Dodaj do ulubionych

Wyprzedzanie rowerzysty a kierunkowskaz...

01.10.07, 11:43
Może by tak nasze szanowne społeczeństwo kierowców nauczyło się
wyprzedzając rowerzystę (choć sytuacja dotyczy też np. stojącego
czegokolwiek na poboczu) używać kierunkowskazów. Tak z obserwacji to
70-80% kierowców w żaden sposób nie sygnalizuje manewru i potem ten
z przodu wyprzedza a ja nagle zostaje np. z rowerzystą bliziutko
przedemną i jadącym z przeciwka TIRem. I co rozjechać rowerzystę,
czy wjechać pod TIRa? No ale przecież najważniejsze, że ja jadę, a
po mnie choćby zgliszcza...
Obserwuj wątek
      • simon921 Re: Wyprzedzanie rowerzysty a kierunkowskaz... 01.10.07, 13:26
        > Jeśli podczas tego wyprzedzania mieszczę sie na swoim pasie ruchu
        to
        > kierunkowskazu nie włączam.

        ... i tym sposobem zmuszasz tego za Tobą do wykonywania gwałtownych
        manewrów. Jak zobaczysz nagle rowerzystę przed sobą, bo inny
        wyprzedził go właśnie bez kierunku (bo on się przecież na pasie
        mieści), to masz dosłownie chwilę na reakcję. A gwałtowne manewry
        przy wyprzedzaniu nie są najmilszą rozrywką. A może ja się nie
        mieszczę, bo stwierdzę, że zbyt bliskie wyprzedzanie nie jest dla
        rowerzysty bezpieczne? Ludzie pomyślcie trochę:/
      • emes-nju Re: Wyprzedzanie rowerzysty a kierunkowskaz... 01.10.07, 13:44
        revolution_82 napisał:

        > Jeśli podczas tego wyprzedzania mieszczę sie na swoim pasie ruchu
        > to kierunkowskazu nie włączam.

        I nie dajac jadacym za Toba sygnalu, cos sie na drodze dzieje, akceptujesz to, ze ktos (zza CIEBIE) moze tego rowerzyste za pozno zauwazyc...?
      • Gość: Adam Kowalski Re: Wyprzedzanie rowerzysty a kierunkowskaz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.07, 16:02
        revolution_82 napisał:

        > Jeśli podczas tego wyprzedzania mieszczę sie na swoim pasie ruchu
        to
        > kierunkowskazu nie włączam.

        Nawet jeśli zmieścisz się na swoim pasie, nawet jeśli nie zmienisz
        toru jazdy to przy wyprzedzaniu rowerzysty włącz kierunkowskaz,
        proszę. Traktuj to jako informacja dla pojazdów jadących za Tobą,
        oni mogą rowerzysty nie widzieć. Zrób to z szacunku dla rowerzysty.

        • revolution_82 Do trzech panów powyżej... 02.10.07, 18:38
          A czy jak omijam dziurę w jezdni, studzienkę, kamień lub coś podobnego to tez
          mam Wam włączyć kierunkowskaz?
          Jak wyprzedzam rowerzystę na drodze trzypasmowej i robię to mieszcząc się na
          pasie to też mam włączyć kierunkowskaz?
          • Gość: andy85 Re: Do pana powyżej... IP: *.sdl.vectranet.pl 02.10.07, 20:46
            Jak możesz zmieścić się na pasie wyprzedzając rowerzystę i zachowując odległość
            1 m? Nie spotkałem w naszym pięknym kraju takich pasów. Za to spotykam takich
            kretynów kierowców, którzy mieszcząc się na pasie spychają rowerzystów do rowu.
            Niemiłe dla "mieszczących się" jest to co piszę, ale bardziej przykrym uczuciem
            dla rowerzysty jest gwizd powietrza tuż przy uchu i niemal fizyczny kontakt z
            prawym lusterkiem.
            Po prostu: NIE MA TAKIEJ MOZLIWOśCI, ZEBY BEZPIECZNIE ZMIEśCIć SIę NA JEDNYM
            PASIE Z ROWERZYSTA. Jeżeli ktoś pisze takie bzdury, to albo nigdy nie jeździł
            autem albo rowerzystów ma w głębokim poważaniu.
            • revolution_82 Trochę matematyki 02.10.07, 21:46
              Minimalna szerokość pasa ruchu wynosi 2,5 metra maksymalnie jest to około 3,75 w
              przypadku autostrad.
              Większość samochodów nie przekracza 2 metrów szerokości.
              Zakładając,że rowerzysta jedzie 30 cm od krawędzi jezdni to na drodze to na
              drodze która ma pas minimum 3,30 da się to zrobić.

              A poza tym skoro już odpisujesz na mój post to może odpowiesz na pytania które w
              nim zawarłem?
              • user0001 Re: Trochę matematyki 02.10.07, 22:46
                Żle liczysz.

                1. Rowerzysta nie może jechać po drodze ekspresowej a tym bardziej po
                autostradzie, więc te 3,75 możesz włożyć między bajki.

                2. Nawet jeśli rowerzysta jedzie 30 cm od krawędzi (0,5 metra wydaje mi się
                znacznie bardziej prawdopodobne), to zauważ, że rower ma 60-90cm szerokości
                (zależnie od użytej kierownicy), więc lewa krawędź roweru będzie oddalona o
                powiedzmy 60-75 cm od krawędzi pasa. Do tego dolicz 1m przepisowego odstępu, 2m
                szerokości samochodu i otrzymujesz 3,60 - 3,75 cm.

                3. Z doświadczenia: Jeśli nie ma asfaltowego pobocza o szerokości wystarczającej
                do jazdy rowerem, to poza miastem, szanujący swoje zdrowie rowerzysta, będzie
                jechał w prawej koleinie aby uniemożliwić wyprzedzanie wszystkim tym optymistą
                którzy uważają, że zmieszczą się nie zmieniając pasa.
                  • pocieszne Re: Trochę matematyki 04.10.07, 02:21
                    revolution_82 napisał:

                    > Średnio mam ochotę na polemikę.

                    nie dziwota, tak cie user0001 wypunktowal ze ho ho

                    > Uznajmy,że mieszczę się na pasie przy
                    > założeniu,że nie zachowuję wymaganego odstępu od rowerzysty.

                    uznajmy lepiej ze ....przelatujesz nad rowerzysta
                    • revolution_82 Re: Trochę matematyki 04.10.07, 11:03
                      Tak mnie wypunktował,że leżę znokautowany. ;)
                      Widziałeś prawy pas Modlińskiej w Warszawie jadąc od strony Legionowa w kierunku
                      Wawy? Ma coś około 5 metrów szerokości. Naprawdę nie ma tam problemu by
                      mieszcząc się na tym pasie wyprzedzić rowerzystę i nie wjeżdżać na sąsiedni pas.
                      I nie wiem czemu w takiej sytuacji ma służyć włączanie kierunkowskazu.
                      • Gość: kierowca Re: Trochę matematyki IP: 195.205.191.* 04.10.07, 11:13
                        revolution_82 napisał:

                        > Tak mnie wypunktował,że leżę znokautowany. ;)
                        > Widziałeś prawy pas Modlińskiej w Warszawie jadąc od strony
                        Legionowa w kierunk
                        > u
                        > Wawy? Ma coś około 5 metrów szerokości. Naprawdę nie ma tam
                        problemu by
                        > mieszcząc się na tym pasie wyprzedzić rowerzystę i nie wjeżdżać na
                        sąsiedni pas
                        > .
                        > I nie wiem czemu w takiej sytuacji ma służyć włączanie
                        kierunkowskazu
                        Nie znokautowany,po prostu nie myslacy.Jakas Modlinska to
                        wszystkie drogi w Polsce ? I pomysl dlaczego warto jednak
                        sygnalizowac,bo inaczej wyjdziesz na krnabrnego 3-latka.
                      • shp80 Re: Trochę matematyki 06.10.07, 01:56
                        revolution_82 napisał:

                        > I nie wiem czemu w takiej sytuacji ma służyć włączanie
                        > kierunkowskazu

                        Zapytam przewrotnie. Co zrobiłbyś, jaka byłaby Twoja reakcja, gdyby rowerzysta na takim szerokim pasie, zaczął się zbliżać do jego lewej krawędzi bez jakiegokolwiek sygnalizowania?
                        A autopsji wiem (i ze statystyk), że kierowca, który potrąci takiego rowerzystę, policji wciska "zajechał mi drogę", "nie sygnalizował ręką" itpp.. I policja najczęściej uznaje winę rowerzysty, bo ten leży w czarnym worku i nie umie się już bronić...
              • Gość: andy85 Re: Trochę matematyki IP: *.sdl.vectranet.pl 08.10.07, 22:39
                revolution_82 napisał:
                > A poza tym skoro już odpisujesz na mój post to może odpowiesz na pytania które
                > w
                > nim zawarłem?

                Odpowiadam: jeżeli wyprzedzam rowerzystę, to nie staram zmieścić się na pasie,
                ale "biorę" go jak najszerszym łukiem. Jeżeli nie ma możliwości wyprzedzenia w
                bezpiecznej odległości, to zwalniam i przejeżdżam obok niego w żółwim tempie.
                Oczywiście kierunkowskaz zawsze włączam, bo jest to sygnał dla jadących za mną i
                obok mnie, że coś się dzieje na jezdni albo, że mam zamiar wykonać jakiś manewr.
                Wyznaję zasadę, że najważniejsza jest czytelna jazda i każde, nawet niewielkie
                zjechanie na sąsiedni pas sygnalizuję mignięciem kierunkowskazu.
          • Gość: kos Lewy kierunkowskaz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 08:58
            Jeśli za Tobą pojedzie w następnym samochodzie córka, syn, żona to
            pokażesz wszelkie niebezpieczeństwa lewym kierunkowskazem a innemu
            bliźniemu nie pokażesz ???

            Zmiana pasa ruchu czyli położenia pojazdu względem osi, krawędzi
            jezdni wymaga sprawdzenia mozliwości i pokazywania tego
            kierunkowskazem.

            pozdr
            • revolution_82 Re: Lewy kierunkowskaz 03.10.07, 11:42
              Jeśli odnosisz się do tego co piszę to czytaj to uważnie.
              Zmianę pasa ruchu sygnalizuje kierunkowskazem i jest to dla mnie oczywiste ale
              pisałem o sytuacji w której wyprzedzając rowerzystę nie zmieniam pasa ruchu.
              • Gość: kos Re: Lewy kierunkowskaz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 13:42
                Art.2 p.7)" pas ruchu – każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający
                do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony
                lub nieoznaczony znakami drogowymi;"

                Nie ma znaczenia czy zmieniasz pas ruchu oznaczony czy nieoznaczony
                rozumiany jako zmianę położenia pojazdu względem osi lub krawędzi
                jezdni.
                Aby zmienić pas należy:
                - zachować szczególną ostrożność,
                - sprawdzić możliwości;
                - zamiar zawczasu i wyraźnie pokazać kierunkowskazem lub ręką,
                - ustąpić pierwszeństwa uczestnikom ruchu obok.

                pozdr
                • revolution_82 Ty dalej swoje... 03.10.07, 15:06
                  Zmiana położenia pojazdu względem osi/krawędzi jezdni nie zawsze jest zmiana
                  pasa ruchu. Czy jeśli jadę 30 cm od krawędzi jezdni i postanawiam zwiększyć ta
                  odległość do 60 cm to mam to sygnalizować kierunkowskazem?
                  • Gość: kos Re: Ty dalej swoje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 18:02
                    revolution_82 napisał:

                    > Zmiana położenia pojazdu względem osi/krawędzi jezdni nie zawsze
                    jest zmiana
                    > pasa ruchu. Czy jeśli jadę 30 cm od krawędzi jezdni i postanawiam
                    zwiększyć ta
                    > odległość do 60 cm to mam to sygnalizować kierunkowskazem?

                    Tak masz sygnalizować i zastosować przepisy o zmianie pasa ruchu -
                    patrz wyżej.

                    pozdr
                      • Gość: kos pasy ruchu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 23:01
                        Wynika to dokładnie z przepisów:
                        Art.2 p.7"pas ruchu – KAŻDY z podłużnych pasów jezdni wystarczający
                        do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony
                        lub nieoznaczony znakami drogowymi;"

                        Słowo KAŻDY oznacza nieskończoną ilość pasów nieoznaczonych znakami
                        drogowymi. Nie ma znaczenia czy wytyczysz je na drodze bez linii czy
                        na drodze z oznaczonymi pasami, których szerokość może się wahać od
                        2 do 5 metrów.

                        I "art.16 p.4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie
                        blisko prawej krawędzi jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są
                        wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa."

                        Dopowiem, że jesli pasy ruchu są niewyznaczone to możesz zajmować
                        dowolną ich ilość. To nie przeszkadza niczemu bo każdy pojazd jedzie
                        w innym czasie swoim pasem nieoznaczonym.

                        Tak mnie nauczono i tak to dalej jest w naszych przepisach.
                        Na pewno w przepisach nie znajdziesz beztroskiej jazdy prawy do
                        lewego i odwrotnie.
                        pozdr
                        • revolution_82 Help :( nie do autora postu 04.10.07, 23:21
                          Gość portalu: kos napisał(a):

                          ...
                          > Słowo KAŻDY oznacza nieskończoną ilość pasów nieoznaczonych znakami
                          > drogowymi. Nie ma znaczenia czy wytyczysz je na drodze bez linii czy
                          > na drodze z oznaczonymi pasami, których szerokość może się wahać od
                          > 2 do 5 metrów.
                          ...
                          > Dopowiem, że jesli pasy ruchu są niewyznaczone to możesz zajmować
                          > dowolną ich ilość. To nie przeszkadza niczemu bo każdy pojazd jedzie
                          > w innym czasie swoim pasem nieoznaczonym.


                          Przytoczone przez niego artykuły z kodeksu są proste i zrozumiałe ale czy ktoś
                          jest w stanie zrozumieć te jego komentarze?
                          Jeśli tak to proszę o wytłumaczenie bo ja się poddaję.

                          • edgar22 To przypadek nieuleczalny, jak sądzę. 05.10.07, 07:57
                            revolution_82 napisał:
                            > Przytoczone przez niego artykuły z kodeksu są proste i zrozumiałe
                            > ale czy ktoś jest w stanie zrozumieć te jego komentarze?
                            > Jeśli tak to proszę o wytłumaczenie bo ja się poddaję.

                            Jest gorzej niż myślałem. Gdy widzę tę "nieskończoną ilość pasów nieoznaczonych
                            znakami drogowymi" to i ja się poddaję, gdyż wygląda to na przypadek nieuleczalny.
                    • edgar22 Łomatko, pasy niewyznaczone w wyznaczonych 04.10.07, 14:57
                      > > Czy jeśli jadę 30 cm od krawędzi jezdni i postanawiam zwiększyć
                      > > ta odległość do 60 cm to mam to sygnalizować kierunkowskazem?
                      >
                      > Tak masz sygnalizować i zastosować przepisy o zmianie pasa ruchu -
                      > patrz wyżej.

                      Widzę, że kolega kos jest zwolennikiem teorii, że gdy na jezdni są wyznaczone
                      pasy ruchu, to każdy z tych pasów składa się z iluś tam pasów niewyznaczonych.
                      I pewnie dlatego uważa, że należy sygnalizować "zmianę pasa", kiedy zmienia się
                      pas "30cm_od_krawędzi" na pas "60cm_od_krawędzi".

                      Czy przepisy są naprawdę tak skomplikowane?
              • Gość: zrob_se_dobrze ani jezdzic ani "wymigac" sie nie potrafisz IP: *.c192.msk.pl 04.10.07, 02:27
                revolution_82 napisał:

                > Zmianę pasa ruchu sygnalizuje kierunkowskazem i jest to dla mnie
                > oczywiste ale pisałem o sytuacji w której wyprzedzając rowerzystę nie
                > zmieniam pasa ruchu.

                znaczy sie jezdzisz zawsze przy lewej krawedzi pasa ?
                oj niedobrze nie znac przepisow i wsiadac do auta :-(

                poza tym niezbyt inteligentnie sie tlumaczysz z tej bzdury z wyliczniem odstepow
          • simon921 Re: Do trzech panów powyżej... 03.10.07, 09:07
            > A czy jak omijam dziurę w jezdni, studzienkę, kamień lub coś
            podobnego to tez
            > mam Wam włączyć kierunkowskaz?
            > Jak wyprzedzam rowerzystę na drodze trzypasmowej i robię to
            mieszcząc się na
            > pasie to też mam włączyć kierunkowskaz?

            Jeśli omijasz dziurę lub studzienkę nikt Ci nie każe kierunkowskazu
            włączać - jak ktoś za Tobą w to wpadnie to może ewentualnie próbować
            skarżyć zarządcę drogi. Natomiast jak wyprzedzasz rowerzyste, a ktoś
            za Tobą się w niego właduje, to konsekwencje dla tego rowerzysty
            mogą być marne... Gościu na drodze się też myśli a nie tylko gaz
            wciska...
          • Gość: Adam Kowalski Re: Do trzech panów powyżej... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.07, 09:14
            revolution_82 napisał:

            > A czy jak omijam dziurę w jezdni, studzienkę, kamień lub coś
            podobnego to tez
            > mam Wam włączyć kierunkowskaz?

            Wtedy niekoniecznie, bo dziura, studzienka lub kamień to nie żywy
            człowiek, którego można zabić. Kolizja z dziurą spowoduje co
            najwyżej, że ktoś będzie musiał z autem jechać do warsztatu, kolizja
            z rowerzystą, że na cmentarz. Chociaż, jeśli dziura duża, to warto
            jakoś dać znać tym za nami o niebezpieczeństwie. Chyba, że
            postępujemy w myśl zasady "człowiek człowiekowi wilkiem"...


            > Jak wyprzedzam rowerzystę na drodze trzypasmowej i robię to
            mieszcząc się na
            > pasie to też mam włączyć kierunkowskaz?

            Szkoda Ci żarówek? Energii na parę mignięć? Ręka Cię boli? Włączenie
            kierunkowskazu prawie nic nie kosztuje a innym użytkownikom drogi
            może ułatwić jazdę. Nie rozumiem osób mających wstręt do włączania
            kierunkowskazów, to jakiś dyshonor?
            • revolution_82 Różnie bywa... 03.10.07, 11:38
              To nie dyshonor ani oszczędność ale w ten sposób mogę kogoś wprowadzić w błąd
              sugerując włączonym kierunkowskazem,że chce zmienić pas na lewy.
              Co do tego wyprzedzania z kierunkiem to prawda jest taka,że zazwyczaj tak robię.
              Zazwyczaj bo w większości przypadków staram się zachować jak największą
              odległość od wyprzedzanego rowerzysty.
              Natomiast w mieście włączanie kierunku uzależniam od konkretnej sytuacji na
              drodze. Bierzecie pod uwagę,że włączenie lewego kierunkowskazu może zasugerować
              temu z tyłu,że będę skręcał w lewo a w konsekwencji on zechce wyprzedzić mnie z
              prawej?
              • simon921 Re: Różnie bywa... 03.10.07, 12:31
                Jak włączasz kierunkowskaz to ten za Tobą automatycznie najpierw
                sprawdzi dlaczego to robisz. Raczej nie wyprzedzi Cię na totalną
                pałę z prawej, więc ja uważam, że nie włączając kierunku możesz
                jednak dużą szkodę rowerzyście wyrządzić.

                Zadam Ci pytanie pomocnicze, czy jak omijasz np. stojący przy
                krawędzi jezdni samochód nie przejeżdżając przez linię środkową (tak
                szerokie ulice mają np. we Wrocku) to czy też nie włączasz kierunku?

                PS. Na skrzyżowaniach mamy zakaz wyprzedzania więc raczej ciężko
                kogoś zmylić bo na skrzyżowaniu możesz skręcić w lewno a nie
                wyprzedzić;) Tak mi się skojarzyło;) A rower to też uczestnik ruchu
                na tych samych prawach co cała reszta.
                • revolution_82 Re: Różnie bywa... 03.10.07, 12:50
                  simon921 napisał:

                  > Jak włączasz kierunkowskaz to ten za Tobą automatycznie najpierw
                  > sprawdzi dlaczego to robisz. Raczej nie wyprzedzi Cię na totalną
                  > pałę z prawej,...

                  Wiara czyni cuda.


                  > Zadam Ci pytanie pomocnicze, czy jak omijasz np. stojący przy
                  > krawędzi jezdni samochód nie przejeżdżając przez linię środkową (tak
                  > szerokie ulice mają np. we Wrocku) to czy też nie włączasz kierunku?

                  Oczywiście,że nie. A Ty włączasz? Omijają rząd zaparkowanych samochodów mam cały
                  czas jechać włączonym kierunkowskazem?

                  > PS. Na skrzyżowaniach mamy zakaz wyprzedzania więc raczej ciężko
                  > kogoś zmylić bo na skrzyżowaniu możesz skręcić w lewno a nie
                  > wyprzedzić;) Tak mi się skojarzyło;) A rower to też uczestnik ruchu
                  > na tych samych prawach co cała reszta.

                  Ja oprócz skrzyżowań widzę jeszcze możliwość skrętu na posesje, parkingi itp.


                  • simon921 Re: Różnie bywa... 03.10.07, 13:22
                    > Oczywiście,że nie. A Ty włączasz? Omijają rząd zaparkowanych
                    samochodów mam cał
                    > y
                    > czas jechać włączonym kierunkowskazem?

                    Przecież nie musisz jechać cały czas z włączonym. Dobrze wiesz, że
                    chodzi mi o to, że mijając pierwsze auto musisz zjechać od prawej
                    krawędzi pasa do lewej i nie syglalizując tego zaskakujesz manewrem
                    tego z tyłu. Jak się kiedyś wpier... w stojący samochód czy
                    rowerzystę, bo ten przed Tobą nie chciał, żebyś myślał, że skręca w
                    lewo to się zdziwisz... Pomyśl czasem też o jadących za sobą.

                    Ech... ja naprawdę czasem mam wrażenie, że niektórzy prawo jazdy
                    kupili na stadionie:( A już myślenie za kierownicą jest abstrakcją
                    dla nich.
                    • revolution_82 Re: Różnie bywa... 03.10.07, 15:15
                      Nie wiem jak długo jeździsz, ile km przejechałeś i czy częściej jeździsz w
                      mieście czy na trasie ale ja w swojej dotychczasowej "karierze" nigdy nie miałem
                      takiego problemu jak opisałeś, nie czułem sie nigdy zaskoczony tym,że samochód
                      niespodziewanie wyprzedził rowerzystę lub stojący na poboczu samochód a ja
                      zostałem z przysłowiową "ręką w nocniku". Jeśli utrzymuje sie odpowiednią
                      odległość od poprzednika i rozsądną prędkość to nie wiem o jakim zaskoczeniu
                      można mówić.
                      Powiedz mi coś. Czy jak samochód stoi przy osi by skręcić w lewo to ten przed
                      Tobą ma włączyć Ci prawy kierunek sygnalizując,że go omija?
                      Bo taka sytuacja może być o wiele bardziej zaskakująca i kolizyjna dla tego z
                      tylu niż rowerzysta lub zaparkowany przy poboczu samochód.
                      • simon921 Re: Różnie bywa... 03.10.07, 15:39
                        Kilka lat już jeżdżę a od 4 robię po 50k km rocznie i 99% tego
                        odbywa się w ruchu pozamiejskim. I niestety sytuacji zaskoczenia o
                        którym rozmawiamy miałem kilka. I właśnie tylko zachowanie odstępu
                        uratowało mnie od wypadku. Bo wyhamowanie auta z 90-100 do 20km/h
                        jednak ciut zajmuje.

                        Znam też sytacje z drugiej strony jako rowerzysta, bo w ten sposób
                        poruszam się po mieście i też zostałem raz zahaczony przez
                        zsakoczonego kierowce, bo pan przed nim nie włączył kierunku i mu
                        miejsca zabrakło a jechał zbyt blisko poprzednika żeby wyhamować.

                        > Powiedz mi coś. Czy jak samochód stoi przy osi by skręcić w lewo
                        to ten przed
                        > Tobą ma włączyć Ci prawy kierunek sygnalizując,że go omija?
                        > Bo taka sytuacja może być o wiele bardziej zaskakująca i kolizyjna
                        dla tego z
                        > tylu niż rowerzysta lub zaparkowany przy poboczu samochód.

                        Tu wystarczy, że kierowca skręcający stanie przy lewej krawędzi
                        jezdni a ten za nim nie jedzi raczej lewą stroną pasa, tylko
                        środkiem lub prawą stroną, więc widać lewy kierunek skręcającego. No
                        i pamiętaj, że kierowca jedzie z lewej strony, więc łatwiej mu
                        zobaczyć skręcającego w lewo, niż jadącego po prawej rowerzystę.
                        • revolution_82 The end 03.10.07, 16:08
                          Myślę,że dalsza polemika jest zbędna bo ja nie miałem jak do tej pory takich
                          problemów jak Ty i nie raczej nie zaobserwowałem czegoś podobnego na drodze za
                          to o wiele częściej spotykałem się z sytuacją,że ktos była zaskoczony skęcającym
                          w lewo samochodem.
                          Nie zdarzyło mi się nie zauważyć rowerzysty bo jest on wyższy od przeciętnego
                          samochodu osobowego i widziałem go wcześniej. Owszem zdarzało mi się zwalniać a
                          takich sytuacjach gdy ten przede mną rowerzystę wyprzedził ale nie było tu mowy
                          o jakimś zaskoczeniu i awaryjnym hamowaniu.
                          Tak jak wcześniej napisałem w większości przypadków włączam kierunkowskaz bo
                          przy wyprzedzaniu zmieniam pas/przekraczam oś jezdni ale w przypadku gdy pas
                          jest szeroki zwłaszcza w mieście i pozwala bezpiecznie wyprzedzić rowerzystę bez
                          zmiany pasa to kierunkowskazu nie używam.
                          Z kierunkowskazem tak jak ze znakami, użycie powinno mieć uzasadnienie i
                          poprawiać bezpieczeństwo a nie wprowadzać w błąd.
                          • simon921 Re: The end 04.10.07, 12:15
                            Napiszę jeszcze tylko jedno... Przejedź się kiedyś rowerem po
                            mieście. Zobaczysz jak przyjemnie jest być mijanym przez kierowcę na
                            centymetry, bo temu z przodu nie chciało się włączyć kierunku.
                            Spróbuj na to spojrzeć też z tej strony.

                            Pozdrawiam
                            simon
          • emes-nju Re: Do trzech panów powyżej... 03.10.07, 12:58
            revolution_82 napisał:

            > A czy jak omijam dziurę w jezdni, studzienkę, kamień lub coś
            > podobnego to tez mam Wam włączyć kierunkowskaz?

            Jezeli zauwazysz ja odpowiednio wczesnie, to wcale nie zaszkodzi :-) Po co jadacy za Toba maja byc zaskoczeni czyms, co Ty wczesniej zauwazyles...?
      • robertrobert1 Re: Wyprzedzanie rowerzysty a kierunkowskaz... 04.10.07, 19:47
        revolution_82 napisał:

        > Jeśli podczas tego wyprzedzania mieszczę sie na swoim pasie ruchu
        to
        > kierunkowskazu nie włączam.

        A co chlopie z obowiazkiem zmiany pasy ruchu lub przynajmniej
        zachowanie conajmniej 1 m odleglosci? O ile sie nie myle to nie ma w
        Polsce pasow o szerokosci 4,5 m a tylko na takim pasie miescilbys
        sie razem z rowerzysta, nieprawdaz?
    • Gość: kos Masz rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.07, 14:32
      Widząc rowerzystę zawsze:
      - sprawdzam możliwość jego wyprzedzenia,
      - pokazuję kierunkowskazem zamiar tego czynu,
      - jeszcze raz sprawdzam czy rowerzysta nie skręca w lewo, czy z tyłu
      nie jestem wyprzedzany (mimo włączonego lewego kierunkowskazu!),
      - zachowując bezpieczny i wymagany odstęp 1m od pojazdu
      jednośladowego - wyprzedzam.

      Pokazując lewy kierunkowskaz na ogół spotykam się z pomocą i
      odsuwaniem bardziej do prawej pojazdów jadących z przeciwka.Dzięki
      im za to.

      Negatywna ocena dla organizatorów ruchu projektujących i
      wykonujących pasy ruchu bez MIEJSCA DLA ROWERZYSTY przy braku dróg
      rowerowych !
      pozdr
      • emes-nju Re: Masz rację 01.10.07, 15:44
        Gość portalu: kos napisał(a):

        > Negatywna ocena dla organizatorów ruchu projektujących i
        > wykonujących pasy ruchu bez MIEJSCA DLA ROWERZYSTY przy braku dróg
        > rowerowych !

        Blad w zalozeniach. Miejsca nie musi byc - musi byc tylko latwo wskazac winnego wypadku. Ot, bezpieczenstwo po polsku :-/
        • mylink Re: Sygnalizowane powinny byc 01.10.07, 16:49
          Dodam od siebie nie tylko poparcie tego apelu, ale i prośbę o coś więcej:
          proszę o sygnalizowanie w nocy na drogach nieoświetlonych sygnalizowanie manewru wymijania/omijania pieszych nieoświetlonych idących nawet poboczem, oraz wszelkie inne nieoświetlone indywidua nagle pojawiające się obok maski samochodu, które mogły być zauważone przez jadącego przede mną, a niekoniecznie przeze mnie..
          Zdejmuję wtedy nogę z gazu i wcześniej już nastawiam się na pojawienie się takiego indywidua, które to może "zatoczyć" się nagle z pobocza na środek ulicy.
          • anmar123 Re: Sygnalizowane powinny byc 01.10.07, 18:47
            Gdy wybieram sie w daszą podróż, podłączam CB.
            Ponieważ jeżdżę stylem "w uszach szum, w oczach łzy a na liczniku 40" dogonił mnie silniejszy. Mrugnąłem mu, że może mnie wyprzedzić, co też zrobił. Zapewne zauważył też u mnie antenkę. Za jakiś czas słyszę: osobówka, uważaj przede mną rowerzysta. Rowerzysty nie widziałem, bo zasłonił mi go całą swoją szerokością. I widząc jego lewy kierunkowskaz wiedziałem, że nie będzie skręcał w lewo, tylko wyprzedzi owego na rowerze.
            I tu widzę prawidłowe wykorzystanie CB.
        • rapid130 Re: Sygnalizowane powinny byc 02.10.07, 15:46
          Gość portalu: na zimno napisał(a):

          > w sposob czytelny zamiary prowadzacego pojazd.
          > Kto tego nie rozumie - nie powinien byc kierowca.
          > Bo zamiar to jeszcze nie wszystko.

          Sam na siebie nakręciłem bat, tworząc skrót myślowy :PPPP
          Oczywiście, powinien być sygnalizowany ZAMIAR.
          I to odpowiednio wcześnie, żeby inni mieli czas na efektywną,
          spokojną reakcję.

          Można byłoby uniknąć 70-80 % najechań na tył poprzedzającego
          pojazdu, gdyby "ofiara" należycie sygnalizowała "sprawcy" swoje
          zamiary.
    • extremefunny Re: Wyprzedzanie rowerzysty a kierunkowskaz... 03.10.07, 16:13
      To zupełnie bezsensowna polemika.A co ci szkodzi włączyć na
      dwa ,trzy mignęcia i dać tym samym znak i tym z przodu i tym z
      tyłu ,że coś się dzieje,że wykonasz jakiś manewr.Jeździsz na rowerze?
      A jeśli tak to pewnie nie raz czułeś na sobie powiew od takiego
      mądrali który mieści się na pasie przy wyprzedzaniu?Miło było?To
      jest oczywiste,że omijając dziurę na jezdni nie zawsze masz czas
      żeby włączyć kierunek ale z zasady dziura pojawia się w ostatniej
      chwili w przeciwieństwie do rowerzysty który z zasady jest widoczny
      z większej odległości.
      W sumie to się nazywa ,jeśli nie przezorność to kultura jazdy.
    • tomek854 Ech, malutcy kierowcy... :-) 03.10.07, 17:37
      Malutcy w sensie - ci z małych samochodzików.

      Ja Waszych problemów nie rozumiem. Ja jeżdżę 26 tonową cięzarówką i jakoś nie
      mam absolutnie problemu z wyprzedzaniem rowerzystów.

      Oczywiscie wyprzedzanie rowerzysty sygnalizuję zawsze. A to dlatego, że ja sobie
      w myślach wyobrażam, że taki rowerzysta to są prawe (a w Szkocji lewe) koła
      wyimaginowanego samochodu. I to robię niezależnie czy jadę cięzarowką (bo choć
      jadę wolno, to ona jest duża) czy osobówką (bo choć jest mała, to jadę
      szybciej). Jeżeli nie mam możliwości bezpiecznego wyprzedzenia rowerzysty to po
      prostu hamuję i jadę sobie wolno za nim, dopóki taka możliwość się nie zdarzy. I
      jakoś ani mi korona z głowy nie spada, ani się nie spóźniam, ani sie nie męcze,
      chociaż ja potem muszę przelecieć przez 6 biegów a nie przez dwa jak Wy...

      Oczywiście - zdarzają się takie sytuacje, że jadę np. za busem, on nagle
      wyprzedza rowerzystę "na żyletkę" a ja zostaję tym zaskoczony. I nie raz miałem
      ciepło. Ale gdyby on wyprzedzał rowerzystę w bezpiecznej odległości manewr taki
      byłby z definicji wyraźny, sygnalizowany, a do tego zacząłby on odjeżdżać w
      lewo(w prawo - w wersji na UK :P) dużo wcześniej, więc i ja rowerzystę
      zobaczyłbym dużo szybciej i jeśli nie byłoby dla mnie miejsca na jego
      wyprzedzenie - zahamowałbym.

      Także dyskusja jest na temat z dupy wzięty, bo nawet jeśli jest jak twierdzi ten
      tam cośtam że nie zmieniając pasa ruchu nie trzeba sygnalizować, to nie da się
      bezpiecznie wyprzedzić rowerzysty nie wyjeżdżając choć trochę na przeciwległy
      pas ruchu. Chyba że się jedzie motocyklem albo messerschmitem...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka