czyja to była wina?

IP: *.adsl.inetia.pl 23.12.07, 20:42
Witam wszystkich na forum. Słuchajcie, potrzebna mi Wasza opinia. Była stłuczka samochodowa i chce Was zapytać, kto i w jakim stopniu zawinił. Postaram się opisać całe zajście.
Miejsce zdarzenia: noc, oświetlona ulica
Dwa samochody jadące tą ulicą z przeciwnych kierunków. Samochód A jedzie swoim pasem ruchu (czyli po prawej stronie drogi), normalnie na krótkich światłach. Samochód B jedzie z przeciwnej strony, zjeżdża na przeciwległy pas ruchu (czyli po lewej stronie drogi) i zatrzymuje się na tym pasie wychodzi z samochodu i ma włączone tylko światła mijania. Kierowca samochodu A jedzie dalej, myśląc, że samochód B jedzie po swoim pasie ruchu. Oczywiście jest troche oślepiony przez światła mijania samochodu B. Do jeżdżając zwalnia, widzi, że samochód B jedzie jakby środkiem drogi. Zjeżdża na pobocze/chodnik, aby minąć się z tym samochodem. I w ostatniej chwili zauważa, że samochód B stoi na nie na swoim pasie ruchu. No i oczywiście mijając go i hamując zostaje zbity lewy przedni reflektor, uszkodzony zderzak, niewielkie wgniecenie błotnika przedniego (u obu samochodów).

I teraz powiedzcie mi, po czyjej stronie leży wina za to zdarzenie? W jakim stopniu zawinił kierowca samochodu A, a w jakim stopniu kierowca samochodu B?
    • iberia.pl Re: czyja to była wina? 23.12.07, 21:14
      Gość portalu: mario82 napisał(a):


      > Miejsce zdarzenia: noc, oświetlona ulica
      > Dwa samochody jadące tą ulicą z przeciwnych kierunków. Samochód A
      jedzie swoim pasem ruchu (czyli po prawej stronie drogi), normalnie
      na krótkich światłach. Samochód B jedzie z przeciwnej strony,
      zjeżdża na przeciwległy pas ruchu (czyli po lewej stronie drogi) i
      zatrzymuje się na tym pasie wychodzi z samochodu i ma włączone tylko
      światła mijania.

      tylko?to mial miec wlaczone dlugie?Chyba predzej postojowe...

      >Kierowca samochodu A jedzie dalej, myśląc, że
      > samochód B jedzie po swoim pasie ruchu.

      jest slepy?Sorry jestem slepa jak kret ale na Boga naprawde na
      oswietlonej ulicy nie widzi, ze tamten stoi na czolowce???

      >Oczywiście jest troche oślepiony przez światła mijania samochodu
      B.

      ???moze bez przesady.

      >Do jeżdżając zwalnia, widzi, że samochód B jedzie
      > jakby środkiem drogi.

      to w koncu auto B jedzie czy stoi????

      >Zjeżdża na pobocze/chodnik, aby minąć się z tym samochodem. I w
      ostatniej chwili zauważa, że samochód B stoi na nie na swoim pasie
      ruchu. No i oczywiście mijając go i hamując zostaje zbity lewy
      przedni reflektor, uszkodzony zderzak, niewielkie wgniecenie
      błotnika przedniego (u obu samochodów).

      > I teraz powiedzcie mi, po czyjej stronie leży wina za to
      zdarzenie? W jakim sto
      > pniu zawinił kierowca samochodu A, a w jakim stopniu kierowca
      samochodu B?


      wspolwina?
      • luksusowa.limuzyna.super.b Re: czyja to była wina? 28.12.07, 21:00
        Iberia, zamknij się wreszcie, bo wszyscy mają cię serdecznie dość!
    • Gość: Wiktor Re: czyja to była wina? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.07, 21:21
      Zatrzymywanie - postój pojazdu po lewej stronie jest dozwolone tylko
      na obszarze zabudowanym i tylko na drogach o małym ruchu.
      Po zatrzymaniu nieprawidlowym powinno sie niezwłocznie wyłączyć
      mylące oświetlenie pojazdu.
      Wina dla nieprawidłowo parkujacego.
      pozdr
      • Gość: fragi Re: czyja to była wina? IP: *.petrus.pl 23.12.07, 21:34
        Samochód A - wina za spowodowanie kolizji.
        Samochód B - mandat za nieprawidłowe używanie świateł zewnętrznych.
        Po zatrzymaniu się nie wynikającym z warunków ruchu światła mijania należy wyłączyć. Jeżeli jest konieczne oświetlenie pojazdu mogą być włączone światła pozycyjne bądź postojowe.
    • wichura Re: czyja to była wina? 24.12.07, 11:38
      Wina kierującego pojazdem A jest bezsporna. Kierujący B - co
      najwyżej przyczynienie, co w sumie nic nie zmienia dla kierowcy A, a
      jedynie jego ubezpieczycielowi pozwoli obniżyć odszkodowanie.
      Wina obopólna? Hmmm... według mnie nie, ale głupia ci*a w todze i
      tak może orzec.
      • iberia.pl Re: czyja to była wina? 24.12.07, 12:38
        wichura napisał:

        > Wina kierującego pojazdem A jest bezsporna.

        bo????od kiedy to normalne jest, ze sie parkuje auto na jezdni w
        dodatku pod prad?COs sie zmienilo?
        • Gość: tomek Re: czyja to była wina? IP: *.chello.pl 24.12.07, 21:33
          fakt że auto stałoby nawet na dachu, bokiem, na samym środku jezdni, tarasując drogę nie zezwala nikomu na walenie weń.
          • iberia.pl Re: czyja to była wina? 25.12.07, 09:55
            Gość portalu: tomek napisał(a):

            > fakt że auto stałoby nawet na dachu, bokiem, na samym środku
            jezdni, tarasując drogę nie zezwala nikomu na walenie weń.

            ????nikt tu nie pisal o wjechaniu w drugie auto z premedytacja to po
            pierwsze.Po drugie skoro sa jakies reguly to oczekuje, ze inni sie
            do nich beda stosowac zatem jest dla mnie dziwne jesli ktos majac
            czerwone swiatlo jedzie albo zostawia auto na srodku ulicy bo taki
            ma kaprys.
    • naprawdetrzezwy Mario, a nie możesz napisać prawdy? 24.12.07, 12:13
      Gość portalu: mario82 napisał(a):

      > S
      > amochód B jedzie z przeciwnej strony, zjeżdża na przeciwległy pas
      ruchu (czyli
      > po lewej stronie drogi) i zatrzymuje się na tym pasie wychodzi z
      samochodu i ma
      > włączone tylko światła mijania.

      Pierwszy raz słyszę o tym, by samochód jechał samochodem i wychodził
      z samochodu.

      >Kierowca samochodu A jedzie dalej,(...) Oczywiście jest troche
      oślepiony przez
      > światła mijania samochodu B.

      Czyli jest winny.

      > Do jeżdżając zwalnia, widzi, że samochód B jedzie
      > jakby środkiem drogi.

      Jedzie, czy stoi? Bo przed chwilą samochód B podobno wyszedł z
      samochodu.
      ;>>>

      > Zjeżdża na pobocze/chodnik, aby minąć się z tym samochode
      > m.

      I jest winny, b o nie wolno jeździć po chodnikach.

      > . No i oczywiście mijając go i hamując zostaje zbity lewy przedni
      reflektor,

      Hamując i mijając zostaje zbity reflektor? Idąc do szkoły wykoleił
      się tramwaj?

      ALBO minął, ALBO uderzył.


      Twierdzę, że cały czas kłamiesz i cała sytuacja wyglądała inaczej.
    • Gość: Andrzej Re: czyja to była wina? IP: *.jsn.osi.pl 25.12.07, 05:57
      W Niemczech ostrzegano mnie aby nie parkować po lewej stronie ulicy
      ani na lewym poboczu (z autem ustawionym "pod prąd"}bo policja daje
      za to wysokie mandaty a Polacy w Niemczech często tak parkują.
      Zapytałem się z czego to wynika. Powiedziano mi, że w Europie
      stosowane są światła asymetryczne, które z prawej strony są
      podniesione w celu lepszego oświetlenia pobocza. Jeżeli samochód na
      lewym poboczu włączy światła to oślepia samochody nadjeżdżające z
      przeciwka tak jakby miał włączone światła "długie" mimo, że ma
      włączone mijania. W dzień włączanie się do ruchu z lewego pasa jest
      niebezpieczne bo przez chwilę jedzie się "pod prąd" co grozi kolizja
      przy sumie prądkości. Przy włączaniu się do ruch z prawego pasa
      grozi kolizja przy różnicy prądkości. Po tym wyjaśnieniu nigdy nie
      parkuje po lewej stronie ani w Polsce ani w Niemczech.
      Jeżeli ktoś z przeciwka oślepi światłami nie można rozpoznać jego
      szybkości bo nie widać otoczenia względem którego się porusza a
      tylko widać dwa jasne punkty. Sam miałem taką sytuację gdy
      zobaczyłem, że samochód jedzie na czołówkę ze mną. Później się
      okazło, że "moja" droga zakręca w prawo a na wprost jest wyjazd z
      drogi podporządkowanej i to jeszcze pod górkę. Jedyne co mnie
      uratowało to szczęście, że miałem mała szybkość.
      Opisany w wątku przypadek był moim zdaniem spowodowany utratą
      orientacji na skutek oślepienia.
      Ale się rozpisałem.
      • rapid130 Re: czyja to była wina? 25.12.07, 17:41
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > (...)
        > Zapytałem się z czego to wynika. Powiedziano mi, że w Europie
        > stosowane są światła asymetryczne, które z prawej strony są
        > podniesione w celu lepszego oświetlenia pobocza. (...)

        Cudze chwalicie. Taka sama jest myśl przewodnia zakazująca w PL
        zatrzymywania po lewej stronie jezdni po za obszarem zabudowanym.

        To służy właśnie unikaniu sytuacji, która została opisana przez
        autora wątku. Tyle że po za miastem, przy dużo większych
        prędkościach.
        • simon921 Re: czyja to była wina? 27.12.07, 09:47
          > Cudze chwalicie. Taka sama jest myśl przewodnia zakazująca w PL
          > zatrzymywania po lewej stronie jezdni po za obszarem zabudowanym.
          >
          > To służy właśnie unikaniu sytuacji, która została opisana przez
          > autora wątku. Tyle że po za miastem, przy dużo większych
          > prędkościach.

          No i właśnie wczoraj spotkałem takiego debila... stanał z prawej
          strony (czyli niejako pod prąd) włączył awaryjne i zostawił światła
          drogowe - wszystko poza terenem zabudowanym. Spowodował spory chaos,
          bo ludzie nie wiedzieli o co chodzi i sami włączjąc awaryjne
          hamowali z 90 do 20-30km/h, ale co to gościa obchodziło...
    • apache5 Re: czyja to była wina? 27.12.07, 10:18
      Sama piszesz, że ulica była oświetlona więc sprawdż dziś ten odcinek ulicy czy
      naprawdę w światłach ulicznych nie widać czy samochód jedzie czy stoi. Światła
      mijania na sam. osobowym to nie jest wypasiony TIR i "oślepienie" jest
      niemożliwe ,zwłaszcza na oświetlonej ulicy. Chyba zawiodła Cię Pani
      koncentracja. W mojej ocenie szkoda z Pani winy. Tamten naruszył przepis o
      warunkach oświetlenia pojazdu ale związek tego z kolizją raczej nie do udowodnienia.











      • Gość: Kazik Re: czyja to była wina? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.07, 12:22
        Czytaj wyżej:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=73642130&a=73664210
        Światło z przeciwka asymetryczne po przeciwnej stronie dokładnie
        oślepia!!!

        Wina oślepiającego i nieprawidłowo parkujacego 100%.
        • Gość: tomek Re: czyja to była wina? IP: *.chello.pl 28.12.07, 23:46
          Nawet 200, a co :)
    • micra Re: czyja to była wina? 27.12.07, 21:03
      Nie będę powtarzał tego, co napisali inni - ale też uważam, że to wina pojazdu
      parkującego po lewej stronie jezdni na światłach mijania.

      Też miałem kilka takich przypadków, ale raczej poza terenem zabudowanym, gdy
      praktycznie do momentu dojechania na odległość ok. 30 metrów dowiadywałem się,
      że to nie moje oczy mnie mylą, ale rzeczywiście ktoś stanął i gada. Stanął na
      poboczu z jego lewej strony. Nim się o tym dowiedziałem zwolniłem znacznie, bo
      nie mogłem jakoś sobie wyobrazić jak droga nagle się przesuwa o 5 metrów w bok.
      Tyle, że ja to miałem na terenie niezabudowanym, czytaj: bez żadnego oświetlenia.

      Nie wiem jak się sprawa skończy, ale ja bym nie odpuścił.
    • Gość: rav107 Re: czyja to była wina? IP: *.aster.pl 29.12.07, 01:29
      Nie jestem znawcą skomplikowanych casusów dotyczących ruchu
      drogowego, ale absolutnym debilizmem wykazał się kierowca który
      zaparkowął samochód na pasie tuchu, w dodatku przeznaczonym do jazdy
      w przeciwnym kierunku (o światłach to już nawet nie wspominając) i
      jeżeli nie dostał co najmniej współwiny, to ja chyba zwątpię w
      sensowność polskiego prawa...
      • Gość: akodo prawo nie jest sensowne prawa trzeba przestrzegać! IP: *.chello.pl 29.12.07, 11:52
        a nie dyskutowac z nim - takie wnioski można wyciągnąć z większości
        postów, gdzie piszący zamiast napiętnować osobę stwarzającą
        zagrożenie, to z uśmiechem na twarzy dowalą autorowi posta ze jest
        głupi i to jego wina bo nie umie jeździć. Ot taka mentalność naszego
        społeczeństwa, propagowana zwłąszcza na forach internetowych.
        • Gość: fragi Re: prawo nie jest sensowne prawa trzeba przestrz IP: *.zebyd.com.pl 29.12.07, 14:41
          Czytam niektóre posty i oczom nie wierzę. Czy naprawdę tak wielka część
          kierowców prowadzi swoje pojazdy nie widząc drogi ? Światła innych pojazdów to
          nie są znaki nawigacyjne ! Kierować się należy przebiegiem drogi a nie kursem na
          latarnię ! Przy takim podejściu to aż dziw bierze że jest tak mało wypadków.
          Daje się również wyczuć owczy pęd do ślepego naśladowania innych krajów "bo w
          niemczech to nie wolno parkować po lewej stronie". A w Polsce wolno ! I bardzo
          dobrze ! W niemczech też nie trzebać palić świateł - do naśladowania tego
          przepisu jakoś mało nawołuje, a wkażdym razie Ich moc sprawcza jest żadna.
          Przepisy głupie i bezsensowne się jakoś szybciej przyjmują.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja