Dlaczego ruch w mieście nie jest płynny?

IP: *.chello.pl 29.08.07, 21:55
Wyjeżdżam rano do pracy, droga 3 pasy w jedną stronę, stoję jako pierwszy na
światłach na skrzyżowaniu.
Ruszam na zielonym, ruszam dynamicznie by jak najwięcej samochodów mogło
przejechać na jednej zmianie świateł ale rozpędzam się jedynie do prędkości
max dopuszczalnej na znakach (70) bo za 1.5km są kolejne światła.
W połowie drogi wyprzedzają mnie samochody, jadą ok 90-100, slalomem pomiędzy
autami na wszystkich pasach, wjeżdżają przede mnie i w efekcie gdy dojeżdżam
do kolejnych świateł, mam już przed sobą 6-8 albo i więcej stojących na
czerwonym samochodów.
Efekt jest taki że zatrzymuję się, po kilku sekundach zielone - ruszam.
Sytuacja powtarza się kilkukrotnie na odcinku całej długości tej jezdni.

O co mi chodzi?

O to ze w innych godzinach gdy natężenie ruchu jest mniejsze tę samą trasę
pokonuję ruszając na pierwszych światłach na zielonym i nie dotykając hamulca
przejeżdżam całą jadąc ze stałą prędkością ok 70/h.
Gdyby Ci za mną nie wpychali się przede mnie powodując zator też by
przejechali, oszczędzili by trochę paliwa, sprzęgła a przede wszystkim nerwów
sobie i innym.

Kretyńskie wyprzedzanie byle tylko stanąć przed kimś na światłach w małych
móżdżkach tych kierowców rysuje się jako szansa przejechania szybciej, szkoda
że ich ograniczony umysł nie dostrzega że spowalniają ruch wszystkich a sami
nie zyskują nic.

Powiecie że to stereotyp albo uprzedzenia ale w takim stylu jazdy przodują
mieszkańcy okolicznych wiosek którzy muszą pokazać "jak się jeździ" wszystkim
jadącym normalnie i zarzynają swoje stuningowane rzęchy.

Czy za jazdę slalomem po wszystkich pasach połączoną z przeciskaniem się na
odległość dziesiątek centymetrów można dostać mandat? Czy jest na to jakiś
paragraf?
    • Gość: tbernard Re: Dlaczego ruch w mieście nie jest płynny? IP: *.telsat.wroc.pl 29.08.07, 22:18
      W wielu miejscach światła zaprogramowane są na czerwoną falę.
      Innymi słowy jadąc zawsze przepisowo zaliczysz wszędzie czerwone i tylko ci co
      do 80-90 przycisną przelatują bez zatrzymywania. Skoro
      twierdzisz, że ci co tak cisnęli gaz są z okolicznych wiosek, to nie całkiem są
      tubylcami, więc po prostu mogą sądzić, że na czerwoną falę trafili. Oczywiście
      spora ich część to bezmózgowcy, którzy wcale
      tych rozterek nie mają, tylko czują wewnętrzny przymus wyprzedzania.
      Mnie też wkurza, gdy na jakimś odcinku jest dobra synchronizacja a rajdowcy
      niepotrzebnie zaburzają płynność. Być może na prawo jazdy powinny być także
      konieczne testy na inteligencję aby wyeliminować część bezmózgowców z ruchu.
      • Gość: akodo tu akurat jest zielona fala IP: *.chello.pl 29.08.07, 22:40
        w obrębie miasta, pewno nie na wszystkich ulicach ale na wielu. Nie podejrzewam
        tych kierowców o tak zawiłą interpretację, raczej wyprzedzają by być bliżej
        celu, choćby o 1 auto na światłach.
        • tetlian Re: tu akurat jest zielona fala 02.09.07, 15:49
          Na tych idiotów jedynym lekarstwem jest chyba właśnie mandat.
      • crannmer Re: Dlaczego ruch w mieście nie jest płynny? 29.08.07, 22:45
        Gość portalu: tbernard napisał(a):

        > W wielu miejscach światła zaprogramowane są na czerwoną falę.
        > Innymi słowy jadąc zawsze przepisowo zaliczysz wszędzie czerwone i
        > tylko ci co do 80-90 przycisną przelatują bez zatrzymywania.

        Chedozenie w bambus.
        Przy takim cyklu ci jadacy 40..45 rowniez przejada bez zatrzymania. Chyba ze
        zostana zablokowani przez tych jadacych 75 i stojacych na czerwonym.


        MfG
        C.
        Dewuloty, w_r_e_d_n_e i inne trole sa w smietniku
        • tbernard Re: Dlaczego ruch w mieście nie jest płynny? 30.08.07, 12:16
          > Chedozenie w bambus.
          > Przy takim cyklu ci jadacy 40..45 rowniez przejada bez zatrzymania. Chyba ze
          > zostana zablokowani przez tych jadacych 75 i stojacych na czerwonym.

          No cóż, ale przy tym układzie ci z przedziału 80-90 w 2 razy krótszym czasie
          całą trasę przelecą przez wszystkie skrzyżowania bez zatrzymania.
          • Gość: policzmy Re: Wyliczenia + pytanie .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.07, 22:01
            Policzmy, średnie odległości między światłami niech będzie jakieś
            np: 550 m (w centrum tak może być).

            Kierowca A rusza 0-55 km/h w 8 sek pokonuje - 60 m
            Potem ze stałą 55 km/h (15 m/s) przez 30 sek pokonuje - 450 m
            Razem mamy - 38 sek i 510 m

            zostaje 40 m do skrzyżowania albo hamować na czerwone, albo jechać
            na zielonym ....

            Kierowca B - w 10 sek rusza do około 75 km/h - 110 m
            Potem stała prędkość 75 km/h (21 m/s) - przez 28 sek pokonuje - 590 m
            Razem mamy 38 sek i 700 m

            Wniosek?
            Światła zielone na skrzyżowaniu muszą się zapalić jakieś 30-35 sek
            po tym, jak zapalają się na tym, którym ruszamy - przy odległości
            550 m między światłami.

            Jeżeli faktycznie światła są zgrane, to tak się zapali (po 30-35
            sek) i ci jadący szybciej dotrą na czerwone, które za moment zamieni
            się W ZIELONE ...
            a ci jadący wolniej, przejadą i tak na zielonym, tylko ciut za nimi
            (jadącymi szybciej). Chyba, że będą mieli pH, i zielone będa się
            palić chwilę.

            W tym KONKRETNYM przypadku, jadący szybciej nie powidują korków ani
            utraty płynności (innych), tylko psują swoją płynność, bo stają co
            chwila na światłach.

            Poza tym, nie wierze że da się wszystko zgrać, tylko raczej głównej
            drogi, a reszta świateł pobocznych MUSI się dostosować do tych z
            drogi głównej. Nie da się tego wszędzie zgrać, bo czasem zielone
            musiało by być otwierane w takim momencie, gdzie przy wjeździe na
            inną drpogę jest czerwone. Światła muszą się dopasować do odległości
            miedzy krzyżówkami, a nie krzyżówki do świateł :D

            Także zielona falę można zrobić raczej tylko na kilku głownych
            drogach. I o tych drogach powinno się trąbić po gazetach i nawet
            znakach, że nie wareto tam jechać więcej niż 50 km/h.


            Pytanie tylko, czemu nie wolno jechać tam np: 70? jak nie ma np:
            pasów?
            Jak NIKT wejśc tam nie może, to czemu nie zrobią tam znaku 70 km/h?
            Jak ktoś wejdzie i będzie potrącony TO JEGO WINA ? CZY NIE?

            SUPER foty
            tapety.tapety.glt.pl
    • kodem_pl Re: Dlaczego ruch w mieście nie jest płynny? 29.08.07, 22:46
      Czesciowo masz racje. W praktyce, gdy jezdzilem na uczelnie do sopotu z z domu w
      gdansku z tym slalomem i tak dalej zyskiwalem jednak na czasie. Dlaczego? Bo
      tylko nieliczne swiatla sa tak synchronizowane...

      Zreszta uwzgledniasz tylko jedna strone medalu: nie psioczysz na tych, ktorzy
      ruszaja zbyt wolno, co powoduje ten sam efekt;-)
      • Gość: akodo Pewno,ale napisałem że chodzi mi o jazdę w mieście IP: *.chello.pl 29.08.07, 23:09
        i do tego w mieście w którym da sie jeździć płynnie (do czasu oczywiście ;) O...
        a na tych co ruszają zbyt wolno to "psioczę" pod nosem tak że gdybym tu napisał
        to by wątek usunęli :)
        • kodem_pl Re: Pewno,ale napisałem że chodzi mi o jazdę w mi 30.08.07, 01:24
          Alez ja tez pisze o jezdzie w miescie... Sopot to jakby dzielnica Gdanska;-) Nie
          ma tam terenu niezabudowanego po drodze czy cos. Po prostu na dluzsza mete ta
          jazda sie oplaca czasowo...
          • tbernard Re: Pewno,ale napisałem że chodzi mi o jazdę w mi 30.08.07, 12:30
            kodem_pl napisał:

            > Alez ja tez pisze o jezdzie w miescie... Sopot to jakby dzielnica Gdanska;-) Ni
            > e
            > ma tam terenu niezabudowanego po drodze czy cos. Po prostu na dluzsza mete ta
            > jazda sie oplaca czasowo...

            Czasowo to i owszem na dłuższą metę jest zysk. Ale także na dłuższą metę jest to
            także znacznie bardziej paliwożerne. Jak widać spora ilość kierowców uważa, że
            za tanie jest jeszcze u nas paliwo. O aspektach ekologicznych to już nie warto
            nawet wspominać.
            • kodem_pl Re: Pewno,ale napisałem że chodzi mi o jazdę w mi 30.08.07, 14:15
              No widzisz, tacy juz ludzie sa niedoskonali. Zamiast zjesc w Green Wayu lubia
              isc do McDonalds, zamiast biegac wola palic, zamiast spedzac czas w aucie, wola
              minimalizowac ten czas...

              A paliwozernosc... jak moje auto bedzie palic 6 zamiast 7.5 to bede serio az tak
              bogatszy? I to 6 przy zalozeniu, ze wylacze jeszcze klime, bo to przeciez tez
              niedobre.
            • zbig76 Re: Pewno,ale napisałem że chodzi mi o jazdę w mi 30.08.07, 15:23
              moze i jestem nieekologiczny i w ogóle nie trandy ale naprawde wolę
              spalić litra więcej na 100 km, jesli dziecki temu mogę byc w domciu
              z rodzinka choćby i o pól godziny wcześniej

              ja w Warszawie z Bemowa na DOlny Mokotów jadę (w godzinach szczytu)
              maks 35 min. a znam takich, którym zajmuje to prawie godzinę - tymi
              samymi ulicami

              przycinąć gaz na długiej pustej prostej to umie każdy głupi - ale
              dopiero inteligentna, szybka (pod względem czasu a nie
              prędkości!!!!) jazda w ruchu miejskim to jest to za co cenię
              niektórych kierowców...
              • mejson.e Re: Pewno,ale napisałem że chodzi mi o jazdę w mi 30.08.07, 15:36
                zbig76 napisał:

                "ja w Warszawie z Bemowa na DOlny Mokotów jadę (w godzinach szczytu) maks 35
                min. a znam takich, którym zajmuje to prawie godzinę - tymi samymi ulicami"

                Z Pragi Północ na Okęcie w 40 minut w porannym szczycie - płynnie i (z reguły)
                przepisowo - dałbyś radę?

                Bez zajeżdżania drogi, hamowania przed nosem, ruszania z piskiem opon?

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • ewosia Re: Pewno,ale napisałem że chodzi mi o jazdę w mi 30.08.07, 17:44
            kodem_pl napisał:

            > Alez ja tez pisze o jezdzie w miescie... Sopot to jakby dzielnica
            Gdanska;-)
            nie mów tego NIGDY w sopocie:)
            • kodem_pl Re: Pewno,ale napisałem że chodzi mi o jazdę w mi 30.08.07, 18:31
              Gdy przebywa w tym przecudnym uzdrowisku nawet mi przez mysl takie rzeczy nie
              przechodza;-)
      • simon921 Re: Dlaczego ruch w mieście nie jest płynny? 30.08.07, 14:25
        Tylko może niech niektórzy jeżdżący slalomem zwrócą uwagę, że często
        ich slalom kończy się gwałtownymi manewrami (hamowanie) tych, którym
        właśnie zajechali drogę... Ale to taka polska mentalność - po nas
        choćby potop...
        • kodem_pl Re: Dlaczego ruch w mieście nie jest płynny? 30.08.07, 15:32
          Bo jest slalom i slalom. Slalom z wymuszeniami to chamstwo.
          • simon921 Re: Dlaczego ruch w mieście nie jest płynny? 30.08.07, 15:53
            Tylko niestety 90% slalomowców jedzie po chamsku. Nie twierdzę, że
            wszyscy, ale w gęstym ruchu miejskim najczęściej to jest jednak
            zajeżdżanie...
            • kodem_pl Re: Dlaczego ruch w mieście nie jest płynny? 30.08.07, 16:16
              Tych kulturalnych nie uznajesz nawet za slalomowcow...
    • rapid130 Re: Dlaczego ruch w mieście nie jest płynny? 29.08.07, 22:56
      akodo,
      żądasz cudów.

      Planowanie X ruchów naprzód, aby poprawić RZECZYWISTĄ efektywność
      jazdy - zwłaszcza w ruchu miejskim - to jest wyższa szkoła jazdy
      znana nielicznym. :)

      80 % automatycznie pociska gaz, nawet widząc czerwone światło
      zapalające się na skrzyżowaniu odległym o 150 m.

      10-15 % coś tam jeszcze lekko szarych komórek używa i widząc to
      czerwone światło za 150 metrów chociaż puszcza pedał gazu. Ale nic
      więcej.

      Dopiero pozostały ułamek kierowców umie "grać w szachy na
      mistrzowskim poziomie".
      • Gość: akodo przyczyny sa rozne IP: *.chello.pl 29.08.07, 23:06
        np. ojciec mojej dziewczyny (skądinąd bardzo kulturalny i wykształcony człowiek
        z bardzo specyficznym poczuciem humoru) jedzie zawsze z dużą prędkością do oporu
        (czerwonego) i śmieje się z tych co zwalniają silnikiem mówi że drażni go taka
        pedalska jazda, jak się jedzie to się jedzie :)
        • rapid130 Re: przyczyny sa rozne 29.08.07, 23:19
          Gość portalu: akodo napisał(a):

          > np. ojciec mojej dziewczyny (skądinąd bardzo kulturalny i
          > wykształcony człowiek (...) i śmieje się z tych co zwalniają
          > silnikiem mówi że drażni go taka pedalska jazda, jak się jedzie to
          > się jedzie :)

          A też takich znam, że jak "nie pocisną", to nie jazda.

          Zastrzel seniora stwierdzeniem, że nawet Sobiesław Zasada namawia do
          pedalskiej jazdy po mieście.

          Kiedyś Mistrz opisał jak to w zamierzchłych latach PRL zaoferował
          się przewieźć sekretarkę Zjednoczenia X do jakiegoś biura Y. Swoim
          Porsche 911. Kobitka wysiadła po jeździe i skomentowała z
          rozżaleniem:
          - Jeździ pan jak taksówkarz.
          :PPPPP
        • Gość: na zimno A propos okreslenia "pedalska jazda" IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.08.07, 14:05
          Polega to na tym, ze wspomniany tatus depcze pedal gazu do dechy.
          Wiec sam jest njwyrazniej zwolennikiem takiej wlasnie "pedalskiej"
          jazdy, tylko o tym jeszcze nie wie.

      • mejson.e Szachy czy berek? 30.08.07, 12:42
        rapid130 napisał:

        <<ułamek kierowców umie "grać w szachy na mistrzowskim poziomie".>>

        Bardzo podoba mi się to porównanie. ;-)
        Przewidywanie kilka ruchów naprzód, to faktycznie szachy.

        Dla niektórych gra nudna i pedalska.

        To nie te emocje co berek czy paintball... ;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • emes-nju W Warszawie dlatego, ze... 30.08.07, 14:29
      ... jezeli uda sie, jadac z przepisowa predkoscia, przejechac dwa
      kolejne skrzyzowania na zielonym, to jest to raczej przypadek i
      wynika raczej z rozsynchronizowania swiatel. Bo Warszawa jest
      zsynchronizowana na bardzo precyzyjna "czerwona fale" :-(
      • zbig76 Re: W Warszawie dlatego, ze... 30.08.07, 15:12
        co więcej jadąc daną trasą codziennie pewni kierowcy doskonale
        wiedzą jaka jest optymalna prędkość pomiędzy światłami i nie jest to
        predkość stała np. ruszając spod 1-ych świateł trzeba rozpędzić się
        do 70 żeby przejechac na 2-ich zielonym, potem wystarczy 40 bo
        inaczej trzeba się będzie zatrzymywać na 3-ich, potem trzeba depnąć
        aż do 80 itd...

        proponuje patrzeć na światła dla pieszych i tramwajów - one zawsze
        zmieniają się sekundę, dwie przed samochodowymi i od razu wiadomo
        czy jeszcze przyspieszać czy już noga z gazu
      • rapid130 Re: W Warszawie dlatego, ze... 30.08.07, 15:55
        emes-nju napisał:

        > ... jezeli uda sie, jadac z przepisowa predkoscia, przejechac dwa
        > kolejne skrzyzowania na zielonym, to jest to raczej przypadek i
        > wynika raczej z rozsynchronizowania swiatel. Bo Warszawa jest
        > zsynchronizowana na bardzo precyzyjna "czerwona fale" :-(

        Emesie, to jest słabe wytłumaczenie, bo zjawisko opisane przez akodo
        widuję też na ulicach gdzie cykl świateł jest względnie nieźle
        zsynchronizowany. Powinny wystarczyć najwyzej 3-4 przejazdy, żeby
        poznać pożądany czas przejazdu między skrzyżowaniami.

        Ale ludki za kółkiem zaprzątają sobie głowy innymi problemami.
        Durne autopiloty prowadzą ich gabloty. :PPPP

        Dobry przykład mam w Poznaniu na ul. Warszawskiej.
        Między rondem Śródka a zakładami Volkswagena w Antoninku są 3
        skrzyżowania ze światłami.
        Jeżeli na pierwszym przytrafi się czerwone, to po zmianie świateł
        nie warto utrzymywać powyżej 60 km/h, bo to oznacza 100 %
        zatrzymanie na następnym skrzyżowaniu.

        Oczywiście moi towarzysze niedoli rozpędzają się do 90-100 km/h,
        trafiają na czerwone, hamują do zera, czekają kilka-kilkanaście
        sekund. Wreszcie z radością witają zmianę świateł (nie widzą, że
        przejeżdżam dostojnym tempem obok nich, prawym pasem, tocząc się 30-
        50 km/h). Znów ostro pociskają pedały.

        Powtórka scenariusza następuje na następnym skrzyżowaniu.

        I na następnym.

        Za ostatnim skrzyżowaniem bardzo często okazuje się, że jadę wciąż w
        towarzystwie tych samych zapier***cych samochodzików, które
        spotkałem na pierwszym skrzyżowaniu. Albo je wyprzedzam, bo za
        trzecim skrzyżowaniem można już przyspieszyć.

        * * *
        Drugi problem.

        Większość ludków nie zauważa nawet, że na niedawno remontowanych
        skrzyżowania w Poznaniu często montują inteligentną sygnalizację.
        Taką, która nie tylko steruje ruchem na podstawie chwilowego
        natężenia na poszczególnych dojazdach, ale też spowalnia zbytnio
        rozpędzonych!

        "Autopiloty" pędzą w tempie 70-80 km/h, tam gdzie można 50 km/h.
        Potem się dziwią, że nagle widzą włączające się czerwone światło.
        Z konieczności dają po heblach.
        Po czym okazuje się, że sygnalizacja krotochwilnie włączyła czerwone
        tylko na 2-3 sekundy.

        Informuję uprzejmie przyjezdnych (do Poznania) i miejscowych :P że
        nie warto przekraczać na tych skrzyżowaniach licznikowych 55 km/h.
        Jest to wartość krytyczna, prowokująca sygnalizację do
        podjęcia "akcji wychowawczej". :D

        * * *
        Wolę jeździć po pedalsku. :D

        Bo za bardzo lubię swoje samochody i jeżdżąc w ten sposób mam
        przyjemną świadomość, że nie zużywam ich w bezsensowny sposób, nie
        wkurzam ludzi nadmiernym hałasem i nie podgrzewam bezowocnie
        hamulców benzyną.

        Tjaaaak....
        Prawdziwi mężczyźni jeżdżą po kozacku, chleją do urwania filmu,
        ćpają aż zobaczą światełko na końcu czarnego tunelu, łapią trypra od
        przydrożnych panienek, żyją szybko i umierają młodo. :PPPPPP

        Niestety, od robienia sobie czystej przyjemności za kierownicą nie
        są zatłoczone miejskie ulice w godzinie szczytu, tylko kręta gładka
        szosa na Pomorzu, albo pustawa autostrada A2 o świcie.
        • simon921 Re: W Warszawie dlatego, ze... 30.08.07, 16:18
          > Większość ludków nie zauważa nawet, że na niedawno remontowanych
          > skrzyżowania w Poznaniu często montują inteligentną sygnalizację.
          > Taką, która nie tylko steruje ruchem na podstawie chwilowego
          > natężenia na poszczególnych dojazdach, ale też spowalnia zbytnio
          > rozpędzonych!

          Takie cuda pomontowali też w Komornikach (DK5 - wjazd do Poznania od
          strony Wrocławia), ale sporo kierowców już się widzę nauczyło
          jeździć 50km/h w tamtym miejscu;)

          A jadąc 50km/h Grunwaldzką w Poznaniu (od Jawornickiej do Kaponiery)
          przejeżdżam cały odcinek 50km/h i jadę równiutko z tymi co mnie co
          skrzyżowanie odstawiają;) Ale tam i tak najlepiej jest rowerem...
          ale to już temat na osobny wątek;)
        • emes-nju Re: W Warszawie dlatego, ze... 30.08.07, 17:02
          rapid130 napisał:

          > Powinny wystarczyć najwyzej 3-4 przejazdy, żeby
          > poznać pożądany czas przejazdu między skrzyżowaniami.

          No wiec we stolicy nie jest to takie proste. Na trasie mojego
          przejazdy do pracy (jadac z pracy prawie zawsze odstaje
          kilkukilometrowy korek wiec nie ma oczym dyskutowac) jest kilka
          swiatel. Nie zaobserwowalem zadnej "wspolpracy" pomiedzy kolejnymi
          swiatlami - z wyjatkiem takiej, ze na kolejnych prawie zawsze musi
          byc czerwone :-)
          • emes-nju PS 30.08.07, 17:10
            Za szybko enter :-)

            W calej Polsce slyszymy o za szybko jezdzacych, wypadkach i
            mandatach. A w miastach wystarczyloby tak posynchronizowac swiatla,
            zeby OPLACALNE (ciagle pisze, ze jedyna REALNA metoda poprawy
            przestrzegania przepisow jest uczynienie przepisowej jazdy
            oplacalna - nie tylko finansowo) bylo przestrzeganie predkosci...
            Ale to za drogo kosztuje! I na mandatach sie nie zarobi... :-/
            • simon921 Re: PS 30.08.07, 19:45
              W Poznaniu tworzą jakiś centralny system sterowania miasta czy jakoś tak.
              Jeszcze nie działa to tak jak powinno, ale jest nadzieja... Ponoć na razie to
              jedyne takie miasto w Polszy.
              • Gość: na zimno Gdzie indziej to jest od dawna zrobione. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.08.07, 11:39
                Szczegoly dot. softu sa np. tu:


                www.roadtraffic-technology.com/
    • Gość: dub Re: Dlaczego ruch w mieście nie jest płynny? IP: *.icpnet.pl 31.08.07, 21:32
      W Poznaniu też mam z tym problem. Troszkę to wina świateł, bo włączają się
      często o sekundę, dwie za późno. Ale większość ludzi musi pokazać jakie mają
      osiągi. Szkoda tylko, że hamując do zera tracą więcej czasu niż jadąc ze stałą,
      niższą prędkością. O czynniku finansowym nie wspominam
    • Gość: stanisław Re: Dlaczego ruch w mieście nie jest płynny? IP: *.chello.pl 31.08.07, 21:56
      słusznie ale jak przekonać tych szanownych kierowców jak oni uważają że są
      najmądrzejsi
    • iberia.pl Re: Dlaczego ruch w mieście nie jest płynny? 31.08.07, 22:15
      bo sieroty jedynki szukaja jak juz jest zapalone zielone....
    • Gość: Lżunia Re: Dlaczego ruch w mieście nie jest płynny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.07, 22:08
      Gość portalu: akodo napisał(a):

      > Wyjeżdżam rano do pracy, droga 3 pasy w jedną stronę, stoję jako
      pierwszy na
      > światłach na skrzyżowaniu.
      > Ruszam na zielonym, ruszam dynamicznie by jak najwięcej samochodów
      mogło
      > przejechać na jednej zmianie świateł ale rozpędzam się jedynie do
      prędkości
      > max dopuszczalnej na znakach (70) bo za 1.5km są kolejne światła.
      > W połowie drogi wyprzedzają mnie samochody, jadą ok 90-100,
      slalomem pomiędzy
      > autami na wszystkich pasach, wjeżdżają przede mnie i w efekcie gdy
      dojeżdżam
      > do kolejnych świateł, mam już przed sobą 6-8 albo i więcej
      stojących na
      > czerwonym samochodów.

      Zjawisko to jest klasyczne u zamiejscowych, wieśniaków i tubylczych
      półgłówków.

      Zamiejscowi myślą że te 60 kph to syjonistyczny wymysł złośliwczych
      administratorów drogi i jadą 30-40 kph więcej, żeby sobie postać na
      światłach.

      Wieśniaki DTR, DWR, DSR nie wiedzą, że żeby przejechać trzeba jechać
      (na Karkonoskiej we Wrocławiu - główny wylot z miasta) 60 - bo na
      tyle jest zielona fala. Trąbią i migają swiatłami na lewym pasie, po
      u nich na wiosce jest zawsze wolny i mogą jechać więcej.

      Tubylcze półgłówki jeszcze nie pokojarzyły faktów, że przy 60
      przejadą sobie spokojnie i dalej gaz do dechy żeby postać na
      następnych światłach przeszkadzając innym i przez zmniejszenie
      natężenia ruchu powodują korki w mieście.
    • Gość: edek Re: Dlaczego ruch w mieście nie jest płynny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.07, 18:10
      to wy mieszczuchy powodujecie te korki, wpychacie sie i przeciskacie na kazdego
      i przed kazdego, a juz w złotówach z miasta nie wspomna, Ci to w ogole pozjadali
      wszystkie rozumy. I jeszcze jedna, to Ty musisz miec zlom auto skoro wszyscy
      przed Ciebie wjezdzaja, to oznacza ze Ty tamujesz ruch i tyle. I od kiedy Wy
      mieszczuchy stosujecie sie do przepisow hahahhahahahhahah, ladne zarty. Pozdro.
      • Gość: akodo to nawet śmieszne było :) IP: *.chello.pl 02.09.07, 20:55
Pełna wersja