A taki przypadek- czyja wina byłaby?

17.09.06, 23:48
Skręcam w prawo z podporządkowanej, sprawdzam, czy nic nie jedzie z lewej.
Jeśli nie jedzie, to wyjeżdzam. A tu właśnie facet pędzi moim(!) pasem, bo
jest w trakcie wyprzedzania!!! O włos od czołowego zderzenia, on zdążył
wyprzedzić, ja się zatrzymałam, a właściwie stanęłam jak wryta, zbluzgałam
idiotę w myślach, ale potem się zastanowiłam, czy to czasem nie byłaby moja
wina? Bo ja byłam "na skręcie".
    • Gość: zrob_se_dobrze Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? IP: *.c29.msk.pl 18.09.06, 03:48
      nie dlatego ze bylas "na skrecie" ,ale dlatego ze wyjezdzajacy z
      podporzadkowanej ma obowiazek ustapic pierwszenstwa wszystkim pojazdom na
      drodze z pierwszenstwem

      ale drugie to to ,ze jemu nie wolno bylo wyprzedzac na skrzyzowaniu

      Art. 24.7. Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po jezdni:
      3) na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym lub na którym
      ruch jest kierowany.
      • mejson.e JEGO wina 18.09.06, 09:33
        Gość portalu: zrob_se_dobrze napisał(a):

        >"wyjezdzajacy z podporzadkowanej ma obowiazek ustapic pierwszenstwa wszystkim
        pojazdom na drodze z pierwszenstwem"

        Chyba pomyliło Ci się z włączaniem się do ruchu?

        Wjeżdżając z podporządkowanej nalezy ustąpić pojazdom jadącym po pasie, na który
        chce się wjechac, chociaż w naszych warunkach samobójstwem byłoby nie
        spojrzenie na ów pas "pod prąd"...

        A zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniu to święta prawda, niestety bardzo często
        jest łamany.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • Gość: rybak Twoja wina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.06, 10:00
          >Wjeżdżając z podporządkowanej nalezy ustąpić pojazdom jadącym po pasie, na
          >który chce się wjechac,

          nie ma takiego przepisu - ustąpić ma pojazdom na drodze z pierwszeństwem
          (rozp. o znakach drogowych).

          pozdr
        • tiges_wiz Re: JEGO wina 18.09.06, 10:12
          z tego co wiem, to policjanci takiego gosciowi daja mandat za wyprzedzanie przed
          przejsciem (jak jest ) i kilka innych, ale winnym uznaja kierowce wyjezdzajacego
          z podporzadkowanej :/
          Zostaje zazwyczaj sad.
          • callafior Re: JEGO wina 18.09.06, 19:51
            > z tego co wiem, to policjanci takiego gosciowi daja mandat za wyprzedzanie prze
            > d
            > przejsciem (jak jest ) i kilka innych, ale winnym uznaja kierowce wyjezdzajaceg
            > o
            > z podporzadkowanej
            Bywa różnie - to jest sprawa dość dwuznaczna - dwa przepisy się w tym przypadku
            wykluczają w pewien sposób. Widziałem w "tiwi" przypadek jak orzeknięto winę
            wyprzedzającego. Ale ten wyprzedzał kolumnę aut na skrzyzowaniu.
            • tiges_wiz Re: JEGO wina 18.09.06, 22:31
              tam nie ma korkow o panowie jada kolo siebie .. nikt nikogo nie wyprzedza.
              • tiges_wiz oj zle .... moderator ... usunac to wyzej 18.09.06, 22:32
                to nie tu mialo byc ...
                sorki
        • Gość: zrob_se_dobrze Re: JEGO wina IP: *.c29.msk.pl 18.09.06, 12:26
          mejson.e napisał:

          > Gość portalu: zrob_se_dobrze napisał(a):

          > >"wyjezdzajacy z podporzadkowanej ma obowiazek ustapic pierwszenstwa wszyst
          > > kim pojazdom na drodze z pierwszenstwem"

          > Chyba pomyliło Ci się z włączaniem się do ruchu?
          > Wjeżdżając z podporządkowanej nalezy ustąpić pojazdom jadącym po pasie, na
          > który chce się wjechac

          nic mi sie nie pomylilo - znak USTAP dotyczy SKRZYZOWANIA a nie pojedynczego
          pasa ruchu i ustapic nalezy wszystkim pojazdom znajdujacym sie na DRODZE z
          pierwszenstwem

          "Znak A-7 ustąp pierwszeństwa ostrzega o skrzyżowaniu z DROGA z pierwszeństwem "

          oczywiscie ,ze wyprzedzajacy na skrzyzowaniu bylby winien ,ale przypuszczam ze
          w razie wypadku skrecajacemu w prawo z podporzadkowanej tez mozna by przypisac
          wine ,chocby za nie sprawdzenie czy ma wolny pas do ruchu (mogl tam przeciez
          stac np. zepsuty pojazd itd.)
    • Gość: foreks Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? IP: 213.77.7.* 18.09.06, 13:04
      na skrzyzowaniu nie wolno wyprzedzac, jasne. ale co zrobic, jak jedziesz poza
      terenem zabudowanym, droga jednojezdniowa, po jednym pasie, plus pobocza, a
      wszedzie drogi gruntowe?
      najwiekszego cykora w zyciu mialem na takiej wlasnie drodze, gdy kierowca
      duzego robura spojrzal tylko w lewo, po czym wjechal gwaltowanie do osi jezdni,
      nie majac bladego pojecia, ze ja z naprzeciwka wyprzedzam tira. pedzilem jakos
      110-120 podczas samego manewru i zmiescilem sie na lusterka pomiedzy
      samochodami ciezarowymi.

      do dzis do tej akcyjki powracam myslami, zastanawiajac sie, czy warto w ogole
      wyprzedzac, skoro co chwila sposrod krzewow i zarosli przydroznych moze Ci
      wyskoczyc z lesnej drozki jakis robin hood?
    • Gość: motta Patrz tam, gdzie jedziesz ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.06, 13:23
      A jak to się stało, że podczas jazdy nie patrzysz przed siebie?

      Tzn mam na myśli to, dlaczego skręcając w prawo patrzysz w lewo? Jadąc prosto też patrzysz TYLKO do tyłu? Rozumiem, że gdyby tam były pasy, to rozjechałabyś nagle pieszego? W taki sam sposób zginęło dziecko na skrzyżowaniu Żwirki i Racławisckiej w Warszawie dwa tygodnie temu - kierowca skręcał w prawo i patrzył w lewo.
    • callafior Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? 18.09.06, 19:48
      I tu jest sprawa dyskusyjna, chociaż moim zdaniem policja orzekłaby winę
      wyprzedzającego na skrzyżowaniu, widziałem dokładnie taki przypadek w programie
      "drogówka". Winnym uznano wyprzedzającego.
    • Gość: Jurek Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.06, 21:13
      Moim zdaniem winę ponosi wyprzedzający na skrzyżowaniu. Jest to bowiem
      zabronione. Natomiast trudno mówić o pierwszeństwie przejazdu, gdy oba
      samochody przy prawidłowych torach jazdy przejeżdżałyby bezkolizyjnie. Żaden z
      nich nie ma pierwszeństwa, bo mogą jechać RAZEM.
      Zupełnie inna sytuacja jest przy włączaniu się do ruchu - wtedy trzeba ustąpić
      WSZYSTKIM.
      • cougar4 Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? 18.09.06, 22:23
        A co jesli kierowca nie wyprzedzal na skrzyzowaniu tylko duzo przed? A ta pani mu wyjechala i nie mial jak sie schowac PRZED skrzyzowaniem? Przepisy mowia tez o zakazie wyprzedzania bezposrednio przed skrzyzowaniem lub przejsciem dla pieszych ale bezposrednio mozna rozumiec roznie...
        • Gość: Jurek Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.06, 23:17
          W przepisach jest zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniu lub bezpośrednio przed, a
          nie rozpoczynania tego manewru na skrzyżowaniu. Oznacza to, że manewr
          wyprzedzania masz obowiązek zakończyć przed skrzyżowaniem.
          • Gość: zrob_se_dobrze Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? IP: *.c29.msk.pl 19.09.06, 02:35
            Gość portalu: Jurek napisał(a):

            > W przepisach jest zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniu lub bezpośrednio przed, a
            > nie rozpoczynania tego manewru na skrzyżowaniu.

            Nie ma przepisu zabraniajacego wyprzedzania bezposrednio przed
            skrzyzowaniem ,jest to tylko zabronione na skrzyzowaniu.

            Art. 24.7. Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po jezdni:
            3) NA SKRZYŻOWANIU, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym lub na którym
            ruch jest kierowany.

            Innego artykulu w PoRD ,dotyczacego wyprzedzania na skrzyzowaniu nie ma.
          • entry Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? 20.09.06, 21:34
            zastanów się, czy złamanie przepisu przez innego uczestnika ruchu upowaznia Cię
            do bezkarności? i czy każdy przepis ma tą samą wagę? Czy zatrzymanie się w
            miejscu zabronionym upoważnia do staranowania go? Po pierwsze należy ustąpić
            pierwszeństwa, a sprawa wyprzedzania na skrzyżowaniu będzie rozpatrywana w
            zależności od rodzaju drogi, miejsca w jakim doszło do kolizji, oznakowania
            itp. i może być wyłączna wina skręcającej, przyczynienie, bądź współwina
            obydwu. A powoływanie się na pojedynczy przypadek z "drogówki" jest śmieszne,
            bo każda kolizja jest inna, a na marginesie to widziałem ten odcinek i policja
            nie miała racji, tylko facet przestraszył się kamery. Zaczął wyprzedzać ciąg
            pojazdów w miejscu dozwolonym, ,nie zdążył się jedynie schować, a linia ciągła
            była słabo widoczna i bardzo krótka, ,jedynie w obrębie drogi dojazdowej, co
            wcale nie musi być dla podejmującego manewr czytelne, ,zwłaszcza, gdy
            wyprzedza tira, który skutecznie zasłania wszystkie znaki pionowe po prawej
            stronie.
            • tbernard Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? 27.09.06, 09:29
              ...
              > nie miała racji, tylko facet przestraszył się kamery. Zaczął wyprzedzać ciąg
              > pojazdów w miejscu dozwolonym, ,nie zdążył się jedynie schować, a linia ciągła
              > była słabo widoczna i bardzo krótka, ,jedynie w obrębie drogi dojazdowej, co
              > wcale nie musi być dla podejmującego manewr czytelne, ,zwłaszcza, gdy
              > wyprzedza tira, który skutecznie zasłania wszystkie znaki pionowe po prawej
              > stronie.

              Czy aby przepis nie nakazuje przed podjęciem manewru wyprzedzania upewnić
              się, że innym uczestnikom ruchu nie będziemy utrudniać?
              To niech nie wyprzedza tego tira jak nie ma pewności.
        • zalogowana_z_premedytacja Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? 26.09.06, 17:29
          Ciężki przypadek. Jednak moim zdaniem jeśli jest zabronione wyprzedzanie na
          skrzyżowaniach (i tym bardziej tuż przed - skąd wiesz czy zdążysz zanim ktoś ci
          nie wyjedzie) to wyprzedzający łamiący ten przepis musi lczyć się z tym, że
          ktoś na tym skrzyżowaniu się pojawić może - mógłby więc poczekać aż minie
          skrzyzowanie i wyprzedzić dalej...
          • zalogowana_z_premedytacja Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? 26.09.06, 17:30
            To że ktoś wyjeżdża z drogi podporządkowanej nie znaczy, że ten na drodze z
            pierwszeństwem nie ma zachować ostrożności.
    • wojtek33 Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? 19.09.06, 09:16
      drzewko_szczescia napisała:

      > Skręcam w prawo z podporządkowanej, sprawdzam, czy nic nie jedzie z lewej.
      > Jeśli nie jedzie, to wyjeżdzam. A tu właśnie facet pędzi moim(!) pasem, bo
      > jest w trakcie wyprzedzania!!!

      To nie jest Twój pas, wjeżdżasz na niego bez upewnienia się, czy jest wolny.
      Wina za spowodowanie wypadku Twoja, on ewentualnie może dostać mandat za
      wyprzedzanie w niedozwolonym miejscu.
      • Gość: tomek Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 09:42
        A co, jakby tą drogą jechał pojazd zajmujący 3/4 jej szerokości (czyli pół "twojego" pasa)? Nie mogę uwierzyć, że kierowcy skręcają w prawo i patrzą tylko w lewo...
        • Gość: zrob_se_dobrze Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? IP: *.c29.msk.pl 19.09.06, 13:31
          Gość portalu: tomek napisał(a):

          > A co, jakby tą drogą jechał pojazd zajmujący 3/4 jej szerokości (czyli
          > pół "twojego" pasa)? Nie mogę uwierzyć, że kierowcy skręcają w prawo i patrzą
          > tylko w lewo...

          bo oni jezdza na "wiare" a nie zgodnie z przepisami - wiara czyni cuda ,to po
          ch.... uczyc sie przepisow ?
          • cokolwiekbadz Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? 22.09.06, 12:23
            obaj kierowcy zostaliby ukarani - jeden za to, ze wyprzedzał tam gdzie nie
            powinien, a drugi, że nie zachował wystarczającej ostrożności wyjeżdzając z
            drogi podprządkowamej. koło mojego domu bardzo często dochodzi do tego rodzaju
            wypadków/stłuczek.
            • wlotry Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? 22.09.06, 17:36
              No i to jest najbardziej trafna ocena. Z tym, że za sprawce wypadku uznano by
              kierującego, który wjeżdżał na pas ruchu, na kórym znajdował się juz pojazd
              wyprzedzający (nieprawidłowo).
              • drzewko_szczescia Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? 22.09.06, 22:44
                Dzięki wszystkim! Zaczęłam się barzdziej rozglądać, serio:)
            • zalogowana_z_premedytacja Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? 26.09.06, 17:37
              Tylko teraz dylemat, które wykroczenie było poważniejsze, o
              większym "kalibrze"...
        • zalogowana_z_premedytacja Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? 26.09.06, 17:32
          "Nie mogę uwierzyć, że kierowcy skręcają w prawo i patrzą tylko w l
          > ewo...
          "

          No tak to nie jest zbyt mądre...
        • Gość: Kokeeno Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.09.06, 21:35
          Ja mogę, w zeszłym miesiącu miałem bliskie spotkanie trzeciego stopnia ze zderzakiem autka, którego właścicielka wyjechała sobie z podwórka wprost na drogę dla rowerów patrząc się tylko i wyłącznie w lewo - aż do szczęśliwego przytarcia moim lewym pedałem w zderzaczek (szczęśliwym, bo nic mi się nie stało, ale widok zaskoczenia na twarzy tej paniusi - bezcenny ;o)

          Swoją drogą rower z mokrymi hamulcami hamuje naprawdę nieciekawie...
    • Gość: pytacz Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? IP: *.icpnet.pl 26.09.06, 22:24
      Spytajcie na
      www.ifp.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewforum&f=2


      • Gość: sml pzn Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? IP: *.icpnet.pl 28.09.06, 18:29
        1. jeżeli jest to skrzyzowanie to winnym jest wyprzedzający ale może on wkręcić
        wyjeżdzajacego we współwinę
        2. jesli wyjeżdzający jechał z posesji, drogi gruntowej, parkingu itp to winny
        bedze on.
        wiele zależy od dokładnego miejsca zderzenia, prędkości pojazdów itp. 99%
        przypadków policja na miejscu rozstrzyga o winie jednego z kierowców a w 1%
        orzeka o współwinie
        zawsze pozostaje sąd
        pzdr
        • Gość: motta Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.06, 19:31
          A dlaczego ma być to wina wyprzedzającego? Coś na poparcie tej tezy?
          • Gość: Kokeeno Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.09.06, 10:03
            Z tego co czytałem, to zwykle sąd decydował, że winnym jest ten, kto nie ustąpił pierwszeństwa (oczywiście wyprzedzający dostał odpowiedni mandat za wyprzedzanie na skrzyżowaniu, ale nie był winnym - nie ma już zasady ograniczonego zaufania, zakładam, że wyprzedzający jechał tak, że dało się go dostrzec, czyli nie pruł 200 km/h). Ustąpienie pierwszeństwa na skrzyżowaniu (zgodnie z przepisami) jest ŚWIĘTE!
    • Gość: miecio Re: A taki przypadek- czyja wina byłaby? IP: *.aster.pl 28.09.06, 20:17
      Sytuacja jakiej obawiam często się przy wyprzedzaniu, ja już w trakcie manewru
      i czy ktoś nie wyjedzie z bocznej drogi. NIe chcę roztrzygać o winie ale będąc
      w sytuacji tego co wyjeżdża wolę spojrzeć parę razy w obie strony. Przy
      wyprzedzaniu najczęściej się przyspiesza więc ewntualny wypadek może być groźny.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja