mejson.e
21.09.07, 09:44
Od dwóch dni spotykam na swojej drodze do pracy "interesujący"
przypadek.
Zielony Renault Megane z dumną piracką flagą na antence wyprzedzał
pełznącą kolumnę wszędzie - na przejściach, skrzyżowaniach,
wysepkach, nawet po drugiej stronie wysepek jadąc pod prąd.
Mając głęboko w bagażniku opinię innych, pewnie także ich
bezpieczeństwo a nawet życie, przebijał się zyskując czas dla siebie
w porannych korkach.
Co w tym dziwnego, powiecie - pirat - shit happens, to tylko jeden z
wielu przykładów żerowania kosztem innych?
Co w tym na tyle niezwykłego, by zakładać na to oddzielny wątek?
Ano ciekawy jest fakt, że codziennie ten egzemplarz wyprzedza
mnie ... trzykrotnie!
Łamiąc garściami przepisy, ryzykując kilkanaście razy spowodowanie
kolizji/wypadku/obrażeń/śmierci zyskuje co?
Przekonanie o swojej bezkarności, wyższości nad pokornym motłochem?
Bo przecież nie zyskuje czasu, skoro faryzeusz Mejson nie łamiąc
przepisów dwukrotnie go wyprzedza?
Tajemnica owego wyprzedzania tkwi tylko w doborze trasy - niektóre
odcinki omijam innymi uliczkami, uzykując większą skutecznosć niż
piracki lodołamacz.
A może on wcale nie chce dojechać szybciej tylko bardziej
emocjonująco, z mięchem, potężną porcją adrenaliny?
Tylko za jaką cenę?
Czy zyskuje prestiż, wymuszony "szacunek", czy tylko śmieszność?
Ocenę pozostawiam Wam.
P.S. Wytwórnia filmowa Mejsona nie jest w stanie nakręcić filmu z
udziałem tego bohatera - operator musiałby łamać przepisy...
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.