red_blue123
04.07.07, 17:42
Witam:
Doszło do wypadku z mojej winy. I tam naprawde nie wiem do końca co mną
powodowało, że wymusilem pierwszenstwo...
Tak więc
WERSJA PRAWDZIWA
Jechałem , przyhamowałem lekko, jechalem dalej i zaczłaem skrecać. W ogóle
nie patrzyłem na skrzyżowaniu czy cos jedzie z naprzeciwka. Jakos podswiadomie
wydawało mi sie ze mogę jechać, ze to są swiatla bezkolizyjne.Widocznosć
ograniczyły mi samochody skrecajace na skzryzowaniu w ich lewą stronę. POza
tym wyglądałem już wzrokiem gdzie stoi moja dziewczyna (bo czekała na mnie za
skrzyzowaniem) i już tam patzyłem, a nie co sie dzieje.
WERSJA DRUGA:
Jechałem , przyhaowałem, spojrzałem czy coś jedzie,jechao auto ale było
daleko, jechałem dalej, i zasłoniły mi widocznosc samochody ktory staly
naprzeciwko i skrecaly w ich lewo na skrzyzowaniu. To ja pojechałem dalej i tu
nagle jak spod ziemi wyrosło to auto co mnie trzepneło. I zderzenie!
I teraz pytanie:
Wersje drugą na szybko zlożyłem polcijantowi w szpitalu.
Ale ktora wersja mnie "mniej pograży"? Ktora jest korzystniejsza?
(BO pierwsa mimo ze prawdziwa to wydaje mi sie dziwna: nie patrzył w goole co
sie dziej na skrzyowaniu-to takiego trzeba ukarać surowo-slepak etc)
Co Wy na to?