foreks
11.12.06, 16:20
mamy duze skrzyzowanie, powiedzmy 2 drog dwujezdniowych z 3 pasami w jednym
kierunku.
skrecam w lewo na zielonym dla mnie (WYMOG "za zakladke", sa nawet pasy do
tego wymalowane), z lewego pasa oczywiscie.
przede mna juz dwa auta zajely na skrzyzowaniu miejsca tak, by bezkolizyjna
jazda na wprost po dokonanym wlasnie skrecie pojechec lewym i srodkowym pasem
drogi poprzecznej.
ja zajmuje trzecie miejsce, niejako objezdzajac dwa juz ustawione pojazdy.
w miedzyczasie, podczas zielonego dla mnie, czesc samochodow z naprzeciwka
skrecala w prawo, czyli tam gdzie ja chce sie udac. samochody skrecaja w
prawo, puszczaja pieszych i jada. jednak jeden koles minal sygnalizator, ale
utknal, gdyz poprzdzajace go samochody tuz po skrecie w prawo wciaz puszczaja
pieszych.
back to the music. po mojej prawej auta zatrzymuja sie, we wstecznym lusterku
auta ruszaja, wiec czas na mnie. jade prosto, a koles, ktory byl juz za
sygnalizatorem, ale jeszcze nie na poprzecznej, wjezdza przede mnie z
poprzecznej i skreca w moim kierunku, bo zwolnilo sie miejsce, gdy piesi
znikneli i auta poprzedzajace go wyrwaly do przodu.
kto traci znizki?