mejson.e
02.09.07, 21:56
Jeśli chodzi o "znakowe" ograniczenia prędkości - obszary zabudowane,
ograniczenia znakami zakazu, to każdy jakoś je uwzględnia.
Każdy - na swój sposób oczywiście.
Albo się do nich stosuje, albo próbuje je złamać - najlepiej bez finansowych
konsekwencji - z pomocą CB, antyradaru, "zająców" itp.
Tak czy inaczej - każdy zwraca na nie uwagę.
A co z ograniczeniami "ustawowymi" - poza obszarem zabudowanym, bez
dodatkowych ograniczeń, słowem - 90 na drodze jednojezdniowej, 100 na
dwujezdniowej zwykłej i jednojezdniowej ekspresówce, 110 na dwujezdniowej
ekspresówce i 130 na autostradzie?
Dlaczego normą jest 120 zamiast 90 i "ile-maszyna-dała" na pozostałych - bądź
co bądź - ograniczeniach?
Co nam daje prawo do ustanawiania takich (nowych?) norm?
Doświadczenie? Głupota? Beztroska? Przymus?
Czy zdolność do utrzymania się na własnym pasie oznacza jazdę bezpieczną?
Czy wyrównanie jezdni automatycznie podnosi jej standard i dopuszcza większe
prędkości?
Czy dwie jezdnie to zawsze droga równie bezpieczna, jak niemiecka autostrada?
Dlaczego wielu z nas wsiadając do kabiny traci poczucie rzeczywistości?
Czy odrywając nogi od twardego gruntu przestajemy go traktować jak coś
realnego, przestając go słyszeć i czuć?
Koncentrujemy się na manewrach - im sprawniejszych, bardziej płynnych, tym
pewniej się czujemy.
Jeździmy coraz szybciej, traktując jak wroga wszystko to, co zakłóca nam
płynną jazdę - roboty drogowe, wolniejsze pojazdy, pieszych, rowerzystów.
Gdzie jest granica, poza którą prędkość nie jest już normą - 120, 150, 180?
A gdzie jest Wasza norma?
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.