samanta455
10.09.06, 20:30
Jadąc w sobotę rano, spokojnie, no może 65/70 prawym pasem, zajechała mi
taksówka pod nos, zwolniła, bo facet zuważył numer pod który miał podjechać
(park, gdzie niby nic nie ma, ale niestety jest hurtownia) i zaczął skręcać,
niestety nie wyhamowałam dostatecznie i uderzyłam w tył taksówki, drugie
niestety to jego hak. Ja mam rozwaloną maskę, przedziurawioną chłodnicę i lewy
reflektor - kosztować mnie to będzie ze 2 tysiące (stary golfik) , a on rząda
jeszcze 100 zł za pęknięty reflektor, bo to mercedes. Co wy na to? Tylko nie
marudźcie, że baba za kierownicą, wszyscy wiedzą jak jeżdżą taksówkarze,
jechałam sama, nie miałam świadków,że nie włączył kierunkowskazu i bezczelnie
mi powiedział, że niech mu udowodnię, że jego nie włączył. Chciałam dzwonić na
policję, ale zadzwoniłam do koleżanki i ta potwierdziła, że nie mam szans,
jeżeli to ja jemu wjechałam na tył, obojętnie czy wcisnął mi się pod nos czy
nie. Jestem wku..ona na wszystkich taksówkarzy!!!!!