Jak utrudnic zycie chamom.

28.01.08, 15:24
Co jakis czas dochodzi na tym forum do nieporozumien pomiedzy kulturalnymi, ktorzy nie chcac wywolywac agresji u chamow, puszczaja ich, a tymi (do ktorych sie zaliczam), ktorzy chca chamow tepic, ale wylacznie poprzez utrudnianie im zycia.

Na tym RYSUNKU pokazuje wjazd (wlaczenie sie do ruchu) w zakorkowana ulice. Na gorze sytuacja standardowa z udzialem kulturalnych (zaznaczonych na zolto), puszczajacych chamow (czerwoni). Chaos, ciagle hamowanie, trabienie i w konsekwencji agresja - nie u wpuszczonych chamow, a u normalnej, grzecznie czekajacej wiekszosci... Na dole pokazuje, ze wystarczy nieco zagescic ruch, nie pozwalac sie wyprzedzac w miejscach niedozwolonych i konsekwentnie chama nie wpuszczac. Zadnego zajezdzania drogi! Po prostu nie wpuszczamy chama. A potem grzecznie, na koncu pasa wlaczenia, zapinamy suwak.

Na tym RYSUNKU sytuacja przy zjezdzie na slimak prowadzacy na zakorkowana ulice (ale rowniez, po "odbiciu w lustrze" sytuacje przy skrecie w lewo z oddzielnego, zakorkowanego pasa). Prawy pas stoi, ale niektorym bardziej sie spieszy (czerwoni) i wciskaja sie pod prawidlowo oczekujacych na wjazd uprzejmych (zolci), ktorych dzialalnosc powoduje to, ze korek do skretu jest coraz dluzszy. I znowu - wystarczy tylko zagescic ruch. Dodatkowo w miejscu oddzielenia sie pasa, trzeba jechac jak najblizej tej strony, z ktorej wciskaja sie chamy. Bez zajezdzania drogi da sie nie wpuscic chama - wystarczy nie zostawic mu miejsca.

Warunkiem powodzenia "akcji" :-) jest konsekwenjca jak najwiekszej liczby uczestnikow ruchu. Kazdy "uprzejmy" tylko zacheca kolejnego chama do bycia chamem!
    • habudzik Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 15:39
      Pierwszy Twój post z którego nie zieje nienawiścią do całego otaczającego
      kierowce świata zwłaszcza świata waaadzy , dezorganizatorów ruchu , policji ,
      Pisu , kościoła itd . Brawo , aby tak dalej .
    • tiges_wiz Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 15:42
      co do sytuacji nr.2
      a co jak tam bedzie z lewej dochodzic podporzadkowana? jak odroznisz chama
      wciskajacego sie od kierowcy wjezdzajacego na droge i chcacego sie dostac w prawo?

      img82.imageshack.us/my.php?image=zjazdgj8dh5.jpg
      ja niestety czesto znajduje sie w podobnej sytuacji :/
      • habudzik Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 15:46
        Podobna sytuacja ma miejsce na Zwirki przy Banacha . Ci z prawej chcą się
        wcisnąć na lewoskręt do Banacha . Współczuje im bo wielu nie chce im pomóc
        • tiges_wiz Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 15:49
          i jest problem, bo albo można stać tu przy wjeździe, kolo tych co widzieli, ze
          nie wpycham. Można tez próbować odblokować pas i podjechać dalej, ale tam już
          cię traktują jako chama wpychacza.
          • emes-nju Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 15:59
            tiges_wiz napisał:

            > i jest problem, bo albo można stać tu przy wjeździe, kolo tych co
            > widzieli, ze nie wpycham. Można tez próbować odblokować pas i
            > podjechać dalej, ale tam już cię traktują jako chama wpychacza.

            A wystarczyloby, zeby DEZorganizator ruchu stal sie organizatorem i te drobna uliczke zaliczyl do reszty skrzyzowania i odpowiednio wczesnie postawil sygnalizator - taka "sluze" dla tych wjezdzajacych z podporzadkowanej, ktorzy chca pozniej skrecic.

            Proste? Nie dla wszystkich.
            • Gość: zzz Re: Jak utrudnic zycie chamom. IP: *.aster.pl 28.01.08, 16:02
              A wystarczy sie nie wciskać. Mozna skrecic na nastepnym skrzyzowaniu, mozna
              zawrocic przy najblizszej okazji i wrocic na skrzyzowanie, tym razem juz
              skrecajac w prawo. Ale oczywiscie w Polsce kazdy musi skrecic natychmiast nie
              moze przejechac o kilometr wiecej bo mu sie krzywda stanie jak nie zablokuje
              skrzyzowania bo musi natychmiast skrecic.
              • emes-nju Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 16:28
                Gość portalu: zzz napisał(a):

                > A wystarczy sie nie wciskać. Mozna skrecic na nastepnym
                > skrzyzowaniu, mozna zawrocic przy najblizszej okazji i wrocic na
                > skrzyzowanie, tym razem juz skrecajac w prawo.

                Gdzie mieszkasz?

                W Warszawie taki zabieg nie dosc, ze powieksza korki (zbedne pchanie sie w ulice, ktora nie musimy jechac), to jeszcze oznacza od kilku, do kilkudziesieciu minut straty czasu (w niektorych miejscach srednia prekosc "ruchu" jest grubo ponizej 10 km/h).
                • Gość: zzz Re: Jak utrudnic zycie chamom. IP: *.aster.pl 28.01.08, 16:39
                  W Warszawie jezeli o to chodzi. I codziennie widze skrzyzowanie zwirek z
                  banacha. I bardzo czesto ruch stoi bo w poprzek zwirek stoja 2-3 samochody
                  wyjezdzajace z rostafinskich i przebijajace sie do skretu w lewo w Banacha.
                  Zapewne jest wiele sytuacji gdy takie objezdzanie zwieksza korki. Ale jest tez
                  tyle samo sytuacji, ze przez potrzebe skrecenie 2 osob stoi cala trzypasmowa ulica.
                  • emes-nju Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 16:50
                    A wystarczyloby, zeby DEZorganizator ruchu "zaliczyl" Rostafinskich do skrzyzowania Zwirkow z Wigurkami oraz Banacha...

                    Objezdzanie tego skrzyzowania przez rondo przy Pomniku Lotnika jest kompletnym nonsensem!
                    • tiges_wiz Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 16:55
                      akurat tam gdzie ja wjezdzam podporzadkowana jest oddalona o ok. 100-150 m a
                      korek jest tam czasem sporo dluzszy.
                    • Gość: zzz Re: Jak utrudnic zycie chamom. IP: *.aster.pl 28.01.08, 16:55
                      To prawda wystraczy przesunac swiatla o 50m. i problem sie rozwiaze. Ale
                      najpierw orgaznizator musialby sobie przypomniec, ze zdjal zakaz wjazdu z
                      rostafinskich. Alb miejski inzynier ruchu probuje udowodnic, ze mial racje
                      upierajac sie przy zakazie wjazdu w rostafinskich.
        • Gość: tomek [wawa] Żwirki / Banacha / Rostafińskich IP: *.chello.pl 28.01.08, 20:32
          100 metrów dalej, na żwirki jest zawrotka. Można skręcić w prawo, zawrócić, i skręcić w prawo.

          Wyjeżdzający z Rostafińskich i chcący "od razu, już już" skręcić w Banacha, generują korek sięgający Racławickiej. Tyle w temacie.
          • Gość: zzz Re: [wawa] Żwirki / Banacha / Rostafińskich IP: *.aster.pl 28.01.08, 20:34
            O wlasnie nie pamietal czy jest zawrotka na zwirkach czy nie ma:)
            • emes-nju Re: [wawa] Żwirki / Banacha / Rostafińskich 28.01.08, 20:50
              Gość portalu: zzz napisał(a):

              > O wlasnie nie pamietal czy jest zawrotka na zwirkach czy nie ma:)

              Jezdze po Warszawie od lat i nie tyle nie pamietalem o tej zawrotce, a o niej nie wiedzialem...

              I znow klania sie DEZorganizacja ruchu. Wystarczylaby prosta tablica "informacyjna" (w rodzaju F-7) dla wyjezdzajacych z Rostafinskich. Tylko po co? Korek jest zjawiskiem nad wyraz dobrym dla kierowcow, bo zmniejsza predkosc, ktora jak powszechnie wiadomo jest zabojcza. A najlepszy korek, to taki ze stojacych w poprzek aut ;-P
              • Gość: tomek Żeby nie być gołosłownym IP: *.chello.pl 28.01.08, 20:59
                maps.google.com/?ie=UTF8&ll=52.211525,20.991719&spn=0.009256,0.022531&t=h&z=16&om=0
                Tylko że nie jest to 100 metrów, a 300 do nadłożenia (w jedną stronę, razem 600 - ale zapewniam, że o każdej porze dnia płynnie). Zawrotka jest na skrzyżowaniu z ulicą Miecznikową.
                • emes-nju Re: Żeby nie być gołosłownym 28.01.08, 21:09
                  Mozesz miec pewnosc, ze od teraz, zamiast (skutecznie i bez klopotow) wyblagiwac
                  wpuszczenie przez skrecajacych, bede jechal przez te zawrotke :-)

                  Szkoda, ze wiekszosc Warszawiakow nie ma takiego (wynikajacego z wiedzy!)
                  komfortu jak my...

                  Pileczka jednak nie jest po stronie nie wiedzacych o zawrotce, tylko po strone
                  tych, ktorzy poprzez nia, przy pomocy odpowiedniego oznakowania, powinni
                  zorganizowac ruch z Rostafinskich w Banacha!
                  • habudzik Re: Żeby nie być gołosłownym 29.01.08, 09:11
                    emes-nju napisał:

                    > Pileczka jednak nie jest po stronie nie wiedzacych o zawrotce,
                    tylko po strone
                    > tych, ktorzy poprzez nia, przy pomocy odpowiedniego oznakowania,
                    powinni
                    > zorganizowac ruch z Rostafinskich w Banacha!

                    Piłeczka jest po stronie kierowców . Nikt nie bedzie jeździł
                    zawrotką skoro może sie wpchnąć i nie nadrabiac x metrów drogi . To
                    normalka w Polsce .
              • habudzik Re: [wawa] Żwirki / Banacha / Rostafińskich 29.01.08, 09:09
                emes-nju napisał:

                > Jezdze po Warszawie od lat i nie tyle nie pamietalem o tej
                zawrotce, a o niej n
                > ie wiedzialem...
                >
                > I znow klania sie DEZorganizacja ruchu. Wystarczylaby prosta
                tablica "informacy
                > jna" (w rodzaju F-7) dla wyjezdzajacych z Rostafinskich. Tylko po
                co?

                No i pewnie że po co ? Myslisz że postawienie tam tablicy info o
                możliwej zawrotce coś zmieni ? Komu by się chciało tam jechac .
        • tomek854 Re: Jak utrudnic zycie chamom. 29.01.08, 01:07
          Na Zwirki przy Banacha mowisz? Oczywiscie masz na mysli Sulecin? Czy
          moze Pcim Dolny?
        • Gość: Tomo Re: Jak utrudnic zycie chamom. IP: *.merinet.pl 29.01.08, 20:10
          Na Żwirkach przed Banacha wcale nie trzeba się pchać przez dwa pasy
          w poprzek korkując całą ulicę. Wystarczy normalnie wyjechać z
          Rostafińskich na prway pas Żwirek by ok. 200m za skrzyżowaniem z
          Banacha zawrócić (jest specjalna "nawrotka") po czym normalnie
          skręcić w Banacha w prawo jadąc w kierunku Okęcia. Nie rozumiem
          dlaczego nie ma tam ciągłych linni które zlikwidowałyby burdel
          panujący przed skrzyżowaniem. A ryjących się z Rostafińskich na lewo
          by skręcić w Banacha uznaję za utrudniaczy ruchu i nie wpuszczam z
          urzędu. Nie wspomnę już, że "miszczowie" którym nie uda się wbić na
          pas do skrętu w lewo (najczęściej dlatego, że nie ma tam już
          miejsca) nagminnie skręcają w Banacha z lewego pasa Żwirek
          skutecznie go korkując. To już jest zwyczajne chamstwo i tępota.
          Debile szybciej przejechaliby korzystając ze wspomnianej
          wcześniej "zawrotki".
      • emes-nju Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 15:54
        tiges_wiz napisał:

        > jak odroznisz chama wciskajacego sie od kierowcy wjezdzajacego na
        > droge i chcacego sie dostac w prawo?

        Na rysynkach sytuacje sa jasne i klarowne - takich jest wiekszosc.

        Niezbyt czeste wyjatki (za NIEKTORE z nich wypada specjalnie i wylewnie podziekowac DEZorganizatorom ruchu) pozostawiam do osobistej oceny z zastosowanem pokazanego na rysunkach "klucza" :-)

        W pokazanym przez Ciebie przypadku naprawde latwo odroznic kogos, kto zaraz po wlaczeniu sie do ruchu z lewej chce skrecic w prawo, od tego, kto "tylko" nie chce czekac w kolejce do skretu (kilka razy w tygodniu cwicze to na Warszawskim skrzyzowaniu Zwirki z Wigurka oraz Banacha).
    • st1545 Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 16:46
      A ja, w odróżnieniu od habudzika (i reszty), konsekwentnie skrytykuję.
      (SYTUACJA 2)
      Po 1. dlatego, że nie utrudnisz w ten sposób życia wyłącznie chamom, ae także
      kierowcom, którzy są w takim miejscy pierwszy raz i nie wiedzą, że aby jechać na
      Białystok trzeba stanąć w kolejce kilometr wcześniej (na Wisłostradzie przez
      mostem G-R).
      Po 2. dlatego, że w takiej sytuacji zwykły cham po prostu stanie tuż przed
      fizycznym rozdzieleniem pasów i poczeka za jakiegoś zagapionego "uczciwego
      kolejkowicza". Razem z nim poczeka jeszcze kilku, którym zablokuje pusty pas do
      jazdy prosto.

      Oczywiście, należy jeździć tak jak piszesz - ciasno jeden za drugim, w syt. 1
      wyraźnie wpuszczając na zamek na linii przerywanej, w syt. 2 pokazując
      najbliższą zawrotkę. Ale rozpoczęcie edukacji wszystkich kierowców od nazwania
      tego "tępieniem chamów" kompromituje słuszną ideę. I nie poprawia
      bezpieczeństwa, bo w konsekwencji generuje permanentną złość u większej liczby
      uczestników ruchu.

      pozdrawiam, tomek
      • emes-nju Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 17:01
        st1545 napisał:

        > (...) rozpoczęcie edukacji wszystkich kierowców od nazwania
        > tego "tępieniem chamów" kompromituje słuszną ideę.

        Zalozylem ten watek po tym jak "zagubiony bidulek" przecial dwa pasy prawie pod katem prostym (ale tylko przez jedna ciagla), a potem trabiac usilowal wjechac mi w drzwi i mial mi za zle, ze sie nie dematerializuje. Koles mial na swoim Jagu, nomen omen, bialostockie blachy... Wjechal za mna i usilowal mnie wyprzedzic przez dobre pol kilometra. Jak mu sie udalo pasem wlaczenia do ruchu (wymuszajac), to mnie wyptaszkowal. On naprawde byl pewien, ze taka technika jazdy jest jak najbardziej na miejscu - byl wk.rwiony i oburzony moim "chamstwem". Widocznie zawsze go wpuszczali...

        Tego typu, mniej brutalne, akcje cwicze codziennie. I codziennie zastanawiam sie co z tym zrobic w sytuacji stanu przedzawalowego w Warszawie. I wiesz... Im dluzej mysle, tym bardziej jestem przekonany, ze technika UTRUDNIANIA chamom zycia jest skuteczniejsza od dawania im wszystkiego, czego sobie zazycza! Bo cham zareaguje WYLACZNIE wtedy, gdy chamska jazda stanie sie niewygodna! Zadne gadki umoralniajace, zadne pouczajace trabienie nie dadza rezyltatu. Nawet srogie mandaty nie pomoga. Pomoc moze wylacznie konsekwentne utrudnianie chamom zycia.

        A ze czasem zalapie sie zagubiony przyjezdny... Nie! Nie zalapie sie! Zagubiony przyjezdny jest natychmiast widoczny na tle agresywnych, wciskajacych sie na milimetry (lata doswaidczen w gestym ruchu) chamow! I, wbrew temu co sie o warszawce pisze, zagubiony przyjezdny predzej czy pozniej znajdzie sie na tym pasie, ktorego potrzebuje do szczescia.
      • bwv1004 Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 17:55
        Dwa razy dziennie przejeżdżam przez miejsca, gdzie włączam się do
        szybkiej wielopasmowej drogi i muszę szybko znaleźć się na drugiej
        stronie. Rano na 2/3pasmówkę wjeżdżam z lewej i zaraz zjeżdżam na
        prawo, jest w miarę spokojnie, zazwyczaj dość luźno i sporo miejsca,
        i leci to zwykle gładko.

        Niestety po południu w przeciwną strone (wjeżdżam z prawej i
        zjeżdżam w lewo) jest mniej miejsca, są 3/4 pasy do przecięcia,
        znacznie większy tłok, kolejka do zjazdu w lewo z reguły ciągnie się
        daleko wstecz poza mój wjazd, dodatkowo mój wjeżdżający tor ruchu
        przecina się z torem ruchu zjeżdżających na prawe pasy by skorzystać
        z wyjazdu w prawo znajdującego się mniej więcej na wysokości mojego
        zjazdu w lewo. Niby miejsca na przeskok nie jest tam tak mało, ze
        300 m, ale na drodze szybkiego ruchu, przy tych przecinających się
        torach ruchu i mieszance pasów stojących w kolejce, jadących powoli
        wzdłuż kolejki w poszukiwaniu miejsca, i lecących ze sporą
        prędkością naprawdę nie ma miejsca na traktowanie jak "cham do
        nauczenia".

        Owszem, zdarzają się "nauczyciele chamów" co w kolejce jadą ze
        zderzakiem na zderzaku poprzednika i pozornie niewidzącym wzrokiem w
        dali. Albo trąbią, bo ktoś jedzie nominalnie szybkim pasem wzdłuż
        kolejki próbując znaleźć miejsce by w nią wjechac. Ale tylko
        dlatego, że są nieliczni, udaje się zachować tam jakiekolwiek
        namiastki płynności jazdy. Naprawdę, w sumie uprzejmość opłaca się
        wszystkim - nawet, gdy paru cwaniaków skorzysta więcej niz zasługują.

        Aha, i jeszcze jedna uwaga - w wypadku niezmieszczenia
        się/zrezygnowania z takiego przecięcia kilku pasów tracę kilomtery i
        dziesiątki minut. Więc "objeżdżanie pomnika Lotnika" to w tym
        wypadku kiepska rada.

        Co do ciasnego jeżdżenia, zderzak za zderzakiem, dziękuję - nie.
        Pomijam redukcję marginesu bezpieczeństwa na reakcję przy gwałtownym
        hamowaniu poprzedników - zwłaszcza, gdy widać stopy tylko jednego bo
        przede mna jedzie coś dużego i nieprzezroczytego. Pomijam
        konieczność ciągłego błyskania hamulcem (którego to błyskania tak to
        forum wszak nie znosi) - bo stała prędkość w gęstym ruchu to tylko
        marzenie, a zmiany zwykle przekraczają możliwości hamowania
        silnikiem.

        Ale przede wszystkim wolę jak raz na jakiś czas jakiś derduch mi się
        wciśnie (nie ma ich tak wielu zresztą), niż denerwowac własny i
        pasażerów żołądek przyspieszając i hamując na zmianę co sekundę. A
        tego wymaga ciasne podążanie w naprawdę gęstym ruchu.

        I mam silne przekonanie, że nawet co jakiś czas zostawiając (a więc
        marnując) nadmiarowe parę metrów drogi bardziej przyczyniam się do
        upłynniania ruchu niż derduchy bez przewy bujające gazem i hamulcem.
        • emes-nju Obejrzyj rysunki... 28.01.08, 18:04
          Nie ma na nich szybkich trzypasmowek, nie ma skomplikowanych skrzyzowan. Dwie proste sytuacje. I do tego dotyczace raczej prawie stojacego korka (stad postulat malych odstepow), a nie szybkiego ruchu. Wlasnie w takim prawie stojacym korku chamy-wciskacze sa najbardziej dokuczliwi, bo zeby ich wpuscic trzeba sie zatrzymac niwelujac ostatnia resztke plynnosci poruszania sie - jak korek rusza, to jada agresywni wciskacze, a normalna wiekszosc nie moze.

          To co napisales ma sens, ale nie w odniesieniu do tego, co ja narysowalem :-)
          • bwv1004 Re: Obejrzyj rysunki... 28.01.08, 18:19
            emes-nju napisał:
            > To co napisales ma sens, ale nie w odniesieniu do tego, co ja
            narysowalem :-)

            OK, odniosłem wrażenie, że propagujesz zasadę. Nawet jesli Twoje
            postępowanie w konkretnych przypadkach ma snes, chciałem pokazać, że
            nie ma sensu jako zasada.

            A weź skręt w lewo ze Żwirki w Racławicką w stronę Wołoskiej,
            zwłaszcza to, co się tam działo pred poszerzeniem Racławickiej. Dwa
            pasy skręcające w lewo, dwa pasy na Racławickiej, z których zaraz
            robił się jeden pas. I na każdej prawie popołudniowej (więc
            zatłoczonej) zmianie świateł kilu cwaniaków skręcało z pasa lecącego
            prosto na lotnisko wciskając się szybko pomiędzy uczciwych. I co,
            szedłeś tam na konfrontację z nimi, blacha w blachę? A jak
            cwaniakiem był przegubowy ikarus 172?
            • emes-nju Re: Obejrzyj rysunki... 28.01.08, 18:34
              bwv1004 napisał:

              > A weź skręt w lewo ze Żwirki w Racławicką w stronę Wołoskiej,
              > zwłaszcza to, co się tam działo pred poszerzeniem Racławickiej.

              Teraz tez tam tak skrecaja. I tak jak przed remontem, tak i teraz, jezeli tylko BEZPIECZNIE moge, to chamow nie puszczam. Nie se stoja i czekaja na zmilowanie albo zmiane swiatel.

              Co do zasady, to masz racje - opisywalem zasade :-) Zasada jest taka, ze w sytuacjach nie budzacych watpliwosci (patrz rysuki bedace PRZYKLADEM), w sytuacjach, w ktorych bezpieczenstwo nie jest zagrozone, chamow nie puszczamy. I juz. A jak juz sie (z roznych powodow - najczesciej z powodu zagapienia...) wpuscilo, to zadnego trabienia, pouczania, wyprzedzanie i zajezdzania drogi! Tak robia czasem "wydymani" przez chama...
    • Gość: piter kolejka czy kartki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 16:46
      Jak kolejki nie rozwiązują problemu małej ilości miejsca na jezdni,
      parkingach to uważaj, bo mogą nam wprowadzić kartki na wjazd do
      miast.
      Infrastruktura jest w epoce kolejkowego komunizmu.
      pozdr
      • Gość: zzz Re: kolejka czy kartki IP: *.aster.pl 28.01.08, 17:10
        Wlasnie z powodu takiej a nie innej infrastruktury, chamstwo nalezy tepic. W
        warszawie na skrzyzowaniu woloskiej z woronicza. Przejezdzaja 3-4 samochody na
        cykl jadace z pasa do jazdy prosto i okolo 10 wpychaczy wskakujacych na srodek
        skrzyzowania z pasa tylko do skretu w prawo. Jakby niewpuszczac wpychajacych sie
        spokojnie przejezdzalo by 20 samochodow na cykl.
        • habudzik Re: kolejka czy kartki 28.01.08, 17:14
          Jak widziałeś tam wciskająca się srebrną A-klase to byłem to ja .
    • derduch Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 17:16
      Piękna teoria tylko głupia jak większość kierowców w tym skansenie.

      Może inny wątek "Nauczmy tłumoka ruszać bez ociągania i żwawo"?
      Zawsze i wszędzie płynnie, bez wpychania czy tamowania ruchu ładuje się gdzie mi
      się podoba, nie rzadziej niż co 3-4 kierowca to tłuk ruszający z takim
      ociąganiem że spokojnie bez zmiany tempa jazdy innych wjeżdżam sobie przed
      niego, a on zamiast 20 ma 10 metrów luzu w korku. Notorycznie jadąc mostem Grota
      w kierunku Modlińskiej jadę sobie prawym pasem i w ostatnim momencie wjeżdżam w
      lukę, takich przypadków są setki wszędzie.
      Zacznijmy od zlikwidowania tłumoko-śpiochów, środkowo-lewo-pasowców a wtedy w
      miejscach newralgicznych postawmy barierki.
      • Gość: E-4 Re: Jak utrudnic zycie chamom. IP: *.rajskanet.pl 04.02.08, 22:56
        > Notorycznie jadąc mostem Grota w kierunku Modlińskiej jadę sobie
        prawym pasem i w ostatnim momencie wjeżdżam w lukę

        Więc to Ty jesteś jednym z dupków, przez których zjeżdżam z Grota w
        Modlińską dłużej... niestety powinieneś napisać, że zawsze znajdzie
        się kierowca, który wystraszy się gamonia wjeżdżającego mu przed
        maskę, zahamuje i zatrzyma ruch pozostałych jadących prawidłowo. A
        Ty będziesz mógł napisać "jadę sobię". Mały jesteś.
        • derduch Re: Jak utrudnic zycie chamom. 05.02.08, 07:38
          Bzdury piszesz! Jeżeli chcesz to zobaczyć z punktu widzenia doskonałego kierowcy
          to zapraszam na przejażdżkę ze mną, jestem w 100% pewny że zmienisz zdanie.
          Korek drogi kolego to powodują "pędzący" po estakadzie 5 kph którzy boją się aby
          przy tej zawrotnej prędkości na dach się nie wywalić.

          A, i jeden szczegół, nie jestem mały, 194 cm LOL
          • Gość: E-4 Re: Jak utrudnic zycie chamom. IP: *.crowley.pl 05.02.08, 09:15
            Nie wiem, czy jesteś doskonały, ale skoro tak piszesz...
            Martwi mnie jednak to, że mino Twojej doskonałości inni mogą być
            nieco ułomni i jednak hamować w momencie kiedy doskonały kierowca
            wjeżdża przed nich. Hamują, ktoś za nimi też hamuje... ktoś trzeci w
            kolejce hamuje do zera... reszta stoi.
            Doskonały kierowca wjechał w lukę i z jego punktu widzenia jest ok.
            Pozdrawiam.
          • wojtek33 Re: Jak utrudnic zycie chamom. 05.02.08, 09:50
            derduch napisał:

            > A, i jeden szczegół, nie jestem mały, 194 cm LOL

            Każdy, kto czytał twoje posty wie, że E4 nie ten szczegół fizjonomii
            miał na myśli ;) doskonały kierowca - ROTFL
      • Gość: tomek Możliwe żeś dobry IP: *.chello.pl 05.02.08, 10:55
        A jak Cie jednak inny kierowca nie wpuści, lub złośliwie przyspieszy widząc że się szykujesz do kradzieży czasu, to co robisz:

        a) czekasz jak matoł i blokujesz ruch na prawym pasie do zjadu na Pragę?
        b) masz to za nic, idziesz na ostre i wymuszasz pierwszeństwo
        c) wjeżdzasz za niego, bo gość ostro przyspieszając zostawił lukę za sobą
        d) jedziesz na "drugiego" wiaduktem
        e) zjeżdzasz jak niepyszny na pragę i zawracasz na światłach?

    • iberia.pl Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 19:02
      pomysl dobry, ale co z tego skoro tego forum nie czytaja
      kierowcy "dobry wujek", ktory zawsze takiego chama wpusci....
      • emes-nju Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 19:06
        Zal sie przyznac, ale moj ojciec do takich wujkuf nalezy...

        Ale on jest zdrowo po 70-tce i uczyl sie jezdzic w warunkach, w ktorych strasznym korkiem nazywano koniecznosc odstania dwoch faz na swiatlach :-) A co powiedziec o mlodych dobrych wujkach? Przeciez przynajmniej ci powinni widziec, ze wpuszczajc chama blokuja ruch grzecznie stojacych :/
        • Gość: rekrut1 Re: Jak utrudnic zycie chamom. IP: *.chello.pl 28.01.08, 20:24
          Ul.Górczewska, trzy pasma ruchu, na środkowym spory rządek aut, na
          lewym kilkanaście, prawy pusty ale trzy światła dalej kończy się.
          Czy jadąc prawym pasem jestem chamem? Chyba tak bo jakiś gość ze
          środkowej kolejki próbował mnie zatrzymać(nie było korka tyle
          że "środkowi" strasznie się wlekli)gwałtownie wykonując "myk" w
          prawo a potem wrócił na swoje miejsce. Zmienili zasady ruchu w
          Polsce? Prawostronny już nie obowiązuje?
          Pozdr. Pazdzioch
          • emes-nju Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 20:46
            Nie Ty byles chamem, a trafiles na chama :-)
            • Gość: zzz Re: Jak utrudnic zycie chamom. IP: *.aster.pl 28.01.08, 20:52
              A masz rade jak nie dac sie wepchnac chamowi jak sie jedzie za rozklekotanym
              autobusem po lekkim wzniesieniu, ktory co chwile sie cofa o pol metra?
              • emes-nju Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 20:53
                Nie :-)
              • tbernard Re: Jak utrudnic zycie chamom. 28.01.08, 23:13
                Gdy mnie los ustawi za rozklekotanym autobusem, to chętnie choćby chama wpuszczę
                aby mnie trochę odseparował od emitowanych spalin.
                • Gość: zzz Re: Jak utrudnic zycie chamom. IP: *.aster.pl 28.01.08, 23:37
                  specjalnie mnie to nie martwilo. Ale pozostaje kwestia edukacyjna o jaka
                  apelowal emes:)
    • naprawdetrzezwy Typoe ubeckie myślenie. 29.01.08, 09:03
      Zamiast samosądów i bezprawia wystarczy betonowy mur
      uniemożliwiający łamanie prawa.

      bez samozwańczych szeryfów...
      ;>>>
      • emes-nju Re: Typoe ubeckie myślenie. 29.01.08, 10:16
        naprawdetrzezwy napisał:

        > Zamiast samosądów i bezprawia

        Czy niewpuszczenie chama jest samosadem i bezprawiem?
    • inguszetia_2006 Re: Jak utrudnic zycie chamom. 29.01.08, 11:13
      Witam,
      Gdy się stoi w korku, to nie ma chamów ani panów:)Są ludzie, którzy
      po ciężkim dniu harówki, chcą być wreszcie w domu, śpieszą się po
      dzieci do przedszkola, szkoły, są głodni, chce im się siusiu, albo
      chcą zwyczajnie wysiaść już z samochodu, bo jak się nie jeździ
      automatem, to bolą stopy;) Ba! Bolą nogi;) Normalna sprawa,
      krążenie... Ja mam dobre serce i wpuszczam. Trudno. Sama wożę dziecko
      (odbieram córę o 16, czyli w godzinie szczytu)i choć będę o pięć
      minut później w domu, to wpuszczam.A nie jest to łatwe. Dziecko się
      wierci w foteliku, nudzi, pół biedy jak zaśnie... Ale "dobro" wraca
      do mnie;)Wczoraj byłam w beznadziejnej sytuacji, bo o godzinie 17,
      wylądowałam na lewym pasie, który się kończył,a po prawej nie korek,
      lecz zator... No to myślę sobie, koniec;)Teraz będę tak czekać do
      us...nej śmierci;)A tu proszę,nie minęło sekund pięć i wpuścili
      mnie;)Normalnie, po ludzku, od razu;)Bravo!
      Z kolei takówkarzy nienawidzę;)"Złotówy" nie wpuszczam nigdy.
      Zajeżdżają po chamsku drogę, rozjeżdżają pieszych na pasach itp.
      Wczoraj zatrzymałam się przed przejściem, bo widzę gromadkę
      zmokniętych ludzi wchodzących na zebrę. A kto przejechał pomiędzy
      nimi? No "złotówa" i to wieku emerytalnym... Słów mi brak.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • emes-nju Re: Jak utrudnic zycie chamom. 29.01.08, 11:37
        Wpuszczaj dalej.

        Rowniez dzieki takim ja Ty korki w niektorych miejscach sa zdecydowanie wieksze niz moglyby byc gdyby ruch odbywal sie plynnie, bez koniecznosci ciaglego zatrzymywania sie w celu czesto "awaryjnego" (z ostrym hamowaniem) wpuszcznia biednych "pogubionych". Tak "pogubienionych", ze tna wdluz zakorkowanego pasa do skretu, calkowicie (oczywiscie!) nieswiadomi, ze zaraz skrecaja i wciskaja sie w ostatniej chwili przez linie ciagla czy powierzchnie wylaczona z ruchu, grozac nie wpuszczajacym ich kierowcom, ze wjada im w bok.

        Bo oni som bidulki i trzeba im pomoc... A "pogubiony" nawet kierunkami podziekuje! Bo kultura przede wszystkim! Ale tylko PO WYMUSZANIU pierwszenstwa. PRZED WYMUSZENIEM liczy sie osiagniecie celu, chocby po trupach!

        Choduj chamow dalej!
        • Gość: rekrut1 Re: Jak utrudnic zycie chamom. IP: *.chello.pl 29.01.08, 12:12
          emes-nju napisał:liczy sie osiagniecie celu, chocby po trupach!
          Kiedyś Linda się pytał"jego czy moim?"
          A poważnie, pewnych zjawisk nie da się wyeliminować metodami siłowymi
          Chociażby strata czasu po stłuczce(nie wspomnę o dodatkowym korku).
          Zwłaszcza że na wiele chamstwa na drodze jest ogólne przyzwolenie.
          Ile razy spotkaliście się z przechwałkami "szybkich" jak to oni trasę
          którą Wy pokonujecie np. w 20min. oni pokonują w 10. Nie wspominając
          przy tym że wyprzedzają na pasach(jak ten złotówa)wyprzedzają po
          pasach do skrętów(w lewo czy prawo)szleją po namalowanych wysepkach
          czy "tłumikach". Czy wtedy słyszeliście chociaż jeden głos karcący?
          No właśnie.
          Pozdr.
          Pazdzioch
        • inguszetia_2006 Re: Jak utrudnic zycie chamom. 29.01.08, 12:28
          Witam ponownie,
          A i owszem, będę wpuszczać, bo mam taka ochotę, i wtedy gdy widzę,
          że bez mojej pomocy cały pas będzie stał i czekał na Cud! A Cud nie
          nastapi, bo w godzinach szczytu nie ma mowy o tym, by wbić się na
          drogę główną.Kierowcy jeżdżą tak jak ich zachęcasz do tego; ciasno,
          żeby prześwitu nie było,byle tylko ktoś z podporządkowanej nie śmiał
          wtargnąć. Ale po drugiej stronie są żywi ludzie... Chamstwem jest
          nie wpuścić, tylko czekać aż Ci ludzie dostaną szału. Tak... to
          dopiero jest pocieszny widok... Biedne, zagubione "matoły" chcą się
          wepchnąć... Żeby była jasność, nigdy nie zajeżdżam drogi, nie
          wpycham się. Włączam kierunkowskaz i cierpliwie czekam, wierząc w
          Człowieka. Nigdy się nie zawiodłam... I co z tego, że paru debili
          śmignie mi koło nosa, choć gdyby jechali wolniej, odblokowali by
          całą ulicę "wyczekujacych", bo Ci mieliby czas na włączenie się do
          ruchu. A te pierdoły o korku większym lub mniejszym, to wsadź Waść
          pomiędzy bajki.Korki nie znikną, bo samochodów przybywa, a miasta
          nie są z gumy. Ot i cała prawda.
          Pzdr.
          Inguszetia


          • Gość: tomek Re: Jak utrudnic zycie chamom. IP: *.de.ibm.com 29.01.08, 14:47
            To wiedz tylko, że przez litość dla chama, Twoją i osób z miękkim sercem za Tobą - podróż całej kolejki do domu wydłuży sie o te 15 sekund * ilość osób z miękkim sercem.
            • emes-nju Re: Jak utrudnic zycie chamom. 29.01.08, 15:13
              Gość portalu: tomek napisał(a):

              > podróż całej kolejki do domu wydłuży sie o te 15 sekund * ilość
              > osób z miękkim sercem.

              Wiecej.

              Kazde zatrzymanie sunacego korka oznacza dla stojacych dalej minutowe straty. Razy odleglosc do celu, razy ilosc osob z miekkim sercem :-/

              Powolny, ale plynny ruch pojazdow wystarczy raz na moment spowolnic (nawet nie zatrzymac!!!), zeby kilkaset metrow dalej stworzyl sie STOJACY korek, ktory narasta w kierunku przeciwnym do ruchu samochodow. "Uprzejmym" polecam OBEJRZENIE TEGO - szczegolnie zakladki "Ring Road". Tam wyraznie widac co sie dzieje w gestym ruchu po lekkm spowolnieniu ruchu jednego samochodu - robi sie korek... Przy ok. 40 autach na km drogi. Prosze teraz zwiekszyc "nasycenie" na np. 70 aut i popatrzec czym dla jadacych DAAALEKO z tylu konczy sie jednorazowa uprzejmosc "dobrego serduszka". Tego samego serduszka, ktore z dobrego serca wpuszcza jednego "zblakanego bidulka"... Dobre serce dla jednego CHAMA konczy sie dluuugim zatorem. Ale tego zatoru ani CHAM ani "dobre serduszko" nie widza - oni sobie jada! CHAM najszybciej!
              • bwv1004 Re: Jak utrudnic zycie chamom. 29.01.08, 20:10
                emes-nju napisał:


                > Kazde zatrzymanie sunacego korka oznacza dla stojacych dalej
                minutowe straty. R
                > azy odleglosc do celu, razy ilosc osob z miekkim sercem :-/

                Rozumowanie niby słuszne, wpuszczenie spowalnia nieco korek. Ale
                oparte na założeniu, ze niewpuszczenie nie spowolni. Moim zdaniem
                często błędnym. Jak wpuścisz, cham/matołek/przyjezdny/nie mający
                innego wyjścia wjedzie w zrobione mu miejsce w kolejce i spowolni ją
                trochę. Niewpuszczenie spowoduje, że ów zatrzyma się gdzieś na
                sąsiednim pasie, blokując go i czekając na zmiłowanie kogos z
                Twojego pasa. Czyli zablokuje najpierw sąsiedni pas, a potem, w
                końcu jednak wjeżdżając, przyblokuje Twój. W sumie gorzej.
                Prawdopodobne, że nie wpuszczony przez Ciebie, podjedzie do przodu i
                tam się w końcu wciśnie, więc nawet Ty nie będziesz miał zysku. A
                jak jest niewpuszczonym chamem to zapewne wbije się przodem w
                pierwszą zauważaną 2-2.5 metrową przerwę i będzie stał na ukos
                blokując oba pasy.

                Gość portalu: rekrut1 napisał(a):

                > Ile razy spotkaliście się z przechwałkami "szybkich" jak to oni
                trasę
                > którą Wy pokonujecie np. w 20min. oni pokonują w 10.

                He, he, bajędy. Raz jadę w równomiernym wielopasmowym ruchu, widzę w
                lusterku kicającego nerwowo palanta. Wyprzedził zaraz mnie i
                poprzednika, wjeżdżamy na zjazd z dużej drogi, wciskał się
                równolegle z innym w jeden pas. Tamten był z "nauczycieli",
                skończyło się otarciem, na szczęście nie palanta o nauczyciela,
                tylko palanta o plastikowy słupek robót drogowych. A propos
                rzekomego zwiększania płynności ruchu przez nauczycielskie
                niewpuszczanie, obaj się na moment zatrzymali. Jakoś pojechali
                dalej, palant nadal kicał i próbował wyprzedzać. Nikt go na ile
                widziałem specjalnie nie blokował, ale 4 km i kilka świateł dalej
                był ze 4 samochody przede mną...
                • emes-nju Re: Jak utrudnic zycie chamom. 29.01.08, 21:00
                  Ale zdajesz sobie sprawe, ze poblazanie chamom powoduje, ze zastapych chamow rosna i juz klasyka jest wciskanie sie na prawy z lewego pasa - zeby szybciej, zeby wyprzedzic stojacego w korku jelenia/durnia/jelope, zeby byc sprytniejszym od wszystkich cymbalow stojacych w kolejce...

                  Wolna wola. Ja CHAMOW (nie zgubionych, nie przyjezdnych - latwo ich odcedzic od CHAMOW) nie wpuszczam i wpuszczac nie bede. Nie i juz! Moze dlatego, ze taka wlasnie CHAMKA rozbila mi auto, bo chciala ze srodkowego skrecic w lewo i sie na SRODKOWYM zatrzymala. Jakby wcisniecie sie pod prawidlowo skrecajacych nie bylo takie latwe, to CHAMKA nie zatrzymywala by sie na SRODKOWYM pasie, zeby szukac jelenia, ktory ja wpusci - stanelaby grzecznie na koncu dosc dlugiej kolejki i nie rozbila by mi samochodu!
    • Gość: ArekMiz Niech zgadnę - to TT i Wisłostrada? :-)))))) IP: *.grodzisk.rgnet.org 31.01.08, 09:55
      Niech no zgadnę. :) Sytuacja pierwsza do wjazd na Trasę Toruńską -
      wiadukty nad torami kolejowymi i FSO, wjazd z prawej to wjazd od
      strony Bródna i z Marywilskiej? Ja tam nigdy chamów nie wpuszczam. :)
      Sytuacja druga to pewnie zjazd z Wisłostrady w prawo na most Grota
      (też TT). :) Ja zawsze jadę prawym a gdy zjadę na ten nowo
      rozpoczynający się pas to jadę przy jego lewej krawędzi. I chamów
      cwaniaków nie wpuszczam. Niech spieprz...ają na koniec kolejki... :)
      • emes-nju Re: Niech zgadnę - to TT i Wisłostrada? :-)))))) 31.01.08, 10:26
        I pudlo i nie pudlo :-)

        Rysowalem miejsca abstrakcyjne, ale wzorowalem sie na roznych wjazdach - m. in. na ktych, ktore wymieniles.

        Natomiast wjazd na zakorkowana droge - ten z wyprzedzajacymi na slimaku - to sytuacja na Solidarniosci przed tunelem (jadac w kierunku Pragi). Oczywiscie zanim "usprawniono" tam ruch likwidujac jeden pas ruchu, zeby zrobic az nadto miejsca dla wyjatkowo nieczesto jezdzacych tramwajow (czasem stoje tam w korku i w zasiegu wzroku i z tylu i do przoedu nie widze ani jednego tramwaju! W zadnym kierunku! W godzinach szczytu oczywiscie). Dzieki temu tendencja do cwaniakowania (czytaj CHAMSTWA), na wlaczaniu sie w ruch calkowicie stojacej drogi, wzrosla :-/

        PS Na Solidarnosci pasem dla tramwajow mialy tez jezdzc autobusy. Byloby to do zaakceptowania! Ale, jak zawsze, mialo byc slicznie, a wyszlo jak zawsze :-/
        • Gość: tomek Re: Niech zgadnę - to TT i Wisłostrada? :-)))))) IP: *.chello.pl 31.01.08, 12:07
          Akurat tutaj się z Tobą nie zgadzam - jak zwykle myślenie nie boli.

          Liczba tramwajów na pasie jest ograniczona przepustowością przystanków i skrzyżowania na pl. Bankowym. Policz sobie ile tramwajów może przejechać na godzinę mostem, jeśli na przystanku za tunelem stoją około 30 sekund.

          Gdyby 'nie usprawniono' ruchu, stałyby w korku razem z samochodami. A tak jednym tramwajem przejeżdza ok. 150 osób. Nie muszę Ci chyba udowadniać, że transport zbiorowy jest efektywniejszy, i nalezy mu się priorytet?
          • emes-nju Re: Niech zgadnę - to TT i Wisłostrada? :-)))))) 31.01.08, 12:59
            Gość portalu: tomek napisał(a):

            > Liczba tramwajów na pasie jest ograniczona przepustowością
            > przystanków i skrzyżowania na pl. Bankowym. Policz sobie ile
            > tramwajów może przejechać na godzinę mostem, jeśli na przystanku za
            > tunelem stoją około 30 sekund.

            Nie wiem i nawet nie chce mi sie tego analizowac (ale "pojemnosc" mostu, skrzyzowan i przystankow powinien policzyc ktos, kto jedna kreska sparalizowal ruch kolowy w centrum Warszawy!). Wiem tylko, ze czesto nie widze ani jednego tramwaju w zasiegu wzroku. Czesto przez wiele minut stania w korku, ktorego jedna z przyczyn jest zlikwidowanie jednego z dwoch pasow PRZELOTOWEJ i CENTRALNEJ warszawskiej alei...

            > Gdyby 'nie usprawniono' ruchu, stałyby w korku razem z samochodami.
            > A tak jednym tramwajem przejeżdza ok. 150 osób. Nie muszę Ci chyba
            > udowadniać, że transport zbiorowy jest efektywniejszy, i nalezy mu
            > się priorytet?

            W Warszawie mozesz SPROBOWAC mi to udowodnic.

            Raczej Ci sie to nie uda, bo o ile liczyc teoretycznej ilosci tramwajow na moscie mi sie nie chce, o tyle potrafie policzyc bedaca w zasiegu mojego wzroku ilosc stojacych w korku aut i "spobowac" wcisnosc ich zawartosc do tych nielicznych wozow MZA, ktore tez mam w zasiegu wzroku. I wiesz... Jakbym nie liczyl wychodzi mi, ze to, co widze na ulicach i torowiskach za chinskiego boga nie zmiesci zawartosci samochodow (rowniez dlatego, ze te wozy, ktore widze, juz sa zapchane tak, ze palca nie wcisniesz!). Bo wiesz... Moze Ci to umklo, ale w Warszawie nie ma metra, ktore moze PROBOWAC byc alternatywa dla samochodow.

            Zwroc tez uwage, ze nie napisalem, ze wydzielenie tego pasa jest bez sensu - napisalem, ze jestem gotow go zaakceptowac jezeli beda po nim jezdzily rowniez autobusy. Nie moga... Sa nawet specjalne wysepki, ktore uniemozliwiaja autobusom wjazd!

            Sorry, ale jezeli robi sie cos, co w bardzo istotny sposob zakloca i tak ledwie peznacy ruch samochodow, to trzeba to robic z glowa, a nie tylko z pobudek ideologicznych!
            • Gość: tomek Re: Niech zgadnę - to TT i Wisłostrada? :-)))))) IP: *.chello.pl 31.01.08, 13:48
              > W Warszawie mozesz SPROBOWAC mi to udowodnic.

              Międy 17 a 18, mostem śląsko dąbrowskim przejeżdza (rozkładowo) 49 tramwajów (patrz www.ztm.waw.pl, przystanek "stare miasto" -> "park praski"). Troszkę mniej niż jeden na minutę. Mimo, iż nominalna pojemność najpopularniejszych wagonów to 125 osób (czyli 250 na tramwaj), to załóżmy, że jedzie w tych tramwajach ok 150 osób.

              150*49 = 7350 osób.

              Ile osób jedzie średnio w samochodzie? Jak ja jeżdzę i się rozglądam, to najczęściej są to puste samochody (w sensie sam kierowca). Ale załóżmy, że po 2. Aby uzyskać zatem tę samą przepustowość, musiałoby na godzinę przejeżdzać mostem 3675 aut.

              Stąd, na minutę 60 aut. Czyli 1 auto na sekundę (np. 1 auto na sekundę wjeżdzajace w tunel). Tak nie było nawet wtedy, gdy samochody miały do dyspoyzcji 2 pasy ruchu.

              A teraz spójrz się na tramwaje jeżdzące mostem (czy aby nie są 'napakowane'), i ile osób rzeczywiście jeździ samochodami.

              Zatem mniejsza część ruchu (samochody) ma aż połowę mostu do dyspozycji.

              PS - nie podliczyłem autobusów miejskich i dalekobieżnych, które jednak ukradkiem korzystają z pasa tramwajowego.


              • emes-nju Re: Niech zgadnę - to TT i Wisłostrada? :-)))))) 31.01.08, 14:21
                W swoim calkiem slusznym wyliczeniu zapominasz o tym, ze po WYELIMINOWANIU z mapy Warszawy mostu Slasko Dabrowskiego, znaczna czesc ruchu "zasilila" inne mosty. Np. korek na moscie Lazienkowskim potrafi swom zasiegiem, wyobraz to sobie (!), obejmowac skrzyzowanie Prymasa Tysiaclecia i Wolskiej. I tak co najmniej az do Wisly...

                Poza tym te rozkladowe tramwaje sa w godzinach szczytu solidnie zapakowane. Do niektorych nie da sie juz nikogo upchnac, a jak sam zauwazyles "tramwajowa" przepustowosc mostu, placu i przystankow ma swoje granice (co nieco zlagadza moj bol ;-P zwiazany z wiedza, ze MZA nie stac na zwiekszenie ilosci taboru...). To co? "Pieszkom" przez most?

                Sorry, ale bede upieral sie przy swoim - NAJPIERW solidna, przepustowa i szybka (nie stajaca w korkach!) komunikacja publiczna, a POTEM eliminowanie ruchu kolowego. Idea komunikacji publicznej w Warszawie NIJAK nie ma sie do potrzeb (od czasu kiedy zaczynalem sam jezdzic komunikacja - bedzie ze 30 lat - zmienily sie w zasadzie tylko numery linii), wiec poki co, jestesmy zmuszeni do jazdy samochodami i tkwienia w korkach. Korkach powiekszanych przez zawezanie jezdni, zeby autobusy i tramwaje, ktorych jest ZDECYDOWANIE za malo, mialy po czym jezdzic. Bus pasy poza tym sa "poszatkowane" - autobus jedzie 3 minuty po bus pasie, a potem na dlugie minuty staje w korku, ktory jest wiekszy o tyle, ze 200 m dalej zaczyna sie znowu bus pas, zeby zaniknac za kolejne 500 m.

                Czy w Polsce nie da sie nic zrobic z glowa?! Czy kazde dzialanie musi byc wylewaniem dziecka z kapiela?!
      • Gość: rekrut1 Re: Niech zgadnę - to TT i Wisłostrada? :-)))))) IP: *.chello.pl 31.01.08, 11:51
        Światła na ul.Połczyńskiej przy Lazurowej(to skrzyżowanie w
        kształcie litery T)po prawej dwa sklepy, dojazd do tych sklepów
        wykonano przed a wyjazd za światłami, wszystkiego 50-70m. Codziennie
        można zobaczyć tam auta które(nawet jak niema korków)dość prędko
        omijają światła nie bacząc na stwarzane zagrożenie. To można by
        nazwać brakiem odpowiedzialności. 600-700m dalej są następne światła
        (przy Tkaczy)zainspirowany tytułem tego wątku postanowiłem nie
        wpychać się na siłę jak zawsze na lewy pas a potem na pas do skrętu w
        lewo tylko włączyłem kierunkowskaz i powoli jadąc czekałem
        na "litościwego". Dojechałem 50m przed skrzyżowanie stanąłem,
        zablokowałem prawy pas i....musiałem przeczekać jedną zmianę świateł
        zanim ktoś mnie wpuścił na lewy pas. Oczywiście lewym nie jechali
        uczestnicy tego forum.
        Pozdr.
        Pazdzioch
Inne wątki na temat:
Pełna wersja