Polska norma

02.09.07, 21:56
Jeśli chodzi o "znakowe" ograniczenia prędkości - obszary zabudowane,
ograniczenia znakami zakazu, to każdy jakoś je uwzględnia.
Każdy - na swój sposób oczywiście.

Albo się do nich stosuje, albo próbuje je złamać - najlepiej bez finansowych
konsekwencji - z pomocą CB, antyradaru, "zająców" itp.

Tak czy inaczej - każdy zwraca na nie uwagę.

A co z ograniczeniami "ustawowymi" - poza obszarem zabudowanym, bez
dodatkowych ograniczeń, słowem - 90 na drodze jednojezdniowej, 100 na
dwujezdniowej zwykłej i jednojezdniowej ekspresówce, 110 na dwujezdniowej
ekspresówce i 130 na autostradzie?

Dlaczego normą jest 120 zamiast 90 i "ile-maszyna-dała" na pozostałych - bądź
co bądź - ograniczeniach?

Co nam daje prawo do ustanawiania takich (nowych?) norm?
Doświadczenie? Głupota? Beztroska? Przymus?

Czy zdolność do utrzymania się na własnym pasie oznacza jazdę bezpieczną?
Czy wyrównanie jezdni automatycznie podnosi jej standard i dopuszcza większe
prędkości?

Czy dwie jezdnie to zawsze droga równie bezpieczna, jak niemiecka autostrada?

Dlaczego wielu z nas wsiadając do kabiny traci poczucie rzeczywistości?
Czy odrywając nogi od twardego gruntu przestajemy go traktować jak coś
realnego, przestając go słyszeć i czuć?

Koncentrujemy się na manewrach - im sprawniejszych, bardziej płynnych, tym
pewniej się czujemy.
Jeździmy coraz szybciej, traktując jak wroga wszystko to, co zakłóca nam
płynną jazdę - roboty drogowe, wolniejsze pojazdy, pieszych, rowerzystów.

Gdzie jest granica, poza którą prędkość nie jest już normą - 120, 150, 180?

A gdzie jest Wasza norma?

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • iberia.pl Re: Polska norma 02.09.07, 23:25
      jesli jest kawalek dobrej drogi np.A4 Katowice-Wroclaw , jest sucho,
      jest nieduzy ruch to pozwalam sobie na jazde np.120-140 km/h.

      Zawsze predkosc staram sie dostosowac do (kolejnosc nie ma
      znaczenia):
      swoich umiejetnosci
      jakosci drogi
      warunkow atmosferycznych
      natezenia ruchu
      znajomosci terenu
      swojego samopoczucia (jesli jestem zmeczona to wloke sie 80km/h
      prawym pasem).
    • tipper Re: Polska norma 02.09.07, 23:35
      mejson.e napisał:


      > A gdzie jest Wasza norma?

      Dobre pytanie :-)))

      Uzmyslowilem sobie, ze na drogach bez dodatkowych ograniczen w ogole nie mysle o
      tych 90/100/130, tylko jade tak jak uwazam ze moge.
      Moze dlatego ze nigdy nie jechalem naprawde szybko?
      Bo czy 170 na gierkowce czy na autostradzie to takie niezwykle?

      Na szerokich drogach z poboczami przewaznie jade 120-140, na autostradach to
      zalezy od sprzetu :-) ale jakies 140-160, na innych zwyklych drogach bez poboczy
      to jakies 110-120 (jak nie husta za mocno).

      I zauwazylem, ze tak jezdzi wiekszosc kierowcow w Polsce.

      No to chyba jest ta Twoja norma :-)

      pozdr
    • edgar22 Re: Polska norma 02.09.07, 23:43
      mejson.e napisał:
      > A gdzie jest Wasza norma?

      Staram się, aby wskazanie na liczniku nie przekraczało dozwolonej prędkości o
      więcej niż 10 km/h. I najczęściej się udaje.
      A w ogóle (nawet na ekspresowych dwujezdniówkach) bardzo rzadko jeżdżę szybciej
      niż 100 km/h (autostrad jakoś nigdy nie mam po drodze).
    • Gość: :))) Re: Polska norma IP: *.acn.waw.pl 02.09.07, 23:47
      mejson.e napisał: (...)> Co nam daje prawo do ustanawiania takich
      (nowych?) norm? Doświadczenie? Głupota? Beztroska? Przymus?

      Nic z tych rzeczy. Gdybyś trochę poczytał, to dotarłbyś do
      amerykańskich badań, które mówią, że kierowcy jeżdżą tak, jak im
      droga pozwala. Ciekawe jest to, że szybkość ta jest dość stała,
      stosuje ją ponad 90% kierowców na danym odcinku. Niebezpieczeństwo
      wprowadza tych 10% pozostałych, którzy dzielą się na dwie grupy:
      dużo szybszych i wolniejszych. Interesujące jest to, że stopień
      zagrożenia powodowany przez obie grupy jest podobny (czyli wolniejsi
      też są sporym zagrożeniem). Szybkość ta jest niezależna od
      postawionych ograniczeń administracyjnych i jest (o dziwo) optymalna
      dla danego odcinka.

      PS. Bardzo nie lubię traktowania kierowców in gremium jak idiotów.
      Nie jesteśmy nimi. Jeździmy rozsądnie, jak na zastane warunki.
      Zwiększona w stosunku do zachodu liczba wypadków wynika ze stanu
      infrastruktury i paru pomniejszych (gorsze samochody, olbrzymi ruch
      ciężarowy, błędy w oznakowaniu, pijani dróżnicy etc.). Polska droga
      zabija, zachodnia (często) wybacza :)))
      • habudzik Re: Polska norma 02.09.07, 23:52
        Gość portalu: :))) napisał(a):

        Polska droga
        > zabija, zachodnia (często) wybacza :)))

        Polska nie wybacza a Zachodnia nie musi wybaczać zbyt często .
      • habudzik Re: Polska norma 02.09.07, 23:56
        Gość portalu: :))) napisał(a):


        > PS. Bardzo nie lubię traktowania kierowców in gremium jak idiotów.

        Też bym tak nie chciał nas traktować .


        > Nie jesteśmy nimi. Jeździmy rozsądnie, jak na zastane warunki.

        Zupełnie inne zdanie mają o nas w Europie . Uważają nas za jednych z najgorszych
        kierowców na kontynencie .
      • Gość: swoboda_t Re: Polska norma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.07, 11:09
        O, i to jest wytłumaczenie dlaczego w Polsce jeździ się zwykle
        szybciej niż pozwalają limity. Po prostu nie przystają one często do
        sytuacji drogowej. Większość kierowców nie chce siebie ani nikogo
        zabić, niepotrzebnie ryzykować, nie ma ochoty na mandaty. Większość
        jedzie w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem. Przekracza limity tam, gdzie
        na to pozwala, jedzie wolniej, gdy tego wymaga (na większości
        wąskich uliczek nie ma ma dodatkowych ograniczeń, a jednak jeździ
        się tam wolniej niż ustawowe 50km/h). Sciganci i spowalniacze to
        margines, a margines zwykle najbardziej daje się we znaki. Gdyby na
        zachodzie na autostradach (to nieprawda, że wszyscy trzymają 130)
        poustawiać tempolimit 100, lub wszystkie drogi krajowe usiać 50-kami
        bez alternatywy w postaci autostrady, to też nagle stałaby się rzecz
        niezwykła - zaczeliby łamać przepisy.

        Moja norma?? Na jednojezdzniowych wąskich drogach nie przekraczam
        100. Na tych z szerokimi pasami i poboczami 100, max 120.
        Dwujezdniowe krajówki: 100-120, miejscami (gierkówka, Katowice-
        Tychy, Tychy-Kobiór) max 140, jednojezdniowe ekspresówki 120,
        dwujezdniowe 120-140. Czyli z grubsza tak, jak wszyccy. Autostradą
        zwykle ciut szybciej niż większość, w zakresie 130-160. A jak jest
        pusta potrafię jechać 100 (np. ostatnio w środku nocy odprężony po
        imprezie) jak i 200 (jak mam ochotę na trochę podniety). I tak jest
        dobrze :)


        Gość portalu: :))) napisał(a):

        > mejson.e napisał: (...)> Co nam daje prawo do ustanawiania takich
        > (nowych?) norm? Doświadczenie? Głupota? Beztroska? Przymus?
        >
        > Nic z tych rzeczy. Gdybyś trochę poczytał, to dotarłbyś do
        > amerykańskich badań, które mówią, że kierowcy jeżdżą tak, jak im
        > droga pozwala. Ciekawe jest to, że szybkość ta jest dość stała,
        > stosuje ją ponad 90% kierowców na danym odcinku. Niebezpieczeństwo
        > wprowadza tych 10% pozostałych, którzy dzielą się na dwie grupy:
        > dużo szybszych i wolniejszych. Interesujące jest to, że stopień
        > zagrożenia powodowany przez obie grupy jest podobny (czyli
        wolniejsi
        > też są sporym zagrożeniem). Szybkość ta jest niezależna od
        > postawionych ograniczeń administracyjnych i jest (o dziwo)
        optymalna
        > dla danego odcinka.
        >
        > PS. Bardzo nie lubię traktowania kierowców in gremium jak idiotów.
        > Nie jesteśmy nimi. Jeździmy rozsądnie, jak na zastane warunki.
        > Zwiększona w stosunku do zachodu liczba wypadków wynika ze stanu
        > infrastruktury i paru pomniejszych (gorsze samochody, olbrzymi
        ruch
        > ciężarowy, błędy w oznakowaniu, pijani dróżnicy etc.). Polska
        droga
        > zabija, zachodnia (często) wybacza :)))

        • Gość: Poll Re: Polska norma IP: *.tvp.pl 03.09.07, 22:07
          > O, i to jest wytłumaczenie dlaczego w Polsce jeździ się zwykle
          > szybciej niż pozwalają limity. Po prostu nie przystają one często
          do
          > sytuacji drogowej. Większość kierowców nie chce siebie ani nikogo
          > zabić, niepotrzebnie ryzykować, nie ma ochoty na mandaty.

          A mimo to w Europie uważaja nas za najgorszych lub prawie
          najgorszych kierowców . W KE najczestszym powodem wypadków w Polsce
          jest od wielu juz lat nadmierna prędkość . Czyzby sie wszyscy za
          granica sprzysiegli przeciwjko nam ????? Panie Swoboda jak to jest ??
    • habudzik Re: Polska norma 02.09.07, 23:50
      Jeżdże zdecydowanie za szybko . Na 90 jade 110-120 na 110 jade nie mniej niz 130
      a na autostradzie nie mniej niz 150 . Przez wioski i miasteczka przelatuje 80 .
      Wiem , źle robie ale prawie nigdy nikt mnie nie blokuje wolniejszą jazdą . To
      jest nasza norma .
    • acorns Re: Polska norma 03.09.07, 00:34
      > Dlaczego normą jest 120 zamiast 90 i "ile-maszyna-dała" na
      pozostałych - bądź
      > co bądź - ograniczeniach?
      >
      > Co nam daje prawo do ustanawiania takich (nowych?) norm?
      > Doświadczenie? Głupota? Beztroska? Przymus?

      Mam na kolanach atlas. Patrzę na Niemcy - sieć autrostrad. Patrzę na
      Belgię - sieć autostrad. Francja - sieć autostrad. Holandia - sieć
      autostrad. Białoruś ma autostradę z Brześcia do Mińska. Litwa ma z
      Wilna nad morze. Ukraina też ma, Czechy mają, a u nas jest jak jest.
      Jak ja mam jechać przepisowo skoro jadąc do Warszawy do Tarnowa
      muszę jechać przez wszystkie te Wysranówki, Pierdziszewy z
      ograniczeniami do 50. Ile czasu ja mam jechać te 300 kilometrów? 6
      godzin? 8? Czy może 12? Pojechałbym pociągiem co by było szybciej,
      ale na peronie nie czeka na mnie Eurostar ani TGV który śmiga 300 na
      godzinę, tylko kilka wagonów podpiętych do zdezelowanej EU07
      pamiętającej czasy Gierka. Niby mogłoby toto jechać 140 km/h, a
      jakby podpiąć EP09 to i 160 wyciągnie. No ale co z tego jak tory nie
      są dostosowane do takich prędkości? Centralna Magistrala Kolejowa po
      której można śmigać i 250 to tylko jakieś 230 kilometrów na całą
      Polskę. Wyjaśnij mi teraz człowieku jak ja mogę w tym kraju z miasta
      A do miasta B dojechać w jakimś normalnym czasie? Helikoptera
      kupować nie zamierzam bo byłby mały problem z parkowaniem. W związku
      z powyższym nie obchodzą mnie przepisy. Ja jadę załatwiać sprawy i
      nie będę wyjeżdżał o drugiej w nocy żeby zgodnie z przepisami
      dojechać na 12stą do miasta odległego o 300 kilometrów. Jak państwo
      chce ode mnie wymagać przestrzegania przepisów to niech mi wybuduje
      sieć wielopasmowych autostrad bez limitu prędkości, z siatkami
      zabezpieczającymi przed kundlami, kotami i inną zwierzyną, omijającą
      wszelkie Wysranówki, Pierdziszewy, Psie Wólki, Kozie Bobki jak
      również wszelkie inne miejscowości małe, duże i te milionowe. Jako
      alternatywę chcę sieć szybkiej kolei o ludzkim standardzie i cenie
      konkurencyjnej do kosztów przejazdu samochodem. Wtedy będę jechał
      przepisowe 50 na godzinę tam gdzie jest POTRZEBNE a nie tam gdzie
      jakiś fiut postawił sobie ograniczenie od czapy. Ja chcę wiedzieć że
      jak mam ograniczenie do 40 to jest tam takie coś że jak wjadę z
      większą prędkością to się rozpier. o drzewo albo o co inne albo
      wpieprzę się wprost na przejście dla pieszych przed szkołą na
      przykład. A po co na warszawskiej trasie Siekierkowskiej
      ograniczenie do 70? No po co? Jechałem tam 130 i nic się nie stało.
      Było bezpiecznie przy natężeniu ruchu jaki tam był. Czy nie można
      tam postawić ograniczenia do 130? Przecież jak jest zatłoczenie to
      nikt nie będzie przecież jechał 130 tylko np. 80. Co za idioci
      ustalają takie przepisy? Dlaczego w Polsce jak są roboty drogowe i
      ograniczenie do 40 z ich powodu, to po zakończeniu robót znak
      zostaje i obowiązuje? Jak ktoś chce ode mnie czegoś wymagać to niech
      coś mi zaproponuje wzamian. Nie inaczej. Dlatego krótko mówiac leję
      na przepisy i używam CB. Nikogo nie zabiłem, sam się zabić nie
      zamierzam ani nikogo innego, nie zamierzam też drasnąć sobie wozu i
      jadę z prędkością bezpieczną a nie przepisową i wykonuję manewry
      bezpieczne a nie tylko te dozwolone przez przepisy. A to że komuś
      nie podoba się moje omijanie korka po błotnistym pasie między
      jezdniami to jego problem. Ja mam taki wóz że sobie tak mogę.
      Stwarzam w ten sposób zagrożenie jakiekolwiek? Nie. Niszczę zieleń?
      Nie, bo tam jest tylko i wyłącznie błoto i jakiś piach wysypany.
      Więc w czym problem? Takich przykładów mogę podać całe mnóstwo. I
      będize to świadczyć tylko o tym że przepisy nie są przestrzegane bo
      są po prostu złe, tworzone kilkadziesiąt lat temu i mają się nijak
      do obecnych warunków drogowych.
      • ano.nim Skrzywdzone dziecko czy rozkapryszony bachor? 03.09.07, 10:07
        acorns napisał:

        "Mam na kolanach atlas. Patrzę na Niemcy - sieć autrostrad. Patrzę na
        Belgię - sieć autostrad. Francja - sieć autostrad. Holandia - sieć
        autostrad. Białoruś ma autostradę z Brześcia do Mińska. Litwa ma z
        Wilna nad morze. Ukraina też ma, Czechy mają, a u nas jest jak jest.
        Jak ja mam jechać przepisowo skoro jadąc do Warszawy do Tarnowa muszę jechać
        przez wszystkie te Wysranówki, Pierdziszewy z ograniczeniami do 50. Ile czasu
        ja mam jechać te 300 kilometrów? 6 godzin? 8? Czy może 12?"

        Zaraz sie popłaczę - jaka nieszczęśliwa dzidzia - nie dają jej bezstresowo sie
        bawić, to będzie gryźć, pluć i drapać.
        A przede wszystkim ryczeć - domagać się tego co mają koledzy - nowej komórki,
        empetrójki, cyfrówki.
        Bez tego nie może przecież normalnie żyć!
        Nieszczęśliwa dzidzia. Nikt jej nie rozumie.

        "W związku z powyższym nie obchodzą mnie przepisy. Ja jadę załatwiać sprawy i
        nie będę wyjeżdżał o drugiej w nocy żeby zgodnie z przepisami dojechać na 12stą
        do miasta odległego o 300 kilometrów. Jak państwo chce ode mnie wymagać
        przestrzegania przepisów to niech mi wybuduje sieć wielopasmowych autostrad bez
        limitu prędkości, z siatkami zabezpieczającymi przed kundlami, kotami i inną
        zwierzyną, omijającą wszelkie Wysranówki, Pierdziszewy, Psie Wólki, Kozie Bobki
        jak również wszelkie inne miejscowości małe, duże i te milionowe. Jako
        alternatywę chcę sieć szybkiej kolei o ludzkim standardzie i cenie
        konkurencyjnej do kosztów przejazdu samochodem."

        Jak dzidzia nie dostanie, czego żąda, to sama sobie weźmie - im większa i
        silniejsza będzie tym więcej.
        Nie tylko weźmie ale i mordę dać może.
        Przecież nie ma a należy jej się.

        "Wtedy będę jechał przepisowe 50 na godzinę tam gdzie jest POTRZEBNE a nie tam
        gdzie jakiś fiut postawił sobie ograniczenie od czapy. Ja chcę wiedzieć że jak
        mam ograniczenie do 40 to jest tam takie coś że jak wjadę z większą prędkością
        to się rozpier. o drzewo albo o co inne albo wpieprzę się wprost na przejście
        dla pieszych przed szkołą na przykład."

        I wtedy dzidzia będzie grzeczna, ładnie się uśmiechnie i może nawet powie wierszyk.
        I zęby umyje, i uszy.

        No chyba, że ta cyfrówka czy empetrójka to jakiś shit, nic nie warte barachło.

        Wtedy znowu może przypi...ć!

        Ktoś kto nie wyobraża sobie dojechania na czas bez sieci autostrad, ustępowania
        mu drogi, po prostu jest niedoświadczonym dyletantem.
        Nie umie planować, rozważać, decydować - po prostu myśleć zamiast reagować.
        I choćby w końcu doczekał się najlepszych dróg i najszybszego samochodu, to i
        tak będzie ... się spóźniał.

        Nie pozdrawiam
        • acorns Re: Skrzywdzone dziecko czy rozkapryszony bachor? 03.09.07, 12:43
          Może masz mentalność kundelka który będzie pokornie wykonywał
          rozkazy bo tak ma być i już. Ale ja takiej mentalności nie mam. Jak
          ktoś coś ode mnie chce, to musi mi coś zaoferować wzamian. Płacę
          podatki, więc należą mi się lepsze drogi i autostrady a nie jakiś
          dziurawy wąski dukt dumnie nazywany Drogą Krajową.

          > Ktoś kto nie wyobraża sobie dojechania na czas bez sieci
          > autostrad, ustępowania mu drogi, po prostu jest niedoświadczonym
          > dyletantem.

          To co ja mam zrobić? Mam się teleportować z miejsca na miejsce? Ja
          dojadę na czas i bez sieci autostrad, tylko będę:
          a) cały czas przekraczał dozwoloną prędkość
          b) zganiał maruderów na pobocze
          c) wyprzedzał na trzeciego
          d) omijał kolejki do skrzyżowania pasem dla skręcających

          Inaczej średnia prędkość wyjdzie mi jakieś 45 na godzinę, co na
          odcinku 300 km. daje ponad 6,5 godziny jazdy zakładając że po drodze
          nie będzie objazdu, korka którego ominąć się nie da i innych
          zawalidróg. A ja nie mam zamiaru pół dnia albo 3/4 dnia tracić na
          przejazd odcinka, który w Niemczech załatwiłbym nie spiesząc się w
          2,5 godziny. Teraz wszystko jasne?
          • edgar22 Do swojej listy dodaj punkt 03.09.07, 12:53
            e) po prostu będę chamem i burakiem

            Tylko tak można podsumować to, co napisałeś.
            • maruda.r Re: Do swojej listy dodaj punkt 04.09.07, 01:47
              edgar22 napisał:

              > e) po prostu będę chamem i burakiem
              >
              > Tylko tak można podsumować to, co napisałeś.

              ****************************************

              Mamy więc wniosek, że większość polskich kierowców na polskich drogach to chamy
              i buraki. Ci sami kierowcy na niemiecki drogach jeżdżą normalnie. Czy naprawdę
              jedynym problemem jest mentalność polskich kierowców?

              • edgar22 Re: Do swojej listy dodaj punkt 04.09.07, 09:34
                > Mamy więc wniosek, że większość polskich kierowców na polskich
                > drogach to chamy i buraki.

                Nie. Większość nie wyprzedza na trzeciego, nie spycha innych na pobocze i nie
                omija kolejek do skrętu niewłaściwym pasem. Tacy jak acorns stanowią jednak
                mniejszość. I całe szczęście.
      • wojtek33 Re: Polska norma [OT] 03.09.07, 14:03
        acorns napisał:

        > godzinę, tylko kilka wagonów podpiętych do zdezelowanej EU07
        > pamiętającej czasy Gierka. Niby mogłoby toto jechać 140 km/h,

        tylko 125 km/h, tak jak EU06 i EP07
    • maruda.r Re: Polska norma 03.09.07, 03:37
      mejson.e napisał:

      > Dlaczego normą jest 120 zamiast 90 i "ile-maszyna-dała" na pozostałych - bądź
      > co bądź - ograniczeniach?

      **************************************

      500 km przeciętnej polskiej trasy z jedną lub dwoma aglomeracjami pokonujesz w 8
      godzin jadąc z prędkością kursową 120 kmh, co daje nędzą przeciętną 62 kmh.
      Widzisz przełożenie: prawie 2:1. Jeżeli będę jechał 90kmh, to moja średnia
      wniesie prawdopodobnie 45 kmh i ponad 11 godzin jazdy.


      Jest i druga część odpowiedzi. Na dłuższych odcinkach proporcje dróg
      dwujezdniowych do pozostałych są tak żałośnie małe, że każde spowolnienie, każdy
      przystanek zmusza nas niejako do odrabiania strat w postaci wyprzedzania tych
      samych tirów i innych zawalidrogów. Przed planowanym postojem nadrabiamy, ile
      się da, a potem nadganiamy. Jak w wyścigu przy zjeździe do boksu.

      Nie ma możliwości swobodnej jazdy i swobodnego wyprzedzania. W wielu
      miejscowościach nie ma śladu obwodnicy. To wszystko faktycznie spowalnia.

      Na marginesie: chętnie wsiadłbym w pociąg, bo po co się męczyć? Można pograć na
      laptopie lub poczytać książkę, popijając piwkiem. Ale w pociąg, a nie w drezynę,
      która zawiezie mnie na obskurny i śmierdzący dworzec, z którego muszę wiać,
      zanim zeżrą mnie karaluchy.

      • edgar22 Re: Polska norma 03.09.07, 08:33
        maruda.r napisał:
        > Jeżeli będę jechał 90kmh, to moja średnia wniesie prawdopodobnie 45
        > kmh i ponad 11 godzin jazdy.

        Dramatyzujesz. Kilka dni temu - trasa 300 km.
        W jedną stronę drogi wojewódzkie i lokalne, dzień, miasteczka wioski i takie
        tam. Średnia - 64 km/h.
        Z powrotem - wieczór, cały czas droga krajowa. Średnia 75 km/h.

        A wszystko przy prędkościach, do których nikt z radarem by się nie przyczepił.
        • emes-nju Re: Polska norma 03.09.07, 11:42
          edgar22 napisał:

          > A wszystko przy prędkościach, do których nikt z radarem by się nie
          > przyczepił.

          Zdajesz sobie sprawe, ze w tym "czepianiu sie" jest pies pogrzebany?

          Radary i fotradary kasuja zwykle przy predkosci grubo powyzej
          dopuszczalnej - gdzies czytalem, ze nawet +30 km/h! Zwroc uwage na
          to, co napisales - nie bylo nic o predkosci zgodnej z przepisami,
          tylko o predkosci, przy ktorej jeszcze nie skasuja. Co to ma
          wspolnego z poszanowaniem prawa?! Widze tylko strach przed kara!
          • edgar22 Źle widzisz :) 03.09.07, 12:06
            emes-nju napisał:
            > Widze tylko strach przed kara!

            Źle widzisz (chociaż nie powiem - uważam, że tracić kasę na mandaty to głupota).
            Ja nawet nie wiem, jaka jest tolerancja radarów i fotoradarów.
            Emes, przeczytaj mój wcześniejszy post, tam napisałem, jaka jest moja norma. Nie
            jest to +30 km/h ponad limit, a znacznie mniej. I wyznacza ją nie możliwość
            namierzenia mnie i skasowania, lecz poszanowanie obowiazujących limitów (plus
            minus kilka km/h - chcesz się bawić w aptekę??).
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=68420774&a=68425868
            • emes-nju Re: Źle widzisz :) 03.09.07, 12:27
              Ja nie twierdze, ze jezdzisz za szybko!

              Napisales jednak, ze jezdzisz z predkosciami, do ktorych nie mozna
              sie przyczepic. Czyli na znaki patrzysz, pod klasycznie polskim
              katem - musze wiedziec ile moge jechac, zeby nie ukarali. Byc moze
              napisales tak podswiadomie. Nie wiem. Ale jest to symptomatyczne...
              Symptomatyczne dla wiekszosci z nas. Jak widac dzialania waaadzy
              bardziej nas zblizaja do niewolniczego, a nie OBYWATELSKIEGO
              podejscia do tematu :-/ Bo niewolnik patrzy skad spadnie bat i
              KOMBINUJE jak tu obejsc ukaz wlasciciela, a obywatel przestrzega
              uregulowan z wewnetrznej obywatelskiej potrzeby.

              Nie twierdze, ze jestes niewolnikiem! Mysle, ze napisales tak
              niejako z rozpedu. A skads ten rozped sie wzial... Mentalnosc
              niewolnika podswiadomie wysysamy z kazdego komunikatu waaadzy.
              • edgar22 Jakoś nieuważnie czytasz, emes... 03.09.07, 12:50
                > Napisales jednak, ze jezdzisz z predkosciami, do ktorych nie mozna
                > sie przyczepic.

                Czytaj uważniej. Nie napisałem nigdzie, że jeżdżę tak, żeby radar nie mógł się
                do mnie doczepić.
                W pierwszy poście napisałem "Staram się, aby wskazanie na liczniku nie
                przekraczało dozwolonej prędkości o więcej niż 10 km/h."
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=68420774&a=68425868
                Prawda, że raczej żaden radar się do mnie nie doczepi, ale to już skutek mojego
                stylu jazdy, a nie jego przyczyna. Mam nadzieję, że tym razem zrozumiesz różnicę.

                Z resztą Twojego postu nawet nie będę polemizował, bo wnioski, które wyciągasz
                (wskutek pomyłki lub niezrozumienia) nijak się do mojej osoby nie mają.
                • emes-nju Re: Jakoś nieuważnie czytasz, emes... 03.09.07, 12:55
                  edgar22 napisał:

                  > > Napisales jednak, ze jezdzisz z predkosciami, do ktorych nie
                  > > mozna sie przyczepic.
                  >
                  > Czytaj uważniej. Nie napisałem nigdzie, że jeżdżę tak, żeby radar
                  > nie mógł się do mnie doczepić.

                  A tu? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                  f=510&w=68420774&a=68430478

                  > Z resztą Twojego postu nawet nie będę polemizował, bo wnioski,
                  > które wyciągasz (wskutek pomyłki lub niezrozumienia) nijak się do
                  > mojej osoby nie mają.

                  Tego nie napisalem i chyba wyraznie to podkreslilem. Ale klopot w
                  tym, ze niewolnicze podejscie do prawa zaczyna byc w Polsce norma.
                  Na co dzien ogladamy to na drogach gdzie wiekszosc jezdzi jak chce
                  jak nikt nie patrzy.
                  • edgar22 Pas 03.09.07, 13:04
                    > A tu? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=68420774&a=68430478

                    Skutek - przyczyna. Zrozum różnicę, proszę.
                    Jaśniej niż w poprzednim poście już nie potrafię napisać, sorki.
                    • emes-nju Chyba sie zapetlilismy :-) 03.09.07, 13:14
                      Doczepilem sie do SFORMULOWANIA, a nie do Ciebie. Zdaje sobie
                      sprawe, ze raczej masz inne podejscie do sprawy.
        • maruda.r Re: Polska norma 04.09.07, 01:37
          edgar22 napisał:

          > maruda.r napisał:
          > > Jeżeli będę jechał 90kmh, to moja średnia wniesie prawdopodobnie 45
          > > kmh i ponad 11 godzin jazdy.
          >
          > Dramatyzujesz. Kilka dni temu - trasa 300 km.

          ********************************************

          Nie dramatyzuję, a staram się znaleźć obiektywne wytłumaczenie takich, a nie
          innych zachowań.

          • emes-nju Zapomnij! 04.09.07, 10:51
            maruda.r napisał:

            > (...) staram się znaleźć obiektywne wytłumaczenie takich, a nie
            > innych zachowań.

            Na tym forum proby ZROZUMIENIA czyichs niestosowanych zachowan sa
            traktowane z wybielaniem.
            • emes-nju Errata ;-) 04.09.07, 10:55
              emes-nju napisał:

              > maruda.r napisał:
              >
              > (...) staram się znaleźć obiektywne wytłumaczenie takich, a nie
              > innych zachowań.
              >
              Na tym forum proby ZROZUMIENIA czyichs niestosowanych zachowan sa
              traktowane NA ROWNI z wybielaniem.

              Kocham Internet Explorera, ktory lepiej ode mnie wie, co chce
              zrobic. W tym wypadku probe skasowania dwoch litery rozciagnal na
              dwa wyrazy :-/
    • ano.nim Głupota i beztroska 03.09.07, 09:50
      mejson.e napisał:

      "Dlaczego normą jest 120 zamiast 90 i "ile-maszyna-dała" na pozostałych - bądź
      co bądź - ograniczeniach?"

      To instynkt stadny - inni pędzą, ja też mogę.

      "Co nam daje prawo do ustanawiania takich (nowych?) norm?
      Doświadczenie? Głupota? Beztroska? Przymus?"

      Głupota i beztroska.
      Przymus występuje bardzo rzadko.
      Doświadczenie obniża "normę".

      "Czy zdolność do utrzymania się na własnym pasie oznacza jazdę bezpieczną?
      Czy wyrównanie jezdni automatycznie podnosi jej standard i dopuszcza większe
      prędkości?

      Czy dwie jezdnie to zawsze droga równie bezpieczna, jak niemiecka autostrada?"

      Dokładnie tak jest - gładko, szeroko oznacza bezpiecznie - a dwie jezdnie to w
      naszych warunkach taka rzadkość że automatycznie oznacza autostradę.
      Poza tym występuje "ssanie" - podciśnienie wytwarzane przez pustą drogę. Choć po
      zwiększeniu prędkości z reguły błyskawicznie się zatyka ona zawalidrogami.

      "Dlaczego wielu z nas wsiadając do kabiny traci poczucie rzeczywistości?
      Czy odrywając nogi od twardego gruntu przestajemy go traktować jak coś realnego,
      przestając go słyszeć i czuć?"

      Nowsze samochody doskonale się prowadzą, dobrze izolują dźwięki - szczególnie
      przy głośnej muzyce - nie przenoszą wszystkich nierówności drogi na nadwozie i
      kierownicę - podobnie się jedzie przy 60 i 140. Z tym że przy 60 jest potwornie,
      wręcz "pedalsko" nudno.

      "Koncentrujemy się na manewrach - im sprawniejszych, bardziej płynnych, tym
      pewniej się czujemy.
      Jeździmy coraz szybciej, traktując jak wroga wszystko to, co zakłóca nam płynną
      jazdę - roboty drogowe, wolniejsze pojazdy, pieszych, rowerzystów."

      To już bardzo bliskie grze komputerowej - realistycznej, szczegółowej,
      emocjonującej - ale zawsze grze, gdzie po zobaczeniu "Game Over" można wstać o
      własnych siłach i wrócić do prawdziwego życia.


      "Gdzie jest granica, poza którą prędkość nie jest już normą - 120, 150, 180?"

      Granicą jest opamiętanie.
      Czasem świadome, przemyślane a czasem wymuszone - jedna decyzja za dużo,
      prawdziwe przerażenie, czasami dopiero prawdziwa tragedia własna albo kogoś
      bliskiego.
      Uświadomienie sobie, ze wypadki tak naprawdę nie zdarzają sie tylko innym.

      "A gdzie jest Wasza norma?"

      Jeśli jadę prywatnie nie przekraczam dozwolonych prędkości "licznikowo" więcej
      niż 10 km/godz.
      Chyba że wiem na pewno, że ograniczenie jest zapomniane lub błędne.

      Z racji charakteru pracy moje normy są czasami o wiele większe niż standardowe
      ale zawsze w ramach prawa.

      Pozdr.
    • Gość: na zimno Norm tak naprawde nie ma. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.09.07, 10:35
      Sa tylko ograniczenia oznakowane lub ogolnie obowiazujace.

      Szybka jazda musi byc skonfrontowana z gestoscia ruchu i
      wynikajacymi z tego srednimi odstepami pomiedzy pojazdami.
      Konsekwencja tego jest zachowanie odstepow uwzgledniajacych
      realna droge hamowania w danych warunkach. Ta ocena jest subiektywna,
      a wiec obarczona duzym bledem, ryzykowna.

      Zdarzalo mi sie jezdzic i 230 km/h ale tylko tam, gdzie nie bylo
      ograniczenia, gdzie mialem doskonala widocznosc, warunki ruchu,
      praktycznie pusta autostrade. Praktycznie test silnika na krotkim
      odcinku.

      Tam gdzie nie ma ograniczen jezdze normalnie w "widelkach 130-160"
      biorac pod uwage to, co napisalem powyzej.
      • Gość: na zimno Dot. jazdy w Niemczech. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.09.07, 12:51
        W Polsce stosuje sie do naszych limitow.
    • micra moja norma 03.09.07, 11:00
      Od pewnego czasu staram się nie przekraczać powyżej 20km/h niż dopuszczalna
      prędkość na danym odcinku, ale generalnie:
      - teren zabudowany ok. 70 km/h - czy to dzień, czy to noc, sporadycznie zdarzają
      mi się odstępstwa w górę, przy szkołach oraz na osiedlach staram się jechać
      przepisowo;
      - niezabudowany jednojezdniowy - 100-110 bez poboczy, sporadycznie 120 km/h na
      jezdni z poboczami;
      - niezbudowany dwujezdniowy (np. "gierkówka") - 120-130 km/h, w chwilach
      zapomnienia 140 km/h, ale raczej 130 km/h;
      - ekspresówki i autostrady - 130-150 km/h.

      Gdyby zniesiono ograniczenia prędkości - jeździłbym z takimi właśnie
      prędkościami. Nie wyszedłbym powyżej 140-150 km/h na autostradach.
      • micra stała prędkość 03.09.07, 11:02
        Ba, gdyby ktoś mi zagwarantował bezkolizyjną jazdę po Polsce, bez korków, to
        byłbym skłonny jechać ze stałą prędkością 90-100km/h - czy to autostrada, czy
        inny typ drogi. Trasy, które pokonuję teraz w ciągu 3 godzin pokonywał bym w 1,5
        godziny i byłbym wniebowzięty.
    • emes-nju Re: Polska norma 03.09.07, 11:30
      mejson.e napisał:

      > A co z ograniczeniami "ustawowymi" - poza obszarem zabudowanym, bez
      > dodatkowych ograniczeń

      G...!

      Wlasnie dlatego postuluje radykalne zmniejszenie ilosci dodatkowych,
      a czesto zbednych ograniczen. Po pierwsze dlatego, ze policja lapie
      wylacznie na ograniczeniach dodatkowych (bo najlepsze lowy -
      finasowo i w celu wyrabiania planu mandatowania
      spoleczenstwa "lepiej" lapac na 70 km/h w szczerym polu niz na 90
      km/h w szczerym polu...). A po drugie dlatego, ze naduzywanie
      ograniczen stepia nasz odbior ograniczen w ogole (stad zanik
      instynkow). Pomijam takich, ktorzy z grubsza stosuja sie do
      dodatkowych ograniczen, a "nadganiaja" poza nimi, doskonale wiedzac,
      ze to sie oplaca - policja poza dodatkowymi ograniczeniami nie
      uswiadczysz.

      > A gdzie jest Wasza norma?

      Na jednojezdniowkach od 70-90 do 110 km/h wyjatkowo sprzyjajacych
      okolicznosciach. Na dwujezdniowkach... tez niewiele przekraczam 110
      km/h :-) Po co? I tak mam srednia powyzej 90 km/h :-) Na
      autostradach 130-140 km/h.
      • Gość: kaqkaba Re: Polska norma IP: *.gapp.pl 03.09.07, 12:18
        > Po pierwsze dlatego, ze policja lapie
        > wylacznie na ograniczeniach dodatkowych (bo najlepsze lowy -
        > finasowo i w celu wyrabiania planu mandatowania
        > spoleczenstwa "lepiej" lapac na 70 km/h w szczerym polu niz na 90
        > km/h w szczerym polu...).

        Święta prawda. Właśnie wczoraj w Aktualnościach na Katowickim 3 programem TVP,
        było 50 sekund poświęcone bezpiecznemu powrotowi z wakacji. Łapali na zakręcie
        gdzie nie wiadomo po co jest ograniczenie 70 (z zakrętu nie wyrzuca nawet przy
        grubo powyżej 100, chyba że zimą bo zakręt kończy się na wiadukcie i są możliwe
        oblodzenia). Oczywiście pan Policmajster stwierdził, że pouczeń nie dają bo
        zależy im na maksymalnym zdyscyplinowaniu kierowców. No i łapali ludzi z 94 na
        blacie (a droga jeszcze przez kawałek może być nawet drogą ekspresową).

        A co do norm:
        Zabudowany 40/50/70
        Niezabudowany 90-100 chyba że droga kiepska
        Ekspresowe 90-110 zależnie od nastroju, i zagęszczenia ruchu
        Autostrada 110-140 no chyba że są dziury
        • zbig76 Re: Polska norma 03.09.07, 15:48
          moja norma:

          wszystko zalezy od okoliczności - czasem daną drogą jadę 130 km/h, a
          następnego dnia 70 km/h jeśli uznam, że i 71 km/h to byłoby już zbyt
          niebezpieczne...

          generalnie ok 20 km/h ponad limity - czyli standardowo, zgodnie z
          tym czego sami nauczyli nas stawiający ograniczenia

          na drodze znanej pewnie jeszcze trochę szybciej, a na takiej którą
          jadę pierwszy raz - bliżej prędkości przepisowej

          nie ma reguły - czasem jest jednopasmówka w "teoretycznie"
          zabudowanym, którą spokojnie można jechać 120 km/h a czasem
          dwupasmówka poza zabudowanym, na której nie odważyłbym się jechać z
          przepisową 100

          im lepsza i bardziej pusta droga tym mniej ochoty na przekraczanie -
          bo i po co...

          ale im gorzej, tym więcej można zyskać przyspieszając tu i ówdzie
    • mejson.e Podsumowanie 03.09.07, 16:45
      Nie podałem swojej normy - generalnie zgodnie z limitami do maksymalnie 10 km/h
      wg licznika.

      Podsumowując nasze "normy":

      tipper: 110-140/140-160
      edgar22 : 100/110/120/140
      swoboda_t: 100-120/100-140/120-140/130-160/
      habudzik: 110-120/130-/150-
      acorns: ma w dupie limity
      ano.nim: 100/110/120/140
      na zimno: 90/100/110/130
      micra: 110/130/130-150
      emes-nju: 90-110/110/130-140
      kaqkaba: 90-100/90-110/110-140
      zbig76: 110/120/140/150
      mejson.e: 100/110/120/140

      I co z tego wynika?
      "Swobodnie" jeżdżą: swoboda_t, habudzik, tipper, micra, zbig76 nie mówiąc o
      acorns'ie - ten pewnie nawet nie wie ile jedzie.
      Reszta stara się trzymać ograniczeń bez wymyślania nowych limitów.

      Czyli przynajmniej w tym wątku mamy remis ;-)

      Trochę mnie przeraża podejście "swobodnych" do ograniczeń - praktycznie
      prędkości autostradowe na drogach ze skrzyżowaniami, przejściami, drzewami,
      krzakami - ryzyko spotkania pieszego, rowerzysty, stojącego pojazdu, dzika,
      jelenia, dzieciaka, pijaka, dziury, zgubionego ładunku, urwanego wydechu,
      resoru, psa, krowy i czego tam jeszcze zmęczona wyobraźnia nie wymyśli.

      Brzmi strasznie, prawda?

      Ale takie ogólne pytanie i odpowiedzi bez odniesienia do konkretnej sytuacji
      drogowej nie mogą wydać wiarygodnej opinii o żadnym z nas.

      Może następny watek z przykładami odcinków dróg, co do których mamy podjąć
      decyzję o wyborze właściwej prędkości?
      Kolejny film? ;-)

      W każdym razie dzięki za przemyślane wpisy (z reguły) na temat, myślę że wielu z
      nam dały one szanse na nowe spojrzenie na problem...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • edgar22 Małe sprostowanie 03.09.07, 17:02
        mejson.e napisał:
        > edgar22 : 100/110/120/140

        Małe sprostowanie. To oczywiście wartości maksymalne, ale zwykle edgar22 jeździ
        tak: 100/100/100/100. Edgar zwykle się nie spieszy. :)
        • mejson.e Re: Małe sprostowanie 03.09.07, 17:23
          edgar22 napisał:

          "Małe sprostowanie. To oczywiście wartości maksymalne, ale zwykle edgar22 jeździ
          tak: 100/100/100/100. Edgar zwykle się nie spieszy. :)"

          Podobnie jak ja.

          Pewnie w życiu na siebie nie trafimy na drodze w tym samym kierunku ;-)


          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • emes-nju Bez filmu :-) 03.09.07, 17:10
        mejson.e napisał:

        > Ale takie ogólne pytanie i odpowiedzi bez odniesienia do
        > konkretnej sytuacji drogowej nie mogą wydać wiarygodnej opinii o
        > żadnym z nas.

        No wlasnie... Konkretna sytuacja drogowa. Slowo honoru, ze nie wiem
        jak sie zachowac!

        Na polu jest pagorek. Centralnie na pagorku wypadlo skrzyzowanie
        dwoch dosc podrzednych drog (jedna "trzycyfrowa" i przecietnie
        ruchliwa, a druga bez numeru - bardzo lokalna). Drogowcy, zeby
        wyplaszczyc przebieg drog, "opuscili je" o jakies 1,5-2 m kopiac
        wawoziki. Sciany wawazow dochodza do samego skrzyzowania calkowicie
        zaslaniajac widok (dziela zaslaniania dopelniaja jeszcze krzaki).
        Znak 70 km/h oczywiscie stoi, ale wydaje mi sie, ze jedyna jego
        rola, to krycie czyjejs d..., bo 70 km/h nijak sie nie ma do
        widocznosci - tu powinien stac specjalnie dostosowany do polskich
        warunkow znak "zatrzymaj sie, wysiadz, wyjrzyj i dopiero jedz".

        Ja zwalniam, ale bezpiecznie sie nie czuje... Za kazdym razem jak
        tam jade mam mocno nieprzepisowy pomysl dana buta i przeskoczenia
        tego czegos z jak najwieksza predkoscia, zeby w zasiegu razenia
        kompletnie niewidocznego ruchu poprzecznego byc jak najkrocej.

        A jak pojechalibycie Wy?
        • mejson.e Re: Bez filmu :-) 03.09.07, 17:21
          emes-nju napisał:

          "Na polu jest pagorek. Centralnie na pagorku wypadlo skrzyzowanie dwoch dosc
          podrzednych drog (jedna "trzycyfrowa" i przecietnie ruchliwa, a druga bez
          numeru - bardzo lokalna). Drogowcy, zeby wyplaszczyc przebieg drog, "opuscili
          je" o jakies 1,5-2 m kopiac wawoziki. Sciany wawazow dochodza do samego
          skrzyzowania calkowicie zaslaniajac widok (dziela zaslaniania dopelniaja
          jeszcze krzaki). Znak 70 km/h oczywiscie stoi, ale wydaje mi sie, ze jedyna
          jego rola, to krycie czyjejs d..., bo 70 km/h nijak sie nie ma do widocznosci
          - tu powinien stac specjalnie dostosowany do polskich warunkow znak "zatrzymaj
          sie, wysiadz, wyjrzyj i dopiero jedz"."

          Są takie miejsca ;-)
          Np. na drodze 801 droga łukiem prowadzi wzdłuż grobli i dochodzące drogi
          pojawiają sie jak ruski czołg z "nienacka".

          "A jak pojechalibycie Wy?"

          Dobre pytanie!

          Na pewno bym zwolnił znacznie a może nawet ... uchylił szybę i ściszył radio.
          Może jeszcze krótko zatrąbił?

          Niezły zgryz!


          Pozdrawiam,
          Mejson

          P.S. - Czytając tytuł wpisu bałem się, że masz już dość moich filmów... ;-)

          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • emes-nju Re: Bez filmu :-) 03.09.07, 18:07
            mejson.e napisał:

            > P.S. - Czytając tytuł wpisu bałem się, że masz już dość moich
            > filmów... ;-)

            Alez gdziez tam! Sam, gdybym mial sprzet, bym takie krecil. Ciagle
            korci mnie, zeby cos uwiecznic. Na razie obiecuje sobie, ze bede
            mial pod reka aparat. I ZAWSZE o tym zapominam i chowam go do
            bagaznika. A jak juz rusze, to nie chce mi sie stawac.

            pzdr
      • acorns Re: Podsumowanie 03.09.07, 17:34
        > acorns: ma w dupie limity

        Ja mam jeden limit, który jest ustalany na podstawie moich
        umiejętności, możliwości/stanu technicznego samochodu którym jadę,
        stanu drogi oraz natężenia ruchu. Obecne ograniczenia zostały
        wprowadzone kilkadziesiąt lat temu gdy na polskich drogach niczego
        lepszego niż Polonez raczej się nie spotykało. Ja widzę pewną
        różnicę między układem hamulcowym Land Cruisera a hamulcami
        Poloneza, zauważam też pewną różnicę w sterowności obydwu tych
        samochodów. Ja szybciej wyhamuję ze 120 niż Polonez z 70. Przepisy
        tworzone z myślą o Polonezach mają się więc nijak do mojego
        samochodu. Jak znam daną drogę to lepiej wiem w który zakręt z jaką
        szybkością mogę wejść niż jakiś urzędas który na wszelki wypadek
        postawił tam ograniczenie do 50 bo po przekroczeniu tej zawrotnej
        szybkości jego Wartburg zaczyna się rozpadać.
        • mejson.e Re: Podsumowanie 03.09.07, 20:22
          acorns napisał:

          "wprowadzone kilkadziesiąt lat temu gdy na polskich drogach niczego
          lepszego niż Polonez raczej się nie spotykało. Ja widzę pewną
          różnicę między układem hamulcowym Land Cruisera a hamulcami
          Poloneza, zauważam też pewną różnicę w sterowności obydwu tych
          samochodów. Ja szybciej wyhamuję ze 120 niż Polonez z 70."

          Niezłe!

          Dwuipółtonowy samochód terenowy zahamuje szybciej ze 120 niż poczciwy polonez z 70!
          Poza tym jest lepszy "w sterowności"!

          Baw się dalej, chłopcze!


          "Przepisy tworzone z myślą o Polonezach mają się więc nijak do mojego
          samochodu. Jak znam daną drogę to lepiej wiem w który zakręt z jaką
          szybkością mogę wejść niż jakiś urzędas który na wszelki wypadek
          postawił tam ograniczenie do 50 bo po przekroczeniu tej zawrotnej
          szybkości jego Wartburg zaczyna się rozpadać."

          Miodzio!

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • acorns Re: Podsumowanie 03.09.07, 21:56
            > Dwuipółtonowy samochód terenowy zahamuje szybciej ze 120 niż
            > poczciwy polonez z 70!
            Poza tym jest lepszy "w sterowności"!
            >
            > Baw się dalej, chłopcze!

            Najpierw pojeździj tym dwu i pół tonowym terenowym (waży trochę
            mniej, no ale niech będzi te 2,5 tony) a potem się wypowiadaj. Ja
            mam ABS, EBD i wspomaganie nagłego hamowania. Nie wspominając o
            rzeczach tak oczywistych jak wysokiej jakości materiały użyte w
            produkcji tarcz i klocków hamulcowych jak również o jakości
            wykonania. Oprócz tego mam dobre opony zapewniające mi doskonałą
            przyczepność. Jak to ma się układu hamulcowego i ogumienia Poloneza
            czy Dużego Fiata w roku np. 1982 czy 1975? Tak więc nie pisz tu
            bzdur, także w temacie sterowności. Masz choćby kontrolę trakcji w
            Polonezie?
            • mejson.e Re: Podsumowanie 03.09.07, 22:07
              acorns napisał:

              "Najpierw pojeździj tym dwu i pół tonowym terenowym (waży trochę
              mniej, no ale niech będzi te 2,5 tony) a potem się wypowiadaj. Ja
              mam ABS, EBD i wspomaganie nagłego hamowania. Nie wspominając o
              rzeczach tak oczywistych jak wysokiej jakości materiały użyte w
              produkcji tarcz i klocków hamulcowych jak również o jakości
              wykonania. Oprócz tego mam dobre opony zapewniające mi doskonałą
              przyczepność. Jak to ma się układu hamulcowego i ogumienia Poloneza
              czy Dużego Fiata w roku np. 1982 czy 1975? Tak więc nie pisz tu
              bzdur, także w temacie sterowności. Masz choćby kontrolę trakcji w
              Polonezie?"

              Po pierwsze jeździłem Landcruiserem - przy gwałtownych manewrach huśtało lepiej
              niż w polonezie, któremu uciekał "tylko" ciężki tył.
              A po drugie - nawet z tej samej prędkości - np 100 km/h nie wyhamujesz "dwa razy
              szybciej" niż polonez. Nawet polonez nie hamuje ze 100 km/h przez 80m.

              Nie opowiadaj o swoich odczuciach tylko przyjrzyj się prawom fizyki - nawet
              dziesiątka trzycyfrowych pomagierów nie uratuje Ci tyłka w każdej sytuacji.

              Ale co ja będę sie wysilał - Ty i tak wiesz przecież lepiej...

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • rapid130 Re: Podsumowanie 03.09.07, 23:31
          corns napisał:

          > Ja mam jeden limit, który jest ustalany na podstawie moich
          > umiejętności, możliwości/stanu technicznego samochodu którym jadę,
          > stanu drogi oraz natężenia ruchu. Obecne ograniczenia zostały
          > wprowadzone kilkadziesiąt lat temu gdy na polskich drogach niczego
          > lepszego niż Polonez raczej się nie spotykało. Ja widzę pewną
          > różnicę między układem hamulcowym Land Cruisera a hamulcami
          > Poloneza, zauważam też pewną różnicę w sterowności obydwu tych
          > samochodów. Ja szybciej wyhamuję ze 120 niż Polonez z 70. Przepisy
          > tworzone z myślą o Polonezach mają się więc nijak do mojego
          > samochodu.

          Poniekąd masz rację, acz Land Cruiser lokuje się poniżej średniej
          pod względem jakości prowadzenia, zwłaszcza przy wysokich
          prędkościach.

          Argument o niezmienności ograniczeń prędkości pomimo wielkich
          postępów techniki motoryzacyjnej jest często podnoszony także w
          bardziej cywilizowanych krajach.

          Ale jest mocny TYLKO w odniesieniu do bezkolizyjnych tras szybkiego
          ruchu, gdzie właściwości jezdne samochodów zaczynają odgrywać
          bardziej istotną rolę.

          Ale na pozostałych drogach pierwsze skrzypce grają zdolności
          percepcji kierowcy i - przede wszystkim - innych uczestników ruchu.

          Oni muszą mieć czas na dostrzeżenie twojego samochodu, ocenę
          sytuacji, odległości i podjęcie decyzji. Już 20-30 km/h nadmiaru
          zaczyna im robić niebezpieczną różnicę.

          Dla zasad optyki nie ma znaczenia lepszość czy gorszość samochodu.
          Istotna jest TYLKO jego prędkość.

          Percepcja ludzka nie poprawiła się przez ostatnie 40 lat, a śmiem
          twierdzić, że statystycznie raczej się pogorszyła. Mamy coraz więcej
          emerytów.

          * * *
          Wjeżdżając do miejscowości X, drogą wojewódzką YYY zbliżasz się do
          zakrętu, przed którym ustawiono "bezsensowne" 40 km/h.

          Nie będziesz przekonany do sensowności tego znaku, dopóki któryś z
          autochtonów nie wyjedzie ci prosto pod maskę ciągnikiem z dwoma
          przyczepami. Wyjedzie z bocznej uliczki zasłoniętej przez blok,
          łączącej się z główną trasą kilkanaście metrów za zakrętem.

          Tego wjazdu nie powinno tam być (albo powinno być lustro).
          Ale był od kilkudziesięciu lat, jest i pewnie jeszcze długo
          będzie. :/

          Nie oszukujmy się - długo nie wynajdzie się w skarbcu pańskim takiej
          kasy, żeby wykonywać przebudowy takich miejsc.

          (cd. poniżej)
      • Gość: swoboda_t Re: Podsumowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.07, 21:06
        "Trochę mnie przeraża podejście "swobodnych" do ograniczeń -
        praktycznie
        prędkości autostradowe na drogach ze skrzyżowaniami, przejściami,
        drzewami,
        krzakami - ryzyko spotkania pieszego, rowerzysty, stojącego pojazdu,
        dzika,
        jelenia, dzieciaka, pijaka, dziury, zgubionego ładunku, urwanego
        wydechu,
        resoru, psa, krowy i czego tam jeszcze zmęczona wyobraźnia nie
        wymyśli."

        Powyżej 100 na jednojezdniowych tylko w "szczerym polu". Na
        dwujezdniowych w rejonie skrzyżowań jadę zwykle setką. Dziki, rowery
        i inne wydechy są widoczne z daleka i przy 120 mam rezerwę czasu na
        reakcję. Jeśli widoczności nie ma - jadę wolniej. W nocy - jadę
        wolniej. 140 np. przed i za Tychami nie jest niczym niezwykłym -
        długie proste, łagodne łuki, doskonała widoczność, pasy
        awaryjne, "skrzyżowania" tylko z leśnymi dróżkami, drzewa daleko od
        jezdni. Te liczby tylko na sucho tak strasznie wyglądają. Unikam
        ryzyka i nie należy się mnie bać :P
        • mejson.e Re: Podsumowanie 03.09.07, 21:11
          Gość portalu: swoboda_t napisał(a):

          "Te liczby tylko na sucho tak strasznie wyglądają. Unikam ryzyka i nie należy
          się mnie bać :P "

          Tym się różni ankieta od życia - jak wyniki nieprawdziwe, to znaczy że ankieta
          była do d.... ;-)

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • rapid130 Re: Podsumowanie 03.09.07, 23:58
            Hmmmm....
            Dawno nie widziałem, żeby się mejsonowi mocno ciśnienie podniosło
            wskutek wymiany zdań.

            Ale wcale mu się nie dziwię....

            > acorns napisał:

            > To co ja mam zrobić? Mam się teleportować z miejsca na miejsce? Ja
            > dojadę na czas i bez sieci autostrad, tylko będę:
            > a) cały czas przekraczał dozwoloną prędkość
            > b) zganiał maruderów na pobocze
            > c) wyprzedzał na trzeciego
            > d) omijał kolejki do skrzyżowania pasem dla skręcających

            Takie stwierdzenia aż trącą mi trollem.

            acorns,
            byłbyś ciekawym obiektem badawczym dla amerykańskich psychologów z
            zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego.

            Oni stworzyli interesujący wskaźnik, na podstawie którego określają
            szacunek kierowcy do innych uczestników ruchu (Moral Driving IQ).

            acorns,
            traktując innych kierowców jak palantów, którzy na twój widok
            powinni jak najszybciej teleportować się na sąsiednie pola,
            dowodzisz swojego bardzo niskiego Moral Driving IQ.

            Karzesz innych kierowców za samą ich tylko obecność na twoim torze
            jazdy. Jakby jechali po tej samej drodze dla swojego widzimisię.
            Mają podwójnego pecha - nie dość, że tłuką się po kiepskich drogach,
            to jeszcze losowo trafiają na kierowców z niskim Moral Driving IQ.

            A oni przecież nie jadą bez celu, tylko właśnie pracują, odwożą
            dzieci do przeszkola, albo towar do sklepu, jadą z X do Y w swoim
            sprawach.

            Wyobraź sobie szosę pełną 2,5-tonowych Land Cruiserów posuwających w
            bardzo szybkim tempie, tasujących się ostro na asfalcie,
            przeskakujących się nawzajem, wyprzedzających na trzeciego i
            omijających kolejki do skrzyżowania pasem dla skręcających (choć
            któreś musiałyby jednak w tej kolejce stać, zamiast ją omijać)...

            - The horror...... the horror...... horror.
            (Marlon Brando "Czas Apokalipsy")

            To będzie cud jeśli kogoś w końcu nie zabijesz na drodze.

            Siebie, kogoś z rodziny, kogoś obcego.

            Siebie to pół biedy.
            Gorzej, że z piętnem zabójcy - nawet jeśli rozjedzie się pijaczka
            śpiącego w nocy na środku drogi - trudno się żyje zdecydowanej
            większości ludzi, którym się to przytrafiło.

            Pozostała mniejszość to psychopaci.
            • acorns Re: Podsumowanie 04.09.07, 00:52
              Ja nie czepiam się użytkowników dróg tylko jakości dróg. Jak mijam
              Wysranówek to siłą rzeczy spotkam tam rowerzystę, pijaczka, bachory
              idące do szkoły albo wracające ze szkoły, wałęsające się kundle,
              ciągnik z rozrzutnikiem pełnym goowna, furmankę i inne atrakcje.
              Chodzi mi o to że ja nie powinienem jeździć przez Wysranówek jeśli
              jadę z Olsztyna do Radomia, do Poznania, do Przemyśla czy do Łodzi
              na przykład. Przez Wysranówek powinienem jechać tylkoo wtedy jeśli
              jadę np. do Śmierdna, które jest 3 kilometry za Wysranówkiem.
              Mieszkańcy Wysranówka byliby z pewnością bardzo szczęśliwi gdyby nie
              musieli mnie spotykać w drodze do sklepu, szkoły czy na pole.
              Problemem są polskie drogi bo niestety ruch lokalny tych wszystkich
              Wysranówków odbywa się po drodze krajowej i czasami czytam radosne
              wieści, ze dwie dziesięciolatki zginęły pod kołami TIRa w
              miejscowości Bagienko. Co robił TIR w Bagienku? Dowoził tam coś?
              Odbierał tam coś? Czy może jechał do miasta odległego o 180 km od
              Bagienka? Tu masz prawdziwą przyczynę tragedii na drogach a nie
              szybkość. Ja też nie jestem winny i nie zamierzam czuć się winny
              tylko dlatego że chcę dojechać w normalnym czasie a nie przez dzień
              cały. Nie zamierzam nikgo zabijać na drodze i jadę tak żeby nie było
              ofiar. Omijaniem kolejek do skrzyżowania zagrożenia nie stwarzam ani
              też nie opóźniam tych którzy grzecznie czekają. Onie sami się
              opóźniają ruszając tak że bez problemu wjeżdżam w lukę między dwoma
              samochodami zanim pierdoła się pozbiera. Bo to takie lamusy są.
              Zanim do jego mózgu dotrze to że już jest qrwa mać zielone i trza
              jechać a nie brandzlować się, zanim sobie przypomni jak wchodzi
              jedynka, zanim ją wrzuci i zanim ruszy, to nawet KRAZem mi się uda
              przed niego wpasować. Pozostali i tak stoją za nim więc wcześniej
              nie ruszą dopóki on nie ruszy tak więc moje omijanie kolejki różnicy
              im nie robi. Wyprzedzanie na trzeciego również nie stanowi
              zagrożenia jeśli ten co z przeciwka jedzie ma gdzie uciec. Po to są
              właśnie asfaltowe pobocza. Wyprzedzany powinien zjechać, ten z
              przeciwka też i wtedy wyprzedzający ma miejsce i nie ma problemu. Ja
              wiem jak szeroki mam samochód i wiem gdzi się zmieszczę a gdzie nie.
              Ale minięcie kogoś w odległości pół metra przy 140 km/h może go
              przyprawić o atak serca, więc staram się tego nie robić. Ja wiem że
              się zmieszczę ale ten z przeciwka może myśleć że idę na czołowe i ze
              strachu narobi w gacie i wjedzie do rowu albo w pole i po co ten
              cyrk? Na Ukrainie i w Rosji jednak kierowcy lepiej sobie radzą na
              takich drogach niż w Polsce.
              • edgar22 Ech... szkoda gadać. 04.09.07, 07:56
                Same inwektywy się cisną... Więc sobie daruję.
                • Gość: Poll Re: Ech... szkoda gadać. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 09:27
                  Zadzam się z Tobą
                • rapid130 Re: Ech... szkoda gadać. 04.09.07, 16:06
                  edgar22 napisał:

                  > Same inwektywy się cisną... Więc sobie daruję.

                  W sumie, poza podejściem do innych towarzyszy w niedoli (ja pan, a
                  wy dziady), to zamaszyte grafomaństwo acornsa nawet mi się
                  spodobało. :XXXX

                  Bo pokazuje - przerysowując, ale tylko lekko - największy PROBLEM
                  czwartej RP z punktu widzenia gospodarki i bezpieczeństwa na
                  drogach.

                  Kraj pośrodku Europy, na początku XXI w., długo nie podoła
                  kokunrecji z tak dziadowskim systemem komunikacyjnym.

                  100-kilowy olbrzym z układem krwionośnym wątłego nastolatka,
                  trapionym miażdżycą, w końcu padnie trupem na niewydolność. :/
                  • emes-nju Re: Ech... szkoda gadać. 04.09.07, 16:26
                    rapid130 napisał:

                    > edgar22 napisał:
                    >
                    > > Same inwektywy się cisną... Więc sobie daruję.
                    >
                    > W sumie, poza podejściem do innych towarzyszy w niedoli (ja pan, a
                    > wy dziady), to zamaszyte grafomaństwo acornsa nawet mi się
                    > spodobało. :XXXX

                    Bardzo dobitnie pokazuje mechanizm powstawania polskich drogowych
                    patologicznych zachowan...

                    Ja staram sie to opisywac z pozycji obserwatora, a tu prosze - z
                    pierwszej reki :-) Szkoda, ze ci, ktorzy ciagle mi wmawiaja, ze
                    wybielam piratow, nie sa wstanie zrozumiec mechanizmow rzadzacych
                    ludzkimi zachowaniami.

                    > Bo pokazuje - przerysowując, ale tylko lekko - największy PROBLEM
                    > czwartej RP z punktu widzenia gospodarki i bezpieczeństwa na
                    > drogach.
                    >
                    > Kraj pośrodku Europy, na początku XXI w., długo nie podoła
                    > kokunrecji z tak dziadowskim systemem komunikacyjnym.
                    >
                    > 100-kilowy olbrzym z układem krwionośnym wątłego nastolatka,
                    > trapionym miażdżycą, w końcu padnie trupem na niewydolność. :/

                    Ale padnie POLSKIM trupem! Nie bedzie Niemiec plul nam w twarz!
              • Gość: na zimno Udaj sie na Ukraine albo do Rosji. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.09.07, 13:15
                I zostan tam. I Ty i oni - wszyscy bedziecie zadowoleni.
                No i bedziecie sobie lepiej radzic, w to nie watpie.

                A u nas bedzie jednego mniej.
              • Gość: vladcs Re: Podsumowanie IP: *.era.pl 09.10.07, 16:36
                > Wyprzedzanie na trzeciego również nie stanowi
                > zagrożenia jeśli ten co z przeciwka jedzie ma gdzie uciec. Po to

                > właśnie asfaltowe pobocza.

                Chwaście drogowy, a z jakiej racji ten z naprzeciwka ma uciekać na
                pobocze? Wiesz w ogóle co to jest pobocze i do czego służy? Bo na
                pewno nie do uciekania przed podjaranym onanistą w landcruiserze z
                rurkami na ruskich blachach. Radze trochę poczytać i się poduczyć, o
                ile jesteś w stanie.

                Te zachowania którymi się "popisujesz" nie są przejawem zaradności
                czy sprytu, ani tym bardziej umiejętności, ale zwykłego buraczanego
                chamstwa.

                Drogi nie są twoje, a twoim zas.anym obowiązkiem jest szanowanie
                innych ich użytkowników.

                I o ile jestem skłonny zgodzić się z teoriami dotyczacymi dróg
                krajowych wiodących przez wiochy, co jest przyczyną wypadków, o tyle
                jestem pewien, że taki stan rzeczy odpowiada najwyżej za połowę
                tragedii. Druga połowa odpowiedzialności to takie pustogłowe buce,
                które nie są w stanie pojąć paru prostych zasad. Jeździć szybko umie
                byle debil (myślę, że masz duże szanse załapać się do tej
                kategorii), nawet wobec braku umiejętności i myślenia, ale przy
                farcie może mieścić się w lukach, ale w końcu szczęścia zabraknie. I
                nawet rurki na zderzaku nie pomogą. Ale człowiek od bydła różni się
                tym, że do sytuacji potrafi się dostosować, czyli np. mając drogi
                przez miasteczka jeździ po nich ostrożniej niż po autostradach.

                Co to za argumentacja: dajcie mi lepszą sieć dróg, to może okażę
                łaskę i będę przestrzegał prawa tam gdzie mi się spodoba.

                A wyprzedzanie na trzeciego stanowi zagrożenie właśnie dlatego, że
                możesz zaskoczyć innych kierowców którzy jakimś cudem w twoich
                myślach nie czytają i oczekują zachowania chociażby zbliżonego do
                określonego przez przepisy. PO TO ONE SĄ.

                Mam nadzieję, że wkrótce ktoś odbierze ci prawo jazdy. Zasługujesz
                na to. Chyba, że piszesz tu wyłącznie aby prowokować. W takim razie
                sugeruję tworzyć na onet.pl.
                • kozak-na-koniu Re: Podsumowanie 10.10.07, 09:10
                  Nie, żebym od razu popierał niebezpieczne zachowania. Jestem ogólnie
                  relatywistą i uważam, że stopień niebezpieczeństwa jest związany z
                  wieloma czynnikami, takimi jak uwarunkowania lokalne oraz chwilowwy
                  układ okoliczności. Chciałbym jednak zwrócić Waszą czcigodną uwagę
                  na bezsporny fakt, że pieprzycie bzdury. Durne pismaki, które
                  rozpętały kampanię przeciw "wyprzedzaniu na trzeciego" nie zadały
                  sobie nawet minimum trudu, by przyswoić podstawowe, potrzebne
                  pojęcia: o wyprzedzaniu mówimy wtedy, gdy wszystkie brane pod uwagę
                  pojazdy poruszają się w tym samym kierunku i coś takiego, na
                  szczęście w Polsce spotyka się już bardzo rzadko. To, o czym
                  piszecie jest_wymijaniem_.
                  • edgar22 Tam zaraz "pieprzycie"... 10.10.07, 18:59
                    kozak-na-koniu napisał:
                    > Chciałbym jednak zwrócić Waszą czcigodną uwagę na bezsporny fakt,
                    > że pieprzycie bzdury.
                    > To, o czym piszecie jest_wymijaniem_.

                    W przypadku takiego manewru mamy do czynienia jednocześnie z wyprzedzaniem i
                    wymijaniem. Samochód wyprzedzający jest "trzeci" (dwa - wyprzedzany i wymijany -
                    na przeciwległych poboczach i on w środku). Nie widzę więc powodu, by nie
                    nazywać tego "wyprzedzaniem na trzeciego".
                    A tak poza tym prawo o ruchu drogowym takiego pojęcia nie zna, więc nie ma się o
                    co sprzeczać. Każdy ma prawo rozumieć je na swój sposób.
                    • kozak-na-koniu Re: Tam zaraz "pieprzycie"... 11.10.07, 07:54
                      edgar22 napisał:

                      > A tak poza tym prawo o ruchu drogowym takiego pojęcia nie zna,
                      więc nie ma się
                      > o
                      > co sprzeczać. Każdy ma prawo rozumieć je na swój sposób.

                      Nie byłbym tego taki pewien. Lubię się wyrażać precyzyjnie, bo nie
                      lubię nieporozumień i dla mnie pies jest psem, kot kotem
                      a "wyprzedzanie na trzeciego" może mieć miejsce tylko w jednej
                      sytuacji: pojazd nr 1 jedzie sobie własnym rytmem, pojazd nr 2 go
                      wyprzedza a tego z nr 2 wyprzedza ten z nr 3. Omawiany powyżej
                      manewr jest natomiast - rzeczywiście, wyprzedzaniem z wymijaniem i w
                      sprzyjających warunkach nie powodowałby szczególnego zagrożenia,
                      gdyby wszyscy rzeczywiście jeździli "zgodnie z przepisami", jak to
                      deklarują. Gdyby zainteresowani trzymali się jak najbliżej prawej
                      krawędzi jezdni lub linii oddzielającej wyasfaltowane pobocze, na
                      szerokich krajowych drogach mieliby dość miejsca, by się wyminąć
                      nawet w trakcie wyprzedzania.
              • shp80 Re: Podsumowanie 11.10.07, 09:58
                > Na Ukrainie i w Rosji jednak kierowcy lepiej sobie radzą na
                > takich drogach niż w Polsce.

                Widać to doskonale w statystykach wypadków.
    • naprawdetrzezwy Masz rację - odpowiedz na pytania dlaczego 90 04.09.07, 09:35
      a nie np. 85 czy 115.

      Dlaczego na drodze nie różniącej się od autostrady wolno tylko 50, a nie 110.

      Dlaczego ograniczenia pochodzą z minimum z lat 50. ubiegłego wieku.
      Dlaczego tam, gdzie jeżdżą szybciej jest mniej wypadków...
    • jaro_ss Re: Polska norma 10.10.07, 07:57
      Kolega acorn ma dużo racji, może trochę prowokuje agresywnym stylem,
      ale obserwacje te należy tylko potwierdzić. mam trasę którą pokonuję
      często. Zwykle szukam sobie alternatywnej bocznej drogi o
      odpowiedniej nawierzchni (do 140 spoko), mogę tam spokojnie jechać
      bez przeciskania sie, wyprzedzania i patrzenia na suszarki i
      kombajny. Maszyny rolnicze są, a oczywiście, tylko trzeba z daleka
      patrzeć co robią i wiedzieć, gdzie są trudne wyjazdy. na tej drodzę
      są też Tiry, jednen - bo tam mieszka i nocuje, inne - bo tak jak ja
      wolą jechać tamoj niż zatłoczona drogą, która jest dłuższa i
      bardziej stresująca. I jedziemy przez taki małe miejscowości, które
      nie stać na suszarki i kombajny itp.

      na głównej drodze ścisk, ale i ogólna zgdoność, że przepisowe
      ograniczenia prędkości - to jakiś dziwny wymysł, nie przystający do
      rzeczywistości. Mogę szanować kierowców o innej motywacji, ale jadę
      swoim tempem i nie bardzo mnie obchodzi co myślą o tym jacyś
      amerykańscy czy inni jajogłowi. Patrzę tylko, aby wyprzedzać mająć
      100% pewności płynności i bezkolizyjnego ukończenia manewru, biorę
      poprawkę na bezwładność i pole widzenia kierowcy Tira, zwalniam na
      lewym pasie i wchodzę z prędkością zblizoną do porzedzającego
      wozu... (nawiasem mówiąć to dobra metoda do wyprzedzania przy
      śliskiej nawierzchni np. w zimie).

      Jaki jest kres? nieograniczony, ewolucja postępuje nie tylko w
      technologii produkcji pojazdów, my ewoluujemy w kierunku
      posługiwania się technologią. Nie wszyscy jednakowo, ale granicą są
      tylko prawa fizyki. Jeśli urzędasy tego nie rozumieją, to tym gorzej
      dla nich. Locomotive Act też wymyślili i życie go obaliło....

      Nasi przodkowie z XIXw szokowali przy prędkościach 40/h, mnie juz
      nie przerażają przędkości dużo większe, byle łuk drogi i widoczność
      wjazdów, rowezystów i pieszych na to pozwałała....

      Być może nasze prawnuki będą jeździć po drogach 300, problemem jest
      to na ile dostępna technologia znajdzie się w zasięgu powszechnego
      użycia.

      Wypadki komunikacyjne były i będą (ciekawe jakie były ststystyki
      upadów z konia w odpowiednich czasach, w stosunku do liczby
      jeżdźców)...

      I tyle. Nie ma innych ograniczeń.
      • Gość: na zimno Pierwszy wypadek pojazdu mechanicznego IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.10.07, 12:14

        spowodowal Francuz, Cugnot, ktory pojazdem napedzanym maszyna parowa
        przywalil w kamienny mur na wsi, wybijajac w nim solidna dziure.

        Koles byl chyba trzezwy, (kroniki tego nie wspominaja, jakkolwiek
        Francuzi lubia winko, wiec nie jest to takie pewne).

        Jechal z predkoscia cos okolo 10 km/h.

        No i w tej wsi z pewnoscia nie bylo radarow (jeszcze).

        • Gość: na zimno Wiecej na ten temat IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.10.07, 12:18


          inventors.about.com/library/weekly/aacarssteama.htm
          • jaro_ss Re: Wiecej na ten temat 12.10.07, 07:33
            Ciakawe jak wtedy mierzyli przekraczanie dozwolonej prędkości....

            A jednak... motoryzacja przetrwała...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja