Chyba nie jestem kobieca

IP: *.aster.pl 24.10.06, 20:35
Nie wytrzymuje juz nerwowo. Dotyczy chamstwa na drodze. W Warszawce i w
ogóle. Podobno jestem świetnym kierowcą, bawiłam sie samochodami a nie
lalkami, kocham rajdy samochodowe etc. Poza tym jestem zwyczajną kobietą.
Staram sie w miare nie łamać przepisów, choć nie jestem aniołem. Niestety nie
wytrzymuje juz psychicznie chamstwa na drodze. Zaczynam sie mścic.
Gonię "sprawcę", zajeżdzam mu droge albo "siedzę na zderzaku". Potem mi
głupio. Dzisiaj facet zajechał mi droge, musiałam OSTRO hamowac. Zaczelam
trąbic a on... zamiast przeprosic pokazałm mi FUCK-a. Wsiadłam mu na zderzak
i goniłam kilka kilometrów. Chyba sie wystraszył. Jakbym miała pałę
baseballową to chyba bym mu przywaliła. Chyba nie jestem juz kobieca....
    • dorianne.gray Re: Chyba nie jestem kobieca 24.10.06, 21:41
      Nie nerwujsja ;)

      Wiesz, na takie przypadki dobrze robi dziecko przypięte obok Ciebie w foteliku -
      każdego głupiego pajaca masz w dupie i nawet nie trąbisz, żeby malucha nie
      obudzić ;)))
      • Gość: Iw Re: Chyba nie jestem kobieca IP: *.aster.pl 24.10.06, 21:45
        Jak jadę z kims, a zwłaszcza z moim dzieckiem, to tego nie robię. Ale
        przychodzi mi to z trudem :-(( Ogólnie jestem spokojna... Ale codzienna jazda
        do pracy w korkach robi swoje...
    • iberia30 Re: Chyba nie jestem kobieca 24.10.06, 21:41
      nie wiem na ile Cie to pocieszy ale...tez tak czasem mam, choc ostatnio coraz
      mniej.
      • Gość: Iw Re: Chyba nie jestem kobieca IP: *.aster.pl 24.10.06, 21:47
        Trzeba znależć jakąś metode na palantów. Chetnie się zapiszę do dobrowolnej
        (społecznej) drogówki. Powinni cos takiego wymyśleć - byle nie komunistyczne
        ORMO ;-)
    • stefan4 Re: Chyba nie jestem kobieca 24.10.06, 23:03
      Iw:
      > Nie wytrzymuje juz nerwowo. [...] Niestety nie
      > wytrzymuje juz psychicznie chamstwa na drodze. Zaczynam sie mścic.
      > Gonię "sprawcę", zajeżdzam mu droge albo "siedzę na zderzaku". [...] Wsiadłam
      > mu na zderzak i goniłam kilka kilometrów. Chyba sie wystraszył. Jakbym miała
      > pałę baseballową to chyba bym mu przywaliła. Chyba nie jestem juz kobieca....

      Dla ruchu drogowego nie ma znaczenia, czy jesteś kobieca, męska, bezpłciowa czy
      obojnacza. Nie wsiadaj za kierownicę, dopóki nie ustąpią objawy paranoi, którą
      właśnie opisałaś.

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • uyu Re: Chyba nie jestem kobieca 24.10.06, 23:45
        A ja zostalam filozofem. Moze dlatego, ze choc energiczna niezbyt latwo ulegam
        impulsom? Jade sobie, i jesli trafie na normalnego kierowce, to nawet sie
        uciesze :)) Bo nerwow na kretynow na drogach, zadnemu ludzkiemu organizmowi nie
        starczy.
    • Gość: Ewa Re: Chyba nie jestem kobieca IP: 195.190.150.* 25.10.06, 10:43
      ty masz chyba problem dziewczyno
    • lightdriver Re: Chyba nie jestem kobieca 25.10.06, 10:55
      W USA już są badania na ten temat. Wpływ aroganckich kierowców na "normalnych
      ludzi". Musisz jakoś się przemóc i zacząć olewać. Ci, co Ci tu niegrzecznie
      odpisują zapewne należą do "zajeżdżających drogę" i "jeżdzących po chodnikach".
      Albo jeżdżą tylko u dziadka na podwórku i nie mają pojęcia co się dzieje.
      Pozdrawiam.
      • Gość: Ewa Re: Chyba nie jestem kobieca IP: 195.190.150.* 25.10.06, 11:15
        ja odpisuje niegrzecznie i nie należe do tych, ktorzy zajerzdżają drogę, albo
        jeżdż po chodnikach.
        Po prostu jechanie za kims kilka km tylko dlatego, ze zajechał mi drogę uważam
        za idiotyzm, dla mnie to ten sam poziom, co zajeżdżającego.
        • lightdriver Re: Chyba nie jestem kobieca 25.10.06, 11:23
          I tak i nie. Problem jest raczej poważny.
    • emes-nju Re: Chyba nie jestem kobieca 25.10.06, 11:25
      Gość portalu: Iw napisał(a):

      > Nie wytrzymuje juz nerwowo.


      Spoko! Prawie kazdemu takie reakcje sie przydarzaja. Choc nie powinny... Zauwazylem jednak, ze im dluzej jezdze i im mocniejszym autem to robie, tym bardziej filozoficznie reaguje na chamstwo. Po prostu chama mam w d... No chyba, ze cham cwaniakujac probuje sie pode mnie wcisnac, czy wyprzedzic po zatoce przystankowej (serio - w zeszlym roku trafil mi sie taki) - wtedy, bez zadnej histerii, nie wpuszczam chama. Jestem przy tym spokojny i z luboscia patrze jak gosciowi zaczynaja ze zlosci puszczac zwieracze :-P
      • uyu emes-nju, to jest wlasnie to :)) 25.10.06, 11:57
        Bez emocji. Ale jak cham nalega to po rotmistrzowsku po "gebie
        wytrzaskac". :)))))
    • ewosia Re: Chyba nie jestem kobieca 25.10.06, 11:52
      a co na to lekarz? nie wytrzymuję, zaczynam się mścić, zaczęłam trąbić,
      wsiadłam na zderzak... jakbym miała pałę... ręce opadają. może powinnaś jeździć
      większymi pojazdami - autobusem na przykład? gazetkę można zaczytać, pogawędzić
      z kimś, jak ktoś zajedzie drogę, to przyglądasz się zaciekawiona... Jak mi ktoś
      zajeżdza, to staram się przyhamować, nazywam go w myślach pajacem i staram się
      zmienić pas, żeby za czubem nie jechać, bo może jest pijany. ale po co zaraz
      pałać nienawiścią?
    • misiania Re: Chyba nie jestem kobieca 25.10.06, 11:54
      Hmmm... zespół napięcia przedmiesiączkowego?
    • ss85 Re: Chyba nie jestem kobieca 25.10.06, 15:46
      Kobieca czy nie, to bez znaczenia. Fajnie się mówi "wyluzuj", ale czasem trudno to wprowadzić w życie. Nerwy są naturalnym odruchem, ale lepiej się zemścić subtelniej, np. nie wpuścić przed siebie itp.
      Okazje są rzadko, ale dają dużo radości...
      Możesz też pomyśleć co byś zrobiła jadąc czymś większym, powiedzmy KRAZ-em i z radością pomyśleć, że wina byłaby Jego.
      Ostatecznie można tego KRAZ-a kupić:p
    • Gość: Iw Re: Chyba nie jestem kobieca IP: *.aster.pl 25.10.06, 20:55
      Dzięki Wam za dobre i złe słowo. Ew. wyjaśniam, że zachowuję sie w powyższy
      sposób tylko w ekstremalnych sytuacjach. Gdy uważam, że było zagrożone moje
      bezpieczeństwo. Natomiast pałka baseballowa miałaby zostać uzyta do ataku na
      auto nie człowieka (źle sie wyraziłam). Nie wim jak walczyc z piratami
      drogowymi. Może macie jakies pomysły? Luzowanie i odpuszczanie to tez nie
      metoda...
    • Gość: zeitung Re: Chyba nie jestem kobieca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 22:41
      Brawa dla tej Pani!
      dobrze ze wystraszylas cwaniaka

      i nie rozumiem ludzi udzielajacych dobrych rad w stylu "wyluzuj"
      tu chodzi o ZYCIE, zwykle NASZE zycie!!!
      sama sie dzisiaj wkurzylam, bo przez jednego pajaca o maly wlos nie wylecialam
      z wiaduktu.

      STOP piratom drogowym!
      • Gość: Ewa Re: Chyba nie jestem kobieca IP: 195.190.150.* 26.10.06, 09:39
        "Brawa dla tej Pani!
        > dobrze ze wystraszylas cwaniaka"

        :)) z pewnością bardzo się koleś przestraszył, pewnie nie może dojśc do siebie
        po tym wydarzeniu
        • Gość: Iw Re: Chyba nie jestem kobieca IP: *.aster.pl 26.10.06, 18:48
          Wystraszył się, bo pewnie uznał mnie za psychopatkę (chyba Ty też), która nie
          wiadomo co zrobi. Miesiąc temu jakis gość dźgnął przecież nożem tego, który
          zajechał drogę. W Wwie. W śródmieściu. I tyle...
          • Gość: Ewa Re: Chyba nie jestem kobieca IP: 195.190.150.* 27.10.06, 11:02
            to ty też kogoś dźgnij będziesz bardziej skuteczna
            • Gość: Iw Re: Chyba nie jestem kobieca IP: *.aster.pl 27.10.06, 17:45
              Rozumiem, że juz wypróbowałaś tą metodę?
    • Gość: miecio Re: Chyba nie jestem kobieca IP: *.aster.pl 27.10.06, 10:51
      Kiedyś ci to przejdzie i zaczniesz olewać takich gości- ale potrwa to parę
      ładnych lat (niestety)
    • qw994 Re: Chyba nie jestem kobieca 02.11.06, 07:11
      Zaczynam sie mścic.
      > Gonię "sprawcę", zajeżdzam mu droge albo "siedzę na zderzaku". Potem mi
      > głupio. Dzisiaj facet zajechał mi droge, musiałam OSTRO hamowac. Zaczelam
      > trąbic a on... zamiast przeprosic pokazałm mi FUCK-a. Wsiadłam mu na zderzak
      > i goniłam kilka kilometrów. Chyba sie wystraszył. Jakbym miała pałę
      > baseballową to chyba bym mu przywaliła.

      Przeczytaj to sama jeszcze raz. Powoli. A dzisiaj pojedź autobusem do pracy.
      Przez takich jak ty wzrasta ogólna agresja na drodze.
    • mejson.e Masz rację - nie jesteś :( 02.11.06, 09:24
      Agresja na drodze to przekleństwo.
      Przyzwyczailiśmy się już, że wpadają w nią osobniki ograniczone i źle wychowane.
      Trudniej nam zrozumieć, jak wpadają w nią ludzie na ogół normalni i dobrze wychowani.
      Ale jeśli ulegają jej kobiety, ta piękniejsza i bardziej z reguły rozsądna część społeczeństwa, to chyba kończy się możliwość pojmowania.

      Bo jeśli ktoś jeździ jak palant, zajeżdża drogę, zmusza nas do hamowania, to po prostu ... jest palantem i musimy się z tym pogodzić.
      Odnotować zachowanie, skojarzyć z pojazdem, zaklasyfikować i unikać.

      Nawet naciskanie klaksonu powinno mieć miejsce tylko do ostrzeżenia, a nie do wyrażania opinii.

      Jak startuje do Ciebie palant w barze, to potrafisz go olać, no nie?

      Olej go i na drodze ;-)

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • Gość: Iw Re: Masz rację - nie jesteś :( IP: *.aster.pl 02.11.06, 17:40
        Staram się. Mój post powstał "po zajściu" i byłam wkurzona. Troche
        przesadziłam. Obcy facet pokazuje kobiecie FUCKa. To przykre. Ale martwi mnie
        też , że często ma sie większą pretensje do osoby "podpuszczanej" niz
        do "podpuszczającego". "Ofiara" gosza od "przestepcy"?
        • emes-nju Re: Masz rację - nie jesteś :( 02.11.06, 17:53
          Gość portalu: Iw napisał(a):

          > Staram się. Mój post powstał "po zajściu" i byłam wkurzona. Troche
          > przesadziłam. Obcy facet pokazuje kobiecie FUCKa.


          Wiesz, ja na przyklad musze sie dokladnie przyjrzec, zeby plec kierowcy okreslic. Pozostanmy raczej, ze jeden kierowca pokazal ptaszka innemu. Plec nie ma najmniejszego znaczenia.

          A zreszta kobiety (slusznie) walcza o rownouprawnienie. Czyli jakosc spadajacych na nie "ciosow" powinna byc taka sama jak na mezczyzn ;-)
          • Gość: Iw Re: Masz rację - nie jesteś :( IP: *.aster.pl 02.11.06, 18:23
            Tak, chyba odebrałam to równiez jako "złe potraktowanie kobiety".... Hm.
            • emes-nju Re: Masz rację - nie jesteś :( 02.11.06, 18:28
              Tak mi sie wlasnie wydalo i dlatego napisalem to, co napisalem :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja