Dodaj do ulubionych

Jak jeździć legalnie bez świateł - czy to prawda?

IP: *.icm.edu.pl 12.06.07, 22:55
Cytuję za bezswiatel.ath.cx/komentarze.php

UWAGA - Podaję sposób jak legalnie jeździć bez świateł:
Otóż w polskim prawie istnieje przepis, że jeżeli uda ci się zreperować
usterkę w samochodzie na miejscu (np. wymienić żarówkę) oraz nie byłeś jej
wcześniej świadomy, to nie możesz dostać mandatu. Sposób jest więc prosty - w
miejsce bezpiecznika świateł mijania wstawić przepalony bezpiecznik, a dobry
wozić ze sobą. Oczywiście obydwa światła powinny być na jednym bezpieczniku
(bo nawet tępy gliniarz nie uwierzy, że dwa się przepaliły). Np. w moim
samochodzie tak jest, ale zawsze można to przerobić, jeżeli jest inaczej.
Oczywiście światła są nieraz potrzebne, więc można pokusić się o zrobienie
obejścia i zainstalowanie dodatkowego włącznika ukrytego np. pod deską
rozdzielczą, który pozwoli włączyć światła mimo przepalonego bezpiecznika.
Obserwuj wątek
    • mejson.e Kto da więcej? 12.06.07, 22:58
      Zrób jeszcze obejście światła hamowania, klaksonu i ABS.
      Zaoszczędzisz!

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • mejson.e Pytanie? 12.06.07, 23:11
          Gość portalu: matiz napisał(a):

          "Ja się pytam czy naprawdę jest taki przepis, a ty jak zwykle pie....sz"

          Widzisz gdzieś w swoim poście znak zapytania?

          --------------------------------------------------------------------
          Autor: Gość: matiz IP: *.icm.edu.pl
          Data: 12.06.07, 22:55


          Cytuję za bezswiatel.ath.cx/komentarze.php

          UWAGA - Podaję sposób jak legalnie jeździć bez świateł:
          Otóż w polskim prawie istnieje przepis, że jeżeli uda ci się zreperować
          usterkę w samochodzie na miejscu (np. wymienić żarówkę) oraz nie byłeś jej
          wcześniej świadomy, to nie możesz dostać mandatu. Sposób jest więc prosty - w
          miejsce bezpiecznika świateł mijania wstawić przepalony bezpiecznik, a dobry
          wozić ze sobą. Oczywiście obydwa światła powinny być na jednym bezpieczniku
          (bo nawet tępy gliniarz nie uwierzy, że dwa się przepaliły). Np. w moim
          samochodzie tak jest, ale zawsze można to przerobić, jeżeli jest inaczej.
          Oczywiście światła są nieraz potrzebne, więc można pokusić się o zrobienie
          obejścia i zainstalowanie dodatkowego włącznika ukrytego np. pod deską
          rozdzielczą, który pozwoli włączyć światła mimo przepalonego bezpiecznika.
          -----------------------------------------------------------------------------

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • viking2 Re: Pytanie? 13.06.07, 02:41
              Gość portalu: matiz napisał(a):

              > Widzę ku.., widzę.
              > W temacie.

              Matiz, nie zoladkuj sie: akurat w tym przypadku Mejson ma racje. Ja tez nie
              widze w Twoim poscie znaku zapytania, a cala wypowiedz jest utrzymana w tonie
              informacji, a nie poddania sprawy pod dyskusje. Zwyczajnie, na koncu zapomniales
              dopisac czterech prostych slow "wiecie, czy to prawda?" - i nie byloby watpliwosci.
                • mejson.e Re: ^zobacz no tytul watku... 13.06.07, 07:04
                  Gość portalu: Kodem_PL napisał(a):

                  "Tak czy owak to sie zdarza nawet najlepszym..."

                  Nie ma ludzi doskonałych. Nawet w PiS.

                  Pomysł psucia świateł jest tak bezsensowny, że nadaje się nawet na dyskusję.
                  A tu proszę - ile wpisów...

                  Pozdrawiam,
                  Mejson
                  --
                  Automobil
                  Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                  • klemens1 Re: ^zobacz no tytul watku... 13.06.07, 08:56
                    > Pomysł psucia świateł jest tak bezsensowny

                    Bezsensowne i denne są komentarze w stylu "to jeszcze wyłącz światła stopu".
                    Opinie nt. świecenia w dzień są różne, ale nie trzeba być błyskotliwym żeby
                    zauważyć że wzbudza on tyle kontrowersji, że zapewne owo świecenie takie
                    idealne nie jest jak się niektórym wydaje.
                    A to że wielu nie jest baranami które się łapią na chwytliwe hasła o
                    bezpieczeństwie akurat świadczy dobrze o naszym społeczeństwie.
                    Generalne głupawe komentarze z których próbkę zaprezentowałeś możesz sobie
                    darować.
                    • mejson.e Denne komentarze 13.06.07, 10:20
                      klemens1 napisał:

                      "Bezsensowne i denne są komentarze w stylu "to jeszcze wyłącz światła stopu".
                      Opinie nt. świecenia w dzień są różne, ale nie trzeba być błyskotliwym żeby
                      zauważyć że wzbudza on tyle kontrowersji, że zapewne owo świecenie takie
                      idealne nie jest jak się niektórym wydaje.
                      A to że wielu nie jest baranami które się łapią na chwytliwe hasła o
                      bezpieczeństwie akurat świadczy dobrze o naszym społeczeństwie.
                      Generalne głupawe komentarze z których próbkę zaprezentowałeś możesz sobie
                      darować."

                      Rżnięcie głupa ma świadczyć dobrze o o naszym społeczeństwie?
                      Pisałem w innym wątku o własnym postępowaniu - wyłączaniu świateł mijania w
                      korkach przy doskonałej widoczności. To jest postępowanie świadome, za które
                      ponoszę odpowiedzialność.

                      Kombinowanie przy instalacji w celu uniknięcia mandatu to tchórzostwo,
                      cwaniactwo i bezmyślność. Skutki grzebania w instalacji elektrycznej można
                      kiedyś odczuć w czasie ulewy czy w nocy na zadupiu.
                      I to wszystko w celu zaoszczędzenia na zużyciu paliwa?

                      Może spróbuj tak zrobić - kilkadziesiąt minut straconych na utarczki z policją
                      na pewno Ci się zwróci...

                      Możesz też założyć światła dzienne albo zrezygnować z samochodu.

                      Możesz też jeździć bez świateł tak jak inni jeżdżą bez pasów - podejmujesz
                      decyzje i za nie odpowiadasz - proste.

                      Pozdrawiam,
                      Mejson
                      --
                      Automobil
                      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
                      • Gość: kroll Re: Denne komentarze IP: *.tpnet.pl 13.06.07, 10:46
                        Jedno zasadnicze pytanie: DLACZEGO uwazasz, ze zrobie to w celu oszczednosci
                        paliwa? Akurat mi to wisi, natomiast smutne jest, ze niektorzy nie widza innych
                        argumentow przeciwko swiatlom w dzien niz oszczednosc paliwa. Pewnie sa zmuszani
                        do jedzenia parowek zamiast wedliny i dlatego ich mysli przeslania tylko
                        oszczednosc.
                        Widze, ze i ty dales sie omamic, ze swiatla=bezpieczenstwo i tak powtarzasz te
                        brdenie.
                      • klemens1 Re: Denne komentarze 13.06.07, 15:11
                        > Kombinowanie przy instalacji w celu uniknięcia mandatu to tchórzostwo,
                        > cwaniactwo i bezmyślność.

                        A to niby dlaczego? Skoro uchwalili przepis pod tępą publikę i szykanują za jego nieprzestrzeganie, to w imię czego mam płacić? Jak ubezpieczasz samochód od kradzieży to też jesteś tchórzem i cwaniakiem?

                        A twój komentarz był denny, bo zastosowałeś wieśniacką taktykę ekstrapolacji wypowiedzi w celu jej kompromitacji.
    • emes-nju Re: Jak jeździć legalnie bez świateł - czy to pra 13.06.07, 11:01
      Glupota tego "obejscia" przepisow jest tak szczeniacka, ze az porazajaca!

      Poza tym:

      Gość portalu: matiz napisał(a):

      > Oczywiście obydwa światła powinny być na jednym bezpieczniku
      > (bo nawet tępy gliniarz nie uwierzy, że dwa się przepaliły).

      CALKOWITA nieznajomosc tematu! Na przyklad u mnie w aucie pozycje wisza na dwoch bezpiecznikach (po dwie zarowki oswietlenia na bezpiecznik), mijania na dwoch (po jednej zarowce na bezpiecznik). Na tym samych co pozycje wisza jeszcze STOPY, oswietlenie tablicy rejestracyjnej, swiatla przeciwmgielne. Do tego razem ze swiatlami w moim aucie wlacza sie oswietlenie wskaznikow wiszace na jeszcze innym bezpieczniku.

      Zeby zastosowac ten cudny przejaw spolecznego protestu, nalezy zrobic nowa, calkowicie niezgodna z przepisami i zdrowym rozsadkiem instalacje elektryczna. Mozna oczywiscie zewrzec obydwie zarowki mijania i podwiesic je na jednym bezpieczniku, ale wtedy bedziesz jezdzil na pozycjach ze wszystkimi innymi swiecacymi sie przy tej okazji zarowkami. Bo w to, ze z powodu awarii JEDNEGO bezpiecznika nie swieci ci zadna zarowka "nawet tepy gliniarz nie uwierzy" :-P

      Milych przerobek i szerokiej drogi! Tylko gasnicy nie zapomnij :-P
        • emes-nju Gratuluje. 13.06.07, 11:29
          Jeden szczeniak napisal bzdury, a kilku radosnie chce to stosowac. Wolna wola.

          Ale... wiesz o tym, ze wsrod oswietlonych jeden nieoswietlony jest zle widoczny? I na zlosc mamie chcesz odmrozic sobie uszy?

          Dorosli, jezeli chca z czyms idiotycznym walczyc, stosuja demokratyczne metody. Zacznij je stosowac, a nie psuj sobie auta. Tylko, ze klopot polega na tym, ze nawet referendum sprawy nie rozwiaze na korzysc nieoswieconych - przed wprowadzeniem przepisu 75-80% kierowcow jezdzilo na swiatlach i poparcie spoleczne dla swiecenia jest duze.
            • emes-nju Re: Gratuluje. 13.06.07, 11:48
              Nie. Po prostu jezdze. Czasem tez czytam i te akurat cyfry kilkakrotnie, w kilku zrodlach pisanych sie przewinely.

              Ale dobrze - niech bedzie 51% i referendum tez sie nie uda. Dlatego trzeba chwytac sie szczeniackich metod :-P
                • emes-nju Re: Gratuluje. 13.06.07, 12:18
                  Z nieutulonym zalem musze przyznac, ze dane te zaczerpnalem ze zrodel pisanych, do ktorych nie potrafie (i nie chce mi sie - jak nie znalazlem od razu, to nie bede sie przekopywal) znalezc linku w internetowych archiwach. Pociesza mnie to, ze dane te dosc dokladnie pokrywaly sie z moimi obserwacjami w Warszawie i na drogach laczacych Warszawe z kilkoma punktami w Polsce.

                  Wiem jednak jak jezdzilo i jezdzi sie na zadupiach - bez pasow, swiatel, czasem tez bez hamulcow i po pijaku (teraz lamie sie tylko o jeden przepis wiecej - ten o swiatlach). Jezeli twoje obserwacje pochodza z zadupia, to nie dziwie sie, ze nie wierzysz w to, co pisze.
                    • emes-nju Re: Gratuluje. 13.06.07, 12:35
                      Twierdze, ze w Warszawie rzadziej niz na zadupiach (nie pisalem o prowicji, tylko o zadupiach) jezdzi sie "bez pasow, swiatel, czasem tez bez hamulcow i po pijaku". Nie mam zrodel - obserwacje wlasne :-P
                        • emes-nju Re: Gratuluje. 13.06.07, 12:46
                          Polska to Polska. I jak kazdy kraj ma swoje zadupia :-)

                          Bawiles mnie przez moment, ale teraz juz tylko nudzisz, bo zadajesz pytania na poziomie czterolatka w kolko pytajacego "dlaczego". Zegnam wiec ozieble, z domieszka ironii, bo nie chce czuc sie zmuszony odpowiadac ci na, nieuniknione w czasie zadawania pytan z gatunku "dlaczego", ostateczne pytanie "a dlaczego dlaczego" :-P

                          PS Nawet przez moment nie ustosunkowales sie do tego, co napisalem o instalacji elektrycznej i o tym jaka bzdure przytoczyl (byc moze w dobrej wierze, ale watpie) matiz. Jedyne co robisz, to sie glupawo czepiasz.
                          • Gość: kroll Re: Gratuluje. IP: *.tpnet.pl 13.06.07, 13:08
                            No i własnie pokazałeś swój prymitywizm.
                            Najłatawiej jest coś palnąc, a potem jak trzeba sie z tego tłumaczyć, to podwija
                            się ogon pod siebie i ucieka.
                            Prezentujesz zachowania typowego polactwa, a ja takich nie szanuje.
                • Gość: zrob_se_dobrze a masz, LENIU :-)) IP: *.c29.msk.pl 13.06.07, 18:55
                  " Ze wstępnych badań przeprowadzonych przez ITS wynika, że w Polsce, mimo braku
                  obowiązku, świateł mijania w dzień w okresie od marca do września dla poprawy
                  własnego bezpieczeństwa używa 75% kierowców samochodów osobowych w słoneczny
                  dzień, a w dzień pochmurny ponad 80% kierowców. Niestety w dzień pochmurny
                  świateł używa zaledwie 58% kierowców samochodów ciężarowych. [6] Z badań
                  przeprowadzonych przez Pentor wynika, że 82% kierowców uważa, że pozytywnym
                  efektem jazdy przez całą dobę z włączonymi światłami jest poprawa widoczności
                  samochodu a 27%, że to większe bezpieczeństwo dla prowadzącego."
                  www.pzm.pl/Bezpieczenstwo_Ruchu_Drogowego/Jazda_na_swiatlach

                  " Z badań przeprowadzonych przez Pentor wynika, że w tej chwili 82% kierowców
                  uważa, że pozytywnym efektem jazdy przez całą dobę z włączonymi światłami jest
                  poprawa widoczności samochodu..."
                  www.logistykafirm.com/sa.php?aid=5105&p=&cat=5&catname=
                    • Gość: zrob_se_dobrze Re: a masz, LENIU :-)) IP: *.c29.msk.pl 13.06.07, 22:37
                      Gość portalu: matiz napisał(a):

                      > A to ciekawe.
                      > 27% twiedzi, ze to wieksze bezpieczenstwo, a 75% uzywa.
                      > To znaczy, że prawie 50% używa i nie wie po co? Żeby się lansować przed laskami
                      > ?
                      > Popisywać głupota?

                      calkiem mozliwe :-)
                      mozliwe tez ze nie sa pewni ale intuicyjnie czuja ze tak jest dobrze ?
                      nie sztuka przeprowadzic takie badania,sztuka umiec je odpowiednio zinterpretowac
                      • Gość: matiz Re: a masz, LENIU :-)) IP: *.icm.edu.pl 13.06.07, 23:07
                        Gość portalu: zrob_se_dobrze napisał(a):

                        > Gość portalu: matiz napisał(a):
                        >
                        > > A to ciekawe.
                        > > 27% twiedzi, ze to wieksze bezpieczenstwo, a 75% uzywa.
                        > > To znaczy, że prawie 50% używa i nie wie po co? Żeby się lansować przed l
                        > askami
                        > > ?
                        > > Popisywać głupota?
                        >
                        > calkiem mozliwe :-)
                        > mozliwe tez ze nie sa pewni ale intuicyjnie czuja ze tak jest dobrze ?
                        > nie sztuka przeprowadzic takie badania,sztuka umiec je odpowiednio zinterpretow
                        > ac

                        Bo to jest po prostu owczy pęd.
                        Przecież miliony much nie moga się mylić, więc jedzmy gó...
          • klemens1 80 % 13.06.07, 15:14
            > przed wprowadzeniem przepisu 75-80% kierowcow jezdzilo na swiatlach i
            > poparcie spoleczne dla swiecenia jest duze.

            Może w marcu - w maju na światłach jeździło może 25%, a w lipcu może z 10.
            A co do poparcia społecznego - niektóre ankiety na portalach wskazywały przewagę przeciwników oświetlania zderzaków.
          • tbernard Re: Gratuluje. 14.06.07, 15:54
            > zeniem przepisu 75-80% kierowcow jezdzilo na swiatlach i poparcie spoleczne dla
            > swiecenia jest duze.

            Bo to był okres, kiedy dopiero skończył się nakaz 1 marca, więc sporo
            osób jeździło na światłach niejako prawem bezwładności. Jednak rok temu
            podczas letnich upałów w korkach ulicznych ci oświeceni stanowili zauważalną
            mniejszość.
              • emes-nju Re: Gratuluje. 14.06.07, 16:10
                Gość portalu: kroll napisał(a):

                > Mieszka taki w najwiekszym scieku Polski i chyba zapomnial osiol skad
                > pochodzi.

                Ja w tym scieku pracuje. Mieszkam w calkiem ladnej okolicy niedaleko. Swietny uklad :-) Tylko wymaga ciezkiej, ale owocnej pracy.

                A pochodze w prostej linni od malpy, nie od osla. Tak jak (chyba) i ty! Ale w odroznieniu od bardzo duzej czesci Warszawiakow jestem Warszawiakiem. No, w kazdym razie moja rodzina mieszkala tu juz przed wojna. Pierwsza ;-)
              • tbernard Re: Gratuluje. 14.06.07, 16:38
                Zapewne Wrocław to prowincja w stosunku do Warszawy ale nie
                wzrusza mnie to jakoś szczególnie.
                Więc kiedy nakazu nie było, to podczas ładnej pogody
                w tym prowincjoalnym mieście zdecydowana większość nie świeciła.
                Jednak faktycznie, tuż przed nakazem sporo świeciło. Po prostu
                dopiero co skończył się okres przymusu jesienno zimowego, sporo
                osób nie pamiętała, czy kończy się on ostatniego lutego, czy marca
                (w końcu zima jeszcze trwa w marcu).
                Moje zdanie na temat świecenia jest takie: na trasie poza obszarem zabudowanym
                na jednojezdniowych (ryzyko czołówki) przymus świecenia uzasadniony. Ale
                zupełnie bez sensu w mieście w gęstym ruchu, gdzie ktoś o jako tako sprawnym
                wzroku nie może tłumaczyć się, że nie zauważył. Oczywiście mowa cały czas o
                pogodnym dniu.
                  • jureek Re: Gratuluje. 14.06.07, 18:54
                    Gość portalu: matiz napisał(a):

                    > Wrocław leży na zachód od Warszawy i to wszystko tłumaczy.
                    > Taki piss też mia wiekszą popularność im bardziej na wschód.
                    > A głupoty lubią iść w parze.

                    Przypominam, że prawie wszyscy posłowie PiS głosowali przeciw obowiązkowi
                    świecenia. Za to cała PO była za.
                    Jura
                    • Gość: matiz Re: Gratuluje. IP: *.icm.edu.pl 14.06.07, 19:11
                      jureek napisał:

                      > Gość portalu: matiz napisał(a):

                      >
                      > Przypominam, że prawie wszyscy posłowie PiS głosowali przeciw obowiązkowi
                      > świecenia. Za to cała PO była za.
                      > Jura

                      A ja widzę, że i ty nabrałeś się na populistyczna zagrywkę pisuaru.
                      Najpierw podpuscili PO, zeby zglosili ta ustawe, jak juz wiedzieli, ze ich glosy
                      sa niepotrzebne, to zaglosowali przeciw, zeby nie narazac sie spoleczenstwo.
                      A do budzetu wplyna grube miliony od zuzytego dodatkowo paliwa i o to wlasnie
                      chodzi.
                      A ty w to uwierzyles. Chcesz dowodu? Prosze bardzo: niejaki minister Polaczek
                      glosował przeciw, a teraz pieje peany ku czci swiatel w dzien. Na szczescie ktos
                      inteligentny to zauwazyl - polecam bezswiatel.4.pl.
                      ROTFL

                      ps. Nie wszyscy oslowie PO glosowali za.
                      Ale i tak za to co zrobili, w nastepnych wyborach glosuje na SLD.
                      • edgar22 Nie ma to jak świadomy wyborca. 14.06.07, 20:33
                        Gość portalu: matiz napisał(a):
                        > Ale i tak za to co zrobili, w nastepnych wyborach glosuje na SLD.

                        Rzeczywiście - to jest konkretny powód do zmiany swoich zapatrywań politycznych.
                        Emes-nju miał rację z tą "szczeniackością".
                        • Gość: matiz Re: Nie ma to jak świadomy wyborca. IP: *.icm.edu.pl 14.06.07, 22:28
                          edgar22 napisał:

                          > Gość portalu: matiz napisał(a):
                          > > Ale i tak za to co zrobili, w nastepnych wyborach glosuje na SLD.
                          >
                          > Rzeczywiście - to jest konkretny powód do zmiany swoich zapatrywań politycznych
                          > .
                          > Emes-nju miał rację z tą "szczeniackością".

                          Tak, to jest KONKRETNY powód. Ja przynajmniej taki powod mam w przeciwienstwie
                          do ciebie.
                          Poza tym nie głosowałem wcześniej na PO bo jakoś ich specjalnie lubię, tylko
                          głosowałem przeciwko pisuarowi. Ale teraz miarka się przebrała i nawet gdyby SDL
                          w sondażach miał 2% to i tak na niego zagłosuje.
                      • jureek Re: Gratuluje. 15.06.07, 08:46
                        Gość portalu: matiz napisał(a):

                        > A ja widzę, że i ty nabrałeś się na populistyczna zagrywkę pisuaru.
                        > Najpierw podpuscili PO, zeby zglosili ta ustawe, jak juz wiedzieli, ze ich glos
                        > y
                        > sa niepotrzebne, to zaglosowali przeciw, zeby nie narazac sie spoleczenstwo.

                        Może i tak było. Fakty są jednak takie, że tylko PiS w całości głosował przeciw,
                        a wszystkie pozostałe partie były w większości za świeceniem. Oczywiście, nie
                        oznacza to, że PiS w następnych wyborach dostanie za to mój głos. Ale Ci inni
                        podpadli mi na całej linii.
                        Jura
                          • jureek Re: Gratuluje. 16.06.07, 11:34
                            Gość portalu: matiz napisał(a):

                            > Pisiory nie glosowaly w calosci przeciw.
                            > orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/InfoForPPIDec?OpenAgent&27709&PiS&Za

                            Racja, nie w całości tylko w zdecydowanej większości. A ta ciekawa koalicja
                            ponad podziałami na rzecz świecenia daje sporo do myślenia.
                            Jura
                • klemens1 Re: Gratuluje. 15.06.07, 13:08
                  > Zapewne Wrocław to prowincja w stosunku do Warszawy ale nie
                  > wzrusza mnie to jakoś szczególnie.
                  > Więc kiedy nakazu nie było, to podczas ładnej pogody
                  > w tym prowincjoalnym mieście zdecydowana większość nie świeciła.

                  W W-wie również większość nie świeciła - i to wyraźna większość. Emes wciska
                  wam ciemnotę.
    • derduch Re: Jak jeździć legalnie bez świateł - czy to pra 14.06.07, 06:28
      Ciekawe że nikt nie podał oficjalnych danych o ilości wypadków w maju tego roku
      a w maju ubiegłego, wtedy widać będzie czarno na białym czy ten pomysł miał
      sens, czy nie.
      Mam nadzieję że ktoś uczciwie się za to weźmie i po roku uczciwie przyzna że to
      był debilizm. Światła samochodów nie oświecą zakutych łbów Polaków.
    • emes-nju No dobra. 14.06.07, 11:52
      "Kulturalni" az do smiesznosci przeciwnicy swiatel przekonali mnie, ze jestem glabem. Wedlug nich oczywiscie, ale kazdy mierzy swiat swoja miarka.

      Ciekawi mnie tylko dlaczego NIKT nie ustosunkowal MERYTORYCZNIE sie do mojej wypowiedzi na temat technicznego kretynizmu pomyslu na ominiecie przepisu. Tego pomyslu, ktory przytoczyl ator watku. Za malo wiedzy na ten temat?

      Dla oszczednych az do bolu, mam lepszy pomysl. Niech zewra bezpieczniki od swiatel pozycyjnych, oswietlenia tablicy, oswietlenia zegarow, ktore to swiatla faktycznie w dzien potrzebne nie sa, "spala" wspolny bezpiecznik i niech jezdza wylacznie na swiatlach mijania. Energetycznie wyjdzie troche na minus (choc wcale niekoniecznie - sa auta, ktore na tablicy rozdzielczej maja duzo, czasem nawet 5W, zarowek), ale bedzie w tym jakis sens. Zgaszenie dwoch byc moze pozytecznych zarowek swiatel mijania (BO TAK! Na zlosc! Zeby kogos oszukac!) i swiecenie kilkunastoma calkowicie zbytecznymi w dzien jest tak bez sensu, ze az mi sie smiac chce.

      Pozdrawiam normalnych.
          • Gość: :))) Re: No dobra. IP: *.acn.waw.pl 14.06.07, 13:56
            Bardziej skomplikowane/zautomatyzowane samochody nie są przystosowane do polskiej głupoty. Mój
            na ten przykład ma automatyczny włącznik świateł. Zapalają się bez mojej ingerencji po zmroku, w
            tunelach i garażach podziemnych. Da się włącznikiem zmusić samochód by świecił i w słońcu, ale
            wtedy przygasają wewnątrz wyświetlacze i nic na nich nie widać. Aby zrobić coś z klimatyzacją czy
            radiem trzeba wyłączyć na chwilę światła. Potem je włączyć... upierdliwe, niepotrzebne. Jak pamiętam
            statystyki, to zawsze powodem wypadków była "nadmierna prędkość" a nigdy nie "niezauważone
            pojawienie się". A tu nagle ustawodawca "poprawia" bezpieczeństwo światełkami. Dziurawe i głupio
            pobudowane drogi, brak chodników, szkoły, sklepy i obory przy międzymiastowych trasach, koleiny i
            na to wszystko proste remedium: "włącz światła, wyłącz myślenie". Może zamiast świateł niech każdy
            wozi medalik ze świętym Krzysztofem (czy chociaż ten akurat istniał?). Skuteczność podobna a
            upierdliwość mniejsza. Można go wrzucić pod dywanik w bagażniku.
            • emes-nju Re: No dobra. 14.06.07, 14:24
              Gość portalu: :))) napisał(a):

              > statystyki, to zawsze powodem wypadków była "nadmierna prędkość" a nigdy nie
              > "niezauważone pojawienie się".

              Rozumiem, ze wypadki z gatunku wyszedl na wyprzedanie i bum tez naleza do kategorii nadmierna predkosc? Oczywiscie tak, bo gdyby samochody staly, do wypadku by nie doszlo. Ale skoro juz doszlo, a zwykle nie mamy do czynienia z samobojcami, to do czolowek dochodzi w wyniku NIE ZAUWAZENIA "przeciwnika". Bo przeciez nikt przy zdrowych zmyslach nie wychodzi na czolowe po auto, ktore widzi... Chyba...
              • klemens1 Re: No dobra. 15.06.07, 13:11
                > Rozumiem, ze wypadki z gatunku wyszedl na wyprzedanie i bum tez naleza do
                > kategorii nadmierna predkosc?

                Należą do kategorii "może uda mi się zdążyć". Do kategorii "wyprzedzałem bo nie
                widziałem że coś z naprzeciwka jedzie" należy może kilka procent czołówek.
                • emes-nju Re: No dobra. 15.06.07, 13:20
                  To dla tych paru procent warto swiecic. Warto tez swiecic dla unikniecia kilku procent zajechan drogi (przy duzych predkosciach moga sie zle skonczyc), dla kilku procent nieustapienia pierwszenstwa (bo, panie, nic nie jechalo, ruszylem i bum), kilku procent wtergniec pieszych pod samochod, ktorego nie bylo itd. itp.

                  Wedlug mnie plusy sa gora nad NIWATPLIWYMI minusami.
                    • emes-nju Re: No dobra. 16.06.07, 11:45
                      Gość portalu: matiz napisał(a):

                      > Przez durne swiecenie zginie kilka procent rowerzystow i pieszych wiecej.
                      > Dalej uwazasz, ze dla tych kilku procent warto swiecic?

                      Uwazam, ze jezeli pieszy czy rowerzysta pcha sie niebezpiecznie na jezdnie, to czy swiecimy, czy nie, niewiele im pomozemy. Wielokrotnie zreszta pisalem, ze jezeli bezpieczenstwo tych uzytkownikow drog (w zasadzie gosci) jest tak wazne, nalezy zabronic swiecic w warunkach zlej widocznosci, a przede wszystkim w nocy, kiedy nieoswietleni piesi i rowerzysci faktycznie nie maja zadnych szans.

                      Natomiast to, ze my swiecimy moze pozwolic uniknac np. zajechania drogi przez rowerzyste. Duzo jezdze na rowerze i, nie majac lusterek, mam klopoty z dostrzezeniem samochodow w czasie krotkiego rzutu okiem przez ramie przed np. skretem w lewo. A jak swieca, widze ich od razu (latwo np wtedy odroznic samochody stojace wzdluz jezdni od jadacych). W takiej sytuacji zupelnie mi wisi czy swiecacy kierowca mnie widzi - jako zdecydowanie slabszy uzytkownik to JA chce widziec zagrozenie, a nie czekac na zmilowanie kierowcy. Tak samo jako pieszy - jezeli przechodze przez jezdnie np. wychodzac spomiedzy zaparkowanych aut (czasem stoja tuz przy przejsciu), znacznie wczesniej widze, poprzez szyby stojacych czy dzieki odblaskowi na jezdni, jadace auto. Nie pcham sie liczac, ze ktos mnie zauwazy - w poczuciu bezpieczenstwa, bo przepisy nakazuja ustapic pieszemu na przejsciu - tylko czekam az bede mogl przejsc bezpiecznie.

                      Tak to powinno wygladac, a nie LOLABOGA samochody swieca, nie widac pieszych i rowerzystow! To piesi i rowerzysci maja nas widziec i nie pchac sie pod kola! Ja bardzo chetnie ustapie pierwszentwa wszystkim (i tak robie). Pod warunkiem, ze beda oni wymuszac to ustapienie w taki sposob, zeby nikomu (a przede wszytkim sobie - ja mam sporo blachy wokol siebie) nie zagrazac.
                  • Gość: zdziwiony Re: No dobra. IP: *.media4.pl 16.06.07, 14:27
                    emes-nju napisał:

                    > To dla tych paru procent warto swiecic. Warto tez swiecic dla unikniecia kilku
                    > procent zajechan drogi (przy duzych predkosciach moga sie zle skonczyc), dla
                    > kilku procent nieustapienia pierwszenstwa (bo, panie, nic nie jechalo,
                    > ruszylem i bum), kilku procent wtergniec pieszych pod samochod, ktorego nie
                    > bylo itd. itp.
                    >
                    > Wedlug mnie plusy sa gora nad NIWATPLIWYMI minusami.

                    To może, jeżeli są jakieś zajechania przy dużych prędkościach, to warto byłoby
                    zmniejszyć prędkość dużą do małej - wszak życie ludzkie jest bezcenne.
                    >
                    • Gość: matiz Re: No dobra. IP: *.icm.edu.pl 16.06.07, 17:16
                      Gość portalu: zdziwiony napisał(a):

                      > emes-nju napisał:
                      >
                      > > To dla tych paru procent warto swiecic. Warto tez swiecic dla unikniecia
                      > kilku
                      > > procent zajechan drogi (przy duzych predkosciach moga sie zle skonczyc),
                      > dla
                      > > kilku procent nieustapienia pierwszenstwa (bo, panie, nic nie jechalo,
                      > > ruszylem i bum), kilku procent wtergniec pieszych pod samochod, ktorego n
                      > ie
                      > > bylo itd. itp.
                      > >
                      > > Wedlug mnie plusy sa gora nad NIWATPLIWYMI minusami.
                      >
                      > To może, jeżeli są jakieś zajechania przy dużych prędkościach, to warto byłoby
                      > zmniejszyć prędkość dużą do małej - wszak życie ludzkie jest bezcenne.

                      I obowiązkowy kogut policyjny na dachu.
                      Przecież nawet dziecko wie, że wtedy lepiej widać.
                    • emes-nju Re: No dobra. 18.06.07, 11:49
                      Gość portalu: zdziwiony napisał(a):

                      > To może, jeżeli są jakieś zajechania przy dużych prędkościach, to warto
                      > byłoby zmniejszyć prędkość dużą do małej

                      To jezdzij PKSem. Oni sa bezpieczni - nie przekraczaja 50 km/h. Ja chce, na przystosowanych do tego drogach (!), jezdzic szybciej. I to, ze inni swieca bardzo mi w tym pomaga.
                  • klemens1 Re: No dobra. 18.06.07, 08:57
                    emes-nju napisał:

                    > To dla tych paru procent warto swiecic.

                    Tylko że z 303 osób zrobi się raptem z 20, które przeżyją dzięki światłom. A
                    skutki negatywne świecenia przerosną skutki pozytywne. Ktoś już napisał o
                    rowerzystach - ich zginie przez światła raczej więcej niż 20.
                    Ale ideologia jest najważniejsza.
                    • emes-nju Re: No dobra. 18.06.07, 12:11
                      klemens1 napisał:

                      > emes-nju napisał:
                      >
                      > > To dla tych paru procent warto swiecic.
                      >
                      > Tylko że z 303 osób zrobi się raptem z 20, które przeżyją dzięki światłom. A
                      > skutki negatywne świecenia przerosną skutki pozytywne.

                      Wtedy wejde pod stol i odszczekam.

                      Wbrew pozorom widze negatywy swiecenia. Oczywiscie nie tyle co Jasnie Nieoswieceni, ale jednak.

                      Wciaz jednak uwazam, ze swiecenie ma wiecej plusow niz minusow. Z wlasnych doswiadczen wiem, ze dzieki temu, ze ktos swiecil udalo mi sie nie spowodowac kilku niewyraznych sytuacji. Za to kiedys nieoswietlony szary samochod, na szarej drodze w szary poranek sklonil mnie do zalozenia watku pod takim mniej wiecej tytulem. W skrocie - wyszedlem na wyprzedzanie bedac przekonanym, ze nic z przeciwka nie jedzie. Jechalo... Ale tak dokladnie wtapialo sie w szary krajobraz (posolona jezdnia, oblepiony sola szary samochod, snieg i lekka poranna mgielka), ze bylem przekonany o tym, ze nic nie jedzie. Moj blad. Ewidentnie! Ale gdyby ten zamaskowany szaraczek swiecil nie popelnilbym go... Klopot w tym, ze nasze drogi sa strasznie zasyfione i kazde auto predzej czy pozniej (raczej predzej) zaczyna przypominac wzgorek na asfalcie. A mycie aut jest drogie i malo skuteczne... Zamiast wiec kolorowych aut na drodze mamy raczej auta w mniejszym lub wiekszym stopniu szaro-brunatne i matowe. Poza tym wiekszosc aut nie ma klimatyzacji i w czasie deszczu lubi sobie zaparowac. Szczegolnie boczne tylne szyby sa marnie wentylowane. A to moze byc przyczyna wielu wypadkow spowodowanych zajechaniem drogi. Nieoswietlone auto bedace w polu martwym lusterek jest raczej malo widoczne przez zaparowane szyby. Oczywiscie mozna nakazywac oczyszczanie szyb z pary. Bedzie to mniej wiecej tak samo skuteczne jak nakaz odsniezania aut :-/
                      • klemens1 Re: No dobra. 18.06.07, 14:48
                        > Za to kiedys nieoswietlony szary samochod, na szarej drodze w szary
                        > poranek sklonil mnie do zalozenia watku pod takim mniej wiecej
                        > tytulem. W skrocie - wyszedlem na wyprzedzanie bedac przekonanym, ze nic z
                        > przeciwka nie jedzie. Jechalo...

                        Nikt tu nie kwestionuje, że samochód z włączonymi światłami jest gorzej
                        widoczny. Wszyscy nawet się zgadzają, że jest lepiej widoczny. Tylko że ta
                        lepsza widoczność nie jest potrzebna, a powoduje że gorzej widać inne rzeczy na
                        drodze. I trudniej jest ocenić dystans od świecącego.

                        Skoncentrowałeś się na wyprzedzaniu. Tak jak pisałem wcześniej, to nie dlatego
                        są czołówki, że ktoś nie zauważył. Zamierzając wyprzedzić, każdy dokładnie się
                        przypatruje co się dzieje na przeciwnym pasie ruchu - więc bez problemu zauważy
                        samochód. I NADAL trzeba się wpatrywać, bo oprócz samochodu może tam być
                        rowerzysta. A on będzie już teraz gorzej widoczny.

                        Podsumowując - oświetlony samochód jest niewiele lepiej widoczny - w sensie że
                        i tak go zauważę. Za to dużo gorzej są widoczne inne obiekty. Gdyby jeszcze
                        używane były DRLe zamiast mijania, to by znacznie poprawiło sytuację.
                        • edgar22 Re: No dobra. 18.06.07, 14:54
                          klemens1 napisał:
                          > Podsumowując - oświetlony samochód jest niewiele lepiej widoczny - w sensie że
                          > i tak go zauważę. Za to dużo gorzej są widoczne inne obiekty.

                          Ale nie każdy tak ma. Ja na przykład lepiej widzę oświetlone pojazdy, ale nie
                          zauważyłem przy tym znacznego pogorszenia widoczności tych nieoświetlonych.
                          (Prawdę mówiąc nie zauważyłem żadnego pogorszenia).
                          • klemens1 Re: No dobra. 18.06.07, 15:23
                            > Ja na przykład lepiej widzę oświetlone pojazdy, ale nie
                            > zauważyłem przy tym znacznego pogorszenia widoczności tych nieoświetlonych.

                            No to jesteś wiedźminem. Oko ludzkie jest tak zbudowane, że przy punktowych
                            źródłach światła gorzej dostrzega obiekty niebędące źródłami światła.
                            Toż to jeden z argumentów "oświeconych" - lepiej żeby świecili wszyscy, bo jak
                            świecą tylko niektórzy, to ci pozostali są mniej widoczni. Widzę, że z jednym z
                            punktów swojej partii już się nie zgadzasz.
                            • emes-nju Re: No dobra. 18.06.07, 16:36
                              klemens1 napisał:

                              > Oko ludzkie jest tak zbudowane, że przy punktowych
                              > źródłach światła gorzej dostrzega obiekty niebędące źródłami światła.

                              Oko jak oko - sprawa DOSTRZEGANIA zajmuje sie mozg. A ludzki nie jest przystosowany do obserwacji szybko poruszajacych obiektow. Szybkimi samochodami jezdzimy od kilkudziesieciu lat...

                              Do tego zle widzimy obiekty nie poruszajace sie w ogole. A jadacy naprzeciwko nas samochod, szczegolnie z duzej odleglosci, pozornie jest nieruchomy. Dlatego dodatkowy bodziec w postaci swiatel jest przydatny.
                              • klemens1 Re: No dobra. 19.06.07, 12:16
                                > A ludzki nie jest przystosowany do obserwacji szybko poruszajacych obiektow.

                                Tak samo jak oświetlonych - na ich tle pozostałe obiekty są słabo widoczne.
                                Obiekt który jest źródłem światła jest po prostu widoczny - a trudno określić
                                jak jest daleko i z jaką prędkością się porusza.
                                • emes-nju Re: No dobra. 19.06.07, 13:41
                                  klemens1 napisał:

                                  > Obiekt który jest źródłem światła jest po prostu widoczny

                                  Calkowicie mi to wystarcza. To ZNACZACY postep w stosunku do szarego samochodu na szarek drodze, ktorego po prostu nie widac...

                                  > a trudno określić jak jest daleko i z jaką prędkością się porusza.

                                  Jak wyzej. Wole nie moc ocenic odleglosci od auta, ktore widze, niz TEORETYCZNIE moc ocenic odleglosc od auta, ktrego nie widze :-)
                                  • klemens1 Re: No dobra. 20.06.07, 15:28
                                    > Calkowicie mi to wystarcza. To ZNACZACY postep w stosunku do szarego
                                    > samochodu na szarek drodze, ktorego po prostu nie widac...

                                    Widać go. Nie tak dobrze jak gdyby miał włączone światła - ale wystarczająco
                                    dobrze.

                                    > > a trudno określić jak jest daleko i z jaką prędkością się porusza.
                                    > Jak wyzej. Wole nie moc ocenic odleglosci od auta (...)
                                    To trochę wyprzedzanie robi się problematyczne, jeżeli nie wiesz jak daleko
                                    jest ten z naprzeciwka. A widać go tak czy owak.
                                    • emes-nju Re: No dobra. 20.06.07, 16:31
                                      klemens1 napisał:

                                      > > Calkowicie mi to wystarcza. To ZNACZACY postep w stosunku do szarego
                                      > > samochodu na szarek drodze, ktorego po prostu nie widac...
                                      >
                                      > Widać go. Nie tak dobrze jak gdyby miał włączone światła - ale wystarczająco
                                      > dobrze.

                                      Nie zawsze. Jestem baaaardzo ostrozny, ale raz udalo mi sie wyjsc na wyprzedzanie pod szary samochod na szarej drodze wszary poranek...

                                      > > > a trudno określić jak jest daleko i z jaką prędkością się porusza.
                                      > > Jak wyzej. Wole nie moc ocenic odleglosci od auta (...)

                                      > To trochę wyprzedzanie robi się problematyczne, jeżeli nie wiesz jak daleko
                                      > jest ten z naprzeciwka. A widać go tak czy owak.

                                      Tak naprawde, to odleglosc od swiatel trudno ocenic gdy sa onbe daleko. Jezeli sa blisko, to nie ma z tym zadnego problemu. Problem jest tylko w ideologii! Nie musze moc precyzyjnie ocenic odleglosci od auta, ktore jest pol km ode mnie - musze miec za to ulatwione dostrzezenie go. A jak juz jest na tyle blisko, zebym widzial dwie oddzielne lampy, to ocena odleglosci nie sprawia NIKOMU zadnej trudnosci.
                                      • klemens1 Re: No dobra. 21.06.07, 08:29
                                        > > Widać go. Nie tak dobrze jak gdyby miał włączone światła - ale
                                        > > wystarczająco dobrze.
                                        >
                                        > Nie zawsze.

                                        Ja zawsze widzę w dzień inne pojazdy wystarczająco dobrze. Chyba że mi ktoś
                                        świeci reflektorem po oczach.

                                        > Nie musze moc precyzyjnie ocenic odleglosci od auta, ktore jest pol km ode
                                        > mnie - musze miec za to ulatwione dostrzezenie go.

                                        Zaprzeczasz sam sobie. Po co masz go dostrzegać, jeżeli nie potrzebujesz
                                        wiedzieć jak jest daleko? A jak jest blisko, to i tak go dostrzeżesz.

                                        Dla mnie wygodniej, bezpieczniej i bardziej komfortowo jeździ się gdy nikt w
                                        dzień nie świeci.
                                        Poczekajmy na statystyki. Z tego co się orientowałem, to w ostatni dłuższy
                                        weekend (Boże Ciało) liczba wypadków była mniejsza niż przed rokiem. Zobaczymy
                                        co będzie z danymi z pół roku.
                                        • emes-nju Re: No dobra. 21.06.07, 11:07
                                          klemens1 napisał:

                                          > > > Widać go. Nie tak dobrze jak gdyby miał włączone światła - ale
                                          > > > wystarczająco dobrze.
                                          > >
                                          > > Nie zawsze.
                                          >
                                          > Ja zawsze widzę w dzień inne pojazdy wystarczająco dobrze.

                                          Obys sie kiedys nie przekonal jak bardzo sie mylisz... Ja sie kiedys przekonalem. I moglo to byc o raz za duzo :-(

                                          > > Nie musze moc precyzyjnie ocenic odleglosci od auta, ktore jest pol km ode
                                          > > mnie - musze miec za to ulatwione dostrzezenie go.
                                          >
                                          > Zaprzeczasz sam sobie. Po co masz go dostrzegać, jeżeli nie potrzebujesz
                                          > wiedzieć jak jest daleko? A jak jest blisko, to i tak go dostrzeżesz.

                                          Nie zaprzeczam. Lubie wiedziec co sie dzieje w duzej odleglosci ode mnie. Tym bardziej, ze czasem dostrzega sie tego bez swiatel "nieco" za blisko.

                                          > Dla mnie wygodniej, bezpieczniej i bardziej komfortowo jeździ się gdy nikt w
                                          > dzień nie świeci.

                                          Ja bym sie zajal drakonskim kontrolowaniem ustawienia swiatel. Jak beda prawidlowo ustawione, nikomu nie bedzie to przeszkadzac - z wyjatkiem ideowcow, ktorym przeszkadza BO TAK :-) A najlepiej by bylo gdyby samochody zaczely byc wyposazane w (najlepiej diodowe) swiatla dzienne.

                                          > Poczekajmy na statystyki. Z tego co się orientowałem, to w ostatni dłuższy
                                          > weekend (Boże Ciało) liczba wypadków była mniejsza niż przed rokiem.
                                          > Zobaczymy co będzie z danymi z pół roku.

                                          Dluzej. I to po wykonaniu solidnej obrobki. Analiza miesiac do miesiaca moze byc bardzo mylaca.
                                          • klemens1 Re: No dobra. 22.06.07, 11:15
                                            > Obys sie kiedys nie przekonal jak bardzo sie mylisz...

                                            Jak mogę się przekonać że nie widzę czegoś co widzę? Jak idę ulicą, to nie
                                            uderzam się o drzewa bo są nieoświetlone. To samo z samochodami.
                                            Ale to co napisałeś ma sens - teraz spodziewam się że samochód MUSI mieć
                                            włączone światła i takich obiektów szukam. Jak nie będzie miał włączonych, to
                                            faktycznie mogę go nie zauważyć.

                                            > > Zaprzeczasz sam sobie. Po co masz go dostrzegać, jeżeli nie potrzebujesz
                                            > > wiedzieć jak jest daleko? A jak jest blisko, to i tak go dostrzeżesz.
                                            > Nie zaprzeczam. Lubie wiedziec co sie dzieje w duzej odleglosci ode mnie.
                                            Ale nie wiesz jaka to jest odległość. Może to akurat mała odległość?

                                            > A najlepiej by bylo gdyby samochody zaczely byc wyposazane w (najlepiej
                                            > diodowe) swiatla dzienne.

                                            To zupełnie co innego niż światła mijania, nawet dobrze ustawione. Jestem
                                            zwolennikiem świateł dziennych, ale przeciwnikiem świateł mijania w dzień. Z
                                            dwojga złego lepiej nie świecić wcale niż włączać mijania.
                                            • emes-nju Re: No dobra. 22.06.07, 12:34
                                              klemens1 napisał:

                                              > > Obys sie kiedys nie przekonal jak bardzo sie mylisz...
                                              >
                                              > Jak mogę się przekonać że nie widzę czegoś co widzę? Jak idę ulicą, to nie
                                              > uderzam się o drzewa bo są nieoświetlone. To samo z samochodami.

                                              Nie to samo. Piesi nie poruszaja sie z predkosciami "samochodowymi".

                                              A z tym przekonaniem jest tak, ze nawet nie zdajemy sobie sprawy ile zdarzen drogowych nie rejestrujemy dlatego, ze odbywaja sie za szybko. Skad wiec masz pewnosc, ze widzisz (zauwazasz, rejestrujesz i interpretujesz!) wszystko? Blizsze prawdy jest, ze jak na razie nie zdarzylo Ci sie zauwazyc czegos na tyle pozno, ze juz bylo niewesolo. Mi sie to kiedys zdarzylo... Od tego czasu WIEM dlaczego jezdze na swiatlach - przedtem jezdzilem na swiatlach bo WYDAWALO mi sie, ze tak jest lepiej :-)

                                              > Ale to co napisałeś ma sens - teraz spodziewam się że samochód MUSI mieć
                                              > włączone światła i takich obiektów szukam. Jak nie będzie miał włączonych, to
                                              > faktycznie mogę go nie zauważyć.

                                              Dokladnie tak samo jak mozesz nie zauwazyc czegos wierzac gleboko, ze to cos na pewno zauwazysz. Ciemny samochod moze kryc sie w cieniu i zniknac na tle jasnych i oswietlonych sloncem :-) Trzeba uwazac, bo to, ze samochody swieca z nikogo nie zdejmuje odpowiedzialnosci.

                                              > > > Zaprzeczasz sam sobie.
                                              >
                                              > > Nie zaprzeczam. Lubie wiedziec co sie dzieje w duzej odleglosci ode mnie.
                                              >
                                              > Ale nie wiesz jaka to jest odległość. Może to akurat mała odległość?

                                              Nie powielaj bez zastanowienia tekstow ze stron przeciwnikow swiatel - w tym wypadku podaja oni wygodna dla nich prawde, ale tylko jej CZESC. Faktycznie na wiekszym dystansie (powyzej 800-1000 m) trudniej ocenic odleglosc od swiecacego auta, bo nie widac jego sylwetki tylko jeden swiecacy punkt - z takiej odleglosci za to czasem trudno w ogole zauwazyc auto bez swiatel (a jezeli ja jade 100 km/h i on jedzie 100 km/h, to do spotkania mamy "az" kilkanascie sekund - w tym czasie moge podjac dosc brzemienna w skutki decyzje o wyprzedzaniu, bo przeciez "nic" nie jedzie).

                                              Z bliska (jak dla mnie 300-400 m jest juz blisko) nie ma zadnego problemu. Ale dzieki temu, ze swiecimy, wczesniej wiem czego sie spodziewac na drodze. Ja tak wole.

                                              > > A najlepiej by bylo gdyby samochody zaczely byc wyposazane w (najlepiej
                                              > > diodowe) swiatla dzienne.
                                              >
                                              > To zupełnie co innego niż światła mijania, nawet dobrze ustawione. Jestem
                                              > zwolennikiem świateł dziennych, ale przeciwnikiem świateł mijania w dzień. Z
                                              > dwojga złego lepiej nie świecić wcale niż włączać mijania.

                                              Jestem zwolennikiem swiecenia. Wolalbym faktycznie swiecic swiatlami dziennymi niz mijania (oraz cala reszta zbednych w dzien zarowek), ale z dwojga zlego wole swiecic niz nie swiecic :-) Za dlugo jezdze i za duzo dziwnych akcji widzialem. Zwroc uwage, ze jak sprawca wypadku tlumaczy dlaczego np. wyjechal z podporzadkowanej pod pedzace auto czy "tylko" zajechal droge, to w bardzo duzej czesci wypadkow slyszymy, ze przeciez NIC nie jechalo... Jechalo, tylko ten ktos tego nie zauwazyl. Zreszta wiekszosc wypadkow jest z autami, ktorych "nie bylo" - trudno chyba uznac, ze czesc kieorwcow to samobojcy kierujacy swoje auta pod inne, mimo, ze je doskonale widza...
                                              • klemens1 Re: No dobra. 22.06.07, 14:02
                                                > Nie to samo. Piesi nie poruszaja sie z predkosciami "samochodowymi".

                                                Ale czasu na reakcję i działanie jest tyle samo. Nieoświetlony samochód widzę z
                                                wystarczającej odległości żeby odpowiednio zareagować. Podobnie jak pieszego.

                                                Pytanie o pewność że rejestruję wszystko jest trochę śmieszne - ciebie o to
                                                samo mogę zapytać. Czy jesteś pewien że jak inni nie wystrzeliwują flar
                                                magnezjowych to ich rejestrujesz? Jakościowo jest to identyczne pytanie.

                                                > Dokladnie tak samo jak mozesz nie zauwazyc czegos wierzac gleboko, ze to cos
                                                > na pewno zauwazysz.
                                                To już jest zwykłe wmawianie mi że to co widzę nie jest kotem tylko osłem.
                                                Widzę dobrze i wiem o tym.
                                                I nie jest to "tak samo", bo piszę o zauważeniu czegoś nieoświetlonego na tle
                                                czegoś oświetlonego (lub spodziewania się oświetlonego), a nie o zauważeniu
                                                czegoś nieoświetlonego na tle czegoś nieoświetlonego.
                                                Jeżeli się czegoś spodziewam, to łatwiej jest mi to zauważyć. A permanentne
                                                świecenie powoduje że mogę nie zauważyć nieoświetleńca.

                                                > Faktycznie na wiekszym dystansie (powyzej 800-1000 m) trudniej ocenic
                                                > odleglosc od swiecacego
                                                No właśnie. A widać go dobrze. Jak świeci, to widać go lepiej, ale nie o tyle
                                                lepiej, o ile gorzej można ocenić jego prędkość.

                                                > Zwroc uwage, ze jak sprawca wypadku tlumaczy dlaczego np. wyjechal z
                                                > podporzadkowanej pod pedzace auto czy "tylko" zajechal droge, to w bardzo
                                                > duzej czesci wypadkow slyszymy, ze przeciez NIC nie jechalo...

                                                Dziwne by było gdyby powiedział, że "myślałem że zdążę się wcisnąć". Chodzi o
                                                takie tłumaczenie, gdzie nie ma złej woli i świadomego łamania przepisów przez
                                                sprawcę. Oczywiście w części przypadków jest to tłumaczenie prawdziwe.
                                                A czy teraz, gdy wszyscy są bardziej widoczni, mniej jest takich wyjazdów z
                                                podporządkowanej? Wg mnie nic się tu nie poprawiło - a więc to nie
                                                w "niezauważaniu" tkwi problem.
                                                • emes-nju Re: No dobra. 22.06.07, 14:41
                                                  klemens1 napisał:

                                                  > > Nie to samo. Piesi nie poruszaja sie z predkosciami "samochodowymi".
                                                  >
                                                  > Ale czasu na reakcję i działanie jest tyle samo.

                                                  Nie o czas na reakcje chodzi, tylko o to, ze mozg ludzki nie radzi sobie z dostrzeganiem szybko poruszajcych sie obiektow. Idac widzisz wszystko - jadac juz niekoniecznie.

                                                  > Pytanie o pewność że rejestruję wszystko jest trochę śmieszne - ciebie o to
                                                  > samo mogę zapytać. Czy jesteś pewien że jak inni nie wystrzeliwują flar
                                                  > magnezjowych to ich rejestrujesz? Jakościowo jest to identyczne pytanie.

                                                  Ale nie ilosciowo. Powiedzmy, ze dobrze i odpowiednio wczesnie (!) dostrzegalem jakis procent (bardzo wysoki) samochodow bez swiatel. Jak zaczely swiecic dotrzeganie poprawilo sie np. o punkt procentowy - zwazywszy z iloma samochodami mam do czynienia w czasie tylko polgodzinnej przejazdzki w gestym ruchu, to niemalo aut.

                                                  > Widzę dobrze i wiem o tym.

                                                  Nie WIESZ, a tylko jestes o tym osobiscie przekonany. To naprawde nie jest to samo - przeciez jak czegos nie widzisz, to nie wiesz, ze tego nie widzisz, bo tego nie widzisz! :-D Matrix z tego wyszedl :-) Ale cos w tym jest - przeciez nie liczy sie stan obiektywnie faktyczny, tylko nasze przekonanie, ze to wlasnie jest stan faktyczny. A teraz wyzsza filozofia... :-P :-)

                                                  > I nie jest to "tak samo", bo piszę o zauważeniu czegoś nieoświetlonego na tle
                                                  > czegoś oświetlonego (lub spodziewania się oświetlonego), a nie o zauważeniu
                                                  > czegoś nieoświetlonego na tle czegoś nieoświetlonego.

                                                  Ciemny samochod w cieniu JEST NIEOSWIETLONY w porownaniu z samochodem w pelnym sloncu, a moze je dzielic odleglosc kilkunastu-kilkudziesieciu m. I wtedy jedno auto widzisz, a drugiego nie, wychodzisz na wyprzedzanie i... Nie zycze. Ja wlasnie kiedys wyszelem na wyprzedzanie pod auto, ktorego "nie bylo". Bylem wprawdzie z lekka niewyspany, ale tacy tez jezdza (!).

                                                  > > Faktycznie na wiekszym dystansie (powyzej 800-1000 m) trudniej ocenic
                                                  > > odleglosc od swiecacego
                                                  >
                                                  > No właśnie. A widać go dobrze.

                                                  W wiekszosci przypadkow widac dobrze. Nie zawsze...

                                                  > > Zwroc uwage, ze jak sprawca wypadku tlumaczy dlaczego np. wyjechal z
                                                  > > podporzadkowanej pod pedzace auto czy "tylko" zajechal droge, to w bardzo
                                                  > > duzej czesci wypadkow slyszymy, ze przeciez NIC nie jechalo...
                                                  >
                                                  > Dziwne by było gdyby powiedział, że "myślałem że zdążę się wcisnąć".

                                                  Tak tlumaczy sie mniejszosc. Wiekszosc wlaczala sie do ruchu pod cos, czego nie bylo! Z roznych powodow. Jezeli swiatla maja pozwolic uniknac nawet malej liczby wypadkow, to warto swiecic.

                                                  > A czy teraz, gdy wszyscy są bardziej widoczni, mniej jest takich wyjazdów z
                                                  > podporządkowanej? Wg mnie nic się tu nie poprawiło - a więc to nie
                                                  > w "niezauważaniu" tkwi problem.

                                                  Akurat to moga podpowiedziec statystyki. Klopot w tym, ze wiekszosc kierowcow swiecila mimo braku nakazu (wiem, wiem - ITS klamie). Liczba stale swiecacych zaczela rosnac po polowie lat 90. Trudno zatem bedzie znalesc "ostra" granice w interpretacji danych. Wedlug mnie skoku ilosciowego nie bedzie - natomiast utrzyma sie tendencja spadkowa. I to juz bedzie nie do zniesienia przez przeciwnikow swiatel, bo wieszcza oni masakre na drogach :-P
                                                  • klemens1 Re: No dobra. 22.06.07, 15:25
                                                    > Nie o czas na reakcje chodzi, tylko o to, ze mozg ludzki nie radzi sobie z
                                                    > dostrzeganiem szybko poruszajcych sie obiektow.

                                                    Jeżeli mu migają przed oczami, to pewnie nie. Ale samochód jadący daleko
                                                    wygląda jakby się prawie nie poruszał. A włączone światła przekłamują jego
                                                    odległość i prędkość. Mózg ludzki nie radzi sobie z oświetlonymi obiektami -
                                                    jedynie je dostrzega.

                                                    > Ale nie ilosciowo.
                                                    Wiem, dlatego napisałem "jakościowo". Jest jakiś próg kiedy samochody są mniej
                                                    widoczne albo bardziej. Dla mnie dopuszczalnym progiem jest nieoświetlony
                                                    samochód w dzień. Dla ciebie na światłach. Dlaczego nie wystrzeliwujący flary?
                                                    Wmawiać ci że nie widzisz samochodów bez flar mogę ci tak samo dobrze jak ty mi
                                                    że nie widzę jeżeli nie świecą w dzień.

                                                    > > Widzę dobrze i wiem o tym.
                                                    > Nie WIESZ, a tylko jestes o tym osobiscie przekonany.
                                                    Gdybym nie widział, to bym się o tym dosyć szybko przekonał.

                                                    > Ciemny samochod w cieniu JEST NIEOSWIETLONY w porownaniu z samochodem w
                                                    > pelnym sloncu, a moze je dzielic odleglosc kilkunastu-kilkudziesieciu m.
                                                    Chodzi mi o samochód będący źródłem światła, czyli z włączonymi lub nie
                                                    światłami mijania. Do tej pory spodziewałem się nieoświetlonych samochodów (w
                                                    cieniu również), teraz będzie trudniej je zauważyć.

                                                    > > Dziwne by było gdyby powiedział, że "myślałem że zdążę się wcisnąć".
                                                    > Tak tlumaczy sie mniejszosc. Wiekszosc wlaczala sie do ruchu pod cos, czego
                                                    > nie bylo!
                                                    Tak tłumaczy się mniejszość, bo mało kto się przyzna "wiedziałem że robię
                                                    niebezpieczny manewr ale to olałem". Lepiej powiedzieć "nie zauważyłem". Jak
                                                    czegoś nie chcesz zrobić, a ktoś pyta dlaczego nie zrobiłeś, to odpowiesz
                                                    raczej "zapomniałem" a nie "bo mi się nie chciało". Piszę w drugiej osobie, ale
                                                    mam na myśli statystykę.
                                                    Większość doskonale widziała.

                                                    > Jezeli swiatla maja pozwolic uniknac nawet malej liczby wypadkow, to warto
                                                    > swiecic.
                                                    Tu też jest pewien próg opłacalności. Nie jest tak jak w bezmyślnej
                                                    propagandzie "jeżeli włączone światła uratują chociaż jedno istnienie
                                                    ludzkie ...".

                                                    > Wedlug mnie skoku ilosciowego nie bedzie - natomiast utrzy
                                                    > ma sie tendencja spadkowa. I to juz bedzie nie do zniesienia przez
                                                    > przeciwnikow swiatel, bo wieszcza oni masakre na drogach :-P
                                                    To raczej zwolennicy wieszczą przerwanie masakry. Jasnowidzem nie jestem -
                                                    trzeba poczekać i zobaczymy co to dało.
                                                  • emes-nju Zawiesmy te dyskusje i... 22.06.07, 15:40
                                                    ... poczekajmy na wyniki wprowadzenia tych przepisow. Ja nie wierze w zadne ekstrema - liczba ofiar ani znaczaco nie spadnie (utrzyma sie tendencja spadkowa) ani nie wzrosnie.

                                                    Co do dostrzegania. Nie wiedzialem jak malo widze, dopoki nie wyszedlem na wyprzedzanie w takiej odleglosci od jadacego z przeciwka, ze tylko gwaltowny manewr uchronil mnie od czolowego. To uczy pokory. A zdazylo sie to jakies 15 lat po tym jak pewny swoich sil, mozliwosci (w tym swietny wzrok) rozpoczalem kariere kierowcy. Im blizej mi do 20 lat za kierownica, tym bardziej ulomny i mniej umiejacy sie sobie wydaje...
                                                  • klemens1 Re: Zawiesmy te dyskusje i... 24.06.07, 13:52
                                                    > liczba ofiar ani znaczaco nie spadnie (utrzyma sie tendencja spadkowa)
                                                    > ani nie wzrosnie.

                                                    To po cholerę te światła? Jeżeli się okaże że będzie tak jak piszesz.

                                                    > Co do dostrzegania. Nie wiedzialem jak malo widze,

                                                    To już zostało przewałkowane. Czy aby na pewno widzisz samochody w świecące w
                                                    dzień? Pewnego dnia możesz się przekonać, że flary to jest to czego potrzeba
                                                    żeby na pewno dostrzec samochód.
            • emes-nju Re: No dobra. 14.06.07, 14:29
              Gość portalu: kroll napisał(a):

              > Akurat głowny argument przeciw swiatłom w dzień to bezpieczeńśtwo.
              > Ale dla ciebie i tak tylko sie liczy to, że dzisiaj trzeba wydać na obiad
              > 3 zł zamiast 30 zł.

              Poczytaj sobie o swiatlach na forum. Argumenty o zmniejszeniu bezpieczenstwa sa marginalne i nie poparte zadnymi dowodami z wyjatkiem cytowan ze strony, ktorej autorzy popelniaja zasadnicze i podstawowe bledy w tekstach - nie o literowkach pisze oczywiscie.

              Wiekszosc wypowiedzi, to ekologia i pieniadze. Moj sposob pozwoli oszczedzic sporo energii praktycznie nie wchodzac w konflikt z prawem (tylnych pozycji w dzien i tak prawie nie widac). Ale najpierw trzeba zrozumiec to, co napisalem. Wypowiedz o obiedzie za 3 lub 30 zl zdecydowanie nie sklania mnie mysli, ze cokolwiek zrozumiales :-)
              • Gość: kroll Re: No dobra. IP: *.tpnet.pl 14.06.07, 14:45
                Ile ty masz lat? Nie nauczyłeś się jeszcze czytać ze zrozumieniem?
                Argumenty o zmniejszeniu bezpieczeństwa (nie tylko kierowców samochodów) są tu
                akurat najwazniejsze. Ja nie dbam o to, że wydam na rok więcej 200 zł, bo mnie
                stac, ale nie zmienia to faktur, że wku..a mnie, ze jakiś nieuk wybrany przez
                podobnych nieuków jak on, mnie do tego zmusza. I rozumiem ludzi, którzy nie chcą
                tych 200 zł wydawać.
                • emes-nju Re: No dobra. 14.06.07, 15:02
                  Gość portalu: kroll napisał(a):

                  > Ile ty masz lat? Nie nauczyłeś się jeszcze czytać ze zrozumieniem?
                  > Argumenty o zmniejszeniu bezpieczeństwa (nie tylko kierowców samochodów) są
                  > tu akurat najwazniejsze.

                  No i znow nie zrozumiales...

                  WYRAZNIE napisalem, ze argumenty o zmniejszeniu bezpieczenstwa nie sa poparte niczym, z wyjatkiem pseudonaukowych ejakulacji garstki "zapalencow" uzewnetrzniajcych sie na roznych stronach w internecie. Moze nawet maja racje, ale przedstawiaja ja w taki sposob, ze malo kto w nie wierzy.

                  Zapoznaj sie z tym (dzieki zrob_se_dobrze) www.pzm.pl/Bezpieczenstwo_Ruchu_Drogowego/Jazda_na_swiatlach i sprobuj z tym polemizowac. POLEMIZOWAC, a nie obrazac dyskutanta! Postaraj sie zrozumiec chociaz to ostatnie zdanie...

                  PS O tym na co mnie stac, a na co nie dyskutuje co najwyzej w gronie najblizszych.
                  • Gość: kroll Re: No dobra. IP: *.tpnet.pl 14.06.07, 15:19
                    Przecież na tej stronie, do której link podales, jest stek bzdur i manipulacji.
                    Co ciekawe zwolennicy tej glupoty nie umieją wymyslec niczego innego, tylko
                    powtarzaja cały czas te same 'argumenty' i liczby.
                    Dokladnie te same bzdury sa na stronie zenujacej 'kolalicji na rzecz jazdy w
                    dzien na swiatlach'.
                    Mnie najbardziej podoba sie argument, ze najwiecej wypadkow zdarza sie w dzien,
                    dlatego swiatla w dzien musza pomoc.
                    Naprawde musial nad tym myslec jakis cwiercinteligent.
                    Kiedy ma sie niby zdarzac wieksziosc wypadkow? W nocy, kiedy wiekszosc ludzi spi?
                    To jest wlasnie argument na twoim poziomie.

                    A najlepsze jest to:
                    Ze wstępnych badań przeprowadzonych przez ITS wynika, że w Polsce, mimo braku
                    obowiązku, świateł mijania w dzień w okresie od marca do września dla poprawy
                    własnego bezpieczeństwa używa 75% kierowców samochodów osobowych w słoneczny
                    dzień, a w dzień pochmurny ponad 80% kierowców. Niestety w dzień pochmurny
                    świateł używa zaledwie 58% kierowców samochodów ciężarowych. [6] Z badań
                    przeprowadzonych przez Pentor wynika, że 82% kierowców uważa, że pozytywnym
                    efektem jazdy przez całą dobę z włączonymi światłami jest poprawa widoczności
                    samochodu a 27%, że to większe bezpieczeństwo dla prowadzącego. [7]


                    Z tego wynika, ze 48 % jezdzilo na swiatlach i sami nie wiedzieli czemu, czyli
                    sa debilami i powinni miec odebrane prawo jazdy.

                    • emes-nju Re: No dobra. 14.06.07, 15:29
                      Widzisz... ITS zrobil badania, ktorych wynikow raczej nie mozemy podwazyc.

                      Z tych badan wynika, ze (chyba juz to gdzies pisalem...?) 75-80% kierowcow osobowek swieci w dzien (rzeczywiscie bylem nierzetelny i pominalem, bo zapomnialem, kierowcow ciezarowek). Szczerze powiedziawszy motywy ich postepowania dosc malo mnie interesuja. Poza tym, jak zawsze nie zrozumiales - (cytuje) 82% kierowcow uwaza, ze pozytywnym efektem jazdy przez cala dobe z wlaczonymi swiatlami jest poprawa widocznosci samochodu (koniec cytatu). Skad zatem wynik (cytuje) 48 % jezdzilo na swiatlach i sami nie wiedzieli czemu (koniec cytatu). Teksty o kondycji umyslowej tych 48% kierowcow pomine :-P Kultura mi nie pozwala :-)

                      I tak to wlasnie dyskusja z przeciwnikami swiatel wyglada...
                      • Gość: kroll Re: No dobra. IP: *.tpnet.pl 14.06.07, 15:34
                        Widze, że liczyć również nie umiesz.
                        Mała podpowiedz: 27% twierdziło, że to poprawia bezpieczeństwo.

                        A po drugie, dlaczego niby nie wolno mi podważać badań jakiegoś ITS? Co to w
                        ogóle jest? Jakiś autorytet?
                        Kiedys operatorzy komórkowi zlecili badania sondażowe każdy innej instytucji i
                        wszyszło, że każdy z nich wygrał. Ciekawe, co?
                        • emes-nju Re: No dobra. 14.06.07, 15:45
                          Nie ma to jak szybka wymiana ciosow! :-)

                          Napisales (cytuje) 48 % jezdzilo na swiatlach i sami nie wiedzieli czemu
                          (koniec cytatu). A przeciez wiedzieli!!! (Cytuje) 82% kierowcow uwaza, ze pozytywnym efektem jazdy przez cala dobe z wlaczonymi swiatlami jest poprawa widocznosci samochodu (koniec cytatu). Nie trzeba procencikow odejmowac, dodawac czy mnozyc. Wystarczy czytac ze zrozumieniem :-)

                          > A po drugie, dlaczego niby nie wolno mi podważać badań jakiegoś ITS?

                          Wolno ci podwazac. A ze przy okazji mozesz sie narazic na smiesznosc...

                          > Co to w ogóle jest? Jakiś autorytet?

                          Instytut Transportu Samochodowego. W porownaniu z nami raczej jest to autorytet... Dlatego ja nie podwazam wynikow ich badan. Jezeli ktos je w wiarygodny sposob podwazy, to byc moze sie z toba zgodze.

                          > Kiedys operatorzy komórkowi zlecili badania sondażowe każdy innej instytucji
                          > i wszyszło, że każdy z nich wygrał. Ciekawe, co?

                          Jakbys COKOLWIEK wiedzial o metodach badawczych, to wcale by cie to nie dziwilo. Wciaz jednak jest garstka entuzjastycznych przeciwnikow swiecenia kontra instytucja, ktora prowadzila jakiekolwiek badania. Ani ja, ani ty takich badan nie prowadzilismy wiec dosc rozsadne jest uznac, ze oni wiedza lepiej. Nawet nie w kwestii zasadnosci swiecenia (czy to ma sens okaze sie za jakis, dluzszy, czas - porownywanie danych o wypadkach miesiac do miesiaca jest kompletnie bez sensu), tylko w kwestii ilosci swiecacych bez nakazu.
                          • Gość: kroll Re: No dobra. IP: *.tpnet.pl 14.06.07, 15:59
                            Cały czas nie odniosłeś się do tych 27%, którzy uważają że swiecenie w dzien
                            poprawia bezpieczeństwo.
                            Do wypowiedzi na temat ich koronnego argumentu, ze wiekszosc wypadkow zdarza sie
                            w dzien nie bede juz cie zmuszal, bo jak widac to przekracza twoje kompetencje
                            umyslowe.

                            • emes-nju Re: No dobra. 14.06.07, 16:20
                              Gość portalu: kroll napisał(a):

                              > Cały czas nie odniosłeś się do tych 27%, którzy uważają że swiecenie w dzien
                              > poprawia bezpieczeństwo.

                              Bo to NIJAK nie ma sie do tego co napisales o tych 48%! Napisales, ze nie wiedza dlaczego swieca, na co ja napisalem, ze 81% kierowcow wierzy w to, ze dzieki swiatlom sa lepiej widoczni. Czyli nawet przy zalozeniu, ze 100% swieci, nie wiedzialoby dlaczego gora 19%. A ze swiecilo (przed wprowadzeniem obowiazku) mniej niz wierzylo w to, ze samochod oswietlony jest lepiej widoczny, to wynik jest (dla mnie) jednoznaczny - WSZYSCY, ktorzy wtedy swiecili, wiedzieli dlaczego to robia :-)

                              > Do wypowiedzi na temat ich koronnego argumentu, ze wiekszosc wypadkow zdarza
                              > sie w dzien nie bede juz cie zmuszal, bo jak widac to przekracza twoje
                              > kompetencje umyslowe.

                              Wiekszosc wypadkow zdarza sie w dzien, bo wtedy jezdzi najwiecej samochodow. To proste. A skoro samochodow jest duzo, to wcale nie zaszkodzi je oswietlic. Zwroc uwage na to, co napisalem - NIE ZASZKODZI. Nie pisze, ze swiatla sa niezbedne.
                              • Gość: matiz Re: No dobra. IP: *.icm.edu.pl 14.06.07, 17:10
                                A dla mnie rachunek jest prosty:
                                75 procent jeździło na światłach, w tym 27% uważało, że poprawia to bezpieczeństwo.
                                Nieważne, że 81% uważało że poprawia to widoczność, bo ledwie 1/3 uważała, że
                                zwiększa to bezpieczeństwo. Ja np. uważam, że żółte samochody są lepiej
                                widoczne, ale wcale nie uważam, że są bezpieczniejsze. Ale ty i tak nie
                                przyznasz mi racji, bo honor nie pozwala.
                                Zresztą widzę że miałeś na maturze tróję z matematyki, a nieuki rzadko przyznaja
                                się do błędu.
                                Zupełnie jak Roman.
                                • emes-nju Re: No dobra. 14.06.07, 17:42
                                  Nikt byl uprzejmy napisac, ze chodzi o to, ze jest roznica pomiedzy iloscia swiecacych, a iloscia tych, ktorzy uwazaja, ze to poprawia bezpieczenstwo. Ja dosc wyraznie (nie dla wszystkich ja widac) ustosunkowywalem sie do wypowiedzi, ze (cytuje) 48 % jezdzilo na swiatlach i sami nie wiedzieli czemu
                                  (koniec cytatu), w kontekscie tego, ze 81% WIEDZIALO dlaczego swieci - uwazali, ze oswietlone auta sa lepiej widoczne. O bezpieczenstwie mowy nie bylo.

                                  Jak sie czepiac, to z sensem :-P
                                        • edgar22 Re: No dobra. 15.06.07, 13:04
                                          bolo737 napisał:
                                          > merytorycznie z tobą się nie da

                                          Oczywiście, że się da. W odróżnieniu do wielu zabierających głos na tym forum.
                                          • bolo737 zrób se dobrze 15.06.07, 16:25
                                            Mówimy tu o merytorycznych walorach wypowiedzi kol emesa-new. Ja stwierdziłem
                                            że kol. emes-new jest cienki w tym temacie jak d**a węża. Kol. edgar jest
                                            zdania przeciwnego. A ty nagle o jakiejś oderwanej bliższej prawdzie, związanej
                                            ze mną wyskakujesz. Coś jak byś powiedział że w Ameryce Murzynów biją...
                                            Krótko mówiąc: nie ma temat piszesz. I z formułowaniem myśli też cieniutko u
                                            ciebie...
                                            • Gość: zrob_se_dobrze Re: zrób se dobrze IP: *.c29.msk.pl 15.06.07, 16:32
                                              bolo737 napisał:

                                              Ja stwierdziłem
                                              > że kol. emes-new jest cienki w tym temacie jak d**a węża.
                                              > Krótko mówiąc: nie ma temat piszesz

                                              nieprawda ,stwierdziles ze nie da sie z nim merytorycznie rozmawiac
                                              a ja po przeczytaniu waszych wypowiedzi twierdze ze po prostu Ty tego nie
                                              potrafisz - wiec jak najbardziej na temat
                                              • bolo737 Re: zrób se dobrze 16.06.07, 12:58
                                                Gość portalu: zrob_se_dobrze napisał(a):

                                                > bolo737 napisał:
                                                >
                                                > Ja stwierdziłem
                                                > > że kol. emes-new jest cienki w tym temacie jak d**a węża.
                                                > > Krótko mówiąc: nie ma temat piszesz
                                                >
                                                > nieprawda ,stwierdziles ze nie da sie z nim merytorycznie rozmawiac

                                                zapomniałeś dodać w cytacie wyżej jedno małe zdanie. Pełny cytat brzmi: "Mówimy
                                                tu o merytorycznych walorach wypowiedzi kol emesa-new. Ja stwierdziłem że kol.
                                                emes-new jest cienki w tym temacie jak d**a węża." (koniec cytatu).
                                                Powyższe pełne zdanie całkowicie odpowiada semantycznie zdaniu że z emesikiem
                                                merytorycznie rozmawiać się nie da.

                                                > a ja po przeczytaniu waszych wypowiedzi twierdze ze po prostu Ty tego nie
                                                > potrafisz - wiec jak najbardziej na temat
                                                a ja twierdzę że oprócz formułowania myśli również z czytaniem ze zrozumieniem
                                                cieniutko u ciebie.
                                                • Gość: zrob_se_dobrze Re: zrób se dobrze IP: *.c29.msk.pl 16.06.07, 14:22
                                                  bolo737 napisał:

                                                  > zapomniałeś dodać w cytacie wyżej jedno małe zdanie. Pełny cytat brzmi:
                                                  > "Mówimy
                                                  > tu o merytorycznych walorach wypowiedzi kol emesa-new. Ja stwierdziłem że kol.
                                                  > emes-new jest cienki w tym temacie jak d**a węża." (koniec cytatu).

                                                  nie na ten post i nie na ten cytat odpowiadalem
                                                  skoro sie potraciles to Ci przypomne co napisales :

                                                  " merytorycznie z tobą się nie da :-P "
                                                  i nic wiecej w tym poscie nie bylo
                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=64079630&a=64242134

                                                  po co udajesz glupiego , naprawde ....nie musisz
                                                  • bolo737 Re: zrób se dobrze 16.06.07, 15:14
                                                    o ile wiem odpowiedź umieszcza się BEZPOŚREDNIO POD postem na który się
                                                    odpowiada. tym bardziej jeżeli w odpowiedzi jest cytat z postu BEZPOŚREDNIO
                                                    wyżej.

                                                    odpowiadałeś i cytowałeś z postu tego:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=64079630&a=64258851
                                                    a nie jakiegoś innego.
                                                    całkiem się chłopie pogubiłeś. zejdź na ziemię.
                                                  • Gość: zrob_se_dobrze osleples ?????? IP: *.c29.msk.pl 17.06.07, 01:25
                                                    bolo737 napisał:

                                                    > o ile wiem odpowiedź umieszcza się BEZPOŚREDNIO POD postem na który się
                                                    > odpowiada.

                                                    i tak dokladnie jest slepoto
                                                    oprocz tego ze jestes slepy jestes jeszcze upierdliwy ,dlatego masz tu fotke z
                                                    zaznaczonym postem na ktory odpowiadalem i zaznaczony post z moja odpowiedzia

                                                    img256.imageshack.us/img256/5357/cioleklr4.jpg

                                                    > odpowiadałeś i cytowałeś z postu tego:
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=64079630&a=64258851
                                                    > a nie jakiegoś innego.

                                                    faktycznie osleples i macasz po omacku - nie moglem odpowiadac na ten post,bo
                                                    moja odpowiedz jest wlasnie ....bezposrednio powyzej tego postu i na dodatek
                                                    wczesniejsza o 14 min
                                                    mysliesz ze potrafie cofac sie w czasie ? hehehehe
                                                    poza tym nie ma w tym poscie do ktorego dales link tych slow : " merytorycznie z
                                                    tobą się nie da :-P " ktore zacytowalem
                                                  • bolo737 zgłupiałeś ?????? 17.06.07, 08:42
                                                    ale ja nie mówię o moim poscie z 12:28, na który (lekutko niezbornie)
                                                    odpowiedziałeś o 16:11. W tym miejscu mówimy o twojej odpowiedzi z 16:32 na mój
                                                    post z 16:25 - w której wkleiłeś niepełny cytat z 16:25.

                                                    Całkiem się pogubiłeś.
                                            • emes-nju Re: zrób se dobrze 15.06.07, 16:34
                                              bolo737 napisał:

                                              > Mówimy tu o merytorycznych walorach wypowiedzi kol emesa-new. Ja stwierdziłem
                                              > że kol. emes-new jest cienki w tym temacie jak d**a węża.

                                              Tak naprawde, to w tej dyskusji jedyne co wniosles (wedlug ciebie) merytorycznie do tematu zamyka sie w ublizaniu mi, czego przykladem jest to, co zacytowalem.

                                              Ustosunkuj sie do czegos co napisalem, a nie do mojej osoby. I troche grzeczniej. Oczywiscie jezeli potrafisz, prostaku.

                                              PS NJU w moim nicku nie ma nic wspolnego z NEW. Ale absolutnie nie obraza mnie to, ze sie mylisz :-P Wal dalej jezeli ma ci ulzyc.
                                              • bolo737 Re: zrób se dobrze 15.06.07, 16:48
                                                > Ustosunkuj sie do czegos co napisalem, a nie do mojej osoby. I troche
                                                >grzeczniej. Oczywiscie jezeli potrafisz, prostaku.

                                                przypomnę że wycieczki personalne rozpocząłeś (i kontynuujesz) ty kilkanaście
                                                postów wyżej. jak dobrze pamiętasz (cieszę się że pamietasz :-P )
                                                ustosunkowywałem się nie raz - teraz też dajesz dowody że merytoryczna dyskusja
                                                jest z tobą niemozliwa. grzeczniej oczywiście potrafię, ale do łże-bubków
                                                forumowych się mi nie chce. no to nara.
                                                • emes-nju Re: zrób se dobrze 16.06.07, 11:28
                                                  Przejrzalem sobie watek i oprocz inwektyw nie znalazlem nic szczegolnego w wydaniu moich "dyskutantow". Ty tez sie w to wpisujesz. Jezeli nawet (zapewne z najwyzszym trudem) powstrzymasz sie od wyzwisk, to uwazasz, ze twoje argumenty sa nie do zbicia (sa jedynie sluszne - zupelnie jak u naszej kochanej waadzy, ktora wprowadzile taki nielubiany przez ciebie przepis :-P ) i kazda probe dyskusji traktujesz jako zaczyn do wywnetrzania swoich frustracji z wyzywaniem na czele.

                                                  Tak sie nie dyskutuje, (tu wpisz sobie takie wizwiska jekie chcesz - ja mam dosc kultury, zeby sie powtrzymac :-D )! Ty za dyskusje uwazasz wzajemne ciagniecie sobie gumy przez zwolennikow identycznych rozwiazan. Ja, bez wyzwisk i osobistych wycieczek, moge dyskutowac z kazdym. Nawet z takim szczeniakiem (niezaleznie od wieku) jak ty.

                                                  Milego weekendu. Najlepiej za kierownica zepsutego w sprytny, a szczeniacki sposob samochodu. Ty swiecic nie bedziesz, ale inni tak - mam nadzieje, ze jak najwiecej w oczy. Moze cie oswieci :-P
                                                  • bolo737 Re: zrób se dobrze 16.06.07, 11:53
                                                    emes-nju wybełkotał (kpi czy o drogę pyta ?):

                                                    > Tak sie nie dyskutuje, (tu wpisz sobie takie wizwiska jekie chcesz - ja mam
                                                    >dosc kultury, zeby sie powtrzymac :-D )

                                                    taaa - "prostaku", "szczeniaku", "przykład głupoty i arogancji" - oto "kultura"
                                                    w wykonaniu emesika.

                                                    >Ja, bez wyzwisk i osobistych wycieczek, moge dyskutowac z kazdym. Nawet z
                                                    >takim szczeniakiem (niezaleznie od wieku) jak ty.

                                                    buhahaha - patrz wyżej. a umiesz ćwoku przeczytać ze zrozumieniem parę linijek
                                                    postu na który odpowiadasz ?
                                                    Ja z chamami - nawet takimi o wieeelkich aspiracjach i wyobrażeniach (takimi
                                                    jak ty) - mogę wprawdzie dyskutować ale mi się nie chce - co nie znaczy że nie
                                                    należy chamowi powiedzieć kim jest.
                                                    no to nara.
                                                  • emes-nju Re: zrób se dobrze 16.06.07, 12:01
                                                    Bolus. Badz uprzejmy poczytac ten watek w normalnej kolejnosci, a nie "drzewko odwrotnie" :-P :-D

                                                    Moje slowa padaly po, a nie przed wyzwaniem mnie. Nie chce mi sie szukac jak okreslali mnie kulturalni przeciwnicy swiecenia... Co ciekawe wylacznie z przeciwnikami swiatel mam takie "kulturalne dyskusje". Moze przydaloby sie zrobic jakas prace badawcza... Doktorat zrobic... Sposob wyslawiania sie, a akceptacja dla nakazu swiecenia w dzien :-P
                                                  • bolo737 Re: zrób se dobrze 16.06.07, 12:10
                                                    emes-nju wybełkotał:

                                                    > Bolus. Badz uprzejmy poczytac ten watek w normalnej kolejnosci, a
                                                    >nie "drzewko odwrotnie" :-P :-D

                                                    emesik. bądź uprzejmy wykonać to co w topicu. ile razy mam powtarzać że
                                                    dyskusję z tobą uważam za niecelową.