Emes, kozak i edek sie spikneli

03.01.08, 11:38
I wyszlo cos takiego:

interia360.pl/artykul/walka-z-predkoscia-samochodow-przyznanie-sie-do-nieudolnosci,3869
Ja wprawdzie sie nie przyznaje, ale habudzik i tak bedzie wiedzial swoje :)
    • kozak-na-koniu Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 03.01.08, 11:58
      Hehe! Ja też się nie przyznaję. Na ten portal zaglądam sporadycznie
      i jeszcze nigdy tam się nie wypowiadałem. Raczej jakaś "bratnia
      dusza" stamtąd zagląda także tu, a może "idzie nowe"?:-)
      • Gość: rekrut1 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli IP: *.chello.pl 03.01.08, 12:06
        >a może "idzie nowe"?:-)
        Jak już to "lezie"
      • tiges_wiz Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 03.01.08, 12:12
        oczywiście jest tu wiele racji. Do pasji mnie doprowadzily mrugajace
        pomaranczowe swiatla na DK8, ktore byly tak ostre, ze nie widzialem czy za nimi
        nikt nie przechodzi. Nie wiem co za idiota to wymyslil.

        z drugiej jednak strony jak to jest, ze w D jade bez stresu, a w PL to walka o
        zycie :/. Ciagla kontrola, co kto robi po lewej z tylu, z prawej. Ja w tych
        warynkach wyksztakcilem styl defensywny: odstepy, brak naglych manewrow,
        ulatwianie ruchu, a wiele osob ma wszystko gdzies. Mentalnosc kolejkowa i
        ulansta fantazja. Sama poprawa drog nie pomoze jak w glowie sie nie zmieni. Dzis
        jeden kolo jak zawracalem, nie wladl na to, ze Lancia kappa ma troche wiekszy
        promien skretu niz jego auto i nie dosc ze skrecal w lewo z pasa do jazdy na
        wprost, to jeszcze mi utrusnil manewr :/ takie drobiazgi.
        • kozak-na-koniu Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 03.01.08, 14:33
          Osobiście, "mrygające" światełka szczególnie mi nie przeszkadzają,
          uważam je nawet za dość dobry sposób na oznaczanie miejsc
          wymagających szczególnego natężenia czujności. Faktem jednak jest,
          że w powodzi obrastających polskie drogi znaków, tablic, linii,
          świateł itd. oraz biorąc pod uwagę stałą możliwość pojawienia się
          jakiejś nocnej zjawy bez względu na okoliczności oraz w najmniej
          spodziewanym momencie mogą one stać się dodatkowym "rozpraszaczem
          uwagi", powodującym raczej irytację niż pożądany efekt. Każdy mózg,
          wystawiony na działanie nadmiaru bodźców włącza naturalne filtry,
          czego efektem jest ograniczenie dopływu zaciemniających obraz
          całości danych a agresja... Cóż, ma ona wiele różnych przyczyn, tak
          subiektywnych jak obiektywnych.
          • edek40 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 03.01.08, 14:44
            Akurat na osemce zainstalowali takie bardzo nowoczesne. Gdybym nie wiedzial, ze to przejscie, to myslalbym, ze to ktos blyska sobie z flesza aparatu fotograficznego. Zdecydowanie najlepszym sposobem jest nie oslepianie kierowcow (jesli spojrzysz akurat w czasie blysku to slepniesz na naprawde dlugie sekundy) tylko bardzo dokladne oswietlanie calego przejscia. Tak aby pijanego tubylca bylo widac juz z daleka.
        • Gość: rekrut1 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli IP: *.chello.pl 03.01.08, 16:48
          tiges_wiz napisał:
          Mentalnosc kolejkowa i ulansta fantazja. Sama poprawa drog nie
          pomoze jak w glowie sie nie zmieni.

          Dodam inny drobiazg z przed godziny:wracam do auta(stałem na
          chodniku wzdłuż jezdni-tam było wolno)przede mną stoi mercedes tak
          leciwy jak i jego kierowca i rozgrzewa motor, wsiadam, zapinam pasy,
          uruchamiam silnik, nastawiam radio(chcę pokazać upływający czas)cały
          czas nic nie jedzie, w pewnym momencie mercedes zaczyna wyłącza się
          do ruch, nie zwraca uwagi że w tak zwanym międzyczasie nadjeżdża
          inne auto, gość z auta lekko zatrąbił a pan z merca nawet nie
          zareagował.
          Pozdr.
          Pazdzioch
    • Gość: rekrut1 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli IP: *.chello.pl 03.01.08, 12:03
      Dlaczego "zwykli" obywatele to widzą a "odpowiedzialni" nie?
      Pomijam lizusów!
      Pozdr.
      Pazdzioch
      • Gość: fragi Re: Emes, kozak i edek sie spikneli IP: *.zebyd.com.pl 03.01.08, 16:06
        Bo zwykli ludzie myślą o bezpieczeństwie a odpowiedzialni o utrzymaniu się na
        stołku.
    • apache5 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 03.01.08, 16:58
      Opisał co każdy z nas obserwuje, ten obszar zabudowany w lesie lub wzdłuż pola
      itd. Ale racja z tymi tabelkami do statystyki. Jestem wrogiem alkoholu za
      kierownicą, ale czy to zawsze przyczyna wypadku - śmiem wątpić, raczej np.
      wymuszenie pierwszeństwa+alkohol, ale zaraz pytanie wymusił a miał tam właściwą
      widoczność, kto to ustali? Autor ma rację, ta walka z prędkością to zasłona,
      "naród to kupi".
    • wichura Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 04.01.08, 10:30
      Święta racja! Ale policja na całym świecie nie lubi się
      przepracowywać. Po co analizować zdarzenie pod każdym kątem (stan
      nawierzchni, widoczność, oznakowanie, oraganizacja ruchu, stan
      techniczny pojazdów) jak można po prostu wpisac wyuczoną na pamięć
      formułkę "niedostosowanie prędkości do warunków drogowych". A potem
      inny głąb uprości to do "nadmierna prędkość", więc lekarstwem będzie
      ograniczenie. A przecież "niedostosowanie" oznacza błąd kierowcy -
      bo można jechać bezpiecznie 120 kmh i więcej przez zabudowany
      (oświetlony, z dwoma pasami, w nocy) , a czasem i 50 kmh na
      autostradzie będzie za dużo. Ale państwo / urzędnik / policjant wie
      lepiej.
      A druga sprawa to taryfikator. Dwa zdjęcia z fotoradaru (np. 120 kmh
      na 70, o co na "gierkówce" nie trudno) dają więcej punktów niż
      spowodowanie trzech kolizji (zdarzenie skutkowe to 6 pkt)!!! Kto
      jest groźniejszy? Ktoś jadący szybciej niż idiotyczny zakaz, czy
      ktoś, kogo błędy miały aż trzykrotnie namacalne efekty?
      • Gość: rekrut1 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli IP: *.chello.pl 04.01.08, 10:48
        I tu się kłania moja teza o ukrytym "podatku" !
        Pozdr.
        Pazdzioch
    • tiges_wiz i w angli jest fatalna organizacja ruchu i policja 04.01.08, 11:59
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4809263.html
      • habudzik Re: i w angli jest fatalna organizacja ruchu i po 04.01.08, 23:19
        Moge sygnatureke z tego zrobić ? Prosze ?
    • emes-nju Tak naprawde... 04.01.08, 15:36
      ...to wlasnie emes ten tekst, w wolnych chwilach, popelnil :-) Z dyskusji na tym forum sie to wyklulo!

      Szczerze powiedziawszy spodziewalem sie raczej negatywnego feed backu - tak jak tu. Wynikajace ze zrozumienia tekstu (piszac artykul latwiej skupic sie nad przekazem niz boksujac sie na forum) pozytywne oceny, bardzo mnie zaskoczyly.
      • tiges_wiz Re: Tak naprawde... 04.01.08, 16:02
        alez Emesie, ja uwazam ze masz racje, ale jest to tylko jedna strona medalu.
        Druga strona popisuje sie na wyspach, gdzie link dalem wyzej.
        • emes-nju Re: Tak naprawde... 04.01.08, 16:13
          O tym jak oceniam zachowania czesci polskich kierowcow wielokrotnie pisalem.

          Wielokrotnie tez pisalem, ze wiekszym problemem niz nawet najbardziej karygodne zachowania jednostek (kierowcow) jest to, ze nikomu nie przychodzi do glowy przeprowadzic badan DLACZEGO nasi kierowcy sie tak zachowuja. Bo tylko znajac przyczyny da sie z problemem SKUTECZNIE walczyc.
          • tiges_wiz Re: Tak naprawde... 04.01.08, 16:19
            wiesz .. ja rozumiem jak ktos jedzie te 70 na bezsensownej czterdziestce,
            rozumiem, ze ktos nawraca w miejscu gdzie nie ma przejscia dla pieszych i
            skrzyzowanie niezbyt trudne i pas do skretu w lewo, tylko zakaz zawracania
            niewiadomo po co, rozumiem czasem rozmawianie przez telefon i jazde bez pasow,
            jednak to co jest na drogach to problem glebszy i spowodowany nie tylko
            organizacja ruchu. Nie rozumiem skakania z pasa na pas, jak to i tak nic nie
            daje, nie rozumiem braku ulatwiania innym jazdy w korkach, nie rozumiem
            traktowania innych uczestnikow ruchu ja wrogow ...
            • emes-nju Re: Tak naprawde... 04.01.08, 16:26
              tiges_wiz napisał:

              > Nie rozumiem skakania z pasa na pas, jak to i tak nic nie
              > daje, nie rozumiem braku ulatwiania innym jazdy w korkach, nie
              > rozumiem traktowania innych uczestnikow ruchu ja wrogow ...

              Ja tez nie zawsze rozumiem (choc staram sie!). Ale za to place waaadzy, zeby ona probowala zrozumiec i cos z tym zrobic (sadzac z przykladow innych krajow, da sie!). Ale waadza NIC nie robi, bo przeciez przyczyna wiekszosci wypadkow jest nadmierna predkosc :-/ Pisalem zreszta o tym w cytowanym tekscie.
            • edek40 Re: Tak naprawde... 04.01.08, 16:27
              To proste. Nasz narod motoryzuje sie bardzo krotko. Po drugie, jak czesto widujesz pogadanki umoralniajace traktujace o czym innym niz predkosc? Nie ma zadnej woli politycznej, aby wbic do glowy, ze lamanie przepisow jest dzialaniem antyspolecznym. Ech, o czym ja pisze. Przepraszam PiSie. Zaden rzad nie naciskal na tworzenie sie spoleczenstwa obywatelskiego. Rzady PiS zas skoncentrowaly sie na rozp... tego, co samo zaczynalo kielkowac.
            • Gość: rekrut1 Re: Tak naprawde... IP: *.chello.pl 05.01.08, 00:22
              Myślę że nie do końca się zrozumieliśmy. Nie popieram wariatów na
              drodze, nie popieram łamania przepisów, nawet jak są bezsensowne.
              Problem(moim zdaniem)jeży gdzie indziej.
              Kiedyś przeczytałem jak budynek pozbawiony opieki ulega degradacji:
              ktoś wybił szybę, za jakiś czas ktoś namalował kwiatek na ścianie,
              po miesiącu inny gwoździem wydrapał brzydkie napisy itd. brak
              reakcji, nienaprawione szkody dają do zrozumienia że nikomu nie
              zależy, rozzuchwalają. Dają do zrozumienia że budynek jest niczyj.
              Myślę ze podobnie myślimy widząc wymienione przez Ciebie(i nie
              wymienione)absurdy na naszych drogach. "No cóż skoro nikt nie
              reaguje na nasze drobne przewinienia popełniamy następne bardziej
              poważne, i bardziej". Ale jak nie popełniać te drobne skoro widzimy
              na drodze tyle absurdu i bezmyślności za strony tych co że komo mają
              dbać o nasze bezpieczeństwo? Piszę "O Nas" bo wszyscy na tym forum
              (niezależnie czy się ktoś przyznaje czy nie)popełniamy te drobne a
              czasem grubsze wykroczenia i z czasem dochodzimy do wniosku
              że "wszystko dozwolone" byle nikt nie widzał. Nie tylko na tym forum
              ludzie podają mnóstwo przykładów głupoty na naszych drogach(w TV
              też) i co?
              Stąd moja teza o "mandatowym podatku". A opinią Anglików o naszych
              kierowcach specjalnie bym się nie przejmował bo to strasznie
              zarozumiała nacja, a jak uda im się wyrwać spod kontroli, choćby do
              naszych barów w Krakowie to i w porcięta potrafią sobie nasikać.:-)
              Pozdr.
              Pazdzioch
              • Gość: rekrut1 Re: Tak naprawde...tiges_wiz IP: *.chello.pl 05.01.08, 00:27
                Mój 'elaborat' był odpowiedzią na ten o Anglikach tylko tak do
                jakoś 'wklieło'
                Pozdr.
                Pazdzioch
              • habudzik Re: Tak naprawde... 05.01.08, 00:56
                Gość portalu: rekrut1 napisał(a):

                A opinią Anglików o naszych
                > kierowcach specjalnie bym się nie przejmował bo to strasznie
                > zarozumiała nacja,

                Ale nie tylko Anglicy mają takie zdanie o nas . To że teraz najgłośniej o nas
                jest w Anglii jest zrozumiałe ze wzgledu na liczbe naszych tam na miejscu . W
                całej Europie tak o nas myśla tylko nie wszędzie liczba polaków jest tak duża by
                o 1200% wzrosło to czy owo .



                a jak uda im się wyrwać spod kontroli, choćby do
                > naszych barów w Krakowie to i w porcięta potrafią sobie nasikać.:-)

                Zachowanie naganne wielce ale nie zostajemy im dłużni . Tu coś ukradniemy , tam
                coś przemycimy , zabić za MP3 też potrafimy .... Na naszym polskim miejscu
                raczej bym się nie odzywał odnośnie złych nawyków i zachowań innych nacji bo w
                tym nas niestety nikt nie pokona .
                • Gość: rekrut1 Re: Tak naprawde... IP: *.chello.pl 05.01.08, 10:56
                  No cóż, to miał być taki mały "przerywnik" po tej mojej tyradzie ale
                  wyszło jak wyszło.
                  Pozdr.
                  Pazdzioch
                • Gość: tbernard Re: Tak naprawde... IP: *.telsat.wroc.pl 07.01.08, 00:49
                  > Zachowanie naganne wielce ale nie zostajemy im dłużni . Tu coś ukradniemy , tam
                  > coś przemycimy , zabić za MP3 też potrafimy ....

                  Oczywiście piszesz o sobie i swoich znajomych i bliskich.
                  Bo ja nie poczuwam się do grona które określasz "nas", "my".
                  • habudzik Re: Tak naprawde... 07.01.08, 06:19
                    Oczywiście nikt się nigdy nie poczuwa , jest niewinny a kradną zawsze "inni" ,
                    więzienia są pełne niewinnych a bandyci na wolności chodzą . Pisałem o tym jaką
                    mamy na świecie opinie i nie jest ona w żadnej mierze ani przesadzona ani
                    nieprawdziwa .
          • habudzik Re: Tak naprawde... 04.01.08, 23:41
            emes-nju napisał:

            > O tym jak oceniam zachowania czesci polskich kierowcow wielokrotnie pisalem.

            Nie , wielokrotnie piszesz tylko takie słowa "waaadza" , "dezorganizatorzy" ,
            "pisuar" itp . Nie bardzo moge sobie przypomnieć Twój post w którym za wiekszość
            wypadków obwiniał byś kierowców którzy za szybko jadą i/lub wymuszają
            pierwszeństwo i/lub nie wpuszczają pieszego i/lub skręcaja z lewego pasa w prawo
            . W kazdym z ostatnich Twoich postów za to możemy przeczytać jedno lub wiecej ze
            słów które przytoczyłem powyżej w cudzysłowie będące wg Ciebie kluczowym powodem
            smierci i kalectwa na drogach . Nie przeczytałem nigdy ani jednego postu w tonie
            w jakim nas opisano w Linku Tigesa powyżej . Masz Ty jeszcze czelność pisać że
            powinno być tak jak "na zachodzie" ? Oczywiście , powinno się tak jak tam ścigać
            i egzekwować przepisy i to wszystkie mające wielkie znaczenie dla bezpieczeństwa
            • edek40 Re: Tak naprawde... 05.01.08, 14:55
              Ty po prostu nie rozrozniasz nadmiernej predkosci od predkosci nakazanej na znakach. W naszym kraju te dwie wartosci z reguly dzieli przepasc. Nawet w tzw. terenie zabudowanym. Jak bowiem wyjasnisz obowiazek jazdy 50 km/h na warszawskim wylocie na Gdansk? Wszak jest to dwujezdniowka poprowadzona przez las. Pare kilometrow dajek mamy ta sama szose biegnaca przez zaludnione Lomianki i stoim tam 70 km/h. Znaczy w lesie jest bardziej niebezpiecznie? A moze po prostu kto inny stawial znak? I na oko ten z Lomianek rozsadniej.
              • habudzik Re: Tak naprawde... 05.01.08, 15:47
                edek40 napisał:

                > Ty po prostu nie rozrozniasz nadmiernej predkosci od predkosci
                nakazanej na zna
                > kach. W naszym kraju te dwie wartosci z reguly dzieli przepasc.
                Nawet w tzw. te
                > renie zabudowanym. Jak bowiem wyjasnisz obowiazek jazdy 50 km/h na
                warszawskim
                > wylocie na Gdansk? Wszak jest to dwujezdniowka poprowadzona przez
                las.

                Jak to zrobie to się ne martw . Wżne ze zrobie jeśli Ty mi wyjaśnisz
                obowiazek jazdy 50km/h na czteroposmowej Route de G Alpes wzdłuż
                rzeki i pól . Droga bardzo uczęszczna gdyż prowadzi do centrum
                handlowego . Wyjaśnisz moje watpliwości to ja wyjaśnie Twoje .
                • edek40 Re: Tak naprawde... 06.01.08, 12:00
                  Podkladasz sie jak perliczka. Wprawdzie 50 km/h uwazam na tej Twojej Route de cos tam za szykane, ale chociaz mniej wiecej zrozumiala, zwazywszy ruch, o ktorym piszesz. Jednak nijak sie to ma do rzeczy w opisanym przeze mnie przypadku. Albowiem za Mostem Torunskim na Wislostradzie (wyjawszy miejsce budowy) obowiazuje 80 km/h. Potem w rejonie skrzyzowan i temu podobnych mamy 50 km/h z czym nie polemizuje. Potem mamy las i dalej 50 km/h. Nastepnie mamy Lomianki ze zwarta, obustronna zabudowa i 70 km/h. Sprobuj opisac mi niebezpieczenstwa lasu z ograniczeniem do piecdziesieciu i nagla poprawe bezpieczenstwa w silnie zabudowanych i zaludnionych Lomiankach. Pojedzmy rowniez dalej rzeczona szosa. W pewnym momencie przechodzi ona w droge tylko dla pojazdow samochodowych. Europa pelna geba. Mijamy znak z przekreslonym samochodem. I tu, habudzik trzymaj sie fotela... Mamy wrecz kuriozalna dla Ciebie sytuacje. Otoz wybudowanu tu dalszy ciag siodemki w kierunku Plonska. Odcinek usiany skrzyzowaniami. Zaraz po wybudowaniu tego odcinka, skrzyzowania mialy ograniczenie do 70 km/h. Od kilku lat jednak ograniczenia na lokalnych skrzyzowaniach zniesiono w ogole. Co konkretnie sie zmienilo w tym miejscu, ze zdecydowano sie na zmiane oznakowania? Przeciez dotychczas bylo to idealne poletko do "poprawy bezpieczenstwa". Skrzyzowania te bowiem z reguly maja swoj przystanek PKS z wiata. I za tymi wiatami staly czujne patrole. Dlaczego zrobiona im taka krzywde? Nie musze oczywiscie dodawac, ze nie widuje juz tam patroli, ktore sprawdzalyby czy kierowcy jada przepisowe 100 km/h. Pewnie dlatego, ze poprawa bezpieczenstwa jest wtedy, gdy na nonsensownej siedemdziesiatce lapie sie pirata jadacego 110 km/h. Gdy moze jechac 100 km/h to co z niego za pirat, gdy przekracza tylko o 10 km/h? To znaczy co z niego za platnik? Szkoda zachodu na stanie i pilnowanie pezpieczenstwa. To nierentowne.

                  Opis sytuacji drogowej w drodze do Plonska pochodzi z zeszlego lata, zanim zaczeto "poprawiac bezpieczenstwo". Moze znowu postawiono tam siedemdziesiatki oraz radary "do poprawy bezpieczenstwa". Wszak tu nawet jak zlapie sie goscia na przekroczeniu o 10 km/h to chociaz nie robi tego moknacy na deszczu patrol tylko automat, ktory sie nie frustruje, gdy ktos przypadkiem jedzie zgodnie z przepisami. I tak grosz do grosza poprawia sie bezpieczenstwo...
                  • habudzik Re: Tak naprawde... 06.01.08, 12:12
                    edek40 napisał:

                    > Podkladasz sie jak perliczka. Wprawdzie 50 km/h uwazam na tej Twojej Route de c
                    > os tam za szykane, ale chociaz mniej wiecej zrozumiala, zwazywszy ruch, o ktory
                    > m piszesz.


                    To nie jest odpowiedź jakiej oczekiwałem . Co ma ruch do ograniczenia ? Ten znak
                    nie stoi tam ze względu na znaczny ruch zwłaszcza że nie obowiazuje na całej
                    długości drogi .
                    • edek40 Re: Tak naprawde... 06.01.08, 17:40
                      I jak zwykle. Brakuje Ci argumentow, wiec wywijasz kota ogonem. Jakiej odpowiedzi oczekiwales? Ze skoro na jakies Route mamy 50 km/h to u nas w lesie trzeba tez 50 km/h? Ze ten las stwarza wiecej niebezpieczenstw niz Lomianki, gdzie mozna jechac 70 km/h? Z wielka bieda moge zaakceptowac w Lomiankach ogranczenie do 50 km/h. W lesie przed Lomiankami nie. To kuriozalne. I niewatpliwie pokazuje zakres wladzy naszego warszawskiego cymbala od znakow. W Lomiankach musi byc inny, ktory moze nawet ma prawo jazdy.
                      • habudzik Re: Tak naprawde... 06.01.08, 18:32
                        edek40 napisał:

                        > I jak zwykle. Brakuje Ci argumentow, wiec wywijasz kota ogonem. Jakiej odpowied
                        > zi oczekiwales? Ze skoro na jakies Route mamy 50 km/h to u nas w lesie trzeba t
                        > ez 50 km/h? Ze ten las stwarza wiecej niebezpieczenstw niz Lomianki, gdzie mozn
                        > a jechac 70 km/h?

                        Dokładnie to . Że te pola i wysychająca rzeka stwarza więcej niebezpieczeństw
                        niż miasteczko gdzie można jechać miejscami 90km/h ???????




                        Z wielka bieda moge zaakceptowac w Lomiankach ogranczenie do
                        > 50 km/h. W lesie przed Lomiankami nie. To kuriozalne. I niewatpliwie pokazuje z
                        > akres wladzy naszego warszawskiego cymbala od znakow. W Lomiankach musi byc inn
                        > y, ktory moze nawet ma prawo jazdy.
                        • edek40 Re: Tak naprawde... 06.01.08, 19:36
                          Piles? I oczywiscie nie odpowiedziales na pytanie.
                          • habudzik Re: Tak naprawde... 06.01.08, 19:58
                            edek40 napisał:

                            > Piles? I oczywiscie nie odpowiedziales na pytanie.

                            Juz pisałem że wyjaśnie jeśli Ty wyjaśnisz mi . Nie wyjasniłeś wiec nie oczekuj
                            tego ode mnie .
                            • edek40 Re: Tak naprawde... 06.01.08, 20:19
                              Odpowiedz pytaniem, to nie odpowiedz. Oczywiscie unikasz zajecia stanowiska i spychasz mnie do defensywy, chwalac sie, ze byles na jakiejs Route cos tam. Nie bylem, nie widzialem, nie wiem, nie znam sie. Obaj jednak bylismy na odcinku, ktorego dotycznylo moje pytanie. Zrobimy wiec tak: odpowiem, ze nie mam pojecia dlaczego na Twoje Route cos tam postawili 50 km/h (zapewne rowniez liczne ronda i progi zwalniajace). Skoro jednak nie napisales, ze zaraz za tymi polami i rzekami zbudowano calkiem spore miasteczko, w ktorym mozna jechac szybciej niz nad rzeka i polami, jakakolwiek odpowiedz, po za taka, ze ktos postawil taki znak z jakiegos waznego powodu (lub zapewne niewaznego) i juz. Po takiej odpowiedzi oczekuje proby z Twojej strony. Co jest tak niebezpieczne w lesie, ze trzeba jechac 50 km/h, po to by dwa kilometry dalej, juz w miasteczku, mozna bylo jechac 70 km/h? Nie chodzi mi nawet o kwestie tych 50 km/h. Niech w lesie bedzie 70 km/h, a w Lomiankach 90 km/h. Ja zadaje konkretne pytanie. Dlaczego w lesie trzeba jechac wolniej niz dwa kilometry dalej, na takiej samej nawierzchni, za to w terenie niewatpliwie zabudowanym, a nie zalesionym.
                              • habudzik Re: Tak naprawde... 06.01.08, 23:57
                                edek40 napisał:

                                Bleblebleblebleblebleble....
                                .....Po takiej odpowiedzi
                                > oczekuje proby z Twojej strony. Co jest tak niebezpieczne w lesie, ze trzeba j
                                > echac 50 km/h, po to by dwa kilometry dalej, juz w miasteczku, mozna bylo jecha
                                > c 70 km/h?

                                Ponawiam więc pytanie . Co jest takiego niebezpiecznego w pustym polu z jednej
                                strony i wysychającą rzeką z drugiej że na wielopasmówce trzeba jechać 50 po to
                                by nieco dalej jechać już 90 ? Jeśli dasz wyczerpującą odpowiedź to ja Tobie
                                odpowiem tak że przestaniesz w tym wątku zabierać głos . Normale zatem jest że
                                nie odpowiesz bo nie mógł byś w nim dalej pisać .
                                • Gość: tbernard Re: Tak naprawde... IP: *.telsat.wroc.pl 07.01.08, 01:05
                                  Może po prostu powiedz, że nie potrafisz wyjaśnić. Po co takie dziecinne wykręty?
                                  • Gość: Poll Re: Tak naprawde... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.08, 01:09
                                    Może nich on powie że nie wie jak wyjaśnić .
                                    • Gość: tbernard Re: Tak naprawde... IP: *.telsat.wroc.pl 07.01.08, 01:30
                                      Może nie wprost ale to właśnie powiedział skoro stwierdził, że nie widział na
                                      oczy odcinka o który pytasz.
                                      • habudzik Re: Tak naprawde... 07.01.08, 06:20
                                        Równie dobrze ja mogłem nigdy nie być w Warszawie i jej okolicach i wyjaśnić
                                        moge na podstawie jedynie jego opisu .
                                        • edek40 Re: Tak naprawde... 07.01.08, 08:40
                                          Po pierwsze ja zadalem pytanie, Ty odbiles pileczke pytaniem. To oczywiscie sposob ludzi, ktorym wydaje sie, ze maja duzo do powiedzenia, a jak przychodzi co do czego, to mamy problem. Moze wiec wspolnie pogadamy o drogach w Chinach, albo Turkmenistanie? I caly czas nie bede wiedzial dlaczego las pod Warszawa jest bardziej niebezpieczny niz spore miasteczko pod Warszawa.

                                          Wracajac do Twojej Route cos tam. Pierwszy raz napisales, ze najpierw nad sucha rzeka i polem mamy 50 km/h, a potem mamy 90 km/h. Naturalnie nie napisales co znaczy potem (moze to 200 km, a moze 200 m). Nie napisales rowniez, ze te 90 km/h obowiazuje w terenie ewidentnie zabudowanym. Skup sie teraz. Jezeli wiec sytuacja drogowa na Twojej Route cos tam jest podobna do tej opisanej przeze mnie, to zapomnij o Lomiankach. Wyjasnij mi co kierowalo znakologiem we Francji.

                                          Z reszta dyskusje z Toba maja jakis naprawde magiczny charakter. Ja pisze o sytuacji na drodze w Polsce, ktorej siec drogowa nie dorasta do d... francuskiej (pomijam autostrady - samo zageszczenie drog w Polsce jest o jakies 30% mniejsze, a ilosc aut stale rosnie), a Ty z reguly sprowadzasz brak odpwiedzi pytaniem o Francje, w ktorej, powtarzam po wielokroc, nie bylem. Z reszta przyjmujesz jeszcze jedno bledne zalozenie. Ze znakolodzy we Francji sa madroscia wcielona i niepodwazalna. Kto wie, moze to sa dokladnie tacy sami, niedouczeni asekuranci, jak u nas?

                                          Chcialbym jeszcze raz ostatecznie wyjasnic. Nie jezdzilem samochodem we Francji. Robilem to w: Grecji, Austrii, Czechach, Slowacji, Wloszech, Holandii, Niemczech i Hiszpanii (we wszytkich tych krajach jezdzilem tak drogami lokalnymi, jak i autostradami). Nigdzie nie czulem sie przytloczony nadmiarem znakow ograniczen predkosci i/lub terenow zabudowanych. Przestan wiec wiecznie odnosic sie do Francji, bo albo masz spaczony poglad na system drogowy w tym kraju, albo jest on bardziej po...ny niz na oko mogloby sie wydawac. To wg. Ciebie strasznie dziwny kraj, w ktorym wprawdzie buduje sie liczne autostrady, ale zasadnicza wiekszosc ruchu odbywa tam drogami lokalnymi, ktorych oznakowanie jest wielokrotnie bardziej restrykcyjne niz w Polsce. Ci Francuzi wiec maja chyba niezle nas...ne pod czaszka. Loza z podatkow fortuny na system drogowy, ktory na mapie wyglada niezle, ale nie korzystaja z dobrodziejstw. Zapewne nawet wystepuja do wladz regionow o kolejne utrudnienia. Taki kierowca zauwazyl, ze jego srednia predkosc podrozy wyniosla 51 km/h i uznal to za skandal, bo przeciez placi podatki i ma prawo wymagac. Pisze wiec list, wnioskujacy o dodatkowe utrudnienia w ruchu, aby jego predosc nigdy nie przekraczala 25 km/h (srednio). A moze habudzik ma zaburzenia postrzegania?
                                          • habudzik Re: Tak naprawde... 07.01.08, 10:14
                                            edek40 napisał:

                                            > Skup sie teraz. Jezeli wiec syt
                                            > uacja drogowa na Twojej Route cos tam jest podobna do tej opisanej
                                            przeze mnie,
                                            > to zapomnij o Lomiankach. Wyjasnij mi co kierowalo znakologiem we
                                            Francji.

                                            Troska o bezpieczeństwo , o bezpieczeństwo wszystkich a nie tylko
                                            kierowcy i jego pasażera .



                                            > Z reszta dyskusje z Toba maja jakis naprawde magiczny charakter.
                                            Ja pisze o syt
                                            > uacji na drodze w Polsce, ktorej siec drogowa nie dorasta do d...
                                            francuskiej (
                                            > pomijam autostrady - samo zageszczenie drog w Polsce jest o jakies
                                            30% mniejsze
                                            > , a ilosc aut stale rosnie), a Ty z reguly sprowadzasz brak
                                            odpwiedzi pytaniem
                                            > o Francje, w ktorej, powtarzam po wielokroc, nie bylem. Z reszta
                                            przyjmujesz je
                                            > szcze jedno bledne zalozenie. Ze znakolodzy we Francji sa
                                            madroscia wcielona i
                                            > niepodwazalna. Kto wie, moze to sa dokladnie tacy sami,
                                            niedouczeni asekuranci,
                                            > jak u nas?

                                            Bardzo mozliwe i prawdopodobne że tacy są ale tego się nie dowiemy i
                                            z góry skazywać ich bez przewodu nie powinnismy . I naszych i
                                            tamtych obowiazuja takie same lub bardzo zblizone ( unijne )
                                            przepisy i regulacje . Zastanówmy się jednak nad tym że skoro sa
                                            takimi samymi debilami za jakich uważasz naszych znakologów to
                                            dlaczego ich błędne działania nie przynosza takich strat w ludziach
                                            we Francji jak u nas ? Dlaczego w Łomiankach 50km/h przez las jest
                                            złem objawionym a 50 przez pola i wzdłuż rzeki jest O.K. ? Z drugiej
                                            strony jeśli i tu i tam jest tak sam to może ma to jakiś sens o
                                            którym nam sie jescze nie śniło .
                                            • edek40 Re: Tak naprawde... 07.01.08, 11:16
                                              Czytasz, czytasz, ja ponawiam pytania, a Ty dalej swoje. Jeszcze raz: wyjezdzasz z Warszawy, dwujezdniowka, biegnaca przez las. Ograniczenie wynosi 50 km/h. Wyjezdzasz z lasu, wjezdzasz do Lomianek i mozesz juz jechac 70 km/h. Nie 50 km/h, jak blednie doczytales. 70 km/h. Jaka logika kierowala stawiaczem znakow? Nie mialbym zadnych argumentow do jakiejkolwiek dyskusji, gdyby sytuacja byla odwrotna i w lesie stalo 70 km/h, a w Lomiankach 50 km/h. Nie moglbym rowniez za bardzo podskakiwac, gdyby tak w lesie jak i w miasteczku stalo 50 km/h. To bylby tylko przejaw asekuranctwa i sabotazu, ale wobec tego, ze nie zajmuje lukratywnego stanowiska "expreta" od ruchu drogowego, ktore w Twoim mniemaniu nadaje, poza pensja, rowniez wszechwiedze i nieomylnosc, nie moglbym dyskutowac. No i co z Twoim unijnymi przepisami, ktore niewatpliwie chronia zwierzyne lesna (jesli jest), a groza zabojstwem dzieciatek, matek, babc i pijakow?
                                              • habudzik Re: Tak naprawde... 07.01.08, 11:57
                                                edek40 napisał:

                                                > Czytasz, czytasz, ja ponawiam pytania, a Ty dalej swoje.

                                                Sam napisałeś zeby zostawic Łomianki a wyjaśnić to we Francji .


                                                Jeszcze raz: wyjezdzas
                                                > z z Warszawy, dwujezdniowka, biegnaca przez las. Ograniczenie
                                                wynosi 50 km/h. W
                                                > yjezdzasz z lasu, wjezdzasz do Lomianek i mozesz juz jechac 70
                                                km/h. Nie 50 km/
                                                > h, jak blednie doczytales. 70 km/h.

                                                Dobrze doczytałem . Wyjeżdżasz do Łomianek i masz 50 a wjeżdżasz i
                                                masz 70 . Dlatego ja podałem Ci uidentyczny przypadek tyle że
                                                zamiast 70 jest 90 .



                                                Jaka logika kierowala stawiaczem znakow? Ni
                                                > e mialbym zadnych argumentow do jakiejkolwiek dyskusji, gdyby
                                                sytuacja byla odw
                                                > rotna i w lesie stalo 70 km/h, a w Lomiankach 50 km/h. Nie moglbym
                                                rowniez za b
                                                > ardzo podskakiwac, gdyby tak w lesie jak i w miasteczku stalo 50
                                                km/h. To bylby
                                                > tylko przejaw asekuranctwa i sabotazu, ale wobec tego, ze nie
                                                zajmuje lukratyw
                                                > nego stanowiska "expreta" od ruchu drogowego, ktore w Twoim
                                                mniemaniu nadaje, p
                                                > oza pensja, rowniez wszechwiedze i nieomylnosc, nie moglbym
                                                dyskutowac. No i co
                                                > z Twoim unijnymi przepisami, ktore niewatpliwie chronia zwierzyne
                                                lesna (jesli
                                                > jest), a groza zabojstwem dzieciatek, matek, babc i pijakow?
                                                • edek40 Re: Tak naprawde... 07.01.08, 12:02
                                                  Ale wszystkie Twoje wyjasnienia sprowadzaja sie albo do pytan w celu ich unikniecia, albo do sformulowania, ze to w trosce o bezpieczenstwo. Pytam ponownie. Czy Twoja Route costam ma 50 km/h na polu i 90 km/h w mocno zabudowanym terenie? Moze cos mi umknelo. Najbardziej umyka mi to, na co jestem silnie wyczulony - logika. Bo Twoje godzenie sie na kazdy absurd znam.
                                                  • Gość: Poll Re: Tak naprawde... IP: 195.245.213.* 07.01.08, 12:35
                                                    Nic Ci nie umknęło . Dobrze kombinujesz .
                                                  • edek40 Re: Tak naprawde... 07.01.08, 13:03
                                                    W odroznieniu od Ciebie zadaje sobie trud krytycznego obserwowania otaczajacej rzeczywistosci. Dlatego takie wyjasnienie, jak poprawa bezpieczenstwa trafi do mnie wylacznie wtedy, gdy oznakowanie bedzie logiczna caloscia, uzupelniona o poprawe rozwiazan komunikacyjnych, akcji oswiatowych oraz scigania wszystkich przejawow lamania prawa drogowego. W opisanym wypadku nie ma ani logiki, ani poprawy bezpieczenstwa. Tu mamy do czynienia z przypadkowym postawieniem ograniczenia w lesie, bez cienia nawet jakiejkolwiek koncepcji. Z kolei w Lomiankach ktos zadal sobie trud oceny infrastruktury oraz potencjalnych zagrozen i udroznil przejazd. Przykro mi, ze takie niuanse Ci umykaja i nie probujesz, nawet w pokretny sposob, zajac stanowiska, bez uciekania sie do frazesow. Twoje podejscie jest silnie dogmatyczne, a z dogmatykiem nie ma w ogole mowy o dyskusji. Dyskusja z dogmatykiem ma zawsze charakter sluchania prawd oswieconych. To malo konstruktywne i do niczego nie prowadzi.
                                                  • habudzik Re: Tak naprawde... 07.01.08, 13:26
                                                    edek40 napisał:

                                                    > W odroznieniu od Ciebie zadaje sobie trud krytycznego obserwowania
                                                    otaczajacej
                                                    > rzeczywistosci.

                                                    Być krytycznym to najprostrze rozwiazanie , nie wymaga trudu .
                                                    Zarówno Twoja sytuacja jak i moja są niemal identyczne . Najpierw 50
                                                    przez pole a potem 90 przez zabudowe i teraz mi wyjaśnij dlaczego u
                                                    nas to jest źle a tam uważasz że dobre ?



                                                  • edek40 Re: Tak naprawde... 07.01.08, 13:41
                                                    Pomylilo Ci sie. I to dwa razy.

                                                    1. Bycie bezkrytycznym zwalnia z trudu samodzielnego myslenia. Wystarczy gazeta, dziennik TV czy temu podobne.

                                                    2. Nigdzie nie pisalem, ze rozwiazanie francuskie jest dobre, a nasze zle. Pisalem, ze nie znam realiow tego kuriozum z Francji. To Ty uwazasz, ze skoro cos jest we Francji, to jest wzorcowe. Ja tak nie uwazam. Jesli to, co piszesz ma odzwierciedlenie w rzeczywistosci, to oznacza tylko tyle, ze tam rowniez znaki stawiane sa "po uwazaniu", a nie z glowa. Caly czas probujesz sprowadzac polemike do rozwiazan francuskich, ktorych nie moge ocenic. Zlapalem Cie na wklejeniu zdjecia ronda na autostradzie, ktore w rzeczywistosci bylo rozbudowanym wiaduktem NAD autostrada. Umykaja Ci niuanse. Tu "nad" robi wielka roznice.
                                                  • habudzik Re: Tak naprawde... 07.01.08, 13:51
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Pomylilo Ci sie. I to dwa razy.
                                                    >
                                                    > 1. Bycie bezkrytycznym zwalnia z trudu samodzielnego myslenia.

                                                    Ty tylko znasz dwa stany krytyka i jej brak . Krytyka to bardzo
                                                    łatwe , bezgraniczna wiara to lesnistwo ale jest jeszcze trzecia
                                                    możliwość .


                                                    >
                                                    > 2. Nigdzie nie pisalem, ze rozwiazanie francuskie jest dobre, a
                                                    nasze zle. Pisa
                                                    > lem, ze nie znam realiow tego kuriozum z Francji. To Ty uwazasz,
                                                    ze skoro cos j
                                                    > est we Francji, to jest wzorcowe.

                                                    Nie , właśnie tak nie uważam tylko cały czas chce Ci uzmysłowić że
                                                    to co wypisujesz i krytykujesz jest nie tylko w Polsce i tam zdaje
                                                    egzamin . Co wiecej te Łomianki i inne krytykowane sa wg Ciebie
                                                    powodem wypadków "bo kierowcy nie zrozumieli dlaczego" a ja Ci
                                                    odpisuje że takie Łomianki są w wielu miejscach tyle że tam kierowcy
                                                    rozumieją . Wcale mnie to nie dziwi skoro polski kierowca myśli że
                                                    na pasie do skrętu w lewo trzeba jechać lewymi kołami po przeywanej
                                                    lini z lewej .
                                                  • edek40 Re: Tak naprawde... 07.01.08, 14:14
                                                    > Ty tylko znasz dwa stany krytyka i jej brak . Krytyka to bardzo
                                                    > łatwe , bezgraniczna wiara to lesnistwo ale jest jeszcze trzecia
                                                    > możliwość .

                                                    Trzecia droga? Zupelnie jak w Chinach - gospodarka kwitnie, ludzie umieraja z glodu.

                                                    > Nie , właśnie tak nie uważam tylko cały czas chce Ci uzmysłowić że
                                                    > to co wypisujesz i krytykujesz jest nie tylko w Polsce i tam zdaje
                                                    > egzamin .

                                                    Niestety nie jezdzilem po Francji. Strasznie jestem ciekaw i chyba sie wybiore. Do glowy bowiem nie dociera mi to, co probujesz mi wmowic: autostrady stoja puste, a caly ruch odbywa sie drogami takimi jak u nas. Co wiecej tych drog jest tyle samo na 1 km2, co w Polsce (czyli duzo mniej niz deklaruja oficjalne statystyki), wiec wszelkie porownania sa zasadne. A moze sie nie wybiore, bo znam kilka panstw, gdzie nie dostaje gesiej skorki na kazdym luku drogi czy skrzyzowaniu.

                                                    A propos logiki oznakowania. Kiedys spostrzeglem taka dziwna sprawe. Brak znaku "naprawde ostry zakret". Przydalby sie w Polsce jak znalazl. Mamy bowiem niziny mazowieckie i niewatpliwy nadmiar znakow informujacych o niebezpiecznych zakretach, przydzielanych z klucza, a nie potrzeby. Lagodny luk zaszczycany jest odpowiednim znakiem. Wyjezdzamy na poludnie i... Jak nic brakuje znakow. Tu lekki zakret nie jest w ogole zaszczycany znakiem. Agrafka ma po prostu znak "z katalogu". Zakret niewatpliwie rozni sie o kilkadziesiat stopni. I ten z gor niewatpliwie jest niebezpieczny. Czym wiec rozni sie sytuacja drogowa? Jak gosc z nizin ma wlasciwie oceniac sytuacje. Niewatpliwie potrzebny jest dodatkowy znak. Albo umieszczenie dwoch na jednym slupku. W celu odroznienia, aby kierowcy latwiej rozrozniali brak zakretu, oznakowany znakie zwyklym i naprawde zakret oznakowany inaczej. Jako czlowiek krytykujacy wiele rzeczy smiem twierdzic, ze oznakowanie gorskie wymaga myslenia za kolkiem, bo nie zawsze znak informujacy o zakrecie jest skojarzony z ograniczeniem predkosci. Oznakowanie nizinne zas nie. Tu z reguly mamy 70 km/h, ktore zabije w gorach. Logiczne nie. Trzeba wystapic o znak naprawde ostry zakret. Opcja moze byc znak uwaga gory, ktory "podwajalby" moc znakow.
                                                  • habudzik Re: Tak naprawde... 07.01.08, 23:33
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Ty tylko znasz dwa stany krytyka i jej brak . Krytyka to bardzo
                                                    > > łatwe , bezgraniczna wiara to lesnistwo ale jest jeszcze trzecia
                                                    > > możliwość .
                                                    >
                                                    > Trzecia droga? Zupelnie jak w Chinach - gospodarka kwitnie, ludzie umieraja z g
                                                    > lodu.

                                                    I znowu przekręciłeś moje słowa bo tak było ciekawiej .





                                                    > Niestety nie jezdzilem po Francji. Strasznie jestem ciekaw i chyba sie wybiore.
                                                    > Do glowy bowiem nie dociera mi to, co probujesz mi wmowic: autostrady stoja pu
                                                    > ste, a caly ruch odbywa sie drogami takimi jak u nas.

                                                    Nie pisałem że autostrady sa puste . Nie pisałem że cały ruch odbywa się drogami
                                                    takimi jak w Polsce . Powiedz mi skąd to wytrzasnąłeś ???



                                                    Co wiecej tych drog jest
                                                    > tyle samo na 1 km2, co w Polsce (czyli duzo mniej niz deklaruja oficjalne staty
                                                    > styki), wiec wszelkie porownania sa zasadne.

                                                    Tego też nie pisałem .
                                                    Pisałem za to że we Francji ruch na drogach krajowych o różnej wadze jest
                                                    zbliżony do tego w naszym kraju , że występuje sporo spowalniaczy w postaci rond
                                                    , poprzecznych i wzdłużnych garbów , przewężeń itp. . Pisałem że ilość znaków
                                                    tam wcale nie jest mniejsa niż u nas i sa bezsensowne bo są Rappelami ( takie
                                                    przypominajki ) , że nie przekracza sie tam dozwolonych predkości i to zarówno
                                                    tych na blaszanych tablicach jak i tych kodexowych . Pisałem że z tam dyskutować
                                                    można tylko z Louisem de Funesem na filmie a w realu lepiej się nie odzywać gdy
                                                    popełni się wykroczenie . Pisałem że nikt tam się nie zastanawia nad zasadnoscią
                                                    ustawienia znaku tylko się albo stosuje albo płaci mandat , że podróż autostrada
                                                    jest tylko wtedy szybsza od podróży drogą typu D gdy mamy szczęście nie trafić
                                                    na korki związane z wypadkiem lub te pod bramkami opłat , że przejechanie ( tak
                                                    jak to pisał jełop-na fujarze ) do Bretanii w 15 godzin jest związane raczej ze
                                                    szczęściem aniżeli z normalką . Pisałem jeszcze że na 4 pasmowej drodze
                                                    wygladającej jak autostrada i tylko nazwą się od niej różniącą jest jak wół
                                                    namalowane że nie wolno szybcie niż 80km/h i h ... wie dlaczego ? Pisałem że
                                                    drogą typu N lub D podróżuje się równiez bardzo dobrze gdyż zwykle biegną one na
                                                    tyle blisko autostrady że można obserwować ruch na niej a jest bezpłatna i że
                                                    czasem jednak przebiega przez wioski i z dwupasmowej robi się ścieżka po której
                                                    trzeba jachać nikiedy 30km/h oraz wreszcie pisałem o tym że coraz częściej
                                                    zamyka się centra miast i miasteczek dla ruchu kołowego gdyż uważa się ruch
                                                    pieszy za nadrzędny w stosunku do samochodowego .
                                                    Na żaden z tych tematów nie miałeś nawet cienia możliwości uzyskania i pokazania
                                                    kontrargumentu co jednak nie powstrzymało Cię od wyśmiewania mojej osoby nawet
                                                    za cene ośmieszenia się . Przykro mi .
                                                  • edek40 Re: Tak naprawde... 08.01.08, 08:45
                                                    > I znowu przekręciłeś moje słowa bo tak było ciekawiej .

                                                    Krytyka, albo jej brak, albo trzecia droga jak w Chinach

                                                    > Nie pisałem że autostrady sa puste . Nie pisałem że cały ruch odbywa się drogam
                                                    > i takimi jak w Polsce . Powiedz mi skąd to wytrzasnąłeś ???

                                                    Naturalnie, ze nie pisales. Jednak kazdy komentaz na temat polskiego systemu drogowego natychmiast sprowadzasz do Francji. Wyciagnalem wiec logiczny wniosek, ze masz "miernicze" oko, drog jest tam o 30% mniej niz deklaruja statystyki, a 11 000 km autostrad musi w wiekszosci byc pusta, aby sprowadzic system drogowy Francji do naszych kilkuset kilometrow autostrad, aby bylo jak porownywac. Tak na marginesie autostrad, jak na dochody Polakow, bardzo drogich.

                                                    > Pisałem że nikt tam się nie zastanawia nad zasadnoscią
                                                    > ustawienia znaku tylko się albo stosuje albo płaci mandat , że podróż autostrada
                                                    > jest tylko wtedy szybsza od podróży drogą typu D gdy mamy szczęście nie trafić
                                                    > na korki związane z wypadkiem lub te pod bramkami opłat

                                                    Mylisz sie. To Ty nie zastanawiasz sie nad zasadnoscia ustawienia znakow. Mysle, ze wielu myslacych i jezdzacych po Europie Francuzow tez sie zastanawia. Z Twojego opisu wynika bowiem, ze stopien szykan jest we Francji nawet gorszy niz w Szwecji (o Polsce nie wspominajac). W Szwecji garby nie wystepuja na drogach przelotowych. W zasadzie koncetruja sie wylacznie do stref gesto zaludnionych. Z reguly na lagodnym garbie umieszczone sa przejcia dla pieszych, a garby oznakowane sa tak, ze slepy by je zauwazyl.

                                                    W Polsce czesc zastanawia sie, czesc nie, ale rowniez wszyscy musza jechac jak na znakach, bo ryzykuja mandat. Gdzie Ty widzisz roznice? Debil stawia znak, policja suszy i co? Pogadasz z policjantem na tmat zasadnosci ustawienia znaku? Moze Ty probujesz. Ja mam na koncie tylko jeden mandat, wlasnie za predkosc. Znak byl nieco zakrzaczony i go nie zauwazylem. Milo pogadalem z policmajstrem i ten znacznie obnizyl mi sankcje, szczegolnie ze od razu przyznalem mu racje i nie dyskutowalem.

                                                    Ta Francja to straszny kraj. Juz wiem gdzie na pewno nigdy niechcialbym mieszkac. Bo w takiej Polsce wprawdzie nie ma autostrad, ale choc korki sa nie znane. A w tej Franji, propagandowo wybudowano autostrady, z ktorych czesc, jak ustalilismy powyzej, musi stac pusta, aby porownanie naszych krajow bylo zasadne, a ta mniejsza czesc stoi korkiem.

                                                    Pisałem że
                                                    > drogą typu N lub D podróżuje się równiez bardzo dobrze gdyż zwykle biegną one n
                                                    > a
                                                    > tyle blisko autostrady że można obserwować ruch na niej a jest bezpłatna i że
                                                    > czasem jednak przebiega przez wioski i z dwupasmowej robi się ścieżka po której
                                                    > trzeba jachać nikiedy 30km/h oraz wreszcie pisałem o tym że coraz częściej
                                                    > zamyka się centra miast i miasteczek dla ruchu kołowego gdyż uważa się ruch
                                                    > pieszy za nadrzędny w stosunku do samochodowego .

                                                    Podobnie rzecz sie ma w Hiszpanii. Niestety nie moze zajac stanowiska, poniewaz droga ta w wiekszosci biegla na waskim kawalku mniej wiecej plaskiego terenu, w poblizu byla autostrada, a wszystko bylo ograniczone gorami i morzem. Ale nawet tu, w ciasnym i silnie zaturyszczonym rejonie, znaki byly stawiane mniej wiecej z rozmyslem. 150 km z miejsca wypoczynku do Barcelony pokonalismy w 2 i pol godziny, choc ruch miejscami byl naprawde bardzo gesty, a i terenu (naprawde) zabudowanego nie brakowalo.

                                                    Wymien mi jednym tchem centra polskich miast, ktore mozna zamknac dla ruchu. Mamy tak: starowke w Krakowie, Warszawie, Poznaniu (i to nie cala). Reszty nie da sie zamknac, bo nie ma obwodnic. Znowu porownujesz nieporownywalne. Mamy za to nadrzednosc ruchu pieszego w pipidowach z dwiema chalupami, z ktorych jedna jest niezamieszkana. I ograniczenie do 50 km/h w promieniu kilkuset metrow od tej chalupy.

                                                    Zrozum czlowieku raz na zawsze. Mi zupelnie nie przeszkadza jazda ze srednia predkoscia 70-80 km/h. Przeszkadza mi, ze w Polsce osiagam predkosci zblizajace sie do 50 km/h, majac swiadomosc, ze tylko dlatego tak szybko, bo po prostu ignoruje czesc ograniczen. Ty osiagasz na Gierkowce srednie ponad 100 km/h. Mi udawalo sie do moze 10, a moze nawet wiecej lat temu. Dzis natezenie ruchu, znakow ograniczen i, ostatnio, radarow redukuje te predkosc do nie wiecej niz 80 km/h i to w dobrych warunkach. Niemniej zapluwasz sie, jak to we Francji jest strasznie. Rozumiem, ze we Francji trzesiesz portkami i jedziesz pokornie. Hamulce Ci puszczaja w Polsce. I tu sie roznimy. Ja wszedzie jezdze raczej blizej niz dalej KD. I w zadnym z odwiedzonym przeze mnie kraju nie jest to tak irytujace, jak w Polsce. Osmieszasz sie, kolego sam. W wiekszosci postow piszesz o nadmiernej predkosci, ostroznosci, o Francji itp. czasem jednak wymyka Ci sie, jak to rzadzisz w Polsce. Zapewne dlatego zajmujesz tak bezkrytyczne stanowisko. Ty po prostu masz w d... polskie oznakowanie, podobnie jak wiekszosc poskich piratow.
                                                  • habudzik Re: Tak naprawde... 08.01.08, 10:01
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > I znowu przekręciłeś moje słowa bo tak było ciekawiej .
                                                    >
                                                    > Krytyka, albo jej brak, albo trzecia droga jak w Chinach

                                                    I znowu przekrecasz . Po co ? Myślisz że nie można wrócic do tego co napisałem i
                                                    zobaczyć że okłamujesz ?



                                                    > Naturalnie, ze nie pisales.

                                                    No to skoro nie pisałem to po co kłamiesz ? Nie rozumiem .





                                                    Jednak kazdy komentaz na temat polskiego systemu dr
                                                    > ogowego natychmiast sprowadzasz do Francji.

                                                    Co w tym dziwnego skoro Francje znam najlepiej i to z pozycji kierowcy który
                                                    zjeździł sporo ? Holandiie znam od strony : lotnisko-taxi-hotel
                                                    Memphis-taxi-lotnisko i tak kilka razy . Trudno żebym pisał o Holandii .

                                                    KaZdy komentarz odnośnie polskiego systemu sporwadzam do Francji bo chce Ci
                                                    uświadomić że te wady o których piszesz nie są tylko w Polsce ( jeśli są to
                                                    wady bo ja ich tak nie odbieram ) ale także we Francji .


                                                    Wyciagnalem wiec logiczny wniosek,
                                                    > ze masz "miernicze" oko, drog jest tam o 30% mniej niz deklaruja statystyki, a
                                                    > 11 000 km autostrad musi w wiekszosci byc pusta,

                                                    I znowu . Nie pisałem niczego takiego . Po co kłamiesz ?





                                                    > Mylisz sie. To Ty nie zastanawiasz sie nad zasadnoscia ustawienia znakow. Mysle
                                                    > , ze wielu myslacych i jezdzacych po Europie Francuzow tez sie zastanawia.

                                                    Nie , to Ty się mylisz . Oni sa zdrowi . Tylko chory organizm się zastanawia .
                                                    Zdrowy organizm się nie zastanawia , zdrowy dziła i funkcjonuje poprawnie . To
                                                    taka prosta zasada .


                                                    Z Tw
                                                    > ojego opisu wynika bowiem, ze stopien szykan jest we Francji nawet gorszy niz w
                                                    > Szwecji (o Polsce nie wspominajac). W Szwecji garby nie wystepuja na drogach p
                                                    > rzelotowych. W zasadzie koncetruja sie wylacznie do stref gesto zaludnionych.

                                                    No dokładnie tak , przez miasteczka droga przelotowa jest oszykanowana . Prawdą
                                                    jest że we Francji jest gigantyczna ilość rond jak spowalniaczy i jest ich dużo
                                                    ale to bardzo dużo na drogach łączących , przelotowych i na obwodnicach . I nie
                                                    słuchaj fujary że na drogach głównych , nacjonalkach nie ma rond - to nie jest
                                                    prawdą


                                                    >
                                                    > W Polsce czesc zastanawia sie, czesc nie, ale rowniez wszyscy musza jechac jak
                                                    > na znakach, bo ryzykuja mandat.


                                                    A to już bzdura . W Polsce wiekszość się zastanawia i też większość nie jedzie
                                                    jak wskazują znaki . Sami się do tego przyznajemy .



                                                    Gdzie Ty widzisz roznice? Debil stawia znak, po
                                                    > licja suszy i co?

                                                    I często goowno z tego jest bo albo tak jak mnie ( bez proszenia , błagania )
                                                    ukarzą znacznie łagodniej niz powinni albo wezmą w łape i delikwent dalej łamie
                                                    przepisy . Zwykle daja dobry rezultat błagania typu "...śpiesze się bo
                                                    zostawiłem żelazko na gazie ..."



                                                    > Ta Francja to straszny kraj.

                                                    Ta Francja to piękny kraj , wielu ją kocha ale ona nie kocha nikogo poza sobą .
                                                    To kraj o coraz mniejszej liczbie wypadków drogowych no i coraz mniejszej
                                                    średniej predkości .





                                                    > Podobnie rzecz sie ma w Hiszpanii. Niestety nie moze zajac stanowiska, poniewaz
                                                    > droga ta w wiekszosci biegla na waskim kawalku mniej wiecej plaskiego terenu,
                                                    > w poblizu byla autostrada, a wszystko bylo ograniczone gorami i morzem. Ale naw
                                                    > et tu, w ciasnym i silnie zaturyszczonym rejonie, znaki byly stawiane mniej wie
                                                    > cej z rozmyslem. 150 km z miejsca wypoczynku do Barcelony pokonalismy w 2 i pol
                                                    > godziny,

                                                    W 2.5 h 150 autostradą ? To długo jechałeś cóś .



                                                    >
                                                    > Wymien mi jednym tchem centra polskich miast, ktore mozna zamknac dla ruchu.

                                                    A co mnie obchodzi czy można czy nie . Czy ja kazałem zamykać w Polsce miasta .
                                                    Zakopane samo chce się zamknąć .
                                                    Znowu porownujesz nieporownywalne. Mamy za to
                                                    > nadrzednosc ruchu pieszego w pipidowach z dwiema chalupami, z ktorych jedna je
                                                    > st niezamieszkana.

                                                    I tu się da porównać bo właśnie pipidówy we Francji z dwiema chałupami maja
                                                    nadrzędność ruchu pieszego .



                                                    I ograniczenie do 50 km/h w promieniu kilkuset metrow od tej
                                                    > chalupy.
                                                    >
                                                    > Zrozum czlowieku raz na zawsze. Mi zupelnie nie przeszkadza jazda ze srednia pr
                                                    > edkoscia 70-80 km/h. Przeszkadza mi, ze w Polsce osiagam predkosci zblizajace s
                                                    > ie do 50 km/h, majac swiadomosc, ze tylko dlatego tak szybko, bo po prostu igno
                                                    > ruje czesc ograniczen. Ty osiagasz na Gierkowce srednie ponad 100 km/h. Mi udaw
                                                    > alo sie do moze 10, a moze nawet wiecej lat temu. Dzis natezenie ruchu, znakow
                                                    > ograniczen i, ostatnio, radarow redukuje te predkosc do nie wiecej niz 80 km/h
                                                    > i to w dobrych warunkach. Niemniej zapluwasz sie, jak to we Francji jest strasz
                                                    > nie. Rozumiem, ze we Francji trzesiesz portkami i jedziesz pokornie. Hamulce Ci
                                                    > puszczaja w Polsce. I tu sie roznimy. Ja wszedzie jezdze raczej blizej niz dal
                                                    > ej KD. I w zadnym z odwiedzonym przeze mnie kraju nie jest to tak irytujace, ja
                                                    > k w Polsce. Osmieszasz sie, kolego sam. W wiekszosci postow piszesz o nadmierne
                                                    > j predkosci, ostroznosci, o Francji itp. czasem jednak wymyka Ci sie, jak to rz
                                                    > adzisz w Polsce. Zapewne dlatego zajmujesz tak bezkrytyczne stanowisko. Ty po p
                                                    > rostu masz w d... polskie oznakowanie, podobnie jak wiekszosc poskich piratow.

                                                    50km/h średniej prędkości jaka osiągasz poza autostradą w Polsce to całkiem
                                                    dobra średnia i nigdzie nie osiągniesz większej . Jeśli w Polsce zamierzasz
                                                    pokonać droga krajową 600km to osiągniesz 50km/h średniej ( dzięki radarom a nie
                                                    rozsądkowi ) ale te same 600km w Francji również droga krajową pokonasz z
                                                    podobną średnią prędkością . Tu różnic nie ma .
                                                  • edek40 Re: Tak naprawde... 08.01.08, 11:31
                                                    No to masz sporo do nadrobienia. Pojezdzij, poogladaj, a dopiero potem komentuj. Francja onegdaj byla panstwem silnie policyjnym. Choc w reszcie cywilizowanego swiata pobicia na przesluchaniu byly wyjatkiem, we Francji sie zdazaly. Teraz juz nie, ale jak widac, pewne cechy pozostaly. Mam na mysli branie za morde obywateli. Otoz sa w Europie panstwa, gdzie wiekszy nacisk kladzie na ogolna edukacje obywatelska, co owocuje mniejszym nagromadzem wszelkiej masci zakazow i nakazow. Z kolei panstwa badziej policyjne "wiedza lepiej". To ja wole panstwa obywatelskie.

                                                    Dobry czlowieku, gdzie widzisz choc zalazki edukacji drogowej w Polsce? Mamy tak: kierowcy sa be, wiec stawiamy radary. Kierowcy przez to nie beda mniej be. Dochodzi do swoistej walki-przepychanki kto kogo. Ludzi trzeba poniekad wychowywac. Wez takich rodzicow-palaczy. Zatruwaja dziecko, zmniejszaja jego szanse edukacyjne i wala im do glowy, zeby nie smialy dotykac papierowow. Nasze panstwo pobiera sowite oplaty za drogi, nie buduje ich czym niewatpliwie nie porawia bezpieczenstwa po to, aby w przyplywie troski stawiac radary. Mi to wydaje sie chore i zalatwiane od d... strony. Jeszcze nigdy, nigdzie i nikomu nie udalo sie nic wskorac ze spoleczenstwem metodami terroru. Sorry. Zapomnialem o zapomnianej Kubie i Korei Pln. Ale to chyba nie najlepszy przyklad.
                                                  • habudzik Re: Tak naprawde... 08.01.08, 12:42
                                                    edek40 napisał:

                                                    > No to masz sporo do nadrobienia. Pojezdzij, poogladaj, a dopiero potem komentuj
                                                    >

                                                    To raczej Ty powinieneś pojeździć i poogladać bo jak na razie to ja przedstawiam
                                                    podpatrzony tu i ówdzie system i dyscypline a Ty go krytykujesz . Nikt poza Toba
                                                    a kto tam był tego nie robi . Nie wierze że na forum jestem jedynym który ten
                                                    system zna ale nikt nie zaprzecza temu co pisze i nie podaje przykładów na to że
                                                    tak nie jest
                                                    Jedynie Fujara próbował coś zaprzeczać na temat tego że np : nie ma radarów w
                                                    koszach na śmieci lub że są ronda na głównych drogach ale mu nie wyszło bo
                                                    pokazałem zdjęcia które i tak opisał jako fotomontaż .

                                                    . Francja onegdaj byla panstwem silnie policyjnym.

                                                    Tak , a w Szwecji łobcinali ręce .


                                                    Jeszcze nigdy, nigdzie i nikomu nie udalo sie n
                                                    > ic wskorac ze spoleczenstwem metodami terroru.

                                                    Metodami terroru nie ale bezwzglednej dyscypliny tak .


                                                    Sorry. Zapomnialem o zapomnianej
                                                    > Kubie i Korei Pln. Ale to chyba nie najlepszy przyklad.

                                                    Przykład angielskich kiboli jest jak najbardziej na miejscu . Zresztą u nas też
                                                    sie takie rzeczy udaja . Ostatnio w okolicy świąt kilka razy wyjeżdżałem na
                                                    "spotkania" przy śledziku a więc nie samochodem tylko koleją i co zauważyłem :
                                                    dawno , dawno temu nikt nie kupował biletów tylko wychodził na pomost do
                                                    konduktora i wręczał korzyść majątkową 20% ceny biletu . Kanar brał i sie
                                                    cieszył i zadowolony był pasażer . W pewnym momencie PKP zatrudniło agencje "
                                                    wyperswadowania " podróżnym że bilety należy jednak kupować . Wpadało do pociagu
                                                    kilku gości po 2 metry wzrostu i tyleż samo obwodu i spuszczali bęcki każdemu
                                                    bez biletu . Bęcki w formie bezwzględnego mandatu w cenie 50% blietu
                                                    miesięcznego . Było to tak uciążliwe , tak namolne i tak bezwzgledne że
                                                    pasażerowie się posrali i teraz grzecznie jeden za drugim z bilecikiem wsiadaja
                                                    do pociagu . Nie ma tłumaczenia że się zapomniało podsteplować legitymacje -
                                                    mandat . Nie ma że się za późno wstało - mandat .
                                                    Wchodze teraz na dworzec kupić bilet i myślałem że tak jak 20 lat temu nikogo
                                                    przy kasie nie bedzie a tu czary dziwy . Kolejka sięgała aż do drzwi ( ze 25
                                                    osób ) i każdy po bilecik , czasem nawet na jedna stacje . Można zmusić karą
                                                    chama by stał równo w szeregu ? Można tylko trzeba chcieć i trzeba umieć być
                                                    bezdusznym i bezwzględnym egzekutorem . Nie nabierać się na pierdoły w stylu "
                                                    matka mi rodzi czy żona mnie w rogi wali "
                                                  • edek40 Re: Tak naprawde... 08.01.08, 13:00
                                                    Nadzwyczaj trudno dyskutuje sie z dogmatykiem, ktory posuwa sie do stwierdzen, ze brak myslenia jest zdrowym objawem.

                                                    W wychowaniu istnieje pojecie metody kija i marchewki. Cele osiaga sie stosujac obie "zachety". Co jest u nas z owej marchewki? O kiju nic nie musisz pisac - widze go.

                                                    > "spotkania" przy śledziku a więc nie samochodem tylko koleją i co zauważyłem :
                                                    > dawno , dawno temu nikt nie kupował biletów tylko wychodził na pomost do
                                                    > konduktora i wręczał korzyść majątkową 20% ceny biletu . Kanar brał i sie
                                                    > cieszył i zadowolony był pasażer .

                                                    Masz tak zaburzone spojrzenie na polska rzeczywistosc, jak szczesliwie niewybrana ponownie ekipa PiS. Wszedzie spiski i nieczyste intencje. Obywatele to motloch, ktorym trzeba gardzic i zaganiac kijem do zagrody. Pozwol, ze ja w moim kraju bede czul sie inaczej, inaczej rowniez bede widzial patologie. Ty z przypadkow szczegolnych robisz ogol. Swego czasu sporo podrozowalem koleja. Opisanych dogaduszek z kanarem widywalem naprawde malo. Czesto zas kupowalem bilet z oplata za wydanie go w pociagu. Z reszta uwazalem to za dobro wcielone. Wczesniej za brak biletu dostawolo sie mandat oraz kupowalo sie go u kanara z oplata za wydanie.

                                                    To jest absolutnie chore w Twoim podejsciu do kwestii szanowania prawa. Ty nie widzisz poszanowania prawa jako postawy obywatelskiej tylko jako strach przed kara. Wspolczuje, szczegolnie ze w naszym kraju taka postawa nie jest niczym niezwyklym, a Ty jako nie myslacy, wobec braku licznych przykladow innej postawy, nie dojdziesz gdzie robisz blad.
                                                  • habudzik Re: Tak naprawde... 08.01.08, 13:13
                                                    edek40 napisał:

                                                    > W wychowaniu istnieje pojecie metody kija i marchewki. Cele osiaga sie stosujac
                                                    > obie "zachety". Co jest u nas z owej marchewki?

                                                    Nie bardzo rozumiem czego oczekujesz w odpowiedzi ?






                                                    > Masz tak zaburzone spojrzenie na polska rzeczywistosc, jak szczesliwie niewybra
                                                    > na ponownie ekipa PiS. Wszedzie spiski i nieczyste intencje.

                                                    Ja nie pisałem o spisku tylko o naszej "umiejętności dogadywania się"
                                                    Chyba nie chcesz napisać że łapówkarstwo nie istaniało i nie istnieje w Polsce .
                                                    Nie chcesz napisać chyba że "branie" przez policjanta czy milicjanta 20 lat temu
                                                    to margines ?



                                                    Obywatele to motlo
                                                    > ch, ktorym trzeba gardzic i zaganiac kijem do zagrody.

                                                    Absolutnie nie jest motłochem ale prawo , prawo i jescze raz prawo .


                                                    Swego czasu sporo podrozowalem koleja. Opisanych d
                                                    > ogaduszek z kanarem widywalem naprawde malo.

                                                    Oczywiście Ty widzisz mało tych którzy przekraczaja przepisy a oni jak na złość
                                                    Tobie sami sie do tego przyznają i sa w wiekszości . To tak jak z tymi moimi
                                                    zdejciami - nie pasowały to okrzyknięto je fotomontażem i manipulacją .


                                                  • edek40 Re: Tak naprawde... 08.01.08, 14:08
                                                    No... Marchewki. Czy widzisz cos takiego w naszym kraju? We Francji sa nieuzywane przez Francuzow autostrady. Taka marchewka dla tych, ktorzy chcieliby narzekac na szykany na obleganych krajowkach. Panstwo zawsze moze powiedzie, ze do przemieszczania sie na wielkie dystanse sa wielkie drogi i wara z lokalnych. A jak autostrady smierdza, to nie szemrac tylko jechac tak, jak postawiono na znakach. I karac.

                                                    > Ja nie pisałem o spisku tylko o naszej "umiejętności dogadywania się"
                                                    > Chyba nie chcesz napisać że łapówkarstwo nie istaniało i nie istnieje w Polsce .
                                                    > Nie chcesz napisać chyba że "branie" przez policjanta czy milicjanta 20 lat temu to margines?

                                                    To nie jest nasza umiejetnosc. To umiejetnosc ewolucyjna. Przezywaja te zwierzeta, ktore zamiast krotka droga przez plonacy las pomysla i pojda okrezna przez pola. Gdy istnieje niezrozumienie koniecznosci stosowania sie do przepisow rowniez u strozow prawa, to jakas grupa niedoszkolonych obywatelsko ludzi, "dogaduje sie". Ciagle jednak powtarzam Ci - piszac "my" powinienesz czesciej uzywac formy "ja". Wprawdzie lapowkarstwo w Polsce jest na wysokim poziomie, to na znacznie wyzszym jest ilosc ludzi, ktorzy nie sa lapowkarzami. Postrzeganie korupcji w Polsce nie jest oceniane przez pryzmat li tylko policji czy kanara. To zlozona sprawa, u ktorej zrodla lezy miedzy innymi tak zagmatwane prawo, ze bez lapowki sie nie da, gdy chce sie zrobic cos ponad srednia standardowa. Niedawno opisywano casus developera, ktory gdzies w Polsce uparl sie zgromadzic wszelkie i liczne dokumenty bez lapowek i dopiero wtedy rozpoczac inwestycje. Po siedmiu latach skapitulowal i zainwestowal kase poza krajem. Korupcja na drogach ma dokladnie takie samo podloze. Ludzie musza jezdzic. Drogi sa do tego nie przystosowane. Czesc wybiera droge na skroty...

                                                    > Absolutnie nie jest motłochem ale prawo , prawo i jescze raz prawo .

                                                    Dzialania wladz na osemce to niz innego jak elektryczny pastuch dla bydla. Tylko, kolego, bydlu nie warto nic tlumaczyc, bo i tak pojdzie pod noz, a do tego z natury jest malo kumate. Stosowanie takich metod wobec ludzi jest wlasnie zaganianiem bydla do zagrody. Naturalnie ludziom nie dosc, ze trzeb aby tlumaczyc dlaczego maja sie zachowywac tak, a nie inaczej, ale jeszcze dawac cos w zamian. Na przyklad drogi. Nie koniecznie nowe. Moze np. tak zmienic organizacje ruchu na osemce, aby radary umieszczone za skrzyzowaniu z polna droga mierzyly przestrzeganie sensownej setki, a nie siedemdziesiatki? Trudne nie? Lepiej tylko kijem?

                                                    > Oczywiście Ty widzisz mało tych którzy przekraczaja przepisy a oni jak na złość
                                                    > Tobie sami sie do tego przyznają i sa w wiekszości . To tak jak z tymi moimi
                                                    > zdejciami - nie pasowały to okrzyknięto je fotomontażem i manipulacją .

                                                    O nie, widze niemalo ludzi przekraczajacych przepisy. Widze bezkarnie wymuszajacych pierwszenstwo, skrecajacych z nie swojego pasa, za to bez kierunkowskazu, widze gnajacych 80 km/h przez teren zabudowany jedna chalupa, widze rowniez nieoswietlonych pieszych i rowerzystow itp. Chyba, ze probujesz mi wlasnie wmowic, ze wsrod lamanych przepisow sa tylko te dotyczace predkosci. Wtedy ja tego nie widze na tak masowa skale, aby bylo to jedynym polem do dzialan policji.

                                                    Nie wracaj do tych rond. O ile pamietam wkleiles dwa ronda. Jedno mialo obrazowac umieszczenie ronda NA autostradzie, podczas gdy bylo wielkim wiaduktem w ksztalcie ronda umieszczonym NAD autostrada. Gdy Ci to zarzucilem wyjasniles mi, ze to nie autostrada tylko droga ekspresowa i ze to ja mijam sie z prawda, co jednak nie zmienilo polozenia tego ronda. Drugie zas mialo na oko strednice nie mniej niz 300-400 metrow, mialo znakomite pasy wlaczenia do ruchu i bylo znakomitym przykladem taniego rozwiazania poprawiajaego plynnosc przejazdu na trojramiennym skrzyzowaniu.
                                                  • habudzik Re: Tak naprawde... 08.01.08, 16:54
                                                    edek40 napisał:

                                                    > No... Marchewki. Czy widzisz cos takiego w naszym kraju? We Francji sa nieuzywa
                                                    > ne przez Francuzow autostrady. Taka marchewka dla tych, ktorzy chcieliby narzek
                                                    > ac na szykany na obleganych krajowkach.

                                                    1/4 Francuzów nie ma dostępu do autostrady a druga 1/4 z nich nie korzysta bo
                                                    nie potrzebuje . Połowy wiec Francuzów marchewka ta nie interesuje zwłaszcza że
                                                    gdzieś znalazłem wyliczenia że w Europie podóż do pracy autostrada to wartość
                                                    niemierzalna a wszyscy tam prawie do pracy samochodami . Może źródło mi się
                                                    jeszcze nawinie to zapodam jeśli nie a mimo to bedziesz miał jakieś do tego
                                                    "ale" to uznaj ze nie poruszyłem tego tematu .



                                                    > To nie jest nasza umiejetnosc. To umiejetnosc ewolucyjna.

                                                    Kuźwa Ty jesteś chorym człowiekiem skoro nawet branie czy dawanie łapówy
                                                    potrafisz usprawiedliwić . Nie jest prawdą że łapówkarstwo to niewielka część .
                                                    Nie ma ryby która nie weźmie - kwestia ile .
                                                  • edek40 Re: Tak naprawde... 08.01.08, 17:06
                                                    > 1/4 Francuzów nie ma dostępu do autostrady

                                                    Jaki odsetek w Polsce nie ma dostepu do autostrad? Tak w celu porownania nieporownywalnego.

                                                    > Nie ma ryby która nie weźmie - kwestia ile .

                                                    Ciagle powtarzam. Pisz za siebie.

                                                    W kwestii lapowiek ja nikogo nie usprawiedliwiam. Jednak zadaje sobie trud myslenia. Wiem na przyklad dlaczego moja sasiadka nielicho posmarowala w szpitalu, gdy jej syn z niewiadomych przyczyn stracil wladze w nogach, a szpital oswiadczyl, ze ma to w d..., bo kontrakt z NFZ sie skonczyl. Mi szczesliwie taka sytuacja sie nie zdarzyla, ale na pewno dalbym, gdybym znalazl sie w takiej sytuacji. Czy to Twoim, kuzwa, zdaniem jest usprawiedliwienie korupcji?
                                                  • habudzik Re: Tak naprawde... 08.01.08, 17:18
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > 1/4 Francuzów nie ma dostępu do autostrady
                                                    >
                                                    > Jaki odsetek w Polsce nie ma dostepu do autostrad? Tak w celu porownania niepor
                                                    > ownywalnego.

                                                    Ale ja nie porównuje ja pisze że połowy Francuzów nie interesuje taka marchewka
                                                    . Zrozumiałeś wreszcie czy nie ?


                                                    > Czy to Twoim, kuzwa, zdaniem jest usprawiedliwienie korupcji?

                                                    Nie , nie jest tak samo jak nie bedzie nim sytuacja gdy Twoja sąsiadka w geście
                                                    rozpaczy przyłoży lekarzowi nóż do gardła i każe mu leczyć syna siłą . Jeśli
                                                    pozwolimy na łapówki w tym przypadku to komuś wpadnie do głowy że dla niego
                                                    bardziel niż zdrowie rodziny liczy się fabryka którą przejmie posługując się
                                                    znanymi metodami .
                                                  • edek40 Re: Tak naprawde... 08.01.08, 19:56
                                                    A niech nie interesuje nawet wszystkich. Latwo maja, bo ma ich co nie interesowac.

                                                    > Nie , nie jest tak samo jak nie bedzie nim sytuacja gdy Twoja sąsiadka w geście
                                                    > rozpaczy przyłoży lekarzowi nóż do gardła i każe mu leczyć syna siłą . Jeśli
                                                    > pozwolimy na łapówki w tym przypadku to komuś wpadnie do głowy że dla niego
                                                    > bardziel niż zdrowie rodziny liczy się fabryka którą przejmie posługując się
                                                    > znanymi metodami .

                                                    Twardziel. Ja na pewno dalbym ile by chcieli. W d... mam kwestie moralne, gdy znajduje sie ktos na tyle niemoralny, aby leczenie (a moze nawet ratowanie zycia) uzelazniac od oplaty. Wychodzi, zem lapownik.
                                                  • habudzik Re: Tak naprawde... 08.01.08, 21:05
                                                    edek40 napisał:


                                                    > Twardziel. Ja na pewno dalbym ile by chcieli. W d... mam kwestie moralne, gdy z
                                                    > najduje sie ktos na tyle niemoralny, aby leczenie (a moze nawet ratowanie zycia
                                                    > ) uzelazniac od oplaty. Wychodzi, zem lapownik.

                                                    Do tanga potrzeba dwojga . Gdyby nie było dajacych to by nie brali i na odwrót .
                                                    Kiedyś kradli radia na potege a potem na giełdzie mogłeś takie kradzione za
                                                    grosze kupić i to często własne . Kiedy przestałeś kupować kradzione przestali
                                                    je kraść . Przyroda nie znosi nierównowagi . Tak , jesteś łapownikiem nawet
                                                    jeśli jej jeszcze nie dałeś bo dasz to tylko to kwestia czasu .
                                                  • habudzik Re: Tak naprawde... 08.01.08, 21:08
                                                    Ja nie dam . Nie dlatego że jestem taki porządny tylko dlatego że jestem
                                                    tchórzem . Wole wykorzystać inne swoje atuty np zawodowe znajomości w takiej jak
                                                    Twoja sasiadka miała sytuacji ( oby nigdy nas ona nie dotyczyła ) .
                                                  • habudzik Re: Tak naprawde... 08.01.08, 17:37
                                                    A gdzie odpowiedź na pytanie o jazde 2.5h po autostradzie i zrobienie tylko 150km ?
                                                  • edek40 Re: Tak naprawde... 08.01.08, 19:53
                                                    > A gdzie odpowiedź na pytanie o jazde 2.5h po autostradzie i zrobienie tylko 150 km ?

                                                    Przeczytaj uwaznie co napisalem. Ja jechalem droga lokalna, obok ktorej jest autostrada.
                                                  • habudzik Re: Tak naprawde... 08.01.08, 20:59
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Przeczytaj uwaznie co napisalem. Ja jechalem droga lokalna, obok ktorej jest au
                                                    > tostrada.

                                                    Tak wiem czytałem . Raczej chodziło mi byś stanowczo potwierdził że była to
                                                    droga nieautostradowa . Taki mały podstęp żebyś mi się nie wywinął gdy zapytam :
                                                    Jak to był gęsty ruch i sporo terenów zabudowanych ? Czyli co autostrady puste?
                                                    Bo widzisz , gdy ja pisałem że ruch na francuskich nacjonalkach jest gęsty i
                                                    miasteczko za miasteczkiem to kwestionowałeś to pisząc ( a właściwie próbując
                                                    się ze mnie wyśmiewać ) że w takim razie autostrady sa puste . Jak pisałem o
                                                    terenach zabudowanych to pisałeś że są obwodnice . A teraz sam przyznajesz że
                                                    mimo iż autostrada pod bokiem to 150km jeżdżą nie po niej tylko ściskają się na
                                                    krajowej drodze czy departamentowej . Jakie to różne rzeczy po ludziach chodzą
                                                    no no.
                                                  • edek40 Re: Tak naprawde... 09.01.08, 11:37
                                                    Dobry czlowieku. Naturalnie probujesz dopasowac moje wypowiedzi do swoich koncepcji. Na autostradzie, tam gdzie ja widzialem, byl najnormalniejszy na swiecie ruch, choc droga jest platna i to wysoko. Spory ruch na drodze lokalnej wynikal wylacznie z tego, ze wybudowana ja w poblizu morza, w rejonach ewidentnie turystycznych. Ja, wielki milosnik autostrad, korzystalem z niej tylko raz, w nocy. Powod byl prosty - gdy mialem do przejechania 10 km lokalna, to nia jechalem, zamiast dojezdzac do najblizszego dojazdu, placic i szukac dogodnego zjazdu. Gdy w nocy jechalem z Barcelony do miejsca zakwaterowania jechalem naturalnie autostrada. Nie bylo czego podziwiac. Chyba ze mnie, bo jechalem przepisowo i bylem wyjatkiem. Hiszpanie, podobnie jak Wlosi niezle szaleja na autostradach. W drodze powrotnej postanowilismy jeszcze troszke tej Hiszpanii obejrzec. Pojechalismy wiec lokalna. Mielismy swiadomosc, ze samolot moze nie chciec na nas czekac, wiec kontrolowalismy czas w poblizu wjazdow na autostrade. To jest wlasnie mozliwosc wyboru. Gdy droga lokalna oddalila sie od morza, ruch stal sie bardzo plynny i szybki. Spotkalem moze ze dwa ronda, ale wszystkie mialy nie mniej niz 150 metrow srednicy.

                                                    A w Barcelonie spotkalem sie z takim dziwnym oznakowaniem, ze zapewne popuscilbys w gacie. Oznakowanie bowiem w lopatologiczny sposob informowalo, ktora droga, a nawet ktorym pasem na lotnisko. Zadnego domyslania sie, czytania drogowskazow itp. Znaki wymalowane bowiem byly innym kolorem wprost na drodze. To strasznie dziwne. Przeciez tylko ja sie jakoby gubie. Myslisz,ze to dla mnie to zrobili? Zapewne dzieki temu rozmalowaniu ani razu tamtejszy mistrz od oznakowania nie zaryzykowal zmniejszenie predkosci ponizej 90 km/h i to w miescie! Dobre i logiczne oznakowanie - duza dopuszczalna predkosc - duze bezpieczenstwo jazdy - malo wypadkow.
                                                  • habudzik Re: Tak naprawde... 09.01.08, 20:54
                                                    Niemniej jednak nie 10 a 150 km pokonałeś nieautostrada na której był ruch
                                                    miejscami dość gesty . Dlaczego gdy ja pisze o identycznej sytuacji drwisz z
                                                    tego pisząc że autostrady sa we Francji puste ?
                                                  • edek40 Re: Tak naprawde... 09.01.08, 21:37
                                                    Ja bylem na urlopie i moglem sobie pozwolic na lenistwo. Przede wszystkim dlatego, czego Ty nie rozumiesz. Zasadnicza wiekszosc dzieci ma ograniczone mozliwosci akceptacji zamkniecia w samochodzie. Gdy mam do pokonania 150 km i w kazdej chwili moge przyspieszyc, to moge wybrac wariant powolny. Gdy do przejechania mam setki kilometrow, chcialbym, aby do najblizszej autostrady nie bylo wiecej niz 100-150 km. Przy akceptowanym przez Ciebie modelu szykanowania ruchu, wiele polskich tras musialbym rozbijac na dwa dni. To chyba wole na lotnisko i w swiat.

                                                    Ja nawet nie probuje odnosic sytuacji drogowej Hiszpanii i Polski. To totalnie nieporownywalne. Uwazam, ze aby porownywac trzeba znalezc jakiekolwiek punkty wspolne. Tak Hiszpania, jak i Francja moga na drogach lokalnych robic niemal dowolne szykany, wypierajac ruch tranzytowy na autostrady, ktore dla takiego ruchu sa budowane. W Hiszpanii i innych krajach, ktore odwiedzilem za kierownica nie zauwazylem tak represyjnych dzialan, jak Ty opisujesz we Francji. Nie zaleznie jednak od tego, nie da sie szykanowac jedynych drog tranzytowych w Polsce, ktore w cywilizacji moga uchodzic za zaledwie kiepskie lokalne. Ruch musi sie odbywac i psim obowiazkiem panstwa, na ktore lozymy fortuny, jest budowac drogi, a dopiero potem "recznie" sterowac rozkladem ruchu. W innym wypadku jedyne co pozostaje rodakom, to wybrac kraj, w ktorym mozna uniknac szykanowania na drogach (i nie tylko). W ciagu ostatnich kilku lat tak zrobilo 2 mln ludzi. To nie jest chwalebne dla panstwa. Teraz tylko potrzeba nam jeszcze, aby zaczal zamierac handel i biznes w ogole, wlasnie z powodu nie dosc, ze braku porzadnych drog, to jeszcze fatalnego ich oznakowania.
                                                  • habudzik Re: Tak naprawde... 09.01.08, 21:53
                                                    Ja pytałem dlaczego gdy ja pisze o tym że ruch na ncjonalkach i D jest dość
                                                    gęsty to Ty szydzisz i piszesz że autostrady muszą być we Francji puste ,
                                                    jednocześnie opisując niemal sztandarowo identyczną sytuację w Hiszpanii .
                                                    Rozumiesz pytanie ? Nie jest ono o Twoje dzieci i Twoje wakacje .
                                                  • habudzik Re: Tak naprawde... 10.01.08, 10:38
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Ja bylem na urlopie i moglem sobie pozwolic na lenistwo. Przede wszystkim dlate
                                                    > go, czego Ty nie rozumiesz. Zasadnicza wiekszosc dzieci ma ograniczone mozliwos
                                                    > ci akceptacji zamkniecia w samochodzie.


                                                    Bzdura , bzdura , bzdura . Zasadnicza większość dzieci ma mozliwość akceptacji
                                                    takiej sytuacji tylko to rodzice nie potrafia z dziecka tego wydobyć . Nas czeka
                                                    niebawem lot 14-15 godzinny samolotem i zapeniam Cię że damy sobie rade . Do
                                                    samochodu kupić można zestaw : kierownica , pedały , dźwignia zmiany biegów i
                                                    dziecko ma co robić całą droge a jak go to znuży to idzie spać , chyba że
                                                    nakarmiłeś go solą albo kawą . Ty , a moze Twoje dziecko ma Attention Deficit
                                                    Hyperactivity Disorder czyli tzw. ADHD ale wtedy poradnia specjalistyczna
                                                    załatwi wszystko . Zresztą i tak najlepiej dla bezpieczeństwa przed drogą iść z
                                                    dziećmi do lekarza żeby poobserwował i dał odpowiednie środki farmakologiczne o
                                                    działaniu odwrotnym niż atropina na konia .
          • kozak-na-koniu Re: Tak naprawde... 05.01.08, 13:56
            Ja chyba wystąpię o tantiemy z tytułu części praw autorskich...;-)
            Co do meritum zaś - otóż to! Zawsze uczono mnie, że chcąc skutecznie
            rozwiązać jakiś problem, najpierw trzeba go porządnie określić i
            zidentyfikować. Myślę, że sprawa wykroczeń popełnianych przez
            Polaków w GB jest bardzo charakterystyczna: w ostatnich kikunastu
            latach zarobkowa emigracja z Polski sięgnęła milionów i bynajmniej
            nie są to sami docenci doktorzy habilitowani. Sporo miałem do
            czynienia z tą grupą i wiem, że najbardziej reprezentatywna grupa
            wciąż pozostaje w Polsce. Tu jakoś, szczególnie na bardziej
            lokalnych drogach, może w odróżnieniu od centrów dużych miast oraz
            przeciążonych poza wszelkie granice i niedostosowanych do potrzeb
            tras głównych nie widać aż takiego horroru, jaki serwują nam TVN,
            Polsat a ostatnio także telewizja Puls, świeżo przejęta przez pana
            Ruperta Murdocha ("Najgorszy polski kierowca"). Z uporem maniaka
            nawet twierdzę, że od wielu już lat sytuacja na drogach powoli, lecz
            stale poprawia się i uspokaja w miarę oswajania się ludzi z
            nieuniknionym wzrostem natężenia ruchu. No tak, tylko po co się
            przemęczać, jeśli można odwalić robotę po linii najmniejszego oporu,
            skasować unijne dotacje i też będzie dobrze...:-(
            • emes-nju Re: Tak naprawde... 07.01.08, 11:15
              kozak-na-koniu napisał:

              > Ja chyba wystąpię o tantiemy z tytułu części praw autorskich...;-)

              :-)

              Edek slusznie napisal. To, co popelnilem w Interii jest owocem dyskusji na tym forum.
    • Gość: zdziwiony Re: Emes, kozak i edek sie spikneli IP: *.media4.pl 04.01.08, 17:15
      Jakiś debil ("znafca" tematu) spłodził artykuł i grupa tych, którzy prawą nogę
      muszą oprzeć na podłodze, wpada w samouwielbienie.
      • babaqba Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 04.01.08, 18:37
        Gość portalu: zdziwiony napisał(a):

        > Jakiś debil ("znafca" tematu) spłodził artykuł i grupa tych,
        którzy prawą nogę
        > muszą oprzeć na podłodze, wpada w samouwielbienie.

        Prostota pośród naszych, niewykształconych podaków jest
        niezmierzona. Powiedziałbym nawet: prostactwo. Wyżej mamy chamski
        wpis typowego polaczka - nieprzemyślany, kretyński, obraźliwy. Oto
        ilustracja mojej tezy: problemem naszego kraju jest głupota jego
        obywateli. Reszta to pochodne.
        • Gość: zdziwiony Re: Emes, kozak i edek sie spikneli IP: *.media4.pl 04.01.08, 19:34
          > Prostota pośród naszych, niewykształconych podaków jest
          > niezmierzona.

          Prostota jest cenną zaletą.
          Niewykształconych - hmm, w końcu jestem jedynie wykładowcą wyższej uczelni.

          > Powiedziałbym nawet: prostactwo. Wyżej mamy chamski
          > wpis typowego polaczka - nieprzemyślany, kretyński, obraźliwy.

          A cóż jest chamskiego???!!! (może "debil" - podaję za słownikiem języka
          polskiego = med. «człowiek niedorozwinięty umysłowo»)

          > Oto ilustracja mojej tezy: problemem naszego kraju jest głupota
          > jego obywateli.

          Zgadzam się: przeogromna jest głupota obywateli naszego kraju, sądzę jedynie, że
          co innego określamy głupotą. Ja na przykład głupotą nazywam pogląd, że nadmierna
          prędkość nie jest przyczyną wypadków.

          > Reszta to pochodne.

          Pełna zgoda.
          Pochodną jest próba naukowego uzasadnienia, że przyczyną wypadku jest
          zaparkowana na poboczu przyczepa, drzewo rosnące w rowie, albo nabłyszczane opony.
          • habudzik Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 04.01.08, 23:59
            Gość portalu: zdziwiony napisał(a):


            > Pełna zgoda.
            > Pochodną jest próba naukowego uzasadnienia, że przyczyną wypadku jest
            > zaparkowana na poboczu przyczepa, drzewo rosnące w rowie, albo nabłyszczane opo
            > ny.

            A już najzabawniejsze jest to że owe przyczepy , drzewa przy drodze , latarnie
            przeszkadzaja tylko naszym kierowcom i tylko w Polsce sa uzasadnieniem że to one
            odpowiadają za wypadki . Podaje się nawet ze kombajn jadacy bez pilota jest
            powodem wypadku tak jakby kombajny przemieszczały się siłą woli - teleportacja
            kuźwa .
            • habudzik Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 05.01.08, 00:01
              Miało byc " ...tak jakby kombajny w Europie...."
            • edek40 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 05.01.08, 09:38
              Wczoraj prawie zaparkowalem w tyle samochodu, ktory dosc gwaltownie postanowil zatrzymac sie na przystanku i wypuscic pasazerke. Naturalnie przystanek jest oznakowany, ale bez zatoki, naturalnie jechalem nawet ponizej 80 km/h dozwolonych na tym odcinku i naturalnie do kraksy nie doszlo wylacznie dlatego, ze gosc na srodkowym zrobil mi miejsce na unik. Inaczej zabrakloby mi kawalka na hamowanie. Co jest tu polska specjalnoscia? Zatrzymywanie sie na drodze szybkiego ruchu, czy najechanie na takiego typa? A moze refleks tego goscia ze srodkowego pasa, przeszkolonego, jak wiekszosc kierowcow, w zauwazaniu rzeczy, ktorych nie powinno sie w ogole zauwazac na takich drogach? Zanim oczywiscie zaczniesz cos plesc, uprzedze to, co sobie wyobrazam. Otoz nie zarzucaj mi, ze jechalem za blisko, bo nie jechalem za blisko. Wez pod uwage fakt, ze samochod nie moze sie zatrzymywac bez powodowu w takim miejscu. Jesli to z roznych powodow robi, to musi z daleka sygnalizowac np. awarie i zwalniac mozliwie jak najdluzej. "Moj" przeciwnik nacisnal na hamulec gora 100 m przed zatrzymaniem. Zanim zorientowalem sie, ze to nie jest typ "hamulcowego", ktorego przeraza predkosc, ktora osiagnal, a jedyny znany mu sposob na jej wytracenie to nacisniecie na hamulec (to chyba polska specjalnosc), uplynela chwila, hamowanie oczywiscie bylo spoznione. Jedyny zarzut, ktorego sie spodziewam po Tobie, to to, ze edek jezdzi jak idiota, bo nie spodziewa sie, ze w Polsce zatrzymanie sie w dowolnym momencie i dowolnym pasie to raczej norma, a nie zjawisko naganne.

              Mam nadzieje, ze zacznie sie cos zmieniac, bo KG Policji wydaje sie zaczyna uzywac glowy do oceny niektorych zagrozen.

              wiadomosci.onet.pl/1668091,11,item.html
              W odroznienia od habudzika.
              • Gość: rekrut1 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli IP: *.chello.pl 05.01.08, 11:42
                edek40 napisał:
                > Jedyny zarzut, ktorego sie spodziewam po Tobie, to to, ze edek
                jezdzi jak idiota,
                > bo nie spodziewa sie, ze w Polsce zatrzymanie sie w dowolnym
                momencie i dowolny
                > m pasie to raczej norma, a nie zjawisko naganne.
                Zadziwia mnie fakt że normy o których piszesz(bo jest ich więcej)
                dotyczą ludzi po 40-ce. Zdawało by się że są to kierowcy wyrobieni z
                doświadczeniem którzy z niejednego pieca.......Bardziej bym się
                spodziewał takich zachowań po młodych(niedoświadczonych)kierowcach,
                fakt że jazda tych "młodych" przypomina czasem gry komputerowe ale
                zachowują się raczej przewidywanie czego nie można powiedzieć o
                tych "starych".
                Pozdr.
                Pazdzioch
                • edek40 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 05.01.08, 12:40
                  Jako gosc po czterdziestce smiem twierdzic, ze sie mylisz. Wypadek, o ktorym pisze dotyczyl idioty. Wiek nie ma tu nic do rzeczy. Fakt faktem, jako czterdziestolatek, mialem dosc refleksu i doswiadczenia, zeby nie rozjechac idioty.

                  Wracajac do mlodszych kierowcow. Nie chce walic z grubej rury, ze ich doswiadczenie jest odwrotnie proporcjonalne do samozadowolenia, bo to nie zawsze jest prawda, ale czesto jest przyczyna nieszczesc. Chocby dlatego, ze tacy samozadowoleni w ogole nie biora pod uwage, ze w ruchu mamy srednia statystyczna samozadowolenia, umiejetnosci, fobii, braku umiejetnosci i doswiadczenia. O, taki kociol. Powiem tak - jako mlody kierowca mialem brak przyjemnosci zostania tzw. handlowcem. I juz w wieku 24-25 lat wyrobilem w sobie nieco stresujace przeswiadczenie, ze na drodze wszyscy probuja mnie zamordowac. Dzieki temu od zawsze jezdze bezwypadkowo.

                  Dziwne zachowania na drodze... No coz to czlowiek akurat zajety glownie swoja partnerka na prawym siedzeniu, gosc gadajacy przez komorke tak intensywnie, ze zapomina o kierowniu. To rowniez gosc, ktory cofa na drodze szybkiego ruchu, bo pomylil zjazd. Z obserwacji moich wynika, ze tylko pierwszemu przykladowi mozna przyporzadkowac mlodszy wiek. Pod warunkiem oczywiwscie, ze nie trafi sie mlody duchem ;)
                • kozak-na-koniu Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 05.01.08, 14:16
                  Kierowcy po czterdziestce (do których ja także się zaliczam) dzielą
                  się na dwie grupy:
                  1/ tych, dla których samochód jest przedmiotem o charakterze
                  rozrywkowo - rekreacyjnym, świadczącym bardziej o ich ew. statusie
                  materialnym i służącym wygodzie;
                  2/ tych, dla których samochód od wielu lat jest przede wszystkim
                  jednym z narzędzi pracy. Tacy zdążyli już przejechać siedmiocyfrowe
                  liczby kilometrów po różnych drogach i we wszystkich możliwych
                  warunkach.
                  Nie jest to grupa jednorodna...
              • emes-nju Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 07.01.08, 11:18
                edek40 napisał:

                > Wczoraj prawie zaparkowalem w tyle samochodu, ktory dosc gwaltownie
                > postanowil zatrzymac sie na przystanku i wypuscic pasazerke. (...)
                > Co jest tu polska specjalnoscia? Zatrzymywanie sie na drodze
                > szybkiego ruchu, czy najechanie na takiego typa?

                Polska specjalnoscia jest przystanek bez zatoki i barier na trasie szybkiego ruchu.
    • shp80 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 05.01.08, 15:54
      Stawiam tezę: przyczyną zdecydowanej większości śmiertelnych wypadków na polskich drogach jest zbyt duża różnica prędkości pomiędzy uczestnikami ruchu, czy uczestnikiem a obiektem.
      Owszem, źle ocenić sytuację można również przy małej prędkości, ale wówczas ciężko o wypadek śmiertelny. Przy dużej prędkości czas reakcji masz znacznie ograniczony.
      Proszę bardzo: czekam na obalenie mojej opinii.
      • kozak-na-koniu Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 05.01.08, 16:00
        Przy większej prędkości jesteś bardziej skoncentrowany, prowadząc
        pojazd nie zajmujesz się pierdołami oraz masz mniejsze szanse stać
        się ofiarą monotonii. Nie ma prędkości bezpiecznej i niebezpiecznej.
        Jest prędkość niebezpieczna w pewnych, konkretnych uwarunkowaniach i
        psią powinnością zarządcy drogi jest uczciwie dostosować do tych
        uwarunkowań organizację ruchu i oznakowanie - potem dopiero
        ewentualnie karać za przekroczenia.:-P
        • shp80 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 05.01.08, 16:18
          kozak-na-koniu napisał:

          > Przy większej prędkości jesteś bardziej skoncentrowany, prowadząc
          > pojazd nie zajmujesz się pierdołami oraz masz mniejsze szanse stać
          > się ofiarą monotonii. Nie ma prędkości bezpiecznej i niebezpiecznej.

          Twoje szanse na wyjście bez szwanku z wypadku są odwrotnie proporcjonalne do rozwijanej prędkości. Wystarczy, że z lasu wyskoczy zwierzę, wytoczy się pijak, zarzuci TIRa na przeciwnym pasie, ktoś będzie miał zawał, komuś pęknie opona itp.. itd. Choćbyś nie wiem, jak bardzo był skoncentrowany, to fizyki nie oszukasz - masz o wiele mniej czasu na jakąkolowiek reakcję.

          > Jest prędkość niebezpieczna w pewnych, konkretnych uwarunkowaniach i
          > psią powinnością zarządcy drogi jest uczciwie dostosować do tych
          > uwarunkowań organizację ruchu i oznakowanie - potem dopiero
          > ewentualnie karać za przekroczenia.:-P

          Ciekawe, czemu na ulepszonych ulicach w Krakowie (czyt. takich, gdzie jest równiej i można jeździć szybciej), wzrosła liczba wypadków?
          • kozak-na-koniu Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 05.01.08, 17:20
            shp80 napisał:

            > Twoje szanse na wyjście bez szwanku z wypadku są odwrotnie
            proporcjonalne do ro
            > zwijanej prędkości. Wystarczy, że z lasu wyskoczy zwierzę, wytoczy
            się pijak, z
            > arzuci TIRa na przeciwnym pasie, ktoś będzie miał zawał, komuś
            pęknie opona itp
            > .. itd. Choćbyś nie wiem, jak bardzo był skoncentrowany, to fizyki
            nie oszukasz

            Już Ty mniw nie pouczaj, bo cokolwiek o tym wiem. Przeżyłem parę
            wypadków w różnym charakterze i większość z nich odbyła się przy
            prędkości jak najbardziej "bezpiecznej" (tak się przynajmniej
            wydawało) lub wręcz minimalnej.

            > Ciekawe, czemu na ulepszonych ulicach w Krakowie (czyt. takich,
            gdzie jest równ
            > iej i można jeździć szybciej), wzrosła liczba wypadków?

            Nie wiem, może dlatego, że takich ulic jest wciąż za mało w stosunku
            do ogólnego natężenia ruchu, a może organizacja ruchu na nich
            została wykonana przez dyletanta, zapatrzonego wyłącznie w moc
            fotoradarów lub przez osobę o mentalności sprzed co najmniej 30 lat?
            • habudzik Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 05.01.08, 20:39
              kozak-na-koniu napisał:
              > Choćbyś nie wiem, jak bardzo był skoncentrowany, to fizyki
              > nie oszukasz
              >
              > Już Ty mniw nie pouczaj, bo cokolwiek o tym wiem.

              Czyżby Forest Gummp ?


              > Nie wiem, może dlatego, że

              Mozna na tej ulcy rozwinąć wysokie prędkości .



              takich ulic jest wciąż za mało w stosunku
              > do ogólnego natężenia ruchu, a może organizacja ruchu na nich
              > została wykonana przez dyletanta,


              Nikt z zastanawiających się nie napisał nie powiedział że tam na tej drodze coś
              skrzanili .
            • shp80 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 05.01.08, 21:50
              kozak-na-koniu napisał:

              > > Ciekawe, czemu na ulepszonych ulicach w Krakowie (czyt. takich,
              > gdzie jest równ
              > > iej i można jeździć szybciej), wzrosła liczba wypadków?
              >
              > Nie wiem, może dlatego, że takich ulic jest wciąż za mało w
              > stosunku
              > do ogólnego natężenia ruchu,

              Ta, a jakby były wszędzie, to każdy trzymałby się przepisów dot. prędkości.. Póki co, jedyną skuteczną bronią w walce ze bezpieczeństwem są korki. Niepotrzebne są wówczas żadne znaki. Stłuczek w takich sytuacjach może i jest dużo, ale najczęściej kończą się one bez ofiar śmiertelnych.
              Ponadto wróćmy do miast - czy dla kogoś, to robi dziennie średnio 30km-40km samochodem po samym mieście (czyli dla zdecydowanej większości), brak bezkolizyjnych dróg i szybkich dróg może być jakimkolwiek usprawiedliwieniem dla łamania przepisów dotyczących prędkości? W liście mowa z zapatrywaniu się na inne europejskie kraje i stwierdzenie, że gdybyśmy mieli "europejskie drogi", to byłoby bezpieczniej. Drogi i obwodnice ciągle powstają, a rok 2007 był podobno gorszy, jeśli chodzi o BRD w stosunku do roku 2006..
              Dlaczego, jak jadę z innymi kierowcami niemiecką drogą poza terenem zabudowanym (wąską, jednojezdniową, z drzewami niemal przy samej jezdni), a potem przejeżdżam przez wiochy, to wszyscy zwalniają do 50km/h, a w analogicznej sytuacji w Polsce, zwalniając do 50km/h byłbym wyprzedzany przez tych, dla których wiocha to nie teren zabudowany? W Dojczlandzie też nie wszędzie prowadzą autostrady, na wąskich drogach ruch bywa bardzo duży, a mimo to, ludzie się stosują do zasad? Efekty widać gołym okiem - w krajach Europy Zachodniej na terenach zabudowanych jest zdecydowanie mniej wypadków z udziałem pieszych itp.. Wybacz, ale nie uwierzę, że głównym powodem jest to, że tam mają autostrady.

              Choćby i taki artykuł...

              www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080104/SWINOUJSCIE/907918398
              "(...)Jeżdżą wolniej

              Po świnoujskich ulicach jeździ teraz znacznie więcej samochodów. Niemcy bardzo ostrożnie. To sprawia, ze wszyscy jeżdżą wolniej.

              - Jest bezpieczniej. Może i trochę dłużej świnoujścianie jadą do domu czy do pracy - mówi prezydent Świnoujścia Janusz Żmurkiewicz. - Ale przecież ta minuta czy trzy jest niczym w porównaniu z bezpieczeństwem.

              Częściej niż kiedyś kierowcy przepuszczają pieszych.

              - Niemcy mają to we krwi. U nas niestety nie wszyscy - dodaje prezydent. - Ale jak przed polskim kierowcą jedzie niemiecki i zatrzymuje się, żeby przepuścić pieszych, to ten nasz nie ma wyjścia. Też musi się zatrzymać.(..)"


              ..wiele mówi o podejściu do kierowania samochodem.
              • habudzik Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 06.01.08, 00:49
                Marzy mi się takie Świnoujście/Schengen w każdym mieście , w każdej wsi i na
                nieużytkach w Polsce .
        • habudzik Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 05.01.08, 16:32
          kozak-na-koniu napisał:

          > Przy większej prędkości jesteś bardziej skoncentrowany,

          Oko człowieka nie rejestruje szybszych zmian niż 1/16 s. tzn.
          rejestruje ale nie wpływa ono na reakcje na tą zmiane . Co wiec
          fujarze-na-ośle po koncentracji skoro czegoś normalnie w swiecie nie
          przyswoi ?
          • Gość: rekrut1 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli IP: *.chello.pl 05.01.08, 16:56
            Teza o prędkości i ścianie........( shp80)
            Im prędzej tym bardziej boli to jasne.
            40-50ek za kierownicą - nie chodziło mi ani o wszystkich(bez
            generalizowania)ani o zawodowców(tak na marginesie czasem mażę o
            swoich latach 30-tych). Po facecie na czarnych tablicach
            mam prawo spodziewać się bardziej przemyślanego zachowania?
            habudzik napisał: Oko człowieka nie rejestruje szybszych zmian niż
            1/16 s. tzn.
            Kurde nie wmawiaj mi że mogę jechać tak szybko moim Mondeo(piszę z
            dużej bo go lubię)ale niemniej sprobuję, cholera go wie.
            Jadę autostradą z Wrześni do Wawy(fakt nie patrzyłem na licznik)
            zbliżam się do kilku TIRów,nagle jeden z nich(środkowy)postanawia
            wyprzedzać kolegów i co? O jakiej prędkości reakcji można mówić jak
            nagle 40m przede mną wyrasta ściana? (tu ponownie kłaniam się mojemu
            Mondeo). W tym TIRze też siedział 40-ek a ja nawet nie miałem czasu
            na koncentrację. Udało mi się i mogę po mądrzyć się na tym forum.
            Pozdr.
            Pazdzioch
          • kozak-na-koniu Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 05.01.08, 17:24
            A co to ma do rzeczy, profesorze fizjologii stosowanej? Jaki obiekt,
            jadąc np. z prędkością 90 km/godz przeciętną drogą widzisz krócej
            jak 1/16 sek - przelatującego w poprzek drogi i w odległości 5
            metrów wróbla? Nie teoretyzuj albo idź do okulisty.
            • habudzik Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 05.01.08, 19:23
              kozak-na-koniu napisał:
              > Jaki obiekt,
              > jadąc np. z prędkością 90 km/godz przeciętną drogą widzisz krócej
              > jak 1/16 sek -

              Czytałeś co napisałeś ??? Podpowiem : nie widzisz żadnego właśnie dlatego że
              patrzysz na niego mniej niz 1/16 sekundy .
              Zmodyfikuj pytanie , może Ci się uda .
              • mobile5 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 05.01.08, 21:36
                habudzik napisał:
                Podpowiem : nie widzisz żadnego właśnie dlatego że
                > patrzysz na niego mniej niz 1/16 sekundy

                Błysk flesza trwa krócej.
                • habudzik Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 06.01.08, 00:12
                  mobile5 napisał:

                  > habudzik napisał:
                  > Podpowiem : nie widzisz żadnego właśnie dlatego że
                  > > patrzysz na niego mniej niz 1/16 sekundy
                  >
                  > Błysk flesza trwa krócej.

                  ......i zanim Twój organizm zacznie na ten sygnał uruchamiać ( uruchamiać a nie
                  odpowiadać ) odpowiedź minie jeszcze 100 000 takich błysków i na dodatek gdy te
                  100 000 błysków juz przestanie Cię atakować to i tak bedziesz nimi jeszcze
                  oślepiony przez czas kolejnych kilkuset tysięcy takich błysków . Gdyby nie taki
                  feler naszego organizmu to w kinie , siedząc na filmie "Ranczo Wyjkowyje"
                  zamiast oglądać ruchomy film ,oglądałbyś miliony zdjęć przeplatanych czarnymi
                  plamami a potem wrócił do kasy po zwrot połowy pieniędzy za bilet bo ogladałeś
                  "ciemnote" prze 45 minut .
                  odpopwiedź
                  • mobile5 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 06.01.08, 00:28
                    Nie mieszaj reakcji na bodziec z możliwością rejestracji ciągłego obrazu. Na drodze w ciągu 1/16 sekundy przejadę 2m, co takiego dziwnego może mnie w takim czsie zaatakować i zniknąć?
                    • habudzik Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 06.01.08, 00:34
                      Odbicie światła na siatkówce w oku sarny która zamierza wskoczyć Ci pod koła .
                      Wystarczający powód by zwolnić jesli go zauważysz . Niestety nie zauważysz w
                      pore jadąc 150 km/h przez las .
                      • mobile5 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 06.01.08, 00:47
                        habudzik napisał:
                        > Odbicie światła na siatkówce w oku sarny która zamierza wskoczyć Ci pod koła .
                        > Wystarczający powód by zwolnić jesli go zauważysz . Niestety nie zauważysz w
                        > pore jadąc 150 km/h przez las .
                        Jeśli nie zauważę to i tak nie mam na to wpływu. Nie jest też wtedy istotne czy jadę 50, 100 czy 150 i kwestią przypadku będzie czy rzeczoną sarnę minę czy nie.
                        • habudzik Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 06.01.08, 00:57
                          mobile5 napisał:
                          > Jeśli nie zauważę to i tak nie mam na to wpływu. Nie jest też wtedy istotne czy
                          > jadę 50, 100 czy 150 i kwestią przypadku będzie czy rzeczoną sarnę minę czy ni
                          > e.

                          Nie zauważysz , to pewne , i przy 150 nic wiecej nie zdążysz zrobić bo jak pisał
                          jełop-na-fujarze jesteś zbyt skoncentrowany na drodze która przy takiej
                          prędkości staje sie nitką . Równie dobrze możesz zakryć twarz rękoma i "niech
                          się dzieje wola nieba" . Przy 50 km/h możesz podjąć decyzje , błędną lub nie ,
                          zależnie od doświadczenia i stanu emocjonalnego .
                          • mobile5 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 06.01.08, 11:32
                            habudzik napisał:
                            > Nie zauważysz , to pewne , i przy 150 nic wiecej nie zdążysz zrobić
                            . Przy 50 km/h możesz podjąć decyzje , błędną lub nie ,
                            Apeluję o minimum logiki przy rozpatrywaniu zdarzenia przyczynowo.skutkowego. Jeśli nie zauważę to nie reaguję.
                            • kozak-na-koniu Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 06.01.08, 11:46
                              Hehe! Nie wymagaj logiki u tego domorosłego teoretyka. Mój kolega
                              kiedyś rozwalił samochód na sarnie, właśnie jadąc przez las z
                              prędkością około 50 km/godz (ja siedziałem wtedy na siedzeniu
                              pasażera) - po prostu wyskoczyła mu z krzaków prosto pod koła, w
                              odległości 2-3 metrów; ja kiedyś jadąc z prędkością 30 km/godz
                              rozjechałem psa, który wybiegł spod stojącej na poboczu przyczepy
                              traktorowej - również prosto pod koła; innym razem znów jadąc przez
                              wieś z prędkością 40 - 50 km/godz (była zima) wpadłem w całe stado
                              saren (około 5), które wyskoczyły z rowu po prawej stronie drogi tuż
                              za ostatnimi zabudowaniami - jakoś je wymanewrowałem, tylko ostatnia
                              podskoczyła, uderzyła w bok samochodu robiąc wgłębienie w tylnym
                              słupku i uciekła...
                            • habudzik Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 06.01.08, 12:06
                              Apeluje o odrobine rozsadku . Przy 50 zauważysz bo trwać to coś bedzie dłużej
                              niż przy 150 .
                              • mobile5 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 06.01.08, 12:29
                                habudzik napisał:
                                > Apeluje o odrobine rozsadku . Przy 50 zauważysz bo trwać to coś bedzie dłużej
                                > niż przy 150 .

                                Kierując się tym co napisałeś, to coś ma trwać dłużej niż 1/16s a nie dłużej niż przy 150.
                                • habudzik Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 06.01.08, 13:23
                                  Przy 150 trwać bedzie krócej a przy 50 dłużej . Jedziesz pociagiem i patrzysz
                                  przez okno na mijane domy . Jeśli pociąg bedzie jechał 150 , nie zobaczysz
                                  postaci w oknie . Gdy pociąg bedzie jechał 50 zobaczysz postać i określisz inne
                                  szczegóły .
                                  • mobile5 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 06.01.08, 14:31
                                    habudzik napisał:
                                    > Przy 150 trwać bedzie krócej a przy 50 dłużej .

                                    Zdecyduj się co teraz obowiązuje, 1/16s, czy 50km/h.
                                    • habudzik Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 06.01.08, 14:36
                                      mobile5 napisał:

                                      > Zdecyduj się co teraz obowiązuje, 1/16s, czy 50km/h.

                                      Nie ma potrzeby się decydować .
                        • Gość: rekrut1 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli IP: *.chello.pl 06.01.08, 11:53
                          mobile5 napisał:Nie jest też wtedy istotne czy
                          > jadę 50, 100 czy 150 i kwestią przypadku będzie czy rzeczoną sarnę
                          minę czy nie.
                          I tu bym polemizował, przy 50 Masz szansę na konsumpcję w/w sarny,
                          przy 150 raczej Ciebie skonsumują.
                          Pozdr.
                          Pazdzioch
                    • habudzik Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 06.01.08, 00:37
                      A aaa , i niczego nie mieszam . To są rzeczy które pojawia się i znikną zanim je
                      zauwazysz
                      • mobile5 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 06.01.08, 00:50
                        habudzik napisał:
                        > A aaa , i niczego nie mieszam . To są rzeczy które pojawia się i znikną zanim j
                        > e
                        > zauwazysz
                        Czyli błysku flesza nie zauważę. Szkoda, tak lubiłem lampy błyskowe.
                        • habudzik Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 06.01.08, 01:05
                          mobile5 napisał:

                          > Czyli błysku flesza nie zauważę. Szkoda, tak lubiłem lampy błyskowe.

                          Zauważysz tylko tyle że dowiesz się o tym że był gdy go już nie bedzie a w
                          międzyczasie bedzie jeszce 300 tysiecy takich samych błysków .

                          P.s. Widzisz błysk wstępny ? Widzisz migawke projektora czy wychodzisz z kina
                          jeszcze głupszy niźli doń wlazłeś ? Myśle że powini Ci zwrócic część pieniędzy
                          za film w kinie bo sporo czasu przesiedziałeś , w berw temu co widziałeś , w
                          zupełnej ciemności . Człowiek to ślepe zwierze i tylko mu się wydaje że zauważy
                          wszystko .
                          • mobile5 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 09.01.08, 01:30
                            habudzik napisał:
                            >Podpowiem : nie widzisz żadnego właśnie dlatego że patrzysz na niego mniej niz 1/16 sekundy .

                            >To są rzeczy które pojawia się i znikną zanim je zauwazysz

                            > Zauważysz tylko tyle że dowiesz się o tym że był gdy go już nie bedzie
                            • Gość: Poll Re: Emes, kozak i edek sie spikneli IP: 195.245.213.* 09.01.08, 10:01
                              Ale o co chodzi ? Masz jakieś wątpliwości to napisz - wyjaśnie
                              • mobile5 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 10.01.08, 13:29
                                Gość portalu: Poll napisał(a):
                                Masz jakieś wątpliwości to napisz - wyjaśnie

                                Jednak czasem potrafisz rozbawić.
                                • habudzik Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 10.01.08, 13:59
                                  Jestem śmiertelnie poważny . Rozumiem że ludzie czsami boją się zadać pytanie bo
                                  nie maja pewności czy się nim nie ośmieszą . Ktoś mógłby im odpisać że nie
                                  rozumieją co jest napisane albo jeszcze gorzej że nie potrafią kliknąć .
                                  • mobile5 Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 10.01.08, 14:13
                                    Młody jesteś.
                                    • habudzik Re: Emes, kozak i edek sie spikneli 10.01.08, 16:22
                                      A gdzie "?" .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja