Uwaga, przeoczenie w przepisach!

17.04.07, 16:02
Oczywiście przeoczyli, samochody zaparkowane przy drodze nie maja obowiązku
włączania świateł, w związku z czym będa niewidoczne w dzień! zwłaszcza
samochody o grafitowym kolorze, parkujące na asfalcie i pod drzewami!

Szybko prosze ogłosić zakaz parkowania na asfalcie i w cieniu, zwłaszcza
kiedy słońce jest w zenicie, i nie ma chmur!

Albo zwolennicy bezpieczeństwa palcie swiatła podczas parkowania inaczej
wychodzicie na głupków!
    • swan_ganz Re: Uwaga, przeoczenie w przepisach! 17.04.07, 17:00
      bardzo inteligentny argument sobie wykombinowałeś.... I wcale nie wychodzisz na
      głupka :-)
      • Gość: :)))) Re: Uwaga, przeoczenie w przepisach! IP: *.acn.waw.pl 17.04.07, 17:24
        Och, on tylko się z Was nabija. Gdyby na poważnie brać wynurzenia bractwa świetlnego, choćby z tego
        forum, to aż dziw bierze, że dotąd sobie łbów nie porozbijali o kamienice. Przecież latarnie w dzień się
        nie palą!
    • 1realista Re: Uwaga, przeoczenie w przepisach! 17.04.07, 22:45
      tyle ze kierowca prowadzac pojazd ma możliwosć dostrzegać zagrozenia zblizajace sie z pewną prędkoscia czyli taka jaka pojazd sie porusza czyi dobiera prędkosc do dostrzegalnosci przeszkod nieruchomych. pojazdu jazdące z naprzeciwka maja prędkosc zbliżania zazwyczaj dwa razy większą i dlatego zbyt późne ich dostrzeżenie powoduje zagrozenie.Analogicznie jak dostrzegalnosc przeszkod po zmmroku...

      to ja napisałem. gupek.
      • jaro_ss Re: Uwaga, przeoczenie w przepisach! 18.04.07, 07:56
        No i co, że światła są włączone, byłem zmęczony i przedefilowałem na skręcie w
        lewo przed frontem samochodów o zapalonych światłach (akurat na tym
        skrzyżowaniu ruch jest puszczany równolegle do jazdy na wprost i do skręcania),
        akurat jak już ruszył, (a co się natrąbili).

        "niezauważąnie" wcale nie zależy od spostrzegawczości, tylko od stanu umysłu,
        to jest od wybiórczej percepcji, po prostu umysł nie jest przygotowany w danym
        momencie do odbioru pewnych bodźców. Światła nic do tego nie mają.

        Inaczej wychodzi na to, że ciemne auta w jasnym słoneczku nie widać bo są za
        ciemne, a jasnych nie widać bo są za jasne (już obydwie wersje słyszałem).

        Ciemność to największa ciemnota, jak pewna poetka celnie zauważyła.

        • swan_ganz Re: Uwaga, przeoczenie w przepisach! 18.04.07, 08:41
          > No i co, że światła są włączone, byłem zmęczony i przedefilowałem na skręcie
          > w lewo przed frontem samochodów o zapalonych światłach

          Toś dupa w takim razie a nie kierowca... Słusznie więc cię strąbili bo nie ma
          najmniejszego powodu by tracić czas przez takich co to czegoś tam nie
          przewidzieli i blokują w konsekwencji skrzyżowanie..

          > "niezauważąnie" wcale nie zależy od spostrzegawczości, tylko od stanu umysłu,
          > to jest od wybiórczej percepcji, po prostu umysł nie jest przygotowany w
          > danym momencie do odbioru pewnych bodźców

          rozumiesz różnicę między "wypatrywać" aut jadących/wyjeżdżających w/z cienia
          a "zobaczyć" je od pierwszego rzutu okiem z daleka? Szczególnie istotne za
          miastem, szczególnie ważne przy wyprzedzaniu kolumn 10 takich kierowców jak ty
          jadących za jednym TIR-em od 15 min....

          > Ciemność to największa ciemnota, jak pewna poetka celnie zauważyła.

          Ta poetka cię znała?
          • Gość: r_g Wymyj przednią szybę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.07, 09:32
            Wymyj przednią szybę albo zdejmij ciemne okulary to będziesz widział lepiej.
        • 1realista Re: Uwaga, przeoczenie w przepisach! 18.04.07, 17:25
          Dostrzegalnosc pojazdow zwiazana jest z kontrastem tego pojazdu na tle otoczenia. A swiatla zazwyczaj kontrasuja z ciemnym asfaltem i lakierem samochodu, z pólmrokiem jesli droga porosnieta drzewami i to zawsze dodatkowe wyrozniajace sie zrodlo swiatla przy jexdzie ze sloncem w plecy.
          • jaro_ss Od strony słońca to.... 19.04.07, 06:45
            Od strony słońca to.... widać bardzo dobrze oświetlona powierchnię dachu i
            maski, ciemniejsze są powierchnie boczne i jakiś dwa rachityczne punkciki w
            miejscu zapalonych (obecnie przez każdego) świateł.

            czyli po staremu widać to co widzieć należy, a światełka to taki bzdurny
            dodatek.

            Co nie zmienia faktu, że pojazdy na poboczu dalej są nie oświetlone i co widać
            je czy nie widać? i nie ważne ze się nie poruszaja, gdyż ruch jest względny,
            wystarczy, że porusza się pojazd z obserwatorem i zasady postrzegania w ruchu
            działaja...

            Co do wleczenia się niby 15 minut za tirem: to ty byłeś tym facetem co
            wyprzedzał pod Wschową za mną traktor, źle obliczył przędkość (bo traktor
            prawie stoi ze swoimi 20km.h) nie zmieścił się i hamował 80m na prawym poboczu
            (taka grobla, pamiętasz?)?

            Bo ja przemknałem 140 i tylko patrzyłem w lusterko co ten goniący bez
            zastanowienia za mną nowiutkim golfem zrobi, bo nijak nie wychodziło mi, że
            zdąży.....
            • swan_ganz Re: Od strony słońca to.... 19.04.07, 07:46
              > Co do wleczenia się niby 15 minut za tirem: to ty byłeś tym facetem co
              > wyprzedzał pod Wschową za mną traktor

              Nie. Ja jestem ten, który pod Radomiem powodowany po części litością a po
              części wyrozumiałością dla mniej sprawnych kierowców odsunał się dla ciebie na
              pobocze byś miał się gdzie schować przed ruskim tirem... Zdmuchnąłby cię jak
              świeczkę.... Do tej pory jeszcze nie podziękowałeś
              Następnym razem jak się bierzesz do wyprzedzania to zastanów się odrobinę
              wcześniej jak ten manewr zakończysz i czy w ogóle ma on szansę powodzenia. To,
              że ten tir jechał bez świateł nijak cię nie tłumaczy..

              > Od strony słońca to.... widać bardzo dobrze oświetlona powierchnię dachu i
              > maski, ciemniejsze są powierchnie boczne i jakiś dwa rachityczne punkciki w
              > miejscu zapalonych (obecnie przez każdego) świateł.

              :DD no i popękały mi zajady ze śmiechu....
              To wszystko da się zobaczyć na drodze przy w miarę dynamicznej jeździe? Bez
              czajenia się i uważnego obserwowania "przedpola"? Te wszystkie refleksy
              świetlne i załamania półcieni, tak ?
              To może ty powinieneś przesiąść się na te nasze "jaszczembie" skoro taki
              byszczak z ciebie ?

              Chłopcze - zapal światełka nawet wtedy gdy uważasz ja za
              nieprzydatne, "rachityczne punkciki" i nie wymyślaj już głupot...
              Szerokości mobilku...
              • jaro_ss Re: Od strony słońca to.... 19.04.07, 12:18
                Nie, coś ci się pomyliło, na lewym poboczu to lądowałem na trzsie z Poznania do
                Częstochowy i to jak rozpaczliwie usiłowałem wyprzedzić t r z y Tiry pod rząd
                (a może cztery), które jechały zderzak w zderzak, bo każdy ten z tyłu czaił sie
                aby wpyprzedzić swego poprzednika, wróciłem na swój pas na koniec kolejki, po
                czym znowu wytrwale pachałem sie pod te Tiry pomiędzy osobówkami i w końcu mi
                się je udało wyprzedzić....

                Co do tego co widać w słopńcu, to widać dużo, i całe wieki było widać.

                Co do "rachitycznych punktów" to zauważ, że nieraz odblaski i odbicia od słońca
                są o wiele silniejsze niż te światła z kolei za chwilę pod innym kątem
                dostajesz światło i z odbicia i z reflektorów i wogóle: za dużo światła.

                Co do "jastrzębi": wolałbym Grippeny, ale czemu nie....
                • swan_ganz Re: Od strony słońca to.... 19.04.07, 15:44
                  > na lewym poboczu to lądowałem na trzsie z Poznania do
                  > Częstochowy i to jak rozpaczliwie usiłowałem wyprzedzić t r z y Tiry pod rząd
                  > (a może cztery), które jechały zderzak w zderzak

                  Podobną sytuację maiłem kiedyś na trasie Wawa - Poznań. Jakieś białoruskie tiry
                  w dużej ilości się do siebie przprzyklejały i za cholerę nie można ich było za
                  jjednym zamachem wyprzedzić bo ta trasa popołudniową porą to rzeźnia - nonstop
                  kktoś z przeciwka nadjeżdża.... Z osobowymi które za nimi jechały jakoś sobie
                  pporadziłem choć nie było lekko ale z tamtymi już nie... Zatrzymałem się na
                  kawę i dałem im odjechać bo nie nawidzę jeździć w kolumnach. Zawsze to lepeij
                  wypić kawę niż przez tych białoruskich morderców wyciągać samochód z rowu, nie?
                  Tobie też na przyszłość polecam takie rozwiązanie... nie warto się pchać po
                  śmierć. I to tylko z powodu chęci szybszej jazdy.

                  > Co do tego co widać w słopńcu, to widać dużo, i całe wieki było widać.

                  Wiem, że czasem rzeczywiście odblask z szyby czy karoserii może być wręcz
                  oślepjający ale przecież tu nie o to chodzi...
                  Nie mów, że nigdy nie zdażyło ci się jechać "na skraju dnia i nocy" i
                  mijać/wyprzedzać jakiegoś debila bez świateł -"bo przecież on jeszcze wszystko
                  widzi..." Do łba takiemu nie przyjdzie, że może jego nie być widać...
                  Albo analogiczna sytuacja w deszczu; lecę sobie kiedyś nisko nad autostradą,
                  (dość ostrożnie lecę bo trochę pada) i zabieram się wyprzedzania ciężarówki
                  ciągnącej za sobą chmurę pyłu wodnego... Wpadam w tą chmurę - nic nie widać
                  cholera - aż tu nagle tuż przed swoją maską widzę kuper jakiegoś ciągnącego się
                  już chyba dłuższy czas (bo nie widziałem wcześniej, że ktoś tamm wjeżdżał) obok
                  tej ciężarówki dupka.. Bez świateł oczywiście bo po co mu światła? Przecież
                  zegarek pokazuje, że jeszcze jest dzień...

                  W tym przepisie chodzi więc o to by odmóżdżone typy nie miały
                  dylematu;włączyć/nie włączyć bo to zbyt poważna jest dla nich decyzja by mogli
                  sami o tym zdecydować... Państwo podjeło decyzję za dnich. Na szczęście...
                  • jaro_ss Re: Od strony słońca to.... 23.04.07, 09:44
                    Skoro sie poważniej robi - to najbardziej "boję" sie rowerzystów, nocą, ranem,
                    kiedy jadą do pracy, boję się aby któregoś przypadkiem nie niezauważyć i nie
                    potrącić - i "wytężam wzrok" po prostu

                    Dalej: nikt ci nie zaręczy, że o jakielkolwiek porze dnia i wieczoru ktoś po
                    prostu nie zapomni włączyć świateł (hi hi mnie tak nawet korci nie włączać w
                    nocyj jak wszystko oświetlone przez latarnie, ale poważnie:) i po
                    prostu :trzeba wytężać wzrok. (albo nawet jakaś nieoznakowana przyczepa połową
                    osi na jezdni nocą we mgle, też się zdarzyło kiedyś na drodze z Kielc do
                    Krakowa i akurat to pamiętam)....

                    Skoro doświadczenie mi nakazuje zawsze jednak wytężać i wytężać, to po prostu
                    tak jest, że żadne "udogodnienia" typu 24 palenie czy trzeba, czy nie trzeba
                    nie wzruszają mnie za mocno. Raczej sformułowałbym zasadę przekory: świadomość
                    dodatkowego "bezpieczeństwa" i rozleniwia i skłania do brawury. Ja tam nie
                    widzę po prostu różnicy: jadę sprawnie, w miarę szybko, i uważnie, stąd moje
                    zdumienie w sprawie rzeczonego przepisu. Bo chcę przeżyć, dojechać i nie w
                    głowie mi liczyć na jakieś "fory". Czyli samochód może być czarny jak asfalt,
                    szary jak smoła (albo na odwrót) oświetlony lub nie, a ja go i tak muszę
                    zauważyć, nieważne w jakich warunkach. Tylko to wpływa na mój styl jazdy,
                    przędkość "podróżną", decyzje.

                    Podsumując: wytężać, wytężać wzrok....

                    a tym co próbują wprowadzać bezpieczeństwo bocznymi drzwiami-złoty róg....

                    ;o)
                  • Gość: petryk Re: Od strony słońca to.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.07, 10:05
                    >W tym przepisie chodzi więc o to by odmóżdżone typy nie miały
                    >dylematu;włączyć/nie włączyć bo to zbyt poważna jest dla nich decyzja by mogli
                    >sami o tym zdecydować... Państwo podjeło decyzję za dnich. Na szczęście...

                    Idąc tym tokiem rozumowania należy zakazać przechodzenia pieszym po przejściu
                    bo odmóżdżony może wyprzedzać, może nie ustąpić pierwszeństwa;
                    Może zabronić jazdy na zielonym bo odmóżdżony może jechać na czerwonym ???

                    To nie jest droga do bezpieczeństwa - bo odmóżdżony jak nie zobaczy światełka
                    będzie uważał, że droga jest wolna - czysta jatka !

                    pozdr
      • Gość: r_g Re: Uwaga, przeoczenie w przepisach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.07, 09:29
        A ja wracając ostatniej niedzieli zauważyłem tyle samochodów ze źle ustawionymi
        światłami że aż oczy mnie bolały. Zapalone światła utrudniają ocenę prędkości i
        odległości i w rezultacie wielokrotnie rezygnowałem z wyprzedzania pomimo iż
        było to bezpieczne.
    • negevmc jaro_ss-owa logika 23.04.07, 10:23
      jaro_ss napisał:

      > Albo zwolennicy bezpieczeństwa palcie swiatła podczas parkowania inaczej
      > wychodzicie na głupków!

      jaro jaki piszesz bywasz zmęczony czasem i nie zuważasz samochodów z naprzeciwka
      - ok każdemu sie może zdarzyć ale powiedz mi Mój Drogi czy Ty w nocy zapalasz
      światła w samochodzie ?
      Bo tak sobie kombinuję i zastosowałem Twoją "logikę" do tej pieknej części doby
      kiedy to ostre słońce nie razi Twoich oczęt:
      mniemam, że odpowiedź na moje pytanie jest twierdząca tj. włączasz światła o
      zmierzchu - w tej kwestii chyba nie ma dyskusji (no chyba, że jest). Tak więc
      stosując Twoją "logikę" auta parkujące w nocy także powinny mieć włączone
      światła. Rozumiem, że będąc poważnym a przede wszystkim konsekwentnym
      człowiekiem i kierowcą pozostawiasz na noc światełka włączone a jeśli nie
      wychodzisz na głupka.
      Mógłbyś oczywiście owiedzieć w obronie swojej "logiki", że nie włączasz śwaiteł
      w nocy w czasie jazdy więc nie musisz także na postoju ale wtedy także
      wychodzisz na głupka.

      Żeby nie było nieporozumień: nie dyskutuję tu z samą kwestią jazdy na światłach
      w dzień (chodziaż sam od lat to robię) tylko z pseudo logiką Twojej argumentacji:
      "jeśli trzeba jeździć na światłach w dzień to trzeba także na światłach
      parkować" bowiem implikuje ona twierdzenie:
      "jeśli trzeba jeździć na światłach w nocy to trzeba także na światłach parkować"
      co do nieprawdziwości którego jestesmy chyba zgodni

      Pozdrawaim
      • jaro_ss Re: jaro_ss-owa logika 23.04.07, 10:54
        No i bardzo dobrze, bo złośliwie i sarkastycznie stosuje tę logikę.

        Na razie czuję się wystawiony na głupka przez przepisy i tych co je uchwalali.

        I sobie z tego podkpiwam.
        • jaro_ss Re: jaro_ss-owa logika 23.04.07, 11:15
          jak parkuje w nocy przy szosie (przykładowo siusiu, czy cuś), to jak
          najbardzoiej zostawiam autko na światłach, nazywają się postojowe, niektórzy
          jeszcze dodają awaryjne, oszczędniejsi włacząja światła tylko po stronie drogi

          W dzień nikomu nie przyjdzie do głowy zostawiać zapalone światła, i wg mojej
          logiki, żadne światła przy dziennej dobrej widoczności nie są potrzebne, ani w
          ruchu, ani na postoju.

          P.S. do dłuższych postojów preferuję parkingi strzeżone, i własne posesje. Nie
          parkuje byle gdzie, potrafię objechać niezły kwartał, ąby zaparkować w miejscu,
          które gwarantuje mi bezpieczeństwo. Raz kiedyś drzwi i dwa razy błotnik z tego
          powodu, że o tym nie pomyślałem musiałem klepać (no, błotnik w końcu wymieniłem
          na nowy) i choć mam jeszcze to autko, to go nie używam.
          • negevmc Re: jaro_ss-owa logika 23.04.07, 17:05
            jaro_ss napisał:

            > Na razie czuję się wystawiony na głupka przez przepisy i tych co je uchwalali.

            No właśnie chyba o to chodzi, o "wystawienie na głupka" a nie o jakies relane
            argumenty.
            Gdzieś na tym forum (a może gdzie indziej) przeczytałem, że cała ta dyskusja
            jest bardziej spowodowana złością z powodu "co oni mi tu k.. będą kazali to czy
            tamto - ja k.. wiem lepiej".
            W całym tym problemie widzę dwa aspekty: jeden realnych korzyści tj zwiększenia
            bezpieczeństwa kosztem relanych strat np z powodu zwiększenia zuzycia paliwa,
            drugi to odruchowy (może nawet i zdrowy) sprzeciw społeczny do narzucania
            bezsensownych praw. Trzeba te dwa aspekty odróżniać i nie dać się przy tym
            ponieść demagogicznym argumentom w stylu "za pieniądze wydane na dodatkowe
            paliwo możnaby leczyć iluś tam ludzi więcej" bo te niewydane pieniądze nigdy by
            do tych chorych nie trafiły więc na jedno wychodzi. Nie twierdzę, że akurat Ty
            ich używałeś tylko, że takie sie na forum pojawiały.
            Innymi słowy jest tu miejsce na dwie różne dyskusje. Jedna na temat czy zapalone
            światła w dzień zwiekszaja bezpiczeństwo, druga na temat jak obowiązek ich
            zapalania wprowadzić oraz jego ekonomiczne i społeczne skutki(jeśli wynik
            pierwszej jest pozytywny)

            Moim zdaniem zapalone światła rzeczywiście zwiększają bezpieczeństwo na drodze.
            Mówię to z doświadczenia, które możnaby nazwać 70 tys km rocznie.
            Mieszkam w kraju, w którym jest zaledwie kilkanaście desczowych dni w roku,
            reszta to ostre słońce. Mimo to od Listopada do Marca jest obowiązek jazdy z
            zapalonymi światłami w dzień. Z mojego doświadczenia wiem, że w lecie w
            rozgrzanym powietrzu samochód z zapalonymi tzw krótkimi światłami JEST lepiej
            widoczny. Argumenty o gorzej widocznych migaczach czy stopie są wręcz śmieszne.
            Tyle mam do powiedzenia w dyskusji nr 1.
            W dyskusji nr 2 sprawa jest bardziej skomplikowana. Podobno badania statystyczne
            wykazują, że wprowadzenie takiego obowiązku nie zmiejszają ilości wypadków.
            Może to i prawda ale gdy powodem większości wypadków jest prowadzenie "pod
            wpływem" albo nie zachowaniem odstepu wtedy zapalanie świateł rzeczywiście nic
            nie da. Przeciwko ograniczeniom prędkości nikt rozsądny nie protestuje a
            tymczasem badania wykazują, że nadmierna prędkość wcale nie jest stanowi
            większości ich przyczyn. Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że wprowadzenie
            obowiązku zapalania świateł wcale nie musi go spowodować. Przykładem może być tu
            francuski przepis sprzed kilkunastu lat o zmiejszeniu dopuszczalnej prędkości.
            Nikt go nie respektował i został po jakims czasie anulowany !
            Także argumet a stylu "w Szwecji jest taki obowiązek i jestam 4-krotnie mniej
            wypadków niz w Polsce". Oczywiście jest tam mniej wypadków ale z zupełnie innych
            przyczyn.
            Osobiście ponieważ jestem przekonany co do słuszności prawa w aspekcie nr 1,
            aspekt nr 2 mnie nie interesuje (zgadzam się, że może być istotny ale mnie nie
            interesuje)

            > jak parkuje w nocy przy szosie (przykładowo siusiu, czy cuś), to jak
            > najbardzoiej zostawiam autko na światłach, nazywają się postojowe

            Nie widzę powodów, dla ktróych nie miałbyś ich pozstawić zapalonych i w dzień w
            tych samych okolicznościach w jakich palisz je w nocy.

            > W dzień nikomu nie przyjdzie do głowy zostawiać zapalone światła

            Chciałeś powiedzieć Tobie nie przyjdzie do głowy. Jeśli prawo i zdrowy rozsądek
            wymagają od kierowcy pozostawienia światła w pewnych okolicznościach na postoju
            w nocy to i w dzień powinny być one zapalone.

            > żadne światła przy dziennej dobrej widoczności nie są potrzebne, ani w
            > ruchu, ani na postoju.

            Szukam jakiegoś przykładu na inne światła potrzebne lub nie... no weźmy np
            migacze: stoisz na pasie do skrętu - tylko do skrętu albo masz nakaz skrętu, nie
            możesz zrobić nic innego - migasz ? Myślę, że tak. Po co ? Czy ktos kto jedzie
            za Tobą nie wie, że będziesz skręcał ? A mimo to migasz. Widzisz bo miganie w
            2/1000 przypadków jest nie potrzebne tak jak (widocznie ustawodawca doszedł do
            takiego wniosku) w 2/1000 jest na tyle dobra pogoda, że nie trzeba włączać świateł.
            To jest tylko próba dyskusji z argumetami w stylu "przy dobrej widoczności nie
            trzeba". Dla jednego ta sama widoczność jest dobra dla drugiego nie, jeden dzien
            jest pochmurny inny nie. Widocznie doszli do wniosku, że ponieważ większość dni
            jest ta widoczność gorsza niż lepsza ;-) lepiej nie dawać kierowcy możliwości
            wyboru (tak jak w przykładzie z migaczami)


            > P.S. do dłuższych postojów preferuję parkingi strzeżone, i własne posesje. Nie
            > parkuje byle gdzie, potrafię objechać niezły kwartał, ąby zaparkować w
            > miejscu, które gwarantuje mi bezpieczeństwo.

            Jesteś więc nie tylko rozsądnym ale i cierpliwym kierowcą. Pozostaje więc
            popracować jedynie nad "ego" ;-)

            Pozdrawiam
            N.
      • jaro_ss Re: jaro_ss-owa logika 24.04.07, 06:02
        Tak, to u nas rzeczywiście czesto wystepuje też zapewne zjawisko fatamorgany,
        załamanie światła w inercyjnych warstwach powietra też, tylko że to raczej
        dotyczy lotników, nie kierowców.

        Uważam, że zabawa ze światłamie nie przynosi realnego efektu w postaci
        bezpieczeństwa, poza pewnym samopoczuciem i efektem (dla mnie wątpliwym) typu
        estetycznego (wszyscy palą).

        Światło słoneczne jest najlepszym sposobem oświetlania przedmiotów. 70 tys może
        nie robię, ale systematycznie jestm "na trasie".

        Należę to tych "wrażliwych na argumenty" ale strasznie krytycznie myślących.
        Sam zacząłem kiedyś świecić, ale po zastanowieniu przestałem, bo to działa
        równie skutecznie jak zajęcza nóżka na szczęście (nie jest to argument, ale
        porównanie oczywiście).
Pełna wersja