Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/

04.12.07, 16:39
Zatrzymalem sie na ciemnej warszawskiej uliczce. Spojrzalem w lusterko, otworzylem drzwi i wysiadlem. Spojrzalem jeszcze raz czy komus pod kola nie wleze i ruszylem przez jezdnie. I wtedy mnie minal... Najtrower oczywiscie :-/

Na tle byszczacej od roznych swiatel nawierzchni byl absolutnie niewidoczny. Warto wziac pod uwage, ze nad kierowca JADACEGO auta mialem te przewage, ze stalem...

Ciekawe jaka magiczna sztuczka udaloby sie policji zrzucic wine na kierowce stojacego (bo jak jedzie, to wiadomo - nadmierna predkosc) przy drodze auta :-P No bo przeciez nie na rowerzyste!
    • simon921 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 04.12.07, 16:52
      Akurat policja nie specjalnie lubi rowerzystów bez świateł i często potrafią być
      dla takiego bardzo niemili.
      A co do rowerów w technologi stealh - na szczęście pod tym względem
      (przynajmniej w miastach) następuje coraz szybsza poprawa:)

      A przy okazji komplet dobrych lampek do miasta + kamizelka kosztuje
      kilkadziesiąt złotych - niektórzy bardzo nisko swoje życie cenią...
      • emes-nju Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 04.12.07, 17:03
        simon921 napisał:

        > Akurat policja nie specjalnie lubi rowerzystów bez świateł i często
        > potrafią być dla takiego bardzo niemili.

        Ale tylko jak maja akcje (na codzien sie nie oplaca - mandat za niemanie swiatel w rowerze wynosi mniej, niz najnizszy mandat za przekroczenie predkosci). Dla kierowcow niemili sa na codzien - z programowym domniemaniem winy na czele :-/ A ja bylem kierowca - wysiadalem z auta!
    • klemens1 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 05.12.07, 08:07
      > Ciekawe jaka magiczna sztuczka udaloby sie policji zrzucic wine na kierowce
      > stojacego (bo jak jedzie, to wiadomo - nadmierna predkosc) przy drodze
      > auta :-P No bo przeciez nie na rowerzyste!

      Myślę że nie powinni się poddawać. Nadmierna prędkość i już. Jak już by jednak się
      przekonali że mniej niż 0 się nie da, to w ostateczności niezachowanie należytej
      ostrożności wobec, uwaga [ideologia mode] - O WIELE SŁABIEJ CHRONIONYCH
      uczestników ruchu. Ta durna fraza załatwia wszystko.
      • emes-nju Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 05.12.07, 12:41
        klemens1 napisał:

        > (...) w ostateczności niezachowanie należytej ostrożności wobec,
        > uwaga [ideologia mode] - O WIELE SŁABIEJ CHRONIONYCH
        > uczestników ruchu. Ta durna fraza załatwia wszystko.

        Tjaaaa... Zalatwia glownie tych O WIELE SLABIEJ CHRONIONYCH, ktorzy uwierzyli, ze taka interpretacja prawa zawiesza prawa fizyki newtonowskiej :-/
        • klemens1 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 08:29
          Chodziło mi raczej o określenie kto tu jest niedobry. Rowerzysta zawsze jest cacy bo
          jest słabszy. To go niejako zwalnia z obowiązku ostrożności, bo to na niego trzeba
          uważać - on uważać nie musi. Bo jest słabszy, niechroniony.
          To co opisałeś to oczywiście efekt.
          • jureek Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 09:41
            Nie o to chodzi, że słabszy, tylko o to, że pojazd który prowadzi potencjalnie
            jest mniej niebezpieczny niż np. samochód. To rzecz najnormalniejsza na całym
            świecie, że mniej wymaga się od kierowcy osobówki, więcej od kierowcy
            ciężarówki, żeby przewozić materiały niebezpieczne też trzeba zdobyć specjalne
            uprawnienia, a samolotem też nie każdy pokieruje. Czy może uważasz, że na
            egzaminie na kartę rowerową powinny być takie same wymagania jak na prawo jazdy
            dla kierowcy autobusu?
            jura
            • klemens1 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 10:32
              > Nie o to chodzi, że słabszy, tylko o to, że pojazd który prowadzi potencjalnie
              > jest mniej niebezpieczny niż np. samochód.

              O to właśnie mi chodziło - nawet od czasu łączę zwrot "słabszy" z "mniej chroniony"
              żeby to było jasne.

              > Czy może uważasz, że na egzaminie na kartę rowerową powinny być takie same
              > wymagania jak na prawo jazdy dla kierowcy autobusu?

              Mylisz wymagania techniczne z wymaganiami świadomości nt. praw fizyki i błędną
              ideologią dotyczącą domniemanego usprawiedliwienia niebezpiecznych poczynań
              rowerzystów w związku z tym że są słabiej chronieni.
              Te pierwsze u rowerzystów mogą być znacznie mniejsze, znajomość praw fizyki
              (choćby intuicyjna) powinna być taka sama, a to ostatnie jest niedopuszczalne.
              • jureek Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 10:39
                Umiesz czytać? Toż piszę wyraźnie, że nie chodzi o to, że są słabiej chronieni,
                tylko o to, że mniej krzywdy mogą potencjalnie narobić. Od kogoś kto strzela
                armatą wymaga się więcej, niż od kogoś strzelającego wiatrówką. Normalne
                pragmatyczne podejście, bez mieszania jakichś ideologii, czy politycznych
                poprawności.
                Jura
                • klemens1 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 13:38
                  > Umiesz czytać? Toż piszę wyraźnie, że nie chodzi o to, że są słabiej chronieni,
                  > tylko o to, że mniej krzywdy mogą potencjalnie narobić.

                  Umiem czytać i wcale nie piszesz wyraźnie, że nie chodzi o to, że są słabiej chronieni,
                  tylko o to, że mniej krzywdy mogą potencjalnie narobić.
                  Napisałeś:
                  "pojazd który prowadzi potencjalnie jest mniej niebezpieczny niż np. samochód."
                  Można to zrozumieć w kontekście bezpieczeństwa używającego pojazdu. Potocznie
                  mówiąc że motocykl jest niebezpieczny mało kto ma na myśli że może zrobić krzywdę
                  komu innemu niż temu kto nim jedzie.
                  Na przyszłość pisz bardziej jednoznacznie.

                  Skoro już wiadomo o co ci chodzi, odpowiadam:

                  > Od kogoś kto strzela armatą wymaga się więcej, niż od kogoś strzelającego
                  > wiatrówką.

                  Z tym nie polemizuję. Polemizuję z tym, że rowerzyści uważają że owi strzelający z
                  armat powinni tak bardzo uważać, że można im się bez zastanawiania pchać pod lufę.
                  Tak jak napisałem wcześniej, ich umiejętności ani nawet wiedza nie muszą być tak
                  wysokie, intuicja nt. drogi hamowania samochodu powinna być na znośnym poziomie,
                  a ideologizowanie "jestem słaby to mi wszystko wolno" jest niedopuszczalne.
                  • jureek Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 13:55
                    klemens1 napisał:

                    > Można to zrozumieć w kontekście bezpieczeństwa używającego pojazdu. Potocznie
                    > mówiąc że motocykl jest niebezpieczny mało kto ma na myśli że może zrobić krzyw
                    > dę
                    > komu innemu niż temu kto nim jedzie.
                    > Na przyszłość pisz bardziej jednoznacznie.

                    Masz rację. Rzeczywiście napisałem niejednoznacznie. Gdybym po "jest
                    niebezpieczny" dodał "dla innych" sprawa byłaby jasna.

                    > Tak jak napisałem wcześniej, ich umiejętności ani nawet wiedza nie muszą być ta
                    > k
                    > wysokie, intuicja nt. drogi hamowania samochodu powinna być na znośnym poziomie
                    > ,
                    > a ideologizowanie "jestem słaby to mi wszystko wolno" jest niedopuszczalne.

                    Dlatego właśnie uciekam od ideologizowania, wolę pragmatyczne podejście.
                    Jura
                    • klemens1 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 14:41
                      > Dlatego właśnie uciekam od ideologizowania, wolę pragmatyczne podejście.

                      Czyli jakie? Bo wg mnie rowerzysta powinien chociaż tyle robić, żeby dać szansę
                      kierowcy żeby w niego nie uderzył. I nie chodzi o szansę "uda się albo się nie uda".
                      • jureek Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 15:15
                        klemens1 napisał:

                        > > Dlatego właśnie uciekam od ideologizowania, wolę pragmatyczne podejście.
                        >
                        > Czyli jakie? Bo wg mnie rowerzysta powinien chociaż tyle robić, żeby dać szansę
                        >
                        > kierowcy żeby w niego nie uderzył. I nie chodzi o szansę "uda się albo się nie
                        > uda".

                        Pragmatyczne, czyli dokładnie takie jak np. wtedy, gdy przejeżdżam przez wieś i
                        widzę, że właśnie skończyła się msza, albo wtedy, gdy widzę jadącą wolno z
                        przeciwka ciężarówkę, a za nią całą kolumnę i mogę się spdziewać, że ktoś z tej
                        kolumny straci cierpliwość i zacznie wyprzedzać. Po prostu zdaję sobie sprawę,
                        że rowerzysta może postąpić nieobliczalnie. Oczywiście, że może się zdarzyć, że
                        mimo mojej wzmożonej ostrożności rowerzysta postąpi tak głupio, że kolizji nie
                        da się uniknąć, ale przynajmniej nie będę miał wyrzutów sumienia, że nie
                        zrobiłem ze swojej strony wszystkiego, co mogłem zrobić. Konkretnie wygląda to
                        tak, że nie wyprzedzam rowerzystów, jeśli nie mam dość miejsca na to, przy
                        skręcaniu w prawo oglądam się do tyłu, czy nie przetnę drogi rozpędzonemu
                        jadącemu na wprost rowerzyście (ten odruch wpoił mi mój instruktor w czasie jazd
                        przed egzaminem na niemieckie prawo jazdy, tam, jeśli nie odwrócisz głowy,
                        oblewasz egzamin), po zaparkowaniu przy prawej krawędzi też oglądam się, czy nie
                        jedzie jakiś rowerzysta zanim otworzę drzwi. itd.
                        Pozdrawiam
                        Jura
                        • klemens1 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 10.12.07, 15:28
                          Ze wszystkim się zgadzam, ale chodziło mi o co innego - o sposób postrzegania
                          sprawy przez rowerzystów, a konkretnie o motto "jestem słabym uczestnikiem ruchu
                          więc to na mnie powinni uważać, ja uważać nie muszę".
                          • jureek Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 11.12.07, 09:17
                            klemens1 napisał:

                            > Ze wszystkim się zgadzam, ale chodziło mi o co innego - o sposób postrzegania
                            > sprawy przez rowerzystów, a konkretnie o motto "jestem słabym uczestnikiem ruch
                            > u
                            > więc to na mnie powinni uważać, ja uważać nie muszę".

                            Gdy jestem rowerzystą, nie zachowuję się w myśl powyższego motta.
                            Też wolę pragmatyczne podejście. Nawet, jak na drodze rowerowej parkują
                            samochody, to nie rysuję im lakieru.
                            Jura
                            • simon921 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 11.12.07, 10:07
                              >Nawet, jak na drodze rowerowej parkują
                              > samochody, to nie rysuję im lakieru.

                              Oczywiście lakieru nie rysuję, ale po straż miejską mi się zdarzyło zadzwonić,
                              jak w niedzielę pod kościołem była cała droga rowerowa zastawiona.../
                            • klemens1 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 11.12.07, 14:45
                              To tak jak ja. A konkretnie - jeżeli miałbym wskazać wyznawcę tej ideologii ("słabemu wolno wszystko") - to chodzi o niejakiego robertrobert.
                      • shp80 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 08.12.07, 02:27
                        klemens1 napisał:

                        > Czyli jakie? Bo wg mnie rowerzysta powinien chociaż tyle robić, żeby dać szansę
                        >
                        > kierowcy żeby w niego nie uderzył.

                        A co robi w tym momencie kierowca, skoro "potrzebuje szansy od rowerzysty"?
                        • klemens1 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 10.12.07, 15:26
                          > A co robi w tym momencie kierowca, skoro "potrzebuje szansy od rowerzysty"?

                          Np. jedzie po terenie niezabudowanym w nocy przy lekkiej mżawce i dużym ruchu z
                          naprzeciwka.
                        • emes-nju Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 10.12.07, 15:45
                          shp80 napisał:

                          > klemens1 napisał:
                          >
                          > > (...) wg mnie rowerzysta powinien chociaż tyle robić, żeby dać
                          > > szansę kierowcy żeby w niego nie uderzył.
                          >
                          > A co robi w tym momencie kierowca, skoro "potrzebuje szansy od
                          > rowerzysty"?

                          Kierowca JEDZIE. Jego auto ma pewna, niemala energie kinetyczna, a tym samym nie jest wstanie natychmiast sie zatrzyamac. Kierowca potrzebuje wiec od wjezdzajacego mu pod kola rowerzysty SZANSY na zahamowanie - dotyczy to KAZDEJ predkosci, bo z 10 km/h tez trzeba hamowac! 10 km/h to ponad 2,7 m/s. Nawet skoncentrowany kierowca od zauwazenia przeszkody do rozpoczecia hamowania potrzebuje od 0,5 do 1 sek., a i hamulce zaczynaja dzialac tez z pewnym opoznieniem. Czyli samochod jadacy TYLKO 10 km/h (utrzymaj taka predkosc...) zanim zacznie hamowac moze przejechac kilka metrow. Sama droga hamowania jest przy tym "rezultacie" pomijalna... Szansa dawana przez rowerzyste kierowcy JADACEGO pojazdu polega wlasnie na tym, zeby nie wyjzdzac mu pod kola w odleglosci uniemozliwiajacej jakakolwiek reakcje!
                          • kozak-na-koniu Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 11.12.07, 08:47
                            Nasz forumowy idol kilka razy zaszpanował tu znajomością paryskiego
                            przedsięwzięcia pod tytułem "Vélib'". Ciekawe, czy kiedyś podobne
                            przedsięwzięcia u nas (jeśli powstaną) będą miały podobną oprawę:

                            www.velib.paris.fr/content/download/2060/16810/version/1/file/Dep-AnglesMorts2roues+hdefTC.pdf
                          • shp80 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 12.12.07, 23:42
                            emes-nju napisał:

                            > Kierowca JEDZIE.

                            A rower lewituje? :)

                            > Jego auto ma pewna, niemala energie kinetyczna, a tym samym ni
                            > e jest wstanie natychmiast sie zatrzyamac.

                            Ale mimo tego, że jest to samo-chód, to w dalszym ciągu kierowany jest przez człowieka.

                            > Kierowca potrzebuje wiec od wjezdzaj
                            > acego mu pod kola rowerzysty SZANSY na zahamowanie - dotyczy to KAZDEJ predkosc
                            > i, bo z 10 km/h tez trzeba hamowac! 10 km/h to ponad 2,7 m/s. Nawet skoncentrow
                            > any kierowca od zauwazenia przeszkody do rozpoczecia hamowania potrzebuje od 0,
                            > 5 do 1 sek., a i hamulce zaczynaja dzialac tez z pewnym opoznieniem.

                            Ponieważ wątek dotyczy nieoświetlonych rowerzystów, zgodzę się, że dostrzeganie takich typów, nawet przy przepisowej prędkości, jest dosyć trudne.
                            Jednakże nie może to być usprawiedliwieniem w ciągu np. słonecznego dnia dnia, kiedy rowerzystów widać w dużej odległości, tylko... trzeba ich chcieć zauważyć.

                            > Czyli samo
                            > chod jadacy TYLKO 10 km/h (utrzymaj taka predkosc...) zanim zacznie hamowac moz
                            > e przejechac kilka metrow.



                            Sama droga hamowania jest przy tym "rezultacie" pomi
                            > jalna... Szansa dawana przez rowerzyste kierowcy JADACEGO pojazdu polega wlasni
                            > e na tym, zeby nie wyjzdzac mu pod kola w odleglosci uniemozliwiajacej jakakolw
                            > iek reakcje!

                            No dobra, ale teraz powiedz mi, dlaczego uważasz, że to rowerzyści mają tylko wyłączność na wjeżdżanie pod koła samochodu, a nie np. kierowcy pod koła roweru?
                            To kierowcy nagminnie wymuszają na rowerzystach pierwszeństwo - często robią rzeczy, których nie zrobiliby, gdyby mieli do czynienia z drugim samochodem.
                            Ostatnio, kilka razy z rzędu miałem sytuację, kiedy przy próbie wykonywania maneweru skrętu w lewo (na osiedlowej uliczce z ograniczeniem do 40km/h - oczywiście teoretycznie), z dużo wcześniejszą sygnalizacją, zjazdem do osi jezdni, byłem w sposób perfidny wyprzedzany z lewej strony przez inne samochody (czasami z klaksonem). No żesz ku.. (za przeproszeniem), ale czy taki palant w ogóle ma rozum? Z jednym takim miałem dyskusję, to powiedział, że nie wiedział, czy macham do kolegi, czy coś tam innego..

                            Też zakwalifikujesz mnie jako "nie dającego szansy kierowcom"?

                            Ja potrafię, gdy jadę samochodem, przewidzieć zachowania rowerzystów, nigdy nie miałem z tym większego problemu. Wiem, że jak ktoś jedzie środkiem pasa, to ma powód i raczej napewno nie jest nim wku..anie innych użytkowników.
                            • emes-nju Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 13.12.07, 12:56
                              Doskonale wiem o czym piszesz.

                              Z tym, ze chciales odpowiedzi o tym jakiej szansy od rowerzysty chce kierowca, a nie jakiej rowerzysta od kierowcy.

                              Odpowiedzialem na temat :-) Dosc precyzyjnie zreszta.

                              Podczepie sie tylko do jednego. Poruszyles kwestie zauwazania rowerzysty w dzien. To nie jest TYLKO kwestia checi zauwazenia. Rowerzysta jest malym, czesto maskujaco ubranym obiektem w gaszczu duzych. Skoro kierowcom, z roznych wzgledow, zdarza sie nie zauwazyc wielkiego pojazdu mechanicznego (przeciez nikt nie wjezdza komus pod kola dlatego, ze tego kogos widzial...), to tym bardziej moze mu sie zdarzyc nie zauwazenie rowerzysty. NIE POWINNO, ale MOZE. I dlatego rowerzysci, zamiast liczyc na to, ze wszyscy kierowcy sa idealami i zawsze ich zauwaza, powinni ubierac sie "odblaskowo". I juz.

                              O ustepowanu rowerzystom nie pisze, bo nadaje sie to na ksiazke. Jedno jest pewne - im mniej rowerzystow na JEZDNIACH, tym mniej sytuacji kolizyjnych. Mam nadzieje, ze obecne wladze Warszawy nie beda traktowac tematu jak oberkaczorek (on nie wiedizal potrzeby budowy drog rowerowych - on jezdzil lymuzyna z ochrona wiec nie byly mu potrzebne :-P ) i zaczna wreszcie tworzyc system drog dla rowerow.
              • shp80 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 13:20
                > Te pierwsze u rowerzystów mogą być znacznie mniejsze, znajomość
                > praw fizyki (choćby intuicyjna) powinna być taka sama, a to
                > ostatnie jest niedopuszczalne.

                Wymagasz od rowerzystów znajomości praw fizyki. Dobrze by było, gdyby to kierowcy, czyli osoby używające narzędzi do "realizowania praw fizyki", szczególnie pamiętali o tych prawach.

                No, chyba, że chciałeś napisać, że za kierownicami samochodów najczęściej siedzą debile, posiadający mózg w dolnej części ciała, więc oni nie muszą znać praw fizyki - oni po prostu muszą przytrzymywać pedał gazu.
                • klemens1 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 13:40
                  > Wymagasz od rowerzystów znajomości praw fizyki. Dobrze by było, gdyby to
                  > kierowcy, czyli osoby używające narzędzi do "realizowania praw fizyki",
                  > szczególnie pamiętali o tych prawach.

                  Toteż piszę że owo postrzeganie praw fizyki powinno być takie same. Czego nie
                  zrozumiałeś we frazie "znajomość praw fizyki (choćby intuicyjna) powinna być taka
                  sama"?
            • barnacle.bill.the.sailor Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 13:34
              jureek napisał:


              > Czy może uważasz, że na
              > egzaminie na kartę rowerową powinny być takie same wymagania jak na prawo jazdy
              > dla kierowcy autobusu?

              Czy może uważasz, że kierowcę autobusu obowiązuje inne Prawo o Ruchu Drogowym
              niż rowerzystę ???...
              • jureek Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 13:51
                barnacle.bill.the.sailor napisał:

                > jureek napisał:
                >
                >
                > > Czy może uważasz, że na
                > > egzaminie na kartę rowerową powinny być takie same wymagania jak na prawo
                > jazdy
                > > dla kierowcy autobusu?
                >
                > Czy może uważasz, że kierowcę autobusu obowiązuje inne Prawo o Ruchu Drogowym
                > niż rowerzystę ???...

                Nie, nie uważam. A czy wynika z tego, że wymagane są takie same uprawnienia do
                kierowania rowerem i autobusem? Nie sądzę. Wolałbym jednak, żeby do kierowania
                autobusem nie wystarczała karta rowerowa.
                Jura
                • misiania Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 14:09
                  fakt, jureek. gdyby przeciętnego rowerzystę posadzić za kierownicą
                  autobusu to by dopiero była rzeź na drogach.
                  • shp80 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 08.12.07, 02:31
                    Z kolei ja bym wolał, by przeciętnego kierowcę wsadzić na rower. Tym "silniejszym" pomogłoby to zrozumieć, te "nie zawsze zrozumiałe poczynania rowerzystów". W krajach, gdzie jest dużo rowerów, śmiertelnych wypadków jest znacznie mniej. Zbieg okoliczności, czy też może większa baza doświadczeń?
    • tbernard Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 05.12.07, 09:43
      Może za szybko wysiadałeś nie dostosowując owej prędkości wysiadania do
      panujących warunków ;)
      • emes-nju Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 05.12.07, 11:55
        Mysle, ze masz racje :-)
        • carnivore69 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 05.12.07, 12:20
          0 km/h - nadmierna predkosc w tej sytuacji. Powinienes uciekac przed rowerzysta
          na wstecznym - mialbys szanse na wektorowe -20 km/h.

          Pzdr.

          • emes-nju Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 05.12.07, 12:45
            Alez ja nie uciekalem, bo najtorowerzysty nie zauwazylem. I bylem pieszo co wyklucza jazde na wstecznym (jak mam tendencje do jazdy na wstecznym, to w kiblu, w czasie "walki z bialym niedzwiedziem" ;-D ).

            Moja wina polegala na tym, ze bedac zaraz po opuszczeniu auta, bylem jednak wciaz bardziej kierowca niz pieszym. Bo to, co Klemens powyzej napisal jest prawda. Kierowca, zawieszajac prawa fizyki, musi dbac o najtrowerzystow i pieszych, a najtrowerzysci tylko o pieszych. Ja bylem jednak wciaz bardziej kierowca... :-)
            • misiania Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 05.12.07, 14:02
              wszystko zależy od układu odniesienia. względem takiego np. Słońca
              twój stojący samochód poruszał się z prędkością kosmiczną wręcz...
              • emes-nju Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 05.12.07, 15:05
                No tak...

                Jutro zloze na siebie donos do prokuratury. Poruszanie sie po naszych drogach z taka predkoscia, to nawet nie potencjalne zabojstwo :-)
                • simon921 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 05.12.07, 16:16
                  > Jutro zloze na siebie donos do prokuratury. Poruszanie sie po naszych drogach z
                  > taka predkoscia, to nawet nie potencjalne zabojstwo :-)
                  >

                  I to się nazywa prawdziwie obywatelska postawa;) Przecież kierowca zawsze czemuś
                  winien.
                  A jak myślisz, że niewinny to patrz wyżej;)
                  • st1545 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 00:25
                    simon921 napisał:
                    > > Jutro zloze na siebie donos do prokuratury[...]
                    > I to się nazywa prawdziwie obywatelska postawa;)[...]
                    Ale o co chodzi? Rowerzysta skutecznie ominął pieszego przechodzącego przez
                    jezdnię poza przejściem dla pieszych. Nie ma kolizji, nie ma sprawy (-:
                    pozdrawiam, tomek
                    • klemens1 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 08:34
                      > Ale o co chodzi? Rowerzysta skutecznie ominął pieszego przechodzącego przez
                      > jezdnię poza przejściem dla pieszych. Nie ma kolizji, nie ma sprawy (-:

                      Posłużę się analogią:
                      Pijany kierowca dojechał do domu, zaparkował samochód, wysiada, policja już na
                      niego czeka, a on mówi "Ale osso chodzi? Przecież szystko w poszątku - nie było
                      szadnej kolizi, nawet tyciej kolizyjki, to w czym problem?"
                      • jureek Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 10:04
                        Chyba nie załapałeś ironii w poście Tomka. Wydaje mi się, że w poście tym pił on
                        do tych, którzy nagminnie przekraczają prędkość lub na styk wyprzedzają używając
                        argumentu: "Ale osso chodzi? Przecież jeżdżę bezpiecznie, bo żadnej kolizji nie
                        było".
                        Jura
                        • jaro_ss Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 10:26
                          O przepraszam, nie na styk na całe trzy sekundy.....

                          101..102...103....

                          ;o)
                        • klemens1 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 10:35
                          > Chyba nie załapałeś ironii w poście Tomka.

                          Załapałem. Nawet mu zawtórowałem. Nie wiem czy to załapałeś.

                          > Wydaje mi się, że w poście tym pił on do tych, którzy nagminnie przekraczają
                          > prędkość lub na styk wyprzedzają używając argumentu: "Ale osso chodzi? Przecież
                          > jeżdżę bezpiecznie, bo żadnej kolizji nie było".

                          Wszystko jest kwestią jakie to przekroczenie i jaki to styk.
    • wojtek33 Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 14:07
      A jeszcze się tak głupio spytam - Ty emes byłeś oświetlony? miałeś
      jakieś odblaski albo bo? ;-)
      • emes-nju Re: Wczoraj prawie potracil mnie najtrower :-/ 06.12.07, 14:16
        A wiesz, ze jeszcze swiecilo sie swiatlo w aucie?

        Ale masz racje - walcze o oswietlanie sie pieszych, a sam... Niech na moje usprawiedliwienie bedzie to, ze dzialo sie to w terenie zabudowanym i tylko przechodzilem przez jezdnie, a nie lazlem po niej w blizej nieokreslonym celu :-) Oraz to, ze gdybym najtrowerowca zauwazyl, to za zadne skarby swiata nie lazlbym mu pod kola nawet jakbym mial pierwszenstwo.
        • Gość: na zimno Widziec i byc widocznym. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.12.07, 15:36

          Tego nalezy zyczyc najtrowerzystom i najtspcerowiczom, a wiec Wam
          Obu. Jakies odblaskowe opaseczki by sie przydaly.

          A najlepiej byloby, aby najtproblemem zajela sie najtmoralicja
          umundurowana/nieumundurowana/oznakowana/nieoznakowana,
          bo inaczej "widze ciemnosc" ( Seksmisja, J. Stuhr).


          • emes-nju Re: Widziec i byc widocznym. 06.12.07, 15:42
            No nie... Bez jaj! Mam sobie kupowac i zakladac odblaski, zeby raz na pol roku moc "bezpiecznie" (w oczekiwaniu najtroweru) przejsc przez jezdnie? Na nocne spacery po jezdni mam kamizelki odblaskowe, ale nie bede ich zakladal, zeby przejsc przez jezdnie - zreszta, zeby takie cos zalozyc i tak musze wysiasc z auta ;-)

            Wez pod uwage, ze wkroczylem pod najtrower, bo go nie widzialem. Gdybym widzial, to ROWERZYSTA (w odroznieniu od najtrowerzysty) nawet nie zobaczylby, ze moje drzwi sie otwieraja - poczekalbym z tym az mnie minie. Poza tym pisalem, ze jak cala akcja miala miejsca, to jeszcze swiecilo sie swiatlo we wnetrzu - bylem widoczny, o czym najlepiej swiadczy fakt, ze najtrowerzysta plynnie mnie ominal zamiast we mnie zaparkowac :-)
            • Gość: na zimno A ja mam taka kurtke zimowa IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.12.07, 16:24

              z goretexu, ktora ma naszyte tasiemki odblaskowe na rekawach
              i u dolu nieco powyzej dolnej krawedzi, ktora konczy sie
              ... no tak na wysokosci ....y nieco ponizej plecow, juz wiesz gdzie.

              Jezdzac samochodem uzywam jej w okresie jesienno zimowym.
              I pare razy sie przydalo. Polecam. Mozna sobie dac naszyc takie
              tasmy odblaskowe, nic wielkiego.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja