Migaczem się sygnalizuje Z-A-M-I-A-R nie manewr !

IP: *.tsi.tychy.pl 30.10.06, 19:33
Dlaczego Angole potrafią zrozumieć że migaczem sygnalizuje się chęć wykonania
skrętu, a jak ktoś już skręca to przecież i tak widać bez migacza!

Zapóźnieni migający pamiętajcie że spowodowanie wypadku drogowego kosztuje
6pkt karnych. Mówimy o drobnych stłuczkach ale jak ktoś potrafi mysleć to wie
czym może się skończyć wskoczenie pod TIRa!

PS dzisiaj "trafiłem" na takiego jednego pajaca grrrrr
    • ab_extra Re: Migaczem się sygnalizuje Z-A-M-I-A-R nie mane 30.10.06, 20:13
      To nie tylko chroni przed wypadkiem, ale w ogóle ułatwia zycie. Ile razy dawno
      bym wjechał na rondo, gdyby kierowca na skrzyzowaniu poinformował mnie
      wczesniej, ze będzie z niego zjeżdżał :/
      • emes-nju Re: Migaczem się sygnalizuje Z-A-M-I-A-R nie mane 31.10.06, 11:46
        Prawdziutka prawda! Dotyczy to szczegolnie mikrorond, ktorymi nasi drogowcy ubarwiaja monotonie podrozy przez Polske. Monotonna jazda zmienia sie w niemonotonny korek. Wszystko dlatego, ze jezeli ktos jest na rondzie, prawie nikt na nie nie wjezdza, bo prawie calkowite zaniechanie sygnalizacji przez jezdzacych po mikrorondach powoduje koniecznosc oczekiwania, zeby nie zajechac komus drogi :-/
      • Gość: true A co ja mam powiedzieć? IP: 83.250.181.* 31.10.06, 22:43
        Jeżdżę w Szwecji. Tutaj durniom można zlikwidować masowo migacze. Ale za to
        światła wszyscy mają cały rok. Rond jest od zarąbania i przed każdym muszę się
        zatrzymać bo nie ma reguły. 50% włącza lewy migacz podczas jazdy po rondzie, 50%
        nie wrzuca migacza ani podczas jazdy po rondzie ani podczas zjazdu z ronda.
    • jane14 Migacz a dialog społeczny... 31.10.06, 17:16
      Migacz światła, gesty, klakson, okrzyk itd to elementy dialogu. Dialog na
      drodze wyglada teraz jak dialog we wszystkich dziedzinach życia społecznego w
      Polsce. Jedni krzyczą by zagłuszyć innych, inni krzyczą bo wydaje się im
      że "krzykiem zdobywa się świat", jeszcze inni bo mysla że racja jest po stronie
      głośniejszych . Niektórzy nie oddzywają się wogóle by nie zostać zakrzyczanym,
      a w tym chaosie i tak nikt nie słucha tych co maja coś ważnego do powiedzenia.

      W niektórych krajach jest inaczej ... nie tylko w Angli. Ale obawiam się że to
      sie zmieni. Przybywa tam Polaków.
      • Gość: jw Re: Migacz a dialog społeczny... IP: *.dsl.res.tor.fcibroadband.com 31.10.06, 18:10
        W Kanadzie jest duzo gorzej z kierunkowskazami! Nie znaja zadnych podstaw ruchu
        drogowego.
        Ci co uczyli sie jezdzic w Europie jezdza duzo lepiej od Kandoli czy ludzi,
        ktorzy przyjechali tu z innych stron swiata niz Europa.
        A a propos wypowiedzi "Niektórzy nie oddzywają się wogóle by nie zostać
        zakrzyczanym,a w tym chaosie i tak nikt nie słucha tych co maja coś ważnego do
        powiedzenia", to przylaczam sie do apelu o bezpieczenstwo na drodze: nalezy sie
        odzywac (czytaj: uzywac kierunkowskazu) nawet jak myslisz , ze nikt "nie
        slucha". Masz cos dopowiedzenia poinformuj swiat - moze ten za toba czeka na ta
        informacje i np dzieki temu zapobiegniesz wypadkowi.
        • Gość: wylogowana Re: Migacz a dialog społeczny... IP: *.hsd1.ma.comcast.net 31.10.06, 18:33
          Gość portalu: jw napisał(a):
          > W Kanadzie jest duzo gorzej z kierunkowskazami!

          To tak jak w Stanach. Nawet dorobili sobie do tego teorie: ponoc to "maczo" nie
          uzywaja kierunkowskazow, bo pospolstwo na drodze nie musi wiedziec
          dokad "maczo" jedzie :D.
    • drinexile Re: Migaczem się sygnalizuje Z-A-M-I-A-R nie mane 01.11.06, 09:49
      Z moich obserwacji wynika, że najczęściej kierowcy taksówek włączają
      kierunkowskaz w chwili kiedy już zaczynają kręcić kołem kierownicy realizując
      manewr. Najbardziej mnie wkurzają jednak sytuacje, kiedy gość na skrzyżowaniu z
      kilkoma pasami ruchu ustawia się na lewym pasie, skąd można jechać na wprost
      lub w lewo i włącza lewy kierunkowskaz dopiero kiedy zapala się zielone światło
      • kozak-na-koniu Re: Migaczem się sygnalizuje Z-A-M-I-A-R nie mane 01.11.06, 16:38
        To i tak nieźle, wielu włącza kierunkowskaz (oczywiście, wielu z tych, którzy w
        ogóle pamiętają o istnieniu tego wynalazku) dopiero wtedy, gdy dojedzie do
        środka skrzyżowania i właśnie zaczyna skręcać. Co gorsza, są święcie przekonani,
        że tak właśnie trzeba robić!:-(
    • ano.nim A po co? :) 01.11.06, 18:07
      Kierunkowskaz wrzuca się, by zasygnalizować np zmianę pasa.
      No i wrzucamy, patrzymy w boczne lusterko, czekamy by ktoś odjął gazu, zrobił nam miejsce, czekamy nadal, odległość między pojazdami na sąsiednim pasie nie zwiększa się, nawet zmniejsza, czekamy nadal, jedziemy cały czas do przodu, by nie blokować tych z tyłu i czekamy nadal.

      Są takie przypadki, że bez chamskiego wciśnięcia się na sąsiedni pas przejedziemy skrzyżowanie, w które chcieliśmy skręcić. Nie dlatego że się zagapiliśmy, tylko dlatego że jadących obok w ogóle nie obchodzi nasz włączony kierunkowskaz. Równie dobrze mogłoby go nie być.

      Znajomy opowiadał mi kiedyś o polonusie, który po kilkudziesięciu latach w Niemczech wrócił do kraju.
      Przez pierwsze miesiace kilka kolizji i to bardzo podobnych - przy zmianie pasa.

      Zawsze sie tłumaczy: "przecież z pięć razy mignąłem, pan musiał to widzieć!".

      Jeśli nadal będziemy tak reagować na włączone kierunkowskazy, to ludzie przestaną w ogóle ich używać, no bo po co?

      pozdr.
      a.
      • tkjaaa Re: A po co? :) 02.11.06, 03:34
        ano.nim napisał:

        > Kierunkowskaz wrzuca się, by zasygnalizować np zmianę pasa.

        Tak ,ale zgodnie z przepisami mozna tak sygnalizowac tylko wtedy gdy ten manewr
        faktycznie wykonamy - jest mozliwy do wykonania i dojdzie do skutku.
        Nie miga sie (nadal zgodnie z przepisami) by prosic o jego umozliwienie.
        Wpuszczanie na pas "migajacego" to kwestia kultury a nie NASZYCH przepisow.
        Kolega nie znal naszych przepisow a powinien :-))
        • kozak-na-koniu Re: A po co? :) 02.11.06, 10:07
          Myślę, że tu się wyłania kolejny, bardzo ważny problem - niestety, niezauważany
          i pomijany: problem WSPółPRACY na jezdni. Większość Polaków, ogólnie, zachowuje
          się na dwa sposoby: albo są szaleńcami - samobójcami, albo wręcz przeciwnie -
          tępakami, których nie obchdzi nic i nikt, byle tylko ONI byli (zwykle tylko we
          własnym mniemaniu) "porządni" i w zgodzie z przepisami. Wloką się więc
          niemiłosiernie, obowiązkowo środkiem drogi, nie wiedzą do czego służą lusterka i
          kierunkowskazy a uprzejmi starają się być przeważnie wtedy, gdy ta uprzejmość
          stwarza więcej zamieszania i zagrożeń niż pożytku... Zachowanie tych dwóch grup
          ma jedną wspólną cechę: postępują jakby oprócz nich na drodze nie było nikogo
          innego. Robią tak,gdyż nikt nie uczy ich innych postaw, media wolą zajmować się
          modnymi, choć wyeksploatowanymi do granic możliwości tematami, co najwyżej
          odwołując się do opinii policjantów, urzędasów oraz znanych kierowców rajdowych.
          A przecież już 40 lat temu Witold Rychter pisał, że wszyscy (wszyscy - to znaczy
          wszyscy, nie tylko kierowcy) użytkownicy dróg powinni stanowić zgrany zespół
          ludzi, którzy choć się nie znają, współdziałają we własnym, szeroko rozumianym
          interesie (bo przecież każdy chce możliwie szybko, sprawnie i bez niepotrzebnego
          stresu dotrzeć do celu)... To chyba nie jest takie głupie?
        • emes-nju Re: A po co? :) 02.11.06, 10:38
          tkjaaa napisała:

          > ano.nim napisał:
          >
          > > Kierunkowskaz wrzuca się, by zasygnalizować np zmianę pasa.
          >
          > Tak ,ale zgodnie z przepisami mozna tak sygnalizowac tylko wtedy gdy ten
          > manewr faktycznie wykonamy


          O jasny gwint! To znaczy, ze w korku nie wolno zmieniac pasa...
        • maremarmar Re: A po co? :) 02.11.06, 12:54
          > Tak ,ale zgodnie z przepisami mozna tak sygnalizowac tylko wtedy gdy ten manewr
          > faktycznie wykonamy - jest mozliwy do wykonania i dojdzie do skutku.

          A to ciekawa (nad)interpretacja ;-)
          Nigdy nie mam 100% pewności że manewr dojdzie do skutku (a może właśnie mi kółko
          odpadnie?)
          Chciałeś/aś chyba powiedzieć "gdy manewr faktycznie _zamierzamy_ wykonać".
          • tkjaaa Re: A po co? :) 03.11.06, 04:08
            maremarmar napisał:

            > Nigdy nie mam 100% pewności że manewr dojdzie do skutku (a może właśnie mi
            > kółko odpadnie?)

            moga odpasc nawet 4 kolka ;-)

            > Chciałeś/aś chyba powiedzieć "gdy manewr faktycznie _zamierzamy_ wykonać".

            Co ja moge na to ,ze przepis jest tak a nie inaczej skonstruowany :-(
            Po co sygnalizowac cos czego sie nie wykona - nie ma mozliwosci ?

            " Art. 22.5
            Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar
            zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania
            niezwłocznie po wykonaniu manewru."

            hehehe ,jak nie wykonasz manewru to nie mozesz tez przestac sygnalizowac ....po
            jego wykonaniu - taka interpretacje pana policjanta slyszalem kiedys w TV
            Dodal jeszcze ,ze zmiane pasa kierowca moze wykonac kiedy ma do tego
            warunki/miejsce jak nie ma to nie ma po co ma sygnalizowac.
            Biorac literalnie przepis mial chyba racje ,ale "drogowe" zycie jest jednak
            bardziej skomplikowane :-)
            • Gość: prawdziwy tebe przytoczony art mowi odnosi sie do... IP: *.aster.pl 03.11.06, 06:42

              ...manewrowania, a nie migacza. innymi slowy mowi co trzeba zrobic, jesli sie
              kreci kolkem. nic natomiast nie wspomina o uzywaniu pomaranczowych swiatelek w
              innych warunkach. moze sa inne artykuly, ktore wprost zabraniaja bawienia sie
              swiatelkami, ale w tym art. nic o tym nie ma.

              z logiki - pala.
              • Gość: zrob_se_dobrze Re: przytoczony art mowi odnosi sie do... IP: *.c29.msk.pl 03.11.06, 20:08
                Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):


                > przytoczony art mowi odnosi sie do...manewrowania, a nie migacza.

                a moze qrna o gotowaniu zupy ????????????????

        • ab_extra Acha, czyli jeżeli nikt mnie nie wpuści, to 03.11.06, 10:34
          muszę jechać prosto aż do usr...go końca mojego lub drogi?? Czy powinienem
          zatrzymać się na srodku swojego pasa ruchu i czekać, aż będę "miał odpowiednie
          warunki" do zmiany pasa? Czy co właściwie mam zrobić? Od biedy w znanym sobie
          mieście mogę zmienić pas na dogodny do skrętu nawet 3 km wcześniej, w obcym mogę
          to zrobić dopiero po zobaczeniu zielonej tablicy ze strzałką, czyli bezpośrednio
          przed skrzyżowaniem.
          • zgryzliwy1 Re: Acha, czyli jeżeli nikt mnie nie wpuści, to 03.11.06, 20:17
            ab_extra napisał:

            > muszę jechać prosto aż do usr...go końca mojego lub drogi?? Czy powinienem
            > zatrzymać się na srodku swojego pasa ruchu i czekać, aż będę "miał odpowiednie
            > warunki" do zmiany pasa?

            a zmieniasz pas mimo ze nie ma do tego warunkow/mozliwosci - moze jedziesz po
            dachach innych aut ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja