Gość: agga
IP: *.acn.waw.pl
16.01.07, 10:04
sytuacja: jestem pieszym, stoję z dzieckiem w wózku przed przejściem czekam
na zielone. Samochody stają, ruszają te równoległe do mojego przejścia,
ponieważ nieraz to światło dla pieszych się nie zapala, wiedząc o tym
bezpiecznie ruszam do przodu. A tu jakiś baran skręcający w lewo przejeżdza
parę centymetrow od wózka mało mi dziecka nie potrącił i jeszcze zamiast
patrzeć na to co robi, patrzy na mnie i coś tam gada z pretensją że ja śmię
przechodzić przez ulicę jak on jedzie!!!! Ludzie! ja tez jestem kierowcą, ale
sto tysięcy razy patrzę na pieszych czy przeszli, czy staneli nagle na pasach!
Róznie bywa, ktoś na pasach może nagle się przewrócić!
Mnóstwo razy miałam podobne sytucje! Już nie patrząc na to że pieszy ma
pierszeństwo, ale po prostu można go zabić!! Szlag mnie jasny trafia, gdy
jadąc z dzieckiem w wózku na pasach trafi się jakiś dureń który to musi musi
być pierwszy! I musi wyprzedzic matkę z wózkiem!!!