Pijani kierowcy...

04.02.08, 12:50
Niemal codziennie slyszymy alarmujace cyfry odnosnie zlapanych pijakow. Glos z glosnika oblicza ile lat kierowca za to moze dostac, pietnuje, szydzi i gani, ale NIKT nawet slowem sie nie zajaknie ilu tych "pijakow" to ludzie, ktorzy wsiedli po kielichu, a ilu to ludzie, ktorzy CALKOWICIE NIESWIADOMIE siadaja za kolkiem nastepnego dnia po popijawie!!!

W moim srodowisku nie znam nikogo, kto po imprezce siada za kolkiem - nawet jeden browar jest wystarczajacy, zeby wracac do domu taxi. Kilku znajomych wprawialem za to w oslupienie jak informowalem ich, ze nastepnego dnia po spozyciu pol litra w zasadzie moga... chodzic tylko na dlugie spacery. Jak to?! No... maja kaca, ale sa trzezwi! Nie zataczaja sie i nie belkocza!

I znowu edukacja... Wiem, ze pijak za kolkiem jest medialny (i szkoda tracic takie swietne materialy, a stanie sie tak, jak liczba pijakow spadnie), ale moze dla dobra wspolnego zaczac UCZYC ludzi, ze nastepnego dnia po ochlaju moga nie nadawac sie do jazdy?! Spora czesc ludzi tego nie wie mimo, ze powinni...
    • edek40 Re: Pijani kierowcy... 04.02.08, 12:57
      Zaraz Ci jakis habudzikopodobny napisze, ze prawo jazdy trzeba zabierac dozywotnio jemu i jego rodzinie do szostego pokolenia wstecz. Najgorsze jest to, ze wsrod tego zapluwania sie nad karami dla pijakow, nad alarmujacymi statystykami umyka jedna arcywazna rzecz - ilu pijanych NIE zlapano danego dnia. W tym rowniez takich, ktorzy z racji ubytku wiedzy (zjawisko znane u tej czesci spoleczenstwa, ktora za samoksztalcenie uwaza Familiade i Super Express, jesli potrafi jeszcze czytac) prowadzi po pijaku dnia nastepnego i nie ma nawet swiadomosci, ze jeszcze jest "trafiony".
      • emes-nju Re: Pijani kierowcy... 04.02.08, 13:27
        edek40 napisał:

        > (...) prowadzi po pijaku dnia nastepnego i nie ma nawet
        > swiadomosci, ze jeszcze jest "trafiony".

        Jestem calkiem przekonany, ze bardzo wielu ludzi nie ma zadnej swiadomosci...

        W sobote pija "do skutku", w niedziele rankiem-switkiem ogladaja w TV wiadomosci, w ktorych jest krwawy material o kierowcy, ktory po sobotniej libacji wsiadl do auta i zabil matke z dziecmi. Cicho (bo glowa boli!) pomstuja na pijaka i sa szalenie dumni, ze oni po swojim ochlaju nie prowadzili, a nastepnie samochodem wioza rodzinke na niedzielny spacer za miasto... Bo nic tak kaca nie leczy jak swiezyj wozduch.
    • Gość: Poll Re: Pijani kierowcy... IP: 195.245.213.* 04.02.08, 13:41
      Znaczy się usprawiedliwiasz "wczorajszych" bo nie maja świadomości
      że są jeszcze pijani? Trzęsące się łapy to wynik zimna , oddech
      który mógłby okorować drzewo to wynik nadkwasoty a kackupka to
      pewnie po zjedzeniu śledzia i popiciu zsiadłym mlekiem ? Tak ? Też
      bywam najeb...y i wiem , mam swiadomość tego . Wy niedość że nie
      znacie przepisów , nie potraficie przejechać skrzyżowania to jeszcze
      nie wiecie że wczoraj piliście . Jestescie zdrowo jebn...ci.
      • edek40 Re: Pijani kierowcy... 04.02.08, 13:54
        Chlopie, Ty naprawde masz cos z rozumem. Gdzie widzisz usprawiedliwienie? Emes pisze WYLACZNIE o tym, ze wielu nawet nie wie, ze siada za kierownica na podwojnym gazie. I tyle. A wszystko sprowadza sie do edukacji, ktora Ty masz w glebokim i zadowolonym z siebie powazaniu. Naturalnie brutalizujesz, bo tak Ci wygodniej. Zapominasz o takich, ktorzy z roznych powodow kaca nie maja, czuja sie dobrze, maja spora tolerancje na alkohol i nawet do glowy im nie przychodzi, ze we krwi maja 0,5 promila. Przyznam, ze bywa pochlam porzadnie, a nastepnego dnia nie mam symptomow day after. Gdy mam watpliwosci (bo w odroznieniu od bardzo wielu kierowcow nie traktuje nocy, jako filtra po ochlaju), zagladam sobie do internetu, przyznaje sie ile i czego wypilem, stosuje sie do informacji, ze dane sa orientacyjne, biore znaczna poprawke i dopiero upewniwszy sie, siadam za kierownica. Emes pisze o takich, ktorzy nie maja watpliwosci, bo nawet nie wiedza, ze powinni je miec.
        • emes-nju Re: Pijani kierowcy... 04.02.08, 13:57
          edek40 napisał:

          > Chlopie

          Dobrze, ze Ty odpisales... Ja zaczalbym od DURNIU!!!
        • habudzik Re: Pijani kierowcy... 04.02.08, 16:36
          Nie ma człowieka odpornego na pół litra wódki który by nie wiedział
          że ją wypił . Ja nie sprawdzam ile mam nazajutrz , ja wiem że nie
          moge jechać .
          • edek40 Re: Pijani kierowcy... 04.02.08, 16:47
            >Ja nie sprawdzam ile mam nazajutrz , ja wiem że nie
            > moge jechać

            Cieszy mnie to az do silnej erekcji.

            Naturalnie zapominasz przy tym, ze powszechne jest mniemanie, ze przez noc odespi sie promile i nalezy szerokie masy obywateli o tym informowac az do wyzygania. Nadczlowieku, przyjmij do wiadomosci, ze 99,99% ludzi jest zwyczajna i srednia.
            • Gość: Poll Re: Pijani kierowcy... IP: 195.245.213.* 04.02.08, 18:42
              Przyjmi wiec do wioadomości że nawet zwyczajna i srednia małpa nie
              mówiąc juz o człowieku wie że po łobaleniu flaszki do godz. 24 nie
              powinna jechać przez nastepne 24 godziny . Tak się zachowa średni i
              zwyczajny człowiek .
              • edek40 Re: Pijani kierowcy... 04.02.08, 19:21
                Moze zwyczajna i srednia malpa oraz habudzik. Po zaledwie pol litra mozna prowadzic wczesniej niz po 24 godzinach.
                • habudzik Re: Pijani kierowcy... 04.02.08, 20:25
                  edek40 napisał:

                  > Moze zwyczajna i srednia malpa oraz habudzik.

                  Dokładnie tak , a kretyni bedą mieli zagwostkę - jechac czy nie jachać oto jest
                  ciekawostka .

                  Flaszka odpowiada 8-9 piwom . Czy jeździsz po piwie w czasie mniejszym niz 3
                  godziny ? A czy wiesz że po jednym piwie możesz jechać po trzech godzinach ale
                  już po 2 piwach potrzebujesz wiecej niż 6 godzin ? Średnio wyszkolona małpa to
                  wie .
                  • edek40 Re: Pijani kierowcy... 04.02.08, 20:52
                    Nie cierpie piwa, wiec nie mam pojecia po ilu wsiadlbym za kierownice.

                    Chcialbym poznac taka malpe, ktora pija piwo, a potem prowadzi auto. Malpy bowiem nie prowadza samochodow nawet jak nie pija piwa.
                    • habudzik Re: Pijani kierowcy... 04.02.08, 21:27
                      edek40 napisał:
                      Malpy bowi
                      > em nie prowadza samochodow nawet jak nie pija piwa.

                      Ale wiedzą po ilu można jechać godzinach od wypicia 8-9 butelek .
                      • edek40 Re: Pijani kierowcy... 05.02.08, 07:59
                        Nie posuwaj sie za daleko. Nie kazdy jest tak blisko malpy jak Ty. Sa ludzie, ktorzy z roznych przyczyn jednak nie wiedza tego co Ty.
                        • habudzik Re: Pijani kierowcy... 05.02.08, 15:31
                          edek40 napisał:

                          > Nie posuwaj sie za daleko. Nie kazdy jest tak blisko malpy jak Ty. Sa ludzie, k
                          > torzy z roznych przyczyn jednak nie wiedza tego co Ty.

                          I to jest porażające właśnie .
                          I dlatego są dalej od małpy niż ja .
                          • edek40 Re: Pijani kierowcy... 05.02.08, 15:46
                            No i wlasnie, po raz pierwszy, doszlismy do wspolnych wnioskow. Skoro znaczna wiekszosc kierowcow odeszla dalej od malpy niz Ty, to oznacza, ze nalezy rozpoczac akcje edukacyjna :)
                            • emes-nju Touche! n/t 05.02.08, 15:50


                            • habudzik Re: Pijani kierowcy... 05.02.08, 16:00
                              Nie , nie doszliśmy do porozumienia . Edukacja już jest od lat . Od lat słyszymy
                              cały czas : wypiłeś flaszke nie jedź przez 24h bo masz sporo alkoholu we krwi .
                              Tyle że to jak grochem o ściane .
                              • edek40 Re: Pijani kierowcy... 05.02.08, 16:07
                                Nie. Jesli chodzi o edukacje, to kroluje: piles - nie jedz. Nie przypominam sobie, aby probowano przelamac stereotyp o "odsypianiu" promili. A zwracam na to uwage. Skoro wiec zwracam, a nie slysze, to znaczy, ze inni tez nie slysza. Ja wiec, ze trzezwienie trwa. Niektorzy nie.
                                • habudzik Re: Pijani kierowcy... 05.02.08, 16:12
                                  Nie słyszysz bo jesteś głuchy na głos rozsądku - nie dociera on do Ciebie .
                                  • edek40 Re: Pijani kierowcy... 05.02.08, 16:32
                                    Pleciesz. Glos rozsadku to ja mam i mowi on cos tam do mnie. Sa jednak tacy, co takiego czegos nie maja w standardowym wyposazeniu. I do takich powinien przemawiac glos zaraz po Familiadzie, albo Milionerach.
                                    • habudzik Re: Pijani kierowcy... 05.02.08, 19:47
                                      edek40 napisał:

                                      > Pleciesz. Glos rozsadku to ja mam i mowi on cos tam do mnie.

                                      No to po co piszesz bzdury z własnego doświadczenia .
                                      • edek40 Re: Pijani kierowcy... 05.02.08, 21:04
                                        Ty nie rozumiesz co sie do Ciebie pisze. Wydaje mi sie, ze nie rozumiesz nawet tego co sam piszesz, bo gdy czytam co napisales, wychodzi, ze jestes malpa.
                                        • Gość: Poll Re: Pijani kierowcy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.08, 23:14
                                          To cały czas Ty nie rozumiesz . Najpierw jesetm ja i inni normalni , potem sa
                                          małpy które rozumieją to że po flaszce 24h nie można jechać a kto jest dalej ?
                                          No pomyśl kto ?????
                                          • edek40 Re: Pijani kierowcy... 06.02.08, 09:55
                                            Nie mam pojecia kto. Zupelnie nie rozumiem co masz na mysli piszac normalni. Najgorsze jest to, ze wmanewrowales w dyskusje jakiegos Tytuse de Zoo, ktory, jak zapewne wiesz, jest postacia fikcyjna. Poza tym nie pije alkoholu, bo jest harcerzem.
                                            • habudzik Re: Pijani kierowcy... 06.02.08, 10:37
                                              edek40 napisał:

                                              > Nie mam pojecia kto. Zupelnie nie rozumiem co masz na mysli piszac
                                              normalni.

                                              Normalny to taki który wie że po łobaleni flaszki o 24:00 nie
                                              pozwala na spokojna jazde w południe dnia następnego .
                                              • edek40 Re: Pijani kierowcy... 06.02.08, 11:33
                                                Acha. Czyli taki, co z roznych powodow ma braki w wiedzy jest nienormalny. Ciekaw jestem czy Ty jestes we wszystkich dziedzinach zycia "normalny"?
                                                • Gość: Poll Re: Pijani kierowcy... IP: 195.245.213.* 06.02.08, 12:22
                                                  >Ciekaw jestem czy Ty jestes we wszystkich dziedzinach
                                                  >zycia "normalny"?

                                                  Pewnie że nie . W wielu przypadkach jestem ponad ...
                                                  • edek40 Re: Pijani kierowcy... 06.02.08, 13:08
                                                    A to jednak jestes nadczlowiekiem. Bardzo sie ciesze. Wreszcie mam do czynienia z czlowiekiem, ktory ma nadzwyczajne mniemanie o sobie.
                                                  • Gość: Poll Re: Pijani kierowcy... IP: 195.245.213.* 06.02.08, 13:26
                                                    Nic takiego nie napisałem
              • rapid130 Re: Pijani kierowcy... 04.02.08, 19:48
                Gość portalu: Poll napisał(a):

                > Przyjmi wiec do wioadomości że nawet zwyczajna i srednia małpa nie
                > mówiąc juz o człowieku wie że po łobaleniu flaszki do godz. 24 nie
                > powinna jechać przez nastepne 24 godziny.

                Tyle to jeszcze ludzie zwykle wiedzą.

                Ale możesz być lekko wcięty także o 9 rano, po 3-4 piwach
                wypitych "na raty", późno w noc. I o takich nieświadomych raczej tu
                chodzi.

                * * *
                Ludzie nie wiedzą wielu rzeczy, chociaż powinni. :/

                Teraz będę brzydko skarżyć. :X

                Któregoś wieczoru znajomy narzekał, że dzisiaj mu jakoś światła
                słabo świecą i będzie musiał wymienić lustra. Poszliśmy na parking,
                odpalił światła, obejrzałem te jego soczewki. Po czym wyjąłem
                utensylia z Pipidówki i... przywróciłem pełną sprawność reflektorom.
                Po prostu: były brudne.

                Najbardziej oporną mam w rodzinie. Moja siostra. :/ Nie myje
                samochodu. To pół biedy. Niestety, nie myje także reflektorów i
                szyb.
                - "Bo ja tyle to widzę, więc nie muszę". :/

                Jej małżonek jeździ paroletnim japońcem z mocno wytrzepanymi
                amortyzatorami i - jak ostatnio widziałem - z wycieraczkami, które
                powinny wylecieć do kosza rok temu. Robią malownicze smugi na szybie.

                To nie dzieje się wskutek braku kasy.
                To TYLKO brak świadomości.
                Tylko albo aż.

                Solidne szorowanie szyb i lamp, tudzież wymiany wycieraczek w razie
                potrzeby następują tylko, gdy muszę raz na pół roku wypożyczyć wóz
                od siostrzyczki, z powodu niedostępności własnego.

                Czasem im truję i przypominam o mankamentach.
                Ale groch o ścianę. Widzę w oczach rozmówców iskierkę ironii:
                - "Ty przecież masz niezdrowego pier.d.olca na punkcie samochodów".
                Bo czym tu się przejmować? To tylko sprzęt gospodarstwa domowego,
                służący do przemieszczania się z punktu A do punktu B. :/

                * * *
                Mój staruszek rodzony manieruje się jako kierowca. :/
                Kiedyś wyjeżdżamy z bocznej drogi, gdzieś na łysych polach.
                Zerknął w lewo, bez zatrzymania wjechał na główną. Półtorej sekundy
                później zerknął w lusterka i zrobił rozpaczliwą woltę.
                Nagle skręcił w prawo, do krawężnika.
                Ziuuuuuuuu, wyprzedziła nas Vectra lecąca jakieś 120 km/h.
                - Nie było jej widać jak wychodziła z zakrętu? - zapytałem uprzejmie.
                - No było... - bruknął gniewnie. - A po co jedzie tak szybko?????!!!!

                Niestety, robi tak regularnie na łagodniejszą skalę, zmuszając ludzi
                do wytracania prędkości. - No to co z tego???? A niech zwolni!!

                I to są moje największe porażki dydaktyczne. ;P
    • klemens1 Re: Pijani kierowcy... 04.02.08, 13:41
      > zaczac UCZYC ludzi, ze nastepnego dnia po ochlaju moga nie
      > nadawac sie do jazdy?!

      Nadawać to się jednak przeważnie nadają, a że przekraczają dozwoloną w Polsce ilość
      alkoholu to inna sprawa.
      • emes-nju Re: Pijani kierowcy... 04.02.08, 13:49
        Hm... Po wypiciu do polnocy pol litra (czy to jest jakis zaskakujacy rezultat?) za kolko wsiasc moge po poludniu. Waze ok. 95 kg i mierze 185 cm. Czlowiek mierzacy 175 cm i wazacy 85 kg ok. 13.00 jest jeszcze zdrowo napruty nawet przy bardzo liberalnych "kwotach" dopuszczalnego poziomu alkoholu we krwi...
        • Gość: na zimno Powinni robic komorki z alkomatami. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.02.08, 17:30

          To w celach edukacji mlodziezy i doroslych.
          Drugi alkomat powinien byc w kierownicy.
          Jak ktos "ma chuch" auto powinno go potraktowac "fuckoffem",
          a w skrajnym przypadku wlaczyc alarm i zawiadomic moralicje.
          Po jakims czasie wszyscy by wiedzieli.
          Chlanie by sie skonczylo.

          • emes-nju Re: Powinni robic komorki z alkomatami. 04.02.08, 17:37
            Ale zanim te nowinki wejda w nasze zycie z buciorami (alkomat w samochodzie latwo "ominac" przy pomocy mniej wstawionego, za to zyczliwego...), nie byloby glupio w czasie podawania kolejnej relacji z akcji przeciwko pijakom za kolkiem, podac ilu z tych pijakow, to nieswiadomi ludzie z ostrym sydromem "the day after"...
            • Gość: na zimno The "day after" is ok. Some have "a week after". IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.02.08, 17:47

        • klemens1 Re: Pijani kierowcy... 05.02.08, 15:29
          Niezależnie od tego zawsze nadchodzi moment - tym później im ktoś mniej waży i im
          więcej wypił - że wg prawa nie powinien kierować pojazdem, a w rzeczywistości
          ostatnie ochlaństwo nie powoduje już zagrożenia.
    • Gość: foreks Re: Pijani kierowcy... IP: *.acn.waw.pl 04.02.08, 17:58
      owszem emes, tylko kapeluszniki w skodach stanowia dalej duzo wieksze zagrozenie
      w niedzielnej drodze do kosciola.
      • edek40 Re: Pijani kierowcy... 04.02.08, 18:24
        Ty tak powaznie?
        • Gość: foreks Re: Pijani kierowcy... IP: *.acn.waw.pl 04.02.08, 18:34
          tak. ostatnio bardzo duzo jezdze, kilkaset km dziennie i mniej sie boje
          wczorajszego tira, niz dziadzia w kapeluszu, czy kobiety nie potrafiacej wycofac
          poza murawa na stadionie narodowym z bramkami zdjetymi na zime.
          byles kiedys wczorajszy, tak na 0,3%%? to troche inne uczucie, niz fantazja tuz
          po wypiciu.
          • jureek Re: Pijani kierowcy... 04.02.08, 19:18
            Gość portalu: foreks napisał(a):

            > tak. ostatnio bardzo duzo jezdze, kilkaset km dziennie i mniej sie boje
            > wczorajszego tira, niz dziadzia w kapeluszu, czy kobiety nie potrafiacej wycofa
            > c
            > poza murawa na stadionie narodowym z bramkami zdjetymi na zime.

            Nie sądziłem, że taki strachliwy jesteś, że kobity się boisz :)
            Jaką wielką krzywdę może Ci zrobić, jak ma problemy z zaparkowaniem? Co najwyżej
            lakier porysować, albo małe wgniecienie.
            Jura
            • Gość: rekrut1 Re: Pijani kierowcy... IP: *.chello.pl 04.02.08, 19:55
              No cóż jak młoda to niech gniecie. A zaczęło się od 2,5 - 3 promili.
              A skończyło na omawianiu po jakiej ilości ma się na drugi dzień kaca.
              Szwagier mówi "nic to pół litra na dwóch" więc można po tym jechać
              czy nie?
              Ostatnio(tz. rano)miałem pogawędkę na drodze z panem sierżantem,
              najpierw dmuchałem w alkomat(niechcący byłem trzeźwy) a następnie
              usłyszałem wykład jak to godzinę temu złapał pijanego kierowcę 0,5
              promila, który nie dość że naćpany to jeszce nie czuł się winny.
              Co z tą Polską?
              Pozdr.
              Pazdzioch
            • Gość: foreks Re: Pijani kierowcy... IP: *.acn.waw.pl 04.02.08, 20:49
              uwazam, ze promile stygmatyzuje sie u nas.
              mowie o dawce gdzieniegdze dopuszczalnej, jak 0,4-0,5, nie o tych 3 czy 4%%.
              chcialbym twarde statystyki ujrzec, ile osob ginie lub jest okaleczonych wskutek
              winy kierujacego "nietrzezwego" na tle ogolu. intuicyjnie przypuszczam, ze
              mniej, nizli mozna sie spodziewac. a przeciaz zlapani na uczynku, nie mowiac o
              tych, ktorzy przydzwonili, stanowia pewnie 1% nietrzezwych kierowcow.
              jakby tak wprowadzic obowiazkowe i cykliczne testy na inteligencje i wyobraznie
              zapewne wypadkowosc spadlaby znaczaca bardziej, nizliby wprowadzic ciasna
              prohibicje w tym kraju.
              tylko na ten temat zaden pismak czy policjant sie nie wypowie, bo to nie
              medialne. a pwoinno tak samo byc jak z pozwoleniem na bron ostra, czyli porzadna
              rozmowa z psychologiem. ale nie, podpisujesz glejt, nie nie jestes alkoholikiem.
              ja uwazam, ze jestem, ale przeciez nie przyznam sie ;)
              • jureek Re: Pijani kierowcy... 04.02.08, 20:54
                Uważasz, że alkoholikom nie powinno się pozwolać na prowadzenie samochodu?
                Dlaczego? Ważne, żeby nie prowadzili po wypiciu i tyle.
                Jura
                • Gość: na zimno Alkoholik juz sam nie wie, czy to jest IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.02.08, 17:42

                  "the day" after czy "the day before", niestety.
                  A moze nawet "the day just now".

                  Dlatego tez uwazam, ze poinno im sie kupic bilety miesieczne.
                  • jureek Re: dobrze, że Twojej potocznej opinii... 05.02.08, 18:53
                    ... nie podzielają fachowcy przeprowadzający testy MPU.
                    Ech ta potęga stereotypów.
                    Cukrzykom też byś kupował bilety miesięczne?
                    Jura
                    • Gość: na zimno Wyjasniam: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.02.08, 10:08

                      Cukrzyca jest choroba somatyczna wynikajaca z niewydolnosci trzustki.

                      Alkoholizm jest choroba UMYSLU, WOLI, MENTALNOSCI.
                      Schorzenia somatyczne sa wtorne (np. marskosc watroby).

                      Alkoholik jest nieprzewidywalny.
                      To, czy powinien prowadzic pojazde zaelzy od stadium alkoholizmu.

                      Alkoholizm i cukrzyca sa nieporownywalne.
                      Cukrzyk jest swiadomie chory, zazywa insuline.

                      Alkoholik dalej "zazywa" swoje plyny.
                      Az dos skutku.


                      • jureek Re: jednak nie masz pojęcia 06.02.08, 10:29
                        A świadczy o tym ten cytat:

                        > Alkoholik dalej "zazywa" swoje plyny.
                        > Az dos skutku.

                        • Gość: na zimno Prosze o dodatkowe, kompetentne uzasadnienie. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.02.08, 10:48

                          Mam w rodzinie lekarza, ktory zajmuje sie (na swoje nieszczescie)
                          alkoholikami obu plci. Oczywiscie nigdy mi nie opowiada szczegolow
                          personalnych, bo zlamalby tym tajemnice lekarska.

                          Z rozmow ogolnych na ten temat wylania sie bardzo ponury obraz
                          "tego tematu" i jego skutkow dla zycia zawodowego, osobistego,
                          srodowiskowego. Niewielki procent alkoholikow wraca do normalnosci.

                          Jesli masz inne zdanie, bardzo prosze, wyprowadz mnie z bledu.
                          Bede Ci wdzieczny. Gotow jestem zmienic zdanie, gdy uslysze
                          prawdziwe logiczne argumenty.



                          • jureek Re: jednak niewiele wiesz 06.02.08, 11:14
                            Gość portalu: na zimno napisał(a):

                            > Mam w rodzinie lekarza, ktory zajmuje sie (na swoje nieszczescie)

                            Pomaganie chorym, to chyba podstawowe zadanie lekarza. Jeśli traktuje to jako
                            nieszczęście, to chyba minął się z powołaniem.

                            > alkoholikami obu plci. Oczywiscie nigdy mi nie opowiada szczegolow
                            > personalnych, bo zlamalby tym tajemnice lekarska.

                            I ten lekarz nie poinformował Cię o tysiącach niepijących alkoholików? Chciałbyś
                            odbierać komuś prawo jazdy tylko dlatego, że jest alkoholikiem, mimo że od 20
                            lat nie miał alkoholu w ustach?
                            Jura
                            • Gość: na zimno A gdzie ja napisalem cos o IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.02.08, 12:03
                              "odbieraniu prawa jazdy", co?

                              Pisalem wrecz przeciwnie o podarowaniu im biletow miesiecznych.
                              Umiesz czytac ze zrozumieniem?

                              Z mojej wypowiedzi wynika jedynie brak zaufania do tych ludzi.
                              Nie podkladaj mi innych tekstow, dobrze?
                              No chyba, ze masz w tym jakis cel. Ale to wtedy Twoj problem. Nie
                              moj.

                              Co do lekarza w rodzinie. Jeden z leczonych alkoholikow potraktowal
                              go jak osobistego wroga i skonczylo sie to bardzo nieprzyjemnym
                              epizodem. Wiec jesli nie znasz szczegolow, to nie pisz dyrdymal
                              o mijaniu sie z powolaniem.

                              Jezeli masz w stosunku do alkoholikow jakis swoj duszpasterski
                              stosunek, to Twoja broszka.

                              Ja nie mam do nich zaufania.


                              • jureek Re: wykręcasz się sianem 06.02.08, 19:40
                                Owszem, nie napisałeś wprost, że alkoholikom należy odbierać prawo jazdy. Jednak
                                każdy normalny czytelnik w taki właśnie sposób zinterpretuje Twoją w zamierzeniu
                                dowcipną uwagę o podarowaniu im biletów miesięcznych. Chyba nie będziesz
                                próbować mi wciskać, że chcesz im sprezentować bilety miesięczne tylko dlatego,
                                że masz do nich jakiś duszpasterski stosunek.
                                Natomiast mój stosunek do nich nie jest duszpasterski, lecz po prostu
                                pragmatyczny. Jest to tak samo pragmatyczne podejście, jak podejście
                                fachowców-psychologów przeprowadzających tzw. idiotentesty i decydyjących o tym,
                                czy ktoś może odzyskać odebrane prawo jazdy czy nie. Podczas takich testów
                                trwale niepijący alkoholik ma dużo większe szanse na odzyskanie prawa jazdy niż
                                niealkoholik, pijący tylko okazjonalnie, ale który nie wyciągnął wniosków z
                                tego, co zrobił.
                                Jura

                                P.S. Jeśli jakiś alkoholik nieprzyjemnie zachował się wobec Twojego krewnego, to
                                przykro mi bardzo. Mam jednak nadzieję, że jako człowiek wykształcony potrafi on
                                unikać sztampowych uogólnień. Taki już urok zawodu lekarza, że pacjenci są
                                rózni, ale każdemu trzeba pomagać. Bywają schizofrenicy, paranoicy no i
                                agresywni alkoholicy także.
                                • Gość: na zimno Nie uzywam siana do takich celow. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.02.08, 10:31

                                  Siano ma u mnie lepsze przeznaczenie (kon "dzierzawiony"
                                  przez dwie osoby, w tym ja sam).

                                  A teraz co do sporu. Cale szkolne lata spedzamy na lekcjach
                                  jezyka polskiego analizujac to "co chcial powiedziec autor".

                                  I to jest dydaktyczna kleska pan i panow nauczycieli.

                                  Jesli czytasz, nie uruchamiaj nadmiernie wyobrazni
                                  i nie spekuluj, "co ja chcialem powiedziec", tylko
                                  czytaj to, co napisalem, bo pewnie "to chcialem powiedziec".

                                  To wystarczy do obustronnej komunikacji.

                                  Mam krytyczny stosunek do alkoholikow, bo to jest moje prywatne
                                  zdanie, za ktore sam odpowiadam.

                                  Ty masz inny stosunek i ja nie zabraniam Ci miec takiego nastwienia.
                                  Roznice pogladow sa NORMALNE.

                                  Ludzie sa bardzo rozni i nie ma powodu identyfikowac sie
                                  z ich problemami. Kazdy ma swoje.

                                  Gdyby wszyscy przezywali problemy wszystkich swiat zamienilby sie w
                                  dom wariatow.

                                  Pozdrowienia.
                        • Gość: na zimno Przeczytaj sobie w skrocie: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.02.08, 10:53


                          www.detox.ostroleka.com.pl/detox/uzaleznienia.htm
                          a dopiero potem stawiaj zarzuty.

                          Alkoholik i prawo jazdy to jest dopiero mieszanka wybuchowa.
                      • emes-nju Re: Wyjasniam: 06.02.08, 11:00
                        Gość portalu: na zimno napisał(a):

                        > Alkoholizm i cukrzyca sa nieporownywalne.

                        Tak, ale...

                        > Cukrzyk jest swiadomie chory, zazywa insuline.

                        ... cukrzyk, nawet najlepiej kontrolujacy poziom cukru, moze miec, wynikla z gwaltownego spadku poziomu cukru, wpadke z utrata swiadomosci.

                        Jak mam wybierac, to wole chyba lekko "trafionego", ale swiadomego niz calkiem trzezwego, za to bez swiadomosci :-) Zreszta cukrzyk moze byc znacznie bardziej "trafiony" z powodu spadku cukru (nawet bez utraty przytomnosci!) od niezle nawalonego alkoholika... Mozg odzywia sie glukoza - jak jej braknie, to zaczynaja sie klopoty.

                        Oczywiscie nie namawiam do zabierania komukolwiek PJ. Alkoholik moze jezdzic na trzezwo, a cukrzyk dosc wczesnie wie, ze cukier mu spada (pierwsze objawy sa podobne do lekiego kopa po pierwszym drinku) i dopiero zignorowanie sygnalow ostrzegawczych moze byc grozne.
                        • Gość: na zimno Wielu cukrzykow otrzymuje legalnie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.02.08, 11:06

                          prawo jazdy. Niektorzy stosuja automaty dozujace insuline.
                          Sa swiadomi swojej choroby i dlatego tez sa odpowiedzialni.
                          To jest choroba somatyczna, jeszcze raz to podkreslam.

                          Co do odpowiedzialnosci alkoholikow - tu napisano pare prac
                          naukowych. Nie jest to temat na to forum.
                          Problem jednakze pozostaje powazny, czy tego chcemy czy nie.

                          • jureek Re: Wielu cukrzykow otrzymuje legalnie 06.02.08, 11:16
                            Gość portalu: na zimno napisał(a):

                            >
                            > prawo jazdy. Niektorzy stosuja automaty dozujace insuline.
                            > Sa swiadomi swojej choroby i dlatego tez sa odpowiedzialni.

                            A alkoholik, który nie pije, nie jest świadomy swojej choroby i nie jest
                            odpowiedzialny? Bzdury gadasz i tyle.
                            Jura
                            • Gość: rekrut1 Re: Wielu cukrzykow otrzymuje legalnie IP: *.chello.pl 06.02.08, 12:13
                              O czym Wy piszecie? Tak jakby spożywanie alkoholu było be be.
                              Mój szwagier jak nie pije jest nie do zniesienia, ale po spożyciu...
                              ho ho to dopiero ma humor. Pewnie wtedy nie powinien prowadzić ale
                              on się do tego wcale nie rwie pomimo że nie jest cukrzykiem.
                              Pozdr.
                              Pazdzioch
                            • Gość: na zimno j.w. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.02.08, 12:23

                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=75258590&a=75349137
                              Alkoholik wyprowadzony z alkoholizmu i swiadomy do tego, iz jest
                              chory jest godny podziwu, jesli jest odpowiedzialny.
                              Nie neguje takiego konkretnego przypadku.

                              Niestety ktos, kto raz w to wdepnal musi sobie zdawac sprawe z tego,
                              ze juz byc moze nigdy nie odzyska zaufania innych ludzi, rozumiesz?

                              Takiego zaufania nie da sie zadekretowac prostym zaswiadczeniem na
                              papierze ani okresem bezalkoholowym.

                              Wiara jest dobra, dopoki ktos sie na swojej czystej wierze nie
                              sparzy.

                              Bzdury sa, jureek, obosieczna bronia.
    • inguszetia_2006 Re: Pijani kierowcy... 07.02.08, 12:58
      Witam,
      Kierowca na kacu często myśli, że jest trzeźwy, a cierpi jedynie na
      lekki dyskomfort;) Na ten temat nie chce mi się gadać, bo jak ktoś
      jest nieodpowiedzialny i bezmyślny, to po co jęzor strzępić.
      Mam inne zastrzeżenia. Otóż, mam kolegę w pracy, który cierpi na
      marskość watroby, więc bezustannie zasypia za kierownicą. Ten typ
      tak ma. Mówi o tym z rozbrajającą szczerością, co kilka dni jakaś
      nowa przycierka, mały dzwon, duży dzwon itp. Jak go słucham, to mam
      lekkie mdłości. Co z takim pacjentem zrobić? Wie, że nie powinien
      jeść przed jazdą, bo ma niewydolną watrobę i znowu zaśnie za
      kółkiem. A On... Wcina obiadek aż uszy mu się trzesą;) Rozumiem, że
      głodny, ale (do diabła!) nie może zjeść w domu...? Ręce opadają...
      Ja nie wiem, jak on w tych korkach daje sobie radę. Pewnie zasypia,
      a budzą go klaksony. Strach się bać, jednym słowem.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • Gość: na zimno Wlasnie jest to przyklad kompletnego braku IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.02.08, 13:07
        odpowiedzialnosci.

        Oszukiwanie samego siebie jest tu stosowane - w jakim "celu"?
        W domu moze co najwyzej "nabic sobie guza".

        Na drodze moze kogos ZABIC.
        Dlatego uwazam, ze wszyscy kierowcy powinni przechodzic lekarskie
        badania testowe co 5 lat, obowiazkowo.

        Ze szczegolnym zwroceniem uwagi na schorzenia zagrazajace
        funkcjonalnie prowadzeniu pojazdu.

      • emes-nju Re: Pijani kierowcy... 07.02.08, 13:10
        inguszetia_2006 napisała:

        > Kierowca na kacu często myśli, że jest trzeźwy, a cierpi jedynie
        > na lekki dyskomfort;) Na ten temat nie chce mi się gadać, bo jak
        > ktoś jest nieodpowiedzialny i bezmyślny, to po co jęzor strzępić.

        A mi sie chce. Bardzo! Bardzo lubie swoj samochod i swoje zycie...

        Bardzo bym tez chcial, zeby tych nieodpowidzialnych i bezmyslnych
        ktos zechcial chociaz USWIADOMIC. Bo po pijkau czesto jezdza ludzie,
        ktorzy nie wiedza, ze nie powinni. Nazywanie ich nieodpowidzialnymi
        i bezmyslnymi jest klasycznym zmiataniem pod dywan, jakie od lat
        uprawiaja waaadza i media. Sa nieodpowiedzialni i bezmyslni wiec nie
        ma co "strzepic jezyka" :-P

        O tym jak temat jest postrzegany, najlepiej swiadczy ten watek.
        Prawie nikomu nie przeszkadza, ze za kolko siadaja ludzie, ktorzy
        nie powinni. Przeciez wszystko jest ok. - nie powinni i juz. Takie
        myslenie magiczne - nie powinni wiec nie wsiadaja, a jak wasiadaja
        to sa nieodpo... A co ja bede "jezyk strzepil" :-P Przeciez
        wiekszosc na tym forum to asy nad asami i sami wszystko wiedza i
        nikt ich nie musial niczego uczyc - np. tego, ze nastepnego dnia po
        ochlaju nie zawsze mozna siadac za kolkiem. A skoro oni sa asy, to
        inni tez powinni. Czysta magia :-P

        > (...) mam kolegę w pracy, który cierpi na
        > marskość watroby, więc bezustannie zasypia za kierownicą.

        On jest jeden. Pijanych za kierownica kilka tys. dziennie...
        • habudzik Re: Pijani kierowcy... 07.02.08, 14:04
          Przeciez
          wiekszosc na tym forum to asy nad asami i sami wszystko wiedza i
          nikt ich nie musial niczego uczyc - np. tego, ze nastepnego dnia po
          ochlaju nie zawsze mozna siadac za kolkiem. A skoro oni sa asy, to
          inni tez powinni. Czysta magia :-P

          Niestety Tobie ta magia jest obca bo po ohlaniu następnego dnia zawsze nie wolno
          wsiadać za kierownik a nie jak piszesz "nie zawsze" . NIgdy , przenigdy .
          • edek40 Re: Pijani kierowcy... 07.02.08, 14:27
            Z asow nad asami to ja widze glownie habudzika, ktory wszystko wie, zna kazdy przepis, nigdy nie jest nawet ciut zmeczony, korki to dla niego raj, a krzyzujace sie stare i nowe pasy, polaczone z pasami zoltymi, tymi od remontow, to czysty relaks. Dla takiego habudzika, gdyby zasadzili na Gierkowce 30 km/h nie byloby naturalnie powodem do zmartwien, poniewaz werbalnie poprze ustawienie ograniczenia, a prawa noga go oleje. Tylko czekac, az po zachlystywaniu sie swoja wiedza na temat jazdy po ochlaju chlapnie, ze do Raciborza to na ciezkim kacu jechal i dlatego az 4 godziny, bo to tylko 322 km/
            • habudzik Re: Pijani kierowcy... 07.02.08, 14:42
              edek40 napisał:

              > Z asow nad asami to ja widze glownie habudzika, ktory wszystko wie, zna kazdy p
              > rzepis,

              Przepisy znam , te podstawowe których Wy nie znacie .


              nigdy nie jest nawet ciut zmeczony, korki to dla niego raj, a krzyzujac
              > e sie stare i nowe pasy, polaczone z pasami zoltymi, tymi od remontow,

              Zmęczony nie jestem za kierownicą . Krzyżujące się stare i nowe pasy olewam o
              ile są jeszcze żółte bo to żółte są w takim momencie obowiazujące . Tego też nie
              znacie chopaki ?

              Tylko czekac, az po zachlystywaniu sie swoja wied
              > za na temat jazdy po ochlaju chlapnie, ze do Raciborza to na ciezkim kacu jecha
              > l i dlatego az 4 godziny, bo to tylko 322 km/

              Znowu kłamiesz . Do Raciborza jest 331km i pokonałem ten dystans w nieco powyzej
              4 godzin . Czemu kłamiesz ?
              • edek40 Re: Pijani kierowcy... 07.02.08, 14:55
                habudzik napisał:

                >
                > Przepisy znam , te podstawowe których Wy nie znacie .

                To dobrze. Ucz nas.
                >
                > Zmęczony nie jestem za kierownicą . Krzyżujące się stare i nowe pasy olewam o
                > ile są jeszcze żółte bo to żółte są w takim momencie obowiazujące . Tego też nie
                > znacie chopaki ?

                Naturalnie. Wstajesz rano, jestes wypoczety, w pracy powolutku sie meczysz (chyba, ze jestes bardziej nadczlowiekiem niz myslalem), wsiadasz w samochod po pracy i stajesz sie swiezy i wypoczety. To dobrze, bo wiekszosc ludzi w pracy dostaje tak w d..., ze nie jest wypoczeta.

                Tak te pasy to rzeczywiscie proscizna, szczegolnie gdy wszystkie sa zatarte, a kolejne zolte pasy nakladane sa jeden na drugi.
                >
                > Znowu kłamiesz . Do Raciborza jest 331km i pokonałem ten dystans w nieco powyzej
                > 4 godzin . Czemu kłamiesz ?

                Klamie o 1 kilomert i o nieco? Jak nazwiesz wiec pomylke o 1000 km i duzo?
                • habudzik Re: Pijani kierowcy... 07.02.08, 18:28
                  edek40 napisał:

                  > habudzik napisał:
                  >
                  > >
                  > > Przepisy znam , te podstawowe których Wy nie znacie .
                  >
                  > To dobrze. Ucz nas.

                  A co robie pokazując że na strzałce w lewo nie można robić innych manewrów niz
                  te wskazane jej grotem ? Ucze ale nauka idzie w las bo cały czas twierdzicie że
                  możecie zawracać a skoro zawracać to stoi na przeszkodzie skr,ęcić w prawo ?
                  Bezmyślność ludzka nie zna granic bo inaczej nie byłoby nagród Darwina




                  > >
                  > > Zmęczony nie jestem za kierownicą . Krzyżujące się stare i nowe pasy olew
                  > am o
                  > > ile są jeszcze żółte bo to żółte są w takim momencie obowiazujące . Tego
                  > też nie
                  > > znacie chopaki ?
                  >
                  > Naturalnie. Wstajesz rano, jestes wypoczety, w pracy powolutku sie meczysz (chy
                  > ba, ze jestes bardziej nadczlowiekiem niz myslalem), wsiadasz w samochod po pra
                  > cy i stajesz sie swiezy i wypoczety. To dobrze, bo wiekszosc ludzi w pracy dost
                  > aje tak w d..., ze nie jest wypoczeta.

                  Możliwe że tak , ale nie może być usprawiedliwieniem kierowania w stanie
                  wzburzenia , zmęczenia fakt że Ci się w życiu tak ułożyło iż Twoja praca tak
                  negatywnie wpływa na Twoje samopoczucie . Nie zawsze pracowałem tam gdzie teraz
                  pracuje i gdybym wtedy był zmęczony pracą to albo zmieniłbym prace albo środek
                  transportu a kiedyś o prace było duuuuzo trudniej .





                  >
                  > Tak te pasy to rzeczywiscie proscizna, szczegolnie gdy wszystkie sa zatarte, a
                  > kolejne zolte pasy nakladane sa jeden na drugi.

                  Bzdura . Jedne żółte nie są nakładane na drugie tylko te pierwsze żółte się
                  zdejmuje bo to zwykła naklejka .



                  > Klamie o 1 kilomert i o nieco? Jak nazwiesz wiec pomylke o 1000 km i duzo?

                  Nie kłamiesz o 1 kilometr tylko o 9 a nieco to może być 20 minut . Nie dość że
                  mam jechać o 9km dalej to jescze odbierasz mi czasu na to aż o 20 minut . To
                  sporo na tak krótkim odcinku drogi
                  • edek40 Re: Pijani kierowcy... 07.02.08, 18:39
                    Czy nie powinienes czasem odwiedzac jakiegos lekarza? Brac jakies proszki? Czlowieku, Ty masz natrectwo niezgadzania sie z wiekszoscia ludzi. Czasem zdarza sie, ze masz pecha, bo ktos napisal cos, co powinienes zaakceptowac. Wtedy wykrecasz kota ogonem, wyrywasz z kontekstu i piszesz straszne androny. Ot chocby wtpliwosc emesa nt. wczorajszego ochlaju. Ani nie napisal, ze sam tak robi, ani nie pochwalil (nie zganiel tez dosadnie). Nipisal wylacznie, ze malo sie o tym mowi, a wielu nie wie, ze jesli duzo pochla, to nastepnego dnia tez jest wciety. Najpierw napisales, ze emes pochwala jazde po pijaku, a potem zeszlismy na malpy. Uwazasz, ze to zdrowe. Czasem zastanow sie, czy znienawidzony emes czy edek nie pisze przypadkiem czegos sensownego. I nie patrz wylacznie na czubek swojego nosa. Bo wiesz, w Polsce malo kto umiera z glodu. To jednak nie znaczy, ze w skali globalnej nie jest to problem. Habudzik jest najedzony, wiec problemu nie ma.
                    • habudzik Re: Pijani kierowcy... 07.02.08, 18:54
                      edek40 napisał:

                      > Czy nie powinienes czasem odwiedzac jakiegos lekarza? Brac jakies proszki? Czlo
                      > wieku, Ty masz natrectwo niezgadzania sie z wiekszoscia ludzi.

                      Większość ludzi to nie słowianie . Jedza małpy , pająki , ryż , podcieraja tyłek
                      i papier wsadzaja do kosza obok sedesu , myją się w rzece w której 1km w góre
                      rzeki wrzuca się zmarłych na jakąś zakaźna chorobe członków rodziny . Mam się z
                      nimi zgadzać ???????? Ty się zgadzasz ?????




                      Czasem zdarza si
                      > e, ze masz pecha, bo ktos napisal cos, co powinienes zaakceptowac. Wtedy wykrec
                      > asz kota ogonem, wyrywasz z kontekstu i piszesz straszne androny.
                      Po raz kolejny prosze napisz gdzie wykręciłem tego kota .






                      Ot chocby wtp
                      > liwosc emesa nt. wczorajszego ochlaju. Ani nie napisal, ze sam tak robi, ani ni
                      > e pochwalil (nie zganiel tez dosadnie). Nipisal wylacznie, ze malo sie o tym mo
                      > wi, a wielu nie wie, ze jesli duzo pochla, to nastepnego dnia tez jest wciety.

                      Mało się mówi ??????? Cały czas się trąbi o tym i stąd moje ździwienie . Spoty
                      mówia o tym , w gazetach zdjęcia Kierowczyca z odwróconym kieliszkiem ,
                      pogadanki z policją która wspomina za każdym razem że piłeś - daj se na
                      wstrzymanie 24h .
                      Co jeszcze można zrobić skoro nie dociera do debili ?
                      • edek40 Re: Pijani kierowcy... 07.02.08, 19:08
                        G...no sie mowi. Do debili trzeba lopatologicznie. Inteligentni maja jakiekolwiek watpliwosci nastepnego dnia. Ci inteligentni nieco ponizej sredniej wymagaja prostego przekazu. I to nie takiego koncentrujacego sie na: piles nie jedz. Im trzeba wbijac do lepetyn, ze nastepnego dnia tez moga byc nawaleni. Po ostatnich wakacjach (2007) policja zapowiedziala, ze bedzie stala w poniedzialki rano i lapala "wczorajszych". Informacja zostala powtorzona w glownych wydaniach kilku dziennikow, przez jakis miesiac policja rzeczywiscie kontrolowala "wczorajszych". I juz. Ani nie powtarzaja informacji w prostej formie, ani policji juz nie chce sie lapac. Wraz z koncem cieplej jesieni "pokos" wsrod przedluzonych weekendowcow zaczal sie zmniejszac, wiec pozwijali kramiki. O tym wlasnie pisal emes, a Ty tego nie zrozumiales, bo poza wlasny nos ciezko Ci wyjsc.
                        • Gość: Poll Re: Pijani kierowcy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.08, 19:48
                          Mówi się ale niestety nie dociera . To niczyja wina oprócz odbiorcy a ci u nas
                          sa specyficzni . Ale pipsze - to debile
                          • edek40 Re: Pijani kierowcy... 07.02.08, 20:24
                            G..no prawda. Jezeli nie dociera do glupawego odbiorcy, nalezy zmienic sposbo i forme przekazu. Az do osiagniecia celu. Lub choc do symptomow poprawy. Bo tu nie tylko o d.. debila chodzi.
                            • Gość: Poll Re: Pijani kierowcy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.08, 22:07
                              Goowno prawda . Nie da się dotrzeć do pewnej grupy debili choćbyś nie wiem co
                              mówił . Gdyby to było możliwe nie potrzebne byłyby radary .
        • inguszetia_2006 Re: Pijani kierowcy... 07.02.08, 14:06
          Witam,
          O pijakach nie chciało mi się gadać, bo sprawa jest oczywista.Ale
          niech ci będzie... Ja to widzę tak:najlepiej z pijakiem nie jechać
          tzn. trzeba edukować rodzinę. Jak mężuś(vel żonka)zapewnia, że to
          tylko dwa piwa, a z Mokotowa na Żoliborz to jeno żabi skok, to wtedy
          partner i dzieci mówią; To jedź sam, my idziemy na przystanek albo
          dzwonimy po taryfę. Jeśli ktoś widzi, że znajomy wraca do domu po
          pijaku, to trzeba mu truć do skutku i odwoływać się do uczuć
          wyższych, wyobraźni, empatii np. Masz żonę, dziecko... Pomyśl,
          właśnie przejechał ich pijany kierowca. Taki sam jak Ty itd.
          A tak wogóle, to za jazdę po pijaku - do paki na 10 lat plus
          rekwirowanie wozu i sprzedaż na cele charytatywne. Za spowodowanie
          wypadku bez ofiar - 20 lat bez możliwości amnestii itd. Ja tam
          skrupułów nie mam. Żaden gnój nie będzie mnie narażał.
          A co do marskości wątroby, to radzę przejrzeć statystyki;)
          Zresztą, przyczyną marskości jest najczęściej nadużywanie alkoholu
          (piszę najczęściej, nie jedynie!), a marskość powoduje niewydolność
          wielonarządową. A zatem, chora wątroba = chore serce, chore nerki,
          niewydolność krążenia, itd. Długo by o tym pisać...
          Jednym słowem, pijak na drodze, to zakała, ale oficjalna.
          Chory na marskość, to taka szara eminencja na naszych dziurawych
          ulicach.
          Pzdr.
          Inguszetia
          • emes-nju Re: Pijani kierowcy... 07.02.08, 14:28
            inguszetia_2006 napisała:

            > O pijakach nie chciało mi się gadać, bo sprawa jest oczywista.Ale
            > niech ci będzie...

            Sadzac z ilosci pijakow na drogach, nie jest to oczywiste! Pisze o
            tym, bo, na podstawie obserwacji znajomych, jestem przekonany, ze
            duza czesc tych pijakow, to niczego nieswiadomi "pijacy wczorajsi".
            Uwierz mi - naprawde spora czesc kierowcow nie ma zielonego pojecia
            w jakim tempie metabolizuje sie alkohol. Wyspal sie, to jest
            trzezwy - taka opinia nie jest niczym szczegolnym! Ja w tym widze
            problem... Ale ja to w ogole dziwak jestem.

            Sadzac z wypowiedzi w tym watku, nie jest to oczywiste...

            > A tak wogóle, to za jazdę po pijaku - do paki na 10 lat plus
            > rekwirowanie wozu i sprzedaż na cele charytatywne. Za spowodowanie
            > wypadku bez ofiar - 20 lat bez możliwości amnestii itd. Ja tam
            > skrupułów nie mam.

            Ja tez. Ale mam watpliwosci czy bez edukacji mozna tak surowo
            karac "wczorajszych". Czy tego jak metabolizownay jest alkohol ucza
            na PJ? Skad maja o tym wiedziec rodziny skoro nie wiedza o tym
            kieorwcy? Ty potrafisz mi powiedzic jak szybko "spalisz" wczorajsze
            pol litra?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja