samochód za samochodem - zderzenie - kto winny ?

24.08.06, 23:12
Jak wiadomo, w przypadku kolizji dwóch samochodów zawsze ten który uderza w samochód z przodu jest winny. Czy zawsze ?
A co jeśli ktoś jedzie sobie stabilnie i z prawidłową prędkością a ktoś znienacka zajedzie mu drogę np. po manewrze wyprzedzania kilku samochód gdzie szybko trzeba się schować na swój pas z uwagi na nadjeżdżające samochody. Czy zawsze ten który uderza w tył pierwszego jest winny ? jak to udowodnić w przypadku kolizji ?

Ostatnio jechałem trasą Gdańską i taka sytuacja miała miejsce kilka razy. Wynikało to z tego ze jechał sznur samochodów, w związku z tym zjawisko >>wcinania<< się znienacka wielokrotnie mialo miejsce.
    • kos22 Re: samochód za samochodem - zderzenie - kto winn 24.08.06, 23:31
      Szukającemu ratunku na prawym pasie niefortunnie wyprzedzającemu pojazdowi
      zawsze musisz organizować ratunek=miejsce albo z przodu przed sobą albo z tyłu
      za sobą.
      Jest to obowiązek wynikający z art.3 prawa o ruchu drogowym.
      Dopiero po udowodnieniu podjęcia wszelkich niezbędnych działań na rzecz
      bezpiecznego zakończenia sytuacji można by było winę przenieść na
      bezpośredniego sprawcę.
      pozdr
      • balandis Re: samochód za samochodem - zderzenie - kto winn 25.08.06, 09:27
        E, nic takiego nie wynika z art 3 PoRD. To nadinterpretacja przepisów.
        Mam nadzieję, że nie stosujesz jej zbyt często.

        W 75% przypadków, gdy potrzeba "szukać ratunku" wystarczy użyć hamulca (zwolnić)
        i wrócić na swoje miejsce w sznureczku aut.
        No i trzeba PRZED manewrem mierzyć siły na zamiary, możliwości auta na gęstość i
        długość sznureczka przed autem.
        • kos22 art.3 25.08.06, 11:34
          "Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani
          zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać
          wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub
          porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić
          spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez
          działanie rozumie się również zaniechanie."

          Czyli: unikać wszelkiego zaniechania, które mogłoby spowodować zagrożenie
          bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z
          ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na
          szkodę.

          Czyli każdy uczestnik ruchu drogowego i inna osoba przebywająca na drodze są
          zobowiązani:

          - podjąć niezbędne kroki celem usunięcia zgrożenia w ruchu drogowym, celem
          ułatwienia ruchu bez zakłócenia spokoju i porządku publicznego oraz
          - podjąć wszelkie działania aby nie narazić kogokolwiek na szkodę.

          Stosuję często tą zasadę ratując innym skórę a sam nie liczę na to.

          pozdr
          • balandis Re: art.3 25.08.06, 13:09
            kos22 napisał:

            > Czyli każdy uczestnik ruchu drogowego i inna osoba przebywająca na drodze są
            > zobowiązani:
            > - podjąć niezbędne kroki celem usunięcia zgrożenia w ruchu drogowym, celem
            > ułatwienia ruchu bez zakłócenia spokoju i porządku publicznego oraz
            > - podjąć wszelkie działania aby nie narazić kogokolwiek na szkodę.

            "Każdy" dotyczy w szczególności osób wyprzedzających kolumny aut, bez rozeznania
            czy będzie możliwość prawidłowego zakończenia tego manewru.
            Jeśli będą się do tego artykułu stosować wyprzedzajacy, nie będzie potrzeby
            szukać ratunku.
            • kos22 Re: art.3 25.08.06, 17:38
              balandis napisał:
              > "Każdy" dotyczy w szczególności osób wyprzedzających kolumny aut, bez
              > rozeznania czy będzie możliwość prawidłowego zakończenia tego manewru.
              > Jeśli będą się do tego artykułu stosować wyprzedzajacy, nie będzie potrzeby
              > szukać ratunku.

              Oczywiście w pierwszej kolejności wyprzedzający powinien zadbać o
              bezpieczeństwo. A co jeśli nie zadbał,a co jeśli jego potrzeba spieszenia się
              jest ważniejsza od jego życia, a co jeśli sytuacja nagle się zmieniła, silnik
              odmówił posłuszeństwa, luka między ciężarowymi okazała się wypełniona, ... ??

              Żaden kierujący mimo negatywnej oceny wyprzedzającego nie może zmienić się w
              sędziego ani w kata!
              Dużo śmiertelnych czołowych spotkań może na to wskazywać.
              Tak więc do końca musimy walczyć o życie każdego wariata na drodze.
              pozdr
              • balandis Re: art.3 26.08.06, 00:42
                > Tak więc do końca musimy walczyć o życie każdego wariata na drodze.
                Ale nie kosztem życia i zdrowia "naszego" i naszych bliskich.
        • tkjaaa Re: samochód za samochodem - zderzenie - kto winn 25.08.06, 18:37
          balandis napisał:

          > No i trzeba PRZED manewrem mierzyć siły na zamiary, możliwości auta na
          > gęstośći długość sznureczka przed autem.

          na odwrot ,mierzyc zamiar podlug sil - spalo sie w szkole na j. polskim ?
    • piort Re: samochód za samochodem - zderzenie - kto winn 25.08.06, 09:14
      Ja z zasady nie wpuszczam tych ścigaczy, bo to grozi moim wypadkiem.
      Taki "szybki" wyskakuje z kolumny i gna ile fabryka dała po to żeby nagle, gdy
      zobaczy samochód z naprzeciwka, wcisnąć się przed Ciebie i ostro zahamować. To
      oczywiście zmusza Ciebie do gwałtownego hamowania i następny za Tobą może
      wjechać Ci w kufer, albo unikając tego wyjechać na lewo i zderzyć się czołowo z
      tym, którego chciał uniknąć ścigacz. Wiedz że taki ścigacz ponosi pełną
      odpowiedzialność za swój manewr i nie masz obowiązku mu tego ułatwiać. Myślący
      kierowca gdy wyprzedza, to wie gdzie skończy manewr tak, żeby nie hamowac komuś
      przed nosem. Jeżeli rozpoczynając wyprzedzanie kolumny, a kolumna jedzie z daną
      prędkością nie bez powodu, nie przewidział miejsca w którym manewr zakończy, to
      jego sprawa. Ustępowanie tylko ich rozzuchwala.
      • tiges_wiz Re: samochód za samochodem - zderzenie - kto winn 25.08.06, 09:57
        powaznie? Poczytaj sobie co ja sadze o przestrzeganiu przepisow, ale wiele razy
        mi sie zdarzylo, ze przede mna z 3-4 samochody, przed nimi ciezarowka i sobie
        jada. Moze tak lubia ich sprawa. Czesto wiec widze, jest sporo miejsca do
        wyprzedzania, ale rekacji nie ma. Po kilku ominietych przez nich dziur do
        wyprzedzania zaczynam sie przesuwac do przodu. Zazwyczaj wystarczy na 2 razy.
        Nie pcham sie, jak widze, ze kolumna jest dluga i przeskakiwanie nic mi nie da.
        Sam utrzymuje dosc spory odstep. Jezeli ktos chce tem wskoczyc, to prosze
        bardzo. Poki nie spycha mnie z drogi, to ok. Przydaje sie tez, aby sie tam
        rozpedzic przed wyprzedzaniem.
      • mejson.e Nie utrudniać! 25.08.06, 12:53
        piort napisał:

        "Ja z zasady nie wpuszczam tych ścigaczy, bo to grozi moim wypadkiem."

        Decydując się na jazde w kolumnie, na niewyprzedzanie poprzedników, jesteś
        zobowiązany do zachowania odstępu umożliwiającemu wjechanie innemu pojazdowi
        wyprzedzajacemu "na raty". I nie jest to tylko przejaw dobrego wychowania ale
        obowiązek. Inaczej zmusiłbyś innych do wyprzedzania od razu całej kolumny, co z
        reguły jest niebezpieczne.

        "Taki "szybki" wyskakuje z kolumny i gna ile fabryka dała po to żeby nagle, gdy
        zobaczy samochód z naprzeciwka, wcisnąć się przed Ciebie i ostro zahamować. To
        oczywiście zmusza Ciebie do gwałtownego hamowania i następny za Tobą może
        wjechać Ci w kufer, albo unikając tego wyjechać na lewo i zderzyć się czołowo z
        tym, którego chciał uniknąć ścigacz."

        Zachowanie odstepów likwiduje konieczność gwałtownego hamowania, co najwyżej
        zdjęcia nogi z gazu albo przyhamowania.

        "Wiedz że taki ścigacz ponosi pełną odpowiedzialność za swój manewr i nie masz
        obowiązku mu tego ułatwiać."

        Masz obowiązek nieutrudniania manewrów innym.

        "Myślący kierowca gdy wyprzedza, to wie gdzie skończy manewr tak, żeby nie
        hamowac komuś przed nosem. Jeżeli rozpoczynając wyprzedzanie kolumny, a kolumna
        jedzie z daną prędkością nie bez powodu, nie przewidział miejsca w którym manewr
        zakończy, to jego sprawa. Ustępowanie tylko ich rozzuchwala."

        Rozpoczynając wyprzedzanie kolumny miał prawo zakładać, że będzie mógł w kolumnę
        wjechać w trakcie wyprzedzania.
        A poza tym to nie tylko "jego sprawa" ale także Twoja, bo sądząc że będziesz
        tylko biernym obserwatorem czyjegoś wypadku, możesz zostać w niego wciagniętym...

        Nie mówimy tu o wyprzedzaniu korka tylko o ludzkiej jeździe na trasie.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • Gość: abcde Re: Nie utrudniać! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 13:07
          piotr napisał


          "Wiedz że taki ścigacz ponosi pełną odpowiedzialność za swój manewr i nie masz
          obowiązku mu tego ułatwiać"

          Aj jak będziesz jechal z naprzeciwka takiej kolumny i jeden "ścigacz" nie
          zmieści się do kolumny bo jakiś inny "piotr" ma takie jak Ty poglądy i
          przydzwoni Ci czołowo zabierając Cię na tamten świat to dalej bedziesz uważał
          się za dobrego nauczyciela ?
        • jane14 Re: Nie utrudniać! 25.08.06, 18:13
          Wszystko o czym piszesz to świeta prawda jednak jest jedno ale...
          Przy wyprzedzaniu wiekszej ilości aut na raz standartowa przerwa jest za ciasna.
          Np kolumna jadąca ~80/h z przerwą nawet 30 m. Jeśli dochodzi do wyprzedzania z
          predkościa ponad 120 (a wyprzedzajacy kilka aut osiąga i wiekszą predkość bo
          manewr trwa długo i ma na to czas) zmieszczenie się w lukę rzedu 30 m i
          wyrównanie predkosci bez zagrożenia dla innych jest niemożliwe. Zaś wielkość
          tej luki jest dostosowana do predkości dopuszczalnych nie zaś "bezpiecznych" w
          mniemaniu wyprzedzajacego.
          I wtedy rzeczywiscie dochodzi, mimo prawidłowej jazdy aut w kolumnie, do
          realnego zagrożenia. Wyprzedzajacy musi o tym wiedzieć/pamietać. Musi mieć
          świadomość że schowanie się w kolumnę i wyrównanie z nia predkosci też wymaga
          czasu i dystansu. Tym wiecej im szybciej jedzie w stosunku do innych aut.
          Dlatego nie można wyprzedać "do nikąd" i ile fabryka dała.
          No i mnie uczono (skutecznie) w takich sytuacjach "cofania do tyłu" tzn
          najpierw wytracić predkośc a potem chować się w kolumne a nie odwrotnie co
          czesto widać na naszych drogach. Poprostu mało kto tak naprawdę umie wyprzedzać!
          Oczywiscie podpisuje się pod koniecznoscią zachowania odstępów i ułatwienia
          wyprzedzania w każdej sytuacji jeżeli manewr jest możliwy i bezpieczny, ale to
          nieoznacza zgody na terror wariatów na drodze.
          A co do zasadniczego pytania wątku oczywiście zawsze kto najeźdza jest winny.
          Trzeba umieć zatrzymać pojazd przezd poprzedzajacym autem bez wzgledu na to jak
          nagle i z jakich powodów się zatrzymuje.
      • a3212 Re: Ty będziesz współwinnym - nie dlatego, że 03.09.06, 20:00
        nie wpuściłeś "ścigacza". Dlatego, że nie zachowałeś bezpiecznego odstępu od
        poprzedzającego pojazdu. Gdybyś zachował, swobodnie by wjechał.

        W Niemczech egzekwowany jest przepis: odległość od poprzedzającego pojazdu ma
        wynosić w metrach połowę prędkości samochodu. Czyli przy 60 km/h - 30m!
        Jeśli policja złapie, kosztuje to bodaj 400E.
        Wiem, to Polska, tam głupota kierowców dorównuje głupocie prawodawców i policji.
        Ale miej to na uwadze prowadząc samochód w Niemczech.
        Zwróć uwagę, jak łatwo tam wyprzedzać kolumny.
    • Gość: miecio Re: samochód za samochodem - zderzenie - kto winn IP: *.aster.pl 25.08.06, 14:40
      "Ostatnio jechałem trasą Gdańską i taka sytuacja miała miejsce kilka razy.
      Wynikało to z tego ze jechał sznur samochodów, w związku z tym zjawisko
      >>wcinania<< się znienacka wielokrotnie mialo miejsce." a nie lepiej, prościej,
      bezpieczniej i bez nerwów że ktoś ci się >>wcina<< jadąc w kolumnie zostawiać
      taki odstęp aby wyprzedzający mógł się zmieścić, wtedy wystarczy tylko lekko
      zwolnic silnikiem,. Zwróc uwagę że łatwiej jest wyprzedzić kolumnę pojedyńczo
      niż wyprzedzać parę samochodów na raz (czas wyprzedzania)- tak jest
      bezpieczniej i spokojniej. Jak ktoś chce jechać szybciej to i tak pojedzie
      tylko trochę bezpieczniej. Taki sposób jazdy w kolumnie jest też dobry dla
      samej kolumny, jadąc blisko siebie wystarczy że jeden z jakiegoś powodu
      przychamuje uruchamia reakcję łańcuchowa- wszyscy depczą po hamulcach a ostatni
      prawie staje. Żeby znowu nabrac szybkości trzeba miąchać wajchą i deptać pedały.


      • kmtest Re: samochód za samochodem - zderzenie - kto winn 25.08.06, 22:56
        Dzięki za sugestie aby zachowywać większy odstęp. Zawsze zachowuję większy odstęp ale gdy samochody za mną zobaczą że mój odstęp jest nieco dłuższy niż ich i nie siedzę na ogonie poprzednikowi – wszyscy mnie wyprzedzają łącznie z wartburgami i trabantami ;)
        • kmtest Re: samochód za samochodem - zderzenie - kto winn 25.08.06, 23:01
          Dzięki za pozostałe informacje ale brakuje mi konkretnych informacji:
          1) jak to udowodnić w przypadku kolizji ?
          2) czy znacie jakieś przypadki z życia że ktoś walący z tyłu skutecznie się wytłumaczył przed policją ?
          3) jaką ostateczności technikę stosować – walić czołowo czy też próbować odbijać na boki skutkując bocznym otarciem - wszystko w celu wykazania winy poprzedniego samochodu
          Drąże ten temat bo to co opisujecie to dotyczy sytuacji gdzie policja stoi z boku, widzi całe zdarzenie i podejmuje sprawiedliwą decyzję.
          Życie jest inne.
          Pojawia się policja, widzi stan zastany, świadków nie ma ....itp. itd.

          • Gość: abcde Re: samochód za samochodem - zderzenie - kto winn IP: *.orange.pl 26.08.06, 00:03
            Ja Ci napiszę z punktu widzenia wyprzedzacza:mam dosyć szybkie auto, doładowaną benzynę, wg producenta/tunera ok.. 300KM, daje to duże możliwości przy wyprzedzaniu... ale zawsze mogę się przeliczyć i zabraknie mi miejsca na powrót na mój pas... zawsze mam w takiej sytuacji plan B,a mianowicie w sytuacji krytycznej za wszelką cenę wracam na swój pas nawet ( mniejsze zło ) udeżając w bok auta,które nie daje się wyprzedzić, wolę to niż czołówkę. Także nie wpuszczajcie, i tak z dużym prawdopodobienstwem weźmiecie udział w tym wypadku...
            • tiges_wiz Re: samochód za samochodem - zderzenie - kto winn 26.08.06, 01:16
              nawet nie probuj .. jak cie trafi kolo tylnej osi, to postawi cie w poprzek i
              masz dacha murowanego. Lepiej sie chyba przykleic z boku.
            • Gość: kierowca Re: samochód za samochodem - zderzenie - kto winn IP: 195.205.191.* 26.08.06, 19:28
              Tyle myślenia abcde,co Wojtka pętającego się o pólnocy na rowerze bez świateł
              na drodze:"Jedżta se jak chceta,ale jak mnie zabijeta to sumienie będzie was
              ziarło do grobowej deski".
              Gość portalu: abcde napisał(a):

              > Ja Ci napiszę z punktu widzenia wyprzedzacza:mam dosyć szybkie auto,
              doładowaną
              > benzynę, wg producenta/tunera ok.. 300KM, daje to duże możliwości przy wyprzed
              > zaniu... ale zawsze mogę się przeliczyć i zabraknie mi miejsca na powrót na
              mój
              > pas... zawsze mam w takiej sytuacji plan B,a mianowicie w sytuacji krytycznej
              > za wszelką cenę wracam na swój pas nawet ( mniejsze zło ) udeżając w bok
              auta,k
              > tóre nie daje się wyprzedzić, wolę to niż czołówkę. Także nie wpuszczajcie, i
              t
              > ak z dużym prawdopodobienstwem weźmiecie udział w tym wypadku...
    • Gość: kierowca Re: samochód za samochodem - zderzenie - kto winn IP: 195.205.191.* 26.08.06, 19:47
      kmtest napisał> Ostatnio jechałem trasą Gdańską i taka sytuacja miała miejsce
      kilka razy. Wynik
      > ało to z tego ze jechał sznur samochodów, w związku z tym zjawisko >>wc
      > inania<< się znienacka wielokrotnie mialo miejsce
      Jeżeli kolumna porusza sie standardowo 100-110,to takie "znienacka" kończy sie
      mniejszą lub wieksza zbiorówką.Wtedy świadków masz jak mrówków.
      • szaser Re: samochód za samochodem - zderzenie - kto winn 04.09.06, 11:13
        Ten, kto decyduje się na karkołomne i nieprzewidziane do końca, wyprzedzanie,
        nie może liczyć na jakiekolwiek ułatwienia ze strony innych uczestników ruchu i
        całkowicie ponosi odpowiedzialności za skutki. Pord nie przewiduje
        jakiejkolwiek pomocy, czy ułatwiania wyprzedzania, oprócz nie zwiększania
        prędkości przez wyprzedzanego w trakcie manewru i zaraz po nim, nie ma
        obowiązku zmniejszania prędkości lub zjeżdżania na pobocze. Zachowywanie
        bezpiecznych odstępów nie służy do wstrzeliwania się między jadące samochody,
        bo wtedy jest to zajeżdżanie drogi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja