emes-nju
28.01.08, 15:24
Co jakis czas dochodzi na tym forum do nieporozumien pomiedzy kulturalnymi, ktorzy nie chcac wywolywac agresji u chamow, puszczaja ich, a tymi (do ktorych sie zaliczam), ktorzy chca chamow tepic, ale wylacznie poprzez utrudnianie im zycia.
Na tym RYSUNKU pokazuje wjazd (wlaczenie sie do ruchu) w zakorkowana ulice. Na gorze sytuacja standardowa z udzialem kulturalnych (zaznaczonych na zolto), puszczajacych chamow (czerwoni). Chaos, ciagle hamowanie, trabienie i w konsekwencji agresja - nie u wpuszczonych chamow, a u normalnej, grzecznie czekajacej wiekszosci... Na dole pokazuje, ze wystarczy nieco zagescic ruch, nie pozwalac sie wyprzedzac w miejscach niedozwolonych i konsekwentnie chama nie wpuszczac. Zadnego zajezdzania drogi! Po prostu nie wpuszczamy chama. A potem grzecznie, na koncu pasa wlaczenia, zapinamy suwak.
Na tym RYSUNKU sytuacja przy zjezdzie na slimak prowadzacy na zakorkowana ulice (ale rowniez, po "odbiciu w lustrze" sytuacje przy skrecie w lewo z oddzielnego, zakorkowanego pasa). Prawy pas stoi, ale niektorym bardziej sie spieszy (czerwoni) i wciskaja sie pod prawidlowo oczekujacych na wjazd uprzejmych (zolci), ktorych dzialalnosc powoduje to, ze korek do skretu jest coraz dluzszy. I znowu - wystarczy tylko zagescic ruch. Dodatkowo w miejscu oddzielenia sie pasa, trzeba jechac jak najblizej tej strony, z ktorej wciskaja sie chamy. Bez zajezdzania drogi da sie nie wpuscic chama - wystarczy nie zostawic mu miejsca.
Warunkiem powodzenia "akcji" :-) jest konsekwenjca jak najwiekszej liczby uczestnikow ruchu. Kazdy "uprzejmy" tylko zacheca kolejnego chama do bycia chamem!