Kolejny spór "który przepis jest ważniejszy"

IP: *.chello.pl 18.06.07, 14:04
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4232950.html
Tuż po tragedii podano, że wyprzedzający nieprawidłowo sprawca wypadku uderzył w pojazd skręcający w lewo. Jeśli to prawda (niekoniecznie tak jest), to zastanawiam się, dlaczego ten człowiek został aresztowany. Przecież do wypadku nie doszłoby przede wsztystkim wtedy, gdyby skręcający w lewo nie postanowił wykonać manerwu w momencie, gdy jest wyprzedzany.

Mamy do czynienia z wsią, nie zdziwiłbym się, gdyby manewr został wykonany bez sygnalizacji (bo wszyscy wiedzą, ze tam mieszkam).

Jest to kolejny przypadek/stłuczkę, gdy kierowca powoduje wypadek przez to, że nie patrzy gdzie jedzie (vide - temat o jeździe pod prąd, sprawa z zeszłego roku gdy kierowca cięzarówki przejechał dziecko na skrzyżowaniu z racławicką w warszawie skręcając w prawo; była też sprawa skręcania w prawo i bez patrzenia, czy ktoś nie wyprzedza jadąc pod prąd). Czy nie jest to w pewien sposób pójście przez organy ścigania na łatwiznę? No bo łatwo jest oskarżyć kierowcę wyprzedzającego pojazdu, przecież jechał szybko no i wyprzedzał.

Oczywiście, jest on winny. Wyprzedzał w niedozwolonym miejscu i kropka. Zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniach jest właśnie dlatego, że ktoś może zapragnąć sobie skręcić. Ale czy to uprawnia skręcających do zajeżdzania drogi? To właśnie ta nieświadomość, jazda jak w czołgu bez patrzenia, jest przyczyną wielu wypadków!
    • annb Re: Kolejny spór "który przepis jest ważniejszy" 18.06.07, 14:11
      a dzieci?
      jak juz dzielimy winę to może jeszcze napiszmy ze były winne bo stały na
      przystanku
      a przeciez powinny wiedziec ze przystanek to nie czołg i ich nie uchroni
      jak wszyscy to wszyscy
      • Gość: t Re: Kolejny spór "który przepis jest ważniejszy" IP: *.chello.pl 18.06.07, 14:18
        Nie wiem co mają dzieci do spowodowania wypadku, jeśli próbujesz doprowadzić cokolwiek do absurdu, to pozostaje mi życzyć Tobie spotkania z kierowcą, który nie patrzy gdzie jedzie, i który zepchnie Cię na taki przystanek pełen dzieci, a policja orzeknie twoją winę "nie dostosowała prędkości do panującego ruchu i warunków na drodze".
      • klemens1 Re: Kolejny spór "który przepis jest ważniejszy" 18.06.07, 14:26
        > a dzieci?
        > jak juz dzielimy winę to może jeszcze napiszmy ze były winne bo stały na
        > przystanku

        Nie popisuj się wieśniacką elokwencją. Jak nie masz nic ciekawego do napisania,
        to się nie odzywaj.

        Co do sprawy - powinno być tak, że wina nie zależy od użycia lub nieużycia
        kierunkowskazu. Czyli na skrzyżowaniach nie wolno wyprzedzać i wina jest
        wyprzedzającego nawet gdy skręcający nie sygnalizuje, a poza skrzyżowaniami
        wolno wyprzedzać i wówczas należy ustapić jadącemu pasem na który ma zamiar się
        wjechać.
        W tej sytuacji nie wiadomo jak było.
        • Gość: t Re: Kolejny spór "który przepis jest ważniejszy" IP: *.chello.pl 18.06.07, 14:35
          wydaje sie to być dobrym rozwiązaniem, szczególnie że kierowca może sygnalizować manewr, a z powodu przepalonego bezpiecznika, żarówki, lub też warunków sygnalizacja nie zostanie dostrzeżona. Wyprzedzanie na skrzyżowaniach jest głupotą.

          Jednak martwi mnie to, że na drodze spotyka się coraz więcej kierowców jadących niczym czołgiem, oni na prawdę nie patrzą i nie zwracają uwagi na to, co się dzieje wokół nich.
          • klemens1 Re: Kolejny spór "który przepis jest ważniejszy" 18.06.07, 15:19
            > wydaje sie to być dobrym rozwiązaniem, szczególnie że kierowca może
            > sygnalizować manewr, a z powodu przepalonego bezpiecznika, żarówki, (...)

            Chodzi też o to, żeby nie było dociekań w stylu "a bo ja włączyłem", "tak, ale
            jak już wyprzedzałem i w ostatniej chwili", albo "a wcale że nie bo nie
            widziałem". A tak jest prosta sprawa - wyprzedzał na skrzyżowaniu - wina
            wyprzedzającego. Nie na skrzyżowaniu - wina skręcającego.

            > Jednak martwi mnie to, że na drodze spotyka się coraz więcej kierowców
            > jadących niczym czołgiem, oni na prawdę nie patrzą i nie zwracają uwagi na
            > to, co się dzieje wokół nich.

            Generalnie nie ma z tym problemu, dopóki nie wymuszają pierwszeństwa.
            • Gość: ergie Re: Kolejny spór "który przepis jest ważniejszy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 10:45
              "Generalnie nie ma z tym problemu, dopóki nie wymuszają pierwszeństwa"
              Mnie dosyć często się zdarza spotkanie z takimi czołgistami. Przejechałem
              wczoraj jakieś dwadzieścia parę kilometrów i miałem trzy takie przypadki
              wymuszania po człgowemu pierwszeństwa. Może to nie wynikać z pecha ale z jazdy
              małym samochodem. Jak jeździłem niezbyt ładnie wygladającym polonezem to takie
              przypadki były znacznie rzadsze.
        • maruda.r Re: Kolejny spór "który przepis jest ważniejszy" 18.06.07, 15:39
          klemens1 napisał:

          > > a dzieci?
          > > jak juz dzielimy winę to może jeszcze napiszmy ze były winne bo stały na
          > > przystanku
          >
          > Nie popisuj się wieśniacką elokwencją. Jak nie masz nic ciekawego do napisania,
          >
          > to się nie odzywaj.

          *****************************************

          Wbrew pozorom to jest właśnie najciekawsze. Dzieci na drodze. Problem
          niezrozumiały dla osób, które własnych nie mają. Ileż to razy zostałem zmuszony
          do hamowania na wolnym pasie, bo debil z naprzeciwka, po którego stronie
          znajdowali się piesi na poboczu, za wszelką cenę chciał się zmieścić między
          mnie, a pieszych. Owszem, mogę nie odpuścić, ale dlaczego mają wtedy cierpieć
          zupełnie postronni uczestnicy ruchu?

          W życiu nie zdecydowałbym się na jakikolwiek niebezpieczny manewr, widząc
          dzieci. One po prostu nie przewidują potencjalnych niebezpieczeństw i nie
          potrafią się odpowiednio zachować.


          Co samego wyprzedzania skręcającego w lewo, to nie mamy żadnych pewnych danych,
          jak wcześnie manewr został zasygnalizowany. Pewne jest natomiast, że wiele osób
          zwyczajnie nie potrafi używać kierunkowskazu.

          Z opisu wynika, że gość zaczął wyprzedzać dwa samochody. Jeżeli skręcał
          pierwszy, to dlaczego drugiemu starczyło dowcipu, by się zatrzymać? Jeżeli
          skręcał drugi, to można było przyjąć, że też chciał wyprzedać. I tu dochodzimy
          do wyprzedzania na trzeciego.

          • annb Re: Kolejny spór "który przepis jest ważniejszy" 18.06.07, 18:11
            niektorzy powinni sprawdzic w wikipiedii slowo-ironia
            a co do dzieci
            tutaj byly ofiarami-staly n aprzystanku
            ale widac ktos (t) i inni lubiądzielic winę i szukac bardziej winnego, mniej
            winnego, najmniej winnego i tak dalej
            a rzecz nalezy nazywac po imieniu-kretyn wyprzedzal tam gdzie nie powinien i to
            on skrzywdzil dzieci
            amen
            • emes-nju Re: Kolejny spór "który przepis jest ważniejszy" 18.06.07, 18:44
              annb napisała:

              > a rzecz nalezy nazywac po imieniu-kretyn wyprzedzal tam gdzie nie powinien i
              > to on skrzywdzil dzieci

              Latwosc ferowania wyrokow zawsze mnie przeraza. Nikt na forum nie wie w jakich warunkach odbywalo sie wyprzedzanie. Jezeli na skrzyzowaniu, to kierowca RACZEJ byl winien. Jezeli na wjezdzie na posesje, mam watpliwosci. Nawet jezeli przy tym wjezdzie byla podwojna ciagla, to jadacy z przepisowa 90-tka zauwazy ja jak na nia wjedzie! Jezeli podwojnej ciaglej nie towarzysza odpowiednio wczesnie mieszczone znaki pionowe, to naprawde, nawet najbardziej uwazni kierowcy, co jakis czas znajduja sie, ku swojemu zaskoczeniu, po niewlasciej stronie jezdni. I wtedy wystarczy jeden, ktory postanowi skrecic w lewo nie patrzac w lusterko...

              Nie wiemy jak bylo wiec nie wydawajmy sadow! Nie jestesmy (chyba) ziobrami!

              PS Wielokrotnie pisalem, ze ustawianie przystankow (czy w miescie czy poza nim) przy drogach o wiekszych szybkosciach, to proszenie sie o nieszczescie. Skoro MUSIMY jezdzic po jednojezdniowych drogach bedacych traktami samochodowo-rowerowo-pieszo-furmankowo-ciagnikowo... i nie spelniajacymi jakichkolwiek standartow, to przynajmniej niech przystanki beda zabezpieczone barierami! To naprawde malo kosztuje, a moze uratowac duzo ludzi - ile to jest wypadkow z udzialem oczekujacych na autobus!
            • Gość: t Re: Kolejny spór "który przepis jest ważniejszy" IP: *.chello.pl 18.06.07, 18:47
              Bo to jest forum bezpieczeństwo na drodze. Może warto zanalizować ten wypadek, żeby samemu nie zostać sprawcą takiego wypadku?

              Slepe przestrzeganie przepisów niewiele Ci pomoże, jeśli ktoś zajedzie Ci drogę, np. skręcając w lewo w momencie, gdy ty wyprzedzasz....
              • annb Re: Kolejny spór "który przepis jest ważniejszy" 18.06.07, 20:35
                Gość portalu: t napisał(a):

                > Bo to jest forum bezpieczeństwo na drodze. Może warto zanalizować ten
                wypadek,
                > żeby samemu nie zostać sprawcą takiego wypadku?
                >
                > Slepe przestrzeganie przepisów niewiele Ci pomoże, jeśli ktoś zajedzie Ci
                drogę
                > , np. skręcając w lewo w momencie, gdy ty wyprzedzasz....

                i wlasnie o to chodzi
                czasem jestem zmeczona tym ograniczonym do bólu zaufaniem
                dobra wiem
                trzeba byc czujnym
                ale dlaczego inni potrafią jezdzic jak ludzie a u nas droga to dzungla?
            • klemens1 Re: Kolejny spór "który przepis jest ważniejszy" 19.06.07, 13:57
              > niektorzy powinni sprawdzic w wikipiedii slowo-ironia

              Ironia jest OK, byleby nie była wieśniacka.

              > a rzecz nalezy nazywac po imieniu-kretyn wyprzedzal tam gdzie nie powinien i
              > to on skrzywdzil dzieci
              > amen

              Jesteś jasnowidzem? Skąd wiesz że wyprzedzał tam gdzie nie powinien?
              Jakim prawem oskarżasz kogoś o to że zrobił coś złego, nie wiedząc jak
              wyglądała sytuacja?
        • Gość: redman Klemens, nie szastaj wiesniactwem" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.07, 00:09
          Klemens, nie szastaj wiesniactwem jak nie wiesz co mowisz. bo okazac sie moze
          zes ty wiesniak. Skrecajacy musi sie upewnic , ze jego manewr jest bezpieczny.
          i w takim przypadku wina jest obopolna.
          • klemens1 Re: Klemens, nie szastaj wiesniactwem" 19.06.07, 13:54
            > Klemens, nie szastaj wiesniactwem jak nie wiesz co mowisz. bo okazac sie moze
            > zes ty wiesniak.

            Akurat z tego względu ma to się okazać?
    • Gość: kaqkaba Re: Kolejny spór "który przepis jest ważniejszy" IP: 194.150.166.* 18.06.07, 14:18
      Mnie zastanawia po co sprawca wypadku został tymczasowo aresztowany.

      (a czemu się dziwie-> www.zielona-gora.po.gov.pl/ciekawostki.php?idt=134
    • emes-nju Re: Kolejny spór "który przepis jest ważniejszy" 18.06.07, 15:21
      Ten facet wyprzedzal na skrzyzowaniu czy przy wjezdzie np. na posesje. To bardzo zmienia postac rzeczy.

      Natomiast stosowanie tymczasowego aresztowania w stosunku do kierowcy jest, wedlug mnie, drastycznym naruszeniem swobod obywatelskich w bardzo ziobrowym stylu - niewazne, czy zgodne z przepisami czy nie, wazne, ze medialne :-/
      • mejson.e Może lincz? 18.06.07, 15:45
        emes-nju napisał:

        "Ten facet wyprzedzal na skrzyzowaniu czy przy wjezdzie np. na posesje. To
        bardzo zmienia postac rzeczy."

        Wersji jest tyle, co serwisów :-/
        Tu znalazłem informację o wyprzedzaniu na skrzyżowaniu:
        www.tvn24.pl/0,1510291,wiadomosc.html
        "Prokuratura zarzuciła mu umyślne naruszenie zasad ruchu drogowego - przekroczył
        on dozwoloną prędkość, wyprzedzał na skrzyżowaniu, przed którym na drodze była
        podwójna linia ciągła."

        Jeśli TAK było, to ewidentną winę ponosi wyprzedzający, niezależnie czy
        skręcający na skrzyżowaniu właściwie to sygnalizował (chyba że sygnalizował
        skręt w prawo).
        To, że dzieci szły niewłaściwą strona drogi, to nie ma znaczenia - i tak nie
        zareagowałyby na wyprzedzającego.

        "Natomiast stosowanie tymczasowego aresztowania w stosunku do kierowcy jest,
        wedlug mnie, drastycznym naruszeniem swobod obywatelskich w bardzo ziobrowym
        stylu - niewazne, czy zgodne z przepisami czy nie, wazne, ze medialne :-/"

        Zgadzam się - dlaczego go musieli zamknąć - mataczył, był niebezpieczny dla
        otoczenia?

        Chyba faktycznie to było działanie pod publikę oburzoną tragedią bezbronnych dzieci.
        Dlaczego w takim razie nie lincz?

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • emes-nju Re: Może lincz? 18.06.07, 16:21
          To jak sie zachowuja obecnie nasze "organa" bardzo mi przypomina lincz. Oczywiscie dotyczy to tylko "medialnych" przypadkow, co tylko zwieksza moje obrzydzenie :-/
        • etom Re: Może lincz? 19.06.07, 00:46
          mejson.e napisał:

          > Wersji jest tyle, co serwisów :-/
          > Tu znalazłem informację o wyprzedzaniu na skrzyżowaniu:
          www.tvn24.pl/0,1510291,wiadomosc.html

          Tu ,ze wyprzedzal na trzeciego :
          miasta.gazeta.pl/lublin/1,48724,4234499.html
          " Tadeusz N., 63-letni rencista i mieszkaniec Lublina wyprzedzał "na trzeciego".
          Podczas manewru uderzył w jedno z aut i wypadł na pobocze. Tam potrącił
          rodzeństwo czekające na szkolny autobus."

          a tu ze wyprzedzal dwa auta z ktorych pierwszy skrecil w lewo (ani slowa o
          skrzyzowaniu ) , dzieci szly poboczem a nie staly na przystanku
          www.moto-portal.pl/glowna/Aktualnosci/ZOFIoWKA_WYPADEK_DROGI_DZIECI_LUBELSKIE.html
    • Gość: ignacy czytelna jazda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 16:12
      Wystarczyło aby skręcający zawczasu i wyraźnie pokazał zamiar kierunkowskazem i
      zbliżył się do środka jezdni.
      Drugi widząc to - odsunął się do prawej krawędzi jezdni pokazując sytuację
      następnemu.
      Trzeci widząc pojazd z zamiarem skrętu w lewo zrezygnowałby z zamiaru
      wyprzedzania.

      Mamy bardzo złe przepisy bo pozwalają wyprzedzać hurtowo, bo pozwalają skręcać
      w lewo wszędzie - także w miejscach niewidocznych, także na drogach z
      dopuszczalną prędkością 90 km/h.
      Mamy bardzo złą organizację ruchu bo w dalszym ciągu nie wykonuje się pasów
      trzecich do bezpiecznego wykonywania lewoskrętów, do bezpiecznego wyprzedzania.
      Mamy nadmiernie ryzykujących kierujących.
      pozdr
      • wojtek33 Re: czytelna jazda 18.06.07, 17:31
        Gość portalu: ignacy napisał(a):

        > Wystarczyło aby skręcający zawczasu i wyraźnie pokazał zamiar kierunkowskazem i
        >
        > zbliżył się do środka jezdni.
        > Drugi widząc to - odsunął się do prawej krawędzi jezdni pokazując sytuację
        > następnemu.

        To nawet zapisane jest w PoRD

        > Mamy bardzo złe przepisy bo pozwalają wyprzedzać hurtowo,

        często inaczej się nie da, dla zbyt wielu za trudne jest wyprzedzenie jadącego
        80 tira

        bo pozwalają skręcać
        > w lewo wszędzie - także w miejscach niewidocznych, także na drogach z
        > dopuszczalną prędkością 90 km/h.

        ale zwykle zabraniają w tych miejscach wyprzedzać

        > Mamy bardzo złą organizację ruchu bo w dalszym ciągu nie wykonuje się pasów
        > trzecich do bezpiecznego wykonywania lewoskrętów, do bezpiecznego wyprzedzania.

        nie no, w tym akurat widać spory postęp, szczególnie w lewoskrętach

        > Mamy nadmiernie ryzykujących kierujących.

        Trzeba wprowadzić obowiązkowe badania sprawdzające zdolności psychofizyczne do
        kierowania również samochodami osobowymi i eliminować z ruchu debili.
        Do tego konsekwentniej egzekwować ruch prawostronny i utrzymywanie odpowiednich
        odstępów.
        • emes-nju Re: czytelna jazda 18.06.07, 18:15
          wojtek33 napisał:

          > Gość portalu: ignacy napisał(a):
          >
          > Mamy nadmiernie ryzykujących kierujących.
          >
          > Trzeba wprowadzić obowiązkowe badania sprawdzające zdolności psychofizyczne
          > do kierowania również samochodami osobowymi i eliminować z ruchu debili.

          A takze zaprzestac organizowania ruchu w sposob tak niewygodny i meczacy, ze w co mniej odpornych czy tylko mniej doswiadczonych rosnie sklonnosc do podejmowania zbednego ryzyka na zasadzie "pojade szybciej - szybciej skonczy sie ta meczarnia".
          • tiges_wiz Re: czytelna jazda 18.06.07, 19:42
            troche sie powtarzasz .. nie wszedzie da sie tak zrobic, zeby ruch lokalny
            odseparpwac od miedzywojewodzkiego. Ile razy widzialem, jak fakt zwolnienia
            kolumny w terenie zabudowanym (bo ktos skreca) byl przez jakiego debila z tylu
            brany za zachete do wyprzedzania.
            • emes-nju Re: czytelna jazda 18.06.07, 19:52
              Nie pisze o odizolowywaniu, tylko o orgnizowaniu ruchu tak, zeby bylo jak najwygodniej uzytkownikom. Nie urzednikom...
            • Gość: fiacik Re: czytelna jazda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 20:32
              twoje rozumowanie jest takie " nie pojadę na zielonym bo mój szwagier jeżdzi
              na czerwonym " ci którzy wyprzedzają na liniach ciągłych na skrzyżowaniach i na
              przejściach są dla mnie bandytami
              • szaser Re: czytelna jazda 19.06.07, 10:59
                7. Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po
                jezdni: (…)
                3) na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym
                lub na którym ruch jest kierowany.
                • Gość: simon921 Re: czytelna jazda IP: 195.20.110.* 20.06.07, 11:33
                  jakoś widzę, że takie wypadki niekogo nie uczą - wczoraj miałem identyczną
                  sytuację - zostałem wyprzedzony na skrzyżowaniu (oznaczone znakami i na
                  słupkach i podwójna ciągła na jezdni), ale na szczęście Pan z przodu skręcał w
                  prawo, nie w lewo... acha jeszcze jedno - to był dodatkowo zakręt... i nawet z
                  przciwka nic nie było widać
Pełna wersja