Śmierć przyjaciela na ul. Grochowskiej

23.01.07, 10:28
W sobote na ul. Grochowskiej wydarzył się tragiczny wypadek samochodowy.
Mojego serdecznego kolegi juz nie ma...
Oto link do strony która jest hołdem złożonym Tomkowi :
www.automoto24.com.pl/tomek_wiechetek
    • Gość: t Re: Śmierć przyjaciela na ul. Grochowskiej IP: *.mimuw.edu.pl 23.01.07, 10:51
      trochę za szybko? Ładnie się owinął wokół słupa.
    • revolution_82 Re: Śmierć przyjaciela na ul. Grochowskiej 23.01.07, 10:56
      Z szacunku dla zmarłego powstrzymam się od komentarza. Tobie szczerze współczuje
      straty przyjaciela. To co napisałeś pod linkiem w akapicie "Tomek i samochody"
      nie przedstawia go w zbyt dobrym świetle ale jest bardzo dobrą przestrogą dla
      innych.
    • tiges_wiz Re: Śmierć przyjaciela na ul. Grochowskiej 23.01.07, 11:13
      „Interesuje się Motoryzacją i wszystkim, co się z nią wiąże. Preferuje szybką i
      "ostrożną" jazdę na krawędzi ryzyka :) Jednak w/w czynności pozostają w strefie
      moich marzeń ze względu na stan Polskich dróg i brak odpowiedniej ilości koni...
      MECHANICZNYCH w moim autku :)”

      Przejechałem z nim setki kilometrów i wiem, że miał ciężką nogę choć jeździł
      bezpiecznie i był doświadczonym kierowcą.
      Za kółkiem był jak „Robocop” miał kilkanaście wypadków i poza jednym 1-2 lata
      temu, po, którym wylądował w szpitalu (choć bez większych obrażeń) to nic mu nie
      było.

      nie bede tego komentowal.
    • iberia.pl Re: Śmierć przyjaciela na ul. Grochowskiej 23.01.07, 11:14
      [']
      jesli dorbze zrozumialam, to Twoj S.P. Przyjaciel byl sprawca tego tragicznego
      wypadku, skoro tak to wybacz ale nalezy sie "cieszyc" , ze nie zabil zadnej
      postronnej osoby...na ogol kierowca wychodzi bez szwanku a gina inni Bogu ducha
      winni ludzie ,ktorzy mieli takiego pecha, ze znalazli sie w zlym miejscu i
      czasie....

      Przykre....
    • Gość: kaqkaba Re: Śmierć przyjaciela na ul. Grochowskiej IP: 194.150.166.* 23.01.07, 12:53
      23 lata. Kilkanaście wypadków. Raz w szpitalu. Jeden śmiertelny. Ma taką średnią
      wypadków na rok, że jest koszmarem firm ubezpieczeniowych.

      Cytat:
      >Czy on nie wyniósł z tych wypadków żadnej nauki? Sam nie wiem i ciężko
      >odpowiedzieć na to pytanie. Być może te wypadki tylko utwierdzały go w tym, że
      >jest dobrym kierowcą i, że potrafi wyjść z każdej opresji.
      Tego nawet nie będę komentował. Niektórzy twierdzą że o zmarłych mówi się dobrze
      lub w ogóle. Więc proponuje nie mówmy, żeby nie kłamać.

    • Gość: ab Re: Śmierć przyjaciela na ul. Grochowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 15:11
      Niech ci którzy Go znali, którzy wipsywali się w komentarzach pod zdjęciami,
      uczczą Jego pamięć jeżdżąc przez rok (a może i zawsze) bez drastycznego łamania
      przepisów drogowych. Niech przestaną fascynować się szaleństwami na publicznych
      drogach i niech mają przed oczami zdjęcie Jego samochodu owiniętego wokół słupa.

      To byłoby dla wszystkich najlepsze wspomnienie po bezsensownie zmarłym młodym
      człowieku.
      • emes-nju Re: Śmierć przyjaciela na ul. Grochowskiej 23.01.07, 16:36
        Gość portalu: ab napisał(a):

        > Niech ci którzy Go znali, którzy wipsywali się w komentarzach pod zdjęciami,
        > uczczą Jego pamięć jeżdżąc przez rok (a może i zawsze) bez drastycznego
        > łamania przepisów drogowych. Niech przestaną fascynować się szaleństwami na
        > publicznych drogach i niech mają przed oczami zdjęcie


        Najlepiej by bylo gdyby zdjecie Tomka umiescili w aucie zamiast koterfektu Sw. Krzysztofa...
    • bateria_sloneczna Re: Śmierć przyjaciela na ul. Grochowskiej 23.01.07, 15:15
      czyż sam sobie tego nie zgotował...

      dla jeżdżacych "szybko ALE bezpiecznie" nie mam żalu...bo to głupota niestety

      ja rozumiem adrenalina fajna rzecz , ale nie w ten sposób
      • Gość: Paweł Re: Śmierć przyjaciela na ul. Grochowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 15:33
        Śmierć jest zawsze czymś strasznym, zwłaszcza gdy spotyka młodych ludzi.
        Tu wydaje mi się, że niestety Ofiara sama zapracowała na swój los.
        Napisano, że kilkukrotnie uczestniczył w wypadkach a jeździł na granicy ryzyka.
        Czyli dotychczas miał to szczęście, że tą granicę przekraczał jedną nogą.
        W sobotę dostawił drugą.
        Mówią, że najlepiej uczyć się na błędach, zwłaszcza cudzych.
        On zdaje się nie tylko nie uczył sie na cudzych ale i na własnych, tych
        wcześniejszych.
        I zapłacił za to najwyższą cenę....
    • rapid130 Re: Śmierć przyjaciela na ul. Grochowskiej 23.01.07, 15:57
      [*] Smutno...

      Ten przypadek jest tylko dowodem na to, że czasem trzeba po przyjacielsku
      mocniej przygadać znajomemu / znajomej, jeżeli robi coś nie tak za
      kierownicą... Nie podczas jazdy, tylko tuż po niej, na luzie, bez dużego
      towarzystwa.

      Wtedy nie miałbym wyrzutów sumienia, gdyby coś się stało.
      Wiedziałbym, że się chociaż starałem...

      Jazda w deszczu jest jak rosyjska ruletka.
      Im szybsza, tym mniej pustych komór w bębenku.

      Wygląda na to, że Tomka "zdjął z drogi" aquaplaning w połączeniu z koleinami.

      Ale w takich warunkach w zasadzie każdy samochód osobowy "ostrzega" kierowcę,
      że ma problemy z trakcją.

      Tylko trzeba umieć "czytać" te ostrzeżenia.
      I nie ignorować ich.
    • lisekrudy Re: Śmierć przyjaciela na ul. Grochowskiej 23.01.07, 17:14
      W sobote wieczorem, zapewne nie tak dlugo po wypadku, jechalem tamtedy i
      widzialem wrak samochodu wbity w latarnie, czy moze raczej owiniety wokol niej.
      Zrobilo to na mnie wstrzasajace wrazenie: miejsce pasazera doszczetnie
      zmiazdzone, miejsce kierowcy - w duzym stopniu rowniez. Zastanawialem sie, jak
      moglo dojsc do takiego wypadku na prostym odcinku drogi, nie na skrzyzowaniu
      bez zadnych przeszkod. Teraz juz mniej wiecej wiemy.

      Powstrzymuje sie od dalszych komentarzy, bo w obliczu tej tragedii juz lepiej
      nic na temat Zmarlego nie mowic.

      L.
    • Gość: Kodem_PL To jakis zart? Prowokacja? IP: *.hor.brad.ac.uk 23.01.07, 18:18
      Mial kilkanascie wypadkow w takim wieku? I jeszcze piszesz, ze jezdzil
      bezpiecznie? LoL

      Sorry, ale nie zazdroszcze kolegow... w takiej sytuacji to chyba nawet ja,
      narwany 21 latek, zmienilbym swoje podejscie. Hehehe, niezniszczalny...

      To idealny przyklad rodzaju czlowieka, ktorego bardzo boje sie na drodze. Facet
      nie mial instynktu samozachowawczego. On nie stawial sobie za cel dojechac do
      celu bez przeszkod. Wyeliminowal sie sam, szczesliwie bez ofiar. Wlasnie
      przyklady takich ludzi bylyby niesione na ustach osob przeciwnych zniesieniu
      ograniczen predkosci...
    • mejson.e Dopisałem się ... 23.01.07, 21:04
      Jako jedyny poruszyłem temat jego odpowiedzialności za to, co się stało.
      Nie wiem czy przez to nie usuną mojego wpisu...

      "Szkoda, że odchodzą tak młodzi ludzie, dzieci jeszcze.
      Tym bardziej gdy śmierć jest wynikiem niefrasobliwości i nieszczęśliwego zbiegu
      okoliczności.
      Jazda "na krawędzi ryzyka" nigdy nie będzie bezpieczna, a doświadczenie drogowe
      w wieku 23 lat ma się wręcz nikłe. Tylko takie doświadczenie pozwala pędzić w
      mieście wśród tłumu ludzi na przystankach i chodnikach w okolicach centrum
      handlowego.
      Zginął niepotrzebnie, ale zginął sam, choć mógł we wściekłym tańcu wokół latarni
      zgarnąć z chodnika innego Tomka - czyjegoś syna i dobrego kumpla.
      Mam nadzieję, że jego śmierć uchroni Was przed czymś podobnym.
      Mój syn w tym roku będzie zdawał na prawo jazdy.
      Chciałbym, by miał jak najwięcej przyjaciół i żadnego nie stracił z powodu
      własnej czy cudzej lekkomyślności."

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • ksmx Przykre, to musiał być wypadek... 23.01.07, 23:18
      Tak czytam te wpisy ze strony i jest mi też przykro. O wypadek nietrudno, nie ma
      reguły, zbieg okoliczności.
    • grodek75 Re: Śmierć przyjaciela na ul. Grochowskiej 23.01.07, 23:43
      Bezsensowna śmierć.
      Ale chyba nikt poza kierowcą nie jest tu winny...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja