W RFN jedziemy "ile fabryka dala" ?

IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.10.06, 10:38
Tu jest link do informacji na temat tzw. predkosci "zalecanej/uznanej za
akceptowalna" na autostradach niemieckich, wynosi ona 130 km/h.

www.fahrtipps.de/verkehrsregeln/richtgeschwindigkeit.php


Jezeli jedziesz szybciej, to musisz sie liczyc ze WSPOLODPOWIEDZIALNOSCIA
za udzial w wypadku nawet przez Ciebie nie spowodowanym!

O tym w Polsce ludzie nie wiedza i wydaje im sie, ze w RFN mozna jezdzic "ile
fabryka dala". Owszem, mozna, ale na swoja odpowiedzialnosc.

Ubezpieczyciel "moze" bowiem nie pokryc strat, szkod, rent, itp.

!!!!!!!PAMIETAJCIE O TYM !!!!!!
    • tiges_wiz Re: W RFN jedziemy "ile fabryka dala" ? 04.10.06, 11:05
      ja na autobahnach jade kolo 130-140, ale jak mam puuustooo przed soba i za soba,
      to czasem docisne na chwilke do oporu ;).
      • Gość: na zimno Ja tez tak czasem robie, ale tylko wtedy, gdy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.10.06, 11:19
        mam calkowita pewnosc, ze moge to zrobic. Normalnie jezdze tak jak Ty, 130-140
        w granicach max. momentu obr. na max. biegu. Szkoda zarzynac silnik, a ze
        jezdze duzo, ma to znaczenie.



        • tiges_wiz Re: Ja tez tak czasem robie, ale tylko wtedy, gdy 04.10.06, 11:24
          akurat ja mam bardziej prosta momentu niz krzywa ;)
    • simr1979 Re: W RFN jedziemy "ile fabryka dala" ? 04.10.06, 12:39
      Gość portalu: na zimno napisał(a):

      (...)
      > O tym w Polsce ludzie nie wiedza i wydaje im sie, ze w RFN mozna jezdzic "ile
      > fabryka dala". Owszem, mozna, ale na swoja odpowiedzialnosc.
      (...)
      Oczywiście, że na swoją odpowiedzialność - wszystko w życiu robi się na swoją
      odpowiedzialnożć, jeno niektórzy nie chcą tego przyjąć do wiadomości......
      • Gość: na zimno Re: W RFN jedziemy "ile fabryka dala" ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.10.06, 12:52
        Glownie chodzi o to, ze jazda powyzej 130 km/h jest traktowana jako zachowanie
        dopuszczalne ( tam, gdzie nie ma zadnego ograniczenia predkosci) jakkolwiek
        ten, ktory to robi musi sie liczyc z tym, ze ubezpieczenie moze nie wyplacic
        kosztow spowodowanych wypadkiem, nawet , jesli sie nie jest SPRAWCA
        bezposrednim wypadku, a jechalo sie z taka predkoscia.

        Zawsze jest wspolwina. Nawet bardzo bogaci ludzie
        moga zostac wyrokiem sadu zmuszeni do placenia np. renty za czyjes kalectwo.

        To moze zrujnowac nawet bardzo bogatego czlowieka.
        Stad ludzie temperuja sie sami. Taka odpowiedzialnosc nie jest jeszcze
        "we lbach" polskich kierowcow zakodowana. Stad mamy tylu idiotow, ktorym
        wydje sie, ze majac lepszy pojazd moga robic na drodze wszystko.

        No i do tego dochodzi nasze sadownictwo, ktore ma "klopoty" w ocenie faktow
        zwiazanych z wypadkami.


        • Gość: Lestat Re: W RFN jedziemy "ile fabryka dala" ? IP: 217.153.224.* 04.10.06, 17:21
          > Glownie chodzi o to, ze jazda powyzej 130 km/h jest traktowana jako zachowanie
          > dopuszczalne ( tam, gdzie nie ma zadnego ograniczenia predkosci) jakkolwiek
          > ten, ktory to robi musi sie liczyc z tym, ze ubezpieczenie moze nie wyplacic
          > kosztow spowodowanych wypadkiem, nawet , jesli sie nie jest SPRAWCA
          > bezposrednim wypadku, a jechalo sie z taka predkoscia.
          >
          > Zawsze jest wspolwina. Nawet bardzo bogaci ludzie
          > moga zostac wyrokiem sadu zmuszeni do placenia np. renty za czyjes kalectwo.
          >
          > To moze zrujnowac nawet bardzo bogatego czlowieka.
          > Stad ludzie temperuja sie sami. Taka odpowiedzialnosc nie jest jeszcze
          > "we lbach" polskich kierowcow zakodowana. Stad mamy tylu idiotow, ktorym
          > wydje sie, ze majac lepszy pojazd moga robic na drodze wszystko.
          >
          > No i do tego dochodzi nasze sadownictwo, ktore ma "klopoty" w ocenie faktow
          > zwiazanych z wypadkami.

          Coś mi się wydaje się, że nie jest to tak jak to przedstawiasz. Każdy wypadek
          jest analizowany i ustala się, winnego. Jeśli bezpośrednim sprawcą wypadku nie
          jest osoba jadąca ponad 130 km/h (w miejscu dozwolonym) oznacza , że jest ona
          poszkodowanym. Nastepnie ustala się jaki wpływ miała prędkość na przebieg
          wypadku. Oznacza to, że poszkodowany przejmuje część odpowiedzialności za
          wypadek a to oznacza, że może otrzymać mniejsze odszkodowanie. Jeśli taki
          szybki kierowca jest bezsprzecznie sprawcą to ubezpieczyciel pokrywa
          odszkodowanie dla pokrzywdzonego ale zachowuje sobie prawo regresu
          odszkodowania od sprawcy.

          Kogo nazywasz idiotami? Ludzi posiadających dobre samochody i umiejętności,
          którzy jadą 160 km/h po niemieckiej autostradzie? W tym roku zrobiłem dość
          sporo kilometrów po Niemczech i statystycznie rzecz biorąc podan 50% kierowców
          jeździ w okolicach 150-160 km/h. Faktem jest, że ilość kierowców jeżdzących
          ponad 180 czy 200 jest mało.
          • Gość: na zimno Re: W RFN jedziemy "ile fabryka dala" ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.10.06, 17:49
            Idiotami nazywam ludzi jezdzacych w Polsce po drogach (90-kach) z predkosciami
            przekraczajacymi znacznie 130 km/h( dziurawe i nierowne drogi!).

            Ci sami ludzie na autostradach w RFN dostaja totalnej glupawki i cisna gaz do
            dechy, a nie posiadajac znajomosci tutejszych zwyczajow narazaja sie na klopoty.
            Potem sie dziwia, nawet, gdy nie byli bezposrednimi sprawcami.

            To do nich bylo skierowane to ostrzezenie.
            Posiadacz szybkiego pojazdu niekoniecznie jest idiota, ale gdy juz nim jest,
            to tragedia jest pewna.

            Z ubezpieczeniami nalezy uwazac, bo "klauzule wylaczajace" sa czasem niejasne
            i mozna sie niezle urzadzic.
            Tyle.

            Wiec radze zachowac umiar.






    • Gość: Jurek A warunki ubezpieczenia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.06, 17:35
      Wszystko zależy od warunków ubezpieczenia. Jeżeli w warunkach ubezpieczenia nie
      ma zapisu o przekraczaniu prędkości zalecanej, to nie ma podstawy do odmowy
      wypłaty odszkodowania. W ten sposób kombinują niemieccy ubezpieczyciele - polscy
      nie, bo nie ma to większego sensu - u nas i tak są ograniczenia do 130km/h - nie
      wiem, czy jest miejsce w Polsce, gdzie znaki zezwalają na szybszą jazdę.
      • crannmer Kto kombinuje? 04.10.06, 23:05
        Gość portalu: Jurek napisał(a):

        > Wszystko zależy od warunków ubezpieczenia. Jeżeli w warunkach ubezpieczenia
        > nie
        > ma zapisu o przekraczaniu prędkości zalecanej, to nie ma podstawy do odmowy
        > wypłaty odszkodowania.

        1. w _zadnych_ niemieckich warunkach ubezpieczenia nie ma _nigdzie_ zapisu o
        przekraczaniu/nieprzekraczaniu jakiejkolwiek predkosci.

        2. Nie chodzi o odmowe wyplaty odszkodowania, lecz o podzial kosztow miedzy
        stronami bioracymi udzial w wypadku.

        Gdzie mimo czasem ewidentnej winy jednej ze stron ta druga strona niesie czesc
        kosztow z racji samej tylko bardzo wysokiej predkosci.

        > W ten sposób kombinują niemieccy ubezpieczyciele

        Mozesz przyblizyc, kto i w jaki sposob kombinuje?

        MfG

        C.
    • kodem_pl Akurat czytalem w kilku miejscach, ze jest inaczej 04.10.06, 22:01
      Jak na drodze bez ograniczenia predkosci ciagniesz ponad 160 to mozesz miec
      problem z uzyskaniem odszkodowania. Wina jest tego, kto zawinil. Predkosc 130
      jest zalecana, bo... trzeba jakos zamknac geby zielonym.
      • Gość: na zimno Uzywasz falszywych argumentow, kodem_pl IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.10.06, 09:35
        Przepis o predkosci zalecanej jest wynikiem kompromisu ustawodawcow, policji,
        ekspertow ruchu drogowego i ubezpieczen.

        Z zielonymi ( ekologia ) ma to niewiele wspolnego, jakkolwiek przyczynia sie
        do zmniejszenia emisji substancji szkodliwych, ktore wszyscy wdychamy i Twoje
        male dzieci ( jesli masz ) tez je wdychaja na szkode swojego rozwoju i zdrowia.

        Przepis ten jest batem do temperowania zachowan idiotycznych, ktore w Polsce
        prowadza do jednej z najwyzszych, smiertelnej wypadkowosci w Europie.
        Intensywnosc ruchu na autostradach niemieckich jest jeszcze jednym powodem
        do nieprzekraczania tych predkosci na skale powszechna.

        Idiotow za kierownica (i wypadkow) jest tutaj zdecydowanie mniej w porownaniu z
        Polska.

        To swiadcza o wiekszym poczuciu odpowiedzialnosci tutejszych kierowcow.

        I nie pisz o "zamykaniu geb" komukolwiek, bo dowodzi to, ze niczego nie
        zrozumiales i pewnie juz nie zrozumiesz (abstrahujac od stylu wypowiedzi).
        • kodem_pl Re: Uzywasz falszywych argumentow, kodem_pl 05.10.06, 11:28

          > Przepis o predkosci zalecanej jest wynikiem kompromisu ustawodawcow, policji,
          > ekspertow ruchu drogowego i ubezpieczen.

          Niech i tak bedzie:-)

          > Z zielonymi ( ekologia ) ma to niewiele wspolnego, jakkolwiek przyczynia sie
          > do zmniejszenia emisji substancji szkodliwych, ktore wszyscy wdychamy i Twoje
          > male dzieci ( jesli masz ) tez je wdychaja na szkode swojego rozwoju i zdrowia.

          Otoz ma bardzo wiele wspolnego. To wlasnie oni (partia zielonych) sa
          najwiekszymi wrogami tego przepisu. A co do wdychania sub, szkodliwych przez
          innych to jakos to bedzie: nikt nie chce zamknac torow wyscigowych, nikt z
          zielonych nie przesiada sie ze swoich wielkich limuzyn do smartow itp. Roznica
          bylaby znikoma.

          > Przepis ten jest batem do temperowania zachowan idiotycznych, ktore w Polsce
          > prowadza do jednej z najwyzszych, smiertelnej wypadkowosci w Europie.
          > Intensywnosc ruchu na autostradach niemieckich jest jeszcze jednym powodem
          > do nieprzekraczania tych predkosci na skale powszechna.

          Chyba polamanym batem - to jedynie predkosc zalecana. Batem do temperowania
          zachowac glupich jest instynkt samozachowawczy. 130 jest przekraczane na skale
          powszechna, 150-160 jest nieprzekraczane na skale powszechna. I tak jest w
          zasadzie w wiekszosci Europy, niezaleznie od ograniczen, zaleznie od ilosci
          fotoradarow.

          > Idiotow za kierownica (i wypadkow) jest tutaj zdecydowanie mniej w porownaniu
          > Polska.

          Jest ich tyle samo (potencialnych), ale nie maja gdzie sie wykazac. Nawet taki
          ja: w Polsce jestem wg. waszych kryteriow totalnym wariatem drogowym, na
          zachodzie jezdze normalnie, jedynie na autostradach zazwyczaj nieco ponad
          ograniczenie.

          > To swiadcza o wiekszym poczuciu odpowiedzialnosci tutejszych kierowcow.

          Poczucie odpowiedzialnosci nie ma tu nic do rzeczy, mowie Ci, ze to instynkt
          samozachowawczy ogranicza ludzi:-D

          > I nie pisz o "zamykaniu geb" komukolwiek, bo dowodzi to, ze niczego nie
          > zrozumiales i pewnie juz nie zrozumiesz (abstrahujac od stylu wypowiedzi).

          Powiedz mi jedno: gdyby naprawde predkosc 130 wynikala z ustalen wszystkich tych
          madrych ludzi w Policji itp. to dlaczego nie wprowadzono takiego OGRANICZENIA,
          tylko ZALECONO ta predkosc? Jechales Ty kiedys po Niemieckich autostradach?
          • tiges_wiz Re: Uzywasz falszywych argumentow, kodem_pl 05.10.06, 11:32
            IP: *.dip0.t-ipconnect.de
            pewnie mieszka w moskwie
            • kodem_pl Re: Uzywasz falszywych argumentow, kodem_pl 05.10.06, 11:55
              :-D

              Stary, ale powiedz mi sam czy w Niemczech rzeczywiscie jezdza 120-130? Ja zawsze
              jezdze kulumna samochodow (ciezko inaczej przy sporym ruchu) i ZAWSZE mamy o 20
              km/h wiecej niz na ograniczeniu. Chyba, ze jest do 80 i chwilowe zwezenie do
              jednej nitki: wtedy nie wyrobilbym zakretu:P Aha, i jak tak jezdze to dziwnym
              trafem tablice aut z przodu i tylu nie sa polskie...
              • tiges_wiz Re: Uzywasz falszywych argumentow, kodem_pl 05.10.06, 11:59
                pewnie ze nie jezdza. ale tu nie chodzi o to czy jezdza, ale o to, ze nie jest
                to "za darmo" ;) podejrzewam, ze Niemca w Mercedesie S600 stac bedzie pozniej na
                doplate do ubepieczenia. Gorzej z Polakiem z Polonezie 1.4MPi.
          • Gość: na zimno Odpowiadam Ci, "kodem_pl", przeczytaj to spokojnie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.10.06, 12:14
            Piszesz:
            --------
            >Otoz ma bardzo wiele wspolnego. To wlasnie oni (partia zielonych) sa
            >najwiekszymi wrogami tego przepisu. A co do wdychania sub, szkodliwych przez
            >innych to jakos to bedzie: nikt nie chce zamknac torow wyscigowych, nikt z
            >zielonych nie przesiada sie ze swoich wielkich limuzyn do smartow itp. Roznica
            >bylaby znikoma.
            -----------------

            Partia zielonych ma bardzo wiele punktow w swoim programie. Miedzy innymi
            i ten, by wprowadzic (np. wzorem Francji) powszechne ograniczenie predkosci.
            Na razie w Bundestagu ten punkt nie ma szans akceptacji, bo i zieloni
            nie sa w stanie przekonac wszystkich. Sam dobrze wiesz, ze "wiekszosc"
            parlamentarna jest pojeciem z pogranicza arytmetyki i politycznych
            preferencji wyborcow. Z prawdziwie zdrowym rozsadkiem lub inteligencja
            czy tez posiadaniem rzeczywistych racji nie ma to nic wspolnego.
            Popatrz na nasz sejm, moze to zrozumiesz (bez dodatkowych uwag).

            Chcialbym Ci przypomniec argument techniczny:

            -przy okreslonym przekroju statystycznym niemieckiego parku samochodowego
            pozostajacego w rekach prywatnych jest to calkiem rozsadne ograniczenie,
            gdy chodzi o eliminacje nadmiernej emisji spalin

            Piszesz:
            --------
            >Chyba polamanym batem - to jedynie predkosc zalecana. Batem do temperowania
            >zachowac glupich jest instynkt samozachowawczy. 130 jest przekraczane na skale
            >powszechna, 150-160 jest nieprzekraczane na skale powszechna. I tak jest w
            >zasadzie w wiekszosci Europy, niezaleznie od ograniczen, zaleznie od ilosci
            >fotoradarow.
            -----------------

            Instynkt samozachowawczy plus bat daje bardzo dobre rezultaty, jest to tzw.
            synergia dzialania dwoch czynnikow. I dlatego zostala ona wykorzystana. Na
            chorobe
            potrzebny jest lek, a kazdy lek ma swoje dzialanie uboczne. W tym przypadku
            jest nim wywolywanie Twojej indywidualnej zlosci zupelnie bez powodu.

            W Polsce, co wynika nie tylko z mojej obserwacji, instynktu samozachowawczego
            pozbawiony jest wiec zdumiewajaco wysoki procent kierowcow. Czyzby to byla
            jakas rzeczywista epidemia? Nie chce uzywac dosadniejszych okreslen, bo zaraz
            sie ciezko obrazisz. Natomiast co do bata, to odnosze wrazenie, za na naszych
            rodakow nie ma zadnego bata, ktory bylby skuteczny. Liczba pijanych kierowcow,
            styl jazdy, styl zachowan drogowych, ogolnie tzw. kultura kierowcow
            pozostawia bardzo wiele do zyczenia. Moze, jesli tak sie na tych "batach"
            dobrze znasz, to zaproponujesz sam cos lepszego?

            Piszesz:
            --------
            >Jest ich tyle samo (potencialnych), ale nie maja gdzie sie wykazac. Nawet taki
            >ja: w Polsce jestem wg. waszych kryteriow totalnym wariatem drogowym, na
            >zachodzie jezdze normalnie, jedynie na autostradach zazwyczaj nieco ponad
            >ograniczenie.
            -----------------

            Nie chce Cie denerwowac zlosliwym komentarzem, wiec zapytam tylko "czyzby?".

            Piszesz:
            ---------
            >Poczucie odpowiedzialnosci nie ma tu nic do rzeczy, mowie Ci, ze to instynkt
            >samozachowawczy ogranicza ludzi:-D
            -----------------

            Na to odpowiedzialem juz powyzej.

            Piszesz:
            --------
            >Powiedz mi jedno: gdyby naprawde predkosc 130 wynikala z ustalen wszystkich
            tych
            >madrych ludzi w Policji itp. to dlaczego nie wprowadzono takiego OGRANICZENIA,
            >tylko ZALECONO ta predkosc? Jechales Ty kiedys po Niemieckich autostradach?
            -----------------

            Te predkosc wprowadzono w drodze kompromisu (pisalem to juz). Przemysl
            samochodowy
            ( tzw. szybkie marki ) posiada istotne lobby w Bundestagu,
            o czym sie tutaj zreszta glosno dyskutuje (gdybys sie zdziwil, to ja sie tez
            zdziwie, ze sie dziwisz). To jest tez kompromis z nimi. Ma bowiem wplyw
            na sprzedaz tych marek. A to duzy segment rynku.

            ZALECENIE jest jednoczesnie batem z marginesem przyzwolenia. I to bardzo
            dobry pomysl przy obecnym stanie komunikacji. Ksztaltuje bowiem odpowiedzialne
            postawy
            kierowcow, ktorzy ograniczaja sie sami.

            Jezdze codziennie po niemieckich autostradach, poniewaz tu mieszkam.
            Ty robisz to incydentalnie, nie czytasz tutejszej prasy, nie znasz
            tutejszych spraw i stad wydaje Ci sie, ze masz racje.


            • simr1979 Fakt wprowadzenia... 05.10.06, 13:14
              ...zalecenia jazdy z prędkoscią 130 km/godz nie spowodował żadnych zmian w
              zwyczajach niemieckich kierowców -jeżdżę do Niemiec wystarczająco często i od
              wystarczjąco zamierzchłych czasów, aby to stwierdzić.
              Powierdza to przypuszczenie, że inicjatywa ta miała charakter wyłacznie
              polityczny....
              • Gość: na zimno O Boze, to zarzut czy co ? Pomieszalo sie cos? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.10.06, 14:36
                To jest zarzut (ze "polityczny")? Sam nie wiesz, do czego by tu sie przyczepic.

                Bo ja nie widze tutaj zadnych wyraznych negatywnych skutkow dla kierowcow.
                Kazdy musi SAM zadecydowac jak jedzie, gdy nie ma ograniczen na odcinku
                autostrady.

                Albo sie kieruje oczczednoscia ( ceny paliw ), albo checia wyzycia sie,
                albo bezpieczenstwem, ale w kazdym z tych przypadkow musi najpierw
                uruchomic swoj ROZUM. Po to go zreszta ma. A jak tam u nas z rozumem, co?

                To chyba jest pozytywna forma oddzialywania na samokontrole ludzi, czyz nie?

                Myslenie, gdy sie musi pomyslec, boli, prawda?

                Tak zle (ograniczaja) i tak niedobrze (pozwalaja decydowac samemu).

                I jak tu zadowolic polskiego obywatela?

                Po prostu sie nie da. On i tak wie swoje. Punkt.
            • kodem_pl Re: Odpowiadam Ci, "kodem_pl", przeczytaj to spok 05.10.06, 16:35
              > Chcialbym Ci przypomniec argument techniczny:
              >
              > -przy okreslonym przekroju statystycznym niemieckiego parku samochodowego
              > pozostajacego w rekach prywatnych jest to calkiem rozsadne ograniczenie,
              > gdy chodzi o eliminacje nadmiernej emisji spalin

              Nie jest dobry, bo zabiera nam kolejna drobine wolnosci.

              > potrzebny jest lek, a kazdy lek ma swoje dzialanie uboczne. W tym przypadku
              > jest nim wywolywanie Twojej indywidualnej zlosci zupelnie bez powodu.

              Ale ja sie nie zloszcze:-)


              > W Polsce, co wynika nie tylko z mojej obserwacji, instynktu samozachowawczego
              > pozbawiony jest wiec zdumiewajaco wysoki procent kierowcow. Czyzby to byla
              > jakas rzeczywista epidemia? Nie chce uzywac dosadniejszych okreslen, bo zaraz
              > sie ciezko obrazisz. Natomiast co do bata, to odnosze wrazenie, za na naszych
              > rodakow nie ma zadnego bata, ktory bylby skuteczny. Liczba pijanych kierowcow,
              > styl jazdy, styl zachowan drogowych, ogolnie tzw. kultura kierowcow
              > pozostawia bardzo wiele do zyczenia. Moze, jesli tak sie na tych "batach"
              > dobrze znasz, to zaproponujesz sam cos lepszego?

              Nie obraze sie, nie martw sie. Generalnie uwazam, ze u 99% kierowcow instynkt
              samozachowawczy ma sie dobrze. Inaczej wypadaliby na kazdym zakrecie. Ilosc
              kilometrow jaka robimy po polskich 'drogach' potwierdza tylko moje obserwacje.

              O sposobach poprawy zachowan kierowcow i obnizenia smiertelnosci pisalem juz
              nie raz. Pozwol, ze przytocze tylko skrocona wersje, gdyz przerwa w wykladach
              mi sie konczy. Po obserwacjach siebie i innych moge z niemal cala pewnoscia
              stwierdzic, ze gdybysmy obudzili sie i nagle tego dnia wszystkie drogi bylyby
              niczym niemieckie, angielskie, francuskie etc. statystyki wypadkow i
              smiertelnosci nie odbiegalyby od tych z krajow zachodnich.

              > Nie chce Cie denerwowac zlosliwym komentarzem, wiec zapytam tylko "czyzby?".

              Absolutnie tak. Po co mialbym klamac? Nikt mnie tu nie zna, klamstwem nic bym
              nie osiagnal. Akurat jestem w UK i planuje tu byc przez jeszcze kilka lat i
              mowie calkowicie powaznie: nagle wpuszczam innych z drog podporzadkowanych itp.
              (akurat z tym podobnie bylo i w Polsce), nie przekraczam 2 czy wiecej krotnie
              ograniczen predkosci (w zasadzie w ogole ich nie przekraczam jak juz mowilem,
              oprocz tych nieszczesnych km/h na autostradach) itp. Zuzycie paliwa w jezdzie
              miejskiej spadlo mi o jakies 3l/100km co przy uwzglednieniu faktu, ze mowa o
              silniku diesla potwierdza moje zapewnienia.
    • simr1979 Re: O Boze, to zarzut czy co ? Pomieszalo sie cos 05.10.06, 16:11
      Jeszcze raz spróbuję, może dotrze...:

      Gość portalu: na zimno napisał(a):
      (...)
      > O tym w Polsce ludzie nie wiedza i wydaje im sie, ze w RFN mozna jezdzic "ile
      > fabryka dala". Owszem, mozna, ale na swoja odpowiedzialnosc.
      (...)

      Z tego co powyżej napisałeś niedwuznacznie wynika, iż w Twoim rozumieniu, jeśli
      są ograniczenia prędkości, to kierowca jedzie na odpowiedzialność tego, który te
      ograniczenia ustalił.
      Osobiście uważam, że aby zniechęcić publiczność do tego typu oglądu świata
      (charakterystycznego dla osób potrzebujących nieustannego prowadzenia za rękę,
      np. jakimiś przepisami, najchętniej regulującymi każdą możliwą dziedzinę
      życia)należy unikać m.in ogólnych ograniczeń prędkości (w tym szczególnym
      przypadku wprowadzania ogólnej prędkości zalecanej). Ingerencja o podłożu czysto
      politycznym w takie dziedziny, jak ruch drogowy jest równie absurdalna,jak
      mówienie o wpływie księzyca na przysłowiową rozrodczość kur, a jej jedynym celem
      jest zdobycie poklasku częsci wyborców (tych o cechach osobowościowych opisanych
      wyżej).
      • wobuziak1 Re: O Boze, to zarzut czy co ? Pomieszalo sie cos 05.10.06, 16:41
        ...czyli uważasz, że powinno się znieść w PL ograniczenia prędkości, bo te są
        dla "niedojrzałych" i "niesamodzielnych".
        Fakt, w takiej W-wie nic by się nie zmieniło, bo tu i tak każdy jedzie ile
        fabryka dała, ograniczając się [póki co], czerwonym światłem co 200m albo
        zderzakiem poprzedzającego auta.
        Spójrzcie jak tu się jeździ: pajace ruszają spod świateł i przyśpieszają tak
        długo aż muszą zachamować. Czyli jak nie ma przed nami nic na 300m to
        warszawski kierowca ma już koło 90-100kmh. Widzę to codziennie bo przez takich
        pajaców muszę potem stać w korkach i na światłach. Dziwne, że gdy ruch jest
        mały [wakacje, niedziela rano], i jadę z przepisami, w ogóle nie stoje na
        światłach, a prędkość 50kmh pozwala mi przepuścić matkę z dzieckiem na
        przejściach. A jak jest w Niemczech? Wciskamy gaz do dechy na zielonym by na
        50kmh się zatrzymać - efekt jest taki, że szybko opuszczamy skrzyżowania, wiele
        aut zjeżdża, a ruch jest płynny bo żaden, chyba że Polak, idiota nie wyprzedza
        mnie żeby potem ostro hamować przed czerwonym 300m dalej, i zmuszając mnie do
        hamowania, zanim ruszy spod swojego światła. Gdyby go nie było, przejechałbym
        nie zdejmując nogi z pedału. Polski kierowca to prawdziwy skończony kretyn, do
        którego powyższe słowa i tak nie trafią, i zaraz zacznie mówić, że cała EU jest
        w błędzie, bo on wie lepiej...
        • Gość: prawdziwy tebe klamstwo ma krotkie nogi, wobuziak.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.06, 08:44

          > Widzę to codziennie bo przez takich pajaców muszę potem stać w korkach i na
          > światłach. Dziwne, że gdy ruch jest mały [wakacje, niedziela rano], i jadę z
          > przepisami, w ogóle nie stoje na światłach, a prędkość 50kmh pozwala mi
          > przepuścić matkę z dzieckiem na przejściach.

          dowodem na powyzsze klamliwe tezy, jest sobota i niedziela, kiedy ruch w wawie jest znacznie mniejszy, niz od poniedzialku do piatku, na ulicach dominuja niedzielne slimaki jadace w okolicach 40-50 km/h i fakt, ze po wawie wtedy sie jezdzi nie sprawniej, niz w pozostale dni...
          • Gość: na zimno Niedzielne slimaki jada tak jak w miescie: 50 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.10.06, 10:38
            I to jest zle, oczywiscie. Powinni jechac 100 tak jak ten, ktory zabil
            piec osob na przystanku komunikacji miejskiej w Warszawie.

            Na taka mentalnosc trzeba sobie zapracowac. Udalo Ci sie. Badz dumny.

            • Gość: prawdziwy tebe Re: Niedzielne slimaki jada tak jak w miescie: 50 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.06, 14:57

              > I to jest zle, oczywiscie. Powinni jechac 100 tak jak ten, ktory zabil
              > piec osob na przystanku komunikacji miejskiej w Warszawie.
              >
              > Na taka mentalnosc trzeba sobie zapracowac. Udalo Ci sie. Badz dumny.

              jestem. ty natomiast nie masz z czego byc dumny: na tej trasie ograniczenie predkosci nie wynika z warunkow ruchu, tylko zardzewialych podpor mostu, a wypadek o ktorym mowa nie byl spowodowany nadmierna predkoscia.

              ps. bolszewictwo jak zwykle nie na temat...
              • Gość: na zimno W artykulach prasowych podawano jako IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.10.06, 15:50
                przyczyne nadmierna predkosc. Z bolszewizmem to nie ma nic wspolnego.
                Ograniczenie predkosci do 50 tez jest norma w miastach amerykanskich
                choc bolszewikow tam szukac ze swieca.

                Ty zas powinienes dac sie przebadac, poniewaz wykazujesz wszelkie cechy
                pewnego schorzenia swiadomosci: wszedzie widzisz bolszewikow tak jak
                pewien pacjent psychiatryka, ktory na kazde pytanie lekarza:
                "z czym sie to panu kojarzy" odpowiadal z "z d...a panie doktorze".

                Tobie przynajmniej trafilo sie slowo bardziej "polityczne".
                Ale schorzenia to nie wyklucza.


              • Gość: na zimno A tu masz, zalosnie prawdziwy tebe link IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.10.06, 15:59

                wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8162675,wiadomosc.html?ticaid=1273f
                I przestan sie osmieszac, bo juz i tak jestes dostatecznie zalosnym facetem.
              • Gość: tomek A co spowodowało ten wypadek? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.06, 16:55
                a wypadek
                > o ktorym mowa nie byl spowodowany nadmierna predkoscia.

                A czym? Był spowodowany nadmierną prędkością. Tylko akurat nie tym, że jechał 110 kmh, bo tamtędy w sumie dałoby się tyle pojechać, należy w sumie uważać na przystanek i wlot z prawej.

                Tylko że tamtego dnia było rano -26st. C. To jest wiadukt, oszroniony, oblodzony. Należało dostować prędkość. Nawet niekoniecznie do tego ograniczenia, które postawiono z innego powodu. Dostosować prędkość do warunków jazdy.
                • Gość: opona balonowa Re: A co spowodowało ten wypadek? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.06, 07:50
                  No i prawdziwy tebe zrobił z siebie barana.

                  Dla niego żadna prędkość nie może być przyczyną wypadku.
                  To jego przedmiot ubóstwienia, taki bożek, do którego sie modli cały dzień.
                  Prawdziwemu nie ma co tłumaczyć, on i tak nic kumać nie potrafi.

      • Gość: na zimno Szanowny kolego simr1979, wysil swoje szare komork IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.10.06, 17:05
        Z tego, co napisales wynika tez niedwuznacznie, ze niczego nie
        zrozumiales, jakkolwiek usilujesz stwarzac pozory, ze
        rozumiesz wiecej, niz naprawde mozesz zrozumiec,
        no coz, tu tez mamy do czynienia z ograniczeniem,
        ktore w tym przypadku nie dotyczy predkosci.

        No, ale to masz pewnie nie od dzisiaj.

        Czy tego chcesz czy nie, na swiecie obowiazuja
        w wielu panstwach ograniczenia predkosci, nawet
        w panstwie takim jak USA, ktore jest dosc
        malo zbiurokratyzowane w porownaniu z krajami
        europejskimi. Nic to nowego.

        W RFN obowiazuje ta szczegolna regulacja
        i dobrze jest o tym wiedziec. Jest to opcja
        zakladajaca, ze kierowca mysli samodzielnie
        i dokonuje wyboru.

        Do poddania sie ograniczeniom mozna ludzi albo zmusic
        albo dac im mozliwosc podejmowania decyzji z zachowaniem
        pelnej odpowiedzialnosci za te decyzje.
        I tego wlasnie nie jestes w stanie zrozumiec.
        Bo w naszym kraju nie jestesmy przyzwyczajeni do
        ponoszenia odpowiedzialnosci. Smutne to, a nawet zalosne.
        Widac to we wszystkich dziedzinach zycia.

        Piloci samolotow rejsowych tez powinni sie podporzadkowac
        osrodkom kontroli lotow, a jesli nie zechca tego zrobic,
        to od nich samych i losu/przypadku zalezy, jakie konsekwencje
        ta decyzja przyniesie. Na szczescie to ludzie myslacy.

        ( na pilota sie wiec nie nadajesz, ale samolotem mozesz latac
        jako pasazer, na szczescie)

        Ty stwierdzisz oczywiscie, ze winni sa kontrolerzy lotu,
        bo nakladaja jakies ograniczenia na zadanie politykow.

        Po cholere ja to pisze, i tak niczego nie przetrawisz.
    • mejson.e A jaka odpowiedzialność w Polsce? 05.10.06, 17:24
      Gość portalu: na zimno napisał(a):

      "Jezeli jedziesz szybciej, to musisz sie liczyc ze WSPOLODPOWIEDZIALNOSCIA za
      udzial w wypadku nawet przez Ciebie nie spowodowanym!
      (...)
      Ubezpieczyciel "moze" bowiem nie pokryc strat, szkod, rent, itp."

      A dlaczego w Polsce mimo przekroczenia dopuszczalnej prędkości 130/h nawet o
      70/h zakłady ubezpieczeń nie odmawiają wypłaty odszkodowania?
      Tam zalecają i nie płacą tu zakazują ale pokrywają szkody.
      To nie fair...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • Gość: na zimno Widzisz, jak jest u nas (w PL) dobrze? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.10.06, 17:30
        Dopiero teraz to do ludzi dociera.
        A mimo to wyjezdzaja...

      • crannmer Re: A jaka odpowiedzialność w Polsce? 07.10.06, 11:12
        mejson.e napisał:

        > A dlaczego w Polsce mimo przekroczenia dopuszczalnej prędkości 130/h nawet o
        > 70/h zakłady ubezpieczeń nie odmawiają wypłaty odszkodowania?
        > Tam zalecają i nie płacą tu zakazują ale pokrywają szkody.
        > To nie fair...

        Mam wrazenie, ze mieszasz kilka pojec.
        1. OC, odszkodowania placone przeciwnikowi
        Placone jest ze strony przeciwnej w wysokosci (100 % minus wasny stopien
        zawinienia). Czyli jesli np. przekrocze znacznie ograniczenie, a ktos mi
        zajedzie droge, to wysokosc mojego zawinienia w wypadku wplynie na zmniejszenie
        mojego otrzymanego odszkodowania od szkody przeciwnej. Ewenementem dyskutowanym
        na tym watku jest sprawa, ze pewne zachowanie nienaruszajace przepisow (tu:
        jazda z bardzo znaczna predkoscia na nielimitowanej autostradzie) per se uznaje
        sie wspolprzyczyna wypadku.

        2. AC, wyplacane z wlasnego odszkodowania
        tu nie zmienia sie nic. Zachowania zgodne z kodeksem drogowym i dobra praktyka
        nie sa podstawa do ograniczenia odszkodowan.

        MfG

        C.
    • Gość: kolowr Rozwiązanie jest proste! IP: *.os1.kn.pl 07.10.06, 09:47
      Wystarczy homologować pojazdy, które mogą osiągnąć max 130 kmh! po pierona
      zezwalamy na pojazdy, któe dadzą radę i 300 kmh polecieć?
      przynjamniej część problmeów zniknie, te co poza miastami się odbywają i koniec.
      przesiądziemy się wtedy do PKP i prz okazji uratujemy ten zabytek ;)

      a o ile mi wiadomo, to brak ograniczenia na autostardach niemieckich jest tylko
      na odcinkach o 3 pasach ruchu w jedną stronę, czyli na sporej ich części. na
      dwupasmowych jest ograniczenie standardowe. Dodatkowo na tych bez ograniczeń są
      wprowadzane czasowe ograniczenia (np. deszcz, oblodzenie) wyświetlane na
      elektronicznych tablicach. Pomysł jest git.
      • crannmer Kilka korektur 07.10.06, 11:03
        Gość portalu: kolowr napisał(a):

        > a o ile mi wiadomo, to brak ograniczenia na autostardach niemieckich jest
        > tylko na odcinkach o 3 pasach ruchu w jedną stronę, czyli na sporej ich
        > części. na dwupasmowych jest ograniczenie standardowe.

        Nieprawda jest, jakoby wiekszosc autostrad w D byla trzypasmowa. Nieprawda jest
        rowniez, jakoby na dwupasmowych ograniczenie bylo w standardzie.

        > Dodatkowo na tych bez ograniczeń są
        > wprowadzane czasowe ograniczenia (np. deszcz, oblodzenie)

        Ograniczenia z powod deszczu sa tam, gdzie jest niebezpieczenstwo z powodu
        kolein albo zlego odprowadzania wody. Tak oznaczonych odcinkow jest kilkanascie
        promili z calosci.
        Formalnych ograniczen z powodu oblodzenia nie ma wogole.

        > wyświetlane na
        > elektronicznych tablicach. Pomysł jest git.

        Automatyczne sterowanie plynnoscia ruchu tablicami ze zmiennymi ograniczeniami
        dotyczy rowniez kilkunastu..kilkudziesieciu promili calej sieci.

        MfG

        C.
        • Gość: opo idąc po linku podanym przez "na zimno" IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.06, 18:32
          znalazłem dokładne brzmienie tego przepisu o prędkości 130 km/godz:

          www.fahrtipps.de/verkehrsrecht/stvo_ausnahmeverordnung.php?vo=richtgeschwindigkeit

          Nie chce mi się tego tłumaczyć, ale każdy zainteresowany sobie jakoś poradzi.
          To jest przepis-hak, który trzyma za kołnierz każdego szybkiego Billa.

          Bill musi się bezwzględnie zastanowić, zanim naciśnie na pedał gazu.
          U nas nie do pomyślenia.


          • crannmer I co w tym nowego? 07.10.06, 19:25
            Gość portalu: opo napisał(a):

            > To jest przepis-hak, który trzyma za kołnierz każdego szybkiego Billa.
            > Bill musi się bezwzględnie zastanowić, zanim naciśnie na pedał gazu.

            "[...]wird empfohlen, [...]nicht schneller als 130 km/h zu fahren"

            zaleca sie [w pewnych ustalonych warunkach] nie jechac szybciej, niz 130 km/h

            Nie zabrania sie jechac szybciej, nie kaze sie jechac wolniej, jedynie sie
            zaleca. W panstwie prawa to, co nie jest zabronione, jest dozolone.

            Zaden hak, bo za niestosowanie sie do zalecen nie ma rygoru zadnych konsekwencji
            w calym StVO. Sens doslowny i duch tego ustanowienia maja na uwadze przede
            wszystkim uspokojenie ruchu i zwiekszenie przepustowosci. Ten przepis nikogo za
            kolnierz nie trzyma.

            Cala awantura powstala nie z przepisow, lecz z precendensowego wyroku. Otoz
            pewien sedzia pokazal, ze ma gdzies jasne przepisy i zrobil wlasna wykladnie na
            podstawie jednego konkretnego wypadku. I niestety nie zostal skasowany w rewizji.

            A ubezpieczalnie zwietrzyly mozliwosci. I z tad cale zamieszanie i burza w
            szklance wody. Jak rowniez salwatoryczne wskazowki wiekszych lubo mniejszych
            fachoffcow.

            MfG

            C.
            • Gość: opona balonowa Re: I co w tym nowego? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.06, 20:51
              Z tego, co wiem w RFN liczy się wykładnia orzecznictwa w sądach.

              Najważniejsze z tego wszystkiego jest rozpowszechnienie tej informacji w Polsce,
              ponieważ ludzie o tym nie wiedzą ( ja też nie znałem szczegółów ).
              Dobrze jest znać te niuanse przepisów aby nie wpaść w pułapkę.

              U nas Niemcy to synonim braku ograniczeń prędkości, a np. we Francji
              jest wszędzie 130 i o tym się wie.

            • Gość: arthur Re: I co w tym nowego? IP: *.rev.stofanet.dk 08.10.06, 21:02
              < A ubezpieczalnie zwietrzyly mozliwosci. I z tad cale zamieszanie i burza w
              szklance wody. Jak rowniez salwatoryczne wskazowki wiekszych lubo mniejszych
              fachoffcow.
              a ty koles to niby skad znasz sie na niemieckim prawie ?

              w niemieckich przepisach, nie ma ani jedego slowa o zimowych oponach ale
              zarobisz mandat jesli ich w zime nie bedziesz mial na felgach, "opony musza byc
              dostosowane do warunkow atmosferycznych" tak glosi nowy przepis i w razie
              wypadku, wina bedzie takze twoja czyli bedziesz wspolwinny bez zadnego
              szemrania
              nie ma generalnego zakazu jazdy powyzej 130 kmh ale zawsze musisz jechac z
              szybkoscia dopasowana do warunkow, bedzie wypadek, eksperci ubezpieczenia
              orzekna "szybkosc niedopasowana do warunkow" i kazdy niemiecki sad przyzna im
              racje, nie masz najmniejszych szans
              jazda powyzej 130 kmh jest jazda dozwolona ale na wlasne ryzyko, zawsze
              bedziesz ponosil przynajmniej pewien procent winy za wypadek, czyli bedziesz
              wspolwinny czy ci sie to teraz podoba lub nie
              wiec zanim sie w tej kwestii wypowiesz, przeanalizuj przepisy a nie strzelaj
              wedle zyczenia





              • crannmer Re: I co w tym nowego? 08.10.06, 21:21
                Gość portalu: arthur napisał(a):

                > a ty koles to niby skad znasz sie na niemieckim prawie ?

                Zgadnij. Do trzech razy sztuka.

                > w niemieckich przepisach, nie ma ani jedego slowa o zimowych oponach ale
                > zarobisz mandat jesli ich w zime nie bedziesz mial na felgach, "opony musza byc
                >
                > dostosowane do warunkow atmosferycznych" tak glosi nowy przepis i w razie
                > wypadku, wina bedzie takze twoja czyli bedziesz wspolwinny bez zadnego
                > szemrania

                No to w koncu nie ma slowa, czy jest przepis? Zdecyduj sie, bo na razie sam
                sobie przeczysz.

                A prawda jest taka, ze do poprzedniej zimy przepisu nie bylo i nie bylo zadnych
                sankcji za opony letnie na sniegu, a od maja nowy przepis wszedl w zycie, w
                zwiazku z czym tej zimy juz obowiazuje.

                > nie ma generalnego zakazu jazdy powyzej 130 kmh ale zawsze musisz jechac z
                > szybkoscia dopasowana do warunkow, bedzie wypadek, eksperci ubezpieczenia
                > orzekna "szybkosc niedopasowana do warunkow" i kazdy niemiecki sad przyzna im
                > racje, nie masz najmniejszych szans

                Nie sadz po metodach polskich ubezpieczycieli na caly swiat, bo sie mozesz
                pomylic. Warunki, w ktorych ta szybkosc jest jak najbardziej dopasowana, utarly
                sie przez pol wieku praktyki. I nie zmieni ich fachoffiec, co raz na ruski rok
                po autostradzie podrozuje.

                MfG

                C.
                • Gość: athur Re: I co w tym nowego? IP: *.rev.stofanet.dk 08.10.06, 21:36
                  nie sadze po polskich metodach bo ich nie znam
                  w przepisach dalej nie ma nic o zimowkach, jest w nich natomiast aneks
                  wprowadzony na liste mandatow ale ty pewnie nie wiesz z czym to sie jada

                  dobrze, ze na tych autostradach po ktorych ja jezdze, nie spotykam takich
                  znawcow przepisow jak ty
                  • crannmer I kto nie zna przepisow? 08.10.06, 22:12
                    Gość portalu: athur napisał(a):

                    > w przepisach dalej nie ma nic o zimowkach, jest w nich natomiast aneks
                    > wprowadzony na liste mandatow ale ty pewnie nie wiesz z czym to sie jada

                    Dla opornych: Strassenverkehrsordnung (StVO) §2, punkt 3a, wprowadzony przy
                    nowelizacji 01.05.2006:

                    "Bei Kraftfahrzeugen ist die Ausrüstung an die Wetterverhältnisse anzupassen.
                    Hierzu gehören insbesondere eine geeignete Bereifung und Frostschutzmittel in
                    der Scheibenwischanlage. Wer ein kennzeichnungspflichtiges Fahrzeug mit
                    gefährlichen Gütern führt, muß bei einer Sichtweite unter 50 m bei Schneeglätte
                    oder Glatteis jede Gefährdung anderer ausschließen und wenn nötig den nächsten
                    Platz zum Parken aufsuchen."

                    Jak juz pisalem, poprzedniej zimy przepisu nie bylo i mandatu dostac nie mozna
                    bylo. A teraz przepis jest i za letnie opony na sniegu mozna zaplacic.

                    Aneks do katalogu mandatow nie jest warty papieru, na ktorym stoi, bez
                    odpowiedniego przepisu w ustawie. Widzisz, Niemcy to panstwo prawa i nie mozesz
                    dostac mandatu za wystepek nieokreslony w przepisach :->

                    > dobrze, ze na tych autostradach po ktorych ja jezdze, nie spotykam takich
                    > znawcow przepisow jak ty

                    Wlasnie pokazales, jak sie znasz na przepisach. Chcesz sie dalej osmieszac?

                    MfG

                    C.
                    • Gość: arthur Re: I kto nie zna przepisow? IP: *.rev.stofanet.dk 11.10.06, 17:40
                      > "Bei Kraftfahrzeugen ist die Ausrüstung an die Wetterverhältnisse anzupassen.
                      > Hierzu gehören insbesondere eine geeignete Bereifung und Frostschutzmittel in
                      > der Scheibenwischanlage. Wer ein kennzeichnungspflichtiges Fahrzeug mit
                      > gefährlichen Gütern führt, muß bei einer Sichtweite unter 50 m bei
                      Schneeglätte
                      > oder Glatteis jede Gefährdung anderer ausschließen und wenn nötig den nächsten
                      > Platz zum Parken aufsuchen."

                      no i gdzie kolego napisane jest, ze musisz uzywac opony zimowe ?
                      mozesz uzywac tzw. opony caloroczne, te tez zaliczane sa do "geeignete
                      Bereifung"
                      widze, ze cos z twoja znajomoscia niemieckiego jest na bakier, wiec zanim sie
                      wychylisz poducz sie troche, choc na tyle abys rozumial co czytasz
    • Gość: kierowca bombowca co ty gadasz? IP: *.cust.tele2.lu 08.10.06, 19:24
      Ja w sowim ubezpieczeniu, ktore obowiazuje w calej Europie, nie mam ani slowa
      wzmianki o tym, ze jadac szybciej niz obowiazujaca predkosc, jestem czemus
      wspolwinny itp. Natomiast mam wpisane, ze jesli spowoduje wypadek bedac na bani
      to nie dostane ani centa.

      Moze ty masz jakies ubezpieczenie ze wspoludzialem wlasnym w razie wypadku? I
      stad zapis o tej predkosci itp.
      • Gość: arthur Re: co ty gadasz? IP: *.rev.stofanet.dk 08.10.06, 21:12
        proponuje ci, wejdz do ubezpieczenia i popytaj, moze sie wiecej dowiesz niz
        mozesz wyczytac z polisy jak traktuje te sprawy wlasnie twoje ubezpieczenie,
        bedziesz przynajmniej mial swiadomosc co cie czeka wrazie takiej sytuacji,
        a juz teraz ci podpowiem; decydowal bedzie raport policji, odosnie twojej
        szybkosci i jesli bedzie wieksza niz 130 kmh, zostanie uznana za
        nieodpowiedzialna do panujacych warunkow, a zatem bedziesz uznany jako
        wspolodpowiedzialany za wypadek, ubezpieczenia chetnie i bez zadnego pardonu to
        podchwytuja
        wiec jeszcze raz, popytaj w ubezpieczeniu a zaskoczenie bedzie mniejsze
        • Gość: kierowca bombowca Re: co ty gadasz? IP: *.cust.tele2.lu 08.10.06, 22:22
          Mam przed soba warunki ubezpieczenia + umowe + regulamin. I NIGDZIE nie ma o
          tym slowem. Jest masa definicji przypadkow kiedy ubezpiecznie nie zostanie
          wyplacone itp. O predkosci nie ma ani slowa. Trzymajmy sie faktow a nie
          domyslow. Ktos plecie glupoty a ludzie to kupuja.
          • crannmer Re: co ty gadasz? 08.10.06, 22:27
            Gość portalu: kierowca bombowca napisał(a):

            > Mam przed soba warunki ubezpieczenia + umowe + regulamin. I NIGDZIE nie ma o
            > tym slowem. Jest masa definicji przypadkow kiedy ubezpiecznie nie zostanie
            > wyplacone itp. O predkosci nie ma ani slowa. Trzymajmy sie faktow a nie
            > domyslow. Ktos plecie glupoty a ludzie to kupuja.

            Dokladnie tak.
            Rowniez _zadne_ niemieckie warunki ubezpieczen nie wspominaja o predkosci.

            MfG

            C.
            • Gość: na zimno Wyrok i uzasadnienie sa faktem poza dyskusja. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.10.06, 09:33
              Przepisy sa konkretne, ale sady wydaja wyroki.
              Przeczytajcie sobie ten kawalek jeszcze raz.

              www.fahrtipps.de/verkehrsregeln/richtgeschwindigkeit.php
              PREDKOSC MUSI BYC DOSTOSOWANA DO WARUNKOW.
              I to jest bezdyskusyjne.
              Ubezpieczenia i ubezpieczeni poddaja sie wyrokom sadowym.
              Nie maja innego wyjscia. I to tez jest a propos panstwa prawa.

              • simr1979 Re: Wyrok i uzasadnienie sa faktem poza dyskusja. 09.10.06, 09:43
                Gość portalu: na zimno napisał(a):


                > Przeczytajcie sobie ten kawalek jeszcze raz.
                >
                > www.fahrtipps.de/verkehrsregeln/richtgeschwindigkeit.php
                > PREDKOSC MUSI BYC DOSTOSOWANA DO WARUNKOW.
                > I to jest bezdyskusyjne.

                Po pierwsze powtarzasz się...;)
                Po drugie - prędkość faktycznie musi być dostosowana do warunków, dlatego w
                Twoich "warunkach" powinna wynosić zero - poza podniesieniem poziomu
                bezpieczeństwa pozostałych uczestników ruchu pozwoliłoby Ci to kasę
                zaoszczędzoną na paliwie przeznaczyć na wizytę u psychologa wyspecjalizowanego w
                leczeniu fobii......
                • Gość: na zimno Jezeli juz wspominasz cos o "zerze" IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.10.06, 09:57
                  to dotyczy to nie predkosci a Twojego rozumienia roli kierowcy i jego
                  odpowiedzialnosci. I tutaj to zero jest po Twojej stronie.

                  O moja kase sie nie martw, to ja decyduje, a nie Ty.

                  Natomiast psycholog ucieszylby sie z twojej wizyty, bo to i pacjent na dluzszy
                  czas i duzo KASY do zarobienia - w sumie dobry lekarski biznes.




                  • simr1979 Re: Jezeli juz wspominasz cos o "zerze" 09.10.06, 10:21
                    Gość portalu: na zimno napisał(a):

                    > to dotyczy to nie predkosci (...)

                    Właśnie prędkość miałem na myśli - mam znajomych, podobnie jak Ty ( i znakomita
                    większość autorów forum BnD)cierpiących na lęk prędkości (choć może nie tak
                    ostry), którzy niemal wyleczyli się z niego, uprawiając sporty "ekstremalne",
                    ale nie łączące się z osiąganiem wysokich prędkości - np. paralotniarstwo, skoki
                    ze spadochronem. Może na to spróbuj wydać zaoszcządzone pieniążki - bo
                    rzeczywicie, po co paść konowałów...? ;)
                    • Gość: na zimno Nie mam leku predkosci. Twoja wyobraznia IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.10.06, 10:54
                      zawodzi Cie podobnie jak Twoje mozliwosci rozumienia problemow.

                      Wspominajac ciagle o "pieniazkach" sygnalizujesz swoje fobie i kompleksy.
                      Tu Cie wiec boli. Nie dziwie sie.
                      Przy okazji: pracujesz dla jakiejs kasy oszczednosciowej?
                      ( czy tam tylko zamiatasz?)

                      Nie musze Ci sie spowiadac, jakie sporty uprawiam. Szlag by Cie trafil,
                      gdybys sie naprawde tego dowiedzial ( biorac pod uwage Twoje kompleksy,
                      dotyczace predkosci i pieniedzy.

                      Ja nie przenosze moich sportowych zwyczajow na zwykle drogi i to jest
                      wlasnie normalne (w przeciwienstwie do wielu zakutych
                      lbow, ktorym pieniadze, szybkie samochody, niebezpieczna jazda namieszaly we
                      lbach do tego stopnia, ze ich zdolnosc pojmowania zmalala wlasnie do zera).

                      No, ale ja nie jestem na szczescie Twoim lekarzem. Niech sie martwia inni.










                      Tylko zakompleksiony kierowca moze to robic.


                      • simr1979 Re: Nie mam leku predkosci. ..... 09.10.06, 12:29
                        ....Masz - i dobrze o tym wiesz, kłamczuszku.... :)
                        Ponadto - jak wynika z zawartości niniejszego wątku - nie rozumiesz co bardziej
                        złożonych tekstów w jęz. niemieckim ( w polskim zresztą zapewne też)- skąd słaba
                        znajomość zagadnień związanych z odpowiedzialnością prawną, ubezpieczeniami itp.
                        A... a propos (to z francuskiego, te ostatnie siedem liter)pieniążków - czy
                        odebrałeś już swój "socjal"...? ;)
                        • Gość: na zimno Inteligentny czlowiek nie uzywa smiley' ow IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.10.06, 13:12
                          To robia tylko Ci, ktorych zycie kulturalne ogranicza sie do ogladania
                          sitkomow w telewizji albo do tlumaczenia jak nalezy rozumiec dowcipy
                          przez siebie wymyslone. Zalosnie plaskie to jest w Twoim wydaniu.

                          No i do tego doszedl jeszcze kompleks wzorowego ucznia z pierwszej lawki,
                          ktory chwali sie znajomoscia znaczenia "à propos" aby nadac swojej wypowiedzi
                          blasku, ktory i tak jest takiej samej jakosci jak jej tresc(klapa).

                          No coz... "déjà vu" w Twoim wydaniu ( to tez z tego samego jezyka).
                          Niczym mnie wiec nie zaskoczyles, ale pracuj ambitnie nad soba,
                          moze kiedys Ci sie uda napisac cos rozsadnego. Miej te nadzieje,
                          jakkolwiek wiesz, czyja ona jest matka. I to mnie tez nie zaskakuje.






                          • Gość: kierowca bombowca do na zimno IP: *.cust.tele2.lu 09.10.06, 13:37
                            Idz juz sobie w cholere. Zaczales, niby w temacie bo o bezpieczenstwie. Potem
                            jak sie okazalo, ze piszesz bzdury troche sie broniles, jednak jak podano ci
                            przyklady z zycia wziete (takze ja) to zaczynasz robic wycieczki osobiste i
                            wyzywac.

                            Idz juz sobie robic co tam robisz i daj zyc forumowiczom w spokoju.
                  • Gość: arthur Re: Jezeli juz wspominasz cos o "zerze" IP: *.rev.stofanet.dk 11.10.06, 17:45
                    Gość portalu: na zimno napisał(a):

                    > to dotyczy to nie predkosci a Twojego rozumienia roli kierowcy i jego
                    > odpowiedzialnosci. I tutaj to zero jest po Twojej stronie.
                    >
                    > O moja kase sie nie martw, to ja decyduje, a nie Ty.
                    >
                    > Natomiast psycholog ucieszylby sie z twojej wizyty, bo to i pacjent na
                    dluzszy
                    > czas i duzo KASY do zarobienia - w sumie dobry lekarski biznes.
                    >
                    >
                    caly szkopul w tym, z mu brak tak rozumu jak i kasy, lepiej do domu wariatow
                • Gość: na zimno Przesylabizuj sobie ten przypadek. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.10.06, 14:04
                  (O ile jestes w stanie to zrozumiec)

                  Mittwoch 07. Juni 2006 Raser haften auch ohne eigenes Verschulden.

                  Wer die auf deutschen Autobahnen geltende Richtgeschwindigkeit von 130 km/h
                  überschreitet und mit einem auf der Fahrbahn liegenden Gegenstand kollidiert,
                  muss sich auch ohne eigenes Verschulden an seinem dabei erlittenen Schaden
                  beteiligen. Das hat das Oberlandesgericht Jena mit Urteil vom 13. September
                  2005 entschieden (Az.: 8 U 28/05). Nach einer Meldung des Anwaltsuchservice war
                  ein Autofahrer auf der linken Fahrspur einer Autobahn mit einer Geschwindigkeit
                  von 200 km/h unterwegs. Zu seinem Vordermann hielt er den vorgeschriebenen
                  Sicherheitsabstand ein. Wegen eines auf der Fahrbahn liegenden Lkw-Reifens
                  musste der Vordermann plötzlich ausweichen. Sein Hintermann konnte nicht
                  schnell genug reagieren und fuhr auf den Reifen auf. Dabei wurde sein Fahrzeug
                  erheblich beschädigt.

                  Als er von dem Versicherer des Lkw Schadenersatz forderte, wollte dieser wegen
                  der hohen Geschwindigkeit des Unfallfahrzeuges nicht zahlen.

                  Die Sache ging daraufhin vor Gericht. Dort wurde dem Kläger jedoch kein voller
                  Schadenersatz zugesprochen. Grundsätzlich, so die Richter des
                  Oberlandesgerichts, habe es sich bei dem auf der Fahrbahn liegenden Reifen um
                  ein gefährliches Hindernis gehandelt. Dafür sei der Lkw-Fahrer verantwortlich.
                  Auch die hohe Geschwindigkeit des Pkws ändere daran nichts. Schließlich habe es
                  an der Unfallstelle keine Geschwindigkeitsbegrenzung gegeben. Die bloße
                  Überschreitung der auf Autobahnen geltenden Richtgeschwindigkeit von 130 km/h
                  führe zu keiner Alleinhaftung eines schnellen Fahrers. Man könne von einem
                  Fahrer auch nicht verlangen, derart auf Sicht zu fahren, dass er beim
                  Auftauchen eines Hindernisses, welches sich vor seinem Vordermann befindet,
                  noch rechtzeitig anhalten könne. Wer den erforderlichen Sicherheitsabstand
                  („halber Tacho”) einhalte, genüge grundsätzlich seinen Pflichten. Autofahrer,
                  welche die Richtgeschwindigkeit überschreiten, könnten im Falle eines Unfalls
                  auch ohne eigenes Verschulden trotz allem nicht mit vollem Schadenersatz
                  rechnen. Denn die so genannte Betriebsgefahr ihres Autos sei in solchen Fällen
                  deutlich erhöht. Darum liege kein unabwendbares Ereignis vor. Im zu
                  entscheidenden Fall bewerteten die Richter die Mithaftung des Klägers wegen
                  seiner erheblichen Geschwindigkeit mit 30 Prozent.
              • Gość: kierowca bombowca Re: Wyrok i uzasadnienie sa faktem poza dyskusja. IP: *.cust.tele2.lu 09.10.06, 10:51
                Snieg, lod, noc. Idac twoim tropem nie powinno sie jechac wcale, bo kazda
                predkosc jest zla.

                Dzis jechalem 55km na 50. Wypadku nie mialem, ale jak bym mial, to wg ciebie
                nie dostal bym odszkodowania ani centa, bo jechalem za szybko. Wiecej ci
                powiem, w miescie na prostej jak jest dobra widocznosc to mozna i ponas 200
                pojechac :))) - warunki pozwalaja :) I co wypadek = ze dostane odszkodowanie,
                bo warunki pozwalaly na to 200?

                Puk puk, jest tam kto?
                • Gość: na zimno To nie jest temat dotyczacy jazdy w miescie. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.10.06, 14:12
                  Nic nie kapujesz, wiec nie uruchamiaj wyobrazni tam, gdzie nie musisz.

                  Chodzi o jazde na tych odcinkach niemieckich autostrad, gdzie nie ma
                  konkretnego ograniczenia predkosci, jednakze przyjmuuje sie domyslnie
                  granice 130 km/h jako granice tzw. predkosci zalecanej, a kierowca
                  moze sam zadecydowc jak jedzie. Ma to okreslone konsekwencje.
                  Znajduje to swoj wyraz w wyrokach sadowych przy sporach o wysokosc
                  odszkodowan w tych przypadkach, gdy poszkodowany jest uczestnik
                  wypadku ( chocby go sam bezposrednio nie spowodowal), jesli eksperci
                  policyjni stwierdzili zbyt szybka jazde i jej niedostosowanie do
                  warunkow ruchu.





                  • Gość: kierowca bombowca Re: To nie jest temat dotyczacy jazdy w miescie. IP: *.cust.tele2.lu 09.10.06, 14:34
                    Nie badz smieszny. Rozumiem, ze znasz takie wyroki sadowe. Poprosze o tresc
                    tych wyrokow. Moze byc po niemiecku. Cranmerek przetlumaczy :)))
                    • Gość: na zimno tu masz przypadek konkretny IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.10.06, 14:50

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=49744349&a=50031649
                      Chodzi nie o 129/131 km/h tylko o znaczne odchylenie od 130 km/h.
                      Problem polega na tym, ze to rzeczoznawcy i sad decyduja, co w danym
                      przypadku mozna interpretowac jako "znaczne".

                      Prowaszisz badania naukowe, czy tez potrzebne Ci to jest w czasie wycieczki
                      po Niemczech? Jezeli jestes tylko turysta, to wystarczy pamietac o
                      tym przepisie. Moze sie to przydac. I tyle.


                      • Gość: kierowca bombowca Re: tu masz przypadek konkretny IP: *.cust.tele2.lu 09.10.06, 15:00
                        Jestem w stanie zrozumiec, jednak dla pewnosci poczekamy na cranmera i jego
                        tlumacznie.

                        W Dojczlandii jestem czestym gosciem z racji tego gdzie mieszkam - ah te tanie
                        zakupy w rzeszy... - i W ZYCIU nie slyszalem o takim czyms o czym ty piszesz.
                        Skonsultowalem sie z tez z moim agentem ubezpieczeniowym - potwierdzil, ze to
                        co piszesz to jakas totalna bzdura.

                        A powiedz co jest zrodlem twoich informacji? Bo jak BILD, lub cos podobnego to
                        nie mamy o czym gadac.
                        • Gość: na zimno Re: tu masz przypadek konkretny IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.10.06, 15:15
                          Szkoda gadac. Nic nie rozumiesz po niemiecku.
                          Po polsku dosc bylo napisane.
                          To, ze Twoj agent nic nie wie, tym gorzej dla niego.
                          • Gość: kierowca bombowca Re: tu masz przypadek konkretny IP: *.cust.tele2.lu 09.10.06, 15:22
                            Hahaha. Rozbawiles mnie. Bywaj zdrow. Na przyszlosc pamietaj, zeby nie pisac
                            bzdur nie popartych faktami zadnymi.
                            • Gość: na zimno Nie dosc, ze jestes kierowca bombowca, to IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.10.06, 16:12
                              dodatkowo jestes wyjatkowym patalachem, bo nawet po polsku nie potrafisz tego
                              sobie znalezc.

                              PRZESYSLABIZUJ TEZ TO:

                              www.mundial.4transport.pl/mprzepisy.html
                              Cos jeszcze wytlumaczyc, czy bedziesz sie zwracac do "cranmerka"?




                              • Gość: kierowca bombowca i wyczieczki osobiste IP: *.cust.tele2.lu 09.10.06, 18:13
                                Dobre zrodlo informacji. Fantastyczne.

                                Chyba bigos z komuni ci sie odbija bos taki nerwowy. Wyluzuj. Pomyliles sie to
                                moze sie przynaj bo teraz sie pograzasz.

                                Podkreslam. NIE MA TAKIEGO PRZEPISU. Mozliwe, ze jest jakies towarzystwo
                                ubezpiecznieiowe, ktore takie praktyki stosuje, ale skoro stosuje to mozna
                                podpisac ubezpieczenie gdzies indziej. Wszystko zalezy od ubezpieczneia jakie
                                sie ma. Ja nie mam takiej klauzuli i 99% innych ludzi tez nie ma.
                  • Gość: kierowca bombowca i jeszcze jedno IP: *.cust.tele2.lu 09.10.06, 14:35
                    Rozumiem ze jak wypadek bedzie przy 129km/h to juz bedzie ok? a jak 131km/h to
                    juz przerabane mamy?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja