drzewko_szczescia
17.09.06, 23:48
Skręcam w prawo z podporządkowanej, sprawdzam, czy nic nie jedzie z lewej.
Jeśli nie jedzie, to wyjeżdzam. A tu właśnie facet pędzi moim(!) pasem, bo
jest w trakcie wyprzedzania!!! O włos od czołowego zderzenia, on zdążył
wyprzedzić, ja się zatrzymałam, a właściwie stanęłam jak wryta, zbluzgałam
idiotę w myślach, ale potem się zastanowiłam, czy to czasem nie byłaby moja
wina? Bo ja byłam "na skręcie".