać się na NICH - kopniakiem oderwać
      lusterko, zepchnąć na pobocze, przejechać po butach?

      A nie lepiej wpuścić pieszego na przejście, ominąć kałużę albo przed nią
      wyraźnie zwolnić, zostawić miejsce z boku i przodu auta, by umożliwić
      jednośladom wyjazd z chmury korkowych spalin, wpuścić tira na "naszą" połowę
      jezdni, by umożliwić mu skręt z 14 metrową naczepą?

      Jak nas na to nie stać to już lepiej śpijmy w tych samochodach i jedzmy tylko w
      McDrive'ie.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • jane14 Dokładnie i to bratobójcza... 29.06.06, 23:52
        Bo tak naprawdę rowerzyści i kierowcy to dokładnie tacy sami ludzie. Tak samo
        znający przepisy i tak samo je ignorujący jeśli tylko widzą w tym chocby
        wyimaginowaną korzyść. Co robia rowerzyści już pisano ... Kierowcy jeśli tego
        nie robią lub robią rzadziej to tylko dlatego że maja mniej miejsca na drodze.
        Napewno myli się kto sadzi, że przesiadka z dwóch na cztery kólka cokolwiek
        zmienia w tzw. rozsądku.
      • Gość: na zimno Lepsza bylaby koegzystencja, ale nasze IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.07.06, 18:33
        spoleczenstwo musialoby masowo zazywac srodki uspokajajace, najlepiej na granicy
        przedawkowania.

        To, co widujemy na drogach swiadczy o zjawisku "kompensacji".
        Polega to na wyladowaniu frustracji w swoistej grze hazardowej zwiazanej
        z upokarzaniem innych uczestnikow ruchu.

        Najgorsze jest to, ze im brutalniej sie ktos zachowuje wobec innych,
        tym wiekszy "relaks" mu to zapewnia. Choroba sie niestety rozpowszechnia,
        a tzw. "ptasia grypa" to tylko lekki katarek w porownaniu z opisywanym
        zjawiskiem.





    • izariz Przejście dla pieszych 03.07.06, 09:41
      Przecież przepis wyraźnie mówi, że jest to PRZEJśCIE DLA PIESZYCH, a nie
      PRZEJAZD DLA ROWERóW. Więc trochę głupie jest stwierdzenie o przepychaniu
      samochodów przez skrzyżowanie, ponieważ one poruszają się zgodnie z przepisami.
      A skoro jest droga publiczna, to rowerzysta powinien się po niej przemieszczać,
      a nie jeździć po chodniku, po czym gwałtownie wjeżdżać na skrzyżowanie z
      przekonaniem, że na pasach i tak ma pierwszeństwo. Osobiście rowerem jeżdżę
      bardzo długo i czasami ekstremalnie (ale po polach), a gdy wyjeżdżam na drogę to
      staram się być widoczny przez innych (odblaski, kask, itp.) i zawsze uważam,
      ponieważ w starciu z samochodem nie miałbym najmniejszych szans.
      • Gość: zosia_samosia Re: Przejście dla pieszych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.06, 16:20
        A jak to w końcu jest bo doczytać i zrozumieć nie mogę. Przez przejście dla
        pieszych rowerzysta rower powinien przeprowadzać a jak rowerzysta jedzie po
        ścieżce dla rowerów równoległej do ulicy głównej a ja wyjeżdżam z
        podporządkowanej i aby włączyć się do ruchu "przecinam" drogę dla rowerów (
        tuż przy przejściu dla pieszych a droga dla rowerów jest odzielona pasem
        zieleni od ulicy ) to muszę ustąpić pierwszeństwa rowerzyście ? Czy te główne i
        podporządkowane dla samochodów mają znaczenie w przypadku drogi dla rowerów i
        czy też taka sytuacja jest na skrzyżowaniu równorzędnym gdy z lewej nadjeżdża
        rowerzysta . Może mi to ktoś rozjaśnić nieco ?
        • Gość: tom Re: Przejście dla pieszych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.06, 14:51
          wyjeżdzając z podporządkowanej, a także skręcając w lewo czy też w prawo, masz obowiązek ustąpić pierwszeństwa i pieszym, i pojazdom poruszającym się na wprost. Więc myślę, ze rowerzystom także. Co ciekawe, znak "ustąp pierwszeństwa" oznacza również konieczność ustąpienia pierwszeństwa pieszym.
    • Gość: Gonzo Re: Rower vs Samochód IP: *.ztpnet.pl 26.07.06, 19:11
      Na pewno nie zaspokoję Twojej ciekawości w tym względzie w sposób wyczerpujący
      ten temat, ale myślę że powodów jak zwykle jest wiele. Głównym jednak wydaje mi
      się ten mianowicie że nie ma ujednoliconych przepisów i zwyczajów w tym
      względzie. W tych krajach, w których rower jest traktowany jako środek lokomocji
      a nie rodzaj rozrywki typu deskorolka, trasy rowerowe są elementem każdej drogi,
      po prostu jest to dodatkowy pas ruchu, na którym ruch odbywa się w tym samym
      kierunku co na przyległym pasie jezdni) (czasami wydzielony fragment jezdni,
      czasami chodnika). Jednakowość takiego systemu powoduje, że rowerzysta zawsze
      wie jak się zachować.
      U nas w Polsce ścieżka rowerowa potrafi nagle się skończyć, prowadzić donikąd
      lub pojawiać się raz z prawej to znów z lewej strony. Nie sprzyja to wyszkoleniu
      prawidłowych odruchów. Wspomnę to jeszcze o takim drobiażdżku - wiele razy
      rozmawiałem z rowerzystami o używaniu dzwonka i co się okazuje? wielu
      rowerzystów boi się dzwonić ze względu na to, że wielu pieszych reaguje na
      dźwięk dzwonka nerwowymi odruchami (podskokami) w wyniku których rowerzysta
      bardzo często wywraca się wraz ze swym pojazdem: a propos dzwonka mam pytanie -
      czy sam obowiązek posiadania tego elementu nie świadczy o tym, że rower jest
      przypisany do chodników? Bo niby na kogo mam dzwonić jak nie na pieszych?
      Przecież kierowca w samochodzie (np z zamkniętymi szybami) na pewno dzwonka nie
      usłyszy.....
    • iberia30 Re: Rower vs Samochód 26.07.06, 20:00
      nie odwazylabym sie w naszym kraju jezdzic rowerem po ulicy.Dlatego uwazam, ze
      to raczej przejaw...glupty niz odwagi, zwlaszcza w duzych miastach.
      Staram sie rowerzystow omijac szerokim lukiem-dla ich i swojego bezpieczenstwa.
      Ale do szewskiej pasji doprowadzaja mnie ci, ktorzy po zmierzchu jezdza bez
      swiatel-nie daj Bog nie zauwaze, potrace i co?Wyrzuty sumienia do konca zycia
      przez czyjas glupote.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja