Gość: Anna
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.08.07, 15:51
Codziennie dojeżdzam do pracy, więc mam spore pole do obserwacji,
jak zachowują się niektórzy kierowcy.
Sytacja 1
Stoję na czerwonym świetle, za parę sekund zapala się "zielona
strzałka", ale sznur aut nie pozwala mi z niego skorzystać. Stojący
za mną kierowca zaczyna trąbić. JEDYNY manewr jaki mogę wykonać to
podjechać jakieś 2 metry do głownej ulicy, ale tym sposobem stoję na
torach tramwajowych ( tramwaj na w tym momencie zielone światło ).
Miałam ochotę wysiąść i spytać uprzejmie, co kierowca chciał
osiągnąć "trąbiąć na mnie"
Sytuacja 2
Jadę środkowym pasem, kierowca z lewej strony gwałtownie zajeżdza mi
drogę, ale włącza migacz. Pytam : po co ?
Wydaje mi się, że migacz służy do tego żeby WCZEŚNIEJ zasygnalizować
zamiar zmiany pasa. Strasznie mnie irytuje korzystania z migacza
dopiero w trakcie, albo jeszcze lepiej po zmianie pasa.
To tyle, co dziś szczególnie mnie zirytowało.
Pozdrawiam ze śląskiej średnicówki.