Piesze swiete krowy

30.07.07, 13:05
Wlasnie wrocilem z kilkusetkilometrowego objazdu Polski. Zeby uniknac TIRow i duzego ruchu wybieralem raczej drogi o trzycyfrowym oznaczeniu (znaczenie mialy tez wzgledy turystyczno-krajoznawcze ;-) - okolice Gor Swietokrzyskich i Jura). Na bardzo wielu odcinkach bylo wasko i nie bylo zadnych poboczy dla pieszych (na szczescie wiekszosc trasy jechalem w dzien). No coz... Jak nie da sie inaczej, to jakos sie trzeba zmiescic :-) Do soboty wydawalo mi sie, ze wymaga to dobrej woli obydwu stron i WSPOLPRACY. Mylilem sie - czasem wymaga to DEMATERIALIZACJI samochodu :-/

Jak to wyglada? Przejechalem ok. 700 km drogami dwu i trzycyfrowymi. 3 (slownie TRZY) razy widzialem pieszych idacych prawidlowo pod prad, ale ten prawdziwie sielski obraz naszych drog troche zepsulo trzech panow. Szli i owszem pod prad, ale obok siebie, zajmujac ok. 2/3 pasa dosc waskiej drogi. Jechalem przepisowe 90 km/h, ale jako, ze bylo to w dzien, na szczescie widzialem ich z daleka. Dlaczego na szczescie? Otoz panowie nie wykazali najmniejszej checi wspolpracy i choc minimum checi przezycia. Odpuscmy sobie przepisy nakazujace im ustapic jadacemu autu (zapewne sa niesluszne, bo jezdnia przeciez sluzy pieszym), ale nie bardzo rozumiem zaniku instynktu samozachowawczego... A jednak. Z przeciwka jechalo sporo aut i nie moglem w bezpiecznej odleglosci panow ominac. Panowie z drogi nie zeszli ani nawet nie probowali zmniejszyc swojej "szerokosci". Zmusili mnie wiec do zatrzymania sie (nie trabilem, nie mrugalem swiatlami - po prostu bez protestu, choc zwazywszy na predkosc, dosc gwaltownie sie zatrzymalem). Moje auto zmusilo ich jednak do przejscia do marszu gesiego, na co zareagowali strojeniem niezadowolonych min, wykonywanie dosc agresywnych gestow 8-/ Gdyby bylo to w nocy, bardzo prawdopodobe, ze zauwazylbym ich w momencie uderzenia i powiekszyl statystyki piratow-zabojcow (byli ubrani na szaro/czarno, a z przeciwka jechalo sporo aut, ktorych swiatla z cala pewnoscia uniemozliwilyby mi zauwazenie tak malo kontrastowych postaci...). BUM!!! Co to bylo...?!

Druga osoba idaca prawidlowo pod prad (w odleglosci ok. metra od krawedzi jezdni) tez nie ustapila mi pierwszenstwa, ale do sytuacji kolizyjnej nie doszlo, bo moglem te pania (w srednim wieku - podobno z wiekiem sie madrzeje...) bezpiecznie ominac.

Tylko raz piesi (dwoch panow) idacy prawidlowa strona jezdni (choc obok siebie) zeszli na moj widok na pobocze i zatrzymali sie. Prawie sie poplakalem z wdziecznosci!

Reszta pieszych szla z pradem (to chyba sugeruje, ze w ogole nie wiedza, ze maja isc pod prad - ida ta strona co samochody, bo wydaje im sie, ze tak jest dobrze) i nie zawracala sobie glowy odwracaniem sie, zeby sprawdzic czy cos nie robi im garazu z d... WSZYSCY, ktorzy szli w wiecej niz jedna osobe, szli obok siebie - raz widzialem rozesmiana i rozbiegana czworeczke nastolatkow. Widzalem tez mamuskie prowadzaca swoj rower i swoja d... po poboczu, a dziecko biegalo ze swoim rowerkiem po pasie ruchu. Ale bezpiecznie, bo obok mamusi...

Na palcach jednej reki moge tez policzyc pieszych korzystajcych z pobocza (wtedy niech sobie nawet ida po zlej stronie jezdni). Na chodnikach nie widzialem tez zbyt wielu. Szli tak, jak im akurat bylo wygodniej - jezeli chodnik zahaczal o ich marszrute, to po chodniku; jezeli nie zahaczal, to po drodze.

Po co to pisze? Ano zachecam obroncow pieszych, jako poszkodowanych, do przejechania sie innymi drogami niz te o duzym natezeniu ruchu, gdzie piesi zwracaja na samochody troche uwagi (nie za duzo, bo przeciez chronia ich przepisy - nakazujace kierowcom wozic noktowizory albo byc wrozkami -, a przede wszytkim sady - rodziny zabitych dostaja odszkodowanie :-P ). Wtedy zobacza jakie to kierowcy stwarzaja szalone zagrozenie dla, chodzacych po jezdni jak po deptaku, pieszych.

Jestem wstrzasniety tym, co piesi robia na drogach! KAZDY z nas, kto zapusci sie na takie drogi w nocy, bez swiadomosci tego, co piesi samobojcy wyczyniaja, ma duze szanse na kolizje z pieszym - na szczescie po zmroku pieszych zdecydowanie ubywa. Jeszcze na lokalnych drogach "bez numeru" nie robi to na mnie wiekszego wrazenia - tu piesi sa faktycznie calkiem u siebie, a ruch kolowy jest znikomy. Ale na drogach gdzie aut jest sporo i jezdza one szybciej...?
    • habudzik Re: Piesze swiete krowy 30.07.07, 13:14
      emes-nju napisał:

      Przejechalem ok. 700 km drogami dwu i trzycyfrowymi. 3 (slownie
      > TRZY) razy widzialem pieszych idacych prawidlowo pod prad, ale ten prawdziwie
      > sielski obraz naszych drog troche zepsulo trzech panow. Szli i owszem pod prad,
      > ale obok siebie, zajmujac ok. 2/3 pasa dosc waskiej drogi.

      Doczytałem tylko do tego miejsca . Wszystko rozumiem poza jednym : dlaczego
      piszesz jakby to była domena naszych dróg i naszych pieszych . Wszędzie tak
      piesi chodzą a nawet z wiekszą werwą tamują ruch tylko że wtedy nikt ich nie
      mija z prędkościa ( nawet dozwoloną ) 90km/h
      • emes-nju Re: Piesze swiete krowy 30.07.07, 13:21
        habudzik napisał:

        > Doczytałem tylko do tego miejsca .

        Nie chcesz - nie czytaj. Nie czytales - nie komentuj.
        • habudzik Re: Piesze swiete krowy 30.07.07, 13:56
          Komentarz dotyczył tego co przeczytałem . Nie czytam całości długich textów bo
          jestem leniwy .
      • Gość: :))) Re: Piesze swiete krowy IP: 82.210.159.* 30.07.07, 17:47
        habudzik napisał:
        Doczytałem tylko do tego miejsca . Wszystko rozumiem poza jednym : dlaczego
        > piszesz jakby to była domena naszych dróg i naszych pieszych . Wszędzie tak
        > piesi chodzą a nawet z wiekszą werwą tamują ruch tylko że wtedy nikt ich nie
        > mija z prędkościa ( nawet dozwoloną ) 90km/h

        Z tekstu absolutnie nie wynika, że takie zachowanie pieszych jest "domeną naszych dróg".
        • Gość: Poll Re: Piesze swiete krowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 17:55
          > Z tekstu absolutnie nie wynika, że takie zachowanie pieszych jest "domeną naszy
          > ch dróg".


          "prawdziwie sielski obraz naszych drog"
          Opis w wątku wydawał mi sie dotyczyć wyłącznie naszych dróg .
    • annb Re: Piesze swiete krowy 30.07.07, 13:20
      emes-nju dziwisz sie jakbys pierwszy raz bocznymi jezdzil
      ja juz sie nauczylam ze
      oni sa u siebie i im wszystko wolno
      tak wiec nie dziwi mnie nic
      nawet rowerzysta jadacy pod prad bo mu tak wygodniej
      nic
      zen
      • emes-nju Re: Piesze swiete krowy 30.07.07, 13:24
        Zwykle jezdze trasami o wiekszym natezeniu ruchu, gdzie piesi maja troche wiecej oleju w glowie. Przejazd drogami bardziej lokalnymi pomarszczyl mi skore na zadku. To wlasnie tam gina piesi! Przeciez ci trzej panowie nie zeszliby mi z drogi nawet w nocy. Nawet gdybym zwolnil do 40 km/h moglbym ich pozabijac! Ludzie potracili instynkt samozachowawczy, czy co?
        • annb Re: Piesze swiete krowy 30.07.07, 13:29
          emes-nju a może go nigdy nie mieli?
          ja sie przestałam dziwic bo robie powiedzmy regularne trasy na krotszych
          odcinkach, ale wsiami z powodu remontu na a4
          no i przestałam sie dziwic
          a jak widze rowerzystke to migacz i objezdzam z duuzym zapasem
          bo dwa razy mi sie zdarzylo ze bez machniecia reka, nic, rowerzystkia (kobiety
          to byly) zmienily trase ruchu abotak i jechaly lewym abotak
          • emes-nju Re: Piesze swiete krowy 30.07.07, 13:56
            annb napisała:

            > emes-nju a może go nigdy nie mieli?

            Mieli.

            Bardzo dawno temu (poczatek lat 70.) zdarzali sie piesi, ktorzy dla zabawy stawali w poprzek drogi, zeby zatrzymac samochody. Oni nie mieli swiadomosci tego, ze auto w miejscu sie nie zatrzyma... Potem sytuacja zaczela sie poprawiac (milicja i szkoly uczyly jak sie po drodze chodzi) az do kompletnego nieporozumienia, jakim bylo to, ze samochod jest panem i wladca szos oraz chodnikow. Od jakiegos czasu wajha politycznej poprawnosci zaczela robic z pieszych poszkodowanych, a z kierowcow krwiozerczych bandytow. Przez jakis czas byla pewna rownowaga - piesi bali sie jeszcze samochodow, a kierowcy zaczeli bac sie pieszych i o pieszych. Teraz boja sie chyba wylacznie kierowcy... (Z wyjatkiem tych, ktorym sie WYDAJE, ze zawsze wszystko widza.) No bo jak wytlumaczyc nieustepowanie SZYBKO jadacemu autu wtedy, kiedy ominiecie jest niemozliwe? Jak wytlumaczyc panie na rowerkach (fakt - kobiety na rowerach jezdza dosc... hm... niefrasobliwie), ktore uzywaja calej szerokosci drogi bez zwracania uwagi na te brzeczace auta? Jak wytlumaczyc wszystkie idiotyczne zachowania pieszych, ktorzy w konfrontacji z rozpedzona (nawet 50 km/h to tez szybko) masa stali nie maja zadnych szans?!
            • annb Re: Piesze swiete krowy 30.07.07, 14:54
              emes-nju wiec tłumacze-oni są U SIEBIE
              a ty jesteś gościem
              specyficznie pojeta własność drogi
              może oni tę drogę w czynie społecznym budowali?
              nie wiem
              przestałam się już dziwić

              • emes-nju Re: Piesze swiete krowy 30.07.07, 14:59
                annb napisała:

                > emes-nju wiec tłumacze-oni są U SIEBIE

                Ja to wiem! Zaluje tylko, ze odpowiednie wladze zamiast im to wybic z glowy robia z kierowcow maniakalnych zabojcow i kultywuja ten absurd. Z roku na rok jest coraz gorzej... Za 10 lat takiej polityki wobec pieszych i kierowcow mozemy spodziewac sie linczow na kierowcach, ktorzy wyjada na droge.
        • Gość: prawdziwy tebe Re: Piesze swiete krowy IP: *.aster.pl 30.07.07, 22:20

          > ci trzej panowie nie zeszliby mi z drogi nawet w nocy.

          skad wiesz?
          • emes-nju Re: Piesze swiete krowy 31.07.07, 10:57
            Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

            > > ci trzej panowie nie zeszliby mi z drogi nawet w nocy.
            >
            > skad wiesz?

            Nie wiem. Ale sadze, ze spora czesc pieszych, z ktorymi sie w nocy stykam nie wchodzi w zbyt bliski ze mna kontakt (nie mowie o kolizji - ominiecie na milimetry tez jest dosc stresujace) wlasnie dlatego, ze zakladam taki scenariusz zdarzen.
    • jureek Re: Piesze swiete krowy 30.07.07, 13:25
      Mógłbyś zacytować przepis nakazujący kierowcom wożenie noktowizorów?
      Jura
      • emes-nju Re: Piesze swiete krowy 30.07.07, 13:43
        Takiego przepisu oczywiscie nie ma. Ale czy to, co napisalem i sadowa praktyka robiaca winnego wylacznie z kierowcow (jakby pieszy sie nie zamaskowal!) do tego nie prowadzi?
        • wolta2 Re: Piesze swiete krowy 30.07.07, 13:54
          Ja zobaczyłam pieszego w ostatniej chwili (nocą), tylko dzięki temu, że miał
          paski odblaskowe na butach.
          • emes-nju Re: Piesze swiete krowy 30.07.07, 13:59
            Sadzac z ilosci zabitych, nie kazdy ma tyle szczescia...
        • jureek Re: Piesze swiete krowy 30.07.07, 18:03
          emes-nju napisał:

          > Takiego przepisu oczywiscie nie ma. Ale czy to, co napisalem i sadowa praktyka
          > robiaca winnego wylacznie z kierowcow (jakby pieszy sie nie zamaskowal!) do teg
          > o nie prowadzi?

          To może jakieś przykłady tej sądowej praktyki. Czy chodzi Ci o przypadek tego,
          który zakrętu nie wyrobił i wylądował na przystanku masakrując czekających na
          autobus? Powinni dać mu przecież szansę i czekać na innym przystanku. Czy może o
          tego pobożnego z Legnickiej we Wrocławiu, co to po przejechaniu pieszych na
          pielgrzymkę się wybrał?
          Jura
          • Gość: ste3fa Re: Piesze swiete krowy IP: *.rad.vectranet.pl 30.07.07, 22:51
            przesadzasz kolego.
            po pierwsze wątek nie dotyczy idiotów, którzy mkną z nadświetlną i/lub po kielichu - a do takich przypadków odnoszą się podane przykłady.
            po drugie zgadzam się z autorem wątku. sama często przemierzam stały ok200km odcinek, krórego tylko niewielki kawałek to krajówka reszta to drogi wojewódzkie i drobniejsze i to co wyczyniają nieraz piesi i rowerzysci powoduje że włosy mi stają dęba. bo jak ja znam trasę na pamięć i wiem mniej więcej gdzie się mogę czego spodziewać i odpowiednio wcześniej ściągam nogę z gazu. ale nie chcę być w skórze kogoś kto jedzie po raz pierwszy. są odcinki, gdzie z zachowaniem wszelkich przepisów ruchu drogowego można potrącić pieszego i wcale nie będzie to wina kierowcy. łażą jak chcą, którędy chcą, wychodzą na jezdnie niespodziewanie, zza krzaków bo kaśka z naprzeciwka zawołała.
            dorzucę jeszcze do kompletu prowadzone całą szerokością jezdni stada krów tak po ok 10 sztuk za nimi gość na rowerku (jeden), za krowami wloką się długie lańcuchy zakończone ostrymi metalowymi "przypinakami" - stały obrazek na mojej drodze do pracy
            • jureek Re: Piesze swiete krowy 31.07.07, 10:22
              Ja nie zaprzecyam temu, ze piesi nieraz zachowuja sie jakby byli pozbawieni
              instynktu samozachowawczego. Ja pytam o te przypadki nagminnego skazywania przez
              sady niewinnych kierowcow.
              Jura
              • emes-nju Re: Piesze swiete krowy 31.07.07, 11:05
                jureek napisał:

                > Ja nie zaprzecyam temu, ze piesi nieraz zachowuja sie jakby byli pozbawieni
                > instynktu samozachowawczego. Ja pytam o te przypadki nagminnego skazywania
                > przez sady niewinnych kierowcow.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=23582061
                Nie odgrzebujmy tego watku, ale zwroc uwage ile czasu (i zapewne za jakie pieniadze!) autorka tego watku borykala sie ze slepa temida. Jakies pol roku temu w Interii czytalem artykul, z ktorego wynika, ze w przypadku kolizji pieszy-samochod sady raptem w ok. 20-25% przypadkow nie orzekaja winy kierujacego. Bo praktyka stosowania (a wlasciewie NADUZYWANIA) prawa w Polsce polega na stalej tezie, ze kierowca ma byc wrozka i "dostosowac". W przytoczonym watku, autorka miala predkosc dostosowac do domniemanego w tym KONKRETNIE miejscu prawdopodobienstwa hipotetycznego pojawienia sie niewidocznego (tak orzekli biegli sadowi!) za to zalanego i spiacego na jezdni pieszego :-P

                A kazdy z nas, raz na jakis czas, musi predkosc dostosowac do domniemanego, hipotetyznego, malo prawdopodobnego pojawienia sie trzezwego jak swinia pieszego, ktory wypada zza krzaka prosto pod nasze kola. Ile razy przed takim kretynem hamowales? Nigdy? Malo jezdzisz!
                • jureek Re: Piesze swiete krowy 31.07.07, 12:49
                  Pamiętam tamten wątek. Nie dowodzi on jednak nagminności takiego postępowania
                  sądów. Jeśli już czegoś dowodzi, to raczej fatalnego ogólnie stanu polskiego
                  sądownictwa. Natomiast procenty, które przytaczasz za interią pokazują, że sądy
                  orzekają jednak winę pieszych, kiedy są oni winni.
                  Jura
                  • emes-nju Re: Piesze swiete krowy 31.07.07, 13:42
                    Wiesz... Nawet mi sie za bardzo odpowiadac nie chce.

                    Ale dobra zalozmy, ze winni sa ZAWSZE kierowcy. Rozumiem wiec, ze kierowcy ZAWSZE potracaja prawidlowo idacych, prawidlowo przechodacych pieszych wylacznie z checi mordu i z gwaltownej potrzeby niszczenia swojego (oraz cudzego) zycia i mienia.

                    Z tego, co piszesz jasno wynika, ze opisane przeze mnie przypadki karykaturalnej glupoty pieszych nijak sie nie maja do wypadkow. Piesi idacy i przechodzacy nieprawidlowo nie gina na drogach oraz nigdy nie powoduja wypadkow i dlatego slusznie praktycznie nigdy nie jest orzekana ich wina :-P

                    Tjaaa... Jasne... Jestes kierowca? To znaczy, ze jestes tez morderca niewinnych dziateczek :-D

                    Przeczytaj sobie to ( miniurl.pl/32822 ), bo tu jest wylozony NORMALNY punkt widzenia. Mi sie juz nie chce.
                    • jureek Re: Piesze swiete krowy 31.07.07, 14:08
                      Ojejku. Postaraj się nie nadużywać kwantyfikatorów ogólnych i łatwiejsza będzie
                      dyskusja. Nigdzie nie pisałem, że ZAWSZE winny jest kierowca, ani że kierowcy
                      ZAWSZE potrącają prawidłowo idących pieszych.
                      Pewnie jest tak, jak oceniają to sądy, czyli, że w 25% winni są piesi. Nie wiem
                      zresztą, czy jest to 20% czy 40%, w każdym bądź razie ani ZAWSZE, ani NIGDY.
                      Swiat nie jest czarno-biały. Jeżdżę sporo po bocznych drogach, sam jestem bowiem
                      wieśniak i owszem, spotykam się z sytuacjami przez Ciebie opisanymi, ale nie
                      upoważnia mnie to wcale do stwierdzenia, że w większości winni są piesi, a
                      orzekana jest wina kierowców.
                      Jura

                      P.S. Dlaczego tekst na interii miałby być jedynym "normalnym" punktem widzenia?
                      Bo odpowiada Twojemu? Dla mnie już dużo bardziej normalny, bez zwalania winy ani
                      na jedną, ani na drugą stronę jest punkt widzenia mesjona.e.
                      • emes-nju Re: Piesze swiete krowy 31.07.07, 15:02
                        jureek napisał:

                        > Pewnie jest tak, jak oceniają to sądy, czyli, że w 25% winni są piesi.

                        A jak sie to ma do tego, co napisalem? Ano ma sie tak, ze nawet jak pieszy zginie na wlasna prosbe (wtargniecie, nocny marsz po po zlej stronie jezdni bez jakiegokolwiek oswietlnia czy odblasku), ZA CZESTO uznawana jest wylaczna wina kierowcy. Bo nie dostosowal predkosci do rzeczy nieprzewidywalnych! A nieprzewidywalne nie jest to, ze pieszy MOZE sie pojawic, tylko to, GDZIE SIE POJAWI! A nie da sie jezdzic tak, zeby ZAWSZE zdolac zahamowac, jakby pieszy glupio sie nie zachowal. NIE DA SIE! Nawet jadac kompletnie bez sensu 20 czy 30 km/h moge kogos zabic... I zostac uznanym winym!!!

                        > P.S. Dlaczego tekst na interii miałby być jedynym "normalnym" punktem
                        > widzenia?

                        Uwzglednia realia. Nikt nie pisze, ze winni sa tylko piesi! Ale nieprawda jest tez to, co lansuje chora polityczna poprawnosc, ze wina jest praktycznie tylko po stronie kierowcow. Noz mi sie w kieszeni otwiera jak czytam, ze kierowca ma byc madrzejszy, lepiej znac przepisy, bo nie uwzglednia to takich "drobiazgow" jak NIEPRZEWIDYWLNOSCI drugiej strony i prawa fizyki. O fizyce dyskutowac nie wypada - kazdy KIEROWCA wie (pieszy nie zawsze...), ze auto w miejscu nie stanie. Natomiast o nieprzewidywalnosci pieszych nikt nie dyskutuje, bo politycznie nie wypada (i nie warto - latwiej karac kierowcow!). I piesi gina, bo NIKT nie ruszy d..., zeby NAUCZYC ich pewnych regul gry!!! Jak rowniez wyegzekwowac przestrzegania przepisow... Lepiej stac w krzakach i lapac na watpliwych ograniczeniach :-/

                        Pliiissss - podaj mi REALNA recepte na zapewnienie pieszym i sobie minimum bezpieczenstwa. Oczywiscie w kontekscie zachowan opisanych w poscie otwierajacym ten watek! Dostosuj swoja recepte do warunkow nocnych, bo w dzien kretynskie zachowania pieszych sa bardziej denerwujace niz bardzo niebezpieczne.
                        • jureek Re: Piesze swiete krowy 31.07.07, 15:56
                          emes-nju napisał:

                          > jureek napisał:
                          >
                          > > Pewnie jest tak, jak oceniają to sądy, czyli, że w 25% winni są piesi.
                          >
                          > A jak sie to ma do tego, co napisalem? Ano ma sie tak, ze nawet jak pieszy zgin
                          > ie na wlasna prosbe (wtargniecie, nocny marsz po po zlej stronie jezdni bez jak
                          > iegokolwiek oswietlnia czy odblasku), ZA CZESTO uznawana jest wylaczna wina kie
                          > rowcy. Bo nie dostosowal predkosci do rzeczy nieprzewidywalnych! A nieprzewidyw
                          > alne nie jest to, ze pieszy MOZE sie pojawic, tylko to, GDZIE SIE POJAWI! A nie
                          > da sie jezdzic tak, zeby ZAWSZE zdolac zahamowac, jakby pieszy glupio sie nie
                          > zachowal. NIE DA SIE! Nawet jadac kompletnie bez sensu 20 czy 30 km/h moge kogo
                          > s zabic... I zostac uznanym winym!!!

                          Jakoś nie wyobrażam sobie, że w większości sytuacji, kiedy kierowca jechał
                          przepisowe 50 kmh, pieszy wbiegł na jezdnię i nie dał kierowcy żadnej szany, za
                          winnego zostaje uznany kierowca. Sądy w Polsce nie są doskonałe, więc może były
                          takie pojedyńcze przypadki, ale nie żeby było tak w większości przypadków.
                          Poproszę o takie wyroki.
                          Jura
                          • emes-nju Re: Piesze swiete krowy 31.07.07, 16:26
                            Nie mam dostepu do wyrokow!

                            Procenty podalem nie za Interia (zawodna pamiec), tylko na podstawie tego, co uslyszalem od agnetki DASa, gdzie ubezpieczylem sie od prawnych skutkow uzytkowania auta. Ona ma do tego dostep, a nie widze powodu, zeby jej nie wierzyc (nie ubezpieczalem sie od skutkow potracenia pieszego, tylko jako ochrona przed nierzetelnymi ubezpieczycielami i warsztatami).

                            > Jakoś nie wyobrażam sobie, że w większości sytuacji, kiedy kierowca jechał
                            > przepisowe 50 kmh, pieszy wbiegł na jezdnię i nie dał kierowcy żadnej szany,
                            > za winnego zostaje uznany kierowca.

                            A dlaczego nie? Przeciez FAKTYCZNIE nie dostosowal predkosci do warunkow! I bron sie przed tym!!!

                            Jezeli nie masz pieniedzy na DOBREGO obronce, w zasadzie nie masz szans. Sadom nie zalezy na ustaleniu sprawcy, tylko na jak najtanszym i jak najszybszym wskazaniu "winnego" (poczytaj sobie watek o potraceniu spiacego pijaka - warto!) - zatrudnianie bieglych i robienie badan jest nieracjonalne, bo kierowca faktycznie nie dostosowal predkosci, skoro do kolizji doszlo. A ze nie jest to wlasciwe podejscie do tematu, tylko stawianie sprawiedliwosci na glowie? Who cares! I w swiat ida "statystuki" wskazujace kierowcow jako winnych. Najczesciej z powodu nadmiernej predkosci, bo nikomu nie przychodzi do glowy (bo nie musi!) wskazanie jednoznacznego zwiazku przyczynowo-skutkowego pomiedzy faktem obecnosci pieszego na jezdni (nie pisze o potraceniach na chodniku, na poboczu czy na przejsciu!), predkoscia auta, a wypadkiem. Po co sie trudzic! Jest kolizja, wiec musi byc NIEDOSTOSOWANIE predkosci, wiec jest winny. Jeszcze raz - obron sie przed tym... Powodzenia...
                            • tiges_wiz Re: Piesze swiete krowy 31.07.07, 17:23
                              ale jednak sad uznal pania za niewinna.
                              wedlug policji:
                              Główne przyczyny wypadków spowodowanych przez pieszych
                              Ogółem 7 119

                              najechanie na pieszego 15 344

                              Wiec wina rozklada sie jednak pol-na-pol
                              • emes-nju Re: Piesze swiete krowy 31.07.07, 18:01
                                tiges_wiz napisał:

                                > ale jednak sad uznal pania za niewinna.

                                Zwrociles uwage kiedy watek zostal zalozony, a kiedy autorka odtanczyla taniec zwyciestwa...? Nie pisala ile ja to kosztowalo finansowo, ale dosc dokladnie mozna bylo odczuc w jaka depresje wpedzilo ja to, co sie stalo. A przeciez nikogo nie zabila. Nawet nie okaleczyla!

                                Odpuscmy sady i ich wyroki. Zastanowmy sie jak jezdzic bez strachu, ze za jakims zakretem zdarzy sie cos, co zmieni nasze zycie w pieklo, a na co nie mamy ZADNEGO wplywu. Ja jestem zdania, ze trzeba zaczac edukowac pieszych i rowerzystow oraz rozpoczac rzetelne egzekwowanie od nich stosowania sie do KD. Kierowcy maja swoje za uszami, ale naprawde nie jest tak, ze zawsze sa winni. Nawet w wypadku przekroczenia predkosci!

                                > wedlug policji:
                                > Główne przyczyny wypadków spowodowanych przez pieszych
                                > Ogółem 7 119
                                >
                                > najechanie na pieszego 15 344
                                >
                                > Wiec wina rozklada sie jednak pol-na-pol

                                Dasz rade rozbic to na drogi miejskie, pozamiejskie i przejscia dla pieszych? Na przejsciach (w miescie i poza) faktycznie w wiekszosci przypadkow wini sa kierowcy. Natomiast na szosach poza terenem zabudowanym, mam POWAZNE watpliwosci czy wine da sie podzielic pol a pol... Zgodnie z KD pieszy ma obowiazek isc pod prad i USTEPOWAC samochodom. Czyli jezeli kolizja nie nastepuje na poboczu (gdzie jest miejsce pieszego w czasie omijania go przez samochod) pierwszym podejrzanym powinien byc pieszy! Dotyczy to glownie nocy kiedy to piesi nie zadaja sobie trudu umozliwienie kierowcom zauwazenia ich. Od tego powinno byc rozpoczynane postepowanie - dokladnie tak samo jak w przypadku wypadku samochodowego spowodowanego nieustapieniem pierwszenstwa (w tym wypadku rzadko brana jest tez pod uwage predkosc jadacego droga z pierwszenstwem!).

                                Wedlug mnie kolizje z pieszymi na trasach pozamiejskich (o tym jest ten watek) w zdecydowanej wiekszosci przypadkow sa przynajmniej sprowokowane przez pieszych. No bo przeciez kieorowcy nie zajmuja sie sciganiem po poboczach prawidlowo idacych! Nie zajmuja sie tez zabijaniem tych, ktorych dostrzegli odpowiednio wczesnie, zeby uniknac kolizji! Wypadki sa wtedy, gdy pieszy nie ustapi (glownie dlatego, ze idzie zla strona drogi i nie widzi zagrozenia!), a kierowca za pozno go zauwazy. W takiej sytuacji zwalanie na kierowce winy zakrawa na kpine! Dokladnie tak samo nalezaloby za kolizje z autem, ktore nie ustapilo pierwszenstwa, obciazac wina jadacego droga glowna - bo nie dostosowal predkosci do warunkow. W tym konkretnie wypadku nie zatrzymal sie, zeby istapic temu, ktory wymusil na nim pierwszenstwo :-P Do tego sie to sprowadza! Pieszy podlega jakims przepisom i absolutnie nie zgadzam sie z tym, ze wina za nieprzestrzeganie przepisow przez pieszego obciazany jest z automatu kierowca!
                            • klemens1 Re: Piesze swiete krowy 02.08.07, 08:22
                              > bo nikomu nie przychodzi do glowy (bo nie musi!) wskazanie jednoznacznego
                              > zwiazku przyczynowo-skutkowego pomiedzy faktem obecnosci pieszego na
                              > jezdni (nie pisze o potraceniach na chodniku, na poboczu czy na
                              > przejsciu!), predkoscia auta, a wypadkiem.

                              Niejaki tiger01 (czy jakoś tak) swego czasu często opisywał śmierć swojej córki
                              i jej kolegi. Szli we mgle po jezdni i zostali potrąceni. Uznana została wina
                              pieszych. Tiger miesiącami - jeżeli nie latami - próbował udowodnić winę
                              kierowcy : a to że wtedy było tam ograniczenie do 40, a to że nie miał okularów
                              a powinien mieć, ale chyba nie udało mu się.
                              Tak więc nie zawsze sądy automatycznie orzekają winę kierowcy. Ale może to
                              tylko odosobniony przypadek.
                              • emes-nju Re: Piesze swiete krowy 02.08.07, 10:53
                                klemens1 napisał:

                                > Niejaki tiger01 (czy jakoś tak) swego czasu często opisywał śmierć swojej
                                > córki i jej kolegi. Szli we mgle po jezdni i zostali potrąceni. Uznana
                                > została wina pieszych. Tiger miesiącami - jeżeli nie latami - próbował
                                > udowodnić winę kierowcy : a to że wtedy było tam ograniczenie do 40, a to że
                                > nie miał okularów a powinien mieć, ale chyba nie udało mu się.
                                > Tak więc nie zawsze sądy automatycznie orzekają winę kierowcy. Ale może to
                                > tylko odosobniony przypadek.

                                Sadzac ze statystyk, odosobniony przypadek.

                                Szkoda mlodych ludzi, ale po jaka cholere szli we mgle po jezdni...? Zapewne jeszcze po nieprawidlowej stronie, bo nie moge uwierzyc w to, ze gdyby widzieli jadacy na nich samochod, nie probowaliby mu zejsc z drogi - swiatla we mgle sa "nieco" lepiej widoczne niz ludzkie postaci.
                          • emes-nju PS 31.07.07, 16:38
                            Czekam na recepte. Jak mam bezpiecznie jezdzic skoro jedna ze stron (i to ta slabsza...) nie stosuje sie do ZADNYCH regul gry?
                            • klemens1 Re: PS 02.08.07, 08:26
                              Jane14 już kiedyś odpowiedział - on zawsze widzi pieszych, nawet w nocy, w
                              deszczu, gdy z naprzeciwka jadą samochody. Wygląda na to że sądy podzielają
                              jego opinię.
                              • emes-nju Re: PS 02.08.07, 10:55
                                No wlasnie...

                                Mondralinscy, wytykajacy kazde potkniecie sa, ale jak prosi sie ich o rade, wychodzac z zalozenia, ze skoro sie mondrzom, to wiedzom, zapada cisza :-/
                            • habudzik Re: PS 02.08.07, 10:58
                              Już Ci pomykam z odpowiedzią : jedź tak jak się jeździ w takiej sytuacji w
                              krajach gdzie wypadków jest kilkakroć mniej .
                              • emes-nju Re: PS 02.08.07, 11:09
                                habudzik napisał:

                                > Już Ci pomykam z odpowiedzią : jedź tak jak się jeździ w takiej sytuacji w
                                > krajach gdzie wypadków jest kilkakroć mniej .

                                Ja chce recepty na POLSKIE drogi, a nie MITYCZNE unijne. Sprawdzonej - to znaczy takiej, ktora zapewni taki poziom bezpieczenstwa, ze awaryjne sytuacje z pieszymi/rowerzystami bede mial raz na kilka lat, a nie raz na kilka tys. km. (dla ulatwienia dodam, ze rocznie przejezdzam ok. 25-30 tys. km). Recepta ZWOLNIJ sie nie sprawdza! Moze dlatego, ze jakos nie potrafie precyzyjnie okreslic gdzie, do jakiej predkosci mam zwolnic, a jazda z predkoscia pieszego jakos mi nie lezy.
    • bamboo Re: Piesze swiete krowy 30.07.07, 21:57
      zawsze lewa strona szosy.
      lewa w butach,
      lewo boso.
      lewo w trampkach i gumowcach,
      zeby widzial nas kierowca.

      ----

      widocznie nie uczono ich w szkole tego wierszyka :)
    • mejson.e Re: Piesze swiete krowy 30.07.07, 22:46
      emes-nju napisał:

      "Wlasnie wrocilem z kilkusetkilometrowego objazdu Polski. Zeby uniknac TIRow i
      duzego ruchu wybieralem raczej drogi o trzycyfrowym oznaczeniu (znaczenie mialy
      tez wzgledy turystyczno-krajoznawcze ;-) - okolice Gor Swietokrzyskich i Jura)."

      Właśnie wróciłem objazdu po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, Krakowie, Kielcach
      i Lubelszczyźnie.
      Częściowo drogami krajowymi, częściowo wojewódzkimi i lokalnymi. ;-)

      Tam, gdzie nie ma poboczy, nie dziwię się, gdy spotkam pieszych czy rowerzystów
      i zupełnie nie dziwię się, którą stroną drogi podążają - po prostu są.

      Na pewno nie przekraczam wtedy dozwolonych prędkości a w weekendowe wieczory nie
      są zaskoczeniem grupy nieprzewidywalnych - wtedy i 50 jest dla mnie zbyt szybko.

      Za to największe zagrożenie robiły samochody, przeważnie na lokalnych tablicach,
      które naciskały mi na bagażnik chcąc zmusić do "normalnej" dla nich prędkości
      przez wieś => 80-100. Może i oni znają teren i wiedzą o czyhających tam
      największych zagrożeniach ale na pewno nie wiedzą o wszystkich.
      A jazda metr za moim zderzakiem nie daje się zlekceważyć, bo wyobraźnia
      podpowiada awaryjne hamowanie przed niesfornym dzieciakiem i wepchnięcie na
      owego dzieciaka przez walący mnie w tył zbyt blisko jadący samochód.

      Wyluzuj emes - drogi trzycyfrowe to nie interstanowe autostrady a sobotnie
      wieczory to nie czas najwyższej jasności umysłu.
      Możemy się z tym zgadzać lub nie, ale musimy to uwzględnić.

      Jesteśmy do dupy jako społeczeństwo i trzeba to zmienić...


      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • Gość: Poll Re: Piesze swiete krowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 23:53
        > Wyluzuj emes - drogi trzycyfrowe to nie interstanowe autostrady a sobotnie
        > wieczory to nie czas najwyższej jasności umysłu.
        > Możemy się z tym zgadzać lub nie, ale musimy to uwzględnić.
        >
        > Jesteśmy do dupy jako społeczeństwo i trzeba to zmienić...

        A najlepiej podpatrując jak to robią ci którym się powiodło .
      • emes-nju Re: Piesze swiete krowy 31.07.07, 11:21
        mejson.e napisał:

        > Wyluzuj emes - drogi trzycyfrowe to nie interstanowe autostrady a sobotnie
        > wieczory to nie czas najwyższej jasności umysłu.

        Jezdzilem w dzien. Tak raczej blizej popoludnia niz wieczoru. Zdaje sobie sprawe, ze te drogi to nie autostrady i dostosowuje swoja predkosc do warunkow (zyje ja i "moi" piesi). Jednak to, co zaobeswowalem podnioslo mi resztki wlosow na glowie. Nie ma predkosci bezpiecznej! Przytoczeni na poczatku tekstu trzej panowie wyraznie szli na konfrontacje - moze w ostatniej chwili, gdyby cos poszlo nie tak, uskoczyliby do rowu (jezeli nie pozaplatywaliby sie w siebie nawzajem!). Nie wiem - zatrzymalem sie i narazilem na ich agresje. Ale co powiedziec o tych wszystkich, ktorzy nawet nie zawracaja sobie d..., ze chodza po jezdni? Mam w glebokim powazaniu czy znaja przepisy. Niech sobie nie znaja! Ale gdzie jest instynkt samozachowawczy?! Sam zauwazyles, ze tubylcy jezdza "nieco" mniej ostroznie od nas... My staramy sie nie powodowac zagrozenia (choc czasem wychodzi na to, ze sam fakt naszego istnienia jest zagrozeniem!), a tubylcy? Wyglada na to, ze jak laza po jezdni tak tez po niej jezdza! Porazil mnie poziom bezmyslnosci i braku elemntarnych instynktow!

        > Możemy się z tym zgadzać lub nie, ale musimy to uwzględnić.

        Uwzgledniam. I pisze o tym, zeby inni tez uwzglednili! Wiekszosc z nas jezdzi raczej po drogach o nieco wiekszym natezeniu ruchu i zupelnie nie zdaje sobie sprawy jak to wyglada na drogach bardziej lokalnych. A wyglada fatalnie i lepiej wiedziec o tym zanim sie podroz rozpocznie. Warto wiedziec, ze wybor trasy tego typu moze z nas zrobic zabojcow. I to niezaleznie od naszych staran - chyba, ze przed kazdym zakretem bedzie sie wysylalo umyslnego, zeby sprawdzil czy ktos akurat za nim nie leje w krzaku stojac na jezdni! Widzialem tez taki obrazek na, na szczescie, lagodnym luku - lala stala na pasie, koles na krawedzi jezdni i lal w krzaki. Oto Polska wlasnie...
    • Gość: eryk tragedia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 22:52
      W razie tragedii zawsze mówi się, że Pieszy został potrącony przez pojazd.
      Nigdy nie słyszałem odwrotnie.
      Zjawisko istnieje przy braku analizy przyczyn, sposobów i metod naprawy.
      Biznesu na tym się nie zrobi więc nie doczeka się prób rozwiązywania.

      Na domiar złego celowo zawęża się jezdnie - skutecznie uniemożliwiając
      bezpieczne ominięcie pieszego, rowerzysty.
      Na domiar złego nie remontuje i nie buduje się poboczy.

      W Unii takie coś nie występuje a u nas widziałem tablice po polsku: uwaga -
      pieszy na jezdni. Kto to zrozumie ???
      pozdr
      • Gość: Poll Re: tragedia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 23:51
        To pokonaj sobie Unie przez Alpy . Tam nie ma poboczy a drogi weższe niż nasze 3
        cyfrowe .
        • emes-nju Re: tragedia 31.07.07, 16:45
          Gość portalu: Poll napisał(a):

          > To pokonaj sobie Unie przez Alpy . Tam nie ma poboczy a drogi weższe niż
          > nasze 3 cyfrowe .

          Bylem i jezdzilem. Wasko... Fakt. A piesi? Jacy piesi?!
          • Gość: Poll Re: tragedia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 11:09
            Droga 202 , 37 kilometrów od Drogi Napoleona , miejscowość Entrevaux bardzo
            malownicza . Autokary z turytami zatrzymują się jakieś 500m od wejścia na
            zameczek i wszyscy maszeruja na piechote zajmując połowe i tak cienkiej drogi
            .Nie ma przejść dla pieszych bo wszyscy w Unii wiedzą że pieszy ma pierwszeństwo
            i może łazić jak mu sie podoba . Takich mieścin w rejonie jest tysiące i w
            każdej jest po co sie zatrzymać wiec turystów zajetych rozmowami jest setki i
            nie zwracaja uwagi na jadące samochody bo wiedzą że są NIETYKALNI nawet na jezdni .
            • Gość: Poll Re: tragedia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 11:11
              I nie powiem , jest to wkur...ce
            • emes-nju Re: tragedia 01.08.07, 11:23
              Gość portalu: Poll napisał(a):

              > Droga 202 , 37 kilometrów od Drogi Napoleona , miejscowość Entrevaux bardzo
              > malownicza . Autokary z turytami zatrzymują się jakieś 500m

              Piszesz mi o 500 m konkretnej drogi w konkretnym miejscu. Mozna to oznakowac i dla nikogo nieustepujaca pierwszenstwa kolumna piesza nie bedzie zaskoczeniem.

              Napisz mi z laski swojej wszechwiedzy o KAZDYM kilometrze drogi w Unii. O kazdym kilometrze, na ktorym NA PEWNO natkniesz sie na nietrzezwego, nieoswietlonego, idacego na konfrontacje piszego. A potem mi napisz o nietykalnosci. Ale tak naprawde, a nie mity. Np. prawde o tym, ze piesi sa w Unii pociagani do odpowiedzialnosci, jezeli swoim zchowaniem przyczynia sie do wypadku! Nietykalnosc, swietne przepisy - jak najbardziej. Ale, w odroznieniu od Pomrocznej, dla wszystkich... Dla pieszych, rowezrzystow i kierowcow. A nie tak jak u nas - swiete krowy bez zadnej odpowiedzialnosci za siebie i innych oraz chlopcy do bicia czyli kierowcy.
              • Gość: Poll Re: tragedia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 11:31
                > Piszesz mi o 500 m konkretnej drogi w konkretnym miejscu. Mozna to oznakowac i
                > dla nikogo nieustepujaca pierwszenstwa kolumna piesza nie bedzie zaskoczeniem.

                Nie ma znaku "nieustepujaca kolumna" a postawienie znaku ograniczenie prędkości
                spowoduje u Ciebie serie pytań : po cholere skoro równa prosta droga ? Tam znaki
                sa niepotrzebne bo pieszy ma pierwszeństwo i bez znaków .

                Np. prawde o tym, ze piesi sa w Unii pociagani do odpowied
                > zialnosci, jezeli swoim zchowaniem przyczynia sie do wypadku!

                Jeśli sa pijani i wejdana jezdnie .
                • emes-nju Re: tragedia 01.08.07, 11:38
                  Gość portalu: Poll napisał(a):

                  > > Np. prawde o tym, ze piesi sa w Unii pociagani do odpowiedzialnosci, jezeli
                  > > swoim zchowaniem przyczynia sie do wypadku!
                  >
                  > Jeśli sa pijani i wejdana jezdnie .

                  No popatrz, popatrz... Zblizamy sie do porozumienia. Przy czym blizsze prawdy jest to, ze nie musza byc pijani jezeli wypadek bedzie spowodowany ich wejsciem na jezenie - jezeli wejda nieprzepisowo i niebezpiecznie (w UE tez sa przepisy odnosnie ruchu pieszych), to beda za to odpowiadac. A w Polsce odpowiada kierowca.
                  • jureek Re: tragedia 01.08.07, 11:49
                    emes-nju napisał:

                    > Gość portalu: Poll napisał(a):
                    >
                    > > > Np. prawde o tym, ze piesi sa w Unii pociagani do odpowiedzialnosci
                    > , jezeli
                    > > > swoim zchowaniem przyczynia sie do wypadku!
                    > >
                    > > Jeśli sa pijani i wejdana jezdnie .
                    >
                    > No popatrz, popatrz... Zblizamy sie do porozumienia. Przy czym blizsze prawdy j
                    > est to, ze nie musza byc pijani jezeli wypadek bedzie spowodowany ich wejsciem
                    > na jezenie - jezeli wejda nieprzepisowo i niebezpiecznie (w UE tez sa przepisy
                    > odnosnie ruchu pieszych), to beda za to odpowiadac. A w Polsce odpowiada kierow
                    > ca.

                    A co z tymi 25% wypadków spowodowanych przez pieszych? Też odpowiadał kierowca?
                    Jura
                    • emes-nju Re: tragedia 01.08.07, 12:12
                      jureek napisał:

                      > A co z tymi 25% wypadków spowodowanych przez pieszych? Też odpowiadał
                      > kierowca?

                      Czy w kontekscie tego, co napisalem na otwarcie watku, ta liczba nie wydaje Ci sie troche nie teges...?

                      W czasie ok. 700 km przejazdu przez Polske powiatowa na palcach jednej reki moglem policzyc idacych prawidlowo (nie wiem czy dlatego, ze wiedzieli jak isc, czy dlatego, ze akurat ta strona drogi bylo im wygodniej). RAZ - JEDEN, jedyny pieszy ustapil mi prawilowo pierwszenstwa (nie wymagam tego, bo nie jestem cham i nic mnie nie kosztuje ominiecie czy nawet zatrzymanie - pod warunkiem, ze pieszy swoim zachowaniem nie uniemozliwi mi zapewnienia MU bezpieczenstwa). Natomiast zachowan jezacych wlosy napotkalem kilka. Kazde z nich, po zaistnieniu dodatkowych, ale nie nierealnych okolicznosci, moglo spowodowac smiertelny wypadek, za ktory bym odpowiadal (bo niedostosowalem predkosci :-P ).

                      Karygodnych zachowan kierowcow tez kilka widzialem, ale zaden z nich nie szedl na konfrontacje i nie wykazywal sklonnosci morderczych (piesi za to maja sklonnosci samobojcze) - jechali za szybko (co samo w sobie nie musi powodowac zagrozenia), omijali pieszych za blisko (czemu czasem trudno sie dziwic jezeli piesi, LAMIAC PRZEPISY, nie wykazuja checi wspolpracy, a alternatywa jest czolowka, odwiedzenie krajobrazu, czy zderzenie z pieszym).

                      Wszyscy mamy za uszami, ale polityczna poprawnosc nakazauje chronic slabszych nawet jezeli sa to PUSTE FRAZESY, bo ci najslabsi robia wszystko, zeby ich ochrona byla skazana na niepowodzenie!
                • otreb Re: tragedia 03.08.07, 14:25
                  > Nie ma znaku "nieustepujaca kolumna" a postawienie znaku ograniczenie prędkości
                  > spowoduje u Ciebie serie pytań : po cholere skoro równa prosta droga ?
                  Można postawić "inne niebezpieczeństwo" (taki znak-wytrych) z tabliczką "piesi
                  na jezdni" ;-)
                  • emes-nju Re: tragedia 03.08.07, 15:02
                    otreb napisał:

                    > Można postawić "inne niebezpieczeństwo" (taki znak-wytrych) z tabliczką
                    > "piesi na jezdni" ;-)

                    I znak ten powinien stac za kazdym przejsciem granicznym w strone Polski i byc powtarzany nie rzadziej niz co 5 km na KAZDEJ drodze, ktora ma oznaczenie numerem...
      • mejson.e Re: tragedia 31.07.07, 08:30
        Gość portalu: eryk napisał(a):

        "Na domiar złego celowo zawęża się jezdnie - skutecznie uniemożliwiając
        bezpieczne ominięcie pieszego, rowerzysty.
        Na domiar złego nie remontuje i nie buduje się poboczy."

        Akurat doświadczenie uczy, że tam gdzie są szerokie pobocza, piesi i rowerzyści
        są bardziej zagrożeni - samochody jeżdżą szybciej, wielu miszczów zakłada, że
        inni kierujący mają obowiązek zjeżdżać na pobocza i umożliwiać im wyprzedzanie
        nawet przed wzniesieniami, zakrętami i skrzyżowaniami. Nie pomagają nawet grube
        ciągłe linie oddzielające pobocze od jezdni.
        Tam gdzie wąsko jest siermiężnie, czasami wku...jąco wolno, ale bezpieczniej.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • Gość: kaqkaba Re: tragedia IP: 194.150.166.* 31.07.07, 09:19
          Bo pobocze powinno być takie jak potrzeba ani szersze ani węższe. Jak jest za
          szerokie to jest traktowane jak dodatkowy pas do jazdy, jak jest za wąskie albo
          go nie ma to piesi maszerują po drogach- no bo gdzie się mają podziać.
        • emes-nju Re: tragedia 31.07.07, 11:41
          mejson.e napisał:

          > Nie pomagają nawet grube ciągłe linie oddzielające pobocze od jezdni.

          Bo i jak maja pomagac...? To nie kraweznik! Nie sa nawet malowane w taki sposob, zeby ich przekroczenie powodowalo jakis dyskomfort u kierowcy - tak jak te linie, ktore maja budzic spiochow na autostradzie.

          W calym cywilizowanym swiecie ruch pieszy separuje sie od kolowego! U nas, w ramach testowania nowych swietnych rozwiazan, miesza sie te dwa rodzaje ruchu. A potem wszyscy sa zdziwieni, ze ludzie gina... Ja to glupawy jestem od dziecka, ale jak pierwszy raz przejechalem sie nowa droga z szerokim poboczem dla ruchu "miekkiego", to od razu wiedzialem, ze beda klopoty. Ale nasi decydenci sa chyba jeszcze glupsi ode mnie...
      • ewosia Re: tragedia 31.07.07, 16:02
        Gość portalu: eryk napisał(a):


        >
        > W Unii takie coś nie występuje a u nas widziałem tablice po polsku: uwaga -
        > pieszy na jezdni. Kto to zrozumie ???
        > pozdr

        Kiedyś Holenderka przyszła mnie zapytać, bo miała napis koło wynajętego domu
        UWAGA PIESI
        I nie widziała tam ani jednego psa i o co chodzi i czy to są takie psy, co mogą
        ją w samochodzie zaatakować.
        • emes-nju Re: tragedia 31.07.07, 16:51
          ewosia napisała:

          > Kiedyś Holenderka przyszła mnie zapytać, bo miała napis koło wynajętego domu
          > UWAGA PIESI

          Jezeli znak taki wystepuje na LOKALNEJ drozynie bez zadnego znaczenia komunikacyjnego z wyjatkiem dojazdu do ilus chalup/domow, nie ma problemu. Ale u nas na KAZDEJ drodze (z autostradami wlacznie - kilka razy widzialem mamuski wypuszczajace dzieci na siusiu/kupka drzwiami od strony pasa ruchu. Teraz sie to poprawia, ale 10 lat temu...) nalezy umiescic taki znak i predkosc w nocy ograniczyc do max. 30 km/h. No i oczywiscie decydujacy sie na nocna jazde powinni miec koniecznie szczoteczke do zebow i zmiane bielizny (na wypadek aresztu), bo potracenie pieszego lub nie, ma zbyt duzo waloru loterii.
      • jureek Re: tragedia 31.07.07, 16:12
        Gość portalu: eryk napisał(a):

        > W razie tragedii zawsze mówi się, że Pieszy został potrącony przez pojazd.
        > Nigdy nie słyszałem odwrotnie.

        A jak chciałbyś? "Pojazd został potrącony przez pieszego"?

        > Na domiar złego celowo zawęża się jezdnie - skutecznie uniemożliwiając
        > bezpieczne ominięcie pieszego, rowerzysty.
        > Na domiar złego nie remontuje i nie buduje się poboczy.

        Ojejku, to te jezdnie teraz takie wąskie robią, że już pojazd i pieszy się nie
        zmieszczą? To ciekawe, jak dwa pojazdy się na tak wąskiej jezdni wymijają.

        > W Unii takie coś nie występuje a u nas widziałem tablice po polsku: uwaga -
        > pieszy na jezdni. Kto to zrozumie ???

        W Unii jest taki znak, jak tutaj:

        www.adac.de/Recht_und_Rat/verkehrsrecht/Verkehrszeichen/Gefahrenzeichen/slideshow02.asp
        pod numerem 133, raczej zrozumiały.
        Jura

        • emes-nju Re: tragedia 31.07.07, 16:53
          jureek napisał:

          > W Unii jest taki znak, jak tutaj:
          >
          > www.adac.de/Recht_und_Rat/verkehrsrecht/Verkehrszeichen/Gefahrenzeichen/slideshow02.asp
          > pod numerem 133, raczej zrozumiały.

          I stawiany jest na KAZDYM kilometrze drogi innej niz autostrada? Bo piesi na zachodzie sa na jezdniach czestsi niz samochody :-P
          • jureek Re: tragedia 01.08.07, 11:37
            emes-nju napisał:

            > jureek napisał:
            >
            > > W Unii jest taki znak, jak tutaj:
            > >
            > > www.adac.de/Recht_und_Rat/verkehrsrecht/Verkehrszeichen/Gefahrenzeichen/s
            > lideshow02.asp
            > > pod numerem 133, raczej zrozumiały.
            >
            > I stawiany jest na KAZDYM kilometrze drogi innej niz autostrada?

            Nie, nie na każdym. Stawiany jest tam, gdzie na jezdni można spodziewać się
            pieszych. Ale niech nikt bajek nie opowiada, że na Zachodzie nie spotkasz
            pieszych na jezdni ani znaków przed taką sytuacją ostrzegających.

            > Bo piesi na za
            > chodzie sa na jezdniach czestsi niz samochody :-P

            A w Polsce są?
            Jura
            • emes-nju Re: tragedia 01.08.07, 11:51
              jureek napisał:

              > emes-nju napisał:

              > > I stawiany jest na KAZDYM kilometrze drogi innej niz autostrada?
              >
              > Nie, nie na każdym. Stawiany jest tam, gdzie na jezdni można spodziewać się
              > pieszych. Ale niech nikt bajek nie opowiada, że na Zachodzie nie spotkasz
              > pieszych na jezdni ani znaków przed taką sytuacją ostrzegających.

              A w Polsce niestosujacych sie do zadnych zasad (nawet tych nazywajacych sie ZDROWY ROZSADEK) pieszych mozna sie spodziewac na kazdym kawalku JEZDNI i nawet nie ma realnej mozliwosci ostrzezenia o tym kierowcow (zakladajac ten watek to wlasnie chcialem czytajacym uswiadomic - dla mnie poziom bezmyslnosci pieszych przy drogach o mniejszym natezeniu ruchu byl calkiem nowym doswiadczeniem).

              Jezeli piesi maja miec prawo do nieprzestrzegania jakichkolwiek zasad (do tego ta dyskusja prowadzi, nie?), to nie ma innego wyjscia jak, dla zapewnienia MINIMUM bezpieczenstwa, ograniczyc predkosc w Polsce do 50 km/h w dzien (przy tej predkosci wyskakujacy zza krzakow pieszy ma szanse przezyc wypadek - dlatego takie ograniczenie obowiazuje w miastach), a w nocy do max. 30 km/h bo oprocz pieszych lazacych jak chca, nalezy spodziewac sie jeszcze spiacych na jezdni pijakow, ktorych nalezy przeciez otoczyc szczegolna opieka :-P

              > > Bo piesi na za chodzie sa na jezdniach czestsi niz samochody :-P
              >
              > A w Polsce są?

              Oczywiscie, ze nie. Probuje tylko zauwazyc subtelna roznice w nasileniu ruchu pieszego na tranzytowkach w Polsce i w cywilizowanych krajach...
              • jureek Re: tragedia 01.08.07, 12:13
                Gdybyś tak nie przesadzał, to możliwa byłaby dyskusja. Robię rocznie około 25
                tys. km po Polsce i jeszcze żaden pieszy nie wyskoczył mi zza krzaka na drogę, a
                Ty piszesz tak, jakby wszędzie za krzakami czaili się jacyś samobójcy. Częściej
                na polskich drogach muszę ostro hamować by uniknąć czołówki z wyprzedzającym niż
                z powodu pieszych na jezdni.
                Jura
                • emes-nju Przesada? 01.08.07, 12:47
                  Byc moze przesadza, ale bez tego nikt nie zwrocilby na to uwagi.

                  Przyznam, ze pisalem jeszcze pod wplywem emocji. Nie chce byc morderca, ale to, co zobaczylem natchnelo mnie mysla, ze ma sposobu na unikniecie zagrozenia. I jeszcze gdyby zagrozenie bylo male, to jakos bym to przelknal. A jest duze. To, co opisalem zdarzylo sie naprawde. W dzien traktowalem to raczej w kategorii dyskomfortu, ale mam wyobraznie i doswiadczenie, ktore podpowiadaja mi, ze sytuacja w nocy zmienia sie wylacznie ilosciowo, a nie jakosciowo (a moze byc nawet gorzej, bo wiecej kolesi jest nieco znieswiezonych). Czyli mam mniej szans na zostanie morderca, ale kazde spotklanie z zamaskowanyn, nie dbajacym o SWOJE bezpieczenstwo pieszym, niesie ze soba zdecydowanie wieksze ryzyko niz w dzien.

                  Nie przeraza Cie to, ze nie ma zadnej realnej szansy na unikniecie wypadku jezeli jeden z uczestnikow ruchu nic sobie z przepisow czy zdrowego rozsadku nie robi? Mnie przeraza. Nie chce byc morderca... Nie przesadzam - popatrz na statystyki wypadkow.
                  • jureek Re: Tak, przesada 01.08.07, 13:36
                    Przesada nawet w doborze słownictwa. Czy wiesz, co oznacza słowo morderca?
                    Jeżeli ktoś nie dał Ci żadnych szans, to na pewno nie jesteś mordercą. W każdej
                    chwili może Ci też z lasu sarna wyskoczyć na drogę i co możesz zrobić w takiej
                    sytuacji? Przecież nie nauczysz zwierząt leśnych przepisów o poruszaniu się na
                    drogach.
                    Oczywiście, że przerażają mnie statystyki wypadków z udziałem pieszych. W
                    przeciwieństwie do Ciebie nie doszukuję się jednak winnych tylko po jednej
                    stronie. Poza tym mam porównanie z krajem, gdzie pieszych ginie zdecydowanie
                    mniej, mimo iż zachowują się nawet bardziej niefrasobliwie i mają więcej praw
                    niż w Polsce. Przeczy to Twojej diagnozie, że tylko większe zdyscyplinowanie
                    pieszych bez zdyscyplinowania kierowców (np. szybkość) może dać wyniki. To nie
                    jest tak, że w Niemczech nie ma pieszych na drogach. Są i nawet zgodnie z
                    przepisami mogą się na nich znajdować, jeśli nie ma chodnika lub twardego
                    pobocza. W terenie zabudowanym wolno im chodzić jak im pasuje, czy lewą czy
                    prawą stroną, tylko poza zabudowanym muszą chodzić lewą stroną i tylko w nocy
                    muszą chodzić pojedynczo. A więc wolno im więcej niż w Polsce, a mimo to
                    wypadków jest dużo mniej. Jak myślisz, dlaczego?
                    Jura
                    • emes-nju Re: Tak, przesada 01.08.07, 14:05
                      jureek napisał:

                      > Przesada nawet w doborze słownictwa. Czy wiesz, co oznacza słowo morderca?
                      > Jeżeli ktoś nie dał Ci żadnych szans, to na pewno nie jesteś mordercą.

                      A potrafisz to wyjasnic mojemu sumieniu...? Moj brat niesmietelnie, ale powaznie (przy ok. 70 km/h), potracil kiedys kompletnie pijanego czlowieka, ktory wyskoczyl mu pod kola w nocy. Jego wina byla ZADNA - do tego stopnia, ze nawet policja nie miala cienia watpliwosci (sprawdzili tylko czy nie pil i go puscili). brat przez kilka lat nie wsiadal za kierownice po zmroku, a z traumy otrzasal sie jeszcze dluzej. I co z tego, ze byl niewinny...? I co z tego, "tylko" potracil...? Kompletnie skasowany samochod oczywiscie jest, w kontekscie zagrozenia zycia PIESZEGO, bez znaczenia.

                      > W każdej chwili może Ci też z lasu sarna wyskoczyć na drogę i co możesz
                      > zrobić w takiej sytuacji?

                      Takie ryzyko jest na akceptowalnym poziomie. Tak samo jak ryzyko kolizji z innym autem.

                      Ale wyobraz sobie, ze nagle czesc kierowcow postanowi wyprobowac uroki ruchu lewostronnego... Jak realnie uniknac wypadku z kims, kto jest stale na drodze obecny, ale nie stosuje sie do zadnych zasad? Tak wlasnie jest z przewazajaca czescia pieszych - sa na drodze i nic sobie z tego nie robia. Az do konca - przewaznie ich...

                      > Oczywiście, że przerażają mnie statystyki wypadków z udziałem pieszych. W
                      > przeciwieństwie do Ciebie nie doszukuję się jednak winnych tylko po jednej
                      > stronie.

                      Ale ja nie doszukuje sie winy po jednej stronie! Kierowcy czesto zachowuja sie karygodnie - tamat jest tak czesto walkowany, ze nie warto zawracac sobie nim glowy, bo to bicie piany. Ale tylko czesc z nich i nie zawsze... Natomiast prawie wszyscy piesi POZA MIASTEM i POZA PRZEJSCIAMI (o tym pisze!) nie zadaja sobie trudu brania pod uwage tego, ze nie sa sami na drodze. O tym za to sie, z politycznej poprawnosci (?), nie mowi i nie pisze! Wiec ja, majac w d... chora polityczna poprawnosc, pisze!

                      > Poza tym mam porównanie z krajem, gdzie pieszych ginie zdecydowanie
                      > mniej, mimo iż zachowują się nawet bardziej niefrasobliwie i mają więcej praw
                      > niż w Polsce. Przeczy to Twojej diagnozie, że tylko większe zdyscyplinowanie
                      > pieszych bez zdyscyplinowania kierowców (np. szybkość) może dać wyniki. To
                      > nie jest tak, że w Niemczech nie ma pieszych na drogach. Są i nawet zgodnie z
                      > przepisami mogą się na nich znajdować, jeśli nie ma chodnika lub twardego
                      > pobocza.

                      Ja wiem, ze sa! I widzialem, ze poruszaja sie po drodze z zachowaniem minimum dyscypliny... I jest ich na jezdniach zdecydowanie mniej. Pomijam juz to, ze jezdnie jednojezdniowe w Polsce i w Niemczech maja troche inne przeznaczenie.

                      > W terenie zabudowanym wolno im chodzić jak im pasuje, czy lewą czy
                      > prawą stroną, tylko poza zabudowanym muszą chodzić lewą stroną i tylko w nocy
                      > muszą chodzić pojedynczo. A więc wolno im więcej niż w Polsce, a mimo to
                      > wypadków jest dużo mniej.

                      Niewiele wiecej tych praw... A czy stosuja sie do tych przepisow? Czy choc wiekszosc z nich sie do nich stosuje...?

                      > Jak myślisz, dlaczego?

                      Odpowiedzi powyzej.
    • iberia.pl o włos od tragedii.... 31.07.07, 17:25
      rece opadaja po strokroc.....dwupasmowka od Dabrowy G przez Sosnowiec zwana
      gierkowka, auchan i przejscie dla pieszych z sygnalizacja swietlna, ktore przez
      tychze jest niejako regulowane, czyli auta maja czerwone tylko wtedy gdy pieszy
      nadusi guzik.Mam zielone od dluzszej chwili ale licze sie z tym, ze trzeba
      bedzie przyhamowac.Ja na lewym pasie, po prawej stronie przy przejsciu para.Co
      robia majac czerwone swiatlo i jadace z lewej auta?Ano uskuteczniaja beztroskie
      wtargniecie....no coz tylko moja intuicja uratowala te 20latke....oboje weszli
      na srodek, po czym chlopak sie wrocil a ona centralnie przebiegla mi przed
      maska.Co prawda pod koniec ich manewru i tak dla smaochodow bylo czerwone, co
      nie zmienia faktu, ze owa...<piiiiip> zmusila mnie do ostrego hamowania i
      zatrzymania sie, dobrze, ze za mna auto jechalo sporo dalej wiec w kufer mi
      nikt nie wjechal.Na moj tekst, czy pani jest daltonistka i czy naiwnie
      wierzy,ze auto zatrzyma sie w miejscu nie uslyszalam przepraszam a tylko moglam
      podziwiac glupkowaty usmieszek...Na drugi raz ofiaro nie bedziesz miala tyle
      szczescia, szkoda tylko, ze jakis inny kierowca byc moze bedzie mial "dzieki"
      tobie zrypana psychike.
    • mejson.e Normalność upragniona 01.08.07, 15:38
      Piesi nieświadomi + kierujący ryzykanci to naprawdę mieszanka wybuchowa.
      I nic dziwnego, że często wybucha.

      Zapominasz emes o jednym - drogi wojewódzkie wielu z nas wybiera właśnie po to,
      by zejść z pola rażenia samochodów poruszających się w potwornych ilościach po
      głównych drogach.
      Wybieramy węższe, bardziej nierówne, gorzej oznakowane głównie z powodu
      mniejszego natężenia ruchu.
      Ruchu innych pojazdów.

      Ale świadomie ładujemy się w większy ruch lokalny - maszyn rolniczych, rowerów i
      pieszych właśnie.
      I to pieszych mniej obeznanych z zagrożeniami ruchu drogowego, z mniejszą
      świadomością, czym grozi obcowanie z szybciej jadącym - bo "tranzytowo", nie
      lokalnie - pojazdem.

      I dopóki nie będzie normalnie - tzn "tranzytowcy" będą korzystać z tranzytowych
      dróg, omijających miejscowości i ich lokalny ruch w bezpiecznej odległości -
      dopóty wjeżdżając na boczne drogi musimy uwzględniać wszystko - pijane
      tyraliery, cichociemnych pieszych i rowerzystów, brak sygnalizacji manewrów,
      zajeżdżanie drogi itp. - bez ciągłego zerkania na zegarek i liczenia średniej
      prędkości.

      Albo grzęźnijmy na "głównych" drogach w ogromnym tłoku, ćwiczmy uniki i refleks.
      A miejscowi kierujący niech tam sobie rozjeżdżają miejscowych pieszych :-/

      Brak normalnych warunków nie jest usprawiedliwieniem dla nieodpowiedzialnego
      postępowania.
      Życie ludzkie jest o wiele więcej warte niż czyjeś pragnienie szybkiego
      dojechania do celu.
      Powiem dosadniej - wszystko inne jest g...no warte.

      Społeczeństwa szybko nie wyedukujesz - nie tylko "wsioków" zachowania na jezdni
      ale i "miastowych" sztuki parkowania pod supermarketem.

      Do normalności trzeba chcieć dążyć i trzeba tam dążyć przez kilka pokoleń.
      Nam tymczasem pokolenie dorosło dopiero jedno...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • emes-nju Re: Normalność upragniona 01.08.07, 15:46
        Mejson, wyjasnij mi tylko jedno - skad u pieszych zanik jakichkolwiek instynktow?

        Czy Tobie wpadloby do glowy isc na konfrontacje z rozpedzonym autem? Czy Tobie wpadloby do glowy isc po jezdni tak, zeby nie wiedziec ewidentnego zagrozenia, jakim sa dla pieszych idacych jezdnia, samochody? Nie! Bo masz instynkt samozachowawczy, ktory nie pozwoli Ci na podejmowanie dzialan niebezpiecznych. A duza czesc pieszych chyba stracila swoj instynkt... Pal diabli przepisy! Ale gdzie instynkt!? Gdzie zwykly strach?!

        Ja tego nie potrafie zrozumiec...
        • iberia.pl Re: Normalność upragniona 01.08.07, 18:20
          emes zgoda, ale wiesz czemu piesi zachowuja sie tak a nie inaczej?BO sa tylko
          pieszymi a nie kierowcami....inaczej na drodze zachowuje sie taki jak my czyli
          2 w 1 :kierowca i pieszy a zupelnie niestety inaczej ten, kto jest tylko
          pieszym :-(.Oczywiscie do tego brak edukacji itd.
          • barone Re: Normalność upragniona 01.08.07, 19:29
            I tu jest problem: edukacja. Powinien być taki przedmiot w szkołach podstawowych
            i gimnazjach, jak "ruch drogowy". Dzieci byłyby uświadamiane od samego początku.

            Dodatkowo obowiązkowe karty rowerowe, motorowerowe (oczywiście jak ktoś chce
            jeździć tymi pojazdami) również po ukończeniu 18. roku życia. Albo podciągnąć
            to pod kategorię prawa jazdy A1.
          • emes-nju Re: Normalność upragniona 02.08.07, 11:04
            iberia.pl napisała:

            > emes zgoda, ale wiesz czemu piesi zachowuja sie tak a nie inaczej?BO sa tylko
            > pieszymi a nie kierowcami....

            Dlatego napisalem "pal diabli przepisy". Niech ich nie znaja, niech sie nie stosuja. Ok. My jestesmy od tego, zeby przewidywac nieprzewidywalne.

            Ale KAZDY pieszy lazacy tak, jak w otwierajacym poscie musial co najmniej raz w zyciu miec "podbramkowa sytuacje" (jak nie on, to krewni, przyjaciele) - np. zostal ominiety w ostatniej chwili przez pedzace auto. I co? I nic... Nadal laza, jak lazili, bo w TV co tydzien sa wstrzasajace opowiesci jak to rozpedzony do niebotycznej predkosci (w toku sledztwa okazuje sie, ze jechal 60 km/h, ale o tym dowiadujemy sie z hafset hawdziesiatej strony podrzednego, lokalnego dziennika) zabil. A jak jeszcza w wypadku braly udzial DZIECI... OLABOGA! Lincz! W wykonaniu sadu, ktory zasadza wine kierowcy niemal z automatu. I piesi czuja sie bezpieczni, bo bronia ich przepisy (to akurat nie do konca prawda) i sady. Zapominaja tylko wziac pod uwage, ze nas bronia stalowe karoserie... Zapominaja tylko wziac pod uwage, ze te karoserie waza na tyle duzo, zeby uniemozliwic natychmiastowy manewr...

            Tu nie ma miejsca na zwykly STRACH! Ja na przyklad, zanim zaczalem byc kierowca, balem sie samochodow. I nadal sie boje. I ja zyje... A DZIECI, ktore sie nie baly (bo nikt ich tego nie nauczyl!!!) niekoniedcznie :-/
        • mejson.e Instynkt samozachowawczy 02.08.07, 13:39
          emes-nju napisał:

          "Mejson, wyjasnij mi tylko jedno - skad u pieszych zanik jakichkolwiek instynktow?

          Czy Tobie wpadloby do glowy isc na konfrontacje z rozpedzonym autem? Czy Tobie
          wpadloby do glowy isc po jezdni tak, zeby nie wiedziec ewidentnego zagrozenia,
          jakim sa dla pieszych idacych jezdnia, samochody? Nie! Bo masz instynkt
          samozachowawczy, ktory nie pozwoli Ci na podejmowanie dzialan niebezpiecznych. A
          duza czesc pieszych chyba stracila swoj instynkt... Pal diabli przepisy! Ale
          gdzie instynkt!? Gdzie zwykly strach?!

          Ja tego nie potrafie zrozumiec..."

          A widziałeś ostrzeżenia o szkodliwości palenia na paczkach papierosów?
          Ostatnio coraz większe i dosadniejsze. Już nie "Minister zdrowia ostrzega ble
          ble ble..." tylko po prostu "PALENIE ZABIJA!"
          Osób poinformowanych doskonale o szkodliwości palenia jest na pewno dużo więcej
          niż wyedukowanych drogowo pieszych i rowerzystów.
          A mimo to jaki procent populacji pali? Prawie połowa.
          I to nie tylko niedouczonych "wsioków" ale rozsądnych i wykształconych - w tym
          dziennikarzy, artystów a nawet lekarzy.
          A Ty dziwisz się brakiem instynktu samozachowawczego u roztargnionych albo
          pijanych pieszych czy rowerzystów?
          Pieszy nie analizuje przepisów, tylko robi swoje, a że jest przy okazji
          wnerwiony na coraz większy ruch drogowy rozjeżdżający mu okolicę, to nietrudno o
          zachowania oporne, złośliwe nie tylko nieuważne.

          Siedzę od kilku dni na wsi - po remoncie drogi krajowej przebiegającej 50 m. od
          okien, nawierzchnia zrobiła się gładsza, prędkości nawet nie za bardzo wzrosły,
          ale natężenie ruchu jest nie do wytrzymania.
          Wszystkie okna od ulicy muszą być zamknięte, bo nie słyszy się radia, nie mówiąc
          o spokojnym śnie, a mimo równej nawierzchni co jakiś czas drżą szyby w komodach.

          O wiele spokojniej miałem w moim pięćdziesięciotysięcznym podwarszawskim mieście
          - tam wrócę po ciszę...

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • emes-nju Re: Instynkt samozachowawczy 02.08.07, 14:03
            mejson.e napisał:

            > A widziałeś ostrzeżenia o szkodliwości palenia na paczkach papierosów?

            Cos w tym jest... Zbyt czesto powtarzany bodziec przestaje dzialac, a mieszkancy wsi chodza po jezdniach troche jak zolnierz smiga pomiedzy kulami...

            Tylko, ze palenie to moda i nalog, zolnierz musi. A pieszy musi ryzykowac zyciem...? Widac musi. Szkoda, ze kazdy z nas ma dzieki temu szanse na zabicie czlowieka :-/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja