pierwszenstwo ponoonie, wybaczcie :)

11.12.06, 16:20
mamy duze skrzyzowanie, powiedzmy 2 drog dwujezdniowych z 3 pasami w jednym
kierunku.
skrecam w lewo na zielonym dla mnie (WYMOG "za zakladke", sa nawet pasy do
tego wymalowane), z lewego pasa oczywiscie.
przede mna juz dwa auta zajely na skrzyzowaniu miejsca tak, by bezkolizyjna
jazda na wprost po dokonanym wlasnie skrecie pojechec lewym i srodkowym pasem
drogi poprzecznej.
ja zajmuje trzecie miejsce, niejako objezdzajac dwa juz ustawione pojazdy.

w miedzyczasie, podczas zielonego dla mnie, czesc samochodow z naprzeciwka
skrecala w prawo, czyli tam gdzie ja chce sie udac. samochody skrecaja w
prawo, puszczaja pieszych i jada. jednak jeden koles minal sygnalizator, ale
utknal, gdyz poprzdzajace go samochody tuz po skrecie w prawo wciaz puszczaja
pieszych.

back to the music. po mojej prawej auta zatrzymuja sie, we wstecznym lusterku
auta ruszaja, wiec czas na mnie. jade prosto, a koles, ktory byl juz za
sygnalizatorem, ale jeszcze nie na poprzecznej, wjezdza przede mnie z
poprzecznej i skreca w moim kierunku, bo zwolnilo sie miejsce, gdy piesi
znikneli i auta poprzedzajace go wyrwaly do przodu.

kto traci znizki?
    • Gość: BUC Re: pierwszenstwo ponoonie, wybaczcie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 16:51
      Ty opuszczasz skrzyzowanie. ja bym stawial na Ciebie jako na niewinnego :)
      • foreks Re: pierwszenstwo ponoonie, wybaczcie :) 11.12.06, 17:02
        ja na pewno opuszczam, ale nie wiem, czy on nie rowniez.
        w sensie on skreca w prawo, ale nie ma tam kata prostego, tylko wyrazny luk,
        stad cholera wie, czy on wjezdza na skrzyzowanie, czy juz je opuszcza, a
        przejscie dla pieszych jest mocno wciete.
        • Gość: fragi Re: pierwszenstwo ponoonie, wybaczcie :) IP: 195.117.125.* 11.12.06, 17:28
          To takie trudne, że pierwszeństwo ma skręcajacy w prawo przed skręcajacym w lewo
          ? Dlaczego miałby się zatrzymać ? Przecież minął juz sygnalizator tak samo jak Ty.
    • Gość: tomek Re: pierwszenstwo ponoonie, wybaczcie :) IP: *.chello.pl 11.12.06, 18:19
      Był po twojej prawej stronie? Obydwoje byliście za sygnalizatorem? To w czym problem?
      • foreks Re: pierwszenstwo ponoonie, wybaczcie :) 11.12.06, 19:45
        ja jestem na srodku wielkiego skrzyzowania, koles jest tuz za sygnalizatorem,
        ale 10m od drogi poprzecznej, czyli jak dla mnie poza skrzyzowaniem.
        a jesli na nie mial wg. Was wjechac, to wjechal w sposob nieuprawniony, bo nie
        mial pewnosci, ze je opusci bez utrudniania ruchu.

        ja zas stoje na srodku skrzyzowania, nie utrudniam ruchu, a tym bardziej nie
        bede je opuszczajac. na sygnal "zielone" ruszam, a kolega z drugiego pojazdu
        koniec koncow wjezdza w poprzeczna droge i widzac nadjezdzajace pojazdy z lewej
        musi chyba sie domyslac, ze ON ma juz czerwone i tym samym moze wjechac, ale
        warunkowo, czyli jak na strzalce.

        tak mi sie zdaje intuicyjnie.
        • Gość: tomek Re: pierwszenstwo ponoonie, wybaczcie :) IP: *.chello.pl 11.12.06, 21:22
          No zaraz, on był 10 metrów od skrzyżowania (sądzę, ze 10 metrów od drogi poprzecznej, czyli na 2 i pół samochodu od drogi poprzecznej - co moim zdaniem jest mało prawdopodobne, ale też nie jest niemożliwe), a Ty byłeś na 3 pasy ruchu od tego samego miejsca, czyli pewnie też te 10 metrów (to akurat jest już bardzo prawdopodobne).

          No i Ty też wjeżdzałeś na skrzyżowaniu z duszą na ramieniu, bo w sumie nie mogłeś wiedzieć, czy będziesz w stanie je opuścić, gdyby stosować się do tej reguły na wielkich skrzyżowaniach, to w jednej fazie przejeżdzałby jeden samochód :|

          No i najważniejsza rzecz - skoro mineliście już sygnalizatory, to one oczywiście już was nie dotyczą w żaden sposób, co więcej znaki pod sygnalizatorami też nie (bo są światła), więc zostaje tylko jedna reguła - pierwszeństwo z prawej...
    • jane14 Sygnalizator którego nie ma ... 11.12.06, 21:15
      Jeżeli i ty i twój "konkurent" macie sygnalizatory już za sobą to czemu
      sugerujesz się ich wskazaniami (ktorych zresztą tylko się domyslasz).
      Jeśli zamiast niepotrzebnie komplikować sytuację przyjmiesz proste załozenie ze
      sygnalizator tylko przepuszcza a za sygnalizatorem pierwszeństwo przejazdu
      ustala się w oparciu o ogólne reguły to sprawa jest juz jasna i tego musisz sie
      niestety trzymać. Sygnalizator nie udziela pierwszeństwa przejazdu a już tym
      bardziej ten który został za plecami.
    • foreks zgadzam sie i komplikujemy :) 12.12.06, 10:17
      krzyzowka to banacha/grojecka/bitwy warszawskiej.

      uproscilem sytuacje z racji sa tam jeszcze s-4, ale nie zmienia to postaci
      rzeczy. ja zas jade grojecka na W i skrecam w banacha (lewo).
      a pytam o pojazdy jadace grojecka na E i skrecajace w banacha (prawo).

      zawsze stosowalem regule pierwszenstwa z prawej i puszczalem pojazdy skrecajace
      w prawo. zgadzam sie z Wami.

      dzis sie przyjrzalem, dlaczego jednak "irytowali" mnie ludzie z ow prawej.
      dokladniej skad ich tak duzo zawsze.

      kiedy po mojej prawej pojazdy jadace na wprost zwalniaja i zatrzymuja sie,
      czyli z definicji musi zapalac sie zolte swiatlo (ja wowczas ruszam w sensie
      opuszczam skrzyzowanie), samochody skrecajace w prawo wciaz mijaja sygnalizator
      (ktory jest zolty albo juz czerwony) pomiedzy pieszymi i
      dlategoz "ponadnormatywnie" blokuja moj wjazd.

      innymi slowy, kiedy ja wolno ruszam i oczywiscie puszczam tych za
      sygnalizatorem juz, samochodow po mojej prawej robi sie coraz wiecej i to w
      sposob CIAGLY, zderzak przy zderzaku, gdyz pierwy WJEZDZAJA na swoim zielonym,
      po czym na zoltym nastepni, po czym na juz czerwonym, a nastepnie warunkowej
      zielonej strzalce.

      tym samym stosujac skupulatnie przepisy i nie posilkujac sie wyobraznia (lub
      inaczej "usprawiedliwionymi domyslami"), stalbym na tym skrzyzowaniu w
      godzianch porannnego natezenia ad mortis absrandum :]
      wczesniej czy pozniej ktos tam sie zderzy i zastanawiam sie, co na to nasza
      wladza. nie udowodnisz koledze, ze wjechal na zoltym/czerwonym, a nawet skoro
      tak wjechal, to ja i tak mam go po prawej stronie i to nie uprawnia mnie to do
      pierwszenstwa przejazdu. szlag.

      z drugiej beczki sytuacje mozna jeszcze utrudnic. mamy kolejne skrzyzowanie -
      Pl. Zawiszy. w sensie rondo, ale z pasami, sygnalizacja, czyli normalna
      krzyzowka.
      ludzie jadace od centrum i skrecajacy w lewo w raszynska staja na srodku, bo
      maja dodatkowy sygnalizator na srodku skrzyzowania. czekaja.
      ludzie jadacy grojecka od W kolo hotelu sobieski skrecaja w prawo w raszynska.
      uklad pojazdow identyczny jak poprzednio, z tym ze na srodku mamy ten dodatkowy
      sygnalizator.

      przjescie dla pieszych pod hotelelm jest bardzo zageszczone, stad pojawia sie
      ten sam problem. skrecajacy w prawo ustawiaja sie w kolejce, gdyz pojazdy
      poprzedzajace ustepuja pierwszenstwa pieszym.

      w koncu jednak ja mam zielone, ruszam, lecz po prawej mam pojazd, ktory stoi
      ponownie kilka metrow od drogi poprzecznej (znowu sciety luk). koles wjechal
      przepisowo na zielonym, jest za sygnalizatorem, a ja zwyczajnie jade przez
      krzyzowke na wprost juz i to na moim zielonym, ktore sluzy wlasnie takim jak ja.

      tu z autopsji podpowiem, ze w rzeczywistosci ze Ci ze srodka nie puszczaja tych
      po prawej, bo bylby wielki dzwon.

      nie pamietam juz wszystkich przepisow, przyznaje sie.
      • Gość: cienki Re: zgadzam sie i komplikujemy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 12:49
        >nie pamietam juz wszystkich przepisow, przyznaje sie.

        Dobrze,że zdążyłeś zapomnieć bo w nowych przepisach sygnalizator zielony
        pozwala wjechać tylko za sygnalizator i dalej cisza grobowa.
        Nie ma już przepisu o opuszczaniu skrzyżowania.
        Czyli legalnie wprowadza się dezorganizację na skrzyżowaniu, która ma zapewnić
        poprawę bezpieczeństwa.
        pozdr
    • 1realista Re: pierwszenstwo ponoonie, wybaczcie :) 12.12.06, 12:33
      To proste. Koles traci zniżki. Dlaczego?

      Sygnalizator oznacza a) możliwość wjazdu/lub nie na skrzyżowanie nad którym się znajduje b) mozliwośc przejechania /lub nie za sam sygnalizator. Mamy tutaj sytuację w ktorej samochód przejechał linię sygnalizatora na zielonym ale nie wjechal na skrzyżowanie bo go blokowały poprzedzajace samochody. Aby móc wjechać na skrzyzowanie musi zatrzymać się przed znajdującą sie tam linię zatrzymań ( która oznacza faktyczne skrzyżowanie ) albo niekiedy trafiana pas rozbiegowy ( zanikający) na ktorym i tak musi ustąpic pojazdom jadącym na sąsiednim pasie. W dugim przypadku już mamy wyjaśnione, w pierwszym musi upewnić się czy może wjechać na skrzyżowanie. Ponieważ jadą pojazdy poruszające sie na wprost ( czyli jak autor wątku) to musi im ustąpić. Gdyby wcześniej wjechał na skrzyżowanie czyli stał przed pasami nawet w sposob skośny do pasa ( czyli niewykonal pelnego skrętu) to ma pierwszeństwo. Jednak jesli nie wjechał na skrzyżowanie ( czyli jak w tym wypadku) musi ustąpić pierszeństwa. Sytuacja analogiczna jak z wjazdem na warunkowej zielonej strzalce. I cała filozofia.
      • 1realista Re: pierwszenstwo ponoonie, wybaczcie :) 12.12.06, 12:51
        Tak sobie pomyślałem że sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana do wytłumaczenia aby nie zrozumieć opacznie. Bo jesli mamy zielone dla naszego kierunku ( czyli ja skręcający i ten w prawo) to oczywiście musimy mu ustąpić póki jest zielone. Jeśli jednak nasz kierunek już ma czerwone i jadą z poprzecznego kierunku ( czyli ci widziani w lusterku) to ten skrecajacy w prawo musi ustapić jadącym poprzecznie ( czyli tym za nami) bo tak naprawdenie wie ma czy nie pierwszeństwo ( ściśle to powinien poczekać przed zielonym sygnalizatorem czy ma możliwosć opuszczenia skrzyżowania i dopiero wtedy wjechać), a my musimy opuścić skrzyżowanie aby nie blokować go czyli jedziemy z falą zielonego swiatla. I dlatego w tym konkretnym wypadku mamy pierwszeństwo opuszczenia skrzyzowania. To chyba precyzyjniejsze wyjaśnienie. Tylko ze nikt nie będzie jeździł do linijki bo wtedy na skrzyżowaniach przejedzie z jedno dwa auta, a na małych skrzyżowaniach to nigdy moglibyśmy na nie nie wjechać mając chęć skrętu w lewo.
        • foreks Re: pierwszenstwo ponoonie, wybaczcie :) 12.12.06, 13:04
          bardzo trafione dwa posty. w sumie oddales wszystkie moje watpliwosci, ktore
          pojawily sie po niektorych wypowiedziach.

          w praktyce ustepuje tym po prawej, bo wiem, ze kazdy w sytuacji problemowej w
          pierwszej kolejnosci mysli, po ktorej stronie ma mnie. ten wniosek zajmuje
          zazwyczaj na tyle malo czasu, ze nie wymaga zdjecia nogi z gazu. w sensie ja
          moge wiedziec, ze opuszczam skrzyzowanie i mam pierwszenstwo, a on moze nie
          wiedziec, ze jeszcze na to skrzyzowanie nie wjechal, wiec nasze polozenie jest
          zgola odmienne. ale nim on pomysli, juz wjedzie we mnie.

          postulat by nie wjezdzac za sygnaliztor jest nierealny, jezeli jest tam miejsca
          dla dwoch aut osobowych. sam wjezdzam z ta jednak roznica, ze gdy widze, ze z
          lewej strony caly peleton po drugiej stronie skrzyzowania rusza, puszczam
          rowniez uciekinierow ze skrzyzowania i probuje sie na wlasna reke wpasowac po
          chwili.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja