Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa

15.11.07, 20:03
Mam taki mały apel do kierowców. Zauważcie może jedną prawidłowość - rower
jadący drogą z pierwszeństwem przejazdu faktycznie takie pierwszeństwo ma!
Czego niestety część kierowców nie potrafi uznać! Jeżdżę sobie codziennie ok
13km łącznie do pracy (tam i powrót) i nie ma dnia, żeby na mnie ktoś
pierwszeństwa nie wymusił:/ Ludzie rower to taki sam uczestnik ruchu jak
samochód! Dziś np. mając zielone światło stałem przed rondem, bo nie chciały
mnie wpuścić skręcające w lewo auta i wjechałem dopiero jak z mojego kierunku
nadjechał samochód.
Druga kwestia to wyprzedzanie rowerzysty i natychmiastowe skręcanie w prawo -
nie jest to specjalnie miłe i nazywa się to chamskie zajechanie drogi.
Niestety niedawno nie udało mi się zahamować i wgniotłem kierowcy kawałek auta.
Żeby nie było, że narzekam - z większością kierowców bardzo dobrze mi się na
drodze współpracuje - czasem ja ich puszczę, czasem oni mnie:) Ale niestety
debile zacierają obraz tej przyjemnej jazdy.
    • Gość: tomek Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa IP: *.chello.pl 15.11.07, 20:08
      Natomiast rowerzyści mają nadzwyczaj często problem z ustąpieniem pierwszeństwa na skrzyżowaniu równorzędnym lub o nietypowym przebiegu pierwszeństwa - podobnie jak <50ccm skuterzyści.

      Ci ostatni dodatkowo mają też problem ze skręcaniem w prawo na czerwonym świetle (i zielonej strzełce). Otóż, zawracający na zielonym świetle ma pierwszeństwo...
    • Gość: turysta Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa IP: 217.153.180.* 15.11.07, 20:21
      Bo dla kierowców nie jesteś partnerem na drodze. Do nich przemawia tylko (choć też nie zawsze) przemawianie z pozycji siły. A przecież wiadomo, że rowerzysta nie będzie ryzykował stłuczki z oblachowanym pojazdem.. Choć z drugiej strony słyszałem o rowerzyście, który w ten sposób całkiem nieźle zarabia.. Nie jest to eleganckie, ale skoro kierowca nie chce się z tobą liczyć, to może bardziej edukacyjne byłoby uderzenie go po kieszeni..
      • Gość: Poll Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.07, 20:31
        Racja , jak świat światem tak zawsze pieniądze albo raczej ich strata była ,
        jest , i bedzie najlepszym nauczycielem , zaraz po bólu doopska .
      • simon921 Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 15.11.07, 20:34
        > Bo dla kierowców nie jesteś partnerem na drodze. Do nich przemawia tylko (choć
        > też nie zawsze) przemawianie z pozycji siły. A przecież wiadomo, że rowerzysta
        > nie będzie ryzykował stłuczki z oblachowanym pojazdem..

        Mimo wszystko nie przesadzał bym - z 99% kierowców nie mam problemu, natomiast
        niestety daje się zapamiętać ten 1%, który czasem mam wrażenie robi sporo, żeby
        mnie zabić. Generalnie jako osoba, która jeszcze niedawno bardzo dużo jeździła
        autem wiem jak współpracować z kierownikami:)

        > Choć z drugiej strony słyszałem o rowerzyście, który w ten sposób > całkiem
        nieźle zarabia.. Nie jest to
        > eleganckie, ale skoro kierowca nie chce się z tobą liczyć, to może > bardziej
        edukacyjne byłoby uderzenie go po kieszeni..

        To już przesada. Choć sam raz wyremontowałem rower na korzyść pewnej pani, która
        mnie usiłowała rozjechać. Miała pecha... za nami jechała policja.
        • Gość: turysta Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa IP: *.szczecin.mm.pl 19.11.07, 23:55
          > Mimo wszystko nie przesadzał bym - z 99% kierowców nie mam problemu,

          To zależy jeszcze w którym miejscu. Jeśli stosujesz się do przepisów i jedziesz ścieżką, to możesz być pewny, że 90% polskich kierowców, skręcających w srogę poprzeczną, zajedzie ci drogę na skrzyżowaniu, nawet nie sprawdzając swojej prawej strony. Tyle samo wjedzie na skrzyżowanie na zielonej strzałce, bez zatrzymywania się.

          Jezdnia, w pewnych sytuacjach jest bezpieczniejsza, bo bardziej przewidywalne są zachowania jej użytkowników.

          > natomiast
          > niestety daje się zapamiętać ten 1%, który czasem mam wrażenie robi sporo, żeby
          > mnie zabić. Generalnie jako osoba, która jeszcze niedawno bardzo dużo jeździła
          > autem wiem jak współpracować z kierownikami:)

          Ja jeżdżę na przemian, choć ostatnio znacznie częściej rowerem. I też znam oba punkty widzenia. I przed wykonaniem manewru skrętu w prawo zawsze sprawdzam, co się dzieje po mojej prawej, w oddali, a rowerzystów najczęściej wyprzedzam drugim pasem.

          > To już przesada.

          Czy ja wiem? Pewien element edukacji :)


          • Gość: :))) Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa IP: *.acn.waw.pl 20.11.07, 00:48
            Gość portalu: turysta napisał(a): (...)> To zależy jeszcze w którym
            miejscu. Jeśli stosujesz się do przepisów i jedziesz
            > ścieżką, to możesz być pewny, że 90% polskich kierowców,
            skręcających w srogę
            > poprzeczną, zajedzie ci drogę na skrzyżowaniu,(...)

            Wiesz... takim przypadkom winni są inżynierowie ruchu. Tu obok mnie
            jest ścieżka rowerowa wzdłuż ulicy. Skręcając w lewo przecinam ją.
            Ścieżka biegnie zasłonięta w pewnej odległości od ulicy, przy
            skrzyżowaniu gwałtownie zbliża się do niej, przecina krzyżowkę i
            znów oddala. Efekt? Skręcając i stając przed pasami stajesz na
            ścieżce rowerowej (słabo widoczne linie). Rowerzysta wypada zza
            żywopłotu i... nagle hamuje, bo ma na drodze auto. Ja to miejsce
            znam, uważnie się rozglądam tyle ile mogę (20-30 m) a rozpędzony
            rower nagle wypada znikąd wprost na mnie. Jak sami rowerzyści będą
            jeździć z sensem po naszych bezsensownych dróżkach to i im i nam
            pomoże. A naszego inżyniera ruchu na pal - to jakiś złośliwy
            sabotażysta!
    • inguszetia_2006 Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 20.11.07, 08:13
      Witam,
      Apropos wymuszania pierwszeństwa, to mam zupełnie inne odczucia, bo
      niejednokrotnie jako pieszy musiałam ustępować z drogi rozpędzonym
      rowerzystom. Na chodniku;) Pół biedy, gdy byłam sama. Parę razy
      jakiś pos...niec śmignął koło mojej córki z prędością dźwiękową.
      Nawet nie zwolnił. Jestem tym lekko przerażona. Rowerzystom też
      często brakuje wyobraźni, choć ich także dotyczą przepisy o ruchu
      drogowym. Nie wspomnę o sytuacjach na drodze, gdy snuje się taki
      rowerek środkiem, ale zjechać i dać się wyprzedzić, to nie ma bata!
      Za rowerkiem więc snują się wściekli kierowcy, bo nie ma go jak
      ominąć, czy wyprzedzić. Z taką sytuacją mam do czynienia każdego
      ranka, więc zaciskam zęby i czekam aż królewicz-rowerzysta, raczy
      troszkę zjechać na prawo... Czy to złośliwość, czy bezmyślność?
      Sama nie wiem.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • simon921 Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 20.11.07, 09:38
        > Czy to złośliwość, czy bezmyślność?
        > Sama nie wiem.

        Nie - często fatalny stan techniczny drogi uniemożliwiający jazdę
        bliżej krawężnika...:/ Jeśli jest koleina, to się często nie da
        jechać inaczej jak koleiną, bo z górki między koleiną a poboczem
        można po prostu spaść.
      • user0001 Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 20.11.07, 10:38
        > Z taką sytuacją mam do czynienia każdego
        > ranka, więc zaciskam zęby i czekam aż królewicz-rowerzysta, raczy
        > troszkę zjechać na prawo... Czy to złośliwość, czy bezmyślność?

        Nie, to chęć przestrzegania prawa i umiejętność interpretowania go.

        Jeśli mam do wyboru, nielegalnie jechać po chodniku a jechać jezdnią, to wybiorę
        jezdnię. Jeśli paru blachosmrodziarzy za mną będzie musiało jechać 30 km/h
        zamiast 50, to ich problem. Tak samo jak oni śpieszę się do pracy.

        A jadę możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. Jeśli są wpuszczone studzienki,
        poszarpany krawędź, albo szkła przy chodniku, to "możliwie blisko" jest środek
        pasa ruchu.

        Nie podoba się, dzwoń po drogówkę, może zinterpretują prawo po Twojej myśli. Ja
        nie mam najmniejszej ochoty na ryzykowania chowania się między zaparkowanymi
        samochodami, czy wyskakiwania na środek pasa przed wyrwą w drodze (zwłaszcza
        taką, która istnieje od ponad roku, a drogowcy nie wyrażają nią zainteresowania,
        bo nie zagraża samochodom).
        • Gość: Fan ZDM Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa IP: *.171.3.90.crowley.pl 20.11.07, 13:16
          > Nie, to chęć przestrzegania prawa i umiejętność interpretowania go.
          >
          > Jeśli mam do wyboru, nielegalnie jechać po chodniku a jechać jezdnią, to wybior
          > ę
          > jezdnię. Jeśli paru blachosmrodziarzy za mną będzie musiało jechać 30 km/h
          > zamiast 50, to ich problem. Tak samo jak oni śpieszę się do pracy.

          Skoro tak chętnie przestrzegasz prawa, kulturalny dwupedale, doczytaj sobie o swoich obowiązkach w art. 24 ust. 6 PORD:
          "Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania."
          • user0001 Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 20.11.07, 13:26
            Chętnie zatrzymam się na moście (na DK 85) który codziennie przejeżdżam w celu
            ustąpienia pierwszeństwa.

            Przy stałym ruchu z przeciwnej strony stworzy się piękny korek ;-)

            • Gość: Fan ZDM Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa IP: *.171.3.90.crowley.pl 21.11.07, 13:02
              Proszę bardzo, pokażesz w ten sposób, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Policja z chęcia ci wyjaśni przy pomocy odpowiedniego mandatu za utrudnianie ruchu.
              • simon921 Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 21.11.07, 19:13
                Czyli jak dogonisz rowerzystę to powinien się od razu zatrzymać? Czy np. będąc
                na moście skakać do rzeki, albo teleportować się gdzieś przez rów na pole?
                Wierz mi jak pojedziesz za mną z kilometr to Ci w końcu zjadę i będzie to tylko
                i wyłącznie moja dobra wola. Ale uwierz mi jak nie możesz 5 sekund wyprzedzić
                rowerzysty, to po prostu trzeba chwilę poczekać.
                A jak uważasz, że nie mam racji to jadąc za mną zadzwoń na policję - nie mam nic
                przeciw:)
                • Gość: Fan ZDM Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa IP: *.171.3.90.crowley.pl 22.11.07, 11:50
                  Spytaj ustawodawcę, co miał na myśli, albo zastosuj zdrowy rozsądek :-) Ja tylko wykazałem, że mój przedpiszca stosuje się do przepisów ruchu drogowego w sposób wybiórczy, tj. udaje, że nie wie o tych mniej wygodnych dla niego przepisach. Jednocześnie wymaga bezwzględnego przestrzegania PORD od innych. Jak nic, czysta hipokryzja.
      • jureek Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 20.11.07, 10:38
        Czy to, co opisałaś, usprawiedliwia wymuszanie pierwszeństwa na rowerzystach,
        zajeżdżanie im drogi przy skręcaniu w prawo lub niezachowanie metra odległości
        przy wyprzedzaniu? Jeżeli kierowcy będą postępować według zasady, że jak jeden
        rowerzysta jechał środkiem, to teraz zemszczę się na innym rowerzyście i zajadę
        mu drugę, a rowerzyści z kolei będą mścić się na innych kierowcach, za to, że
        ktoś im zajechał drogę, to ani jedna ani druga strona nic na tym nie zyska.
        faktem jednak jest, że współżycie kierowców i rowerzystów układa się w Polsce
        gorzej niż np. w Niemczech. Oczywiście zaraz zaczną się płacze, że to
        infrastruktura winna, że władze nic nie robią itd. To prawda. Mam wrażenie, że
        władza zadowolona jest wręcz z dość powszechnego w Polsce trendu traktowania
        roweru nie jako środka lokomocji, tylko jako gadżetu rekreacyjnego, coś jak
        narty, czy kajak. Dla władzy to wygodne, bo dla rowerzystów jeżdżących góralami
        po lasach nie trzeba budować dróg rowerowych. Ale infrastruktura to nie
        wszystko. Ważne jest też szkolenie - i kierowców, i rowerzystów. Nie spotkałem
        się w innych krajach z takim wynalazkiem jak karta rowerowa, ale posiadanie tego
        papierka jakoś nie przekłada się na bezpieczne poruszanie się po drodze.
        Natomiast jeśli chodzi o szkolenie kierowców, to już zupełnie tragedia. Tak się
        złożyło, że robiłem prawo jazdy i w Polsce i w Niemczech. W Polsce w trakcie
        całego kursu nie było w ogóle mowy o tym, że na jezdni mogą też być rowerzyści i
        jak należy się wobec nich zachować. W Niemczech jeżeli na egzaminie podczas
        skrętu w prawo z drogi głównej w podporządkowanej nie odwrócisz głowy w prawo do
        tyłu, żeby sprawdzić czy nie zajedziesz drogi rowerzyście, natychmiast oblewasz
        egzamin.
        Jura
      • shp80 Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 22.11.07, 03:16
        nguszetia_2006 napisała:

        > Witam,
        > Apropos wymuszania pierwszeństwa, to mam zupełnie inne odczucia, bo
        > niejednokrotnie jako pieszy musiałam ustępować z drogi rozpędzonym
        > rowerzystom. Na chodniku;)
        (...)
        > Nie wspomnę o sytuacjach na drodze, gdy snuje się taki
        > rowerek środkiem, ale zjechać i dać się wyprzedzić, to nie ma
        > bata!

        Myślę, że sama znalazłaś odpowiedź na zachowanie rowerzystów:
        1. Chodnikiem be.
        2. Jezdnią, środkiem pasa, czyli w sposób bezpieczny dla rowerzysty (studzienki, koleiny, dziury, otwierane tuż przede nosem drzwi samochodów itp), też be..

        > Za rowerkiem więc snują się wściekli kierowcy, bo nie ma go jak
        > ominąć, czy wyprzedzić. Z taką sytuacją mam do czynienia każdego
        > ranka, więc zaciskam zęby i czekam aż królewicz-rowerzysta, raczy
        > troszkę zjechać na prawo... Czy to złośliwość, czy bezmyślność?

        Pokręć się rowerem trochę po mieście, to się przekonasz.


        Pozdr
    • emes-nju Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 20.11.07, 12:06
      Mysle, ze zdecydowana wiekszosc nieprawidlowych zachowan wzgledem rowerzystow, to brak nawyku, ze rowerzysta moze sie na jezdni pojawic - to wciaz nikly ulamek ruchu miejskiego.

      Tu przydalaby sie edukacja poprzez kampanie spoleczne. Glownie dlatego, ze malo ktory kierowca tkwi nosem w KD - wiekszosc posluguje sie odruchami. Jak maja sie poslugiwac odruchami, ktorych, z racji znikomej praktyki, nie maja...?

      Tylko nie piszcie mi o mandatach. Wiem, ze nalezy karac. Klopot w tym, ze policja nie moze byc wszedzie naraz i znacznie lepiej sprawdzi sie nauczenie kierowcow, ze rowerzysta tez czlowiek.
      • simon921 Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 20.11.07, 12:36
        > Tu przydalaby sie edukacja poprzez kampanie spoleczne. Glownie
        dlatego, ze malo
        > ktory kierowca tkwi nosem w KD - wiekszosc posluguje sie
        odruchami. Jak maja s
        > ie poslugiwac odruchami, ktorych, z racji znikomej praktyki, nie
        maja...?

        Ponadto jak już gdzieś pisałem - najlepiej jakby każdy przejechał
        się tym drugim pojazdem - czyli kierowca - rowerem, a rowerzysta -
        autem i zobaczył jak się reaguje na drugiego.

        A co do kampani - myślę, że należało by to zacząć od policji...
        Dopiero co w zeszłym tygodniu zostałem zepchnięty na krawężnik
        przez radiowóz...
        • emes-nju Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 20.11.07, 12:41
          Pisze to z punktu widzenia czlowieka, ktory przez dlugi czas (do czasu polamania roweru) jezdzil na bicyklu po stolicy ;-) Na dlugich dystansach...
          • simon921 Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 20.11.07, 12:54
            No to żeby nie było piszę to z pozycji człowieka, który jeszcze
            niedawno robił 50kkm rocznie autem, a teraz może sobie pozwolić na
            śmiganie rowerem do pracy w Poznaniu;)
    • Gość: Tomo Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa IP: *.merinet.pl 21.11.07, 22:30
      A ja mam mały apel do rowerzystów. Patrzcie co się dzieje wokół Was
      i nie wymuszajcie swoich praw na siłę, bo w efekcie to i tak Wy
      będziecie bardziej poszkodowani. A teraz konkretny przykład:
      wracałem wczoraj do domu, z głównej ulicy skręcałem w lewo w
      osiedlową. Wzdłuż głównej ulicy biegnie ścieżka rowerowa, niestety w
      dużej mierze zasłonięta krzakami. Dopiero przed samym skrzyżowaniem
      krzaki są wycięte. A więc z niezbyt dużą prędkością skręcam sobie z
      ulicy głównej i nagle z mojej lewej strony wyjeżdża mi pod koła z
      bardzo dużą (jak na rower oczywiście) prędkością rowerzysta.
      Ponieważ poruszałem się powoli udało mi się zatrzymać. Gdybym jechał
      nieznacznie szybciej, lub był 1m dalej trafiłbym tego debila.
      Oczywiście z prawnego punktu widzenia byłaby to moja wina. Natomiast
      patrząć na całą akcję logicznie w 100% winny byłby ten półmózg na
      dwóch kółkach, który myśli że zasada ograniczonego zaufania i zdrowy
      rozsądek jego nie obowiązują. Pomyślcie o tym wsiadając na rower...
      • simon921 Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 21.11.07, 23:18
        Akurat w polskich przepisach ktoś wysilił się na dowcip i to Ty jako kierowca
        masz pierwszeństwo. Rower pierwszeństwo ma dopiero w momencie jak już się
        znajduje na przejeździe rowerowym. Czyli obowiązuje zasada kto pierwszy ten
        lepszy. Czyli pierwsze jedzie auto, bo nikt normalny się nie da zabić.
        Inna kwestia, że przepis jest totalnym debilizmem, bo wychodzi na to, że
        rowerzysta jadący wzdłuż drogi głównej nie ma pierwszeństwa. I jest chyba tylko
        u nas i totalnie niezgodny z konwencją wiedeńską. I wielu kierowców po prostu
        puszcza rowerzystów.
        I podsumowując m.in. to powoduje, że bezpieczniej czuję się jadąc rowerem po
        ulicy niż po śmieszce rowerowej. Na szczęście po drodze do pracy nie mam śmieszek:)
        • shp80 Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 22.11.07, 03:48
          simon921 napisał:

          > Akurat w polskich przepisach ktoś wysilił się na dowcip i to Ty jako kierowca
          > masz pierwszeństwo.

          Radziłbym się powstrzymać od takich interpretacji. Prawda jest taka, że pierwszeństwa w takiej sytuacji nie ma nikt. Przepisy szczegółowe tego nie regulują, choć teoretycznie powinny wystarczyć poniższe:

          Art. 25. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo - także jadącemu z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo.

          Wprawdzie są przepisy określające zachowanie rowerzysty przy przejeżdzie dla rowerów, ale pisze tam tylko o nie wjeżdżaniu bezpośrednio przed jadący pojazd. Skoro to samochód miałby faktycznie mieć pierwszeństwo, to powinni to jasno napisać. Śmiesznie by to brzmiało, bo pierwszestwo mieliby jednocześnie i kierowca i rowerzysta, który wjechał na przejazd.

          Brakuje mi tylko, by ustawodawca napisał, że droga z pierwszeństwem przejazdu zaczyna się dopiero od skrzyżowania, jednak pojazd jadący taką drogą nie może wjechać na skrzyżowanie bezpośrednio przed jadący pojazd...

          > Rower pierwszeństwo ma dopiero w momencie jak już się
          > znajduje na przejeździe rowerowym. Czyli obowiązuje zasada kto
          > pierwszy ten
          > lepszy.

          Nie pisz więc, że samochód ma pierwszeństwo, bo go nie ma. Nie może mieć, bo gdy rower jest na przejeździe, to rower ma pierwszeństwo. Wcześniej, gdy pojazdy zbliżają się do skrzyżowania, to wolna amerykanka, niestety..

          > Czyli pierwsze jedzie auto, bo nikt normalny się nie da zabić.

          "Czołg ma zawsze pierwszeństwo" jakoś nie pasuje do zachowań krajów cywilizowanych.

          > Inna kwestia, że przepis jest totalnym debilizmem, bo wychodzi na > to, że
          > rowerzysta jadący wzdłuż drogi głównej nie ma pierwszeństwa.

          Dlatego kopiując zachodnie wzorce, powinniśmy je przenosić w całości (łącznie z przepisami) albo wcale, bo wtedy mamy burdel..

          > I jest chyba tylko
          > u nas i totalnie niezgodny z konwencją wiedeńską. I wielu
          > kierowców po prostu
          > puszcza rowerzystów.

          Niestety, ale większość kierowców nie wykazuje chęci sprawdzenia, czy zmieniając kierunek jazdy, nie zajadą drogi rowerzyście. Przez

          > I podsumowując m.in. to powoduje, że bezpieczniej czuję się jadąc rowerem po
          > ulicy niż po śmieszce rowerowej.

          Mam to samo. Nie żebym uważał, że łamanie przepisów to rzecz normalna. Tylko, że chore jest, że bezpieczniejszy jestem poza miejscem, które zostało wybudowane rzekomo z myślą o moim bezpieczeństwie. Oczywiście, bezpieczniejszy byłbym również, gdybym pchał rower przez całe miasto z prędkością pieszego, ale nie o to chyba chodzi na ścieżkach rowerowych..

          >. Na szczęście po drodze do pracy nie mam śmieszek:)

          Ja także i mam nadzieję, że nie będę miał. To jest droga osiedlowa, z ograniczeniem do 40km/h, gdzie wprawdzie zdarzają się debile, co lecą 80km/h, czy 100km/h, ale na to też są sposoby...
    • januszz4 Ścieżka rowerowa 21.11.07, 23:31
      Żeby było jasne, sam jestem zapalonym rowerzystą ale i kierowcą.
      Wystepując w roli tego drugiego nie mogę zrozumieć sytuacji w której
      pomimo istnienia ścieżki rowerowej, rowerzysta jedzie jezdnią,
      często blokując prawy pas i narażając się na potrącenie. W moim
      mieście wzdłuż najbardziej ruchliwej ulicy jest wydzielona taka
      ścieżka, niczym nie zastawiana i o dobrej nawierzchni. Tymczasem
      prawie codziennie jadąc autem wyprzedzam jakiegoś rowerzystę
      pędzącego środkiem prawego pasa. To brak zdrowego rozsądku, nie
      móiąc już o łamaniu przepisów (ścieżka rowerowa jest oznakowana).
      • shp80 Re: Ścieżka rowerowa 22.11.07, 03:51
        > o brak zdrowego rozsądku, nie
        > móiąc już o łamaniu przepisów (ścieżka rowerowa jest oznakowana).

        Zrób zdjęcia tej ścieżki, ocenimy :)
      • user0001 Re: Ścieżka rowerowa 22.11.07, 12:56
        Oczywiście robiąc zdjęcia tej drogi dla rowerów, zwróć szczególną uwagę na
        oznakowanie ścieżki w okolicach skrzyżowań. Zadaj sobie następujące pytania:

        1. Czy droga dla rowerów pozwala na płynną jazdę? Składają się na to: przejazdy
        rowerowe zamiast przejść dla pieszych na skrzyżowaniach; odseparowania ruchu
        pieszego o ruchu rowerowego, zwłaszcza w okolicy przystanków komunikacji
        miejskiej i uczęszczanych sklepów; nawierzchnia bez wysokich krawężników.

        2. Czy droga jest bezpieczna? A więc widoczność rowerzysty przy dojeździe do
        skrzyżowań i zwyczaj uważania na rowerzystów przez kierowców.

        PS. Zakładam, że przy tej drodze jest sygnalizacja świetlna. Jeśli nie ma
        sygnalizacji (a rowerzysta jadąc drogą rowerową wzdłuż jezdni o pierwszeństwie
        przejazdu, musi uważać aby nie wtargnąć przed nadjeżdżający z podporządkowanej
        pojazd), to wcale się nie dziwie, że większość wybiera jezdnię.
        Aby infrastruktura była wykorzystywana muszą istnieć korzystne ku temu warunki
        prawne. Czego w naszym kraju brakuje.
        • mniammniam3 Re: Ścieżka rowerowa 22.11.07, 13:26
          Ta ścieżka jak na nasze warunki jest całkiem przyzwoita. Znaki są na
          początku scieżki, jeszcze w dwóch miejscach, chociaż nie przy każdym
          skrzyzowaniu. Na długości ok. 4 km są trzy przystanki przez które
          scieżka przechodzi (ale pas dla rowerów jest ewyrażnie oddzielony.
          Światła na skrzyżowaniach są także osobno dla scieżki. Wysokich
          progów brak. Sam tą ścieżką często jeżdżę, przy przystankach
          rzeczywiście muszę trochę uważać i zwolnić, ale z tego powodu nigdy
          bym się nie zdecydował jechać jezdnią na której co prawda jest
          ograniczenie prędkości do 70 km, ale wielu kierowców pędzi 90 i
          więcej.
          • shp80 Re: Ścieżka rowerowa 22.11.07, 17:20
            mniammniam3 napisał:

            > Ta ścieżka jak na nasze warunki jest całkiem przyzwoita.

            Co to znaczy "jak na nasze warunki"? Rowery mają kwadratowe koła?
            Czy masz może na myśli projektowanie, gdzie łuki rysuje się od ekierki? A może technologia budowy, w której wykorzystuje się precyzyjne narzędzia pomiarowe, jest dla nas nieosiągalna?

            > Znaki są na
            > początku scieżki, jeszcze w dwóch miejscach, chociaż nie przy
            > każdym
            > skrzyzowaniu.

            Jeśli za skrzyżowaniem nie ma oznakowania, mówiącego o drodze dla rowerów, to jej tam _nie ma_, a tymbardziej nie ma obowiązku korzystania z czegoś, co nie istnieje.

            > Na długości ok. 4 km są trzy przystanki przez które
            > scieżka przechodzi (ale pas dla rowerów jest ewyrażnie oddzielony.

            A czy przypadkiem nie jest tak, że w okolicach przystanków, na części rowerowej, stoi tłum pieszych? Niestety, ale takie zjawisko, bez fizycznego odgrodzenia płotkiem, powszechnie występuje w tym kraju :/

            > Światła na skrzyżowaniach są także osobno dla scieżki. Wysokich
            > progów brak.

            Kwestia tego, co kto rozumie poprzez "wysokie progi". Na jezdni, przed skrzyżowaniem, nie występują raczej żadne uskoki.

            > Sam tą ścieżką często jeżdżę, przy przystankach
            > rzeczywiście muszę trochę uważać i zwolnić,

            A jednak :)

            >ale z tego powodu
            > nigdy bym się nie zdecydował jechać jezdnią na której co prawda
            > jest ograniczenie prędkości do 70 km, ale wielu kierowców pędzi 90 > i więcej.

            Skoro występuje ograniczenie do 70km/h i mamy wątpliwej jakości drogę dla rowerów, to lepiej byłoby ściągnąć znaki C-13. Wtedy każdy mógłby jechać tam, gdzie czuje się pewniej i to zgodnie z prawem.



            Pozdr
            Tomek
            • januszz4 Re: Ścieżka rowerowa 22.11.07, 18:29
              shp80 napisał:
              > mniammniam3 napisał:
              Ta ścieżka jak na nasze warunki jest całkiem przyzwoita.
              Co to znaczy "jak na nasze warunki"? Rowery mają kwadratowe koła?
              Czy masz może na myśli projektowanie, gdzie łuki rysuje się od
              ekierki?

              "jak na nasze warunki" to znaczy, że jest to jedna z lepszych
              ścieżek jakimi w Polsce miałem okazję jeździć. Większość bowiem ma
              takie mankamenty o których piszesz. Natomiast jak np. na warunki
              niemieckie to byłaby ścieżka rzeczywiście kiepskawa. Miałem okazję
              też jeździć w Monachium takimi ścieżkami - niesamowity komfort
              jazdy, jedziesz bezstresowo, żadnych przystanków czy pałętających
              się przechodniów. A te znaki o których pisałem kiedyś były przy
              każdym skrzyżowaniu, ale pewnie komuś się przydały. Mimo to uważam,
              że przy takim ruchu na jezdni nie warto ryzykować, tym bardziej, że
              wiadomo jak nas większość kierowców traktuje. Jedyne co nas chroni
              to strach kierowcy przed ewentualnym zarysowaniem karoserii (no,
              może trochę przesadzam). Pozdro.
    • Gość: tamtaram Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa IP: *.acn.waw.pl 22.11.07, 00:46
      Mi powiedział kierowca, że o tej godzinie na rowerze się nie jeździ
      (zima, ok. 18.00). Kierowcy, większość, chyba myślą, że rowerzysta
      to biedak, który nie ma na samochód.
      A ilu z nas, rowerzystów, ma samochody a jeździ na rowerze z wyboru?
      Powody mogą być takie:
      - oszczędność pieniędzy - najważniejsze. Jeden wyjazd samochodem to
      15-20 zł.
      - zdrowie
      - umilam kolegom parkowanie pod pracą, jest za mało miejsc
      parkingowych,
      - ułatwiam jazdę kierowcom - od czego jest większy korek: od
      rowerzysty czy Omegi?
      - nie smrodzę i mnie to cieszy.

      Ci za kierownicą już wyrośli z rowerowania z biedy, ale jeszcze nie
      dorośli do roweru z wyboru.
      • kozak-na-koniu Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 22.11.07, 08:35
        Jeśli do pracy dojeżdża się 20 km w jedną stronę a praca w dużej
        mierze uzależniona jest od przejechania przeciętnie od 50 do 150
        dodatkowych km, często z ładunkiem narzędzi, trudno w takim wypadku
        liczyć na rower, prawda? Nie każdy pracuje w biurze. Poza tym, w
        zimie o godzinie 18.00 zwykle jest już ciemno i, szczególnie w
        gęstym, miejskim ruchu często nieoświetlony lub słabo oświetlony,
        ginący w powodzi innych świateł rower jest dużym utrudnieniem, żeby
        nie powiedzieć zagrożeniem. Ja się temu kierowcy za bardzo nie
        dziwię.
        • shp80 Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 22.11.07, 17:37
          kozak-na-koniu napisał:

          > Jeśli do pracy dojeżdża się 20 km w jedną stronę a praca w dużej
          > mierze uzależniona jest od przejechania przeciętnie od 50 do 150
          > dodatkowych km, często z ładunkiem narzędzi, trudno w takim
          > wypadku
          > liczyć na rower, prawda?

          Prawda.

          > Nie każdy pracuje w biurze.

          Ale też nie każdy pokonuje codziennie takie odległości i przewozi kilkaset kg samochodem.

          > Poza tym, w
          > zimie o godzinie 18.00 zwykle jest już ciemno i, szczególnie w
          > gęstym, miejskim ruchu często nieoświetlony lub słabo oświetlony,
          > ginący w powodzi innych świateł rower jest dużym utrudnieniem,
          > żeby nie powiedzieć zagrożeniem.

          Ostatnio zmontowałem sobie z przodu światło wykorzystujące najnowsze osiągnięcia technologii LED i uwierz mi - nie da się tego przeoczyć. Uświadamiają mnie w tym kierowcy, którzy czasami migają długimi :)

          Ja wiem, że jestem raczej w mniejszości, ale odpowiednią widoczność da się rowerzystom zapewnić.

          Poza tym, uważam, że poziom świadomości rowerzystów w kwestiach widoczności, uległ znacznej poprawie (przede wszystkim w dużych miastach). Czarne owce, to z reguły rowerzyści sezonowi, jeżdżący okazyjnie.

          > Ja się temu kierowcy za bardzo nie
          > dziwię.

          A ja tak, bo nie lubię, jak ktoś rzuca stereotypami. Że on by nie jeździł, bo coś tam, to jego sprawa. Równie dobrze mógłbym mu powiedzieć, że też nie powinien jeździć samochodem, bo w tym okresie dochodzi do zwiększonej ilości wypadków.
          • kozak-na-koniu Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 23.11.07, 08:32
            shp80 napisał:

            > Ja wiem, że jestem raczej w mniejszości, ale odpowiednią
            widoczność da się rowe
            > rzystom zapewnić.

            Ba, gdyby to nie było wyjątkiem, tylko regułą...

            > Poza tym, uważam, że poziom świadomości rowerzystów w kwestiach
            widoczności, ul
            > egł znacznej poprawie (przede wszystkim w dużych miastach).

            Fakt, jednak daleko nam jeszcze w tym względzie do przyzwoitości...

            > A ja tak, bo nie lubię, jak ktoś rzuca stereotypami. Że on by nie
            jeździł, bo c
            > oś tam, to jego sprawa. Równie dobrze mógłbym mu powiedzieć, że
            też nie powinie
            > n jeździć samochodem, bo w tym okresie dochodzi do zwiększonej
            ilości wypadków.

            Cóż, taka już polska natura: ludzie zauważą każdą duperelę u innych,
            siebie jednocześnie uważając za chodzące ideały. A opomstują się
            przy tym, a opouczają... Widać, czują się niedowartościowani. Olać
            to.:-)
      • mniammniam3 Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 22.11.07, 13:38
        Gość portalu: tamtaram napisał(a):

        > Mi powiedział kierowca, że o tej godzinie na rowerze się nie
        jeździ
        > (zima, ok. 18.00). Kierowcy, większość, chyba myślą, że rowerzysta
        > to biedak, który nie ma na samochód.

        Faktycznie, kiedyś miałem taki przypadek. Wybrałem sie rowerem z
        Wrocławia do rodziny koło Paczkowa (ok. 80 km). Po drodze złapała
        mnie letnia ulewa. Schowałem się pod wiatą autobusową, pod którą
        stał też starszy jegomość - rolnik z którym zacząłem pogawedkę. Gdy
        dowiedział się, że jadę tym rowerem pod Paczków, spojrzał na mnie ze
        współczuciem mówiąc: oj, to rzeczywiście musi być u pana wielka
        bida, jeśli nie stać na autobus.
      • shp80 Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 22.11.07, 17:22
        > Ci za kierownicą już wyrośli z rowerowania z biedy, ale jeszcze
        > nie
        > dorośli do roweru z wyboru.

        Mądre słowa. :)
    • Gość: tamataram Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa IP: *.com.pl 22.11.07, 18:34
      A może kierowcy myślą, że przepisy sobie, ale są ważniejsi, bo jadą
      do pracy, generują PKB, utrzymują rodzinę, itp. a rowerzysta to się
      bawi.
      A ja też jadę na rowerze do pracy i mam wszystkie w/w zajęcia. I
      podobnie jak kierowca przewożę swoim pojazdem jeden tyłek. Czyli
      pełna równość w obowiązkach.
      Ponadto robię coś na rzecz powietrza, którym kierowca oddycha i
      zmniejszam mu kolejkę w przychodni.

      A i jeszcze kupiłem sobie sakwy, żeby wozić za sobą swój warsztat
      pracy. I wyprosiłem u pracodawcy stojaki pod budką ochroniarza. I
      skombinowałem jaskrawo-czerwony kubraczek. W sklepie wybrałem
      najmocniejsze oświetlenie, jakie mieli. Co jeszcze mogę zrobić?
      • simon921 Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 22.11.07, 19:45
        > Co jeszcze mogę zrobić?

        Jeszcze możesz się postarać o prysznic w pracy:) Zawsze łatwiej się tam
        odświeżyć niż w umywalce. Serio:) U mnie robią remont w firmie i się udało
        prysznic wywalczyć:D
      • Gość: przepis a art.3 - nie utrudniaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.07, 20:01
        Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są
        obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga –
        szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby
        spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogo-wego,
        ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub
        porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez dzia-
        łanie rozumie się również zaniechanie.
        Art.16.5. Kierujący pojazdem zaprzęgowym, rowerem, motorowerem,
        wózkiem ręcznym oraz osoba prowadząca pojazd napędzany silnikiem są
        obowiązani poruszać się po poboczu, chyba że nie nadaje się ono do
        jazdy lub ruch pojazdu utrudniałby ruch pieszych.
        Art. 19. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością
        zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w
        jakich ruch się odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu, stanu i
        widoczności drogi, stanu i ładunku pojazdu, warunków atmosferycznych
        i natężenia ruchu. 2. Kierujący pojazdem jest obowiązany:
        1) jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym;
        Art.24 2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu
        zachować szczególną ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od
        wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania
        pojazdu jednośladowego lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być
        mniejszy niż 1 m.
        6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie
        wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący
        pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika
        (dotyczy m.in. rowera) jest obowiązany zjechać jak najbardziej na
        prawo i – w razie potrzeby – zatrzymać się w celu ułatwienia
        wyprzedzania.
        Art. 27. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla
        rowerzystów, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i
        ustąpić pierwszeństwa rowerowi znajdującemu się na przejeździe.
        3. Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez drogę dla rowerów poza
        jezdnią, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa rowerowi.
        4. Kierującemu pojazdem zabrania się wyprzedzania pojazdu na
        przejeździe dla rowerzystów i bezpośrednio przed nim, z wyjątkiem
        przejazdu, na którym ruch jest kierowany.
        Art. 30. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany zachować szczególną
        ostrożność w czasie jazdy w warunkach zmniejszonej przejrzystości
        powietrza, spowodowanej mgłą, opadami atmosferycznymi lub innymi
        przyczynami, a ponadto:
        1) kierujący pojazdem silnikowym jest obowiązany:
        a) włączyć światła mijania lub przeciwmgłowe przednie albo oba te
        światła jednocześnie,
        b) poza obszarem zabudowanym podczas mgły dawać krótkotrwałe sygnały
        dźwiękowe w czasie wyprzedzania lub omijania;
        2) kierujący innym pojazdem niż pojazd, o którym mowa w pkt 1, jest
        obowiązany:
        a) włączyć światła, w które pojazd jest wyposażony,
        b) korzystać z pobocza drogi, a jeżeli nie jest to możliwe, jechać
        jak najbliżej krawędzi jezdni i nie wyprzedzać innego pojazdu.
        2. Obowiązek używania świateł, o którym mowa w ust. 1, dotyczy
        kierującego pojazdem także podczas zatrzymania wynikającego z
        warunków lub przepisów ruchu drogowego.
        Art.33 1a. W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i
        pieszych kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z
        pobocza, z zastrzeżeniem art. 16 ust. 5, a jeżeli nie jest to
        możliwe – z jezdni.
        4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się:
        1) wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd;
        2) zwalniania lub zatrzymywania się bez uzasadnionej przyczyny.
        ...
      • user0001 Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa 22.11.07, 20:57
        > Co jeszcze mogę zrobić?

        Kubraczek powinien być wściekle zielony, a nie jaskrawo czerwony. Kierowcy mają
        odruch zwalniania do przepisowej prędkości gdy zauważą w oddali coś wściekle
        zielonego na skraju drogi.

        Poza tym lusterko po lewej stronie znacznie poprawi komfort jazdy, szczególnie
        przy skręcaniu w lewo, z drogi z pierwszeństwem. Bardzo mi go brakowało gdy z
        powodu awarii roweru dojazdowego musiałem jechać do pracy góralem.
    • Gość: tamtaram Re: Rowerzysta a wymuszanie pierszeństwa IP: *.acn.waw.pl 22.11.07, 20:58
      Proponuję wszystkim, aby przez chwilę przenieśli się myślami w inną
      rzeczywistość, która jest możliwa:

      1. Pewnego dnia 20% ludzi spieszących do pracy jedzie do pracy
      rowerem,
      2. Na ulicy jest mniejszy ruch, ci co jadą samochodami mogą szybciej
      dojechać do pracy,
      3. rowerzyści parkują w stojakach, samochodziarze na miejscach
      parkingowych, które wrescie są wolne,
      4. potem powrót do domu, 20% czuje się lepiej, zażyli troche ruchu,
      5. po drodze te 20% zajechało sobie na zakupy/do fryzjera/do galerii
      i wreszcie mogli podjechać swoim pojazdem pod samo wejście,
      6. następonego dnia zmiana, przecież można jeździć na zmianę - raz
      rowerem, raz samochodem. Teraz inni jadą do pracy rowerem.


      A teraz zastanówcie się, jak wyglądałoby wtedy nasze otoczenie...


      Za oszczędności na paliwie i eksploatacji samochodu kupuję dziecku
      klocki, cokolwiek. Mam więcej czasu dla siebie, bo nie muszę się już
      dotleniać w weekend. Jest czystsze powietrze, mniej choruję, a jaka
      satysfakcja ze spotkania się z innym rowerzystą.

      Nikt nikogo nie zmusza - chcesz/musisz jeździć codziennie
      samochodem - OK. Możesz jeździć rowerem - rób to tak często, jak ci
      wygodnie.

      Jest parę "ale":
      - rowerzysta nie może czuć się zagrożony na jezdni - dopóki tak
      będzie nie ma szans na te 20%, a jedynie na garść zapaleńców,
      - rower to obciach - częste myslenie u młodych ludzi - kolega nigdy
      nie wybrał się do pracy na rowerze w obawie przed utratą twarzy. Ja
      miałem podobnie, obecnie zauważam większy szacunek u kolegów,
      - nie ma się gdzie umyć - jadę wolno i staram się po prostu nie
      spocić, w gorące dni nie jadę na rowerze. Zimą - bez problemu.
      - ukradną rower - są podkowy, ryzyko kradzieży przy tym
      zabezpieczeniu żadne,
      - po co mam jechać na rowerze, jak mogę samochodem, stać mnie - a to
      już jest problem, że ludzie chcą wygody i wygoda im sie kojarzy z
      czymś miękkim i ciepłym. Ciężko cos na to poradzić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja