vatseq
08.07.07, 23:36
Właśnie wróciłem z Francji i Niemiec. Jazda głównie po autostradach, ale po
drogach lokalnych (Francja) też. Rzuca się, w porównaniu do Pl kilka spraw,
nad którymi chyba warto się zastanowić:
Autostrady
We Francji autostrady są eksploatowane przez różne firmy (kompanie) oraz
(rzadko) państwo. Wszędzie jednak system oznakowania jest spójny i JEDNAKOWY.
Genialna wręcz czytelność oznakowania, nawet lepsza niż w Niemczech, pozwalają
na poruszanie się bez mapy czy GPS-u.
W Niemczech podobnie - jednolity system oznakowania, ale tu jest jeden
gospodarz autostrad.
W Polsce mam doświadczenia w zasadzie tylko z A4 od granicy do Krakowa (a
raczej G. Śląska, gdzie mieszkam, ale do Kraqa wpadam czasem) i odcinka pod
Łodzią. W oczy rzuca się:
- kretyńskie oznakowanie ZJAZDÓW symbolem SKRZYŻOWANIA autostrad na odcinku
dolnośląskim. Może w planach jest kilkadziesiąt autostrad o przebiegu
południkowym na odcinku od granicy do Opola??
- niejednolitość oznakowań - G. Śląsk, to już oznakowania "Zjazdnr ...", gdzie
numer, to dystans od granicy w km. Kto to znajdzie na mapie (w Niemczech
zjazdy sa numerowane 1 ...n, numery są na mapach). To oznakowanie już zmienia
się po minięciu Gliwic - znów symbol skrzyżowania autostrady + nazwa lokalna,
np. od nazwy ulicy (np. X Francuska w Katowicach - znajdźcie to na mapie!)
- skalndaliczne zachowanie się kierowców i POLICJI w przypadku awarii lub
wypadku na trasie: we Francji 9 km przed, na tablicach świetlnych, była
informacja o "zdarzeniu na drodze, zachowaj ostrożność" Potem się okazało, że
na pasie awaryjnym stoi auto i jest tam już pomoc techniczna, wszystko dobrze
oznakowane. Na odcinku między Kostomłotami i Kątami Wrocławskimi ciężarówka
zgubiła oponę, była straż pożarna i służby, pachołki zamykające pas ruchu:
piętnaście metrów przed i za miejscem. Tylko!! Żadnego trójkąta czy, nie daj
Boże, innej sygnalizacji zatoru, w odległości większej! Wyjeżdża się zza
wzniesienia i można nadziać się na niezły pasztet!!! Brawo NASI!
Jazda na światłach
We Francji i Niemczech mają podobną pogodę i klimat jak my, ale nikomu nie
przyjdzie do głowy kazać jeździć na światłach. I nie zauważyłem, aby żabojady
czy Nimcy nagminnie jeździli na światłach w dzień. Przeciwnie - we
Francjizapalają światła bardzo późno. Szwedzi odcinali się tu, ale pojawienie
się auta na światłach powodowało utrudnienie w ocenie prędkości i odległości
od niego, więc na dwukierunkowej drodze był kłopot z bezpiecznym
wyprzedzaniem. Mówię oczywiście o jeździe w dzień. Statystyki wypadków są
jednak we Francji i Niemczech lepsze niż w Pl.
To tyle na początek, by Was nie zanudzać, może napiszę jeszcze coś w nowym wątku.
vatseq