Częste błędy jeżdżących po polskich drogach

31.01.07, 11:24
To oczywiście według mojego subiektywnego odczucia, co boli mnie najbardziej:

1. Jeżdżenie przy lewym brzegu swojego pasa, zamiast środkiem lub prawą
stroną. Uniemożliwia to sprawne wyprzedzanie, trzeba się wychylać, by
sprawdzić, czy nic nie jedzie z przeciwnego kierunku. Niestety, ludzie nie są
konsekwentni, bo przygotowując się do skrętu w lewo na skrzyżowaniu zajmują
prawą stronę pasa uniemożliwiając ogląd sytuacji tym z przeciwka, którzy też
chcą skręcić w lewo, a nie widzą, czy coś nie nadjeżdża, bo im blokuje
widoczność samochód z przeciwka swoją prawą stroną.

2. Ścinanie zakrętów. Nie rozumiem z czego to wynika. Jeżeli ktoś się boi, że
wypadnie, że tak łatwiej pokona zakręt przy tej prędkości, że nie czuje swojej
prawej strony to niech zwyczajnie zwolni. Tymczasem czy to w nocy, czy w
dzień, w deszczu, słońcu, śniegu - wiele osób ścina zakręty i dotyczy to
zwykle tych jadących po pasie zewnętrznym zakrętu.

3. Liczenie, że inni mnie zauważą. Wielu wyprzedzając zakłada że przeciwny
kierunek zjedzie na pobocze, by oni mogli wyprzedzić - tego boję się
najbardziej, że kiedyś nie zauważę i nie zjadę na czas. Moim zdaniem Policja
powinna za ten właśnie manewr, zmuszenie do zjechania na pobocze karać
najsurowiej. Nie za prędkość, nie za alkohol, właśnie za ten manewr. Co innego
jeżeli ktoś wcześniej zjedzie, bo wie, że Ci z przeciwka wykorzystają wolną
przestrzeń, a co innego wymuszenie na innych zjechania z pasa na pobocze.

4. Stawianie samochodu byle gdzie i byle jak. Bez komentarza.

5. Przyklejanie się do innych. Po pierwsze to może stresować i przeszkadzać -
np. w nocy bardzo oślepia, a ponadto jeżeli ktoś nie zamierza wyprzedzić, np.
TiRa to niech zrobi miejsce, by można było spokojnie go wyprzedzić, a później
TiRa lub schować się między nimi.

I wiele, wiele innych, jak choćby poganianie długimi, ale to można by pisać
bez końca.
    • 1realista Re: Częste błędy jeżdżących po polskich drogach 31.01.07, 11:35
      ad1. spowodowane jest to czychającymi w ciemnosciach rowerzystami i pieszymi ( parę razy uratowało mi(? - czy raczej komus zycie) tyłek klejenie sie do osi). Oczywiscie przy mijaniu lekko uciekam od srodka. druga wazna przyczyna jest tragiczna kondycja krawedzi drog- wyrwy i aby nie stracic kół lepiej jechac przy osi..
      ad2. bo to kiepscy kierowcy sa. przepałuja a potem miejsca brakuje.
      ad3. j/w + bezmyslnosc
      ad4. bezmyslnosc+ niechlujstwo
      ad5. bo to kiepscy kierocy sa.+ bezmyslnosc
    • tiges_wiz Re: Częste błędy jeżdżących po polskich drogach 31.01.07, 11:38
      > 1. Jeżdżenie przy lewym brzegu swojego pasa, zamiast środkiem lub prawą
      > stroną. Uniemożliwia to sprawne wyprzedzanie, trzeba się wychylać, by
      > sprawdzić, czy nic nie jedzie z przeciwnego kierunku. Niestety, ludzie nie są
      > konsekwentni.

      Przyznaje, ze zdarza mi sie tak jezdzic, ale na drogach z koleinami bez pobocza
      albo z dziurawym poboczem jak jest deszcz. Niestety mam taki rozstaw kol, ze nie
      pasuja w koleiny i jazda srodkiem, to "plywanie" po koleinach. jak jest deszcz
      to jest to niebezpieczne, dlatego wtedy jedynym wyjsciem jak nie ma pobocza jest
      jazda blizej lewej krawedzi :(.
    • Gość: Kodem_PL Rachunek sumienia;-) IP: *.hor.brad.ac.uk 31.01.07, 11:50
      Ad1
      Jezdze mozliwie blisko prawej krawedzi, chyba ze sa zarwane pobocza (np. kochane
      mazury).

      Ad2
      Zawsze scinam zakrety, gdy nikomu to nie przeszkadza. Zakret jest wtedy
      lagodniejszy.

      Ad3
      Staram sie wyprzedzac tylko, gdy ktos na moim lub przeciwnym pasie zjezdza mi na
      pobocze. Przyznaje jednak, ze zdarzylo sie troszke im pomoc...

      Ad4
      Stawiam tam gdzie jest miejsce, tak, zeby zajmowal mozliwie najmniej miejsca.
      Czasami jest to na trawniku, np. pod moim domem, gdzie nie ma absolutnie co
      zrobic z autem. Do kieszeni go nie schowam...

      Ad5
      Chyba nie.

      Dlugimi poganiam czasami, gdy trafia sie wyjatkowo oporny zawodnik.
      • micra Re: Rachunek sumienia;-) 31.01.07, 12:00
        > Ad2
        > Zawsze scinam zakrety, gdy nikomu to nie przeszkadza. Zakret jest wtedy
        > lagodniejszy.
        Nigdy nie ścinam zakrętów tak jak nie przejeżdżam na czerwonym i nie przekraczam
        linii ciągłych, w tym podwójnych ciągłych, nie jeżdżę po malowanych wysepkach.
        • Gość: Kodem_PL Re: Rachunek sumienia;-) IP: *.hor.brad.ac.uk 31.01.07, 12:52
          Twoj wybor. Nie widze niczego zlego w scinaniu zakretow przy zalozeniu, ze nie
          stanowie wtedy zagrozenia dla innych uczestnikow ruchu. W takich warunkach
          scinam przy dowolnej predkosci.
          • micra Re: Rachunek sumienia;-) 31.01.07, 14:48
            Wiesz dlaczego tego nie robię? Z zasady - bo nie wolno, traktuję to jak
            świętość, by kiedyś niechcący tego nie zrobić. Tak jak są ludzie włączający
            kierunkowskazy na parkingach - gdy są jedynymi osobami na parkingu lub wśród
            wielu manewrujących samochodów, by jadąc w ruchu miejskim też to robić. By nie
            zapomnieć o tym w żadnej sytuacji.

            Podobnie z ciągłymi, podwójnymi ciągłymi, wysepkami malowanymi na jezdni. Byłbym
            kłamcą, gdybym powiedział że nic takiego mi się nie zdarza, ale robię to tylko
            kończąc manewr gdy wcześniej tego nie zauważę. Obserwując innych widzę, że
            traktują to jako normę. Jadę w nocy, wyprzedziłem kogoś, zmieściłem się przed
            podwójną ciągłą, przed wyspeką, a tu mnie nagle mija wariat, która jedzie po
            "trzecim" pasie - założył z góry, że mnie wyprzedzi na trzeciego. Ja wiem, zna
            trasę, widzi że nikt nie jedzie - bo wyprzedzał na dnie zagłębienia w terenie,
            ale jest tyle sytuacji nie przewidzianych, że lepiej o tym nie myśleć.

            Kiedyś będziesz chciał ściąć zakręt, ale nie zauważysz pieszych idących
            przeciwnym pasem, jezdnią. Nie zauważysz ich w porę lub na tyle za późno, że
            ominięcie ich będzie ryzykownym manewrem i będzie problem. Bardzo duży problem.
            To jest gdybanie równe możliwości pęknięcia opony, ale o ile na oponę wpływu nie
            masz, o tyle jadąc lewą stroną jezdni sam o tym decydujesz.
            • Gość: wiuuu Re: Rachunek sumienia;-) IP: *.eranet.pl 02.02.07, 01:40
              Przestan jezdzic nawykowo - badz przytomny i czujny za kierownica.
              • micra nawykowe jeżdżenie 02.02.07, 13:07
                Serdecznie Ci współczuję, jeżeli każde włączenie kierunkowskazu angażuje Twój
                umysł. Po chwili zastanowienia - może należysz do kasty ludzi w samochodach z
                popsutymi kierunkowskazami?
          • micra rozpisałem się, a mi chodziło o inne ścinanie 31.01.07, 14:51
            Pomijam ewidentne ścinanie, czyli wjeżdżanie na pas przeciwległy. To, co mnie
            drażni to sytuacja, gdy kierowca na zewnętrznym pasie jedzie kołami po podwójnej
            ciągłej lub ją minimalnie przekracza w normalnym ruchu, nie przy pustej jezdni,
            w normalnym dziennym lub nocnym ruchu mijając inne pojazdy.

            Ten kierowca będzie zdziwiony, że inni nie potrafią zaparkować w każdej
            szczelinie na parkingu, ale sam nie widzi tego, że przekracza oś jezdni na
            zakręcie. To mnie dobija.
            • Gość: Kodem_PL Re: rozpisałem się, a mi chodziło o inne ścinanie IP: *.hor.brad.ac.uk 31.01.07, 18:26
              Widzisz, przyznaje, ze jezdzac jak jezdze znowu zmniejszam swoj margines
              bezpieczenstwa. Sek w tym, ze gdy tak jade i nie jade sam (nieczesto sie to
              zdarza) nie moge nawet prowadzic rozmowy, bo nie slysze co do mnie sie mowi...
              Ja wiem, ze to brzmi niewiarygodnie, ale taka prawda... nigdy przy takiej
              jezdzie nie slucham muzy nawet lekko glosno itp. Gdy zamierzam delektowac sie
              dobrym kawalkiem z radia czy prowadzic rozmowe z kimkolwiek na jakikolwiek temat
              jade jak Ty (no moze nie zawsze zgodnie z ograniczeniem, ale nie scinam, nie
              gnam jak wariat etc.).

              Jak bede b. bliski lub spowoduje przez cos takiego wypadek, ktorego zdecydowanie
              nie spowodowalbym jadac normalnie, zmienie swoje nawyki... obiecuje:-D

              A co do scinania to tak jak mowilem, tylko gdy to nikomu nie wadzi (nie mowie o
              pieszych na chodniku gdzies dalej, ktorzy mowia 'co za wariat jedzie';-)).

              Z wysepkami mam jak ty... nigdy nie lecialem celowo po wysepkach, zawsze gdy ich
              nie widzialem albo cos.
    • Gość: kaqkaba Re: Częste błędy jeżdżących po polskich drogach IP: 194.150.166.* 31.01.07, 12:33
      Ad.1
      Przyzwyczaili się, na drogach gdzie prawa krawędź to dziura i tak jeżdżą
      wszędzie. Innym gatunkiem są tacy co notorycznie jeżdżą okrakiem. Troche po
      swoim troche po cudzym.
      Ad.2
      Przeżywam to tak raz na dwa tygodnie. Zakręt na drodze trzy pasmowej. Ja
      środkiem po prawej autobus który się nie mieści na swoim pasie, a z lewej ścinacz.
      Ad.4
      Ostatnio zaparkował taki jeden metr od skrzyżowania. Jak mu pokazałem że nie
      widzę co nadjeżdza z prawej to mi pokazał że ma to w dupie, bo obok jest klep i
      on właśnie do niego idzie.


      • misiania Re: Częste błędy jeżdżących po polskich drogach 31.01.07, 13:02
        Ad 1 - dodatkowo jeśli jadę za furgonetką lub dresem z czarnymi szybami, to -
        zważywszy, że kierownicę mam po lewej stronie - jadąc bliżej lewej strony mam
        szansę widzieć kawałek drogi przed sobą, nie tylko tył furgonetki czy czarną
        folię.
    • Gość: old primka :-) Re: Częste błędy jeżdżących po polskich drogach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 13:26
      Ad.3 I co najważniejsze czasami nie masz możliwości zjechać (bo pieszy, albo
      rowerzysta albo ...) I wtedy: albo twoje życie (bo zderzenie czołowe), albo
      życie pieszego / rowerzysty (bo uciekasz na pobocze).
      Może to zbyt dosadnie ujęłam, ale ja zbyt często jeżdżę ze swoimi dziećmi, żeby
      się nie przejmować zachowaniem innych na drodze.
      • micra Re: Częste błędy jeżdżących po polskich drogach 31.01.07, 14:35
        Cóż, ja zapamiętam jedną sytuację, kiedy jeszcze nie byłem kierowcą... a jedynie
        kandydatem:

        - długa prosta, z poboczami, zima, z przeciwka TiR, drugi TiR go wyprzedza, my
        jedziemy z kolegą Fiatem Uno, na poboczu rowerzysta jedzie w tym samym kierunku
        co my, czyli przeciwnym do TiRów - nie zjedzie widząc co się dzieje, bo nie
        widzi nas - cudem się zmieściliśmy - TiR wyprzedzany na szczęście trochę zjechał
        na pobocze, my się przytuliliśmy do rowerzysty.

        Obecnie raczej dużo jeżdżę i łapię się na tym, że czasami za późno zjeżdżam na
        pobocze, bo ktoś wyprzedza z przeciwka. Mieszkańcy Śląska wyjeżdżając w inne
        rejony dziwią się, że nie ma dwupasmówek w pozostałej części kraju - a te
        świetnie by rozwiązały problemy polskich kierowców - ale to tylko marzenia ludzi
        nie mieszkających na Śląsku.
    • simr1979 Re: Częste błędy jeżdżących po polskich drogach 31.01.07, 16:22
      micra napisał:


      > 1. Jeżdżenie przy lewym brzegu swojego pasa,
      Tak jeżdzę i będę jeździł, dopóki z dróg nie znikną
      pijani/wężykujący/nieoświetleni (niepotrzebne skreślić) rowerzyści i piesi [od
      tych ostatnich trudno jednakowoż wymagać oświetlenia ;)]


      > 2. Ścinanie zakrętów.
      Nie zauważyłem takiej tendencji, chyba że masz na myśli pkt 1 wyżej, tyle że w
      wydaniu "zakrętowym" :/

      > 3. Liczenie, że inni mnie zauważą. Wielu wyprzedzając zakłada że (...)
      To raczej nie chodzi o zakładanie czegokolwiek - ludzie po prostu nie potrafią
      (boją się) wyprzedzać. Widzę to prawie codziennie - czają się długo za
      maruderem, tracąc najlepszy moment na bezpieczne wykonanie manewru, który w
      rezultacie rozpoczynają wtedy, kiedy już z przeciwka nadjeżdżają samochody. Na
      to się jeszcze nakłada niechęć do redukcji biegu.....

      > 4. Stawianie samochodu byle gdzie i byle jak. Bez komentarza.
      Tak jest - no comments ;)

      > 5. Przyklejanie się do innych.
      J.w. Sam to czasem robię [:/], kiedy nie mam szans na wyprzedzanie, z nadzieją
      na skłonienie poprzedzającego do zwiększenia prędkości podróznej..;)
      • edgar22 To przyklejanie nie działa. 01.02.07, 14:03
        simr1979 napisał:
        >> 5. Przyklejanie się do innych.
        >J.w. Sam to czasem robię [:/], kiedy nie mam szans na wyprzedzanie, z nadzieją
        >na skłonienie poprzedzającego do zwiększenia prędkości podróznej..;)

        Złudna nadzieja... :)
        Gdy ktoś przykleja mi się do nagażnika (i zachowuje niebezpiecznie mały wg mnie odstęp), zwykle skłania mnie to do zmniejszenia prędkości. Im bardziej się przykleja tym bardziej ja zwalniam.

        • simr1979 Re: To przyklejanie nie działa. 01.02.07, 14:27
          edgar22 napisał:

          > simr1979 napisał:
          > >> 5. Przyklejanie się do innych.
          > >J.w. Sam to czasem robię [:/], kiedy nie mam szans na wyprzedzanie, z nadz
          > ieją
          > >na skłonienie poprzedzającego do zwiększenia prędkości podróznej..;)
          >
          > Złudna nadzieja... :)
          > Gdy ktoś przykleja mi się do nagażnika (i zachowuje niebezpiecznie mały wg mnie
          > odstęp), zwykle skłania mnie to do zmniejszenia prędkości. Im bardziej się prz
          > ykleja tym bardziej ja zwalniam.
          >


          W realnym świecie działa prawie zawsze..:)
          • edgar22 "Prawie" robi wielką różnicę :) n/t 01.02.07, 14:40
    • Gość: Kruder76 Kierunkowskazy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 19:36
      Brak umiejętności właściwego używania kierunkowskazów, to największa zmora,
      jeśli chodzi o poruszanie się po polskich miastach.
      • kodem_pl A to jest dobry numer 31.01.07, 21:23
        Jezdzac po swoim obecnym miejscu zamieszkania (UK) oduczylem sie uzywania
        kierunkow w 90% sytuacji. Wczesniej uzywalem zawsze... Tutaj taka chyba moda i
        powiem wam, ze nic to nie przeszkadza. Podobnie jak auta jezdzace bez swiatel
        np. w deszczu czy pooooznym wieczorem. Ale tutaj nie ma potrzeby wyprzedzania
        kolizyjnego, wiec nie ma niebezpieczenstwa praktycznie.
        • stefan4 Re: A to jest dobry numer 31.01.07, 22:29
          kodem_pl:
          > Jezdzac po swoim obecnym miejscu zamieszkania (UK) oduczylem sie uzywania
          > kierunkow w 90% sytuacji. Wczesniej uzywalem zawsze... Tutaj taka chyba moda i
          > powiem wam, ze nic to nie przeszkadza.

          Potwierdzam, Anglosasi mają migaczofobię. Amerykanie nawet chyba bardziej niż
          Anglicy. Nie potwierdzam tylko, że to nie przeszkadza: mnie przeszkadzało jak
          szlak, gdy o zamiarach innego pojazdu dowiadywałem się dopiero po fakcie.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • stefan4 Re: Częste błędy jeżdżących po polskich drogach 31.01.07, 22:49
      micra:
      > 1. Jeżdżenie przy lewym brzegu swojego pasa, zamiast środkiem lub prawą
      > stroną.

      Jako częsty rowerzysta lub pieszy a rzadki blachosmrodziarz uprzejmie apeluję do
      wszystkich, żeby nadal jeździli możliwie blisko lewej krawędzi swojego pasa.
      Zgadzam się, że to nie jest kurtuazyjne w stosunku do innych poganiaczy świętych
      motokrów, ale za to sprzyja bezpieczeństwu innych użytkowników drogi. To jest
      forum na temat bezpieczeństwa na drodze a nie na temat dobrych manier wśród
      leniwych z ciężką prawą stopą, więc mój apel jest tu bardziej na miejscu niż
      uwaga Micry.

      micra:
      > Uniemożliwia to sprawne wyprzedzanie

      No to nie wyprzedzaj. I tak jedziesz za szybko.

      micra:
      > Wielu wyprzedzając zakłada że przeciwny kierunek zjedzie na pobocze, by oni
      > mogli wyprzedzić - tego boję się najbardziej, że kiedyś nie zauważę i nie
      > zjadę na czas. Moim zdaniem Policja powinna za ten właśnie manewr, zmuszenie
      > do zjechania na pobocze karać najsurowiej.

      Tu pełna zgoda. Ja kiedyś nie zauważyłem, bo miałem niskie słońce w oczy a ten
      drugi wyskoczył zza jadącej z przeciwka kolumny TIRów. On miał to samo słońce w
      plecy, więc musiał mnie wyraźnie widzieć, ale jednak zdecydował się na
      wyprzedzanie kolumny. Z względną prędkością tak mniej więcej 200km/h (moje 80 i
      jego co najmniej 120) zderzyliśmy się lewymi lusterkami, po czym zniknął mi
      gdzieś za plecami. Uszedłem z życiem, więc nawet już się specjalnie nie
      piekliłem o stratę lusterka.

      micra:
      > 4. Stawianie samochodu byle gdzie i byle jak. Bez komentarza.

      Tak, to jest okropnie wkurzające. Motokrowy pasą się na trawnikach a nawet na
      drogach dla rowerów.

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • micra Ad. 1. tu też byłem trochę nie dokładny 01.02.07, 07:55
        > Jako częsty rowerzysta lub pieszy a rzadki blachosmrodziarz uprzejmie apeluję
        > do
        > wszystkich, żeby nadal jeździli możliwie blisko lewej krawędzi swojego pasa.
        > Zgadzam się, że to nie jest kurtuazyjne w stosunku do innych poganiaczy świętyc
        > h
        > motokrów, ale za to sprzyja bezpieczeństwu innych użytkowników drogi.
        Większe odległości (>100km) też pokonujesz pieszo lub na rowerze? Może po prostu
        nie musisz...

        Uszczegóławiam: nie chodzi mi o prawą krawędź jezdni w każdych, absolutnie
        każdych warunkach, bez względu na typ jezdni, pobocze itd. Chodzi mi o sytuację,
        gdy jest droga jednojezdniowa, kolizyjna jak najbardziej z poboczami. Bez
        znaczenia jest to na drodze wielojezdniowej, w szczególności bezkolizyjnej dla
        obu kierunków ruchu oraz ma znaczenie na jezdniach bez poboczy - w tym wypadku
        nie śmiem nikomu sugerować trzymania się prawej krawędzi. Jakoś wczoraj do mnie
        nie dotarło, że o tym nie napisałem.

        > > Uniemożliwia to sprawne wyprzedzanie
        >
        > No to nie wyprzedzaj. I tak jedziesz za szybko.
        Skąd takie przekonanie, że 70-80km/h poza terenem zabudowanym przy dobrych
        warunkach pogodowych to zdecydowanie za szybko? Są ludzie jeżdżący przy osi
        jezdni i ja dla przykładu wolę nie ryzykować ciągłego wychylania się zza nich,
        by sprawdzić, czy z przeciwka nic nie nadjeżdża, a nie chcę się wlec za nimi
        kilku kilometrów. Nie mam zamiaru wyprzedzać tych jeżdżących 120km/h i szybciej
        - oczywiście na jednojezdniowych.

        Aha, nie wiem stefan4, czy zauważyłeś, ale to jest "Bezpieczeństwo na drodze",
        ale w hierarchii Auto-Moto. Owszem, dotyczy wszystkich użytkowników drogi, ale z
        założenia dotyczy poruszania się samochodem.
        • stefan4 Re: Ad. 1. tu też byłem trochę nie dokładny 01.02.07, 10:38
          micra:
          > Większe odległości (>100km) też pokonujesz pieszo lub na rowerze? Może po
          > prostu nie musisz...

          Do 100km to zasięg kolejki dojazdowej. Na rowerze też można (na początku
          sezonu, bez przygotowania, stać mnie na jakieś 150 dziennie), ale masz rację,
          nie codziennie w toku innych problemów. Powyżej 100km pociąg jest lepszy niż
          samochód, chociaż nie pozwala przewieźć tyle bagażu. Więc gdy mam przewieżć
          bagaż, jadę samochodem.

          micra:
          > Uszczegóławiam: nie chodzi mi o prawą krawędź jezdni w każdych, absolutnie
          > każdych warunkach, bez względu na typ jezdni, pobocze itd. Chodzi mi o
          > sytuację, gdy jest droga jednojezdniowa, kolizyjna jak najbardziej z
          > poboczami.

          Jest polskim obyczajem ludowym, że na takiej drodze wolniejsze święte krowy
          zjeżdżają na pobocze, żeby przepuścić szybsze święte woły. A jeśli któraś krowa
          nie chce ciągle przesuwać się raz w prawo raz w lewo przejeżdżając przy tym
          przez namalowany pas, który buczy pod kołami, to sobie stale jedzie okrakiem nad
          tym pasem, częściowo już na poboczu.

          Otóż to jest niezwykle niebezpieczne. Rower należy wyprzedzać w odległości co
          najmniej 1 metra i ja potrzebuję każdego centymetra z tego metra. Więc z dwojga
          złego lepszy jest samochód jadący stale przy linii środkowej niż jadący stale
          przy prawym skraju. Ten pierwszy jest niegrzeczny dla świętych wołów. Ten
          drugi zagraża bezpieczeństwu.

          Najlepszy jest oczywiście taki, który zmienia pozycję na jezdni: raz zjeżdża ku
          poboczu, raz ku środkowi; jasne, że nie na chybił trafił, tylko zależnie od
          sytuacji.

          Myślę, że nie ma między nami konfliktu. Zwróciłeś uwagę na powszechne grzechy
          na jezdni i ja w zasadzie zgadzam się z Twoją ocena tych grzechów, tylko pewne
          drobiazgi doprecyzowuję.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • vatseq Re: Częste błędy jeżdżących po polskich drogach 01.02.07, 13:56
      Dorzuciłbym jeszcze:
      a. lewactwo - jazda lewym pasem na jezdni dwupasmowej,
      b. centryzm - jazda środkowym pasem na jedni trójpasmowej,
      c. furmanizm - zajeżdżanie na pas przeciwległy do wykonywanego skrętu (np. skręt
      w prawo - zajazd na pas lewy)

      Centryzm jest szczególnie uciążliwy na A4 na odcinku Gliwice-Katowice (3 pasy
      ruchu): środkiem walą bez zająknięcia ciężarówki, osobowe z prękością 80-90
      km/h, pozostawiając prawy pas pusty.

      Lewactwo i centryzm stają się szczególnie niebezpieczne, gyd delikwentowi się
      przypomni, że właśnie musi zjechać ze wspomnianej wyżej autostrady i 'na siagę'
      wali na prawo, przejeżdżając przed nosem innym użytkownikom ruchu.

      Wiem, o czym piszę: trasę Katowice-Gliwice w obu kierunkach przemierzam co
      drugi, trzeci dzień. Ileż włosów już mi z tego powodu wypadło, ileż siwych się
      pojawiło? Strach pomyśleć :-)
    • Gość: ziuuu Re: Częste błędy jeżdżących po polskich drogach IP: *.eranet.pl 02.02.07, 01:54
      1. Jeżdżenie przy lewym brzegu swojego pasa, zamiast środkiem lub prawą
      > stroną. Uniemożliwia to sprawne wyprzedzanie, trzeba się wychylać, by
      > sprawdzić, czy nic nie jedzie z przeciwnego kierunku. Niestety, ludzie nie są
      > konsekwentni, bo przygotowując się do skrętu w lewo na skrzyżowaniu zajmują
      > prawą stronę pasa uniemożliwiając ogląd sytuacji tym z przeciwka, którzy też
      > chcą skręcić w lewo, a nie widzą, czy coś nie nadjeżdża, bo im blokuje
      > widoczność samochód z przeciwka swoją prawą stroną.
      >

      ----> jest wiele wkurzajacych sytuacji ale czesto okazuje sie ze jest jakies
      uzasadnienie takiego zachowania - no chyba ze po prostu przyzywczajenie....

      > 2. Ścinanie zakrętów. Nie rozumiem z czego to wynika. Jeżeli ktoś się boi, że
      > wypadnie, że tak łatwiej pokona zakręt przy tej prędkości, że nie czuje swojej
      > prawej strony to niech zwyczajnie zwolni. Tymczasem czy to w nocy, czy w
      > dzień, w deszczu, słońcu, śniegu - wiele osób ścina zakręty i dotyczy to
      > zwykle tych jadących po pasie zewnętrznym zakrętu.
      >

      ----> nigdy nikt ci nie powiedzial jak jezdzic efektywnie jesli nie scinasz
      zakretow gdy jestes na drodze sam.

      > 3. Liczenie, że inni mnie zauważą. Wielu wyprzedzając zakłada że przeciwny
      > kierunek zjedzie na pobocze, by oni mogli wyprzedzić - tego boję się
      > najbardziej, że kiedyś nie zauważę i nie zjadę na czas. Moim zdaniem Policja
      > powinna za ten właśnie manewr, zmuszenie do zjechania na pobocze karać
      > najsurowiej. Nie za prędkość, nie za alkohol, właśnie za ten manewr. Co innego
      > jeżeli ktoś wcześniej zjedzie, bo wie, że Ci z przeciwka wykorzystają wolną
      > przestrzeń, a co innego wymuszenie na innych zjechania z pasa na pobocze.
      >

      ----> tu sie zgadzam - w zeszlym roku taki idiota by mnie zabil - zerknalem na
      sekunde w lusterko a ten palant zalozyl ze moze wyprzedzac bo mu zjade...

      > 4. Stawianie samochodu byle gdzie i byle jak. Bez komentarza.
      >

      ----> najgorsi sa ci ktorzy parkuja na miejscach dla inwalidow (ostatnio
      zorientowalem sie ze sam pare dni wczesniej stanalem na takim miejscu przez
      nieuwage)... :-(

      > 5. Przyklejanie się do innych. Po pierwsze to może stresować i przeszkadzać -
      > np. w nocy bardzo oślepia, a ponadto jeżeli ktoś nie zamierza wyprzedzić, np.
      > TiRa to niech zrobi miejsce, by można było spokojnie go wyprzedzić, a później
      > TiRa lub schować się między nimi.
      >

      ----> wkurza, rzeczywiscie - ale uzyj pryzmatu w lusterku - troche pomaga.

      > I wiele, wiele innych, jak choćby poganianie długimi, ale to można by pisać
      > bez końca.

      ----> od siebie dodalbym idiotow ktorzy jada na halogenach lub przeciwmgielnych
      gdy nie ma mgly lub gdy w mgle widac pozycyjne spokojnie z kilkuset metrow,
      idiotow ktorzy w miescie trzymaja noge na hamulcu i swieca mi prosto w oczy,
      przyglupow ktorzy rozpoczynaja wyprzedzanie gdy ja juz jestem na lewym pasie
      (lusterko dla nich nie istnieje)... I moznaby jeszcze pare rzeczy wymienic...
      • micra Re: Częste błędy jeżdżących po polskich drogach 02.02.07, 13:18
        > ----> nigdy nikt ci nie powiedzial jak jezdzic efektywnie jesli nie scinasz
        > zakretow gdy jestes na drodze sam.
        byłem mało precyzyjny - mówiłem o przekraczaniu osi jezdni na zakrętach w
        normalnym ruchu - jest wielu jeżdżących wjeżdżający na oś jezdni (zwykle
        podwójna ciągła, choć bywa i przerywana) lub nawet ją przekraczający.
        Przekraczanie spowodowane jest chyba zbyt wielką prędkością i obawą o wypadnięcie.

        > ----> od siebie dodalbym idiotow ktorzy jada na halogenach lub przeciwmgiel
        > nych
        > gdy nie ma mgly lub gdy w mgle widac pozycyjne spokojnie z kilkuset metrow,
        no to mnie drażnią jeszcze ludzie, stojący na poboczu na światłach mijania,
        zamiast na postojowych. Autentycznie kilka razy zastanawiałem się, dlaczego ja
        jadę tak daleko od środka jezdni podczas gdy z przeciwka ktoś wolno jedzie swoim
        pasem. Bałem się, że coś jest nie tak z moim torem jazdy. Mówię o terenach poza
        obszarem zabudowanym lub w bardzo małych miejscowościach.
    • polakatolik permanentne jeżdżenie na luzie 02.02.07, 10:19
      permanentne jeżdżenie na luzie: na zakrętach, dojazdach do przeszkód, z górki itp.
    • kozak-na-koniu Re: Częste błędy jeżdżących po polskich drogach 02.02.07, 10:57
      Kierunkowskazy!!!
      Np.:
      - Gość chce wyprzedzić, więc przylepia się do tyłka poprzednika i przez kilkaset
      metrów lewym kołem jedzie po linii rozdzielającej pasy ruchu z włączonym
      kierunkowskazem, myląc nadjeżdżających z przeciwka i jadących za nim,
      zasłaniając widoczność itd..
      Albo:
      - gość chce skręcić, włącza więc kierunkowskaz, po czym mija dwie przecznice, by
      skręcić w trzecią; ewentualnie kierunkowskaz włącza dopiero po, najlepiej
      gwałtownym, przyhamowaniu - rozpoczynając już manewr skręcania.
      Albo:
      - dojeżdża do skrzyżowania, staje na lewym pasie (do jazdy prosto lub skręcania
      w lewo), po czym - gdy zapali się zielone, włącza lewy kierunkowskaz, wyjeżdża
      na skrzyżowanie (często włącza go dopiero tam), zatrzymuje się i czeka aż jadący
      z przeciwka go puszczą. Wraz z nim czekają i wściekają się ci, którzy mogli w
      takim razie na zielone czekać na pasie prawym, przeznaczonym do jazdy prosto i
      skręcania w prawo.
      Pomijam tych, którzy tego niepotrzebnego urządzenia nie używają w ogóle...
    • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Częste błędy jeżdżących po polskich drogach 02.02.07, 18:37
      micra napisał:

      > To oczywiście według mojego subiektywnego odczucia, co boli mnie najbardziej:
      >

      Wszystko, może poza pkt 1, bo wynika to z tego o czym napisał 1realista, powinno
      być karane. Ale tego z suszarką w krzakach czy za przystankiem się nie wyłapie.

      > I wiele, wiele innych, jak choćby poganianie długimi, ale to można by pisać
      > bez końca.

      No właśnie. Bez końca...
    • Gość: Emeryt Re: Częste błędy jeżdżących po polskich drogach IP: *.noname.net.icm.edu.pl 28.02.07, 12:42
      Kozaku-na-Koniu! Moje obserwacje w pełni pokrywają się z Twoimi - zwłaszcza
      odnośnie skrętu w lewo, chociaż skręcający w prawo też potrafią wyciąć podobną
      niespodziewajkę. Największy problem polega na tym,że są - zapewne - święcie
      przekonani, że robią co do nich należy, bowiem sygnalizują zakręt (czego akurat
      sygnalizować nie trzeba, bo już to widać)- podczas, gdy należy sygnalizować
      ZAMIAR SKRĘTU.
      Z drugą sytuacją spotykam się statystycznie rzadziej (a w dodatku nie
      wykluczam, że sam mogę tym grzeszyć z nadmiaru uprzejmości). W obydwu
      opisywanych przez Ciebie sytuacjach pojawia się wspólny mianownik - mianowicie
      uczynienie naszego zachowania na drodze (i w życiu) maksymalnie przewidywalnym
      dla innych użytkowników, co wszystkim oszczędzi przynajmniej nerwów.
      Ciekaw jestem, co Szanowni Uczestnicy sądzą o innych wykorzystaniach
      kierunkowskazu, czy świateł awaryjnych (jeżdżę od r. 1978, a prawo mam od 1974 -
      może teraz uczą o tym na kursach). Pewnego razu w końcu mnie zaintrygowało
      powtarzane kilkakrotnie włączenie i wyłączenie świateł awaryjnych
      poprzedzającego mnie samochodu (szosa poza miastem, więc jechaliśmy tak dość
      długo). Spostrzegłem, że nie włączyłem świateł (była już jednoznaczna noc, ale
      tego nie zauważyłem w światłach poprzedzajacych i mijających samochodów).
      Czy są jeszcze jakieś inne kurtuazyjne sygnały świetlne?
      Np., czy stosuje się (oczekuje się stosowania?) miganie prawym migaczem dla
      dania znaku kierowcy za nami,że może wyprzedzać? Pozdrawiam wszystkich, Emeryt
    • ariana1 Re: Częste błędy jeżdżących po polskich drogach 02.03.07, 20:58
      Skręcanie w lewo na ulicy jednokierunkowej z prawego pasa. To mnie rozwala!
    • Gość: opona balonowa Re: Częste błędy jeżdżących po polskich drogach IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.07, 22:49
      Najpoważniejszym błędem było wydanie praw jazdy ok. 5 mln. kierowców.
      ( czyli co drugiemu, mniej więcej).
Pełna wersja