Rozglądajcie się przy drogach dla rowerów...

09.02.08, 17:39
Można powiedzieć, że temat można wałkować do znudzenia, ale to w sumie też pewien rodzaj edukacji.. Dziś jednego pana, który _włączał_ się samochodem do ruchu (wyjeżdżał z posesji) i przejeżdżał przez przejazd dla rowerów, brak dostatecznej uwagi kosztował 100zł.. Tylko 100, bo obyło się bez policji... Mam nadzieję, że więcej na części nie wydam.. Żeby było śmiesznie ów pan (w wieku emerytalnym) stwierdził, że w Szwecji miał taką samą sytuację, tylko kosztowało go to nieco więcej, bo rowerzysta wiózł laptopa..
    • Gość: prawdziwy tebe zepsuty zegarek by powiedzial... IP: *.aster.pl 09.02.08, 20:46

      ...zebys sie rozgladal na samochody znienacka wyjezdzajace na
      sciezki rowerowe, bo kierowcy tez ludzie i nie zasluzyli na tak wysokie kary.

      nastepnym razem jezdzij wiec 5 km/h.
      • shp80 Re: zepsuty zegarek by powiedzial... 10.02.08, 02:39
        Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

        > ...zebys sie rozgladal na samochody znienacka wyjezdzajace na
        > sciezki rowerowe,

        Zawsze się rozglądam, dlatego wyszedłem bez uszczerbka na zdrowi.

        > bo kierowcy tez ludzie i nie zasluzyli na tak wysokie kary.

        100zł to sporo? I tak obniżyłem z 260, bo tyle mnie właśnie kosztowała część, która ucierpiała najbardziej..

        > nastepnym razem jezdzij wiec 5 km/h.

        Po co, jak zawsze można stać w miejscu. No, ale drzewa też w miejscu stoją, a kierowcy w nie wjeżdżają, więc też chyba niebezpiecznie ;>

        Następnym razem nie będę miał dylematów, tylko zadzwonię na policję.
        • Gość: prawdziwy tebe Re: zepsuty zegarek by powiedzial... IP: *.aster.pl 10.02.08, 14:21

          > Zawsze się rozglądam, dlatego wyszedłem bez uszczerbka na zdrowi.

          gdybys sie rozgladal i wolniej jechal, to by w ogole sie nic nie stalo.

          > 100zł to sporo?

          dla emeryta w bolszewickiej polsce sporo.

          > Po co, jak zawsze można stać w miejscu.

          no to dlaczego nie stoisz?
          • shp80 Re: zepsuty zegarek by powiedzial... 10.02.08, 18:36
            Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

            > > Zawsze się rozglądam, dlatego wyszedłem bez uszczerbka na zdrowi.
            >
            > gdybys sie rozgladal i wolniej jechal, to by w ogole sie nic nie stalo.

            W tym konkretnym przypadku to kierowca dał dupy. Nie rozejrzał się, włączając się do ruchu, więc zabulił.

            > > 100zł to sporo?
            >
            > dla emeryta w bolszewickiej polsce sporo.

            Gdyby go nie było stać, nie jeździłby samochodem. No, chyba, że jest z tych osób, co swoje ostatnie pieniądze wydają na samochód, zamiast na żarcie.

            > > Po co, jak zawsze można stać w miejscu.
            >
            > no to dlaczego nie stoisz?

            Ja wiem, że Ziemia się kręci z dosyć dużą prędkością, ale stojąc na niej raczej się nigdzie nie przemieszczę.
            • Gość: prawdziwy tebe Re: zepsuty zegarek by powiedzial... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.08, 08:46

              > > > Zawsze się rozglądam, dlatego wyszedłem bez uszczerbka na
              > > > zdrowi.
              > >
              > > gdybys sie rozgladal i wolniej jechal, to by w ogole sie nic nie
              > > stalo.
              >
              > W tym konkretnym przypadku to kierowca dał dupy. Nie rozejrzał
              > się, włączając się do ruchu, więc zabulił.

              ale gdybys ty wolniej jechal i sie lepiej rozgladal, to by sie nic
              nie stalo.

              > > > 100zł to sporo?
              > >
              > > dla emeryta w bolszewickiej polsce sporo.
              >
              > Gdyby go nie było stać, nie jeździłby samochodem. No, chyba, że
              > jest z tych osób, co swoje ostatnie pieniądze wydają na samochód,
              > zamiast na żarcie.

              a nie przyszlo do twojego pustego lba, ze emeryt jest schorowany
              i musi jezdzic na zajecia terapeutyczne do miejsca, gdzie nie ma
              komunikacji ktora i tak jezdzi jak chce a zima zamarza?

              > > > Po co, jak zawsze można stać w miejscu.
              > >
              > > no to dlaczego nie stoisz?
              >
              > Ja wiem, że Ziemia się kręci z dosyć dużą prędkością, ale stojąc
              > na niej raczej się nigdzie nie przemieszczę.

              dopiero pieprzyles, ze mozna stac w miejscu, zdecyduj sie w koncu.
              • habudzik Re: zepsuty zegarek by powiedzial... 11.02.08, 10:10
                Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):


                > > W tym konkretnym przypadku to kierowca dał dupy. Nie rozejrzał
                > > się, włączając się do ruchu, więc zabulił.

                W tym konkretnym przypadku kierowca popełnił jeden z większych ( na liście drugi
                od góry ) grzechów wymuszając pierwszeństwo .
              • shp80 Re: zepsuty zegarek by powiedzial... 11.02.08, 16:26
                Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                > > > > Zawsze się rozglądam, dlatego wyszedłem bez uszczerbka na
                > > > > zdrowi.
                > > >
                > > > gdybys sie rozgladal i wolniej jechal, to by w ogole sie nic nie
                > > > stalo.
                > >
                > > W tym konkretnym przypadku to kierowca dał dupy. Nie rozejrzał
                > > się, włączając się do ruchu, więc zabulił.
                >
                > ale gdybys ty wolniej jechal i sie lepiej rozgladal, to by sie nic
                > nie stalo.

                Gdybyś jechał samochodem po jezdni obok (ograniczenie do 80km/h) i kilka metrów przed tobą wyjechał z posesji samochód, też byś pisał, ze twoja wina, bo nie stałeś w miejscu?

                > > Gdyby go nie było stać, nie jeździłby samochodem. No, chyba, że
                > > jest z tych osób, co swoje ostatnie pieniądze wydają na samochód,
                > > zamiast na żarcie.
                >
                > a nie przyszlo do twojego pustego lba, ze emeryt jest schorowany
                > i musi jezdzic na zajecia terapeutyczne do miejsca, gdzie nie ma
                > komunikacji ktora i tak jezdzi jak chce a zima zamarza?

                Zajęcia terapeutyczne w fabryce opon?
                Zamarzanie w temperaturze +11C?
                Jeszcze jakieś rewelacje ynteligencie?

                > > Ja wiem, że Ziemia się kręci z dosyć dużą prędkością, ale stojąc
                > > na niej raczej się nigdzie nie przemieszczę.
                >
                > dopiero pieprzyles, ze mozna stac w miejscu, zdecyduj sie w koncu.

                Stać przed znakiem STOP? To chyba oczywiste..
                • Gość: prawdziwy tebe Re: zepsuty zegarek by powiedzial... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.08, 09:10

                  > Gdybyś jechał samochodem po jezdni obok (ograniczenie do 80km/h) i
                  > kilka metrów przed tobą wyjechał z posesji samochód, też byś
                  > pisał, ze twoja wina, bo nie stałeś w miejscu?

                  ale tam nie bylo dwoch samochodow tylko rower i samochod.

                  > Zajęcia terapeutyczne w fabryce opon?
                  > Zamarzanie w temperaturze +11C?
                  > Jeszcze jakieś rewelacje ynteligencie?

                  jedna: dobrze jest, gdy rozmowca odnosi sie do togo, co ktos napisal.

                  > Stać przed znakiem STOP? To chyba oczywiste..

                  proponuje, zebys poszedl do specjalisty i poukladal sobie w glowie
                  te smieci, ktore tam dzwigasz, bo najpierw piszesz o 35km/h, potem,
                  ze moglbys stac, nastepnie cos o planetach i ze jednak wolisz sie
                  przemieszczac, a teraz nagle o znaku stop. trudno prowadzic dyskucje
                  z kims, kto przykladnie bredzi.
                  • shp80 Re: zepsuty zegarek by powiedzial... 12.02.08, 14:34
                    Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                    > > Gdybyś jechał samochodem po jezdni obok (ograniczenie do 80km/h) i
                    > > kilka metrów przed tobą wyjechał z posesji samochód, też byś
                    > > pisał, ze twoja wina, bo nie stałeś w miejscu?
                    >
                    > ale tam nie bylo dwoch samochodow tylko rower i samochod.

                    No i co ku.. z tego? Gdyby była ciężarówka i samochód osobowy, to bardziej winny byłby samochód osobowy, bo mnie waży, wschodniomentalny pastuchu?

                    > > Zajęcia terapeutyczne w fabryce opon?
                    > > Zamarzanie w temperaturze +11C?
                    > > Jeszcze jakieś rewelacje ynteligencie?
                    >
                    > jedna: dobrze jest, gdy rozmowca odnosi sie do togo, co ktos napisal.

                    Dobrze byłoby wpierw samemu zrozumieć, co się pisze..

                    "a nie przyszlo do twojego pustego lba, ze emeryt jest schorowany i musi jezdzic na zajecia terapeutyczne do miejsca, gdzie nie ma komunikacji ktora i tak jezdzi jak chce a zima zamarza?"

                    Emeryt miał w fabryce opon przechodzić zajęcia terapeutyczne? KM zamarza w temperaturze +11C?

                    > > Stać przed znakiem STOP? To chyba oczywiste..
                    >
                    > proponuje, zebys poszedl do specjalisty i poukladal sobie w glowie
                    > te smieci, ktore tam dzwigasz, bo najpierw piszesz o 35km/h,

                    Bo tyle jechałem.

                    > potem,
                    > ze moglbys stac,

                    Znasz pojęcie "ironia"? Kto pisał, żebym stał w miejscu?

                    > nastepnie cos o planetach i ze jednak wolisz sie
                    > przemieszczac, a teraz nagle o znaku stop. trudno prowadzic dyskucje
                    > z kims, kto przykladnie bredzi.

                    Trudno prowadzić dyskusje z kimś, kto prowadzi ją uderzając palcami w przypadkowe klawisze klawiatury.
                    • Gość: prawdziwy tebe Re: zepsuty zegarek by powiedzial... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.08, 15:20

                      > No i co ku.. z tego?

                      to, palancie, ze wg ciebie, hipokryty jureczka, hakretyna i wam
                      podobnych bolszewikow, to nic wielkiego, jak rowerzysta czy pieszy
                      lamie przepisy, ale jak kierowca samochodu lamie, to z niego juz
                      jest wielki zbrodniarz.

                      > Emeryt miał w fabryce opon przechodzić zajęcia terapeutyczne? KM
                      > zamarza w temperaturze +11C?

                      sugerujesz zatem, ze srednia temperatura zimy w polsce to +11C,
                      a jak gdzies nie ma komunikacji, to pewnikiem jest tam fabryka opon?

                      > Trudno prowadzić dyskusje z kimś, kto prowadzi ją uderzając
                      > palcami w przypadko we klawisze klawiatury.

                      dobrze sie opisales, a teraz moze podasz jakis sensowny argument.
                      przypominam: radzilem, abys jezdzil wolniej, wtedy mialbys wieksze
                      szanse na unikniecie nieprzyjemnej szkody.
                      • shp80 Re: zepsuty zegarek by powiedzial... 12.02.08, 21:03
                        Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                        > > No i co ku.. z tego?
                        >
                        > to, palancie, ze wg ciebie, hipokryty jureczka, hakretyna i wam
                        > podobnych bolszewikow, to nic wielkiego, jak rowerzysta czy pieszy
                        > lamie przepisy, ale jak kierowca samochodu lamie, to z niego juz
                        > jest wielki zbrodniarz.

                        Przecież mówimy o konkretnym przypadku, a nie o wszystkich zbrodniach kierowców, czy rowerzystów. Mówimy o przypadku, kiedy kierowca swoim zachowaniem i brakiem przestrzegania przepisów doprowadził do kolizji. Nie o tym, że rowerzysta na pustej drodze przejechał po przejściu dla peiszych, nie o tym, że kierowca na pustej drodze jechał z prędkością dwa razy większą, niż powinien.
                        Mówimy o tym, że kierowca "z bagażem doświadczeniem" doprowadził (po raz drugi, jak sam mówił), do kolizji z rowerzystą.

                        > > Emeryt miał w fabryce opon przechodzić zajęcia terapeutyczne? KM
                        > > zamarza w temperaturze +11C?
                        >
                        > sugerujesz zatem, ze srednia temperatura zimy w polsce to +11C,

                        Sugeruję, że w tym konkretnym przypadku temperatura powietrza wynosiła +11C.

                        > a jak gdzies nie ma komunikacji, to pewnikiem jest tam fabryka opon?

                        Komunikacja tam dociera. To primo.
                        Secundo - mógł tam sobie nawet przylecieć samolotem, byleby nie stanowił bezpośredniego zagrożenia dla innych uczestników ruchu.

                        > dobrze sie opisales, a teraz moze podasz jakis sensowny argument.
                        > przypominam: radzilem, abys jezdzil wolniej, wtedy mialbys wieksze
                        > szanse na unikniecie nieprzyjemnej szkody.

                        Bo 35km/h przy szosie, po której jeżdżą 80-100km/h, to cholernie dużo..

                        Zresztą, cała ta dyskusja nie ma sensu. Kierowca zawinił, przyznał się i tyle w temacie. Proponowałem mu wezwanie policji, jeśli faktycznie czuł się niewinny.
                        • Gość: prawdziwy tebe Re: zepsuty zegarek by powiedzial... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.08, 15:21

                          > Przecież mówimy o konkretnym przypadku,

                          no wlasnie, czyli o zdarzeniu rowerzysta-samochod a nie
                          samochod-samochod czy jeszcze jakims innym.

                          > Sugeruję, że w tym konkretnym przypadku temperatura powietrza
                          > wynosiła +11C.

                          tyle ze samochodu nie kupuje sie dla konkretnego dnia.

                          > Komunikacja tam dociera. To primo.

                          a skad wiesz, z powodu jakiego miejsca emeryt kupil samochod?

                          > Secundo - mógł tam sobie nawet przylecieć samolotem, byleby nie
                          > stanowił bezpośredniego zagrożenia dla innych uczestników ruchu.

                          o tym juz pisalem, ale nie chcesz sie do tego odniesc: gdybys jechal wolno i uwazal, do zdarzenia by nie doszlo.

                          > Bo 35km/h przy szosie, po której jeżdżą 80-100km/h, to cholernie
                          > dużo..

                          przestan pisac o innych, ty miales wypadek a nie anonimowi inni,
                          ty zatem powinienes jechac wolniej i uwazniej.

                          > Zresztą, cała ta dyskusja nie ma sensu. Kierowca zawinił, przyznał
                          > się i tyle w temacie. Proponowałem mu wezwanie policji, jeśli
                          > faktycznie czuł się niewinny.

                          ale gdybys ty wolniej jechal, to bys nie byl poszkodowany - dlaczego
                          ciagle nie chcesz sie zmierzyc z tym argumentem? bo nie dotyczy
                          kierowcy samochodu, tylko rowerzysty?
                          • shp80 Re: zepsuty zegarek by powiedzial... 13.02.08, 23:41
                            > > Bo 35km/h przy szosie, po której jeżdżą 80-100km/h, to cholernie
                            > > dużo..
                            >
                            > przestan pisac o innych, ty miales wypadek a nie anonimowi inni,
                            > ty zatem powinienes jechac wolniej i uwazniej.

                            Ja miałem wypadek, ale z winy kierowcy. Przyznał się, zapłacił, koniec dyskusji.

                            > ale gdybys ty wolniej jechal, to bys nie byl poszkodowany - dlaczego
                            > ciagle nie chcesz sie zmierzyc z tym argumentem? bo nie dotyczy
                            > kierowcy samochodu, tylko rowerzysty?

                            A ty próbowałeś? Gdyby na jezdni wymusił ci pierwszeństwo rowerzysta, i byś w niego stuknął, też byś się kajał, że za szybko jechałeś? Bo ja odnoszę wrażenie, że twoje argumenty skierowane są w stronę "silnieszy, większy = większe pierwszeństwo". A na poziomie wchodniomentalnych bambusów uznających na drogach jedynie prawo silniejszego, nie mam zamiaru dyskutować.
    • paul55 Re: Rozglądajcie się przy drogach dla rowerów... 09.02.08, 22:04
      A jeden taki kierowca sie nie rozgladal - i teraz na miejscu zdarzenia stoja
      znicze... Mam wiec apel do rowerzystow - tez sie rozgladajcie - bo mozecie wiele
      stracic.
      • shp80 Re: Rozglądajcie się przy drogach dla rowerów... 10.02.08, 02:51
        paul55 napisał:

        > A jeden taki kierowca sie nie rozgladal - i teraz na miejscu zdarzenia stoja
        > znicze... Mam wiec apel do rowerzystow - tez sie rozgladajcie - bo mozecie wiel
        > e
        > stracic.

        Nie musisz mnie przestrzegać (czyt. straszyć). Doskonale zdaję sobie sprawę z takich rzeczy.
    • naprawdetrzezwy Cholera, mnie uczyli, by nie ufać nikomu. 09.02.08, 22:14
      I że (tu uwaga dla chcących szybko poinotwać: to żart) pojazd o większej masie ma naturalne większe pierwszeństwo.
      I że (uwaga: ditto) cmentarze są pełne tych, którzy mieli pierwszeństwo przejazdu.

      I ogólnie - żeby myśleć...
      • paul55 Re: Cholera, mnie uczyli, by nie ufać nikomu. 09.02.08, 22:24
        No wlasnie. Moj wujek mawial ze "Niebo jest pelne tych, co mieli pierwszenstwo
        przejazdu". Moim dzieciom tez ciagle powtarzam, ze zielone swiatlo to nie
        wszystko....
      • shp80 Re: Cholera, mnie uczyli, by nie ufać nikomu. 10.02.08, 02:44
        > I że (tu uwaga dla chcących szybko poinotwać: to żart) pojazd o większej masie
        > ma naturalne większe pierwszeństwo.

        Cóż.. W moim przypadku samochód ucierpiał bardziej.. Jechałem rowerem, który, w przeciwieństwie do tradycyjnych rowerów, że tak powiem, dysponuje pewną strefą zgniotu...

        > I że (uwaga: ditto) cmentarze są pełne tych, którzy mieli pierwszeństwo przejaz
        > du.
        >
        > I ogólnie - żeby myśleć...

        Gdybym nie myślał, to wjechałbym w niego na pełnej prędkości (w okolicach 35km/h)..
    • habudzik Re: Rozglądajcie się przy drogach dla rowerów... 10.02.08, 11:13
      Ja sie rozglądam , choć przyznam się bez bicia że dla własnego dobra . Szkoda
      reperowac rozdartą puszkę na własny koszt.
    • carnivore69 Re: Rozglądajcie się przy drogach dla rowerów... 11.02.08, 17:34
      Identyczna przygode ze 100-zlotowa rekompensata mialem latem '96. I do dzis nie
      ufam oczekujacym na wlaczenie sie do ruchu...

      Pzdr.
    • lunaglass Re: Rozglądajcie się przy drogach dla rowerów... 17.02.08, 20:09
      Tak, zgadzam się, jest jedno ale. Jak ja wyjeżdżam ze swojej posesji to
      przecinam tylko chodnik. Pieszym trzeba ustąpić, wiadomo. Niestety chodnikami
      pędzą także rowerzyści. Wyjeżdżając mam stromo pod górkę. Rośnie także żywopłot
      (należy do wspólnoty mieszkaniowej, więc nie mogę go ściąć). Widoczność jest
      znikoma. Ale jeżeli wyjeżdżając zderzę się z rowerzystą to będzie moja wina, bo
      mam ustąpić WSZYSTKIM uczestnikom ruchu. Dla mnie ten przepis jest chory.
      Dlaczego ktoś, kto porusza się nie tam gdzie powinien nie jest sprawcą, tylko
      kierowca, który nie powinien spodziewać się rowerzysty na chodniku. Gdyby
      chodnikiem jechał samochód to też byłaby moja wina. To jest kompletnie bez
      sensu. Przepis powinien być tak skonstruowany, że winę ponosi ten uczestnik
      ruchu, który porusza się w miejscu do tego nie przeznaczonym, tzn
      rowerzysta/kierowca po chodniku, pieszy po alejce dla rowerów.
      • shp80 Re: Rozglądajcie się przy drogach dla rowerów... 18.02.08, 21:21
        lunaglass napisał:

        > Tak, zgadzam się, jest jedno ale. Jak ja wyjeżdżam ze swojej posesji to
        > przecinam tylko chodnik. Pieszym trzeba ustąpić, wiadomo. Niestety chodnikami
        > pędzą także rowerzyści.

        Jeśli jest ograniczenie do 50km/h, to ich nie powinno tam być.
        Chociaż są wyjątki, jak np. opiekun z dzieckiem do lat 10 - wtedy prawo traktuje ich, jak pieszych.

        > Wyjeżdżając mam stromo pod górkę. Rośnie także żywopłot
        > (należy do wspólnoty mieszkaniowej, więc nie mogę go ściąć).
        > Widoczność jest
        > znikoma.

        Niestety, ale zdarzają się takie przypadki. Droga, o której pisałem, w kilka miejscach też ma słabą widoczność z powodu zasłaniających wyjazdy reklam na płocie. Oczywiście Urząd Miasta nie jest właścicielem i nic nie może zrobić. Trochę to dziwne, bo po jednym wypadku kumpla, policja nakazała podobne reklamy usunąć.

        > Ale jeżeli wyjeżdżając zderzę się z rowerzystą to będzie moja wina, bo
        > mam ustąpić WSZYSTKIM uczestnikom ruchu.
        > Dla mnie ten przepis jest chory.

        Przepis nie jest chory. Chore są takie sytuacje, jak opisujesz - kiepska widoczność i zero reakcji ze strony organizatora ruchu.

        > Dlaczego ktoś, kto porusza się nie tam gdzie powinien nie jest sprawcą, tylko
        > kierowca, który nie powinien spodziewać się rowerzysty na chodniku.

        Kilka miesięcy temu, kolejny znajomy miał zderzenie z samochodem. Kierowca został ukarany za wymuszenie pierwszeństwa (był sprawcą kolizji), a rowerzysta za to, że nie jechał drogą dla rowerów.

        > Gdyby
        > chodnikiem jechał samochód to też byłaby moja wina. To jest kompletnie bez
        > sensu. Przepis powinien być tak skonstruowany, że winę ponosi ten uczestnik
        > ruchu, który porusza się w miejscu do tego nie przeznaczonym, tzn
        > rowerzysta/kierowca po chodniku, pieszy po alejce dla rowerów.

        Weź np. inną sytuację: wyjeżdżasz z podporządkowanej i uderza w ciebie samochód jadący powyżej dopuszczalnej prędkości. Zgodnie z tym, co piszesz, winny powininen być ten kierowca, bo jechał za szybko.
        Wiem, że takie sytuacje mogą być irytujące - sam to przerabiam, gdy np. piesi lgną całą szerokością drogi dla rowerów, ale nie będę
        przecież wjeżdżał w nich, tylko dlatego, że tam są.

        Sugerowałbym powalczyć ze wspólnotą o przycięcie krzaczorów, ewentualnie uderzyć do zarządcy drogi, może policji.

        • lunaglass Re: Rozglądajcie się przy drogach dla rowerów... 19.02.08, 23:09
          > Weź np. inną sytuację: wyjeżdżasz z podporządkowanej i uderza w ciebie samochód
          > jadący powyżej dopuszczalnej prędkości. Zgodnie z tym, co piszesz, winny powin
          > inen być ten kierowca, bo jechał za szybko.
          > Wiem, że takie sytuacje mogą być irytujące - sam to przerabiam, gdy np. piesi l
          > gną całą szerokością drogi dla rowerów, ale nie będę
          > przecież wjeżdżał w nich, tylko dlatego, że tam są.
          Nie do końca o to mi chodzi. Jadąc rowerem po alejce pieszych widać, że łażą
          całą szerokości (co potępiam). Ale ich widać - na ogół. A w sytuacji, gdy
          rowerzysta pędzi, a kierowca przecina chodnik rowerzysta może zostać po prostu
          niezauważony. Kierowca ma prawo się go nie spodziewać. Czyja wina będzie jak
          będziesz łaził po torach kolejowych i rozjedzie cię pociąg? Tu przepis jest
          sensowny. Wina pieszego, bo nie miał prawa tam się znajdować. I w przypadku z
          rowerzystą też tak powinno być. Przynajmniej w sytuacjach, gdy to rowerzysta
          uderza w bok samochodu.
          Ten przypadek, który opisujesz z przekroczeniem prędkości - zgadzam się, ale tu
          weź inną sytuację. Po drodze głównej porusza się motocyklista (choć równie
          dobrze może to być samochód), który jedzie 160km/h przez miasto, jeszcze do tego
          przeciska się pomiędzy samochodami, jadącymi w miarę normalną prędkości
          (50-70km/h). Czy dalej uważasz, że winny powinien być ten który wyjeżdża z
          podporządkowanej? Ja jestem innego zdania. Jeżeli prędkość została przekroczona
          w bardzo znaczny sposób to taki kierujący ponosi co najmniej współwinę.
          • shp80 Re: Rozglądajcie się przy drogach dla rowerów... 20.02.08, 00:20
            lunaglass napisał:

            > > Wiem, że takie sytuacje mogą być irytujące - sam to przerabiam, gdy np. p
            > iesi l
            > > gną całą szerokością drogi dla rowerów, ale nie będę
            > > przecież wjeżdżał w nich, tylko dlatego, że tam są.
            > Nie do końca o to mi chodzi. Jadąc rowerem po alejce pieszych widać, że łażą
            > całą szerokości (co potępiam). Ale ich widać - na ogół. A w sytuacji, gdy
            > rowerzysta pędzi, a kierowca przecina chodnik rowerzysta może zostać po prostu
            > niezauważony.

            Takich miejsc się boję. Zarówno, jako kierowca, jak i rowerzysta.
            W takich miejscach zdecydowanie zwalniam.

            > Kierowca ma prawo się go nie spodziewać.

            Niestety, ale powinien. Są wyjątki, przy których rowerem po chodniku można się legalnie toczyć.

            > Czyja wina będzie jak
            > będziesz łaził po torach kolejowych i rozjedzie cię pociąg?

            Proponowałbym jednak nie porównywać tego specyficznego środka komunikacji, jakim jest pociąg, do pozostałych pojazdów. Droga hamowania pociągu jest długa, a maszynista nie ma możliwości ominięcia przeszkody.

            > Tu przepis jest
            > sensowny. Wina pieszego, bo nie miał prawa tam się znajdować. I w > przypadku z
            > rowerzystą też tak powinno być.

            Póki co, to niektórzy rowerzyści mają prawo tam się znajdować - chociażby wymieniony wcześniej opiekun z dzieckiem. Chyba, że jest tam ograniczenie prędkości powyżej 50km/h, wystarcząjąco szeroki chodnik (min.2m) - wtedy każdy rowerzysta może tam się zjawić. Jednak w miejscach o słabej widoczności każdy powinien zachować ostrożność.

            > Przynajmniej w sytuacjach, gdy to rowerzysta
            > uderza w bok samochodu.

            Nie sądzę by dobrym pomysłem było wskazywanie winnego na podstawie tego, kto kogo uderzył. Prowokowałoby to do zachowań typu "kto pierwszy, ten lepszy"

            > Ten przypadek, który opisujesz z przekroczeniem prędkości - zgadzam się, ale tu
            > weź inną sytuację. Po drodze głównej porusza się motocyklista (choć równie
            > dobrze może to być samochód), który jedzie 160km/h przez miasto, jeszcze do teg
            > o
            > przeciska się pomiędzy samochodami, jadącymi w miarę normalną prędkości
            > (50-70km/h). Czy dalej uważasz, że winny powinien być ten który wyjeżdża z
            > podporządkowanej?

            Wcale nie uważam, by to było właściwe. Powiem więcej - uważam, że zbyt często przy wymuszaniu pierwszeństwa prędkość jest pomijana. Pytanie tylko, jak rozdzielić proporcje? Droga z pierwszeństwem, to jednak droga z pierwszeństwem.

            > Ja jestem innego zdania. Jeżeli prędkość została przekroczona
            > w bardzo znaczny sposób to taki kierujący ponosi co najmniej
            > współwinę.

            W opisywanym przez Ciebie przypadku, jeśli rowerzysta poruszał się po chodniku nielegalnie i miał z Tobą kolizję, powinien dostać mandat za jazdę w miejscu do tego nie przeznaczonym. Ale sprawcą zdarzenia nie musi być tylko dlatego, że go tam nie powinno być, czy jechał z nieodpowiednią prędkością.
            Poza tym, dlaczego mieć pobłażenie dla kogoś, kto przekroczył prędkość "tylko" o 20km/h. Ograniczenie jest ograniczenie. :)
            • apache5 Re: Rozglądajcie się przy drogach dla rowerów... 20.02.08, 10:57
              Zmusił mnie kolega do ponownej wypowiedzi. To nie tak ze na drodze i przejeżdzie dla rowerów są tylko rowerzyści ważni i na prawie. Rowerzysta to tez "uczestnik ruchu" (art 3 i dalsze)i w tym zakresie stosować łącznie ruch na przejeżdzie rowerowym (art 33 ), w tym zakaz ruchu po chodniku (dozwolona do 50km/h). Jak te przepisy w tym znaki, rozpatrzymy łącznie to okaże się że rowerzysta, to też człowiek i obowiązki, zakazy i nakazy ma. I w ciemno na jezdnie wyjechać mu nie wolno, a kto kogo uderzył to jeszcze nie wina kierowcy. Obcy mi jest natomiast pogląd , że naruszenie przepisów przez innego muszę z góry zakładać, nie , obowiązuje ustawowa zasada w tym względzie- ograniczonego zaufania, ale to już nie ten temat.
              • shp80 Re: Rozglądajcie się przy drogach dla rowerów... 20.02.08, 19:00
                > To nie tak ze na drodze i przejeżdzi
                > e dla rowerów są tylko rowerzyści ważni i na prawie. Rowerzysta to tez "uczestn
                > ik ruchu" (art 3 i dalsze)i w tym zakresie stosować łącznie ruch na przejeżdzie
                > rowerowym (art 33 ), w tym zakaz ruchu po chodniku (dozwolona do 50km/h). Jak
                > te przepisy w tym znaki, rozpatrzymy łącznie to okaże się że rowerzysta, to też
                > człowiek i obowiązki, zakazy i nakazy ma. I w ciemno na jezdnie wyjechać mu ni
                > e wolno, a kto kogo uderzył to jeszcze nie wina kierowcy. Obcy mi jest natomias
                > t pogląd , że naruszenie przepisów przez innego muszę z góry zakładać,

                Wróćmy może do meritum sprawy, czyli do obecności rowerzysty na chodniku. Prawo dopuszcza pewne wyjątki, a mojemu poprzednikowi chodziło o to (jeśli dobrze zrozumiałem), że na tym chodniku rowerzystów być nie powinno. Jednych nie powinno, inni wręcz powinni:

                Art.2.
                Użyte w ustawie określenia oznaczają:
                "pieszy - osobę znajdującą się poza pojazdem na drodze i niewykonującą na niej robót lub czynności przewidzianych odrębnymi przepisami; za pieszego uważa się również osobę prowadzącą, ciągnącą lub pchającą rower, motorower, motocykl, wózek dziecięcy, podręczny lub inwalidzki, osobę poruszającą się w wózku inwalidzkim, a także osobę w wieku do 10 lat kierującą rowerem pod opieką osoby dorosłej;"

                Ponadto:

                Art. 33
                "5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jednośladowym jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
                -opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem lub
                - szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów.

                6. Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym."

                Kierowca, który jest zasłonięty krzaczorami, nie jest w stanie stwierdzić, czy nadjeżdżający rowerzysta porusza się po chodniku zgodnie z przepisami, ale osób na rowerach spodziewać się powinien.
                Jeśli rowerzysta biorący udział w kolizji nie miał prawa jechać po chodniku, to zarobi mandat. Sprawcą (czy współsprawcą) pewnie byłby również, gdyby udowodniono, że samochód stojący w poprzek chodnika był widoczny z daleka i było bardzo dużo czasu na podjęcie manewru hamowania.
                • apache5 Re: Rozglądajcie się przy drogach dla rowerów... 21.02.08, 10:11
                  To potwierdza moją opinię,że każdy uczestnik ruchu ma obowiązki, a prawa
                  (wyjątki) tylko wtedy gdy przepis tak stanowi.
                  • lunaglass Re: Rozglądajcie się przy drogach dla rowerów... 22.02.08, 17:24
                    No właśnie, są różne opinie, zatem prawo chyba nie jest wszędzie do końca
                    sprecyzowane i dokładne ;)
                    A co do mojego przypadku do ograniczenie jest do 50km/h jest porządna alejka
                    rowerowa (szersza niż chodnik, więc nie wiedzieć czemu jeżdżą rowerzyści po
                    chodniku). Poza tym jak wyjeżdżam to stoję w poprzek chodnika. I obawiam się o
                    jedno - co będzie jak mi w bok któryś przyładuje. Zapewne winny byłbym ja. Bo
                    przecież biedny rowerzysta nie mógł mnie zauważyć, on jest taki bezbronny przy
                    spotkaniu z takim groźnym 1,5tonowym potworem z blachy. To mnie drażni, że prawo
                    asekuruje rowerzystów łamiących przepisy, a policja prawie wogóle nic im nie robi.
    • burza4 Re: Rozglądajcie się przy drogach dla rowerów... 22.02.08, 22:07
      a ja się modlę, żeby doczekać czasów, aż rowerzyści się wyedukują w
      przepisach. I ubolewam, że policja się nie interesuje stwarzanym
      przez nich zagrożeniem. Mieszkam w okolicy oplecionej ścieżkami
      rowerowymi, czytam nagminnie o żądaniach budowy kolejnych. I co? I
      niemal codziennie natykam się na jakiegoś idiotę na rowerze, który
      pedałuje niespiesznie ulicą mając ścieżkę obok, i nic to że za nim
      ciągnie się kilkanaście samochodów bo nie zawsze jest jak go ominąć.
      Strzelałabym do takich...
      • shp80 Re: Rozglądajcie się przy drogach dla rowerów... 22.02.08, 23:02
        burza4 napisała:

        > a ja się modlę, żeby doczekać czasów, aż rowerzyści się wyedukują w
        > przepisach.

        Ja bym chciał, by wyedukowali się wszyscy, również kierowcy. Bo to, że część z uczestników ruchu ma papierek, jeszcze o niczym nie świadczy. Ostatnio od policjanta z drogówki usłyszałem, że rowerzysta musi mieć włączone światła przez całą dobę, tak samo, jak samochody, a czerwone światło migające (z tyłu) może być wyłącznie wyposażeniem dodatkowym (obok światła ciągłego barwy czerwonej...
        Znajomość prawa nie zależy wyłącznie od tego, czy ktoś jedzie rowerem, czy samochodem.

        > I ubolewam, że policja się nie interesuje stwarzanym
        > przez nich zagrożeniem. Mieszkam w okolicy oplecionej ścieżkami
        > rowerowymi, czytam nagminnie o żądaniach budowy kolejnych. I co? I
        > niemal codziennie natykam się na jakiegoś idiotę na rowerze, który
        > pedałuje niespiesznie ulicą mając ścieżkę obok,

        A o czym ja tu piszę? M.in. o tym, że na drogach dla rowerów jest zdecydowanie więcej sytuacji zagrażających bezpieczeństwu, aniżeli na ulicach. Na pozornie bezpieczniejszej infrastrukturze rowerowej miałem o wiele więcej niebezpiecznych sytuacji, niż na tym samym odcinku, na jezdni. A przecież na ścieżkach nie wyczyniam jakiś głupich i niezrozumiałych manewrów (no dobra - może tak to wygląda, gdy omijam paniusie z pieskami i inną kawalerię..)..

        > i nic to że za nim
        > ciągnie się kilkanaście samochodów bo nie zawsze jest jak go
        > ominąć.

        Może gdyby kierowcy zaczęli dostrzegać rowerzystów poruszających się poza jezdnią, to takich sytuacji byłoby mniej? Przecież to głównie w interesie kierowców leży, żeby rowerzysta nie szlajał się jezdnią. Ciekawe, że jak wyjeżdżam do Niemiec, to nie mam problemu z korzystaniem z dróg rowerowych - kierowcy mnie tam dostrzegają i ustępują pierwszeństwa, jeśli tak wynika z przepisów/ znaków.
        Gdybym tak samo miał jeździć po Polszy, to do szpitala (w najlepszym wypadku) trafiłbym niejednokrotnie.

        > Strzelałabym do takich...

        Relanium?...:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja