Gość: pk
IP: 212.87.16.*
31.03.03, 09:22
Po kolejnej przejażdżce przez poranną Warszawę doszedłem do wniosku, że
chciałbym być ORMOwcem. Powiedzmy na prowizji 10% od mandatu. Ilość
wykroczeń drogowych jest tak przytłaczająca, że nie przepracowując się szybko
stałbym się bogaczem. Ot, taka Filtrowa przed Raszyńską w stronę pl.
Narutowicza. Oceniam, że rano w każdej minucie 5-10 samochodów omijając
niewielki korek jedzie lewym pasem pod prąd przez dwa skrzyżowania żeby
skręcić w lewo na trzecim. Zresztą nie trzeba szukać daleko - w zasadzie
wystarczy dowolne skrzyżowanie ze światłami i egzekwowanie mandatów za wjazd
na żółtym świetle (zarówno po jak i przed zielonym), przejazd bez zatrzymania
przez strzałkę warunkową albo wjazd na skrzyżowanie bez możliwości zjazdu.
Gdyby drogówka przyłożyła się do ściągania mandatów, Polska byłaby bogatym
krajem.