Whooy w mesiu na obwodnicy GOP

IP: *.grodzisk.rgnet.org 09.10.06, 14:32
Oto moja krótka historyjka. Jechałem sobie w piątek wieczorem z Wawy do
Bierunia. Jechałem gierkówką, odbiłem na wschodnią obwodnicę GOP. TIRów było
po drodze od cholery. W pewnym miejscu jechało ich kilka pod rząd. No to
spokojnie zabrałem się za wyprzedzanie. Byłem w połowie ich długiego sznurka,
na liczniku miałem 120. I szybciej nie miałem ochoty jechać. Wtem z tyłu
pojawił się WHOOY (czytać po angielsku), w mercedesie a jakże. Jebnąąął mi
długimi po lusterkach. Że niby mam się przed WHOOYEM przenieść w niebyt. Ale
nic to. Dokończyłem manewr wyprzedzania, zjechałem na prawy pas. WHOOY mnie
wyprzedził. To ja wiechałem za niego i użyłem magicznego przełączniczka,
który razem z długimi włącza w moim blachosmrodzie 6 dodatkowych halogenów.
Tak whooyowi pieeer....nąłem po oczkach, że prawie wpadł na barierkę. Niech
sobie whooy nie myśli, że każdy gorszy samochód będzie mu buty z wystającej
słomy czyścił.... :-)))
    • Gość: gadzina Re: Whooy w mesiu na obwodnicy GOP IP: 82.160.255.* 09.10.06, 15:23
      Tak trzymać!!! Szkoda,że mu jeszcze dla pewności jakiejś rakietki blacha-blacha nnie posłałeś...
    • foreks Re: Whooy w mesiu na obwodnicy GOP 09.10.06, 15:27
      :))))) 6 halogenow, rotfl :)))))
    • Gość: kaqkaba Re: Whooy w mesiu na obwodnicy GOP IP: 194.150.166.* 09.10.06, 15:56
      To trza mu było jeszcze z miniguna pociągnąć co go masz schowanego pod tablicą
      rejestracyjną, oraz rakietą typu samochód-samochód z wyrzutni w bagażniku.
      Powodowanie zagrożenia na drodze nigdy nie jest godne pochwalenia.
      • mejson.e Re: Whooy w mesiu na obwodnicy GOP 09.10.06, 16:00
        Gość portalu: kaqkaba napisał(a):

        "Powodowanie zagrożenia na drodze nigdy nie jest godne pochwalenia."

        Ale jaką frajdę robi!

        Nawet jeśli historyjka jest prawdziwa, to ciekawe, co napisze autor jak kiedyś
        da po oczach chłopakom z miasta?
        Może mu włożą w d... te wszystkie 6 halogenów?

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • Gość: Jędrzej Re: Whooy w mesiu na obwodnicy GOP IP: *.acn.waw.pl 09.10.06, 21:56
          Mejson... daj już spokój.
        • Gość: Kicha@wp.pl Re: Whooy w mesiu na obwodnicy GOP IP: *.derbynet.pl 09.10.06, 21:57
          Czytam to forum od dawna i w 99% przypadków zgadzam się z kolegą Mejsonem. Ale:

          > "Powodowanie zagrożenia na drodze nigdy nie jest godne pochwalenia."

          Jak mi walnął długimi w lusterka przy 120 km/h to NIE POWODOWAŁ ŻADNEGO
          ZAGROŻENIA? Ktoś inny na moim miejscu mógłby uznać, że coś jest nie tak i
          zacząć hamować. Wtedy mesiarz mógłby wjechać mu w tył i byłby mały karambol (a
          przypomnę, że na prawym pasie jechały te ciężarówki)....

          > Ale jaką frajdę robi!

          Nie, no jasne. Ktoś sra mi na głowę, a ja powiem że to mżawka pada. I dodatkowo
          zrobie dobrą minę do złej gry, rozpłynę się we mgle, odfrunę jak ufo,
          przeproszę mesiarza że mu przeszkadzam, etc. No sorry, płaszczenie się przed
          sowietami to miniona epoka. Dziś mam takie same prawa, jak mesiarze, więc mam
          prawo wyprzedzić ciężarówki BEZ POGANIANIA.

          > Nawet jeśli historyjka jest prawdziwa,

          Jest jak najbardziej prawdziwa, niestety...

          > to ciekawe, co napisze autor jak kiedyś da po oczach chłopakom z miasta?

          Kto to jest chłopak z miasta?

          > Może mu włożą w d... te wszystkie 6 halogenów?

          To była mała pomyłka. W sumie z długimi reflektorami było 6. Dodatkowe mam 4 (z
          Wesemu, dalekosiężne).


          > Pozdrawiam,

          A ja tym razem niestety nie..... :-(
          • jane14 Nadwrażliwość na światła? 09.10.06, 22:16
            W zasadzie nie jestem zbyt spolegliwy w takich sytuacjach ale raczej poprzestał
            bym na spokojnym i zgodnym ze swoim tempem zakończeniu manewru wyprzedzania.
            Ale skoro postanowiłeś iść na wojnę ...
            Mam tylko wątpliwość po co ci te dodatkowe światła?
            A moze już w domu myslałeś o wojnie i się uzbroiłeś?
            Potem już tylko trzeba znaleśc przciwnika aby sprawdzić na nim swą nowa broń.
            No i warto aby on zaczoł pierwszy. Jak wojować to w słusznej sprawie!!!
            • mejson.e Metoda 10.10.06, 11:15
              jane14 napisała:

              "W zasadzie nie jestem zbyt spolegliwy w takich sytuacjach ale raczej
              poprzestałbym na spokojnym i zgodnym ze swoim tempem zakończeniu manewru
              wyprzedzania."

              Ja tak smo.
              Dodatkowo można włączyć lewy kierunkowskaz a prawy przed zjechaniem na prawy pas.

              Robić swoje i nie eskalowac agresji.

              Niestety - trzeba też liczyć się z gwałtownym hamowaniem niecierpliwca po tym,
              jak zjedziemy na prawy pas, więc nie należy tego robić w zbyt bliskiej
              odleglości od wyprzedzanego samochodu, szczególnie ciężkiego tira.

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • Gość: kaqkaba Re: Whooy w mesiu na obwodnicy GOP IP: 194.150.166.* 10.10.06, 08:40
            Gość portalu: Kicha@wp.pl napisał(a):

            > Czytam to forum od dawna i w 99% przypadków zgadzam się z kolegą Mejsonem. Ale:
            >
            > > "Powodowanie zagrożenia na drodze nigdy nie jest godne pochwalenia."
            >
            > Jak mi walnął długimi w lusterka przy 120 km/h to NIE POWODOWAŁ ŻADNEGO
            > ZAGROŻENIA? Ktoś inny na moim miejscu mógłby uznać, że coś jest nie tak i
            > zacząć hamować. Wtedy mesiarz mógłby wjechać mu w tył i byłby mały karambol (a
            > przypomnę, że na prawym pasie jechały te ciężarówki)....

            Pewnie że powodował zagrożenie, bo jak znam życie to jechał pare metrów za Tobą.
            Ty waląc mu po oczach zrobiłeś to samo z innych pobudek. I w ten sposób zamiast
            jednego miszcza było dwóch.
            Przyczynę zachowania w pełni rozumiem. Sam miałem takie myśli, że się zemszczę.
            Żona kazała mi przestać. I teraz już nie macham rękami, nie pokazuje palców, w
            ogóle nie reaguje.
            A na tego typu zachowanie mam inną receptę: zdejmuje nogę z gazu, wrzucam prawy
            kierunek i rezygnuje z manewru. Cofam się na sam koniec kolumny, którą
            wyprzedzałem. Koleś zamiast być szybciej będzie wlniej i tyle. Następnym razem
            się zastanowi czy warto. Sposób prosty łatwy daje trochę satysfakcji, nie jest
            niebezpieczny. Po prostu miodzio.
            • Gość: Kicha@wp.pl Re: Whooy w mesiu na obwodnicy GOP IP: *.grodzisk.rgnet.org 10.10.06, 10:16
              > I teraz już nie macham rękami, nie pokazuje palców, w
              > ogóle nie reaguje.

              Ja też nie macham, nie gestykuluję, nie pokazuję palca.

              > A na tego typu zachowanie mam inną receptę: zdejmuje nogę z gazu, wrzucam
              prawy
              > kierunek i rezygnuje z manewru. Cofam się na sam koniec kolumny, którą
              > wyprzedzałem. Koleś zamiast być szybciej będzie wlniej i tyle. Następnym razem
              > się zastanowi czy warto. Sposób prosty łatwy daje trochę satysfakcji, nie jest
              > niebezpieczny. Po prostu miodzio.

              Bardzo dobry pomysł. Pochwalam i zazwyczaj też stosuję, tylko w przypadku gdy
              jest to 1 - 2 ciężarówki. Tu było ich 6 - 7, więc ''cofanie'' na koniec
              sznureczka nie było dobrym pomysłem.....
            • vatseq Re: Whooy w mesiu na obwodnicy GOP 14.10.06, 16:28
              Gość portalu: kaqkaba napisał(a):

              > A na tego typu zachowanie mam inną receptę: zdejmuje nogę z gazu, wrzucam prawy
              > kierunek i rezygnuje z manewru. Cofam się na sam koniec kolumny, którą
              > wyprzedzałem. Koleś zamiast być szybciej będzie wlniej i tyle. Następnym razem
              > się zastanowi czy warto. Sposób prosty łatwy daje trochę satysfakcji, nie jest
              > niebezpieczny. Po prostu miodzio.

              Metoda dobra, zwłaszcza, że utrudnia działania odwetowe, z którymi czasem można
              się spotkać - delikwenci czasem zajeżdżają drogę i hamują przed maską. Przy
              Twoim sposobie to wykluczone - ciężarówce przed nosem nie zahamuje, bo po co? i
              niebezpiecznie.

              vatseq
          • mejson.e Warto? 10.10.06, 11:02
            Gość portalu: Kicha@wp.pl napisał(a):

            "Czytam to forum od dawna i w 99% przypadków zgadzam się z kolegą Mejsonem."

            Bardzo mi miło ;-)

            "Jak mi walnął długimi w lusterka przy 120 km/h to NIE POWODOWAŁ ŻADNEGO
            ZAGROŻENIA?"

            Nie pisałem o NIM tylko o TOBIE.
            Złośliwie zacząłeś świecić mu w zadek i Twoim jedynym celem było doprowadzenie
            go do furii.
            Nie chciałeś dojechać szybciej, ekonomiczniej czy bezpieczniej tylko chciałeś
            gada rozwścieczyć.
            Pewnie Ci się udało i jesteś z tego dumny.

            Moje pytanie brzmi: czy było warto?

            Czy byłoby warto, gdyby w mesiu siedziało kilku bandytów ("chłopaków z miasta"),
            którzy za Twoje pouczenie zrobiliby z Ciebie kalekę?
            Czy byłoby warto, gdyby pouczany albo pouczający popełnili jakiś błąd i
            spowodowali wypadek, w którym ucierpiałby ktoś z was albo ktoś zupełnie niewinny?

            No odpowiedz. Tylko szczerze.

            Problem w tym, że w ruchu drogowym nie możemy oczekiwać zawsze sprawiedliwości,
            uznania naszej racji, przeproszenia, podziękowania. To nie tylko kwestia
            kultury, czasami nieuwagi, braku czasu, błędu drobnego lub poważnego,
            złośliwości, wreszcie agresji.

            To nie taniec godowy o wdzięki wybranki tylko twarde rzemiosło - nie musi się
            udowadniać, że ma się rację.

            Podstawowy cel to dojechać do celu bezpiecznie. Potem dopiero liczy się czy
            ekonomicznie, szybko albo czy z przyjemnością.

            Reszta się nie powinna liczyć.

            Więc skrzywdzeni przez kogoś na drodze nie traktujmy tego jak ujmę na honorze,
            wymagającą natychmiastowej satysfakcji.
            Traktujmy to jako drogowy incydent, o którym nie warto pamiętać.
            A na pewno nie warto rozpamiętywać ze szpitalnego łóżka, wózka inwalidzkiego,
            zza krat czy przed nagrobkiem.

            I to miałem na myśli pisząc o powodowaniu zagrożenia w ruchu drogowym.
            Szczególnie zagrożenia celowego, złośliwego, nawet wynikającego z poczucia
            sprawiedliwości.

            Nadal pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • Gość: takitam Re: Warto? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 17:33
              A ten WHOOY w mesiu miał z pewnością samościemniające się lusterka więc
              zabardzo go nie rozsierdziłes :)
              • staruch5 Roznice kulturowe D a Pl 10.10.06, 17:53
                mialem o tym napisac osobno, ale sie tu podczepie.
                Czesto przejezdzam Pl i D autostradami (he,he Pl autostradami!).

                zachowuje sie tak samo, mam taka sama predkosc, tak samo wyprzedzam, tyle samo
                miejsca zostawiam (nie zostawiam) lewopasmowcowi z tylu i co? I regula jest
                taka.
                W D praktycznie nie zdarza mi sie, zeby ktokolwiek mi mrugnal swiatlami. u nas
                to jest pewne. Musi sie pojawic jegomosc, ktory widzac mnie wyprzedzajacego
                kolumne ciezarowek (jestem gdzies w jej polowie) z predkoscia 130-140km/h (wiec
                przyzwoita) da mi swiatlami po tylku, BO ON JEDZIE! Spieprzac z drogi, ja jade
                szybciej i inni wynocha!
                Wywoluje to we mnie agresje i to jest niebezpieczne, bo pare razy byla potem
                wojna na zajezdzanie. Od tamtego czasu odpuszczam. Wlaczam p/mglowe i dokanczam
                swoj manewr.
        • ss85 Re: Whooy w mesiu na obwodnicy GOP 10.10.06, 18:27
          Ja takiego ciula w nowiutkim audiku na katowickich numerach widziałem 1.X. ok. 18.45 w Krakowie, okolice Pasternika, rondo bronowickie, ul. Armii Krajowej i Czarnowiejska. Jechał jak poje...ny, na moich oczach, nie licząc przekraczania prędkości, nałapałby jakieś 40 pkt. a zaoszczędził może 30 sekund... Nigdy dotąd nie widziałem takiej głupoty na drodze. On nikogo nie poganiał - po prostu wciskał się na chama, raz o mało nie urwał zawieszenia, bo mu się nagle skończyła zatoczka przy przystanku, po której akurat wyprzedzał. I takiego ch..ja nie złapią, bo musieliby dupy z miejsca ruszyć, a czają się po krzakach przy prostych drogach poza zabudowanym, przy dwupasmówkach, czyli tam, gdzie jest łatwy zarobek... Mam nadzieję, że ten ciul to przeczyta i się choć chwilę zastanowi. Pewnie nawet, jeśli tylko umie czytać, to pomyśli: "czego ten %^%#@ łode mnie hce, %!*#%&^$% &$*^#&% #^#^@^%@ jego # &#&^ #&#&$# mać"
          A Whooy w mesiku i tak miał pewnie antyradar.
          Policji nigdy nie ma tam, gdzie jest potrzebna.
          P.S. Sorry za słownictwo, ale dotąd myślałem, że to ja jeżdżę na granicy przepisów i że szybciej (przynajmniej w mieście) to już czysta głupota. Ale Whooye w drogich furach są setki kilometrów za tą granicą i na nich nie zrobią wrażenia mandaty. Na szczęście nie ma takich zbyt wielu.
    • Gość: tomcio Prawidłowe przystępowanie do wyprzedzania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 19:24
      Przypomina mi się dawniejsza szkoła wyprzedzania - oprócz obserwacji, oceny
      prędkości, odległości, pokazywania zamniarów należało skutecznie ostrzec
      poprzedzającego o swoich zamiarach i dopiero po zauważeniu, że On zrozumiał
      można było przystępować do manewru.
      Dużo ludzi jeździ wg starych sprawdzonych metod a Wy się obrażacie.
      pozdr
      • jane14 Re: Prawidłowe przystępowanie do wyprzedzania 10.10.06, 20:04
        Ja pamietam i stosuje tylko ze ostrzeżenie długimi o zamiarze wyprzedzenia
        bedące też prosbą o właczenie długich aby oswietlić wyprzedzającemu drogę
        (przezd nim a nie za nim !) nie znajduje zastosowania wobec wykonujacego już
        manewr wyprzedzania.
        Inna sprawa że rzeczywiście wielu zapewne młodych kierowców nie rozumie że na
        drodze mozna sobie pomagać a nie tylko siebie poganiać i włacza długie po
        wyprzedzaniu a nie przed. No cóż kazdy ocenia innych według siebie.
        A swoją drogą ciekawe czy uczą tego jeszcze na kursach? Bo ja już nie pamietam
        aby ktoś poza czasem "cieżarowcami" w ten sposób ułatwiał wyprzedzanie.
        • staruch5 Re: Prawidłowe przystępowanie do wyprzedzania 10.10.06, 20:14
          tak, zgadzam sie. Tez widze, ze juz tego nie ucza, bo tylko TIRowcom sie zdarza
          oswietlic droge a czasem nawet mrugnac prawym kierunkiem. Czemu dawniej tego
          uczono, a teraz nie? Wszak powinno byc lepiej...
          No to choc my na forum o tym pogderajmy.
        • vatseq Re: Prawidłowe przystępowanie do wyprzedzania 14.10.06, 16:30
          Ja! Ja ułatwiam! No ale już ponad ćwierć wieku jeżdże po drogach i chyba
          zaliczam się do oldkulowców :-)

          vatseq
Pełna wersja