Gość: Moto.
IP: *.lot.pl
12.04.03, 18:06
I zaczęło się. Jak co roku na wiosnę wylegli na drogi nieśmiertelni:
motocykliści bez wyobraźni, szumachery - wyścigowcy "spod stodoły", rzęchy,
które przy ujemnej temperaturze nie miały prawa zapalić, "letniaki", którzy
nie jeżdżą w zimie z zasady, itp. Wszyscy jeźdżą znacznie szybciej niż można
no bo przecież jest WIOSNA!!! Piszę to po to, żeby ostrzec tych, którzy
jeszcze nie spotkali się oko w oko z w/w wymienionymi. Są to kierowcy, którzy
wznawiają nawyki po półrocznej przerwie zimowej i - niestety - starają się
nadrobić stracony w zimie czas wariacką jazdą typu "dorwał się głupi do
sera". Ja miałem już "trening" dzisiaj z takim "nieśmiertelnym". Przjeźdżał
motocyklem przez przejście dla pieszych na pasie zieleni z przednim kołem w
górze, przez dwa pasy ruchu oczywiście. Uratowało mnie coś, co mają kierowcy
z wieloletnim stażem, a co trudno zdefiniować. Słyszałem wycie motoru ale go
nie widziałem. Zdjąłem nogę z gazu. Kiedy wystrzelił zza węgła już hamowałem.
Oczywiście nawet się nie obejrzał. Życzę mu dużo zdrowia, a Wam życzę,
żebyście go nigdy nie spotkali.