Gość: t
IP: *.chello.pl
18.06.07, 14:04
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4232950.html
Tuż po tragedii podano, że wyprzedzający nieprawidłowo sprawca wypadku uderzył w pojazd skręcający w lewo. Jeśli to prawda (niekoniecznie tak jest), to zastanawiam się, dlaczego ten człowiek został aresztowany. Przecież do wypadku nie doszłoby przede wsztystkim wtedy, gdyby skręcający w lewo nie postanowił wykonać manerwu w momencie, gdy jest wyprzedzany.
Mamy do czynienia z wsią, nie zdziwiłbym się, gdyby manewr został wykonany bez sygnalizacji (bo wszyscy wiedzą, ze tam mieszkam).
Jest to kolejny przypadek/stłuczkę, gdy kierowca powoduje wypadek przez to, że nie patrzy gdzie jedzie (vide - temat o jeździe pod prąd, sprawa z zeszłego roku gdy kierowca cięzarówki przejechał dziecko na skrzyżowaniu z racławicką w warszawie skręcając w prawo; była też sprawa skręcania w prawo i bez patrzenia, czy ktoś nie wyprzedza jadąc pod prąd). Czy nie jest to w pewien sposób pójście przez organy ścigania na łatwiznę? No bo łatwo jest oskarżyć kierowcę wyprzedzającego pojazdu, przecież jechał szybko no i wyprzedzał.
Oczywiście, jest on winny. Wyprzedzał w niedozwolonym miejscu i kropka. Zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniach jest właśnie dlatego, że ktoś może zapragnąć sobie skręcić. Ale czy to uprawnia skręcających do zajeżdzania drogi? To właśnie ta nieświadomość, jazda jak w czołgu bez patrzenia, jest przyczyną wielu wypadków!