Dodaj do ulubionych

znaki, ktore prowadza do wypadkow

26.06.03, 10:53
proponuje zamiast dyskusji na temat slusznosci tego czy innego znaku lub
przepisu wskazanie miejsc, w ktorych znak lub przepis doporowadzil do
katasrtofy drogowej
np. cos w rodzaju:
ograniczenie szybkosci do 70 kmh na zakrecie -
lub
ograniczenie szybkosci do 40 kmh przy robotach drogowych (jedziemy w
niedziele)
lub
ograniczenie szybkosci do 30 kmh na osiedlach

lub
zakaz wyprzedzania - znak lub linia ciagla

itd.

udowodnijcie, ze ustawinie takiego znaku bylo tak idiotyczne ze powoduje
wypadki
Obserwuj wątek
      • gucio60 Re: drogi klemesie 26.06.03, 13:38
        a jakie znaki nie sa ignorowane ?

        czy uwazasz, ze ten co stawial znak chcial nam poprostu zrobic na zlosc ?
        dam ci przyklad:
        1) znak ze spadajacymi kamieniami ostrzegajacy, ze moze sie oderwac skalka,
        zbocze zabespieczone siatka a wiec teoretycznie nic nie powinno sie stac, po
        jasna cholere ten znak ?
        2) znak ograniczenia predkosci do 30 kmh na osiedlu, jedziesz w nocy wszyscy
        spia czy nie nalezaloby go zmieniac na dzienny i nocny, czy to nie idiotyczny
        znak ?
        3) absolutny zakaz wyprzedzania linia ciagla, jedziesz w nocy, samochod przed
        toba a z przeciwka pusciutko, czy to nie idiotyczna linia ?
        4) zblizasz sie do zakretu w prawo, ograniczenie szybkosci do 70 kmh i ciagla
        linia, tylko ty i kilka samochodow przed toba, wyglada na to, ze z przeciwka
        nic nie jedzie, wyprzedzasz, czy to nie glupie ograniczenie ?
        5) czerwone swiatla, ruch maly albo prawie zaden, po co czekac czy to nie
        glupie ograniczenie wolnosci ?
        mozna tak dalej
        prawie kazdy zakret mozna wziasc szybciej niz wynika to ze znaku, prawie na
        kazdej nawierzchni mozna jechac szybciej niz wynika to z ograniczenia ale co
        by sie dzialo, gdyby faktycznie mozna bylo bespiecznie pokanac zakret z
        maksymalna szybkoscia np. 90 kmh a ignoranci a tych jest 99,99% jechali 120 ?
        bylyby same trupy w promieniu zakretu, czy nie podniosl by sie rwetes, ze co
        za drogowka jak mozna doposcic do takiego skandalu i tak ustawiac szybkosc w
        tak niebespiecznym miejscu, to wola o pomste do niebios, kryminalisci, ukarac
        winnych itd.itc
        dokladnie taka sama jest odpowiedz na wszystkie "idiotyczne znaki"






        • Gość: Jorn Re: drogi klemesie IP: 217.11.141.* 26.06.03, 14:38
          "prawie kazdy zakret mozna wziasc szybciej niz wynika to ze znaku, prawie na
          kazdej nawierzchni mozna jechac szybciej niz wynika to z ograniczenia
          ale co
          by sie dzialo, gdyby faktycznie mozna bylo bespiecznie pokanac zakret
          z
          maksymalna szybkoscia np. 90 kmh a ignoranci a tych jest 99,99%
          jechali 120 ?
          bylyby same trupy w promieniu zakretu, czy nie podniosl by sie rwetes,
          ze co
          za drogowka jak mozna doposcic do takiego skandalu i tak ustawiac
          szybkosc w
          tak niebespiecznym miejscu, to wola o pomste do niebios, kryminalisci,
          ukarac
          winnych itd.itc
          dokladnie taka sama jest odpowiedz na wszystkie "idiotyczne znaki""

          No nie do końca, w zasadzie masz rację, ale są kraje, gdzie ograniczenia
          prędkości mają zwykle więcej sensu niż u nas. Jeździełem dość dużo po Francji i
          nie przypominam sobie np. ograniczenia do 30km/h w miejscu, gdzie spokojnie
          możnaby jechać 60. Jak pojechałem tam pierwszy raz w pewnym momencie napotkałem
          ograniczenie do 40 i znak ostrzegający o zakrętach; pomny doświadczeń z Polski
          pomyślałem, że nic się nie stanie, jak pojadę 60 i miałem olbrzymie kłopoty z
          utrzymaniem się na drodze. Inny przykład: na obszarze zabudowanym Francuzi mają
          standardowe ograniczenie do 50, ale w 99% przypadków na wylotach i wjazdach do
          miast i miasteczek stoi znak z liczbą 70, żeby właśnie ludzi nie wkurzać i nie
          deprecjonować wartości tych ograniczeń.

          • wamal Re: drogi klemesie 26.06.03, 14:50
            Trasa Toruń-Piła. Jeździłem w serwisie wyjazdowym, więc zawsze miałem za mało
            czasu. Oczywiście w kilku miejscach trafiłem też na ograniczenie do 40. Na
            szczęście (ponieważ wtedy nie znałem jeszcze trasy) w dwóch z nich zastosowałem
            się do znaku. Inaczej pisałbym te słowa z zaświatów...
        • Gość: misiu Re: drogi klemesie IP: *.chello.pl 26.06.03, 20:13
          gucio60 napisał:

          > co
          > by sie dzialo, gdyby faktycznie mozna bylo bespiecznie pokanac zakret z
          > maksymalna szybkoscia np. 90 kmh a ignoranci a tych jest 99,99% jechali 120 ?

          Mamy rozumieć, że skromnie zaliczasz się do pozostałych 0,01%? Mam zgoła
          odwrotne podejrzenia.

        • tygrys01 Re: drogi klemesie 27.06.03, 11:36
          gucio60 napisał:

          > a jakie znaki nie sa ignorowane ?
          > 2) znak ograniczenia predkosci do 30 kmh na osiedlu, jedziesz w nocy wszyscy
          > spia czy nie nalezaloby go zmieniac na dzienny i nocny, czy to nie idiotyczny
          > znak ?
          ======================
          Jeden taki co tak "rozumował" jak ty 29.10.2001 o godz 18:00 (formalnie wg
          kodeksu pora nocna) w Nowej Hucie na drodze osiedlowej Nadbrzezie o
          dopuszczalnej prędkości 40 km/h zabił moja 24 letnią corkę i 18 letniego
          chłopca tylko dlatego, że wydawałoi mu się że może jechać ponad 70 km/h bo
          ruch na tej drodze jest minimalny (kilka- kilkanaście pojazdów na godzinę).
          Może Twoje "rozumowanie inaczej" jest idiotyczne a nie tych ktorzy analizowali
          ustawienie znakow ograniczenia prędkości ? Moja ś.p. córka w takich przypadkach
          mawiała - nie bądź mądrzejszy od telewizora.
        • klemens1 Re: drogi klemesie 27.06.03, 14:45
          > czy uwazasz, ze ten co stawial znak chcial nam poprostu zrobic na zlosc ?

          Znaki są maksymalnie asekuracyjne (np można jechać spokojnie 100, jest 80) po
          czym na wszelki wypadek odejmuje się jeszcze 10-20 km/h, żeby w razie wypadku
          zarządca drogi był kryty że uczynił wszystko co w jego mocy żeby było
          bezpiecznie. Efektem takich działań jest olewanie ograniczeń przez kierowców.


          > 1) znak ze spadajacymi kamieniami ostrzegajacy, ze moze sie oderwac skalka,
          > zbocze zabespieczone siatka a wiec teoretycznie nic nie powinno sie stac, po
          > jasna cholere ten znak ?

          Nie takie znaki mam na myśli, podobnie jak znak oznaczający że w pobliżu jest
          hotel, podczas gdy jednocześnie obok są reklamy tego hotelu. Tego typu znaki
          nie przeszkadzają i trudno w związku z ich obecnością otrzymać mandat.

          > 2) znak ograniczenia predkosci do 30 kmh na osiedlu, jedziesz w nocy wszyscy
          > spia czy nie nalezaloby go zmieniac na dzienny i nocny, czy to nie idiotyczny
          > znak ?

          Jeżeli samochód nie ma wzmocnionego pierdzenia to chyba bez różnicy?

          > 3) absolutny zakaz wyprzedzania linia ciagla, jedziesz w nocy, samochod przed
          > toba a z przeciwka pusciutko, czy to nie idiotyczna linia ?

          Masz rację, idiotyczna.

          > 4) zblizasz sie do zakretu w prawo, ograniczenie szybkosci do 70 kmh i ciagla
          > linia, tylko ty i kilka samochodow przed toba, wyglada na to, ze z przeciwka
          > nic nie jedzie, wyprzedzasz, czy to nie glupie ograniczenie ?

          Ograniczenie głupie, linia mądra.

          > 5) czerwone swiatla, ruch maly albo prawie zaden, po co czekac czy to nie
          > glupie ograniczenie wolnosci?

          Dlatego można spotkać w niektórych miejscach (o charakterystyce którą opisałeś)
          światła reagujące na nacisk powierzchni jezdni - kogoś wcześniej widocznie już
          to martwiło i stwierdził że jest to głupie ograniczenie wolności.

          > ale co
          > by sie dzialo, gdyby faktycznie mozna bylo bespiecznie pokanac zakret z
          > maksymalna szybkoscia np. 90 kmh a ignoranci a tych jest 99,99% jechali 120 ?

          Gdyby znaki odpowiadały rzeczywistości, to nie byłoby ignorantów, a jeżeli by
          byli to jedynie niedobitki.

          > dokladnie taka sama jest odpowiedz na wszystkie "idiotyczne znaki"

          Przeczytaj jeszcze odpowiedź Arklina - znaki nie są idiotyczne pod warunkiem
          (koniecznym, ale nie wystarczającym) że mówimy o innym kraju innym niż Polska.
          • tygrys01 Re: drogi klemesie 27.06.03, 23:27
            klemens1 napisał:

            > > czy uwazasz, ze ten co stawial znak chcial nam poprostu zrobic na zlosc ?
            >
            >
            > Znaki są maksymalnie asekuracyjne (np można jechać spokojnie 100, jest 80) po
            > czym na wszelki wypadek odejmuje się jeszcze 10-20 km/h, żeby w razie wypadku
            > zarządca drogi był kryty że uczynił wszystko co w jego mocy żeby było
            > bezpiecznie. Efektem takich działań jest olewanie ograniczeń przez kierowców.
            >
            =================
            To co piszesz jest poprostu żenujące. Nie staraj się być mądrzejszy od ludzi
            którzy ukończyli odpowiednie kierunko0we studia z tego zakresu, storzyli w
            zespolowej pracy metody do określenia podstawowych parametreow drogi i ulicy
            tak w zakresie widoczności, drogi hamowania, przyczepności do jezdni,
            bezpiecznej predkości, dozwolonej predkosci, infrastruktury, etc. Jest kilka
            podstawowych normatywów prawnych, dotyczących budowy drogi, parametrów
            reflektorów samochodowych, wymagań technicznych dot. pojazdów, tam te
            określenia łacznie z uzasadnieniem ,można przeczytać i czegoś się dowiedzieć.
            Forum nie jest miejscem na szczegółowy wyklad. Tytaj tylko Ci wyjaśnie, ze
            prędkość dozwolona określona przepisami jest o 10 km/h mniejsza niż predkośc
            bezpieczna wynikająca z parametrów technicznych drogi. I przy przekroczeniu
            predkości ponad dozwoloną do 10 km/h kierowca może w swietle
            odpowiedzialności karnej współprzyczynić się do spowodowania wypadku a przy
            przekroczeniu dozwolonej predkościk o ponad 10 km/h kierowca w pełni
            odpowiada za spowodowanie wypadku. I ta tolerancja w swietle polskich
            przepisow zawsze jest 10 km/h i nigdy ani więcej ani mniej.
            Przepisy o których wspomniałem obejmujką łacznie kilkaset stron i są zbyt
            obszerne aby je tutaj omawiać.
            • klemens1 Re: drogi klemesie 28.06.03, 10:54
              > To co piszesz jest poprostu żenujące.

              Zgadzam się - to bardzo żenujące jeżeli na dwupasmówce (prosta droga, dookoła
              las, brak przejść dla pieszych) jest oraniczenie do 60 km/h. Droga ma dobrą
              nawierzchnię, ale ponieważ nie skończyłem kierunkowych studiów z tego zakresu,
              więc pewnie coś przeoczyłem. Ciekawe co, jeżeli po kilkuset metrach (droga ta
              sama) ograniczenia już nie ma.

              > Nie staraj się być mądrzejszy od ludzi
              > którzy ukończyli odpowiednie kierunko0we studia z tego zakresu, storzyli w
              > zespolowej pracy metody do określenia podstawowych parametreow drogi i ulicy
              > tak w zakresie widoczności, drogi hamowania, przyczepności do jezdni,
              > bezpiecznej predkości, dozwolonej predkosci, infrastruktury, etc.

              Myślę że ludzie ci dobrze się znają na swojej pracy i należy cenić ich zdanie
              pod warunkiem że rozmawia się z nimi prywatnie. Mam silne wrażenie że od
              prędkości bezpiecznej odejmują więcej niż 10 km/h - tak "na wszelki wypadek",
              co nie wynika z ich wiedzy merytorycznej, lecz z poprawności politycznej wg
              założenia, że im bardziej rygorystyczne ograniczenie prędkości tym bezpieczniej.
              Wg mnie działa tu ten sam mechanizm co z podatkami - wyższe podatki nie
              oznaczają większych wpływów do budżetu.
              Co powiesz nt. infrastruktury Trasy Siekierkowskiej gdzie jest ograniczenie do
              70 km/h? Po dużo bardziej niebezpiecznej drodze Piaseczno-Góra Kalwaria jest
              90. No ale nie jestem fachowcem ...

              Jak masz ochotę, poczytaj moją debatę z HIPem w wątku o lewym pasie - tam chyba
              wszystko zostało powiedziane.
      • Gość: arklin Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.kolobrzeg.com.pl 26.06.03, 15:07
        Od kilku dni wracając z pracy do domu, napotykam na ograniczenie do 60 i
        ostrzeżenie o robotach drogowych. Problem w tym, że nie widuję żadnego
        robotnika, owszem jakiś czas temu pojawił się wykop przy drodze, ale czy
        istnienie wykopu usprawiedliwia takie oznakowanie. Dlaczego policja nie weźmie
        się za kretynów, którzy nie sprzątają po sobie znaków? Myslę, że Panowie
        policjanci chetniej by się ustawili z suszarką by łapać jeleni tylko, że w tym
        miejscu za bardzo nie ma gdzie się ustawić. Jak w takim kraju mozna mieć
        poszanowanie do przepisów?
        Pozdrófka
    • Gość: misiu Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.chello.pl 26.06.03, 20:09
      gucio60 napisał:

      > proponuje zamiast dyskusji na temat slusznosci tego czy innego znaku lub
      > przepisu wskazanie miejsc, w ktorych znak lub przepis doporowadzil do
      > katasrtofy drogowej
      > np. cos w rodzaju:
      > ograniczenie szybkosci do 70 kmh na zakrecie -
      > lub
      > ograniczenie szybkosci do 40 kmh przy robotach drogowych (jedziemy w
      > niedziele)
      > lub
      > ograniczenie szybkosci do 30 kmh na osiedlach
      >
      > lub
      > zakaz wyprzedzania - znak lub linia ciagla
      >
      > itd.
      >
      > udowodnijcie, ze ustawinie takiego znaku bylo tak idiotyczne ze powoduje
      > wypadki

      Szereg bezsensownych znaków ograniczenia prędkości, stawianych na rozmaitych
      drogach "na wszelki wypadek", lub pozostawianych przez długie miesiące po
      zakończeniu remontu, czy modernizacji drogi powoduje:
      1. Zmęczenie kierowcy spowodowane dłuższą, niż to możliwe, jazdą.
      2. "Dewaluację" znaków ograniczenia prędkości, ponieważ człowiek jest
      samodzielnie myślącym stworzeniem (to prawda, że nie każdy i nie zawsze, ale w
      znacznej części) a nie bezmyślną maszyną i w nieunikniony sposób dokonuje oceny
      sensowności oznakowania drogi. Tym bardziej, że jest przyzwyczajony do
      wyjątkowo niskich standardów stanowienia prawa w Polsce.
      Zmęczenie długą i pokonywaną wolno, więc w sposób powodujący dekoncentrację,
      trasą i lekceważenie spotykanych w mniejszości, sensownych ograniczeń, powoduje
      wiele wypadków.
      Dowodem na to, że prędkość nie jest czynnikiem warunkującym liczbę wypadków
      jest ich mniejsza liczba na autostradach w Niemczech, gdzie nie ma ogólnego
      ograniczenia prędkości, niż w krajach, gdzie takie arbitralnie ustalone
      ograniczenia występują. Potwierdza to również eksperyment przeprowadzony
      niedawno w stanie Montana w USA, gdzie likwidacja ograniczeń prędkości na
      autostradach przyniosła ZMNIEJSZENIE liczby wypadków. Niestety, głupota i
      polityczna poprawność zwyciężyły, ograniczenie przywrócono i liczba wypadków
      wzrosła do poprzedniej normy.
      • klemens1 Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow 27.06.03, 14:50
        Gość portalu: misiu napisał(a):

        > Szereg bezsensownych znaków ograniczenia prędkości, stawianych na rozmaitych
        > drogach "na wszelki wypadek", lub pozostawianych przez długie miesiące po
        > zakończeniu remontu, czy modernizacji drogi powoduje:
        > 1. Zmęczenie kierowcy spowodowane dłuższą, niż to możliwe, jazdą.
        > 2. "Dewaluację" znaków ograniczenia prędkości, ponieważ człowiek jest
        > samodzielnie myślącym stworzeniem (to prawda, że nie każdy i nie zawsze, ale
        w
        > znacznej części) a nie bezmyślną maszyną i w nieunikniony sposób dokonuje
        oceny
        >
        > sensowności oznakowania drogi. Tym bardziej, że jest przyzwyczajony do
        > wyjątkowo niskich standardów stanowienia prawa w Polsce.
        > Zmęczenie długą i pokonywaną wolno, więc w sposób powodujący dekoncentrację,
        > trasą i lekceważenie spotykanych w mniejszości, sensownych ograniczeń,
        powoduje
        >
        > wiele wypadków.
        > Dowodem na to, że prędkość nie jest czynnikiem warunkującym liczbę wypadków
        > jest ich mniejsza liczba na autostradach w Niemczech, gdzie nie ma ogólnego
        > ograniczenia prędkości, niż w krajach, gdzie takie arbitralnie ustalone
        > ograniczenia występują. Potwierdza to również eksperyment przeprowadzony
        > niedawno w stanie Montana w USA, gdzie likwidacja ograniczeń prędkości na
        > autostradach przyniosła ZMNIEJSZENIE liczby wypadków. Niestety, głupota i
        > polityczna poprawność zwyciężyły, ograniczenie przywrócono i liczba wypadków
        > wzrosła do poprzedniej normy.

        Sam bym tego lepiej nie napisał.
        Nasz kraj po prostu nie dojrzał do tego żeby spojrzeć prawdzie w oczy i dlatego
        politycznie poprawnie jest ustawianie ograniczeń na pałę gdzie się da i jak się
        da. Nikt nie kontroluje sensowności ograniczeń i nikt nie ponosi
        odpowiedzialności za bezsensowne ograniczenia (zgodnie z zasadą: nie ma
        bezsensownych ograniczeń). Gdy spojrzy się na to z szerszej perspektywy tak jak
        to zrobiłeś, widać opłakane skutki. Ale formalnie wszystko jest cacy.
    • Gość: undisclosed Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.stegny.2a.pl 26.06.03, 23:12
      Oczywiście, znam setki takich miejsc, gdzie ścisłe stosowanie się do znaków
      spowodowałoby wypadek. Czteropasmówka wylotowa z Radomia - normalnie można
      jechać 110, a tu nagle ograniczenie do 40 (na prostej drodze, świeżo
      odnowionej - były roboty i zapomnieli zdjąć). Wyobraź sobie te masakrujące się
      samochody wpadające na siebie i w poślizg, gdyby musiały ze 110 km/h zredukować
      W MIEJSCU do 40 km/h.
        • vet_ Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow 27.06.03, 09:21
          gucio60 napisał:

          > nie znam radomia ale o ile mi wiadomo 110 dotyczy tylko autostrad, na
          > pozostalych drogach max. 90
          >
          a wcześniej napisał:
          "2) znak ograniczenia predkosci do 30 kmh na osiedlu, jedziesz w nocy wszyscy
          spia czy nie nalezaloby go zmieniac na dzienny i nocny, czy to nie idiotyczny
          znak ?
          3) absolutny zakaz wyprzedzania linia ciagla, jedziesz w nocy, samochod przed
          toba a z przeciwka pusciutko, czy to nie idiotyczna linia ?
          4) zblizasz sie do zakretu w prawo, ograniczenie szybkosci do 70 kmh i ciagla
          linia, tylko ty i kilka samochodow przed toba, wyglada na to, ze z przeciwka
          nic nie jedzie, wyprzedzasz, czy to nie glupie ograniczenie ?
          5) czerwone swiatla, ruch maly albo prawie zaden, po co czekac czy to nie
          glupie ograniczenie wolnosci ?"

          Takich "kierowców" ja się po prostu boję. Brak znajomości przepisów, zero
          wyobraźni - i spotkaj takiego na tym zakręcie w prawo...

          wojtek
          • gucio60 Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow 27.06.03, 10:26
            vet_ napisał:

            > gucio60 napisał:
            >
            > > nie znam radomia ale o ile mi wiadomo 110 dotyczy tylko autostrad, na
            > > pozostalych drogach max. 90
            > >
            > a wcześniej napisał:
            > "2) znak ograniczenia predkosci do 30 kmh na osiedlu, jedziesz w nocy
            wszyscy
            > spia czy nie nalezaloby go zmieniac na dzienny i nocny, czy to nie
            idiotyczny
            > znak ?
            > 3) absolutny zakaz wyprzedzania linia ciagla, jedziesz w nocy, samochod
            przed
            > toba a z przeciwka pusciutko, czy to nie idiotyczna linia ?
            > 4) zblizasz sie do zakretu w prawo, ograniczenie szybkosci do 70 kmh i
            ciagla
            > linia, tylko ty i kilka samochodow przed toba, wyglada na to, ze z przeciwka
            > nic nie jedzie, wyprzedzasz, czy to nie glupie ograniczenie ?
            > 5) czerwone swiatla, ruch maly albo prawie zaden, po co czekac czy to nie
            > glupie ograniczenie wolnosci ?"
            >
            > Takich "kierowców" ja się po prostu boję. Brak znajomości przepisów, zero
            > wyobraźni - i spotkaj takiego na tym zakręcie w prawo...
            >
            > wojtek

            gucio60: nie wiem o jakich kierowcach mowisz ale dobrze bedzie jesli
            zrozumiesz co czytasz
        • undisclosed-recipient Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow 27.06.03, 10:31
          gucio60 napisał:

          > nie znam radomia ale o ile mi wiadomo 110 dotyczy tylko autostrad, na
          > pozostalych drogach max. 90
          >

          Hm... proponuję zapoznać się z kodeksem drogowym, ale dla leniwych podaję
          informację:
          - autostrada - do 130 km/h
          - droga ekspresowa - do 110 km/h
          - pozostałe drogi - do 90 km/h
          Proponuję też myśleć przed napisaniem, no ale to już chyba zbyt wysokie
          wymagania.
          • Gość: pk Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: 212.87.17.* 27.06.03, 10:59
            undisclosed-recipient napisał:

            > Hm... proponuję zapoznać się z kodeksem drogowym, ale dla leniwych podaję
            > informację:
            > - autostrada - do 130 km/h
            > - droga ekspresowa - do 110 km/h
            > - pozostałe drogi - do 90 km/h

            undiclosed: proponuje DOKLADNIE zapoznac sie z KD :)))

            Art. 20.
            3. Prędkość dopuszczalna poza obszarem zabudowanym, z zastrzeżeniem ust. 4 i
            5,
            wynosi w przypadku:
            1) samochodu osobowego, motocykla lub samochodu ciężarowego o
            dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 t:
            a) na autostradzie � 130 km/h,
            b) na drodze ekspresowej dwujezdniowej � 110 km/h,
            c) na drodze ekspresowej jednojezdniowej oraz na drodze dwujezdniowej
            co najmniej o dwóch pasach przeznaczonych dla każdego kierunku
            ruchu � 100 km/h,
            d) na pozostałych drogach � 90 km/h;
    • Gość: hip Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.pgi.waw.pl 27.06.03, 08:17
      Nie przesadzajmy. Jakie znówe znaki mają prowadzić do wypadkówq. Znak zawsze o
      czymś informuje, ostrzega. Kierowca ma obowiązek stosować się zo znaku i w
      związku z tym wykazać większą ostrożność. Zwolennicy lekceważenia przepisów
      wszędzie widzą znaki drogowe pozostawione po robotach. Ja takich znaków w ciągu
      ostatnich 5 lat widziałem 2 może 3. I to ma być argument za całkowitym
      lekceważeniem zapisów KD.
      Panowie, czy wy jesteście poważni?
      Stawiam to pytanie jak najbardziej świadomie, bo odnoszę wrażenie, że nie. Mam
      wrażenie, że gubi Was nieodpowiedzialność.
      Ktoś napisał, że większość kierowców posiada rozsądek i jak widzi źle ustawiony
      znak to przestaje reagować na inne, także te prawidłowo ustawione. Takie
      rozumienie rozsądku to już zakrawa o paranoję. Toż to zwykła głupota i
      bezmyślność. No ale jeśli większość tak reaguje to nie ma się czemu dziwić
      czytając statystyki wypadkowości w Polsce i porównując je do innych krajów. O
      ile pamiętam, nawet w Rumunii jest lepiej.
      pozdr

      • Gość: misiu Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.chello.pl 27.06.03, 18:37
        Gość portalu: hip napisał(a):

        > Nie przesadzajmy. Jakie znówe znaki mają prowadzić do wypadkówq. Znak zawsze
        o
        > czymś informuje, ostrzega. Kierowca ma obowiązek stosować się zo znaku i w
        > związku z tym wykazać większą ostrożność. Zwolennicy lekceważenia przepisów
        > wszędzie widzą znaki drogowe pozostawione po robotach. Ja takich znaków w
        ciągu
        >
        > ostatnich 5 lat widziałem 2 może 3. I to ma być argument za całkowitym
        > lekceważeniem zapisów KD.
        > Panowie, czy wy jesteście poważni?
        > Stawiam to pytanie jak najbardziej świadomie, bo odnoszę wrażenie, że nie.
        Mam
        > wrażenie, że gubi Was nieodpowiedzialność.
        > Ktoś napisał, że większość kierowców posiada rozsądek i jak widzi źle
        ustawiony
        >
        > znak to przestaje reagować na inne, także te prawidłowo ustawione. Takie
        > rozumienie rozsądku to już zakrawa o paranoję. Toż to zwykła głupota i
        > bezmyślność. No ale jeśli większość tak reaguje to nie ma się czemu dziwić
        > czytając statystyki wypadkowości w Polsce i porównując je do innych krajów. O
        > ile pamiętam, nawet w Rumunii jest lepiej.
        > pozdr

        Całkowicie błędne rozumowanie. Z logicznie wadliwego założenia, że przeciwko
        ograniczeniom prędkości występują zwolennicy lekceważenia przepisów, nie mają
        prawa wynikać jakiekolwiek sensowne wnioski. Przecież ktoś, kto lekceważy
        przepisy, nie odczuwa potrzeby ich oprotestowywania, prawda?
        Sprawa ma się zupełnie inaczej. To właśnie dążenie do poprawy przestrzegania
        obowiązującego prawa dyktuje takie stanowisko. Nie ma bowiem nic bardziej
        demoralizującego, niż duża liczba przepisów, które w bezsensowny sposób
        utrudniają życie, a jednocześnie, z braku odpowiednich środków, nie mogą być
        należycie wyegzekwowane. Takie przepisy odbierane są jako szykany i masowo, i
        bezkarnie łamane. Paranoją jest zaś niezachwiana wiara w moc sprawczą słowa
        pisanego, stanowiąca prostą kontynuację komunistycznego systemu, który
        rozwiązywanie najdrobniejszych problemów widział w uchwałach rozmaitych
        prawodawczych gremiów. Świadczy to nie tyle o nieodpowiedzialności, co o
        całkowitym braku kompetencji.

        • tygrys01 Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow 27.06.03, 23:41
          Gość portalu: misiu napisał(a):

          Paranoją jest zaś niezachwiana wiara w moc sprawczą słowa
          > pisanego, stanowiąca prostą kontynuację komunistycznego systemu, który
          > rozwiązywanie najdrobniejszych problemów widział w uchwałach rozmaitych
          > prawodawczych gremiów. Świadczy to nie tyle o nieodpowiedzialności, co o
          > całkowitym braku kompetencji.
          ===================================
          Panowie nie upolityczniajcie znaków drogowych. Nie o to chodzi. Znaki drogowe
          nawet te które wprowadzają rygory zakzu lub nakazu są dla ludzi myślących
          znakami informacyjnymi. Ich rygor przestrzegania pod odpowiedzialnością karną,
          jest podyktowany troską o bezpieczeństwo. Dla ludzi rozsądnych wystarczyłaby
          informacja o tzw predkości bezpiecznej wyliczonej dla danej drogi ale dla
          głópców i inej masci piratów drogowych, lekceważących życie swoje, pasażeow i
          innych użytkownikow drogi trzeba niestety wprowadzać rygor nakazu zagrożony
          odpowiedzialnością karną. Podał ktoś wyżej dozwolone prędkości dla kategorii
          rożnych dróg. Jest to tylko część prawdy. W rzeczywistości bezpieczną prędkość
          określa się dla danej kategorii drogi (jest ich sporo) i ustawia znaki z
          prędkością dozwoloną o 10km/h mniejszą jako dodatkowa asekuracja (czas reakcji
          kierowcy, refleks, wilgotność nawierzchni etc)
          • klemens1 Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow 28.06.03, 10:57
            > W rzeczywistości bezpieczną prędkość
            > określa się dla danej kategorii drogi (jest ich sporo) i ustawia znaki z
            > prędkością dozwoloną o 10km/h mniejszą jako dodatkowa asekuracja (czas
            reakcji
            > kierowcy, refleks, wilgotność nawierzchni etc)

            I jeszcze ewentualne oblodzenie !!! Teraz zaczynam rozumieć skąd się biorą te
            ograniczenia. Trzeba było od razu tak pisać.
          • vet_ Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow 30.06.03, 02:17
            tygrys01 napisał:

            > określa się dla danej kategorii drogi (jest ich sporo) i ustawia znaki z
            > prędkością dozwoloną o 10km/h mniejszą jako dodatkowa asekuracja (czas
            reakcji
            > kierowcy, refleks, wilgotność nawierzchni etc)

            ehehe, wilgotność nawierzchni ;-)))
            to aby przy zbyt małej wilgotności nie zapalił się asfalt od nagłego
            hamowania? ;-)))
        • Gość: hip Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.pgi.waw.pl 30.06.03, 08:44
          Gość portalu: misiu napisał(a):

          > Całkowicie błędne rozumowanie. Z logicznie wadliwego założenia, że przeciwko
          > ograniczeniom prędkości występują zwolennicy lekceważenia przepisów, nie mają
          > prawa wynikać jakiekolwiek sensowne wnioski. Przecież ktoś, kto lekceważy
          > przepisy, nie odczuwa potrzeby ich oprotestowywania, prawda?

          hip: Ale odczuwa chęc jazdy szybciej i odczuwa pewien dyskomfort z powodu
          możliwej kary za nieprzestrzeganie przepisów. A to, że lekceważy przepisy to
          nie znaczy, że nie zwalnia ostrzeżony przed policją. Nie wiedziałeś o tym?
          Zwolennicy jazdy z niedozwoloną prędkością to zwykli tchórze, tyle, że
          pozbawieni w dużej mierze wyobraźni :)

          > Sprawa ma się zupełnie inaczej. To właśnie dążenie do poprawy przestrzegania
          > obowiązującego prawa dyktuje takie stanowisko. Nie ma bowiem nic bardziej
          > demoralizującego, niż duża liczba przepisów, które w bezsensowny sposób
          > utrudniają życie, a jednocześnie, z braku odpowiednich środków, nie mogą być
          > należycie wyegzekwowane. Takie przepisy odbierane są jako szykany i masowo, i
          > bezkarnie łamane. Paranoją jest zaś niezachwiana wiara w moc sprawczą słowa
          > pisanego, stanowiąca prostą kontynuację komunistycznego systemu, który
          > rozwiązywanie najdrobniejszych problemów widział w uchwałach rozmaitych
          > prawodawczych gremiów. Świadczy to nie tyle o nieodpowiedzialności, co o
          > całkowitym braku kompetencji.

          hip: Jesteś teoretykiem teorii o teoriach?
          pozdr
          • Gość: misiu Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.chello.pl 01.07.03, 21:36
            Gość portalu: hip napisał(a):

            > hip: Ale odczuwa chęc jazdy szybciej i odczuwa pewien dyskomfort z powodu
            > możliwej kary za nieprzestrzeganie przepisów. A to, że lekceważy przepisy to
            > nie znaczy, że nie zwalnia ostrzeżony przed policją. Nie wiedziałeś o tym?
            > Zwolennicy jazdy z niedozwoloną prędkością to zwykli tchórze, tyle, że
            > pozbawieni w dużej mierze wyobraźni :)

            Bzdura. Drogi pełne są kierowców olewających wszelkie przepisy, wśród których
            ograniczenia prędkości to mały pikuś. Nie widać po nich nawet śladu
            dyskomfortu, tym bardziej, że policja, wyciągając fałszywe wnioski z fałszywych
            statystyk, sporządzanych przez głupców, pilnuje właściwie tylko przestrzegania
            dopuszczalnej prędkości.
            Unikanie kontroli drogowej nie ma za podłoże tchórzostwa, ponieważ policja już
            nie leje po mordzie, tylko normalną dla człowieka niechęć do wyrzucania
            pieniędzy w błoto.

            > hip: Jesteś teoretykiem teorii o teoriach?

            Wydaje mi się, ze jestem raczej praktykiem. Teoretyzowanie o absolutnej
            konieczności przestrzegania w każdej sytuacji najdrobniejszych, nawet
            najgłupszych przepisów mnie nie pociąga. Stanowi bowiem dowód zupełnego
            oderwania od rzeczywistości.
            Dwa małe pytanka:
            1. Czy pożyczałeś kiedykolwiek i komukolwiek jakieś pieniądze?
            2. Jeśli tak, to czy ubiegałeś się przedtem o koncesję na działalność bankową i
            uiściłeś państwu należne podatki, a jeśli nie, to czy uczyniłeś tak przez
            tchórzostwo?
            • Gość: hip Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.pgi.waw.pl 02.07.03, 09:38
              Gość portalu: misiu napisał(a):

              > > Zwolennicy jazdy z niedozwoloną prędkością to zwykli tchórze, tyle, że
              > > pozbawieni w dużej mierze wyobraźni :)
              >
              > Bzdura.

              hip: Tam na końcu zdania pojawił się uśmieszek, więc traktuj to sformułowanie
              trochę na luzie.

              Nie widać po nich nawet śladu
              > dyskomfortu,

              hip: Zawsze odczuwają dyskomfort gdy muszą opłacić karę. Dlatego dają łapówki
              aby dyskomfort zminimalizować.

              > Unikanie kontroli drogowej nie ma za podłoże tchórzostwa, tylko normalną dla
              człowieka niechęć do wyrzucania
              > pieniędzy w błoto.

              hip: W błoto, powiadzasz? Może masz rację. Czyli nie ma strachu przed karą, nie
              ma wstydu, tylko niechęć? Dno moralne? gdzie honor i godność? Znasz takie słowa?

              > > hip: Jesteś teoretykiem teorii o teoriach?
              >
              > Wydaje mi się, ze jestem raczej praktykiem.

              hip: Ahaaaa...


              Teoretyzowanie o absolutnej
              > konieczności przestrzegania w każdej sytuacji najdrobniejszych, nawet
              > najgłupszych przepisów mnie nie pociąga.

              hip: Najgłupszych, tym razem powiadasz. OK, są i głupie. Tylko jedne się wydają
              głupie, a są mądre - a to dlatego, że sami jesteśmy głupi. Są też takie,
              których nieprzestrzeganie może prowadzić do tragedii.

              > Dwa małe pytanka:
              > 1. Czy pożyczałeś kiedykolwiek i komukolwiek jakieś pieniądze?
              > 2. Jeśli tak, to czy ubiegałeś się przedtem o koncesję na działalność bankową
              i uiściłeś państwu należne podatki, a jeśli nie, to czy uczyniłeś tak przez
              > tchórzostwo?

              hip: Chyba nie masz na myśli łapówkarstwa?
              A może masz na myśli swoje praktyczne podejście do rzeczywistości?
              A tak poważnie: czy poważnie pytasz? Bo takie postawienie sprawy pożyczki 5 zł
              wydaje mi się wzięte z S-F. Natomiast strach przed karą - raczej niekoniecznie.
              • Gość: misiu Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.chello.pl 02.07.03, 23:04
                Gość portalu: hip napisał(a):

                > hip: W błoto, powiadzasz? Może masz rację. Czyli nie ma strachu przed karą,
                nie
                >
                > ma wstydu, tylko niechęć? Dno moralne? gdzie honor i godność? Znasz takie
                słowa
                > ?

                Dodaj jeszcze Boga i Ojczyznę, a będziesz miał komplet. Czy nie tracisz czasem
                proporcji, Mocium Panie? Zresztą co to ma do rzeczy, czy ja znam? Zatrzymaj
                jakiegoś kierowcę, który np. przejechał skrzyżowanie na czerwonym świetle i
                zapytaj jego.

                > hip: Ahaaaa...

                Co, "Ahaaaa..."?

                > hip: Najgłupszych, tym razem powiadasz. OK, są i głupie. Tylko jedne się
                wydają
                > głupie, a są mądre - a to dlatego, że sami jesteśmy głupi. Są też takie,
                > których nieprzestrzeganie może prowadzić do tragedii.

                Wydaje mi się, że mocno przeceniasz zalety umysłu ludzi, którzy decydują o
                przepisach prawa. Mogę to skomentować podobnie jak niegdyś szwedzki kanclerz,
                Axel Gustaffson Oxenstierna: "Nawet nie wyobrażasz sobie, jak małym rozumem
                świat jest rządzony!"
                Owszem, nieprzestrzeganie KD może prowadzić i codziennie prowadzi do tragedii.
                Problem w tym, czy próbuje się dociekać ich prawdziwych przyczyn. Statystyki
                policyjne niezmiennie podają, jako główną przyczynę wypadków, nadmierną
                prędkość. Powoduje to równie nadmierny nacisk na ograniczanie prędkości
                wszędzie, gdzie to tylko możliwe, jako podstawowy środek do poprawy
                bezpieczeństwa ruchu. Przynosi to tylko jeden efekt: powszechne znieczulenie na
                zbyt często powtarzane bodźce. W rzeczywistości nadmierna prędkość, jako
                samodzielny czynnik sprawczy zdarzenia, występuje stosunkowo rzadko, natomiast
                bardzo często jest przyjmowana za przyczynę wtedy, kiedy ekipa dochodzeniowa
                nie potrafi (bądź nie chce) znaleźć niczego innego. W tej liczbie mieszczą się
                np. WSZYSTKIE wypadki spowodowane skandalicznym stanem nawierzchni. W
                statystykach KGP zły stan infrastruktury drogowej, jako źródło wypadków, W
                OGÓLE NIE WYSTĘPUJE. Wynikałoby z tego, że KGP uznaje za bezpieczne poruszanie
                się nawet po bezdrożach.
                Jak złożone i źle oceniane potrafią być przyczyny wypadków, może świadczyć
                następujące zdarzenie: Fiat 125p, poruszający się z umiarkowaną prędkością (ok.
                50km/h), po mokrej nawierzchni, w deszczowy dzień, stracił panowanie nad
                kierownicą i uderzył w drzewo, w wyniku czego poniósł śmierć pasażer. Konkluzja
                prowadzących dochodzenie była oczywista - niedostosowanie prędkości do warunków
                panujących na drodze. Mimo przeprowadzonych badań pojazdu nie znaleziono innej
                przyczyny i prawdopodobnie na tym sprawa zakończyłaby się, gdyby nie
                nadzwyczajny upór kierującego, który po wielu perypetiach doprowadził do
                drobiazgowego badania poszczególnych podzespołów pojazdu. Okazało się, że
                przyczyną była częściowo odkręcona śruba mocująca koło talerzowe. Wywoływało to
                okresowe opory ruchu przy ocieraniu o obudowę mechanizmu różnicowego i w
                niekorzystnych warunkach drogowych było przyczyną poślizgu.

                > hip: Chyba nie masz na myśli łapówkarstwa?
                > A może masz na myśli swoje praktyczne podejście do rzeczywistości?
                > A tak poważnie: czy poważnie pytasz? Bo takie postawienie sprawy pożyczki 5

                > wydaje mi się wzięte z S-F. Natomiast strach przed karą - raczej
                niekoniecznie

                Nie mam na myśli łapówkarstwa, tylko nieżyciowe prawo, nakazujące np. przy
                udzielaniu pożyczki formę umowy cywilno-prawnej i uiszczenie 2% opłaty
                skarbowej, a i to tylko pod warunkiem niepobierania odsetek.
                Rozumiem, że z żelazną konsekwencją stosujesz się do takich przepisów?
                • Gość: hip Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.pgi.waw.pl 03.07.03, 08:23
                  Gość portalu: misiu napisał(a):

                  Zresztą co to ma do rzeczy, czy ja znam? Zatrzymaj
                  > jakiegoś kierowcę, który np. przejechał skrzyżowanie na czerwonym świetle i
                  > zapytaj jego.

                  hip: Oczywiście nie o to chodzi w gruncie rzeczy. Jak przejechał na czerwonym i
                  zostało mu to udowodnione to powinien zapłacić wysoką karę. Po kilku takich
                  zdarzeniach przejeżdżałby już tylko na zielonym.

                  > Wydaje mi się, że mocno przeceniasz zalety umysłu ludzi, którzy decydują o
                  > przepisach prawa.

                  hip: Raczej ufam specjalistom niż ignorantom.

                  Mogę to skomentować podobnie jak niegdyś szwedzki kanclerz,
                  > Axel Gustaffson Oxenstierna: "Nawet nie wyobrażasz sobie, jak małym rozumem
                  > świat jest rządzony!"

                  hip: Pewnie miał siebie samego na myśli :)

                  W statystykach KGP zły stan infrastruktury drogowej, jako źródło wypadków, W
                  > OGÓLE NIE WYSTĘPUJE. Wynikałoby z tego, że KGP uznaje za bezpieczne
                  poruszanie
                  > się nawet po bezdrożach.

                  hip: Jak jedziesz po bezdrożach to masz świadomość złego stanu powierzchni po
                  jakiej się poruszasz. I jedziesz wolno. Na drodze jest ta sama sytuacja. Stan
                  polskich dróg jest taki jaki jest. I między innymi stąd są takie ograniczenia a
                  nie inne. Prędkość należy dostosowywać do rodzaju drogi, jej jakości, specyfiki
                  ruchu. Oczywiste jest, że na bezdrożach możesz spowodować wypadek przy 50 km/h.
                  I to nie jest wina bezdroża tylko głupoty (czyli prędkości samochodu).

                  > Jak złożone i źle oceniane potrafią być przyczyny wypadków, może świadczyć
                  > następujące zdarzenie: Fiat 125p, poruszający się z umiarkowaną prędkością
                  (ok.
                  >
                  > 50km/h), po mokrej nawierzchni, w deszczowy dzień, stracił panowanie nad
                  > kierownicą i uderzył w drzewo, w wyniku czego poniósł śmierć pasażer.
                  Konkluzja
                  >
                  > prowadzących dochodzenie była oczywista - niedostosowanie prędkości do
                  warunków
                  >
                  > panujących na drodze. Mimo przeprowadzonych badań pojazdu nie znaleziono
                  innej
                  > przyczyny i prawdopodobnie na tym sprawa zakończyłaby się, gdyby nie
                  > nadzwyczajny upór kierującego, który po wielu perypetiach doprowadził do
                  > drobiazgowego badania poszczególnych podzespołów pojazdu. Okazało się, że
                  > przyczyną była częściowo odkręcona śruba mocująca koło talerzowe. Wywoływało
                  to
                  >
                  > okresowe opory ruchu przy ocieraniu o obudowę mechanizmu różnicowego i w
                  > niekorzystnych warunkach drogowych było przyczyną poślizgu.

                  hip: A co to ma do rzeczy?! Chcesz na siłę udowodnić, że rozmiary tragedii na
                  drogach nie zależą od prędkości poruszających się samochodów?

                  > Nie mam na myśli łapówkarstwa, tylko nieżyciowe prawo, nakazujące np. przy
                  > udzielaniu pożyczki formę umowy cywilno-prawnej i uiszczenie 2% opłaty
                  > skarbowej, a i to tylko pod warunkiem niepobierania odsetek.
                  > Rozumiem, że z żelazną konsekwencją stosujesz się do takich przepisów?

                  hip: Wolałbym nie dyskutować o absurdach. Chyba, że się bardzo upierasz, ale
                  wtedy argumentacja z obu stro zejdzie na wymyślanie absurdów. To do niczego nie
                  prowadzi.
                  • Gość: misiu Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.chello.pl 03.07.03, 18:03
                    Gość portalu: hip napisał(a):

                    > Gość portalu: misiu napisał(a):

                    > hip: Oczywiście nie o to chodzi w gruncie rzeczy. Jak przejechał na czerwonym
                    i
                    >
                    > zostało mu to udowodnione to powinien zapłacić wysoką karę. Po kilku takich
                    > zdarzeniach przejeżdżałby już tylko na zielonym.

                    Problem tylko w tym, że krzaki, w których stoi radiowóz, rosną zbyt daleko od
                    świateł.

                    > hip: Raczej ufam specjalistom niż ignorantom.

                    To niewielka pociecha. 90% z tych "specjalistów" to też ignoranci. W dodatku
                    bardziej szkodliwi, ponieważ ich opinie, w odróżnieniu od ignorantów
                    nieutytułowanych, traktowane są poważnie. Takie zjawisko występuje zresztą
                    wszędzie i w praktycznie każdym zawodzie.

                    > hip: Pewnie miał siebie samego na myśli :)

                    Możliwe, że siebie również. To potwierdzałoby tylko jego wielkość, ponieważ do
                    zachowania takiego dystansu wobec samego siebie potrzeba jednak trochę
                    klasy. :) W każdym razie historia uważa go za jednego z najwybitniejszych.

                    > hip: Jak jedziesz po bezdrożach to masz świadomość złego stanu powierzchni po
                    > jakiej się poruszasz. I jedziesz wolno. Na drodze jest ta sama sytuacja. Stan
                    > polskich dróg jest taki jaki jest. I między innymi stąd są takie ograniczenia
                    a
                    >
                    > nie inne. Prędkość należy dostosowywać do rodzaju drogi, jej jakości,
                    specyfiki
                    >
                    > ruchu. Oczywiste jest, że na bezdrożach możesz spowodować wypadek przy 50
                    km/h.
                    >
                    > I to nie jest wina bezdroża tylko głupoty (czyli prędkości samochodu).

                    I tutaj nie ma zgody. Nie należy bowiem mylić skutku z przyczyną. Z dachu leje
                    się nie dlatego, że deszcz pada, tylko dlatego, że w dachu dziura. Oczekiwanie,
                    że poważny problem, jakim niewątpliwie jest dekapitalizacja dróg, można
                    rozwiązać ograniczeniami prędkości i wymuszaniem na kierowcach dostosowywania
                    się do ich fatalnego stanu, jest i głupotą, i sk...syństwem zarazem. To tak,
                    jakby chorego (który w dodatku zapłacił za leczenie jak w najlepszej klinice) z
                    temperaturą i bólem leczyć coraz to większymi dawkami środków
                    przeciwgorączkowych i przeciwbólowych. Prawdziwy lekarz, w odróżnieniu od
                    konowała, leczy przyczynę choroby, a nie jej objawy. Leczenie objawowe jest
                    stosowane tylko wtedy, kiedy przyczyna choroby nie jest znana, lub jako wstęp
                    do leczenia właściwego. Tutaj oznacza to np. ograniczenie prędkości NA CZAS
                    REMONTU lub przebudowy jezdni.
                    Dopóki stan dróg nie będzie postrzegany jako jedna z najważniejszych przyczyn
                    wypadków, dopóty nie będzie żadnej poprawy istniejącego stanu. Decydenci w
                    dalszym ciągu będą się onanizować statystykami, w poczuciu dobrze spełnionego
                    obowiązku, jak tylko w odpowiedzi na pogarszającą się "wypadkowość" wprowadzą
                    kolejne ograniczenia. Ja do tego ręki przykładać nie zamierzam, bo wolę mieć
                    suchą. ;)
                    Kiedyż w końcu przyjdzie komuś do głowy, że to właśnie stan dróg jest jednym z
                    najważniejszych powodów większej liczby wypadków w Polsce, w porównaniu z
                    Zachodnią Europą?

                    > hip: A co to ma do rzeczy?! Chcesz na siłę udowodnić, że rozmiary tragedii na
                    > drogach nie zależą od prędkości poruszających się samochodów?

                    Chcę raczej uzmysłowić, że zwalanie wszystkiego na prędkość jest głupie i
                    niebezpieczne, ponieważ powinno nam zależeć na znajdowaniu prawdziwych, a nie
                    pozornych zależności. W innym przypadku będziemy wciąż powtarzać "już szósty
                    raz przycinamy i ciągle za krótkie". :)

                    > hip: Wolałbym nie dyskutować o absurdach. Chyba, że się bardzo upierasz, ale
                    > wtedy argumentacja z obu stro zejdzie na wymyślanie absurdów. To do niczego
                    nie
                    >
                    > prowadzi.

                    Taaak? I nie przyszło Ci do głowy, że jest w tym może jakaś głębsza myśl,
                    której my, prostaczkowie, nie jesteśmy w stanie dostrzec swoim małym
                    rozumkiem? ;)
                    W wymyślaniu absurdów i tak nie prześcigniemy takich potentatów, jak minister
                    (głu)Pol, który koszt budowy 1km autostrady obliczył na 67mln PLN. (wg jego
                    programu z 2002r) No, ale przecież to wybitny specjalista i ma jeszcze wielu
                    podobnych do pomocy.


                    • Gość: hip Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.pgi.waw.pl 04.07.03, 08:05
                      Gość portalu: misiu napisał(a):

                      > Problem tylko w tym, że krzaki, w których stoi radiowóz, rosną zbyt daleko od
                      > świateł.

                      hip: Stałem kiedyś w Wa-wie na przystanku i obserwowałem polowanie policji na
                      olewających czerwone światło na przejściu dla pieszych. Reagowali co 5 minut bo
                      takich delikwentów było mnóstwo. Opisałem zdarzenie na forum auto-moto. Czyli
                      jednak nie tylko krzaki.


                      > > hip: Raczej ufam specjalistom niż ignorantom.
                      >
                      > To niewielka pociecha. 90% z tych "specjalistów" to też ignoranci. W dodatku
                      > bardziej szkodliwi, ponieważ ich opinie, w odróżnieniu od ignorantów
                      > nieutytułowanych, traktowane są poważnie. Takie zjawisko występuje zresztą
                      > wszędzie i w praktycznie każdym zawodzie.

                      hip: Jeśli tak, to jest to narodowa tragedia.

                      I to nie jest wina bezdroża tylko głupoty (czyli prędkości samochodu).
                      >
                      > I tutaj nie ma zgody. Nie należy bowiem mylić skutku z przyczyną. Z dachu
                      leje
                      > się nie dlatego, że deszcz pada, tylko dlatego, że w dachu dziura.

                      hip: Zły przykład. Dach możesz zreperować. Tylko taki zabieg pomoże. Ulicę też
                      możesz zreperować, ale aby zminimalizować prawdopodobieństwo wypadku możesz też
                      zamiast 120 jechać 70.

                      . Oczekiwanie,
                      > że poważny problem, jakim niewątpliwie jest dekapitalizacja dróg, można
                      > rozwiązać ograniczeniami prędkości i wymuszaniem na kierowcach dostosowywania
                      > się do ich fatalnego stanu, jest i głupotą, i sk...syństwem zarazem.

                      hip: Zgoda. Dlatego uważam stan polskich dróg za skandal, a konieczność ich
                      modernizacji za podstawowe zadanie na teraz. Ale jeśli ten stan jest fatalny to
                      nie można dodatkowo popisywać się jeszcze większą głupotą i zezwalać na duże
                      prędkości po złych drogach. Ale masz rację, że stan dróg to podstawowy problem.


                      > Chcę raczej uzmysłowić, że zwalanie wszystkiego na prędkość jest głupie i
                      > niebezpieczne, ponieważ powinno nam zależeć na znajdowaniu prawdziwych, a nie
                      > pozornych zależności. W innym przypadku będziemy wciąż powtarzać "już szósty
                      > raz przycinamy i ciągle za krótkie". :)

                      hip: Oprócz słego stanu dróg jest też złe oznakowanie, jeżdżące wraki
                      rejestrowane za pół litra, zła kontrola pojazdów, fatalne egzekwowanie prawa,
                      korupcja policji, szaleństwo piratów drogowych, problemy z ciężarówkami
                      (przeciążone i niesprawne, kierowcy pracujący zbyt długo) itd. Lista jest
                      długa...


                      > W wymyślaniu absurdów i tak nie prześcigniemy takich potentatów, jak minister
                      > (głu)Pol, który koszt budowy 1km autostrady obliczył na 67mln PLN. (wg jego
                      > programu z 2002r) No, ale przecież to wybitny specjalista i ma jeszcze wielu
                      > podobnych do pomocy.

                      hip; Co do Pola to zgadzam się z Tobą (czy on jest specjalistą od transportu
                      albo ruchu drogowego?). Tylko nie martw się, on razem ze swoimi doradcami
                      dobrze wiedzą co kombinują.
                      • Gość: misiu Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.chello.pl 05.07.03, 00:58
                        Gość portalu: hip napisał(a):

                        > hip: Stałem kiedyś w Wa-wie na przystanku i obserwowałem polowanie policji na
                        > olewających czerwone światło na przejściu dla pieszych. Reagowali co 5 minut
                        bo
                        >
                        > takich delikwentów było mnóstwo. Opisałem zdarzenie na forum auto-moto. Czyli
                        > jednak nie tylko krzaki.

                        To pewnie tylko dlatego, że nie starczyło im paliwa, aby dotrzeć do krzaków. ;)
                        A poważnie - miałeś niebywałe szczęście(?), że trafił Ci się taki widok. Ja
                        jeżdżę codziennie i każdego dnia widzę kilka przypadków wjeżdżania na
                        czerwonym, a odkąd poruszam się samochodem, nie widziałem policjanta
                        wystawiającego za to mandat. Za to już dwa razy widziałem nawet coś tak
                        niebywałego, jak nonszalanckie omijanie po pasie zieleni samochodu, który się
                        zatrzymał przed światłami i stał tak już dłuższą chwilę. :o

                        > hip: Jeśli tak, to jest to narodowa tragedia.

                        Mnie też przykro z tego powodu. :(

                        > hip: Zły przykład. Dach możesz zreperować. Tylko taki zabieg pomoże. Ulicę
                        też
                        > możesz zreperować, ale aby zminimalizować prawdopodobieństwo wypadku możesz
                        też
                        >
                        > zamiast 120 jechać 70.

                        Niekoniecznie taki zły. Wyobraź sobie teraz dziury w każdym dachu i powszechną
                        propagandę nakazującą montowanie nad dziurami parasoli chroniących przed
                        deszczem. Takoż specjalne oddziały strażników, kontrolujących i wystawiających
                        masowo mandaty za ich brak. Absurd, prawda? Jeśli dodać do tego jeszcze fakt,
                        że ci, którym leci na głowę płacą na bieżąco na remont dachu, ale wystarcza
                        tylko na parasole, będziesz miał obraz mniej więcej zgodny z realiami. :D

                        > hip: Zgoda. Dlatego uważam stan polskich dróg za skandal, a konieczność ich
                        > modernizacji za podstawowe zadanie na teraz. Ale jeśli ten stan jest fatalny
                        to
                        >
                        > nie można dodatkowo popisywać się jeszcze większą głupotą i zezwalać na duże
                        > prędkości po złych drogach. Ale masz rację, że stan dróg to podstawowy
                        problem.

                        Cieszę się, że zarysowuje się w końcu jakaś płaszczyzna porozumienia. Nie
                        chodzi mi tu bynajmniej o przyzwolenie na jazdę z dużymi prędkościami po
                        zdewastowanych drogach, tylko o to, iż nierozsądne jest zakładanie, że kierowcy
                        będą powszechnie przestrzegać nadmiernych ograniczeń. Jest oczywiście sporo
                        bałwanów, którzy szybką jazdę i wysoki poziom adrenaliny traktują jako wartości
                        samoistne. O nich w ogóle nie chcę pisać. Myślę raczej o tych, których do
                        przekraczania przepisów popycha zwyczajny brak czasu i codzienny pośpiech.
                        Pośpiech, który na drodze jest zwykle oceniany bardzo negatywnie przez
                        postronnych obserwatorów, ale przede wszystkim dlatego, że nie jest ich
                        udziałem. Wyobraź sobie, że jesteś umówiony na spotkanie w sprawie pracy na
                        drugim końcu miasta. Spóźnienie choćby o parę minut może Cię kosztować utratę
                        dobrej okazji. Albo trochę inaczej - spóźnienie na ważne spotkanie może
                        spowodować, że Cię z pracy zwolnią. Czy jesteś absolutnie pewny, że w takiej
                        sytuacji będziesz z pedantyczną dokładnością dostosowywać swoją prędkość do
                        mijanych znaków? Czy raczej porównasz (z wiadomym skutkiem) koszt ewentualnego
                        mandatu ze spodziewanymi stratami z tytułu spóźnienia?
                        Nie mam oczywiście zamiaru usprawiedliwiać w czambuł wszystkich "pospiesznych",
                        bo prawo jest jedno dla wszystkich. Chcę tylko pokazać z jakich przyczyn
                        ograniczanie prędkości jest i zawsze będzie nieskuteczne. Gdyby
                        ci "specjaliści" od bezpieczeństwa ruchu drogowego byli takimi fachowcami,
                        jakimi chciałbyś ich widzieć, wiedzieliby, że wykonują czynności pozorne,
                        pozbawione praktycznego znaczenia. Mądrość tym się bowiem charakteryzuje, że
                        potrafi przewidzieć konsekwencje swoich działań.
                        Ciekawe, że często ci sami, którzy gromią spieszących się gdzieś kierowców (bo
                        przecież te głupie 5 minut ich nie zbawi) jednocześnie ubolewają nad naszą
                        narodową niepunktualnością i nieposzanowaniem czasu drugiego człowieka. Ci
                        sami, którzy prezentują skądinąd zabawną teoryjkę, że "nie wysokość kary, ale
                        jej nieuchronność odstrasza", za chwilę głoszą konieczność zaostrzenia
                        przepisów kodeksu drogowego.

                        > hip: Oprócz słego stanu dróg jest też złe oznakowanie, jeżdżące wraki
                        > rejestrowane za pół litra, zła kontrola pojazdów, fatalne egzekwowanie prawa,
                        > korupcja policji, szaleństwo piratów drogowych, problemy z ciężarówkami
                        > (przeciążone i niesprawne, kierowcy pracujący zbyt długo) itd. Lista jest
                        > długa...

                        Bo wciąż brak albo pieniędzy, albo chęci zrobienia z tym wszystkim porządku. To
                        tylko potwierdza moją tezę, że cały czas rządzą ci, którzy się do tego nie
                        nadają.

                        > hip; Co do Pola to zgadzam się z Tobą (czy on jest specjalistą od transportu
                        > albo ruchu drogowego?). Tylko nie martw się, on razem ze swoimi doradcami
                        > dobrze wiedzą co kombinują.

                        Podejrzewam, że masz rację i dlatego właśnie się martwię.
                        • Gość: hip Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.pgi.waw.pl 07.07.03, 09:35
                          Gość portalu: misiu napisał(a):

                          już dwa razy widziałem nawet coś tak
                          > niebywałego, jak nonszalanckie omijanie po pasie zieleni samochodu, który się
                          > zatrzymał przed światłami i stał tak już dłuższą chwilę. :o

                          hip: Niestety to też się zdarza.

                          Wyobraź sobie teraz dziury w każdym dachu i powszechną
                          > propagandę nakazującą montowanie nad dziurami parasoli chroniących przed
                          > deszczem. Takoż specjalne oddziały strażników, kontrolujących i
                          wystawiających
                          > masowo mandaty za ich brak. Absurd, prawda?

                          hip: No właśnie. Tylko absurd.

                          Jeśli dodać do tego jeszcze fakt,
                          > że ci, którym leci na głowę płacą na bieżąco na remont dachu, ale wystarcza
                          > tylko na parasole, będziesz miał obraz mniej więcej zgodny z realiami. :D

                          hip: Nie przekonują mnie takie fantastyczne sytuacje.

                          Chcę tylko pokazać z jakich przyczyn
                          > ograniczanie prędkości jest i zawsze będzie nieskuteczne.

                          hip: Rozpisałeś się dużo o pośpiechu z konieczności. Ale ja Ci powiem, że to
                          nie głównie pośpiech decyduje o jeździe z niedozwoloną prędkością. To po prostu
                          taki styl. Większość jeździ szybko bo inni też to robią, bo nie chcą
                          być "gorsi", uznani za "kapeluszników". A ponieważ jest ogólne przyzwolenie na
                          łamanie przepisów, kary śmieszne, a ich egzekucja jeszcze bardziej, no to mamy
                          taką sytuację, że po prostu jeździ się za szybko. A najbardziej się spieszą ci
                          jadący latem nad morze, obładowani rupieciami i z psem kręcącym się z tyłu.
                          Chyba oni nie obawiają się utraty pracy?

                          > Ciekawe, że często ci sami, którzy gromią spieszących się gdzieś kierowców
                          (bo
                          > przecież te głupie 5 minut ich nie zbawi) jednocześnie ubolewają nad naszą
                          > narodową niepunktualnością i nieposzanowaniem czasu drugiego człowieka.

                          hip: Bo czas trzeba sobie po prostu umieć zorganizować. Ja uważam, że Polacy
                          generalnie tego nie potrafią.

                          Ci
                          > sami, którzy prezentują skądinąd zabawną teoryjkę, że "nie wysokość kary, ale
                          > jej nieuchronność odstrasza", za chwilę głoszą konieczność zaostrzenia
                          > przepisów kodeksu drogowego.

                          hip: Może to nie ci sami?

                          > Bo wciąż brak albo pieniędzy, albo chęci zrobienia z tym wszystkim porządku.
                          To
                          > tylko potwierdza moją tezę, że cały czas rządzą ci, którzy się do tego nie
                          > nadają.

                          hip: Nie zwalałbym wszystkiego na rządzących. Rządzeni też w swej masie nie
                          należą ani do specjalnie uczciwych, ani do specjalnie wykształconych, ani do
                          specjalnie mądrych.

                          >
                          > > hip; Co do Pola to zgadzam się z Tobą (czy on jest specjalistą od transpor
                          > tu
                          > > albo ruchu drogowego?). Tylko nie martw się, on razem ze swoimi doradcami
                          > > dobrze wiedzą co kombinują.
                          >
                          > Podejrzewam, że masz rację i dlatego właśnie się martwię.

                          hip: Ot co...
                          pozdr
              • Gość: misiu Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.chello.pl 02.07.03, 23:36
                Jeszcze jeden przykład zniewalajacej umysł siły stereotypu: W pewnym, bardzo
                znanym czasopiśmie motoryzacyjnym (tytuł litościwie zmilczę) jakiś czas temu
                wałkowany był temat prędkości. Powielono tam bez głębszego zastanowienia
                spotykany dość często, błędny pogląd, jakoby zderzenie dwóch samochodów,
                poruszających się naprzeciw siebie z prędkością 100km/h każdy, odpowiadało
                uderzeniu takiego samochodu w nieruchomą ścianę z prędkością 200km/h.
                Kompromitacja tym większa, że redaktor, z którym na ów temat rozmawiałem
                telefonicznie, próbował jeszcze bronić owej tezy. Oczywiście, żadnego
                sprostowania nie zamieszczono.

      • Gość: tac Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.03, 00:28
        Może słabo szukałem ale nie znalazłem w przepisach odpowiedzialności dla tych
        co stanowią prawo ani dla tych co stosują prawo drogowe w praktyce.
        Zauważa się brak wzajemnego poszanowania.
        Perełki z mojego terenu to np: koniec zakazu wyprzedzania przed skrzyżowaniem,
        koniec zkazu zatrzymywania przed przystankiem czy skrzyżowaniem, znak
        niebezpieczny zakręt z linią przerywaną.
        Wyobraźnia jest potrzebna nie tylko kierowcom!
        Wydaje mi się, że złe stanowienie prawa jak również złe jego stosowanie powinno
        być karane z całą surowością prawa jako działanie na szkodę społeczną.
        • Gość: hip Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.pgi.waw.pl 30.06.03, 08:51

          Masz rację wskazując na złe oznakowanie dróg (chociaż Twoje przykłady nie są
          najlepsze). Chodzi tylko o to, że myślący człowiek reaguje na błędnie
          postawione znaki i zastanawia się nad przyczyną, jednocześnie respektując je. Z
          tej prostej przyczyny, że może nie znać wszystkich powodów dla których taki
          znak został ustawiony. Głupiec, natomiast, dochodzi do wniosku, że w związku z
          tym należy olewać wszystkie znaki.
          • gucio60 Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow 30.06.03, 10:24
            zgodze sie, ze niektore znaki mozna uznac za postawione niedzbyt sensownie ale
            nie zgodze sie z opinia o karaniu tych co je stawiaja
            nie wyobrazam sobie, zeby ktos stawial znak robiac nam na zlosc
            zgodze sie z teza, ze sa czasami stawiane zbyt asekuracyjnie ale tym, co sie z
            tego powodu stresuja nic nie pomoze bo kazdy znak, ktory im nie odpowiada
            bedzie glupim znakiem a innym uratuje zycie

            panowie, nie ma wiec glupio ustawionych znakow jest natomiast glupia
            interpretacja ostrzezenia jakie chca nam przekazac ci co je stawiali

            i nie gloryfikujmy zachodu, tam tez sa sytuacje w ktorych uznajemy znaki za
            idiotyczne przyklad:
            i co z tego, ze przepis mowi o jezdzie prawa strona drogi, kiedy my polacy
            uwazamy to za idiotyzm i jezdzimy lewym pasem autostrady
            i co z tego, ze jest ciagla linia mowiaca o zakazie wyprzedzania, kiedy my
            polacy to ignorujemy
            i co z tego, ze stoi znak 100 kmh., kiedy my polacy jedziemy blokujac caly
            ruch 80 kmh
            i co z tego, ze na autostragzie nie wolno cofac, my polacy uznajemy to za
            bzdure i cofamy sie do wlasnie minionego zjazdu
            i co z tego, ze na postojach nie wolno biwakowac, kiedy my polacy uwazamy to
            za ograniczenie wolnosci i biwakujemy
            i co z tego, ze stoi znak ostrzegajacy przed wieloma zakretami i o zwezeniu
            drogi, ograniczajacy zarazem szybkosc do 40 kmh, kiedy wielu z nas, chce mimo
            wszystko wyprzedzac, trabioc i mrogajac swiatlami, doprowadzajac nas i siebie
            do niebespiecznej sytuacji stresowej
            i co z tego, ze nie wolno przejezdzac srodkowej ciaglej linii, kiedy my polacy
            uwazamy za idiotyzm jechanie do najblizszego skrzyzowania aby zawrocic
            i co z tego, ze sa takie czy inne ograniczenia, zakazy, nakazy, ostrzezenia
            jesli my polacy uwazamy to wszystko za wymysl nieodpowiedzialnych idiotow i
            sami wiemy najlepiej co, gdzie i jak wolno

            nie twierdze, ze jestem idealnym kierowca i zawsze przestrzegam przepisy i
            stosuje sie do znakow, nie, bywa roznie ale jesli je przekraczam, robie to
            zupelnie swiadmie na wlasna odpowiedzialnosc nie pomstujac tych co je ustalali
            i ustawiali majac swiadomosc, ze zrobili to dla mojego bespieczenstwa

            ps. ustawianie sie policja dla lapania na mandaty a nie tam, gdzie faktycznie
            jest to potrzebne ze wzgledu na bespieczenstwo ruchu to zupelnie inny temat


            • Gość: fragi Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: 195.117.125.* 30.06.03, 22:46
              Nie tak dawno radio RMF podawało przykład "mądrosci" naszych zarządców dróg.
              Wymalowali ciągłą linię wzdłuż krawedzi jezdni również przed wjazdem na posesję
              goscia, który ma firmę transportową. Gość ten kilka razy dziennie łamie
              przepisy wjeżdżając i wyjeżdżając na swoją posesję. A według niektórych
              wypowiadających się wyżej powinien zostać w domu i "zastanawiać się nad sensem
              i celem namalowania takiego znaku, ale go przestrzegać". Rzeczywiście zarządca
              drogi wykazał wielką troskę o bezpieczeństwo faceta. Jak zostanie na zawsze na
              podwórzu to nic Mu złego się stać nie może ! Brawo panowie, brawo ! Cymbałów
              won na bruk !!
              • Gość: tac Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.03, 01:07
                Każdy zna przypadki nielogicznej organizacji ruchu. Codziennie może je ogląda i
                bynajmniej nie chwali zarządzającego drogą.
                Uważam, że tak nie musi być. A na pewno nie powinny być ONE wykorzystywane
                przez Policję do karania kierowców. Może policjant powinien zauważyć
                nieprawidłowość i karać zarządzającego drogą?
                Spotykam rozwiązania:
                - które świadczą o braku znajomości podstawowych przepisów przez zarządzających
                drogą,
                - których uczeni nie potrafią poprawnie rozwiązać.
                Logika w organizacji ruchu ma większy wpływ na bezpieczeństwo niż się wydaje.
                Przykład:
                1.Chyba każdy rozumie, że postawienie np znaku STOP w miejscu doskonałej
                widoczności nie poprawia bezpieczeństwa a raczej je pogarsza (obserwacja drogi
                z pierwszeństwem, podporządkowanej z przeciwka, pieszych, rowerzystów i jeszcze
                czy nia ma policji). Jedzie "szybki Bill" : to mu się spieszy, nie będzie się
                zatrzymywał, najpierw obserwuje, czy nie ma policji. A przecież nie ta
                kolejność i ważność obserwacji.
                2.Zielona strzałka warunkowego skrętu - dlaczego nie jest koloru żółtego,
                dlaczego zatrzymywanie przed sygnalizatorem jeśli nie ma przejścia dla
                pieszych, albo ruch pieszych w śladowej ilości. Wiadomo jak pojedzie "szybki
                Bill" ?

                pozdr
    • tygrys01 znaki, ktore prowadza do wypadkow 06.07.03, 15:04
      Wypowiedziałem się raz na temat przestrzegania zakazy ograniczenia prędkosci. I
      chyba wyjaśniłem wystarczająco dokładnie o co biega. A teraz zapytam tylko
      jeszcze raz czy jak zginie pod kołami mpirata drogowego wasza matka, ojciec
      brat, siostra, czy też Wasze dziecko to dalej będziecie mędrkowac czy dotrze do
      waszych zakutych ograniczonych czerepów, ze znak ograniczenia prędkości jest
      po to, ustawiony, aby go bezwzględnie przestrzegać? Piszę to z pozycji
      któremu pirat drogowy zabił dziecko, a potencjalni mordercy dalej dyskutują nad
      sposobem uniewinniana bandytow drogowych. Tak bandytów drogowych. Bo czlowiek
      ktory lekceważy znaki drogowe jest bandytą i to bandytą mordującym ludzi z
      premedytacją i taką odpowiedzialność karną należałoby wprowadzić. Za bandytyzm
      25 lat bez prawa przedterminoiwego zwolnienia, pozbawienie praw publicznych
      dożywotnio, i pozbawienie prawa jazdy również dożywotnio. Bandyta któryh stawia
      na równi bezpieczeństwo pieszego z kilkoma minutami oszczędności swojego czasu
      jest szczególnie niebezpiecznym bandytą i powoinno go się odizolowywać od
      społeczeństwa do końca jego dni ziemskiego życia.
      • gucio60 Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow 07.07.03, 08:18
        rozumiem twoje rozgoryczenie i szczerze wspolczuje ale ........
        nie zawsze jest winny kierowca, lekkomyslnosc przechodniow jest bulwersujaca
        jadac zgodnie z ograniczeniem predkosci nawet do 20 kmh. mozna zabic czlowieka
        jesli ten niespodziewanie wpadnie mi pod kolo ale masz zupelna racje ..
        swiadome przekraczanie szybkosci i to w miejscach gdzie jest ona, obojetnie
        jak ale ograniczona jest kryminalnym przestepstwem i powinno byc karana jako
        swiadome zabojstwo....
        • Gość: arklin Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.kolobrzeg.com.pl 07.07.03, 10:13
          gucio60 napisał:

          > rozumiem twoje rozgoryczenie i szczerze wspolczuje ale ........
          > nie zawsze jest winny kierowca, lekkomyslnosc przechodniow jest bulwersujaca
          > jadac zgodnie z ograniczeniem predkosci nawet do 20 kmh. mozna zabic
          czlowieka
          > jesli ten niespodziewanie wpadnie mi pod kolo ale masz zupelna racje ..
          > swiadome przekraczanie szybkosci i to w miejscach gdzie jest ona, obojetnie
          > jak ale ograniczona jest kryminalnym przestepstwem i powinno byc karana jako
          > swiadome zabojstwo....
          w takim razie wtargnięcie pod nadjeżdzjący samochód powinno byc rownież
          traktowane jako usiłowanie zabojstwa prawda? A może są równi i równiejsi w
          polskim prawie, choć nie wydaje mi się. Nie popadajcie w paranoję, niebawem
          dojdziecie do wniosku, że kupno samochodu jest zbrodnią i przekroczenie bramy
          salonu bedzie karane wiezieniem.
          pozdrawaim
          • Gość: hip Re: znaki, ktore prowadza do wypadkow IP: *.pgi.waw.pl 07.07.03, 10:59
            Gość portalu: arklin napisał(a):

            > w takim razie wtargnięcie pod nadjeżdzjący samochód powinno byc rownież
            > traktowane jako usiłowanie zabojstwa prawda?

            hip: Chyba raczej popełnienia samobójstwa.

            A może są równi i równiejsi w
            > polskim prawie, choć nie wydaje mi się. Nie popadajcie w paranoję, niebawem
            > dojdziecie do wniosku, że kupno samochodu jest zbrodnią i przekroczenie bramy
            > salonu bedzie karane wiezieniem.


            hip: Chyba się zagalopowałeś. To może być wynikiem predyspozycji do
            nierespektowania ograniczeń :)
            pozdr

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka