Gość: malgosia
IP: *.acn.waw.pl
15.10.06, 19:54
ja z warszawy
wczoraj
nieduze miasto-moje rodzinne
jade wąską ulicą
obok, przytulony do krawężnika jedzie taksówkarz
widac, ze szuka miejsca gdzie moze stanąć
ja go wyprzedzam, on nagle wrzuca kierunkowskaz i zjezdza przede mnie
ja uderzam w niego :((
nie mam mozliwości udowodnienia, że on wrzucił kierunkowskaz nie patrząc w
bok, co dzieje się za nim, w ostaniej chwili i zjechal kierując sie na wjazd
na budowę, gdzie postanowił przystanąć-prosto mi pod koła
jechał wezwany do klientek, które stały na chodniku widząć całą sytuację..
ja, głupia, do nich nawet nie podeszłam
one zaświadczyły przeciwko mnie
prawdopodobnie on, w rozmowie, którą widziłam przekonał je ze widzialy
kierukowskaz
nie obawiam sie postawic tezy, ze wrecz przekupil je, bo zaraz zadzwonil po
kolesia taksówkarza..
początkowo odmówiłam przyjęcia manadatu, jako, że jest to równoznaczne z
przyznaniem sie do winy..
ostatecznie przyjęłam :((
ale męczą mnie wyrzuty sumienia, nie mogłam spać w nocy..
jak to jest możlwie, abym ja, matka czwórki dzieci płaciła za takiego ku..a?
czy ja mogę coś zrobić?????
czy jest to do udowodnienia?
do odkręcenia?
czy jeśli pofatyguję sie do tamtejszego sądu na kolegium, mam jakiekolwiek
szanse????
doadam, ze byla to moja pierwsza stłuczka, jeżdzę od 26 lat...